Mój najdroższy pamiętniku, poznałam w końcu odpowiedniego mężczyznę. Poznałam go przez jego siostrę. Poznaliśmy się tydzień przed Bożym Ciałem. Odkąd tylko ciebie ujrzałam poczułam jakby ugodziła mnie strzała amora. Wczoraj były moje urodziny mój brat urządził mi scenę przy tobie. Najgorsze jest w tym to że także wczoraj wyjechałeś do wojska aż do Zegrza.
Dziś poczułam się bardzo nieszczęśliwa odkąd wyjechałeś. Ta sobie teraz myślę żeby ktoś mnie zabrał z tego zgiełku. Jest mi tak źle, tak bardzo za nim tęsknię. Nie mogę się pozbierać. Jest mi ciężko i źle ale myślę że będzie dobrze. Kocham go od pierwszego wejrzenia. Gdy patrzę na jego zdjęcie moja tęsknota sięga zenitu.
Przysięgałam sobie samej że będę twarda i wytrwam rozłąkę.
Choć nie ma ciebie obok mnie w dziwny sposób wyczuwam twoją obecność. Nie potrafię tego wyjaśnić słowami, to trzeba czuć całą sobą.
Patrzeć na świat sercem. Być może nauczyłam się patrzeć właśnie w ten sposób. Obawiam się iż jestem w ciąży Po raz pierwszy jak się kochaliśmy nie byliśmy zabezpieczeni. Przeżyliśmy orgazm razy trzy.
Jutro kupię test ciążowy. I wszystkiego się dowiem. Czuje się tak jakbym była w ciąży. Moja intuicja mi to podpowiada, chociaż wiele razy posłuchałam intuicji i się myliłam.
Teraz może być odwrotnie. Cieszyłabym się ale też bym była trochę zawiedziona. Jakoś by się to przetrwało. Teraz najważniejszy jesteś ty. Mam nadzieję że będziesz mi wierny. Wiem że nadzieja jest matką głupich. Lecz kto w tych ciężkich czasach nie żyje z nadziei?
Chyba każdy człowiek na tym zepsutym do szpiku kości świecie. Oczywiście mówiąc to w przenośni. Jest mi ciężko że ukochanego nie ma blisko mnie, ale muszę być silna dla niego dla nas.
Gdyby nie mama to na pewno bym się załamała i nie wychodziła z domu. Po całych dniach płakała. Mama bardzo mi pomaga choć nie wiem czy na to wszystko zasługuję. Byłam w wieku dorastania i nie byłam zbyt przyjaźnie nastawiona do całego świata. Chociaż były fajne dni to i tak potrafiłam się pokłócić z mamą o byle co i to nawet kilka razy dziennie. Tak więc zastanawiam się czy na pewno na to zasługuję?
Wstał kolejny dzień ja razem z nim. Bardzo tęsknię za tobą. Co mam zrobić?
Muszę jakoś sobie poradzić z uczuciem tęsknoty. Dziś też kupię test ciążowy, bo coś mi się ze mną nie podoba. Mam zachcianki jak kobieta w ciąży dlatego zrobię sobie test aby mieć pewność. Robiłam test wyszedł negatywny. Powtórzę test za trzy tygodnie. Zobaczymy co wtedy wykaże. Teraz będę czekała w niepewności trzy tygodnie. Niedługo wyruszamy do cioci. Już niedługo koniec dnia. Bardzo męczącego, były chwile radości, smutku ale jakoś starałam się trzymać fason.
Choćby ze względu na ciebie, na siebie i oczywiście mamę. Jakoś się kręci świat wokół mnie. Powiedz mi serce me czy po raz pierwszy się zakochałam?
Serce podpowiada mi że tak, intuicja mówi że się zakochałam aż po same uszy. Serce tęskni płacze i szlocha oraz krwawi gdy cię nie ma blisko mnie. Siedzę w pokoju i wzdycham. Jest mi ciężko i bardzo źle gdy nie ma ciebie obok mnie. Dziś jestem pewna głębszego uczucia do ciebie. Wcześniej też to czułam lecz teraz coraz bardziej. Uczucie narasta a ciebie nie ma przy mnie.
Wstaje następny dzień ja razem z nim. Moje uczucia są prawdziwe do ciebie. Poznałam ciebie dwa miesiące temu i od razu wiedziałam że to będzie miłość.
Teraz będę czekała na ciebie aż wyjdziesz z wojska.
Porozmawiam jeszcze z Darkiem czy nas mógł zawieść do Zegrza na twoją przysięgę.
Jeśli nie to będziemy szukać innego transportu. Podobno twój kolega chciał nas zawieźć ale nie wyszło. W sumie złożyliśmy się na autobus. Nie było innego wyjścia.
Akurat dziś przyjechała do nas nasza siostra z mężem i córką. Ona ma charakter ojca podobnie jak nasi bracia. Natomiast ja mam charakter mieszany. Jeśli widzę że ktoś sobie pozwala za dużo ooo potrafię wtedy ugryźć w sensie odegrać się, staram się tego często nie robić. Czasem jednak nie wytrzymuję i wybucham jak dynamit.
Może to trochę źle o mnie świadczy ale mam to wszystko daleko gdzieś. Niech sobie myślą o mnie co chcą ważne że ja mam swoje zasady. Nie zamierzam wszystkiego dusić w sobie, lubię jak wszystko mam dopięte na ostatni guzik. Życie dało mi okrutnego kopniaka, przyjęłam go bez gadania. Inne osoby się strofują nie chcą go otrzymać. Ja go przyjęłam i czegoś się nauczyłam.
Nauczyłam się patrzeć na świat sercem, być otwarta na problemy innych. Bardzo lubię pomagać innym. Sama sobie nie jestem w stanie pomóc. I za to ludzie mnie lubią i szanują. Z wyłączeniem bab plotkar. Nie znoszę plotek, nauczyłam się żyć wokół plotek. I choć nie było to łatwe do wszystkiego człowiek przywyknie. Musiałam się nauczyć żyć ze świadomością iż mój szwagier przez lata mnie molestował. Byłam zmuszona przyzwyczaić się do tej myśli że jeśli przyjedzie zaraz będzie ode mnie czegoś chciał. Teraz jest inaczej. Poznałam ciebie, opowiedziałam o wszystkim tobie co mnie spotkało w życiu.
Jasne miałam obawy że mnie odepchniesz od siebie. Co się w ogóle nie wydarzyło.
Cieszę się że nareszcie kogoś mam.
I że komuś na mnie zależy, wiem jedno kocham cię i ty mnie kochasz też.
Już cię nie zostawię. Jest za późno żeby odejść, gdybym odeszła byłabym największą idiotką stąpającą po ziemi. Dlatego nawet nie dopuszczam takich myśli do siebie.
Teraz jestem smutna, zezłoszczona i zdołowana. Na domiar złego przyjechał mój stręczyciel. Gdy tylko go zobaczyłam zrobiłam się bardzo nie spokojna, cała drżę w środku. Iż zacznie się do mnie kleić. Obiecałam tobie że będę silna. Jeśli sobie pozwoli na coś więcej od razu będzie chlap w papę. Jestem dorosła i wiem jak mam się zachować.
Nie dam mu się, gdybym to zrobiła to w pewnym sensie zdradziłabym ciebie.
Kocham cię i nie mogłabym inaczej postąpić.
Wbrew sobie i tobie nie postąpię. Staram się postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Wynikła kłótnia ponieważ on musiał wylać do zlewu swoją nalewkę w sensie alkohol. Ktoś zrobił mu nie smaczny żart. Jestem zadowolona bo szybciej się wyniosą. I w końcu będę miała święty spokój.
Nawet się pobili o tą ostatnią butelkę nalewki. Nie wiem co mam o tym myśleć, mam mieszane uczucia. I na domiar złego przyjechała siostra naszego taty ciotka razem z matką. Wszystko się kumuluje narasta uczucie miłości ale szybko znika jak bańka mydlana.
Jest to dla mnie burzliwy okres dla mnie. Ciebie nie ma obok mnie, a tak bardzo chciałabym się do kogoś bliskiego przytulić. Jest mi tak ciężko i źle bez ciebie. Sama nie wiem ile jeszcze wytrzymam w tym zgiełku.
Wstydzę się takiej rodziny. Choć pochodzimy z jednego gniazda to i tak się kochamy jak pies z kotem.
Co to w ogóle za życie pełne zła i nienawiści. W sercach rodzeństwa mieszka chaos który niszczy ich od środka. Najpierw wyrwie im dusze na samym końcu zabije. W czasie dorastania pozwoliłam sobie aby chaos zadomowił się w moim sercu. Ale dzięki mamie, cioci i myśli że kiedyś spotkam tego jedynego. Te myśli mnie uchroniły od śmierci. Dzięki miłości którą byłam obdarzona mogę powiedzieć że jestem wolna.
Z tym jednym miałam szczęście.
Wiem już że nie będzie tak kolorowo z rodzeństwem i resztą rodzinki. Zawsze tli się maleńki promyk dobra w sercu. Może kiedyś oni też to odkryją?
Owszem z pomocą jeszcze kogoś bardzo ważnego. Kogoś kogo nie może zabraknąć w życiu: BOGA. Bez jego ingerencji nic by się nie układało. Cała drżę nie z zimna wręcz przeciwnie. Drżę z tęsknoty, z cierpienia i tego bólu. Muszę walczyć z tym uczuciem. I choć już nie mam siły żeby się trzymać, spoglądam na nasze zdjęcie i znów powoli nabieram sił aby walczyć przez następny dzień.
Nie jest to łatwe, staram się bo wiem że będziemy razem. Nie mogę się otrząsnąć po bójce jaka urządziła nasza rodzina. Ona też jest sobie sama winna że sama go pcha do chlania. Czuję się tak jakbym się zapadała w piasku gdzieś na nieznanej pustyni. Wszyscy stoją odwróceni. Z oddali widzę ciebie kochanie. Staram się krzyczeć i machać. Lecz nie mogę. Mam usta zaklejone a ręce i nogi nieruchome. Serce stara się powiedzieć gdzie jestem, ty nie słyszysz bo każdy stojący plecami do mnie w kręgu śpiewają dziwną pieśń. Nie znam tych słów. Ta pieśń zagłusza mojego serca wołanie. Z piasku wyłania się czarna postać idzie w moją stronę. Krzyczę sercem coraz głośniej. Ale i tak nie słyszysz, przyglądam się tej czarnej postaci i nagle dociera do mnie że to chaos. Chce na nowo zapuścić swoje korzenie w moim sercu i duszy. Dzięki obietnicy złożonej tobie będę się starała ze wszystkich sił aby chaos znikł. I żebyś mnie w końcu wyciągnął z tego dołu. Może ty to zdołasz zrobić. Wstał kolejny dzień mam tylko nadzieję że nie będzie tak szalony jak ten poprzedni. Wszystko jest możliwe. Kilka dni wcześniej dostałam okres i wtedy gorączkowałam. Kolejny dzień bez ciebie jest jak najgorsze męki których nikt nie potrafi zrozumieć. Myślałam że poznając ciebie nikt nas nie rozdzieli. Stało się inaczej. Odebrało mi ciebie wojsko. Czułam się wtedy tak jakbym nie mogła oddychać. Jakby moim płucom odebrano prawo do oddychania. To tak strasznie boli.
Nie zniosłabym tego bólu gdybym nie była pewna że mnie kochasz. Myślami jestem przy tobie, nawet jak z kimś innym rozmawiam myślami jestem przy tobie a rozmowa nam się na klei. Mylę słowa czasem się jąkam wszystko się dzieje z miłości do ciebie. Może pomyślisz że jestem szalona, tak jestem z miłości do ciebie. Miłość do ciebie ciągle rośnie w sercu staje się silniejsza.
Moje serce, dusza i ciało należą do ciebie. Mam mieszane uczucia nie do ciebie a do swojej rodziny. Jest mi bardzo przykro że aż tak się nienawidzą. Mam wrażenie że stoję na środku pokoju dookoła kręcą się bliscy ja krzyczę nikt mnie nie słyszy.
Ledwo powstrzymuję łzy. Kapią z moich oczu grube łzy niczym groch nie potrafię już ich zatrzymać. Liczysz się tylko ty. Tylko My.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że muszę patrzeć przez łzy w niewinne oczy chrześnicy.
Patrzy na mnie tymi słodkimi oczkami: pytając co ci jest ciociu.
Nie wiem co mam jej powiedzieć. Dziś czuję się jakbym spadała w przepaść, biegniesz do mnie chcesz mnie złapać, nie zdążyłeś. Tak się właśnie czuję, nie mogę się pozbierać. Trochę jak zbite lustro. Które chce poskładać. Niestety nie da się tego zrobić. Brakuje mi ciebie lecz cóż mam zrobić? Ten kto tego uczucia pustki nie zaznał nigdy nie zrozumie.
Poczułam się bardzo obco we własnym domu.
Powinnam ogarnąć to uczucie, niestety nie mogę. Rodzeństwo stało się dla mnie całkiem obce.
Mama i ciocia podtrzymują mnie na duchu, gdyby nie ona już dawno bym się poddała. Nie miałabym siły aby wstać z łóżka. Dzięki nim mam tą siłę.
Chrześnica chce się ze mną bawić, niestety nie mam najmniejszej ochoty się bawić. Mogę tylko sobie obiecać że jutro będzie lepiej, znając mnie są to puste słowa. Nie będzie dobrze dopóki nie wyjdziesz z wojska. Mam nadzieję że to wkrótce nastąpi. Jest mi tak samo ciężko jak po śmierci cioci.
Nie mogę się pozbiera. A jednak jest w tym wszystkim nadzieja. Otrzymałam od ciebie cudowną wiadomość. Napisałeś w wiadomości że twoja przysięga odbędzie się 0.1.0.9.2006 roku o godzinie 10:00. I otrzymasz przepustkę na trzy dni. Ucieszyłam się że już wkrótce cie zobaczę. Moje serce od razu bije mocniej. Ledwo mogę zatrzymać je przy sobie. Tak mocno się wyrywa aby ciebie zobaczyć. Zupełnie opadłam z sił, ledwo mogę je zatrzymać przy sobie. Wyjechałeś tylko na parę miesięcy nie na stałe, ta myśl mnie trzyma mocno na nogach no i te tabletki. Bez nich nie dałabym rady. Z pewnością trafiłabym do szpitala. Jak na razie jest wszystko dobrze. A czas pokaże czy wytrwamy tą rozłąkę. Ten ból.
Myślę że wytrzymamy i będziemy razem.
Takiego mężczyzny trzeba szukać ze świecą, najlepiej z gromnicą. Drugiego takiego jak ty nie ma na tym świecie. Czekałam długo na takiego mężczyznę przez długie lata. Mieszkaliśmy tak blisko siebie a nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu.
Prawie jestem pewna że jesteśmy sobie pisani przez los. Miałam nadzieję że jesteś obok mnie. Niestety to był tylko sen. Zrobiło mi się przykro, ogarnęła mnie ogromna pustka. Tak bardzo mi ciebie brakuje, twoich ust, twoich silnych rąk i twoich czułych słów płynących prosto z serca. Jak długo przyjdzie nam walczyć z tą okrutną rozłąką? Sam początek rozłąki traktowałam jako próbę. Czy zdołamy wytrwać. Teraz jest zupełnie inaczej więcej czasu poświęcam na zastanawianie się nad uczuciem które nas połączyło. Jest to prawdziwe uczucie którego nie da się zapomnieć, wymazać i wyrzucić.
Dzień chyli się ku nocy.
W dniu w którym wstałam lewą nogą, bardzo się zezłościłam. Ponieważ wszyscy na około nakładali mi bzdur do głowy. Nie mogłam tego znieść. Szwagier swoje, rodzeństwo swoje i ciotka z babcią swoje. Jestem rozdarta między ciebie a rodziną. Moje lustro rozsypało się na maleńkie kawałki. Nikt nie jest w stanie go poskładać. Przykro mi i źle samej. Mam kolejne zmartwienie na głowie, chyba zaszłam w ciążę. To nic pewnego. Bardzo boję się o nasze uczucie. Po krótkiej rozmowie z mamą uspokoiłam się trochę. Nie do końca. To nie to samo co rozmowa z tobą ale pomaga. Teraz myślami krążę wokół wyjazdu na przysięgę. Moja miłość każdego dnia staje się silniejsza.
Nie potrafię tego wyjaśnić słowami, czuję jakbyś siedział obok mnie.
Serce tylko wie jak to wytłumaczyć.
Gdyby było to przelotne uczucie już dawno bym się wypaliła. To nie jest młodzieńcza miłość. Mam nadzieję że to uczucie pozostanie z nami na długie lata. Jesteśmy jeszcze młodzi i mamy całe życie przed sobą.
Mam milion myśli na sekundę. Nie nadążam za tym wszystkim. To takie uczucie jakby się mózg lasował, coś na podobie zawieszonej aplikacji w komputerze. Jestem zagubiona w tym wszystkim. Wszyscy w domu są radośni, nie ja. Ciągle siedzę ze smutną miną przyklejoną do ust niczym jakby była przyklejona klejem. Jesteśmy w stałym kontakcie ale to nie to samo co być tu i teraz.
Chciałabym podziękować temu co to wymyślił telefony komórkowe. Tak naprawdę dzięki nim mamy ze sobą kontakt. Nie potrzebujemy oczu aby widzieć. Oboje patrzyliśmy na nasz świat na naszą miłość przez pryzmat serca. To dla tego nam się układa.
Te nasze noce niezapomniane, bardzo mi ich brakuje. Wytrwamy ten bolesny czas.
Tęsknota wypełnia powietrze wokół mnie.
Właśnie dziś pojechał mój stręczyciel, w końcu mogę odetchnąć pełnymi płucami, no może nie do końca pełnymi powietrza. A jednak się cieszę. Ta wizyta była zupełnie inna niż poprzednie. On nie łaził za mną i nie obłapiał mnie swoimi łapami. Starałam się też go omijać jak najszerszym łukiem. To mnie cieszyło bo już nie musiałam słuchać jego opowieści o sprawach seksowych. Obawiałam się że będzie mnie nagabywał jak to trzeba się całować czy przytulać?
Widocznie jak mam już ciebie kochanie on stracił zainteresowanie moją osoba. Gdy moje serce usłyszało twój głos aż się zerwało do biegu w maratonie.
Bije radośniej niż przez te ostatnie parę dni.
Już wiem co czuje osoba której braknie drugiej połówki. Czuje pustkę w sobie. Jest tak bardzo dobijająca lecz się nie poddam. Myśl że się nie poddam dodaje mi sił. Do walki każdego nowego dnia każdej nocy i każdej godziny. Dobre myśli krążą wokół mnie, cały czas krążą blisko ciebie. Czasem czuję jakbyś był obok mnie. I nagle wielkie bum i powrót do zwykłego dnia i zwykłych zajęć. Pękł świat marzeń niczym bańka mydlana.
Jutro postaram się odwiedzić twoja siostrę kochanie. Nie chcę niczego obiecywać, wolę odczekać chwilę i być pewną że nadszedł dzień odwiedzin.
Uczucie nasze zaczyna kwitnąć niczym róża. Dziś postanowiłam posłuchać muzyki w pokoju. Trzymam w ręku twoje zdjęcie wzdycham i tęsknie za razem. Nie chcę płakać, obiecywałam tobie i sobie że będę silna i nie będę płakać do końca. Postaram się aby nie brać już tabletek Positivum, może uda się obejść system aby już ich nie brać. Jeżeli będzie coś nie tak szło od razu wezmę tabletkę. Wiadomo że jestem sobą ale nie w 100% jakaś część mnie się zmienia i będzie się nadal zmieniać dla ciebie dla nas. W dalszym ciągu nie mogę się pozbierać.
We własnym domu czuję się obco. Ciągle wynajduję sobie nowe zajęcia, pomaga na krótko. Ileż można robić ciągle to samo w kółko. Gdyby nie mama byłoby ze mną bardzo źle. Ona też mnie trzyma jak tylko może. Liczy się teraz twoja przysięga i 3 dni wolnego. O niczym innym nie myślę. Idę nieznanym sobie szlakiem i nagle rozstaje dróg, w którą stronę mam iść? Tylko jedna ścieżka prowadzi do ciebie. Wybieram prostą drogę. Nie martwię się na zapas. Skoro serce i tak zna ścieżkę do ciebie kochanie jestem spokojna.
Bez ciebie kochanie każdy dzień jest bardzo męczący. Dobrze że mam z kim porozmawiać i otworzyć swoją duszę i serce. Ty tez cierpisz tak samo jak ja cierpię a może nawet bardziej. Dziś nie mogę się pozbierać ciągle płaczę. Gdzie tylko się pojawię łzy same cisną mi się do oczu. Jestem rozdarta na pół. Staram się sobie poradzić co nie jest takie proste.
Ty przebywasz w warunkach spartańskich. W średniowieczu było lepiej. Idę dalej prostą ścieżką, nie jestem pewna czy na jej końcu będziesz stał ty kochanie.
Tak bardzo chcę być silna jednak nie bardzo mi to wychodzi. Spędzam czas z bliskimi z uśmiechem na ustach. Niestety on nie do końca jest szczery. Przecież bardzo tęsknię za tobą. Twarz się śmieje a dusza krzyczy z rozpaczy. Nikt nie słyszy mojego krzyku. Bardzo meczące uczucie.
Spotkałam na swej drodze prawdziwą miłość. Która została mi odebrana w tak brutalny sposób. Pocieszające jest tylko to że wyjechałeś nie na stałe a na kilka miesięcy.
Przeszłam już trzy rozstania i boje się kolejnego. Zapewniałeś mnie że mnie nigdy nie zostawisz i że kochasz mnie nad życie.
Uwierzyłam tobie. Sama sobie też wierzyłam że to jest miłość na wiele lat. Poczułam blisko siebie chaos, chce na nowo zapuścić swoje korzenie w moje serce i duszę. Będę starała się go trzymać z daleka od siebie, na jak długo mi się to uda? Tego nie wiem. Wszystkie moje siły kieruję na walkę i pamięć o miłości. Tak wiem jest jeszcze mama z którą mogę porozmawiać na wszystkie tematy, no może nie na wszystkie. Coraz ciężej panować nad tęsknotą i nad chaosem też nie jest łatwo panować. Dobrze że nie muszę panować nad miłością. Wiem, wiem nadzieja jest matką głupich, niech gadają ja wierzę w tą nadzieję bez niej nic by nam nie wychodziło. Nie mielibyśmy wiary we własne siły. A tak mamy skąd czerpać siłę do walki. Głęboko wierzę w to że z tobą to już na zawsze taka wieczna miłość. Wczoraj trochę dałam upust emocjom i trochę sobie popłakałam. A co nie mogę? Pewnie że mogę płakać, nie jest to oznaka słabości. Wręcz przeciwnie to oznaka siły i poznania czegoś nowego. Cały czas mówiłeś mi że nie będzie tak źle. Jest jeszcze gorzej niż się spodziewałam. Gdzie kol wiek jestem ciągle myślę o tobie. Siedzę w pokoju słucham w samotności radia, brakuje mi czegoś ważnego. Brakuje właśnie ciebie.
Pociesza mnie tylko myśl że za trzy tygodnie się spotkamy. Choć to tylko chwilowa ulga. Tęsknota szybko wraca. Sąsiedzi pytają kiedy będę wozić dzidziusia w wózku?
Mamy przecież czas, trzeba się sobą nacieszyć potem ślub na koniec dzidziuś. Jasne życie pisze swoje scenariusze, jednak staraliśmy się aby szybko nie pojawił się dzidziuś. Tak wiem pomyślicie że jesteśmy samolubni. Nie my tacy nie jesteśmy, wolimy wszystko robić z głową. Mam wielką ochotę przytulić się do ciebie. W tym momencie to jest nie możliwe. Odgłos tłuczonego szkła towarzyszy mi każdego dnia. Każdy dzień bez ciebie jest taki sami. Tak samo monotonny i bolesny. Potłuczone szkło rani moje serce. Czy wytrwam? Jasne że tak, miłość do ciebie nie pozwoli mi się załamać.
Bardzo powoli serce me się zabliźnia, bo wie że już nie długo będziemy razem.
„Choć mi smutno choć mi źle to i tak kocham cię”
Gdyby można było zatrzymać łzy żalu, tęsknoty i bólu zatrzymać nikt by tak mocno nie cierpiał i nie tęsknił. No niestety nie można mieć dwóch rzeczy naraz. Dwóch srok za ogony się nie utrzyma. Jestem zezłoszczona na całe wojsko że mi ciebie odebrano na tak długo.
Tym bardziej że ja nie cierpię mundurowych. Od dziecka ich nie lubiłam. A może nawet się ich bałam? No nie wiem. Teraz to już mi nie przeszkadza jestem dorosła i mam wszystko w nosie. Byłam w sytuacji gdzie potrzebowałam pomocy, nikt nie chciał mi jej udzielić a pewien policjant mi jej udzielił. I od wtedy mój paraliżujący strach minął. Prysło wszystko jak bańka mydlana.
Po przysiędze ma być dwa miesiące rozłąki, nie mam pojecia jak sobie z tym poradzę. Jednak bardziej boję się o ciebie.
Jakoś musimy to przetrwać. Damy radę jesteśmy silni. Właśnie dziś pada deszcz, niebo płacze razem z nami. Podczas deszczu mam czas na przemyślenia, ależ ile można myśleć nad sobą czy rozmyślać że tęsknię.