E-book
12.6
drukowana A5
17.72
drukowana A5
Kolorowa
38.37
Strażnicy srebrnej kropli — 2

Bezpłatny fragment - Strażnicy srebrnej kropli — 2


Objętość:
31 str.
ISBN:
978-83-8455-592-7
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 17.72
drukowana A5
Kolorowa
za 38.37

Borys i jego słynne „nie”


Po wydarzeniach z pierwszej części Leon coraz lepiej rozumiał, że woda nie jest zwykłą rzeczą, którą można bezmyślnie odkręcić w kranie, wylać albo zmarnować. Wiedział już, że w każdej kropli ukrywa się życie: roślin, zwierząt, ludzi i całej ziemi.


Srebrna Kropla wiele razy przypominała mu, że woda jest darem, ale też odpowiedzialnością. Leon słuchał jej uważnie. Zaczął inaczej patrzeć na świat. Kiedy widział podlewane kwiaty, strumień deszczu na szybie albo kropelki rosy na trawie, czuł, że patrzy na coś ważnego i delikatnego.


Nie wszyscy jednak myśleli tak jak on.

W klasie Leona był chłopiec o imieniu Borys. Borys lubił się popisywać. Często śmiał się z rzeczy, których nie rozumiał, a gdy ktoś mówił o ochronie przyrody, przewracał oczami i udawał, że to nudne gadanie dorosłych.

— Woda? — prychnął kiedyś. — Przecież woda zawsze jest. Odkręcasz kran i leci. Nad czym tu się zastanawiać?


Leon próbował mu tłumaczyć, że to nie takie proste. Mówił o roślinach, które więdną bez podlewania, o rzekach, które wysychają, o ludziach w krajach, gdzie dzieci muszą iść daleko po wodę. Ale Borys nie chciał słuchać.

— Znowu te twoje bajki o kroplach i strażnikach — śmiał się. — Ty chyba naprawdę wierzysz, że woda ma jakieś tajemnice.

Leon nic nie odpowiedział, ale zrobiło mu się przykro. Wiedział, że Borys nie tylko się śmieje. On naprawdę nie rozumiał.

Niespodziewane zadanie


Pewnego dnia w szkole zorganizowano zajęcia o roślinach. Każde dziecko miało zaopiekować się jedną roślinką. Leon dostał delikatną sadzonkę w małej doniczce. Od razu poczuł, że musi się nią dobrze zająć. Sprawdzał ziemię palcem, podlewał ostrożnie i stawiał ją tam, gdzie miała światło, ale nie za mocne słońce.


Borys także dostał roślinę, ale nie traktował jej poważnie. Raz ją przelał, innym razem zapomniał podlać. Stawiał doniczkę byle gdzie, czasem przesuwał ją z miejsca na miejsce, a gdy liście zaczęły opadać, powiedział tylko:

— Jakaś słaba ta roślina. To nie moja wina.


Leon widział, że roślina Borysa coraz bardziej marnieje. Jej liście żółkły, łodyżka wiotczała, ziemia raz była sucha jak popiół, a raz mokra i ciężka. Leon chciał pomóc, ale Borys nie pozwalał.

— Nie wtrącaj się — powiedział ostro. — To moja roślina.

W nocy Leonowi przyśniła się Srebrna Kropla. Pojawiła się na brzegu liścia, jaśniała lekko, jakby odbijała światło księżyca.

— Leonie — powiedziała cicho — woda leczy, ale może też zaszkodzić, jeśli człowiek nie rozumie, kiedy i ile jej potrzeba.

— Czy chodzi o roślinę Borysa? — zapytał Leon.


Srebrna Kropla zadrżała.

— Tak. Ona cierpi. Nie tylko dlatego, że czasem brakuje jej wody. Cierpi też dlatego, że nikt jej naprawdę nie słucha.


Następnego dnia roślina Borysa wyglądała jeszcze gorzej. Nauczycielka zauważyła problem i powiedziała, że trzeba ją przenieść do szkolnej pracowni, gdzie będą mogli ją ratować. Dla dzieci zabrzmiało to prawie jak szpital dla roślin.

Trudny czas hodowli


Borys z początku próbował udawać obojętność.

— To tylko roślina — mruknął.

Ale kiedy zobaczył, jak jej liście zwisają bez siły, coś w nim drgnęło. Po raz pierwszy nie wyglądał na pewnego siebie. Stał cicho i patrzył, jak nauczycielka ostrożnie podnosi doniczkę.


Leon podszedł bliżej.

— Ona jeszcze może odżyć — powiedział spokojnie. — Tylko trzeba jej pomóc mądrze.

Borys spojrzał na niego niechętnie, ale tym razem nie zaśmiał się.


W szkolnej pracowni dzieci zaczęły obserwować roślinę. Sprawdzali ziemię, korzenie, ustawienie doniczki, ilość światła. Leon czuł, że Srebrna Kropla jest gdzieś blisko. Może w kropli wody na brzegu konewki, może w wilgoci ukrytej w ziemi, a może w ciszy, która zapadła między dziećmi.

Słabe początki rozumienia


Wtedy Borys zrozumiał coś ważnego. Roślina nie była zepsuta. To on jej nie rozumiał. Raz dawał jej za dużo, raz za mało. Nie patrzył, czego naprawdę potrzebuje. Chciał mieć rację, ale nie chciał się uczyć.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 17.72
drukowana A5
Kolorowa
za 38.37