„Syn wiosny”
Magdalena Bartnicka
„Nic w życiu nie jest czarno-białe, życie to nie zebra”, po której można bezpiecznie przejść na drugą stronę.
To prawdziwy bieg z przeszkodami, które trzeba pokonywać często wbrew sobie, w sprzeczności ze swoimi poglądami i przekonaniami, ale za to w zgodzie z ogólnie przyjętymi normami.
A czymże jest ta norma, jak nie
„buforem bezpieczeństwa dla tych, co boją się tego, co odmienne” i uważają, „że wszystko co inne, powinno się leczyć”.
Rzeczywistość jest przez takich ludzi postrzegana „dosyć zerojedynkowo”, łączą fakty po linii prostej, nie doszukując się niuansów”.
Dla nich nie istnieje nic „pomiędzy”czernią i bielą, te kolory nie mają żadnych innych odcieni.
A przecież życie pełne jest różnych tonacji, które są odzwierciedleniem podejmowanych decyzji i związanych z nimi konsekwencji.
Mierzenie się z tymi konsekwencjami nie jest łatwe nawet dla potencjalnie „zdrowego” człowieka, a co dopiero mówić dla kogoś, kto zmaga się na co dzień z ChAD i kto nie czuje się dorosły, bo w jego życiu wciąż brakuje „spójności”, dla kogoś, kto ma w głowie antagonistę, który nie pozwala być pokornym wobec „wyzwań, którym trzeba sprostać”.
Takim niepokornym duchem jest Sasza, znany już z pierwszej części #nabiegunach
Zna już swoje przypadłości, zaprzyjaźnił z ChAD i ze swoimi stanami depresyjnymi. Nauczył się lawirować pomiędzy dwoma biegunami, które tak silnie wpływają na jego stan emocjonalny, ale nadal depresja i hipomania nawiedzają go regularnie…
Przychodzą jak dwie siostry, tylko każda o innej porze, czasem wpadają znienacka niosąc ciągły niepokój, brak snu i paranoję.
Ale on nie poddaje się i wysoko trzyma gardę. Wroga rzeczywistość napiera na niego, ale on walczy.
Często nie zdąża odeprzeć ataku i upada.
Wtedy krzyczy.
Bezgłośnie…
Bo boli go dusza.
Bo czuje się „zbyt normalny dla innych chadowców, zbyt dziwny dla „normalnych”. Zbyt homo dla hetero i zbyt hetero dla homo”.
Ma w sobie wiele żalu do świata i zamiast żyć, ucieka.
Ale przebywanie na „gigancie od rzeczywistości” zawsze kiedyś się kończy i wcześniej czy później i tak trzeba się z nią zmierzyć.
To trudne, ponieważ życiem Saszy rządzi „tymczasowość”, a on boi się podejmować wiążących decyzji.
Nie chce kolejnych rozczarowań.
Dlatego nie chce obarczać kogoś takim sobą, „chce mieć otwartą furtkę”, do której sam trzyma klucz.
*
Lecz jego „dwubiegunowy mózg” ponownie wprowadza w jego życie chaos, a on sam pada ofiarą nie tylko wykreowanej przez siebie fikcji, ale również oczekiwań ludzi, „ którzy chętnie słyszą to, co chcieliby usłyszeć, a nie to, co zostało faktycznie powiedziane”
*
I choć jest przy nim osoba, która ma w sobie duże pokłady miłości i wytrwałości, by dokopać się do jego niezagojonych ran i która ma odwagę, podjąć się próby ich zaleczenia, to Sasza nie potrzebuje deklaracji, tylko swobody wyboru, kontroli własnego życia. Bez żadnych konkretnych ustaleń, bez szufladkowania i celebracji.
Okazuje się jednak, że miarą postrzegania człowieka jest nie tylko orientacja, ale i stan cywilny.
*
„Jakie to wszystko jest dla ludzi proste. Ślub , dzieci potem jeszcze obowiązkowo chrzciny. Gotowy schemat. Standardowy harmonogram bez alternatywy”.
Ale nie dla wszystkich. Nie dla Saszy, który wymyka się wszelkim standardom i harmonogramom.
*
Pani Magdalena pokazując świat widziany oczyma Saszy,
walczy w pewien sposób ze stereotypami dotyczącymi założenia rodziny i schematyzacją tzw. życia „po Bożemu”.
*
Odczarowuje ugruntowane przez lata wzorce właściwego postępowania mające swe odzwierciedlenie np. w sakramencie małżeństwa.
*
Udowadnia również, że „nic w życiu nie dzieje się bez powodu. I nikt się w nim nie pojawia niepotrzebnie”, że
„czasami dostajemy od życia coś, o co w ogóle nie prosiliśmy, a to przynosi ze sobą coś niesamowitego”.
I choć zawsze może pójść coś nie tak, bo ludzie czasem po prostu zawodzą, to „najlepiej skupiać się na tym, co jest, a nie co mogłoby być” i żyć, po prostu żyć, dając innym szansę na to samo…
*
#synwiosny niesie niezwykle wartościowy przekaz, bo przybliża czytelnikom problemy, z którymi muszą zmagać się osoby obarczone ChAD.
Dzięki ciętym ripostom Saszy i toczącym się w jego myślach zabawnym dialogom, ten przekaz nabiera lekkości i unikając moralizatorskiej tyrady prowadzi do zaskakującego finału!
Gorąco polecam!