Wstęp
W miasteczku Szumiące Zdroje każdy dzień zaczynał się tak samo — od wielkiego plusku! Leon, chłopiec o wiecznie rozczochranych włosach i głowie pełnej pomysłów, uważał, że woda jest najfajniejszą zabawką na świecie. Dla Leona woda była jak dżin z lampy: wystarczyło przekręcić kurek, a ona posłusznie wyskakiwała z rury, tańcząc, pieniąc się i uciekając do odpływu. Leon nigdy nie zastanawiał się, skąd przychodzi ani dokąd tak bardzo się śpieszy.
1. Beztroskie marnowanie
„Leon! Kolacja!” — zawołała mama z kuchni. Chłopiec natychmiast rzucił szczoteczkę do zębów i wybiegł z łazienki, zostawiając za sobą szeroko otwarte wrota wodnego królestwa. Srebrzysty strumień płynął i płynął, uderzając o ceramiczną umywalkę. Woda, zamiast myć ręce czy poić spragnione kwiaty, bezużytecznie znikała w ciemnej otchłani rur. — Przecież jest jej całe mnóstwo — mruknął Leon pod nosem, zajadając kanapkę. — Nigdy się nie skończy.
2. Pierwszy sygnał — Głos wody
Tej nocy jednak wydarzyło się coś dziwnego. Kiedy dom utonął w ciszy, a księżyc wyjrzał zza chmury, Leon usłyszał dźwięk, którego wcześniej nie zauważał. To nie był zwykły szum. Kap… kap… kap… To było jak ciche pociąganie nosem. Jakby ktoś mały i bardzo zmęczony siedział w łazience i próbował opowiedzieć smutną historię. Leon, zaciekawiony, wstał z łóżka. Podłoga była chłodna, a serce biło mu trochę szybciej niż zwykle.
Leon podszedł do umywalki i wyciągnął rękę, by dokręcić kurek, ale nagle zamarł. Woda, która przed chwilą kapała, nagle… zastygła w powietrzu. Jedna duża, pękata kropla zawisła tuż nad odpływem, lśniąc w świetle księżyca jak drogocenny brylant. — Co to za czary? — szepnął Leon, przecierając oczy. Wtedy kropla zaczęła rosnąć i zmieniać kształt. Rozciągnęła się, wypuściła cieniutkie jak niteczki rączki i nogi, aż w końcu na brzegu kranu usiadła postać mała jak naparstek.
3. Przedstawienie Kropelka
Postać była prawie przezroczysta, ale kiedy poruszała głową, mieniła się wszystkimi kolorami tęczy. Jednak jej ramiona były smutno opuszczone, a postać wydawała się tak lekka, jakby zaraz miała wyparować. — Jestem Kropelek — odezwał się gość, a jego głos brzmiał jak delikatne dzwonienie szklanek. — Jestem duchem tej wody, którą właśnie wyrzuciłeś. — Wyrzuciłem? — zdziwił się Leon. — Przecież ja tylko myłem zęby! — Dla ciebie to „tylko” — westchnął Kropelek. — Dla mnie to była cała wyprawa, by dotrzeć do twojego kranu, a ty pozwoliłeś mi uciec, zanim zdążyłem ci w czymkolwiek pomóc.