E-book
27.3
drukowana A5
41.91
Światy realne i wymyślone w poezji Wisławy Szymborskiej

Bezpłatny fragment - Światy realne i wymyślone w poezji Wisławy Szymborskiej

Ulga z jaką się godzę, że bliżsi są komu innemu.


Objętość:
68 str.
ISBN:
978-83-8245-996-8
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 41.91

Wstęp

„Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą… Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji.” 1

Tymi słowami Wisława Szymborska rozpoczęła swój Odczyt Noblowski 7 grudnia 1996 roku. W pełni utożsamiam się z tym stwierdzeniem i jak William Wharton „myślę jak urzeczywistnić,

to czego nie umiem uchwycić”2

Dotąd czytając poezję Wisławy Szymborskiej rozważałam ją wyłącznie sama ze sobą, teraz dzielę się swoim, małym wewnętrznym światem z innymi i mam nadzieję, że sprostam temu zadaniu. Pomimo, iż Wisława Szymborska to noblistka zapewne zgodziłaby się ze słowami Paulo Coelho: „Kiedy gorąco czegoś pragniesz to cały wszechświat działa potajemnie, aby udało ci się to osiągnąć” 3

Poezja Wisławy Szymborskiej raz rozbudza nasze marzenia, innym razem przywołuje nas do rzeczywistości, ale zawsze cechuje ja uczciwość pisania. Nie szuka wielkich ideologii tam, gdzie tak naprawdę ich nie ma, jest przeciwniczką wszelkich myślowych utopii, racjonalnie patrzy na świat i ludzi. Jednak ta sama osoba potrafi w tak zaskakujący sposób mówić o rzeczach, na które przeciętny człowiek nie zwraca uwagi. Jej poezja zrobiona jest „z szarych kamyków zupełnie zwykłej rzeczywistości”4

To, co przez większość ludzi uważane jest za coś oczywistego dla niej po prostu jest cudem. Natomiast rzeczy, które wydają się być niezwykłe i fantastyczne, dla niej nie są niczym szczególnie osobliwym. Poetka potrafi dostrzegać wszystko to, na co przeciętny

człowiek nie zwraca uwagi swym „elektronowym mózgiem”5

Rozmyślając o roli poety we współczesnym świecie, Wisława Szymborska stwierdza: „Dzisiejszy poeta (…) z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą — jakby się tego trochę wstydził (…). W różnych ankietach czy rozmowach z przypadkowymi ludźmi, kiedy poecie już koniecznie wypada określić swoje zajęcie, podaje on ogólnikowe „literat” albo wymienia nazwę dodatkowo wykonywanej pracy. Wiadomość, że mają do czynienia z poetą, przyjmowana jest przez urzędników czy współpasażerów autobusu z lekkim niedowierzaniem i zaniepokojeniem.


1

W. Szymborska, Odczyt Noblowski, Sztokholm 7 grudnia 1996

2

W. Wharton, Ptasiek, Poznań 1993

3

P. Coelho, Alchemik, Warszawa 1998

4

S. Balbus, Świat ze wszystkich stron świata, Kraków 1996

5

W. Szymborska, Nagrobek, Sól, Kraków 2006

5

Przypuszczam, że i filozof budzi podobne zakłopotanie. Jest jednak w lepszym położeniu, bo najczęściej ma możność ozdobienia swojej profesji jakimś tytułem naukowym. Profesor filozofii — to brzmi dużo poważniej. Nie ma jednak profesorów poezji.”6

W dalszych fragmentach Odczytu Noblowskiego poetka zauważa jednak: „Rzecz charakterystyczna. Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstania najsłynniejszych dzieł sztuki.(…) Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach — można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla (…) Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje… Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?”7

Słowa poetki w jakimś stopniu odzwierciedlają też dylematy próbujących pisać o poezji. Artyści wskazują na natchnienie, choć bardzo trudno określić czym ono jest. „Nie łatwo wyjaśnić komuś coś, czego się samemu nie rozumie.”8 Dla mnie poezja to ubieranie duszy w słowa i po prostu trzeba kochać to, co się robi, wkładać w to całe swoje serce, aby być spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. A Wisława Szymborska z całą pewnością jest osobą, która kocha to, co robi. Kiedyś powiedziała: „Zawsze pisałam jakieś wierszyki. Na pierwszych wierszykach zarabiałam nawet pieniądze. Pisałam je w domu i jak się mojemu ojcu spodobał jakiś — a zawsze musiał być dowcipny, żadne tam jakieś liryczne wyznania — to ojciec wyciągał portmonetkę i płacił mi. Jakieś 20 groszy, ale nie pamiętam już dobrze, ile płacił. Więc zarabiałam na poezji od razu, mając nawet 5 lat.”9 Wisława Szymborska jest poetką, która, jak twierdzi jej przyjaciel Andrzej Maj, „Pomimo swego wieku nie utraciła nic ze swojej dziecinności”10. Inni przyjaciele mówią o niej, że jest: „to osoba pełna sprzeczności i tajemnicy. Prawdziwa kobieta — lubi swatać koleżanki. Zarazem jej nie opowiadalność jest niesamowita. W środku niej


6

W. Szymborska, Odczyt Noblowski, 7 grudnia 1996

7

Tamże

8

Tamże

9

Dwumiesięcznik literacki Topos, nr2/1999

10 Program publicystyczny, Spotkanie z Szymborską, TVPolonia, 7 grudnia 2006

6 jest jakiś niebywały świat. Z wierzchu starsza miła pani, na którą nie zwraca się uwagi na ulicy, a w środku niebywały świat, który można głębiej poznać czytając jej poezję.”11

Dlatego właśnie zdecydowałam się na pisanie o jej poezji. Pierwsza część pracy dotyczy obecnej w jej wierszach sfery codzienności, druga koncentruje się wokół pytań natury egzystencjalnej, trzecia jest próbą odczytania elementów poetyckiej fantazji. To niebywałe jak wiele może kryć się w jednym człowieku. Nieważne, czy jest to poeta, prawnik, czy pielęgniarka. Wszystko zależy od tego jak spostrzegamy świat, ludzi i czy wykonując swoją pracę władamy w nią całe swoje serce. Phil Bosmans i Werner Richner napisali: „Optymiści są osobliwymi istotami. Gdy na polu tylko oset i ciernie, gdzieś zawsze dopatrzą się kwiatów. Tam, gdzie wszystko wyschnięte i przeobrażone w pustynię, tam oni są tymi dziwnymi ptakami, które zawsze jakąś oazę odnajdą.

Gdy znajdą się w otoczeniu pesymistów, zwykle nazywani są dziwnymi imionami: a to fantastami, żyjącymi z dala od rzeczywistości; a to naiwniakami, nie mającymi o niczym zielonego pojęcia; czy też marzycielami oddającymi się urojeniom. Optymiści są zawsze w drodze. Ku słońcu.”12 A ja bardzo się cieszę, że są na świecie właśnie tacy ludzie, którzy potrafią dostrzegać drobiazgi, małe radości, które upiększają i zdecydowanie ułatwiają życie w dzisiejszych czasach. Tak jak Phil Bosmans i Werner Richner uważam, że: „musimy opuścić drogę przemocy, drogę krwi i łez, drogę wiary w siłę, w posiadanie, w prawo silniejszego, pięści. Trzeba nam iść dalekimi drogami. Drogą ku światłu w najgłębszej nocy. Drogą ku miłości, aby radość życia zakwitła nad niebem naszej wsi, która nazywa się ziemią. Jesteś jak nowo narodzony, gdy czystym spojrzeniem przypatrujesz się ludziom i rzeczom, gdy umiesz się jeszcze śmiać, gdy potrafisz cieszyć się zwyczajnym, małym kwiatkiem na drodze swojego życia.”13 A zdecydowanie sprzyja temu poezja.


11 Tamże

12 P. Bosmans, W. Richner, Słoneczne promyki nadziei, Warszawa 2001

13 Tamże

7

Poezja blisko rzeczywistości

W poezji Wisławy Szymborskiej wszystko jest oczywiste; jednak tak wieloaspektowe i trudne; powiedziane w tak zaskakujący sposób, najbardziej precyzyjny z możliwych, który w każdym utworze jest artystycznym i intelektualnym odkryciem. Dzieje się tak, jakby noblistka przy okazji każdego wiersza tworzyła swoją poezję od nowa, ponieważ jak uważa Stanisław Balbus: „każde jej spojrzenie, każda poetycka analiza świata odkrywa jak gdyby po raz pierwszy to, co było wprawdzie od zawsze tuż obok, ale nigdy nie podejrzewaliśmy, że to właśnie to, znaczące teraz oto — w nagłym objawieniu — na ten jeden jedyny sposób”. 14

Pisać analitycznie o poezji Szymborskiej i nie pominąć nic z tego, co w niej poetycko najistotniejsze, można by tylko językiem jej autorki. Stanisław Balbus wyraża się następująco na temat twórczości noblistki: „Ta iskrząca się dowcipem, wibrująca wielorakimi rezonansami znaczeniowymi poezja niemal w całości zrobiona jest z szarych kamyków zupełnie zwykłej rzeczywistości.”15

Z tego, jak mówimy i jak się wzajemnie kontaktujemy w codziennym życiu. Są to opowieści o tym, że ktoś się z kimś spotkał, ktoś komuś powiedział parę niezbyt ważkich słów, ktoś kogoś pokochał, ktoś się z kimś na zawsze rozstał, ktoś umarł i my na to nie zwróciliśmy uwagi ponieważ byliśmy zbyt zajęci własnym życiem.

Argumentem potwierdzającym postawioną wyżej tezę jest wiersz Nic dwa razy. Autorka stwierdza: „Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy. Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno.”16

Kolejnym argumentem potwierdzającym postawioną wyżej tezę są wiersze Miłość od pierwszego wejrzenia czy Nagrobek. W pierwszym z nich poetka opisuje spotkanie dwojga ludzi, których połączyło uczucie, stwierdza więc: „Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe, Piękna jest taka pewność, ale niepewność piękniejsza. Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, nic między nimi nigdy się nie działo. A co na to ulice, schody, korytarze, na których mogli się od dawna mijać?” 17

14 S. Balbus, Świat ze wszystkich stron świata, Kraków 1996.

15 Tamże

16 W. Szymborska, Nic dwa razy, Wołanie do Yeti, Kraków 2006

17 W. Szymborska, Miłość od pierwszego wejrzenia, Koniec i początek, Kraków 2006 8

Drugi natomiast utwór Nagrobek mówi o śmierci w dość zaskakujący sposób, a mianowicie: „Tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy (…). Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę” 18

Wisława Szymborska pisze, że nie istnieje możliwość, aby każdą nową sytuację w naszym życiu traktować jak poprzednią lub podobną. Wręcz przeciwnie, jest zdania, że właściwie wszystko, z czym się spotykamy każdego dnia jest w jakiś sposób niezwykłe. I właśnie to, że jest tuż przy nas obok- czymś najzwyklejszym sprawia, że zarazem jest jedno, jedyne raz na całą wieczność. I dlatego staje się dla nas czymś najniezwyklejszym i każdy powinien potrafić to docenić. Autorka jest poetką głęboko intelektualną, filozoficzną w najdonioślejszym znaczeniu tego słowa, dlatego pozostaje przeciwniczką wszelkich wizji, które próbowały poprawić świat oraz uszczęśliwić go poprzez wcielenie w życie jakichkolwiek myślowych utopii. Widzi codzienność taką jaka jest. W żaden sposób nie próbuje jej poprawiać, ani upiększać. Jednak mimo to, jej poezja wskazuje również na te najpiękniejsze chwile w życiu każdego człowieka, na które zwykle nie zwracamy uwagi i nie doceniamy ich. Aby pokazać śmieszność takich upiększających zabiegów noblistka posłużyła się ironią. Groteskowym symbolem takich utopii jest Cebula będąca wewnątrz siebie dokładnie tym, czym na zewnątrz. Cebula jest po prostu cebulą, pod jedną warstwą druga i następna…

Poetka potrafi patrzeć na rzeczywistość obiektywnie. W utworze Nienawiść pokazuje jak wielką rolę odgrywa w dzisiejszym świecie to uczucie. Stwierdza: „Spójrzcie, jaka wciąż sprawna, jak dobrze się trzyma w naszym stuleciu nienawiść(…) Jakie to łatwe dla niej — skoczyć, dopaść.”19 Autorka jest świadoma tego, że o wiele łatwiej jest wzbudzać w ludziach te negatywne, destrukcyjne uczucia niż zmusić ich do miłości, przebaczania. „Nie jest jak inne uczucia (…) Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia”. Każdy człowiek jest odpowiedzialny za to uczucie. Ludzie sami dają przyczyny, które budzą w nich nienawiść do życia. „Jeśli zasypia to nigdy snem wiecznym. Bezsenność nie odbiera jej sił, ale dodaje.” Tylko czeka, aby móc zacząć działać. Nienawiść zdaniem poetki szuka byle jakiego powodu, aby wypłynąć na powierzchnię ze zdwojoną siłą. „Religia nie religia — byle przyklęknąć na starcie.

Ojczyzna nie ojczyzna, byle się zerwać do biegu.” Choć cel na początku może wydawać się szlachetny, to jednak prowadzi on tylko do nienawiści. Wojny przegrywane są zawsze po obydwu stronach.

18 W.Szymborska, Nagrobek,.Sól, Kraków 2006

19 W. Szymborska, Nienawiść, Koniec i początek, Kraków 2006, pozostałe także pochodzą stamtąd 9 Nienawiść pisze poetka nie może patrzeć na miłość na szlachetne uczucia, te „wykrzywiają jej twarz”. Nienawiść jest najsilniejsza, niszczy wszystko, inne uczucia przy niej są „cherlawe i ślamazarne”.

„Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.

Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.

Ile stronic historii ponumerowała.

Ile dywanów z ludzi porozpościerała

na ilu placach, stadionach.”

Poetka pisze również, że nienawiść potrafi tworzyć piękno. Piękne ruiny zostają po wszystkim czego dotknie! „Nigdy jej nie nudzi motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.” „Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.” „Śmiało patrzy w przyszłość ona jedna.” Nienawiść niestety zawsze była jest i będzie.

Człowiek na wszystkie strony jest rozdarty. Tragicznie i równocześnie śmiesznie. Poetka opowiada się po stronie tej śmieszności. Ponieważ jest przeciwko jakiemukolwiek patosowi. Jednoznacznie stwierdza: „patos bowiem, nadmierna powaga, nadmierne przywiązanie się człowieka do siebie i brak wobec siebie dystansu — zabija myśl. A nawet więcej — zabija rzeczywisty sens.”20

Tak właśnie Wisława Szymborska postrzega świat, życie, codzienność, która dla niejednego człowieka jest tylko koniecznością istnienia. Ona zaś potrafi patrzeć inaczej, głębiej i dostrzegać to na co przeciętny człowiek nie zwraca uwagi swym

„elektronowym mózgiem”21

20 W. Szymborska, dwumiesięcznik literacki Topos, nr2/1999

21 W. Szymborska, Nagrobek, Sól, Kraków 2006

22 W. Szymborska, Przemówienie w biurze znalezionych rzeczy, Wszelki wypadek, Kraków 2006, kolejne

cytaty również tamże

Wiersz Przemówienie w biurze znalezionych rzeczy to nieustanna konwersacja, uobecnia wiele znaczeń. Poetka stwierdza: „Straciłam kilka bogiń w drodze z południa na północ…”22. Następne wersy również mówią nam o tym jak wiele autorka w życiu przeżyła, kryjąc to pod maską ironii: „Zgasło mi raz na zawsze parę gwiazd”, „Straciłam wielu bogów”. „Wyskakiwałam ze skóry, trwoniłam kręgi i nogi, odchodziłam od zmysłów bardzo dużo razy.” „Dawno przymknęłam na to wszystko trzecie oko”. Reasumując pisze: ”Sama się sobie dziwię, jak mało ze mnie zostało. Pojedyncza osoba w ludzkim chwilowo rodzaju, która tylko parasol zgubiła w tramwaju”. Pokazuje krach złudnych nadziei, ideałów również to, że wiara w ludzi czasami zawodzi. Jednak pomimo tego wszystkiego co się wydarzyło potrafi nadal na wszystko patrzeć z dystansem i wiarą w ludzi. Doskonale rozumie, iż: „ból i radość leżą razem w jednej łupinie — ich mieszanina jest ludzkim losem.” 23

Wisława Szymborska twierdzi, iż istnieje ułomność języka wobec istoty rzeczy. To znaczy, że tak jak każdy inny człowiek woli o niektórych wydarzeniach, czy traumatycznych przeżyciach po prostu nie mówić. Zgadza się ze słowami Doroty Wojdy: „Istnieją rzeczy, których naprawdę nie da się adekwatnie wysłowić i trzeba zatem poecie uciec się do milczenia: nie zamilknięcia, ale milczenia jako wyrazu, jako swoistego znaku, czy po Norwidowsku — przemilczenia, ze wskazaniem w tekście, o czym się milczy”24. Poetka zgadza się z Dorotą Wojdą: „Rzeczy, których naprawdę nie da się adekwatnie wysłowić i trzeba zatem poecie uciec się do milczenia: nie zamilknięcia, ale milczenia jako wyrazu, jako swoistego znaku, czy po Norwidowsku — przemilczenia, ze wskazaniem w tekście, o czym się milczy”25

Poetka stosuje w swojej poezji różne rodzaje milczenia. Niektóre sprawy przemilcza, a o niektórych zupełnie milczy. Tak w wierszu Pogrzeb. Pada tu bardzo dużo stwierdzeń, a właściwie krótkich, pojedynczych zdań, które zawierają opis pogrzebu. Jest w nich zawarta pewna prawda życiowa, choć bardzo pesymistyczna i źle świadcząca o uczestnikach tego obrzędu.

A mianowicie: „Tak nagle, kto by się tego spodziewał nerwy i papierosy ostrzegałem go”26

Ludzie na pogrzebie rozmawiają na przeróżne tematy, nie koniecznie mające związek z osobą, którą właśnie żegnają. Poetka nie wypowiada tego w jasny, klarowny sposób lecz cytuje padające zdania:

„Brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”

„z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała”

„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”

„pokój przechodni Baśka się nie zgodzi”

Dla większości w tej chwili stają się ważniejsze problemy, czy plany na przyszłość. Inni wolą dowiedzieć się jak brzmi nowy przepis kulinarny, czy ile kosztuje „z lakierowaniem drzwiczek”. Stwierdzają posępnie: „wszystkich nas to czeka”.


23 J. Gottfried Seume, W dwóch słowach od smutku do radości, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa

2004

24 D. Wojda, Milczenie słowa o poezji W. Szymborskiej, Kraków 2006

25 D. Wojda, Milczenie słowa o poezji W. Szymborskiej, Kraków 2006

26 W. Szymborska, Pogrzeb, Ludzie na moście, Kraków 2006, kolejne cytaty tamże

Jednak utwory Wisławy Szymborskiej mają tzw. drugie dno, trzeba dobrze się zastanowić nad tym, zanim postawi się ostateczną tezę. Gdy uroczystość dobiega końca, każdy zaczyna wracać do swoich obowiązków. Ludzie żegnają się i biegną by zdążyć na autobus, a kondolencje polecają po prostu przekazać, bo nie chcą się spóźnić.

„ja tędy”

„my tam”. Tak brzmi zakończenie utworu, które zmusza nas do zastanowienia się nad nim, ale z zupełnie innej strony. Jak wygląda nasze codzienne życie? Czy na naszym pogrzebie ludzie też będą zachowywać się tak obojętnie? Czy gdy odejdziemy, ktoś po nas zapłacze? Osoba, która właśnie odeszła jak widać niczym sobie nie zasłużyła na pamięć o niej. Może jej życie było tylko pasmem dążeń do osiągnięcia dóbr materialnych, awansów zawodowych. Może nie miała czasu, aby pokochać świat i ludzi.

A może przez własną megalomanię nie zauważała tych, którzy prosili o pomoc, a teraz uczestniczą w pogrzebie. A może jednak wina leży po obydwu stronach? Każdy ma na pieczy tylko swoje życie i tak naprawdę śmierć drugiego człowieka nie bardzo go obchodzi.

Wisława Szymborska pozostawia interpretację czytelnikowi. W bardzo delikatny sposób pokazuje, iż chce aby każdy zastanowił się nad własną egzystencją. Zwraca uwagę na naszą codzienność, pisząc o niej w tak zaskakujący sposób. Niewysłowione — to znaczy: brakuje słów. Literatura poprzez słowa próbuje stworzyć „stan braku słów”. 27 Właśnie przez to, że poetka nie wyraża swojego zdania w oczywisty sposób, tylko przemyca je jako nie wysłowione stwarza taki stan braku słów. Poezja Wisławy Szymborskiej, dotycząca codziennego zmagania się człowieka z własną egzystencją widzianego z zupełnie innej perspektywy. Wisława Szymborska jest poetką, która pomimo swojego wieku nie utraciła nic ze swojej dziecinności. Tak mówił o niej również jej przyjaciel prof. Andrzej Maj: „Jej natura jest tak złożona, że z jednej strony była w swych utworach surowym mędrcem znającym uczucie bólu, rozpaczy, pisząca o wojnie. Natomiast druga jej strona to właśnie radosna, spontaniczna, ciesząca się każdą chwilą życia i potrafiąca każdą tę chwilę uczynić ważną”


27 Tamże

28. Kiedyś zapytano ją jaka postawa jest jej bliższa: czy Horacego i jego motta: carpe diem, czy Hioba? Odpowiedziała, że dla niej cierpienie i rozkosz to oba źródła wiedzy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 41.91