Rozdział 1
Rozłam
Był maj 1949, Józef Stalin sekretarz generalny KPZR spojrzał przez okno swojej daczy był ładny majowy poranek Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich w maju 1945 pokonał wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią choć do tego nie chciano się w Kraju Rad przyznać III Rzeszę.
— Towarzyszu Stalin. — Ławrientij Beria przywódca NKWD wszedł do salonu. — Tu są dokumenty polskiego Urzędu Bezpieczeństwa, proszą o jeszcze więcej funkcjonariuszy.
— Pokażcie. — odparł sowiecki dyktator.
Beria wyraźnie się trzęsąc dał Stalinowi dokument.
— Powiedz im, skoro nie umieją sobie poradzić z grupką reakcjonistów, że od teraz my przejmujemy sprawę. — powiedział Stalin beznamiętnie. — Coś jeszcze? — dodał pytająco.
— Nie towarzyszu.
— Czemu się boicie? Nie musicie się bać mnie towarzyszu. — dyktator wybuchnął śmiechem.
— Oczywiście towarzyszu Stalin. — Beria zabrał dokumenty i wyszedł.
Sowiecki dyktator wpadł w zadumę to już tyle lat od zakończenia wojny, nikt już prawie nie pamiętał czystek z lat 1937—1938 w oficjalnej narracji ZSRR wyzwolił Europę wschodnią, faktycznie ją podporządkowując. Polska, Czechosłowacja, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Jugosławia i Albania we wszystkich zapanował ustrój komunistyczny. Wszystkie jednak były zależne od Związku Sowieckiego.
Stalin podszedł do mapy świata wiszącej na ścianie. Czerwona plama obejmowała wschodnią Europę i znaczną część Azji.
„Za duża” — pomyślał. — „A jednak wciąż za mała.”
Jego wzrok zatrzymał się na Chinach.
Od miesięcy dochodziły raporty z Pekinu. Mao Zedong zwyciężał w wojnie domowej. Komuniści przejmowali władzę, lecz Stalin nie ufał chińskiemu przywódcy. Był zbyt niezależny. Zbyt popularny. Zbyt pewny siebie.
Do gabinetu wszedł Wiaczesław Mołotow.
— Towarzyszu Stalin, mamy depeszę z Chin. Mao ogłasza powstanie Chińskiej Republiki Ludowej.
Stalin zmrużył oczy.
— Republiki… ludowej? — powtórzył powoli. — A czyjej ludowej?
Mołotow milczał.
— Oni chcą być równi nam. — Stalin uderzył dłonią w biurko. — A rewolucja nie znosi równych. Rewolucja zna tylko centrum.
Podszedł do okna.
— Świat ma być dwubiegunowy. Waszyngton i Moskwa. Nie Pekin.
…
Kilka miesięcy później, Pekin, jesień 1949 roku.
Mao Zedong stał na placu Tian’anmen i spoglądał na tłum.
— Chiny powstały. — mówił donośnym głosem. — Koniec upokorzeń. Koniec zależności.
W tłumie stał Li Sheng, młody żołnierz Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Wierzył w słowa przewodniczącego, lecz wiedział jedno: radzieccy doradcy byli wszędzie. W fabrykach. W wojsku. W ministerstwach.
Wieczorem, w koszarach, oficer polityczny mówił:
— Związek Radziecki to nasz starszy brat.
Li Sheng pomyślał:
„Brat, który chce decydować za nas.”
…
Europa, 1950 rok.
W Paryżu i Bonn rodził się nowy projekt: Europejska Wspólnota Węgla i Stali.
Jean Monnet mówił do zgromadzonych polityków:
— Jeśli chcemy uniknąć kolejnej wojny, musimy połączyć nasze gospodarki.
W sali panowała cisza.
Ktoś z tyłu szepnął:
— Albo stworzyć nowe imperium… bez armii.
…
Waszyngton.
Prezydent Truman patrzył na raport CIA.
— Stalin ma Europę Wschodnią. Mao ma Chiny. — powiedział. — A my mamy… strach przed kolejną wojną.
Doradca odpowiedział:
— Potrzebujemy sojuszu. Militarnego. Na stałe.
Tak narodziła się idea NATO.
…
Stalin, noc, Moskwa.
Dyktator siedział sam.
Świat, który chciał kontrolować, zaczął mu się wymykać.
Europa integrowała się.
Ameryka tworzyła sojusze.
Chiny rosły w siłę.
— Rewolucja powinna być jedna… — wyszeptał. — A nie trzy.
Spojrzał na mapę raz jeszcze.
Rozłam już się zaczął.
Jeszcze bez strzałów.
Jeszcze bez wojen.
Ale linie podziału były już narysowane.
I świat wchodził w nową epokę.
Rozpoczęła się Zimna Wojna.
Rozdział 2
Pierwsze pęknięcia
Polska, 1950 rok.