Niech będą błogosławieni
naznaczeni piętnem wrażliwości,
albowiem do nich należą
smutki świata tego…
W. S.
Moja modlitwa
niech tylko krzyk mój przycichnie
niech tylko ból się ukoi
niech tylko łza słona przyschnie
krwawiąca rana zagoi
niech znów wyrosną mi skrzydła
niech dusza wróci do ciała
niech wiara zagości we mnie
żarliwa, głęboka, wspaniała
niech jeszcze raz ktoś mi powie
że wszystko zdarzyć się może
że droga długa przede mną
o to cię proszę Boże
Jedenaste: Bądź szczęśliwy
Szczęśliwy,
który potrafi się zachwycić
kroplą wody ze strumyka,
babim latem o poranku,
samotną gwiazdą
na pochmurnym niebie…
Szczęśliwy ten, który
widzi niewidoczne,
słyszy niesłyszalne,
kocha niekochane…
Szczęśliwy,
który potrafi odnaleźć
wszechświat w kamieniu zaklęty,
w sobie siłę,
w ludziach człowieka….
Nic o mnie nie wiesz
nic o mnie nie wiesz —
nic mnie nie czujesz
twardo stąpasz po ziemi
ja noc w noc walczę
na śmierć i życie
z armią bezkształtnych cieni
nic o mnie nie wiesz —
nic mnie nie czujesz
ze świtem się piekło otwiera
ty marzysz, pragniesz
przyszłość planujesz
a we mnie dusza umiera
Pierwszy raz
ten nasz pierwszy
wyśniony raz
miał smak srebra
księżyca i gwiazd
i spadło niebo
prosto pod drzewo
które tuliło nas
zabrakło tchu
miliony słów
utknęły nam
w gardle znów
oczy zamglone
siebie spragnione
kołysał las do snu
Nie mów już nic
Nie mów już nic,
bo szkoda słów…
Noc z tobą
tak szybko mija…
We mnie się wtul,
usta swe zbliż…
Niech wiecznie
trwa ta chwila…
Tak bardzo chcę,
w każdy czas znów
zasypiać,
budzić się w tobie…
W ramionach swych
ukryję cię…
Nikt nigdy
się nie dowie…
Dzieli nas łza
Po jednej stronie ty,
po drugiej stronie ja…
Księżyc srebrzysty
rozpala zmysły —
on nas najlepiej zna…
Dzieli nas łza, jedna łza,
gorzka łza, twoja łza…
Dzieli nas łza…
Miałaś na zawsze być,
przy moim boku stać..
I znowu wszystko
jak szkło rozprysło —
miało na wieki trwać…
Dzieli nas łza, jedna łza,
gorzka łza, twoja łza…
Dzieli nas łza…
Nadejdzie taki dzień,
zatrzyma się dla nas czas…
Serca złączone,
siebie spragnione
i przyschnie w oku łza…
Dzieli nas łza, jedna łza,
gorzka łza, twoja łza…
Dzieli nas łza…
Żałuję
Nocy przespanych
Samotnie
Straconych szans
Bezpowrotnie
Ust twoich smaku
Nieznanym
Zakamarków ciała
Niepocałowanych
Obietnic moich wielu
Nie spełnionych
Lat tylu bez ciebie
Minionych
Żałuję
Z biegiem lat…
z biegiem lat
z biegiem dni
zachmurzyło się nad nami
czasem grzech
nam się śni
bo choć starsi — tacy sami
z biegiem lat
z biegiem dni
odnajdziemy się na nowo
i choć brak
czasem sił
jeszcze będzie wyjątkowo
Jak cień
idę
we mgle
co
wokół jest
jak szalem
gardło
spowija
już
nie ma mnie
tylko
mój cień
szary
nad ziemią
się wzbija
Szczęście
A może to szczęście
nam się nie zdarzyło?
Może między nami
niczego nie było?
Może wszystko tylko
nam się wydawało?
I naprawdę nigdy
nic nie zaistniało?
A więc skąd to bicie
serca przyspieszone,
kiedy oczy ciebie
spotkają spragnione?
Skąd motyle w brzuchu
kiedy to ukradkiem,
dłoń moja twojej dotknie
niby to przypadkiem?
Co było — nie wróci,
ale pozostanie
teraz i na wieki,
w sercu mym na amen.
Na zawsze
zawsze byłaś
zawsze jesteś
zawsze będziesz
w moim sercu
w mych marzeniach
wszędzie
od jesieni do lata
do końca świata
Jeszcze czekam
jeszcze tu jestem
jeszcze czekam
aż grom z jasnego
spadnie nieba
oddycham, piję
zjem cokolwiek
bo ciału memu
tego trzeba
lecz ducha nie ma
pośród kości
już się nie plącze
myśl po głowie
w pustce istnienia
płynę z prądem
gotowy na spotkanie
z Bogiem
Tato
nauczyłeś
czym jest dobro
a czym zło
że posiadać
byle więcej
to nie to
powiedziałeś
że fortuna
to jest mit
być ubogim
lecz uczciwym
to nie wstyd
pokazałeś
w grubych księgach
życia sens
jak z nich uszczknąć
mądrej wiedzy
choćby kęs
prowadziłeś
mnie za rękę
przez ten świat
i tak wspólnie
wędrujemy
już od lat
Tato
Na nowo
Na nowo uczę się żyć,
oglądać gwiazdy na niebie…
Naprzód przez życie swe iść,
lecz wokół wciąż widzę ciebie…
Na nowo uczę się żyć,
oddychać, chodzić i śmiać…
Próbuję szczęśliwym być,
już nie wiem, który to raz…
Na nowo uczę się żyć,
bez ciebie patrzeć na świat…
W smutku odnaleźć sens
z losem być za pan brat…
Motyle
gdy cię nie widzę —
nienawidzę
chcę być przy tobie —
w każdej dobie
miłość, co we mnie —
tkwi tajemnie
w brzuchu motyle —
to tyle
Nocą
szepczą o tym dwa siwe gołębie
ale żaden ci głośno nie powie
co się dzieje nocą na Plantach
i na Rynku w starym Krakowie
czyjaś głowa spadła z ratusza
i choć z brązu — zupełnie jak żywa
a Floriańska z Miodową do spółki
serc spragnionych melodię wygrywa
już dorożkarz konia wyprzęga
jakaś para spać idzie przed świtem
znów po zmroku walca zatańczą
przed narodu wieszcza pomnikiem
Skąd wiesz?
Uwielbiam twe ciągłe pytania:
„Tak sądzisz?”, „Ty też tego chcesz?”
No i to nieśmiertelne:
— „Skąd wiesz?”
Na wszystkie cierpliwie odpowiem,
Inaczej w czort mnie wyślesz!
Albo gdzieś dalej jeszcze…
— „Skąd wiesz?”
Więc słucham ciebie z uwagą —
Ty dalej w pytania brniesz.
A każdą odpowiedź kwitujesz,
Swym nieśmiertelnym: — „Skąd wiesz?”
Przemijanie
Potokiem bystrym życie płynie,
przez palce wodą leci czas.
Nim się obejrzysz — życie minie,
nie wróci młodość jeszcze raz.
Więc nie oglądaj się za siebie,
żyj mocno chwilą — póki trwa.
Marzenia zmieniaj w rzeczywistość,
kochaj najmocniej jak się da.
Między nami
Między ustami a brzegiem pucharu,
znajdziemy przestrzeń dla siebie.
W tej małej chwili razem będziemy,
w naszym prywatnym niebie…
Specjalnie dla nas czas się zatrzyma,
godzina wieczność trwać będzie.
W siebie wpatrzeni, siebie spragnieni,
czułości szukamy wszędzie…
W tobie mam cały świat
noce teraz takie gorące
słońce gaśnie na wieczornym niebie
ciało twoje cudownie pachnące
gdy skroń moją tulisz do siebie
w górze gwiazdy migocą wesoło
księżyc świeci wspomnieniem dnia
las drzewami objął nas wkoło