E-book
16.38
drukowana A5
21.96
Szepty Serca

Bezpłatny fragment - Szepty Serca

Objętość:
64 str.
ISBN:
978-83-8155-116-8
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 21.96

Koliber

Roztańczoną falą światła

otulasz moje oczy i usta

Zanurzony we mnie po brzegi

oddzielasz dobro od zła

twardość od miękkości

Zmysłowym ciepłem

zamykasz mnie w dłoniach

Czuję się jak koliber

mała

bezbronna

radosna

A cały świat ze śmiechem drży

w koniuszkach moich palców

które leciutko

szkicują krajobraz twoich pleców

Drzwi serca

Przychodzę do ciebie

zawinięta w niebo roziskrzone gwiazdami

Otwierasz drzwi swego serca

zapalają się wszystkie słońca

w cieple twoich ramion

wtulona w aksamitną czułość

patrzę

jak płomień świecy umiera

Zanim noc zapadnie na dobre

zanim wyrwiesz z mojej piersi

ostatni jęk rozkoszy

odnajdę tak jak wczoraj

najpiękniejsze światło

w twoich oczach

Oczy

W zielonych liściach

zagubione oczy

uciekają przed zachodem słońca

wiernością uparte

wypatrują deszczu

który na nowo poderwie je do lotu

Kochają cię każdą nutą

wyśpiewaną do wtóru szumiącym drzewom

pragną cię każdym oddechem

który słoneczne błyski zapala w kałużach

tęsknią bólem jasnym

wyrytym ognistą pożogą

Nie wiedzą czym są

ile ważą

unoszone porywistym wiatrem

Pamiętają tylko twoje imię

napisane na mokrym piasku

Nadzieja

Ponad oceanem wiatr usypia

wichrząc na dobranoc czupryny palm

ty do snu bajkę mi śpiewasz

budując kryształowy dom marzeń

Z różnobarwnych muszli układasz

wzory na postrzępionym dywanie

karmisz rajskie ptaki wiśniami

orchidee sadzisz w doniczkach

Nalewasz wina w kielichy serc

wznosisz toast

nawet na chwilę nie tracisz nadziei

na wspólną żeglugę po niebie

Imię

Twoje imię wspina się jak róża

sięga moich włosów i oczu

Słodkim westchnieniem

powraca nocą

promieniem księżyca

dotyka moich piersi

W czerwonym łożu

miodu nektarem przepływa przez palce

Aby migoczącą eksplozją

rozsypać płatki róż

na posłaniu

Skrzydła

Blaskiem łąki zamykam oczy

śnię o tobie Najmilszy

Białym piórkiem muskam

ostatnie wspomnienie rozbłękitnionych źrenic

Zamykam w sercu światło spojrzenia

dotyk droższy od złota

Ogromem tęsknoty

przywieram do twoich ust

Gorączkowo zbieram

najsłodsze odloty w krainę nieba

Układam westchnienia w ciepłych ramionach

Zegar pogania zmysłowe szczęście

zabiera klucze do raju

Miłością

szukam anielskich skrzydeł

Z nimi

nadludzkie pragnienie

zamieniam w kochanie

Dzień z tobą

Świt rozpala ogień na niebie

mleczna mgła otula miasto

Zmęczeni miłością zapadamy w sen

śniąc o kolejnych ciepłych dniach

czułych szeptach i kaskadach westchnień

Chmury jedwabiem otulają błękit

różowym światłem rozjaśniają twarze

Dzień chyłkiem przemyka

w twoim uśmiechu

W splecionych ramionach

budzi się noc

gwiezdny pył sypie na rzęsy

Płomieniem świecy

malujesz moje ciało w złote kwiaty

Wyciągasz dłoń

wilgotną od rosy ścieżką

prowadzisz mnie na szczyt

Przybycie

Kiedy znowu srebrną łodzią

docieram do bram raju

czekasz na mnie

zapalając białe świece uśmiechu

Pozwalasz mi dotknąć

drżącej nutki uczuć

zawieszonej na twoich rzęsach

Otulasz mnie pachnącym wiatrem

i wchłaniasz na zawsze

Nierozerwalnie złączona

z twoim silnym ciałem

staję się twoją skórą

twoim ciepłem i zapachem

W twoich zmrużonych oczach

przeglądam wszystkie swoje wcielenia

potem z cichą radością

odpływam w nieistnienie

Dreszcz

Dreszczu konanie pod słodkim dotknięciem

jest jak wiosenny promień słońca

gdy wiatr zawiedziony

zaśnie w gałęziach

a ptak rozśpiewany sfrunie do mych dłoni

Gdy w kroplach deszczu zawiruje tęcza

gdy zieleń radośnie otuli twe oczy

wystarczy tylko dotknąć uśmiechu

spiralą szeptu zanurzyć się w duszy

Światło odnaleźć wibrujące w sercu

przemierzyć przestrzeń

zapomnieć o czasie

i odpłynąć szybko łódeczką rozkoszy

ściskając w palcach

srebrny dzwonek śmiechu

Sen

Zwilżam usta

oceanem twojego spojrzenia

uśmiechem

opadam do twych warg

Zanurzona w nich bez reszty

odlatuję

nad szczyty wzgórz

pokrytych wrzosem

nad słoneczne strumienie

i księżycowe ścieżki

nad puszyste chmury

otulone wiatrem

Budzi mnie dreszcz

budzi mnie szept

W miękkiej pościeli twoich dłoni

czekam

na kolejny wschód słońca

Podmuch

Srebrzysty podmuch wiatru

wpadł przez otwarte okno

zatańczył w twoich złotych oczach

wysuszył kryształowy pot

na zmęczonym miłością ciele

rozdzwonił śmiechem serce i duszę

Jeszcze przez chwilę

błąkał się zagubiony

w twoich miękkich włosach

jeszcze przez moment

przytulał twarz

do twojego policzka

Potem odjechał najbliższym pociągiem

tuląc w ramionach

klejnot słodkiego wspomnienia

Trzy

Gwiezdną ścieżką trzy myśli wędrują

kochać

pragnąć

tęsknić

Rozpościerają niebieskie sukienki

wirują w mgiełce istnienia

trenują uśmiechy i proste słowa

tańczą roześmiane

Nagle potykają się o twoje oczy

i w szale zdziwienia

giną

Później szarym pyłem

osiadają na moich dłoniach

a ja pracowicie

życie im daję od nowa

dla ciebie

Lot

Kiedy zasypiam na twoim ramieniu

kołysana czułym szeptem

ciepłym oddechem

unosisz mnie lekko pod sufit

Tańczę

wiruję w smudze światła

jak piórko niesione wiatrem

Wylatuję przez okno

gładzę szczyty drzew

skubię chmury

dmucham na świece gwiazd

Wreszcie roztapiam się w czerni nocy

zapomnianą kropelką rosy

I tak trwam

dopóki nie ściągniesz mnie na ziemię

gorącym dotykiem

kochających dłoni

Dżungla

Kiedyś w głębi tropikalnej dżungli

wytropił mnie głodny tygrys

szedł moim śladem

wdychał mój zapach

jeżył sierść i prężył się do skoku

Dopadł mnie o jedenastej piętnaście

przewrócił w miękką trawę

przygniótł pręgowanym ciałem

i waląc gniewnie potężnym ogonem

wtłoczył głuchy pomruk

w moje wystraszone serce

W kałuży krwi konałam

w kłach spragnionych i łapach

drżeniem ostatnim pomyślałam

jak rozkosznie umierać

pod tak pięknym futrem

Żar

Usta twoje jak pochodnia

wypalają gorącą ścieżkę

na moim ciele

Słodkiego żaru nie ugasi

cały ocean jęku

który wezbraną falą

wspina się do twoich oczu

Proszę

dotknij mnie raz jeszcze

dotknij

a ja spokojnie

umrę z miłości

Zanim

Zanim umrę z rozkoszy

otulona w srebrny księżyc

zanim szept twój

spali mnie na popiół

zanim dreszcz skona

pod czułym dotykiem

po raz ostatni

zanurzysz się we mnie

jak w kryształowym dzbanie

i boso

powędruję po tęczy do nieba

ściskając w dłoni

garść tygrysiego futra

Szczęście

Jeśli zanurzysz dłonie

w ciszy wieczoru

pomyśl chwilę o zapachu

który sprawia

że znika czas i przestrzeń

Który swoją miękkością

obezwładnia duszę

i bezlitośnie rozpędza

najdziwniejsze wspomnienia

Rozgrzewa

roztańczone radością serce

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 21.96