E-book
12.6
drukowana A5
26.76
STATUS MATERIAE

Bezpłatny fragment - STATUS MATERIAE

zbiór poezji


5
Objętość:
73 str.
ISBN:
978-83-8431-965-9
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 26.76

Od autorki

Człowiek, jako materia, podlega ciągłym zmianom. Jest od materii zależny, a równocześnie ją przekształca i na nią oddziałuje. Może z niej tworzyć zarówno piękno, jak i brzydotę, może z materią walczyć, lecz nie sposób jest zwrócić się przeciwko niej… od niej oderwać, uciec, czy ją pokonać. Przywiązujemy się do materii, nie bacząc na erozję. Zmęczone ciało staje przed tym, co ulotne, kruche, nieoczekiwane — i być może — ostateczne.

„Materia” fotografia

De Ser

Wyrafinowana uczta

na deskach pokaz

treli i moreli

Wygłaszają

pieśni pochwalne

dla serów pleśni

elegancko

z wachlarzem

przy nosie

odganiając

smród

winnego

grona

Sole trzeźwiące

Potrzebuję zażyć …

w nozdrza

ostrego przepoconego

irytującego zapachu życia

Zażyć ulicy i tanich fajek

piwa na schodach z jakimś

lumpem.

Zażyć cudownego wypierdolenia mnie

z baru i wrzucenia pijanego w błoto.

Brudny prysznic jest wspaniały…

Cały tydzień muszę rano

całować moją żonę

na „do widzenia wieczorem”

i ubierać się świtem

do pracy w prasowane kołnierzyki

pastowane uśmiechy

i tożsamość poskładaną

do teczki…

Party

stoję pokątnie

lekko pod kątem

wychylam

ze szklanki

śmiałość

„Kielich” fotografia, model Adrian Rejdak

Trzęsawisko

Już się zlatują

zbierają w kłęby

paplają chichoczą

szepczą…


Stawiają zakłady

zacierają ręce

wskakują na sznury

by rozhuśtać dzwony


Ramiona nam dygoczą

w szarych płaszczach

po pachy w błocie


Chcieliśmy przecież

komuś pomóc

być dobrymi ludźmi


a skończyliśmy

polerując sobie buty

cudzym nieszczęściem

Stany skupienia

ciekną dni

ciekną łzy

na podłogę

ścieka gin


ulatnia się kasa

ulatnia się mąż

ulatnia się gaz

Płomień zgasł


martwa natura

jak stała

tak stoi

Gniazda

Mieszkania

starych ludzi

kurczą się

z wiekiem

Choć trudno przejść

z kuchni do pokoju

w poligonie rupieci

to starzy ludzie

nie chcą

pozbywać się śmieci

Przygarniając  je

wiją z nich

wielkie gniazda

chroniąc się

przed śmiercią

niepamięci


„Gniazdo” grafika — matryca naturalna

Ostatnia działka

mój ogródek marzeń

gniazdko bajek

w nim bocian

cały rok gości drewniany


kolorami szumią

butelki na płocie

starocie pomalowało słońce

lalki misie i garnki

ożywia wiatr

zadziera z nimi

ale nie spadną z piedestału

bo to mój świat

cudowny zapomnieniem

buduję go jak mur

przed nadciągającym cieniem


moi wierni przyjaciele

krasnale sarenki

łabądki wyginające szyje do nieba

nie oponują …

towarzyszą

nad altaną

lśnią ciszą

błyskotki

tęcza moja…

śnię

— przejdę po niej…

Stan paliatywny

Oni gdzieś tam są…

w innym sennym wymiarze

w głębinach…

gdzie ryby nie mają głosu


Na powierzchni bezruch

dłonie i ciała podłączone

do kroplówek

dryfują bez płetw


Oni są gdzieś tam…

na wakacjach

tańczą na plaży

i piją drinki

albo gdzieś …

na spacerze ze swoimi uczniami

opowiadają o historii i literaturze


Oni gdzieś tam są…

z mężami i córkami

przy stole na którym

ich ręce robiły ciasto

biesiadują rozmawiają


Ich serca jak ryby

wyjęte z morza

jeszcze trzepocą…

Słońce świeci zawsze

Szkli

na lizakach

z palonego cukru


lśni

w oczach

roześmianych

dzieciaków


grzeje

huśtawki

głaszcze

odkryte ramiona

młodych kochanków


marcowo

grzeje ciemiona

równo w kolumnach


na placu apelowym

nogi bose w śniegu

głaszcze


nagie ramiona

kości czaszki

lśnią


nim zakopią

młodych kochanków

dopiero co

zeszłych


z huśtawek

dzieciaków


palonych

lizaków


szkli

Ecce Homo

Darmo cierpieli

za krzyżem Twoim

szli ...nieśli …

choć nikt nie przykazał


nikogo nie zbawili

nikt im się nie pokłonił

nie włożył gąbki do ust

krwią spienionych


Na Golgotę

wlekli się klika lat

obdarci z człowieczeństwa

ludzkie szkielety

do ostatniej chwili

wypatrując Weroniki

pełni nadziei

na wybawienie…


Udokumentowani

nieudekorowani


Ecce Homo


Buty zostawili

można je zwiedzać

i zostawili mydło

można się nimi umyć


,,..Macht Frei…”

Jak powstają gwiazdy

Na chwilę tu byłem

i zobaczyłem miliony gwiazd

jasnych


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 26.76