E-book
6.83
drukowana A5
18.64
Szeptem

Bezpłatny fragment - Szeptem

wiersze wybrane


Objętość:
61 str.
ISBN:
978-83-8104-867-5
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.64

Obróć dłoń do góry i powoli otwórz,

a to co w niej trwa nie wypadnie…

Otwórz usta ze słońcem, aby nie przestraszyć ptaka
 — Być może przyniesie Ci gałązkę 

Cisza II

Delikatnie wiatr porusza cienie

Dłoń dotyka ściany

Powiedz jak masz na imię?


— Cisza…


Jak oddech powietrza,

A ty powietrze którym oddychasz

Porusza włosy delikatnie jak wiatr

Kiedy głuchnie lub płacze dusza,

Wtedy ona cisza…

Jest jak serce w opuszkach,

Które potrafi zranić krzykiem

Lub uśmiercić czas

I choć najtrudniej jest milczeć

Kochaj ciszę,

Bo ona jedyna, nigdy cię nie okłamie

Przytuli jak matka

I będzie trwać.


A wtedy serce bez smutku i skargi

W umyśle podróży stanie się świtem

Promieniem słońca

Przed ptasim śpiewem

Kiedy dookoła jest jeszcze cisza…


— I Ty

Cicho cieniem

Zasypiam ze świtem

Gasząc słońce,

Zasypiam z nocą

Zdmuchując księżyc.


Unoszę nocy skrzydła,

Wzbijając się w wysokie niebo,

Aby krogulcem opaść w ziemię

Szponami przebić mroki,

Gdzie czerń po drugiej stronie

Szlachetnym płótnem

Bez ram splecionych z ciała,

Lecz mrok otwiera oczy

Brudnym ulicy światłem.


Zamknięte dusze w maskach

Kalectwie chciwym blasku,

Brzęczących monet życia

Pełzną chodnikiem miasta,

A obok tańczą puszki,

Obdarte wiatrem oczu,

Gdzie łzę przytula matka,

Ta obca i niechciana


— Niepasująca rasa.


Zasypiam w kropli słodkiej,

Rubinie szeptu ciała,

Zrzucając skórę wiary

Wybiegu szat ozdoby,

Czyniących wszędzie pokaz

Jak jabłoń kwitnie światłem

Przez sztuczną korę drzewa.


Opadam cicho cieniem.

Szukając w mroku drugiej strony

Pomiędzy przerwą blasku,

Nim znowu na jabłoni

Wymieni ktoś, żarówkę…

I taka cisza

Nade mną niebo rozdartej bieli,

W opadającym puchu,

Niczym zamarznięte marzenia

Z rozbitej klepsydry pamięci,

Jak płatki i pyłek

Ze śnieżnych kwiatów,


Jak pocałunku wilgotne usta

Znikające w dotyku twarzy…


Nade mną skrzydlate dłonie,

W pierzastych gałęziach,

Jak ośnieżone dusze drzewa

Śniące w oddechu,

Który napełnia płuca

I w sen zamienia…


— I snem jest wszystko.


Nade mną ziemia,

A pod stopami gwiazdy


— I taka cisza…

Podobno jest…

Mam oczy nocą zamknięte

Choć pod powieką patrzę.


Noc daje wszystko i nic.


Myśl sama sobie wystarczy,

Aby do śmierci siać swoje nasiona

Gorzkie, kwaśne, słodkie

I te, których nazwy dziś nie znam.


— Pewno będzie pytać, drwić

Może kłamać i wbijać drzazgi,

 Lecz nic do póty będzie żyć.


Mam oczy dniem otwarte

Choć pod powieką śnie.


Dzień zawsze kończy się mrokiem.


Wzrok wbija się w słońce

Zbyt jasne by dojrzeć uśmiech

I jego ciepło na świecie,

Choć podobno Bóg stworzył świat.


— Pewno oczy zdziwione będą go szukać,

Aby ujrzeć go w człowieku.


Podobno jest…

Kolory

I

Na niebie sen kołysze słowa

A z długich rzęs powoli kropla

Opada szeptem w usta 


— Noc, pachnie tak niebiesko…

II

Delikatny szept fali,

Płynie z czerwienią morza

W pocałunku znikającego słońca


— Wiatr pachnie karminem.

Dawne wczoraj

Ulotna chwila pocałunku

Topiła usta słońca,

A z nieba mewy niczym żagle

W skradzionym krzyku,

Za brzegiem drugiej strony

Topiły skrzydła w morzu.


Półsenna fala szeptem,

Niesiona dawnym wczoraj

Gładziła ślady w piasku

Odkrywając nagie muszle,

A ja sięgałem ich wilgoci

Próbując je osuszyć w dłoniach.


Podniosłem chyba wszystkie

Szukając Twego głosu…

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.64