E-book
6.83
drukowana A5
14.1
Świat 2027

Bezpłatny fragment - Świat 2027

Opowiadanie science fiction


Objętość:
20 str.
ISBN:
978-83-8126-393-1
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 14.1

Wstęp

W wyniku podwyższenia przez elity bogaczy, bankierów, koncerny farmaceutyczne i zdeprawowanych przedstawicieli Kościoła, standardu muzycznego obowiązującego na świecie z 432 Hz czyli naturalnej częstotliwości natury do 440 Hz powodującej tkzw dudnienia róznicowe i przez to, chory wyścig za pieniądzem władzą, surowcami naturalnymi i zbrojeniami.

Ludzie w wyniku dudnień różnicowych których nie są świadomi, przez całą dobę znajdują się w odmiennych stanach świadomości lunatycznej (hipnozy). Dzięki temu zjawisku są bardziej podatni na sugestie elit politycznych, mediów i zdeprawowanej części Kościoła. Są jakby w wiecznym transie „uśpieni” na wszelką niesprawiedliwość, dający się wciągnąć w wyścig szczurów za pieniądzem i władzą.

Tylko nieliczni ludzie z odpowiednią wiedzą nabytą w interecie, na uczelniach, bądź życiową, potrafią się temu przeciwstawić. Lecz nadal mimo powolnego budzenia się ludzi, jest ich stosunkowo niewielu.

Jednym z nich jest Misza…

Rozdział 1 Dzień powszedni

Misza wrócił do domu po ciężkich 8 godzinach pracy. Wreszcie może wrócić „do siebie” i dać na luz czyli wyjść z hipnozy (level zero). W pracy musi spełniać normy BHP czyli być cały czas na „czwórce”.

Żona Maria jak co dzień zrobiła Mu pyszną kawę którą lubi pić w łóżku. Kawa paradoksalnie uspokaja Go a czasami nawet jest po niej bardziej senny. To efekt „spania” 8 godzin w pracy.

Z racji tego że była Środa Popielcowa i zaczynał sięWielki Post postanowił nie „wchodzić” do sieci.

Włączył dla odmiany telewizor gdzie akurat trafił na blok reklamowy, zresztą ciężko na niego nie trafić. Reklamy jak zawsze „strzelały” w niego ścianą hipnotyzującego dźwięku i kolorami które dodatkowo mogą zwiększać zakupowy trans. Ale Misza wiedział jak być na nie obojętnym. Nie po to w pracy jest osiem godzin na czwartym stopniu hipnozy żeby jeszcze dodatkowo dać się hipnotyzować w domu. Antiditum na próby narzucenia transu to nucenie sobie w głowy jakiejś melodii lub modlitwy powtarzanej jak mantra lub dla umysłów „ścisłych” czy ateistów powtarzanie lub wyobrażanie sobie cyfry „zero”. Zero to symbol zamknięcia się we własnym kręgu swojego naturalnego biopola lub symbol „przyziemienia” i „parteru” czyli zerowy poziom ziemi. To zapobiega w większości przypadków temu by Misza pod wpływem mediów nie „odfrunął” w hipnotyczny głębszy lub płytszy trans powodujący po jakimś czasie choroby psychiczne.


Dzisiaj (była środa) pił kawę i jadł obiad w „szybcika” bo na 17:15 jechał z Marią do Kościoła.

Czasami zdarza się że nie ma ich w Niedzielę w Kościele ale tym razem jego Duchowa Matryca „trąbiła” Mu w myślach że czas wreszcie pokazać się w Kościele bo Środa Popielcowa jest raz w roku a dodatkowo zaczyna się Wielki Post.

Czas, jak to ma w zwyczaju gdy nie trzeba, biegnie szybko więc Misza zdażył tylko wziąść prysznic i już musieli wychodzić z domu.

Jak to najczęściej bywa wyszedł szybciej bo musiał „przygotować” się do jazdy autem.


Jak tylko wsiadł do środka „wrzucił piątkę” czyli maksymalny dozwolony poziom hipnozy dopuszczony przez kodeks drogowo nawigacyjny. Uruchomił sobie w głowie taktowanie na 4/4 czyli tkzw mentalne „wahadło”. Polega ono na tym że człowiek „kołysze się” między stanem autohipnozy a stanem czuwania „level zero” 5-0-0-0 (pięć-zero-zero-zero) Powtarzał sobie w głowie jak mantrę lub wzór w tempie 60BPM. Dostał zgodę z satelitarnego systemu nawigacji poprzez myśl w głowie o treści „za minutę odpal auto”. Maria w tym czasie zdążyła dojść więc ruszyli.

„Ruszaj do 30km/h włącz tempomat” myśl „zrodziła” się w głowie.

„Nakaz jazdy w prawo bez kierunkowskazu” znowu błysk w głowie

Misza włączył „tradycyjne” radio w aucie z jakąś muzyczką


Pięć, zero, zero, zero… pulsowało Mu w głowie z częstotliwością szwajcarskiego zegarka którą trenował latami od czasów szkolnych. Pulsował w autohipnozie między stopniem piątym a zerem.


Kolejne myślo-komunikaty przychodziły sekwencyjnie:

„Włącz lewy kierunkowskaz”, „lewy pas”, „uwaga ludzie na przejściu”.


Akurat podczas jazdy pogoda kaprysiła bo zaczął padać lekki deszcz a „nieśmiało” przebłyskiwały promienie słońca. Wtem w kierunku w którym jechali na wprost auta pojawiła się piękna szeroka tęcza która dla Wierzących jest symbolem przymierza z Bogiem a dla niewierzących podobna, jest flagą środowisk LGBT.

Misza i Maria zdecydowanie opowiadali się za pierwszą „opcją”.

Rozdział 2 Kościół

Weszli do Kościoła „witając” się z Bogiem znakiem krzyża. Na tą godzinę na mszę chodzi mało ludzi co odpowiada Miszy i Marii ponieważ z natury nie lubią tłoku (nie tylko w Kościele).

Rozległ się dzwonek i Kapłan wraz z Ministrantami weszli zmierzając w stronę ołtarza.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 14.1