E-book
4.73
drukowana A5
22.94
Synapsa Zmysł Chaosu

Bezpłatny fragment - Synapsa Zmysł Chaosu


Objętość:
83 str.
ISBN:
978-83-8467-859-6
E-book
za 4.73
drukowana A5
za 22.94

ROZDZIAŁ 1: RDZA I OBOWIĄZEK

Czas na Suterena

Światło wdarło się do oczu Kaila Oriona (18 lat) nie przez szyby, lecz przez szparę w pancernej blasze — rdzawą, grubą jak dłoń powiekę Suterenu. Był rok 2035, godzina piąta rano, a Megalit dopiero budził się do życia. Chociaż „życie” w Suterenie było raczej nieustannym zgrzytem przetrwania.

Kail natychmiast odczuł Szum Eteru. Nie był to dźwięk, lecz czysta, sensoryczna informacja — brzęczenie w kościach, chaos emocji, prąd elektryczny pulsujący za gałkami ocznymi. Każda iskra, każdy lęk, każda kradzież w dole Kopuły tworzyła ten wszechogarniający hałas.

Dziś Szum był ostrzejszy, niemal metaliczny. Wiedział, co to oznacza: Ciotka Maria miała kolejny koszmarny sen.

Wyszedł z prowizorycznego pokoju za warsztatem. Powietrze było ciężkie od smaru, ozonu i stęchłej kawy. Spojrzał w górę, w jedyne okno, z którego widział skrawek nieba — ale nie nieba naturalnego. Widział jedynie spód lśniącej tarczy Aethel.

Aethel — górne miasto. Śnieżnobiałe biurowce, niezniszczalny beton i Eter, czysta energia, pompowana tam, gdzie miała największy finansowy sens. Suterenie pozostawiono resztki, rdzawe bloki i obietnice, że „jutro będzie lepiej”. Tylko że jutro nie nadchodziło nigdy.

„Potrzebujemy czterech godzin snu. Nie pięciu,” pomyślał, masując kark.

Przez drzwi sypialni usłyszał cichy, urywany kaszel. Lyra.

Jego kuzynka. Dziewięć lat. Całe światło w tym rdzewiejącym labiryncie. Ale Lyra była chora. Rzadka, przewlekła choroba płuc, która wymagała specjalistycznego Wzmacniacza Płuc Eterycznych. Sprzęt był drogi. Leki były drogie. Życie było drogie.

Warsztat i Ciężar Długu

Skierował się do centralnej części warsztatu, „Orion & Synowie”. Od lat nosił to dumne imię, choć Synów (z wyjątkiem jego i Dziadka) już nie było. Stracił wuja w Incydencie Eterycznym pięć lat temu, a warsztat stał się jedynym źródłem utrzymania dla czterech osób.

Na stole leżał stos rachunków. Ciotka Maria już wstała i bez słowa parzyła kawę. Jej oczy były czerwone od bezsenności i lęku. Szum Eteru od niej był potężny: Nie dam rady, nie dam rady, nie dam rady…

— Kail — głos Marii był szorstki jak piasek. — Za tydzień mija termin na Stabilizator Oddechu Eterycznego Lyry. Bez tego… wiesz, co się stanie.

— Wiem, Ciotko — odparł, starając się, by jego głos był spokojny i techniczny. — Udało mi się naprawić generator rezerwy z Piątego Bloku. Zapłacą dziś. To pokryje część.

Maria pokręciła głową, patrząc na niego z mieszanką miłości i rozczarowania. — To nie wystarczy, Kail. Musisz sprzedać ten stary Transduktor, który trzymasz w magazynie.

— Nie mogę — odparł Kail, zbyt szybko. — To jest część po Wujku. To… pamiątka.

— Pamiątka nas nie nakarmi, Kail. Ani nie wyleczy Lyry.

Szum Eteru od Kaila natychmiast zareagował: było to pulsowanie oburzenia i bezsilności. Maria miała rację. Ale sprzedanie pamiątki Wujka — symbolu lepszej technologii, która została zniszczona przez Konsorcjum — było jak sprzedanie duszy warsztatu.

Lekcja Kickboxingu

Uciekł od rachunków i emocji, idąc do drugiego magazynu. To była jego oaza. Obok starych silników postawił prowizoryczny worek treningowy, wypełniony piaskiem i złomem.

Zaczął trening kickboxingu. Nie dla walki ulicznej, ale dla kontroli.

Lewy, prawy, blok, kopnięcie w korpus.

W Megalicie, aby przeżyć, trzeba było albo opanować technologię (jak on), albo siłę (jak Brutus). Kail musiał opanować oba. Podczas treningu, ruchy były precyzyjne, miarowe. Szum Eteru w głowie Kaila stawał się ciszą. Jego ciało, skupione na ciosie, uziemiało chaotyczne wibracje. To była jego medytacja.

Kail wiedział, że musi skończyć trening i iść do Technikum, by zdać egzamin z Inżynierii Eterycznej — jedyną przepustkę do „normalnego” życia, czyli pracy dla Konsorcjum. Musiał udowodnić, że jest lepszy niż Suterenie. Musiał zrobić to dla Lyry.

Po treningu, czując zmęczenie, ale też wewnętrzny spokój, Kail chwycił swój plecak. Musiał się spieszyć.

Droga na Granicę

Wyszedł na ulice Suterenu. Były to rdzewiejące bloki, kable wiszące jak pnącza i wszechobecny zapach zepsutego Eteru — brudnej energii, która zasilała Dolne Miasto. Mieszkańcy Suterenu byli pochyleni i cisi. To nie był brak nadziei, to była cicha determinacja.

Przez mały plac przejeżdżał elektryczny konwój Konsorcjum, eskortujący zapasowy generator. Mieszkańcy odwracali głowy.

Szum Eteru w tym momencie eksplodował wściekłością i poczuciem niesprawiedliwości.

To oni nas okradają. To oni nam to zrobili. My zdychamy, a oni tam świecą.

Kail musiał wytrenować się, by ignorować ten zbiorowy ból.

Idąc w kierunku Technikum, które znajdowało się na granicy między Sutereną a strefą buforową, mijał stary, zniszczony budynek. Na ścianie ktoś napisał świeżą farbą: „Wektor was wyzwoli!”

Kail parsknął. Dr. Vektor. Półlegendarny inżynier, który obiecywał „Równowagę” i „Prawdę” Eteru. Kolejny szaleniec, który obiecywał wyzwolenie, a chciał tylko władzy.

Poczuł, że się spóźnia. Musiał przyspieszyć. Egzamin z Inżynierii był o ósmej.

ROZDZIAŁ 2: TRENING I RYWALIZACJA

Spóźnienie i Zakład

Biegnąc przez strefę buforową, Kail czuł, jak jego płuca palą. Strefa była mieszaniną zaniedbanych parków i stróżówek Konsorcjum — neutralny teren, gdzie bogatsi z Aethel mogli poczuć dreszczyk autentyzmu bez zbytniego ryzyka. Miał dziesięć minut do egzaminu.

Gdy wpadł na teren Technikum Inżynierii i Technologii Megalitu, zderzył się z wysokim, potężnie zbudowanym chłopakiem, który właśnie opierał się o automat z napojami energetycznymi. Był to Victor „Brutus” Slade.

Victor, pomimo że był o rok starszy, ledwo zdawał przedmioty. Jednakże, jako syn kierownika budowy dla Konsorcjum, nadrabiał to arogancją i fizyczną siłą. Był jednym z tych, którzy uważali, że ludzie z Suterenu powinni znać swoje miejsce.

— Patrz, kogo nam tu przyniosło — Victor uśmiechnął się krzywo, a jego Szum Eteru był ohydny: czysty, nienawistny triumf. — Orion. Spóźniony na egzamin z Inżynierii Eterycznej? To znaczy, że nawet nie złożyłeś wniosku.

Kail zignorował ból w nodze. — Nie spóźniony. Po prostu… miałem pilne obowiązki.

— Obowiązki? — Victor zaśmiał się głośno. — Dziurawe rury? Naprawianie grzejników dla żebraków? Daj spokój, Kail. Wiem, że wiesz. W tym roku Konsorcjum przyjmie tylko dwadzieścia osób. I nikt z nich nie będzie miał rąk brudnych od smaru.

— To, że ty ledwo przechodzisz na ściągach tatusia, nie znaczy, że ja też — odpalił Kail.

Victor zrobił krok do przodu. — Jesteś z Rdzy, Kail. Zawsze będziesz z Rdzy. A na górę cię nie wpuszczą. Nigdy.

Szum Eteru w głowie Kaila wzrósł do wściekłości. Czuł impuls, by użyć siły, ale kontrolował się. Dyscyplina. Kontrola.

Wtedy wtrącił się cichy, ale przenikliwy głos: — Dobra, Victor, odejdź od niego. To już nie jest śmieszne.

Aron Niewski „Klawisz” i Nowy Sojusznik

Był to Aron „Klawisz” Niewski. Chudy, blady chłopak z włosami w kolorze spalonej miedzi, otoczony aurą geniuszu. Aron był najlepszym hakerem w Technikum, potrafił przejść przez każdą zaporę Konsorcjum. Był przyjacielem Kaila od lat.

Victor przewrócił oczami. — Klawisz. Idź, baw się swoimi kodami. To jest sprawa między mężczyznami.

— To jest sprawa między tobą a tobą — odparł Aron, trzymając w ręku małe, migające urządzenie. — Dziś masz egzamin, Victor. Lepiej się skoncentruj, zanim wyślę twojej mamie raport z twoich ocen.

Victor warknął, ale ustąpił, wiedząc, że Aron jest zdolny do wszystkiego. Odszedł, ale zostawił za sobą smugę nienawistnego Eteru.

— Dzięki, Aron — Kail odetchnął. — Chyba zaraz spóźnię się na egzamin.

— Nie spóźnisz się — powiedział Aron, pokazując na zegarek. — Zmieniłem czas na zegarach korytarzowych. Zyskaliśmy dwie minuty.

Aron podszedł bliżej, ściszając głos. — Ten twój Szum, Kail. Jest gorszy. Widziałem skoki energii w twojej aurze, gdy Victor cię wkurzył.

Kail zmarszczył brwi. Aron był jedyną osobą, której ufał. — Co ty gadasz? Jestem tylko zmęczony.

— Nie, nie jesteś. Wczoraj wieczorem, kiedy testowałeś ten stary silnik, coś się w tobie zmieniło. Musimy o tym pogadać. Po egzaminie. Zanim cokolwiek się stanie, muszę wiedzieć, co masz zamiar zrobić, żeby się utrzymać. Słyszałem, że Lyra…

— Nie wtrącaj się — uciął Kail. — Zajmij się swoimi kodami. Ja zajmę się rodziną.

Elara Vigo: Architektura i Wizja

Kail szybko dotarł do sali egzaminacyjnej, a Aron zniknął w czeluściach serwerowni.

W korytarzu obok sali spotkał ją ponownie: Elara Vigo. Była w grupie studentów z kierunku Architektury Przyszłości. Była czysta, bystra i emanowała pewnością siebie, która różniła się od brutalnej siły Victora.

Elara była skupiona na swojej pracy — trzymała w ręku hologram z projektem Modułu Mieszkalnego Zrównoważonego Eteru. Wyglądała, jakby jej projekt miał uratować świat. I dla niej, być może, tak było.

— Kail Orion? — zapytała, unosząc wzrok. — Tak, ty. Muszę z tobą porozmawiać.

— Nie mam czasu. Egzamin.

— Chodzi o warsztat twojego Wujka — powiedziała, a jej oczy błyszczały pasją. — Czy wiesz, że wasz warsztat jest centralnym punktem w moim projekcie rewitalizacji Dolnego Miasta? Potrzebuję twojej perspektywy. Jakiego Eteru używacie? Jakie są przepływy energii?

— Używamy brudnego Eteru. Resztek. Resztek, które Aethel nam łaskawie zostawiło — Kail poczuł ukłucie irytacji. W jej głosie słyszał techniczny optymizm, a nie ból. — Moja perspektywa jest taka, że to, co nazywasz rewitalizacją, dla nas oznacza wyrzucenie.

Elara zmarszczyła brwi. — To niesprawiedliwe. Staram się znaleźć rozwiązanie, które przyniesie prawdziwy porządek. Porządek jest kluczowy, Kail. Chaos to stagnacja. Potrzebuję struktury, żeby się rozwijać.

— A ja muszę zdać ten egzamin, żeby utrzymać rodzinę — rzucił, czując, że ten konflikt jest głębszy, niż sądził. — Przyjdź do warsztatu. Jeśli przetrwamy do przyszłego tygodnia, może znajdę dla ciebie czas.

Wszedł do sali, zostawiając Elarę samą w korytarzu.

Napięcie i Decyzja

Siedząc przy biurku, Kail czuł na sobie ciężar wzroku Victora, który udawał, że pisze, oraz cichą obecność Elary w korytarzu.

Szum Eteru w sali był mieszanką strachu, ambicji i Victorowej bezmyślnej nienawiści.

Kail patrzył na arkusz egzaminacyjny. Pytania były o teoretyczne przepływy Eteru w Aethel, o optymalizację, o rzeczy, które miały niewiele wspólnego z rdzewiejącymi realiami Suterenu.

Jeśli to zdam, mam szansę. Jeśli to zdam, Lyra będzie bezpieczna. Jeśli to zdam, może w końcu odetchnę.

Ale w jego głowie pojawiła się inna myśl, zimna i twarda jak stal. Stabilizator Oddechu Eterycznego Lyry kosztuje fortunę. Nawet jeśli zda egzamin, miną miesiące, zanim zarobi wystarczająco.

Wtedy przypomniał sobie o starym Rezonatorze Eteru w SBE-03, o którym mówił Wujek — potężnym, niestabilnym artefakcie, który mógłby rozwiązać ich problemy raz na zawsze.

Szum Eteru od Lyry zaatakował go jak fizyczny cios: Kaszel. Strach. Ból.

Kail odłożył pióro. Zdać egzamin? Nie. To zajmie zbyt dużo czasu.

Wstał, ignorując zdziwione spojrzenia, i podszedł do nauczyciela.

— Rezygnuję. — Głos Kaila był niski i zdecydowany.

Wyszedł z sali, a jego serce waliło. Wybrał. Niebezpieczeństwo i szybki zysk, zamiast bezpieczeństwa i powolnej śmierci.

Jego kroki były teraz skierowane w jedną stronę: Stacja Badań Eteru (SBE-03).

ROZDZIAŁ 3: KRYZYS I WŁAMANIE

Rozmowa z Aronem

Kail biegł, aż ból w płucach stłumił Szum Eteru. Dopiero gdy znalazł się kilka przecznic od Technikum, zwolnił. Musiał zebrać sprzęt i omówić plan z jedyną osobą, której mógł zaufać.

Włamał się do jednego z opuszczonych magazynów transportowych, gdzie Aron Niewski założył swoją nieoficjalną „serwerownię” — labirynt złomowanych komputerów i migających światełek.

— Rezygnacja? Jesteś skończony, Kail — Aron nawet nie podniósł wzroku znad swojego holo-ekranu. — Wyrzucą cię z Technikum. Nie dostaniesz licencji.

— Nie obchodzi mnie licencja — warknął Kail, wyciągając starą, techniczną latarkę. — Lyra ma atak, Aron. Wczoraj wieczorem. Maria jest na skraju załamania. Stabilizator kosztuje więcej niż zarobię w pół roku. Nie mam czasu na egzaminy.

Aron w końcu podniósł wzrok. Zobaczył determinację w oczach Kaila. — Co planujesz?

Kail odparł cicho, niemal szeptem. — Stacja Badań Eteru 03 (SBE-03). Muszę zdobyć Wzmacniacz Kapsuł Eterycznych. Dziadek mówił, że tam trzymali prototyp. To jest warte fortunę na czarnym rynku Aethel.

Aron skoczył na równe nogi. — Jesteś szalony! SBE-03 jest zamknięte od pięciu lat! Odkąd… odkąd zginął tam twój Wujek. Konsorcjum zaplombowało to miejsce, twierdząc, że Eter jest niestabilny.

— Wiem — Kail zacisnął pięści. — To dlatego tam nikt nie wchodzi. Pamiętam, co mówił Wujek. Że był tam ukryty Rezonator — urządzenie, które mogłoby ustabilizować całą strefę buforową. Konsorcjum zniszczyło go w teorii, ale Wujek mówił, że coś ukrył.

— To jest pułapka! Obiecałeś Marii. Obiecałeś sobie! — Aron był wściekły. — Ryzykujesz, że skończysz jak on.

— Muszę zaryzykować. Mam tylko tydzień. Daj mi kody dostępu i mapę systemu wentylacji. Żeby nikt mnie nie zauważył.

Aron, mimo protestów, wiedział, że nie powstrzyma Kaila. Westchnął, usiadł i jego palce zaczęły tańczyć nad klawiaturą, hakując stare plany Konsorcjum. — Masz szczęście, że Konsorcjum używa tego samego, zardzewiałego protokołu co dziesięć lat temu.

Ustawienie

Trzy godziny później, gdy słońce chyliło się ku horyzontowi, Kail stał przed SBE-03. To była ponura, betonowa twierdza w strefie opuszczonej, której metalowe ściany były pokryte grubą, rdzawą patyną.

Kail czuł narastający Szum Eteru, który pochodził bezpośrednio z budynku. To nie był strach ludzi — to była fizyczna energia, jakby stacja wciąż „oddychała”.

Włożył strój techniczny: kombinezon, narzędzia i małą maskę oddechową, która miała mu pomóc w filtrowaniu toksycznego powietrza.

— Gotowe, Kail — szepnął głos Arona w jego słuchawce. — Pierwszy punkt dostępu to właz wentylacyjny na poziomie minus dwa. Nie ma kamer. Ale od środka jest stary zamek magnetyczny.

— Poradzę sobie — odparł Kail. Jako mechanik, który całe życie naprawiał resztki, wiedział, jak rozbroić stare systemy.

Wspiął się na właz. Kilka minut precyzyjnej pracy z kluczem i śrubokrętem. Płytki magnetyczne odpuściły z cichym syknięciem.

Wślizgnął się do ciemnego, wąskiego kanału. Zapach w środku był ostry i nieprzyjemny — mieszanka kurzu, ozonu i spalonego Eteru.

SBE-03: Korytarze Cienia

W środku było przerażająco cicho. Cisza była wrogiem w Suterenie. Brak hałasu oznaczał, że coś poszło nie tak.

Szum Eteru w głowie Kaila wzrósł. Tutaj, zamiast chaosu, czuł tłumioną moc. Eter nie był martwy; był uwięziony, a jego ciśnienie rosło.

Kail poruszał się ostrożnie przez zalane wodą i rozbite korytarze. Jego latarka odsłaniała zniszczone panele kontrolne i porozrzucane dokumenty.

— Drugie drzwi antywłamaniowe za tobą — poinformował Aron. — Wyglądają na uszkodzone, ale ostrożnie.

W pomieszczeniu magazynowym Kail znalazł to, czego szukał: skrzynie z logo Konsorcjum. Po rozcięciu zamków znalazł lśniące, metalowe kapsuły — Wzmacniacze Kapsuł Eterycznych. Wystarczy jedna, aby Lyra miała leki na pół roku.

Schował kapsułę do plecaka, czując ogromną ulgę. Mógł już wracać.

Rezonator

— Kail, słuchaj. Wykryłem wahania energetyczne poniżej twojej pozycji — głos Arona był teraz bardziej napięty. — To nie jest błąd. Coś tam aktywuje protokół awaryjny. Musisz się stamtąd wynosić.

— Już idę — odpowiedział Kail.

Ale wtedy poczuł to. Podłoga pod nim zaczęła wibrować. Wibracja była nienaturalna, pulsacyjna. To nie było trzęsienie. To był rytm.

Wspomniał słowa Wujka: „Rezonator ukryty jest pod główną płytą energetyczną. Tylko tam, gdzie Eter jest najbardziej skoncentrowany…”

Impuls był zbyt silny. Curiosity pokonała strach. W końcu, mechanik musiał zobaczyć serce maszyny.

Zignorował protesty Arona i ruszył w dół, do najniższego poziomu. Tam, za podwójnymi stalowymi drzwiami, Kail znalazł niewielkie, ale potężne urządzenie, wbudowane bezpośrednio w fundament.

Rezonator Eteru.

Urządzenie było uszkodzone, ale aktywne. Emitowało cichy, ale stały rytm. Eter w tym pomieszczeniu był tak gęsty, że Kailowi zaczęło brakować tchu. Był to czysty, surowy Eter, którego nigdy wcześniej nie czuł.

Kail dotknął panelu. Chciał tylko sprawdzić, czy działa.

— Kail, natychmiast wracaj! Odczyty szaleją! — krzyknął Aron w słuchawce.

Kail zignorował go. Pochylił się nad Rezonatorem, a w jego głowie zrodziła się szalona myśl: A co, jeśli to nie musi być sprzedane? Co, jeśli można to naprawić?

Złapał za kable, próbując zrozumieć obwody Wujka. Nagle, jeden z kabli eksplodował, a strumień skondensowanego, jaskrawo niebieskiego Eteru uderzył prosto w Kaila.

Zanim stracił świadomość, ostatnią rzeczą, jaką usłyszał, był przerażony krzyk Arona i ogłuszający, nowy Szum Eteru — nie chaos miasta, ale jego własny, wewnętrzny i potężny.

ROZDZIAŁ 4: INCYDENT: REZONANS

Przebudzenie w Chaosie

Kail obudził się z bólem, który przeszywał każdą komórkę jego ciała. Nie był to ból fizyczny. To był ból zmysłowy.

Wszystko krzyczało.

Otworzył oczy. Leżał na mokrej, betonowej podłodze w SBE-03. Rezonator Eteru był cichy, spięty i dymił. Czuł, że minęło wiele godzin.

Szum Eteru był teraz tysiąckrotnie potężniejszy. Był to huragan informacji, który nie tylko słyszał, ale widział. Czyste kolory emocji wibrowały w powietrzu: zielona wściekłość Victora Slade’a (gdziekolwiek był), szare, ciężkie poczucie winy Ciotki Marii, i nagły, krystaliczny strach Lyry.

Lyra!

Próbował wstać. Jego ruchy były nieskoordynowane. Sięgnął do słuchawki, ale była martwa.

— Aron? Aron! — Jego głos był słaby.

Wtedy zobaczył swoją dłoń. Była otoczona cienką, pulsującą, niebiesko-białą mgiełką — Pasmem Eteru. Nie była to mgła, lecz czysta energia, która reagowała na jego myśli. Kiedy poczuł panikę, Pasmo skurczyło się i wyemitowało ostry, piskliwy Szum.

Był przerażony.

Ucieczka i Nowy Zmysł

Kail musiał się stamtąd wydostać. Chwycił plecak, sprawdzając kapsuły dla Lyry — na szczęście były nienaruszone. Zaczął biec w kierunku wyjścia.

Każdy krok był udręką.

— Beton krzyczał o grawitacji.

— Kable piszczały o przepływie prądu.

— Wiatr wył o ciśnieniu.

Wszystko było Synapsą — nieustannym połączeniem nerwowym ze światem.

Gdy dotarł do zawalonych drzwi, poczuł, jak jego umysł jest zasypywany.

Wściekłość. Lęk. Głód. Pożądanie. Nienawiść. Tysiące, miliony emocji ludzi z Megalitu uderzały w niego jednocześnie.

Chaos. To było słowo. Zmysł Eteryczny był zmysłem Chaosu.

Kail upadł na kolana, przyciskając dłonie do głowy. Musiał to wyłączyć. Musiał odzyskać kontrolę. Przypomniał sobie o kickboxingu. Dyscyplina. Kontrola.

Wstał, skupiając się na oddechu. Użył technik kontroli ciała. Wyciszył umysł, ignorując Szum. Powoli, pulsujące Pasmo Eteru na jego dłoniach uspokoiło się, stając się ledwo widoczną aurą.

Podniósł rękę i, skupiając się na metalowych drzwiach przed sobą, poczuł siłę kinetyczną w swoim ciele. Skupił Pasmo na nadgarstku i uderzył pięścią w metal.

Drzwi ugięły się, jakby zostały uderzone młotem.

Tajemnica i Ciało

Wychodząc ze stacji, Kail wreszcie złapał sygnał Arona.

— Kail! Kail, gdzie ty, do cholery, byłeś? Całą noc! — Głos Arona był pełen ulgi i paniki.

— Długa historia. Musisz mi pomóc. Jestem na zewnątrz. SBE-03.

Kail ruszył w stronę Suterenu. Wędrował godzinami. Kiedy dotarł w pobliże warsztatu, słońce już wschodziło, rzucając rdzawy blask na Kopułę.

Wpadł do warsztatu tylnymi drzwiami, prosto na Arona, który czekał na niego przy biurku.

— Co się stało? Wyglądasz jak… jak duch — powiedział Aron, widząc sine cienie pod oczami Kaila i jego dziwnie napiętą postawę.

— Dotknąłem Rezonatora, Aron. Coś mnie uderzyło.

Kail pokazał mu dłoń. Pasmo Eteru natychmiast stało się widoczne, pulsujące i niestabilne.

Aron, pomimo całego swojego analitycznego geniuszu, cofnął się. — Co to jest? To jest… czysty Eter. Skondensowany Pasmo.

— Nie wiem, jak to kontrolować. Słyszę wszystko, Aron. Każdy lęk, każdą nienawiść. To jest jak tysiąc radiostacji w mojej głowie. Chaos.

Test Kontroli

Aron natychmiast przystąpił do analizy. Użył kilku skanerów diagnostycznych.

— Twoje ciało jest teraz rezonatorem. Nie absorbujesz Eteru z otoczenia, ty go generujesz. Jesteś żywym ogniwem między chaosem Megalitu a energią. To, co zabiło twojego wujka, dało ci… to.

— I co teraz? Muszę to wyłączyć.

— Nie możesz — odparł Aron. — To jest teraz część twojego układu nerwowego. Twoja Synapsa. Wzmacnia wszystko.

Kail wpadł w panikę, a Pasma Eteru wokół niego uderzyły w stojak z narzędziami, zginając stal jak kartkę papieru.

— Właśnie dlatego musisz to kontrolować! — krzyknął Aron.

Kail zamknął oczy. Wziął głęboki wdech, przypominając sobie miarowy oddech z treningu kickboxingu. Zamiast skupiać się na chaosie zewnętrznym, skupił się na dyscyplinie ciała.

Powoli, Pasmo Eteru na jego dłoniach skurczyło się. Energia została uziemiona z powrotem do środka.

— Kickboxing. Dyscyplina. To działa.

Aron, choć zszokowany, dostrzegł ścieżkę. — To jest twój klucz. Jeśli ruch kontroluje twoje ciało, ruch kontroluje energię. Kail, masz teraz Zmysł Eteryczny, ale musimy stworzyć dla niego Filtr Sensoryczny.

Kail spojrzał na Arona, czując po raz pierwszy od transformacji, cień nadziei.

— Musimy coś stworzyć. Coś, co wykorzysta tę energię do walki z tym, co ją wywołało. Nikt nie może wiedzieć, że masz te kapsuły. Nikt nie może wiedzieć, że jesteś…

— ...jestem teraz nową anomalią w tym mieście — dokończył Kail. — Będę musiał działać w cieniu.

ROZDZIAŁ 5: KONTROLA CIAŁA

Laboratorium w Mroku

Przez następne 48 godzin Kail i Aron żyli w warsztacie jak cienie. Kail opowiedział Marii, że dostał pilne zlecenie na regenerację rzadkiego silnika poza Sutereną, co dawało mu wymówkę na bezsenność. Kapsuły Eteryczne, schowane głęboko w sejfie warsztatu, stanowiły tymczasowe rozwiązanie problemu Lyry, ale Kail wiedział, że to tylko odroczenie wyroku.

Aron zamienił małe pomieszczenie techniczne w laboratorium, pełne kabli, skanerów i diagramów.

— Musimy ci stworzyć egzoszkielet, który będzie działał jako Filtr Sensoryczny — powiedział Aron, pokazując schematy na holo-ekranie. — To urządzenie musi wchłaniać część Szumu Eteru, żebyś nie oszalał. A jednocześnie musi uziemiać twoje Pasma Eteru, kiedy je generujesz.

Kail czuł ciągłe pulsowanie energii. — To jest jak stały stan wewnętrznej walki. Gdybym nie miał tego pieprzonego kickboxingu…

— Właśnie! — Aron pstryknął palcami. — System musi być kompatybilny z ruchem. Gdy stosujesz dyscyplinę fizyczną, system odbiera to jako kontrola, a Pasma stają się bardziej stabilne. Gdy jesteś chaotyczny, system sygnalizuje przeciążenie.

W ciągu kolejnego dnia, używając materiałów znalezionych w warsztacie — wytrzymałych polimerów, resztek opancerzenia i starych cewek indukcyjnych — Aron i Kail rozpoczęli konstrukcję. Kail był odpowiedzialny za mechanikę i wytrzymałość, Aron za okablowanie i kodowanie filtra.

Trening Uziemiający

Najtrudniejsze było nauczenie Kaila generowania Pasm Eteru bez wywoływania przeciążenia.

Ich trening odbywał się w nocy, w najgłębszej, dźwiękoszczelnej części warsztatu.

— Dobrze, Kail. Teraz. Skup się na ręce — instruował Aron. — Wyobraź sobie, że Pasmo Eteru jest przedłużeniem twojej woli.

Kail zamknął oczy. Zamiast skupić się na chaosie miasta, skupił się na ciosie. Pamiętał, jak siła kinetyczna płynie od stopy, przez biodro, do pięści. Zrobił ruch.

Whumph.

Z jego dłoni wystrzeliła cienka, pulsująca lina jasnoniebieskiego Eteru. Uderzyła w stalową belkę, owijając się wokół niej z precyzją, a potem zniknęła.

— Precyzja. Rewelacja — powiedział Aron, sprawdzając odczyty. — Teraz spróbuj bez ciosu. Tylko koncentracja.

Kail próbował. Myślał o Pasmo. Energia wyleciała, ale była rozmyta, niestabilna i natychmiast wywołała Szum — gwałtowną, bolesną wibrację.

— Widzisz? Bez uziemienia fizycznego, jesteś bombą energetyczną — stwierdził Aron. — Twoja moc jest nieodłącznie związana z twoją dyscypliną. Musisz ją traktować jak ruch w walce. Musisz być w ciągłej kontroli ciała.

Kail zaczął ćwiczyć. Używał kata kickboxingu do generowania Pasm.

Blok — Pasmo w tarczę ochronną. Wyprowadzenie ciosu — Pasmo jako lina do złapania obiektu.

Udało mu się. Opanował Pasma Kinetyczne, które służyły do chwytania, i Pasma Elektromagnetyczne, które mogły przeciążać elektronikę.

Projekt Filtracyjny

Aron stworzył maskę — główny element Filtra Sensorycznego. Była wykonana z ciemnego polimeru i miała wbudowane miniaturowe cewki uziemiające.

— To stłumi część chaosu, ale nie wyłączy Zmysłu Eterycznego — wyjaśnił Aron. — Wciąż będziesz słyszał, ale nie będziesz przytłoczony. Będziesz w stanie funkcjonować.

— Czyli będę słyszał chaos, ale będę mógł wybrać, co z nim zrobić — podsumował Kail.

— Dokładnie. A teraz nazwijmy tę rzecz. To musi być coś, co oddaje, kim się stałeś. Jesteś połączeniem. Reakcją na chaos.

Kail ubrał testowy kombinezon. Materiały były ciemne, surowe i nasączone rdzą Sutereny.

— Chcę, żeby ludzie na górze, ci z Aethel, wiedzieli, że to jest zemsta Suterenu. Że chaos ich dopadł — powiedział Kail.

Aron uśmiechnął się, widząc, jak czyste Pasma Eteru zaczynają delikatnie pulsować wokół ciemnego kombinezonu.

— Wiem — powiedział Aron. — Jesteś połączeniem. Neuronem Megalitu. Neuronem, który reaguje na ból. Jesteś żywą Synapsą.

Kail spojrzał w swoje odbicie w lustrze. Z filtrem sensorycznym na twarzy, był już kimś innym. Kimś, kto mógł użyć chaosu do walki z chaosem.

— Synapsa — powtórzył Kail. Czuł, że ta nazwa ma wagę. — Zacznijmy od drobnych akcji. Czas przetestować ten filtr w prawdziwym chaosie.

Pierwsza Nocna Akcja

Tej nocy, Synapsa po raz pierwszy wyszedł z warsztatu.

Aron, zdalnie obserwując jego parametry, prowadził go do najbliższej, opuszczonej stacji dystrybucji żywności, regularnie okradanej przez lokalny gang.

Synapsa poczuł Szum Eteru — strach mieszkańców i chciwość złodziei. Dzięki masce, Szum był znośny, zamieniony w szum.

Zobaczył trzech zbirów z gangu Victora Slade’a. Zamiast wbiec do walki, Synapsa użył Pasma Eteru do zablokowania mechanizmów ucieczki gangu. Wykorzystując skradziony od nich własny Eter.

Walka była szybka i metodyczna. Synapsa użył precyzyjnych kopnięć i ciosów z kickboxingu, używając Pasma Eteru jako niewidzialnych uderzeń kinetycznych.

Pokonał ich, odzyskał skradzioną żywność i zniknął w cieniu.

— Byłeś szybki i skuteczny — powiedział Aron przez słuchawkę. — Ale byłeś nieostrożny. Musisz być bardziej… anonimowy.

— Oni nie wiedzą, co ich uderzyło — odparł Kail. Jego Szum Eteru był teraz cichy, a wibracje były przyjemne — to był spokój płynący ze skutecznego uziemienia mocy.

Wiedział, że jest teraz siłą. Ale siłą, która musi działać w ukryciu. I siłą, która wkrótce przyciągnie uwagę tych, którzy cenią porządek bardziej niż sprawiedliwość.

ROZDZIAŁ 6: KONTYNUACJA CIENIA I KRYTYKA

Skutki Rezygnacji

Rankiem po swoim pierwszym skutecznym wyjściu jako Synapsa, Kail czuł satysfakcję wymieszaną z potwornym zmęczeniem. Kapsuły Eteryczne dla Lyry były bezpieczne, a gang Brutusa został upokorzony. Przez maskę, Szum Eteru był stłumiony, dając mu chwilę oddechu.

Ale konsekwencje jego rezygnacji z egzaminu nadeszły szybko.

W warsztacie pojawiła się Ciotka Maria. Trzymała w ręku list z Technikum. Jej Szum Eteru był gęsty i lepki — czysta, cicha rozpacz.

— Rezygnacja? — Głos Marii był zaskakująco opanowany. — Mówiłeś, że miałeś zlecenie. A Ty rezygnujesz ze swojej jedynej szansy na legalną pracę w Aethel?

— Ciotko, miałem powód — próbował wyjaśnić Kail. — Ta praca… nie dałaby mi wystarczająco szybko pieniędzy. Potrzebujemy czegoś więcej.

— Potrzebujemy stabilności! Stabilność jest wszystkim, Kail! Zaczynasz stąpać ścieżką swojego Wujka. Zostaw te stare technologie! — Maria wskazała na stos złomu, który Kail zamierzał wykorzystać do ulepszenia swojego kombinezonu.

Kail nie mógł jej powiedzieć o SBE-03, o kapsułach, ani o transformacji. Czuł ciężar tego kłamstwa, ale chroniło ono jego rodzinę.

— Muszę zająć się warsztatem, Ciotko. To da nam więcej. Wiem, że dam radę.

Maria westchnęła. Wiedziała, że w oczach Kaila pali się ten sam nieokiełznany ogień, co w jego Wujku. Odeszła, pozostawiając Kaila ze zniszczonym zaufaniem i narastającym Szumem Eteru pełnym poczucia winy.

Ulepszenia i Cień

Kail i Aron spędzili następne noce na doskonaleniu kombinezonu Synapsy.

Aron zintegrował półprzewodniki na bazie rdzy, znalezione w Suterenie, bezpośrednio w tkaninę kombinezonu.

— Wiesz, co jest ironiczne? — zapytał Aron, lutując mikroskopijny obwód. — Im bardziej rdzewieje Suteren, tym lepiej działa twój kombinezon. Rdza to twoje ukrycie.

Kail użył tego czasu na dalsze udoskonalanie swoich Pasm Eteru. Ćwiczył używanie ich jako kotwic do wspinaczki i jako niewidzialnych biczów kinetycznych, ściśle integrując każdy ruch z choreografią kickboxingu. Odkrył, że precyzyjny ruch bioder i mocne ciosy uziemiały moc najskuteczniej.

W tym czasie Synapsa zaczął interweniować w Suterenie, kradnąc transporty fałszywych leków, likwidując lokalne pułapki energetyczne i odzyskując skradziony sprzęt warsztatowy. Za każdym razem uderzał i znikał w rdzawej nocy, pozostawiając po sobie jedynie zniszczony Eter i dezorientację.

Media Aethel szybko nadały mu nazwę. Nie wiedzieli, kim jest, ale widzieli wzory. Mówili o anomalii, o Cieniu Megalitu.

Spotkanie i Romantyczne Napięcie

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 4.73
drukowana A5
za 22.94