E-book
20.48
drukowana A5
30.44
Spryciarz emigracji

Bezpłatny fragment - Spryciarz emigracji

Jak uniknąć katastrofy i osiągnąć sukces w pracy za granicą


Objętość:
141 str.
ISBN:
978-83-8104-507-0
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 30.44

Książkę tę dedykuję moim rodzicom — Wioli i Jarkowi — oraz moim siostrom, Martynie i Marcie, za czas mojej nieobecności. Dziękuję za to, że zawsze mogę na Was liczyć!


…Majce, kobiecie mojego życia, za całe wsparcie, pomoc oraz okazanie ogromnej cierpliwości, kiedy książka pochłaniała mnie w całości. Jesteś nie tylko doskonałą partnerką w życiu prywatnym, ale też niesamowitym towarzyszem w podróży, jaką jest nasza emigracja.


NIEWAŻNE, KIM JESTEŚ I SKĄD WYRUSZASZ…
…WAŻNE, KIM CHCESZ BYĆ I DOKĄD MOŻESZ DOTRZEĆ

Patryk Raźniewski

Wstęp

Spryciarz emigracji to stuprocentowy niezbędnik każdego emigranta. I tu od razu należy być szczerym.

Nie będzie to zwykły podręcznik czy też książka z niesprawdzoną wiedzą. Przekazuję w Twe ręce prawdziwe realia, bez jakiejkolwiek ściemy.

Podzielę się z Tobą doświadczeniem, które zdobywałem i budowałem od lat.

Pokażę Ci, jak wygląda życie poza granicami naszego kraju. Odpowiem na wszystkie Twoje pytania, zanim zdążysz je zadać. Doskonale wiem, czego Ci trzeba!

Pomogę unikać popełniania błędów. Co więcej, od samego początku zajmiesz pozycję prawdziwego spryciarza.

Gotowy stawić czoła emigracji?

W takim razie zaczynamy! Życzę sukcesu bez granic.

Patryk Raźniewski

Wprowadzenie

Nie ukrywam swojej ekscytacji. Niesamowicie się cieszę, że sięgasz po tę książkę. Długo zastanawiałem się nad tym, czy znajdzie się ktoś głodny wiedzy o emigracji. A jednak…

Musi Ci bardzo zależeć na pojęciach, które dotychczas były Ci obce. Doceniam Twoje podejście i wiedz, że wprowadzę Cię w ten świat z wielką przyjemnością. Pragnę, byś i Ty dołączył do grona spryciarzy. „Spryciarz” nie oznacza w tej książce cwaniaka lub przekrętu, jak wiele osób mogłoby sobie pomyśleć. Opisuje osobę zaradną, bystrą, rozważną, umiejącą poradzić sobie w każdej sytuacji. Jeśli spodziewałeś się tu jakichś przekrętów — sorry, lecz nie tędy droga.

Widać w Tobie ostrożność, a decyzje, które zamierzasz podjąć, pilnie analizujesz. To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Wiem już, że nie jesteś szaleńcem, który wyjeżdża w nieznane na tzw. „jakoś to będzie” lub „może się uda”.

Jeśli już o tym mowa, to od razu nasuwa mi się taka myśl/spostrzeżenie — „Jak szybko wyjechał, tak szybko wróci!”.

Czuję, że drzemie w Tobie potencjał. Na pewno masz predyspozycje na postać tytułową. Tak trzymaj i nie odpuszczaj.


Być może jesteś już gdzieś w świecie i sięgasz po tę wiedzę, bo zupełnie inaczej miało to wyglądać. Coś poszło nie tak? Wyjazd idzie nie po Twojej myśli? Brak Ci motywacji? Czy może potrzebujesz dawki porządnej inspiracji? A może po prostu ciekawi Cię, jak to widzą inni? Co by to nie było, spokojnie, jakoś temu zaradzimy. Skup się na tym, co chcę Ci przekazać. Czytaj między wierszami, bo tam kryje się wiele podpowiedzi, które z pewnością możesz dobrze wykorzystać.


I tak od razu na wstępie, bez zbędnego biadolenia, przytoczę Ci opowieść jednej znanej mi pary.

Monika z Tomkiem spakowali swoje walizki i tak po prostu, z dnia na dzień, wyjechali z kraju. Nie posiadali żadnego zabezpieczenia w formie jakiejkolwiek oferty pracy. Kierowali się poczuciem chwili, myśleli o poszukiwaniach tam na miejscu. Jedyne na co mogli liczyć, to pomoc koleżanki Natalii, która zaoferowała noclegi w jej prywatnym mieszkaniu. Przez cały tydzień jeździli po agencjach, zakładach małych i dużych, szukając czegokolwiek. Niestety niczego nie znaleźli. Ten wyjazd okazał się dla nich klęską. Stracili pieniądze na przyjazd, tygodniowe życie i busa powrotnego. Całe szczęście, że była tam Natalia, która udzieliła im wsparcia w formie mieszkania, nie narażając ich na jeszcze większe koszty.

Zacząłem od tej pary, by ich przykład stał się przestrogą dla innych. A takich historii jest naprawdę sporo. Ludzie wyjeżdżają bez opamiętania, licząc, że wszystko będzie dobrze. OK, komuś się udaje… Jednak pohamuj się, zanim sam tak zrobisz! Inne państwa to nie Polska. Panują w nich inne zasady, kultura, obyczaje, dlatego zanim coś zrobisz, dobrze się przygotuj. Nie popełniaj błędów innych.

Gotowość do wyjazdu

Nie muszę Cię znać, by wiedzieć, co czujesz. Chodzisz, myślisz, medytujesz. Wystarczyło, że pomysł wyjazdu raz wpadł Ci do głowy i teraz, co jakiś czas, po prostu Cię nawiedza. To jak małe nasionko, które zasiało się przez przypadek. Dojrzewa, by w końcu wykiełkować. Tak samo i Ty nosisz to od dawna. Budujesz w sobie siłę i odwagę. Jednak czy dasz temu szansę?

Rozumiem Cię, bo ja również tak miałem. Wiem dobrze, o co Ci chodzi i jak to wygląda. Każdy z nas przez to przechodził. Tak naprawdę to chcesz tego i nie chcesz. Nie wiesz, co zrobić. Mówisz: „jadę!”, a za chwilę: „zostaję”.

Nie jest tak prosto nagle zmienić coś w życiu. To zrozumiałe. Jeśli jednak nic z tym nie zrobisz, to będzie tak trwać — dzień, tydzień, może miesiąc, rok, a nawet wiele lat. Borykasz się z tym, więc zrób coś dla siebie. Daj krok do przodu!


I nie ma tu miejsca na „ale”. Koniec stękania!


Wszyscy robiliśmy to samo. Czekaliśmy, aż przyjdzie odpowiednia chwila, by wiele spraw ułożyć. Wyczekiwanie, by nadszedł ten idealny moment… I co? I nic! On nie przychodzi. Ogranicza nas wyłącznie strach przed nieznanym. Teraz czekasz i tak naprawdę tracisz swój cenny czas. Stękasz, marudzisz. STOP!

Chcesz wyjechać? Droga wolna… Dosłownie.

Tu nie ma miejsca na narzekanie. Możesz teraz myśleć — co za szalony gość, co to za książka? Pytam raz jeszcze. Chcesz…?

Jeśli odpowiedzi brzmi „NIE”, to zamykaj książkę i widzimy się pewnie, jak stracisz trochę więcej swego bezcennego czasu.

Decyzja podjęta na „TAK”. Od tego momentu koniec marudzenia. Bierz się do roboty i ostro działaj.

Gdzie jest Twoja walizka? No dalej, dalej… Wyciągaj ją. Otrząśnij z kurzu, siadaj na niej i dalej czytaj książkę. Odpowiedz szybko na kolejne pytanie — jak to jest usiąść na swoim całym domu? Ha, ha. Nie żartuję, od dziś walizka staje się Twoim przytulnym kątem. Poklep ja, przywitaj, a teraz przekaż żonie, mężowi, rodzicom, swoim bliskim, że decyzja podjęta. „WYJEŻDŻAM”. Będą mieli naprawdę mało czasu, by oswoić się z Twoją decyzją, ale cóż, lepiej teraz niż później. Pewnie tym razem to Ty w oczach innych będziesz uważany za szaleńca. Nie przejmuj się i rób swoje.

Dobra. Oznajmione to, co leżało Ci tyle czasu na sercu. Teraz czas znaleźć pracę, wyposażyć walizkę, przygotować się, wymienić trochę waluty (o wszystkim przeczytasz dalej). Bądź w gotowości. Bo jutro może już być ten dzień, na który tak długo czekałeś. To nie są żarty. Poważnie! Jeśli ktoś odezwie się do Ciebie, odpowie na Twoją ofertę, wyjazd może być z dnia na dzień. Dlatego znajdź szybko kontakt do przewoźników z Twojego regionu. Później możesz nie mieć na wszystko czasu. Posłuchaj moich porad, wiem, o czym mówię.

W moim przypadku miałem tylko dwa dni, by zapiąć ostatni zamek w swej torbie. Co czułem? Hm… To była chyba euforia połączona z przerażeniem.

Dziś już wiem, że nie ma co się w życiu cackać. Tak robią ludzie, których celem jest sukces i triumfowanie. Świat należy do ludzi odważnych, tak więc zdobywaj to, co na Ciebie czeka.

ŻEBY COŚ MOGŁO SIĘ ZDARZYĆ, TRZEBA SIĘ ODWAŻYĆ

Patryk Raźniewski

Mentoring przed startem

Czy Ty też, tak jak ja, uwielbiasz mieć wszystko dobrze przemyślane? Posiadasz plan A, B, C, a nawet Z?! Ja uważam to za bardzo ważne, a w to wszystko wrzucam swój wielki optymizm. Mogę szczerze powiedzieć, że jestem człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. I choć czasem wygląda to trochę pedantycznie, przyznaję, że uwielbiam zgarniać sukcesy. Porażka nie wchodzi w rachubę. Dlaczego o tym piszę? By trochę Cię zainspirować. Obudzić Twój umysł. Podkręcić chęci do podjęcia wyzwania. Wkurzyć, ale również, byś nabrał większej motywacji.

Od tego będzie zależeć Twój dobry, mocny początek. Skup się teraz i pomyśl o startującym promie kosmicznym. To nie żarty, mówię serio. Sprawdź skafander, usiądź i zapnij pasy, za chwilę startujemy… 15, 14, 13… Ostatnia kontrola systemu, sprawdzam łączność — jak mnie słychać? Dziesięć, dziewięć, osiem… W trzech ogromnych silnikach przebiega rozpoczęcie zapłonu. Sześć, pięć… Otwarcie kurtyn wodnych. Trzy, dwa… Prom zaczyna delikatnie odrywać się od ziemi, teraz już nikt nie jest w stanie go powstrzymać. Tysiące ton unosi się właśnie w powietrze. Potężne kłęby pary wodnej, ogień o przerażającej temperaturze, wręcz topiący dno wyrzutni. Olbrzymia fala akustyczna powodująca kilkukilometrowe drżenie ziemi. JEDEN… Ognisty pocisk pełną mocą ruszył w przestworza, pozostawiając po sobie gigantyczny biały welon. Adrenalina, podniecenie, wspaniałe widowisko, dreszczyk, emocje, strach, marzenia… Czujesz to? Tak! Tak ma właśnie wyglądać Twój start. Tu wszystko zależy od Ciebie.

Ja wyobrażam sobie tysiące, a może miliony mocnych debiutów. Tę potężną motywację, wyznaczone cele. Silnych ludzi, którzy tworzą ogromną armię gotową zdobywać szczyty. Szczyty sukcesu. Wyciskając wszystko, do ostatniej kropli. Zdobywając to, po co przyszli. Zmieniając całe swoje życie w coś, o czym marzą. Wspaniałe, prawda?

A przecież mówię tu o Tobie. O ludziach, których spotkasz na swojej nowej drodze.

Zasmucę Cię. To nie do końca tak wygląda, a szkoda…

Przyjeżdżacie, jesteście nakręceni chwilą, a co dzieje się potem? Stajecie w drzwiach zakładów, jakby z Was wyssano energię. Brak mocy, motywacji. Wielkie oczy i przerażenie, zaciśnięte ze strachu pośladki, bolący brzuch, a może coś więcej… Zamiast wejść w dobrym stylu, twardo i konkretnie. Liczy się pierwsze dobre wrażenie, a nie dwie lewe, trzęsące się ręce.

Myślę, że powinno Ci zależeć, by stać się KIMŚ. Osiągnąć jak najwięcej. Pokazać się z jak najlepszej strony. Piąć się do góry, by zwyciężyć. Jesteś moim rodakiem i nie chcę, by się z Ciebie śmiali. Pomyśl o tym i daj z siebie wszystko, pokaż, że POLAK POTRAFI!

Jeśli Ty również tak myślisz i masz to wszystko w sobie, to PIĄTKA. Super jest spotykać takich ludzi.

Gdy jednak brak Ci takich koncepcji i ambicji, musisz to szybko zmienić. Chyba nie chcesz stać na samym końcu i patrzeć, jak zdobywają to inni.

Dziś się podśmiewasz, mrucząc pod nosem: „Co ten gość pierdzieli?” Spoko, w porządku, ja nie zbawię świata. Lecz bezcenna będzie Twa mina, gdy ktoś skubnie Twój kontrakt. Pracę, która mogła być Twoja — a Ty? Ty, przegrany, wracasz do domu.

Być może ktoś nagadał Ci głupot, jak na emigracji jest lekko, że nie trzeba pracować. Jedziesz, bo w Polsce Ci się nie chce. Od razu to powiem — BARDZO SIĘ ZDZIWISZ!

Z takim nastawieniem daleko nie dojdziesz. A książka, którą czytasz, nic Tobie nie da. Lepiej ją odłóż. Może podaruj ją osobie, która naprawdę jej potrzebuje i z przyjemnością wykorzysta.

Przekazuję Ci pewnego rodzaju wiedzę, mój punkt widzenia. Oczywiście jestem tego świadomy, że wiele osób się podda, zanim czegokolwiek spróbuje. Nie przeczyta nawet tego do końca. Tacy już jesteśmy i nikt tego nie zmieni. Jeśli my sami nie będziemy chcieli, to nikt za nas tego nie zrobi.

Ja jednak wierzę w Ciebie i Ty też musisz to zrobić. To naprawdę niezbędne. Słuchaj, mi się udało. To dlaczego Tobie ma nie wyjść? Nieważne, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Jestem takim samym człowiekiem jak Ty. Głowa do góry, bo spokojnie dasz sobie radę.

Wiem, że brzmi to wszystko tak prosto, jak pstryknięcie palcem. Kiedy jednak czegoś bardzo chcesz –ZRÓB TO!

Tak, to właśnie ten moment. Wykrzycz to z siebie, mocno i zdecydowanie: ZROBIĘ TO! Potrzebujesz wyrzucić to z siebie. Poczuj tę pozytywną energię! Wstydzisz się?! Oj dobra, to chociaż powiedz to wewnątrz siebie. Ja nie daję za wygraną, lecz rozumiem, że wokół mogą być obcy ludzie i nie zostanie to odebrane najlepiej. Choć… Pewnie mogłoby to ich zainspirować. Bo przecież każdy z nas ma jakieś plany i myśli, których nie jest pewien.

CZASEM WYSTARCZY SPRÓBOWAĆ,

BY STAĆ SIĘ KIMŚ

Patryk Raźniewski

Dla kogo emigracja?

No właśnie… Czy każdy może jednak tak po prostu spakować bagaż i z dnia na dzień wyjechać? Pewnie i tak. Ale gdy rozwiniemy temat troszkę bardziej, okaże się, że nie każdy jest na to gotów. Przynajmniej tak z dnia na dzień.

Dużo łatwiej wyjechać tym, którzy nie maja żadnych zobowiązań, np. kredytów, rodziny, dzieci. Wyjeżdżając, czują się swobodniej. A co jeśli wyjazd rozdziela żonę, męża, dzieci? To nie jest takie proste. Trzeba ten temat dobrze omówić. Bywa, że wyjeżdża jeden członek rodziny, organizuje się tam na miejscu, zdobywa stałą pracę i ściąga do siebie swoich bliskich, by zacząć wszystko od początku. Znam takie historie i wiem, ile to wszystko kosztuje wysiłku.

Emigracja jest dla odważnych. Dla osób, które lubią czuć dreszczyk emocji. Jeśli lubisz odkrywać świat, nie boisz się nowych wyzwań, to naprawdę się pakuj i próbuj swoich sił.

Gdy bardziej się nad tym zastanowię, zauważam, że trzeba być jednak człowiekiem szalonym i o mocnych nerwach. Nie każdy potrafi jechać gdzieś w nieznane, zmagać się z obcym językiem, odkrywać życie na nowo. Nie każdy również umie odnaleźć się w samotności. Trzeba okazać wytrwałość, którą nie wszyscy mają. Wszyscy posiadamy jakieś słabości, swoje własne ograniczenia. Trzeba być człowiekiem zaradnym, potrafiącym odnaleźć się w różnych sytuacjach, ponieważ jedyne wsparcie, jakie niekiedy mamy, jest wyłącznie w nas samych.

By to wszystko doskonale zrozumieć, trzeba stawić czoła wyzwaniu, jakim jest emigracja. Dowiesz się, jak Ty i Twoje ciało będzie reagować, znosić tę całą podróż. Przekonasz się również, jak poradzi sobie z tą przygodą Twoja psychika, dostrzeżesz w sobie rzeczy, jakich nigdy wcześniej nie zauważałeś.

Porównałem kiedyś emigrację do dawnej służby wojskowej. My, młodzi ludzie, już tego nie znamy. Słyszymy tylko z różnych opowieści. Ale myślę, że tak to właśnie wygląda. Kiedy opuszczamy dom, rodzinę i przychodzi nam uczyć się życia samemu, dopiero wtedy zaczynamy szanować to, czego wcześniej nie docenialiśmy. Człowiek szybko dojrzewa, staje się samodzielny, przeżywa prawdziwą lekcję życia. To jest dobre i myślę, że każdy powinien to przeżyć. Czasem coś musi troszkę potrząsnąć, by trafić na tę właściwą życiową drogę.

Do wszystkiego jesteśmy w stanie się przyzwyczaić — do nowego miejsca jak i ciężkiej pracy. Musisz mieć cel, który pozwoli zacisnąć zęby, kiedy będzie trzeba, i pozwoli robić swoje.

Takim celem może być poprawa naszego życia. Wzbogacenie nas, zmiana czegoś, co dotychczas nas męczyło. Polepszenie naszych warunków, zrealizowanie naszych marzeń. Jeśli mamy taką motywację i myślimy tym torem, to spokojnie poradzimy sobie ze wszystkim. Najgorzej jest, gdy ktoś nie wie, po co naprawdę wyjeżdża. Łatwo się wtedy można pogubić.

Sprawa jest prosta, gdy wyjeżdżasz na kilka tygodni, na wakacje. Wiesz, że zaraz wracasz. Wtedy bym się zbytnio nie martwił. Masz w sobie mnóstwo energii, mniej zmartwień. Jedziesz, robisz to, co do Ciebie należy. Kończysz pracę, dostajesz swoje wynagrodzenie i zapominasz o temacie. Następnym razem możesz udać się gdzie indziej, jeśli coś Ci nie pasowało. Masz wtedy o wiele więcej możliwości i tak naprawdę niewiele ryzykujesz.

Na co się przygotować?

Gdy zostaję zapytany, na co się przygotować, zawsze odpowiadam to samo. A mianowicie: na ciężką pracę. Każdy pyta: „Ale jak?” Normalnie. Takie nastawienie zawsze przynosi pozytywne korzyści. Za granicą wcale nie jest łatwo. Pracuje się tu szybciej niż w Polsce. Cały czas pod presją. Bywa, że naprawdę jest ciężko! Jesteśmy tanią siłą roboczą, którą każdy chce wykorzystać do maksimum. Pewnie niektórych to zdziwi, ale tak tu jest. Chcesz znać prawdę, czy być oszukiwanym?! Czytasz niepewne forum czy książkę, która ma Ci pomóc?! Poznaj prawdę! Tu przyjeżdżają ludzie, którzy nie wiedzą, co się dzieje. Przez tydzień są w szoku, bo trzeba zapieprzać. Ktoś Cię pogania, a Ty się ślimaczysz i zwalniasz produkcję. Tempo, tempo… Tak jest. Witaj za granicą! To mój punkt widzenia, a Ty możesz mi w to nie wierzyć. Też musiałem sam wiele zobaczyć, wszystkiego się nauczyć, tylko różnica była taka, że nikt mi niczego nie powiedział. Czytałem, tak jak Ty, informacje na stronach, na których ważniejsze było dla ludzi kłócić się, że jakieś biuro jest do kitu, ponieważ jeden pracownik miał za coś źle zapłacone. Nieważne, że 500 innych osób dostało wypłaty tak jak należy. Nie zdziwiłbym się, gdyby ten osobnik nie zgłosił szefowi końca swojej pracy w danym dniu, a później powstał z tego ten oto problem. Ludzie są dziwni. A Ty musisz nauczyć się dystansu do tego, co czytasz i słyszysz.

Zanim coś osiągniesz za granicą, musisz naprawdę mocno się wykazać. Daj z siebie wszystko. Jeśli czujesz, że warto, zapracuj na swój sukces. Nie sugeruj się kimś, bo ta osoba może chcieć tego samego co Ty, ale Tobie doradzi, byś się poddał.

Kiedy wypracujesz sobie dobrą opinię, to ktoś Cię zauważy, doceni. Twoja praca się zmieni. Staniesz się bardziej szanowany. Ludzie staną się milsi, a Ty poczujesz ten najmocniejszy wiatr w żaglach.

Na początek nastaw się, że czeka Cię ciężkie zadanie. Lepiej być miło zaskoczonym lekką pracą niż nastawić się na sielankę, rozczarować się i tego nie unieść.

NIGDY SIĘ NIE DOWIESZ, CO JEST PO DRUGIEJ STRONIE GÓRY…
…DOPÓKI SAM JEJ NIE ZDOBĘDZIESZ!

Patryk Raźniewski

Najprostszy wyjazd

Najlepszą i najszybszą szansą na wyjazd są agencje pośrednictwa pracy. Tę opcję polecam osobom, które jadą po raz pierwszy.

Zapewne znasz już same straszne opowieści o biurach pracy. Zaczynając od tego, że panuje wielki wyzysk i nie da się zarobić. Hm… Coś w tym jest! Choć nie do końca tak to wygląda. Wyjechałem przez taka agencję. Moi znajomi powyjeżdżali. I co? Radzimy sobie! Co więcej, mamy się bardzo dobrze. By wybić Ci z głowy, to co usłyszałeś i naczytałeś się na forach w sieci, powiem Tobie tak: złamałem wszystkie możliwe reguły, jakie miały się wiązać z agencją. Miało nie być pracy — mam pracę. Podobno nie da się przez nią zarobić — zarabiałem tyle, ile chciałem. Wypłaty i wszystkie należności miały nie wpływać w terminie — wpływały. Miałem być niezadowolony — chwalę sobie jak mogę. Dzięki agencji dostałem stały kontrakt w firmie, w której teraz pracuję. Co Ty na to? By bardziej Ci to udowodnić, podpowiem, że moi znajomi twierdzą tak samo. Więc co jest nie tak? Jesteśmy robotami? Jacyś inni? NIE! Jesteśmy tacy jak Ty. Jesteśmy normalni. Wiemy, czego chcemy, i dążymy do swoich celów. Tu była mowa o mnie i o moich znajomych. Na świecie przez takie agencje pracują tysiące, jak nie miliony osób. Najlepsze jest to, że nikt nas do tego nie zmusza.

Czy to nie jest dziwne, że garstka z tych wszystkich ludzi, którzy tam są i każdego dnia pracują, jest niezadowolona? A może to z nimi jest coś nie tak?!

Są oczywiście agencje, które w jakiś sposób kombinują. To prawda. Na pewno może się to zdarzyć. Jedna będzie lepsza, druga gorsza. Tańsze mieszkania i droższe. Płatne dojazdy do pracy lub darmowe. Pensje większe i mniejsze. Przecież to czyjś biznes. Ktoś chce na czymś zarobić. Załóż agencję i Ty w ten sposób zarabiaj. Jedni się na to godzą, drudzy nie. Ilu ludzi, tyle opinii. Ja będę chwalił, a kumpel, który ze mną pracuje, powie, że jest lipa. Każdemu nie dogodzisz.

Trzeba posiadać trochę szczęścia, to fakt. Od tego też dużo zależy. Uda się lub nie. Ale by się o czymś do końca przekonać, musisz to sprawdzić. Innego wyjścia nie ma. Na koniec dodam, że polskie społeczeństwo uwielbia narzekać. Dosłownie na wszystko. Jesteśmy tego uczeni od lat. Zawsze nam źle. Ciągle nam mało. Mucha przeleciała za głośno — źle. Trzeba wstać do pracy — źle. Ha… By nam się w ogóle jeszcze CHCIAŁO. Od tego może trzeba by zacząć. Stękanie, marudzenie, stękanie…


Jak funkcjonują agencje…


Nie będę podawał nazw agencji. One wszystkie są takie same. Różnią się swoimi wewnętrznymi regulaminami. Mam jednak pewną sugestię. Lepiej znaleźć agencję zagraniczną niż polską. Takie agencje lepiej funkcjonują. Oczywiście to tylko moja wizja. Masz z nią kontakt fizyczny, będąc na miejscu, a nie w kraju, z którego wyjeżdżasz.

Biura ściągają za granicę pracowników tymczasowych po to, by lokować ich w zakładach, z którymi mają kontrakty. Są tylko pośrednikami. Mogą to być zakłady produkujące np. buty, ciastka, mięso, sałatki, ale mogą to być także szklarnie, hotele, czy pola itp.

Praca przez agencję może trwać np. 26, 52, 78 tygodni. Tu nie ma reguły. Jeśli ktoś dobrze pracuje w danym zakładzie i będzie potrzebny, może nawet dwa, trzy lata pracować przez agencję. Jestem tego żywym przykładem. A wszyscy mówili, że się nie da. Pamiętaj: zawsze wierz w siebie!


Na pewno gdzieś rzuciło Ci się w oczy ogłoszenie takiej agencji, proponującej pracę w danej branży. Tu muszę napisać, że nie do końca jest tak, jak piszą.

Przyjmijmy, że dostałeś propozycję pracy i wyjeżdżasz. Jeśli trafiasz na stanowisko Tobie obiecane, to jest to pierwszy powód do radości.

Bywają takie sytuacje, kiedy potwierdzasz ofertę, umawiasz się z biurem i wyjeżdżasz. Na miejscu okazuję się, że do pracy idziesz zupełnie gdzie indziej. Miej to na uwadze. Być może biuro w międzyczasie dostało zapotrzebowanie na ludzi w innej fabryce i tam właśnie zostajesz wysłany. Takich sytuacji jest sporo. Nastaw się, że jesteś człowiekiem wielofunkcyjnym. Jednego dnia będziesz pracował przy produkcji telefonów, a następnego możesz pakować piersi z kurczaka. To jest zabawne i wydaje się nieprawdopodobne. Jest to jednak przykład z życia wzięty.

Tak było w moim przypadku. Wyjechałem z ofertą pracy do mięsa, po czym pracowałem w zupełnie innym miejscu. Robiłem dachy na fabrykach. Co więcej, przez krótki okres pracowałem w kilku zakładach, ale to mnie w pewien sposób denerwowało. Musiałem uczyć się wielu rzeczy naraz. Docelowo skończyłem tam, gdzie miałem się dostać od początku. I tak zostało do dziś. Pamiętam jednak, jak wtedy byłem o to zły. Dziś się z tego cieszę. Mogę dzięki temu powiedzieć Ci coś więcej. Zdobyłem większe doświadczenie, bo byłem w wielu zakładach.

Każdy zakład miał swój urok. Praca była różna. Szybsza, wolniejsza, cięższa, lżejsza. Mnie jednak interesowało, jak długo mogę tam zostać. Wiedziałem, że „na mięsie” mogę pracować nawet półtora roku, a we wcześniejszych firmach tylko sześć miesięcy. I to był właśnie cel do zdobycia. W takich sytuacjach musisz pokazać swoją upartość. Jeśli czegoś chcesz, to walcz o to. Proś o pracę, którą Ci obiecali. No chyba że trafisz tam, gdzie będzie Ci dobrze.


Wynagrodzenia


Wynagrodzenia w biurach pracy są różne, dlatego warto porównać kilka agencji. Wybierasz tę, która jest dla Ciebie najkorzystniejsza.

Stawki, jakie są Ci proponowane, mogą (lecz nie muszą) ulec zmianie. Spotyka się zakłady, które zwiększają stawkę Twoich zarobków po przepracowaniu jakiegoś okresu, np. 26 tygodni.

Słyszałem o biurach, które już na start płacą wyższe wynagrodzenie i jest ono wtedy stałe, przez cały czas trwania takiego kontraktu.

Wyjeżdżając do Holandii, pamiętaj, że w tym kraju obowiązuje stawka wiekowa, od 18 do 23 lat. Przykład: 18-latek zarobi 6,5 euro brutto/h, a np. 21-latek będzie zarabiał 8,25 brutto/h. Obaj wykonują tę samą pracę. To bardzo niesprawiedliwe. Nic jednak nie poradzisz, takie zasady są w tym państwie.

Ważne jest, by zwrócić uwagę, jakie kwoty odciągane będą za mieszkanie. Zazwyczaj podawane są tu stawki dzienne. W większości agencji płaci się przez pięć dni roboczych. Weekendy nie są liczone, nawet gdy pracujesz w sobotę. Na swej drodze spotkałem się również z takimi firmami, gdzie płacisz stałą kwotę za cały tydzień — bez względu na liczbę przepracowanych dni czy godzin.

Od wypłaty odciągana jest również stawka za ubezpieczenie. W każdym kraju może być inaczej, dlatego podaję tu tylko przykładową kwotę, jaką odciągano mi w Holandii. Stawka tygodniowa wynosiła 20 euro. Ubezpieczenie było przymusowe. Bez niego nie mógłbym podjąć pracy.

By troszkę rozjaśnić Ci umysł, przedstawię Ci teraz taki mój schemat, który przekłada się na pieniądze, jakie zarobisz. Liczmy, że miesiąc ma cztery tygodnie. Sprawy mają się dokładnie tak — pierwszy tydzień pracujesz na opłaty, trzy pozostałe tygodnie to już Twoje kieszonkowe. Teraz wszystko zależy od Ciebie, jak będziesz nim gospodarować.

Kiedy będziesz mieć już wybrany kraj, do którego będziesz chciał wyjechać, sprawdź w Internecie, jaka w tym kraju jest najniższa płaca minimalna. Co roku ulega ona zmianie, dlatego nie będę tu podawał przykładów. W prosty sposób znajdziesz te informacje w sieci. Biura nie powinny oferować Ci mniejszej stawki niż narzuca państwo. Jednak nie bierz tego dosłownie, bo stawka nie musi być dokładnie taka. Przeciwnie, może być znacznie wyższa. Wszystko zależy od agencji.


Twoja bankowość


Oczywistym jest to, że gdzieś musisz lokować swoje wynagrodzenie. Dobrym rozwiązaniem jest posiadanie dwóch rachunków bankowych — polskiego, jak i zagranicznego. Muszą mieć opcję przyjmowania obcych walut. Jest to tzw. konto walutowe.

W innym przypadku Twoje pieniądze zostaną przeliczone według kursu bankowego, co raczej nie jest dla Ciebie korzystne.

W Polsce istnieje bardzo dużo ofert z darmowymi kontami tego typu. Polecam dokładnie się im przyjrzeć. Pamiętaj, by pytać o kartę, której będzie można używać poza granicą naszego kraju. To bardzo ważne. Nie wszystkie karty tak działają.

Jeśli zastanawiasz się, jak poradzić sobie z założeniem konta za granicą, poproś o pomoc swoje biuro. Koordynatorzy umówią Cię na wizytę w banku i pomogą w jego założeniu. Rozmawiasz w języku angielskim? Spokojnie poradzisz sobie z tym sam.

W sytuacji, gdy posiadasz tylko konto walutowe w naszym kraju, zarabiane przez Ciebie pieniądze biuro będzie przesyłać do Polski. Wiąże się z tym przynajmniej jednodniowe opóźnienie.

Mając konto w kraju, w którym pracujesz, pieniądze wysłane przez biuro są w tym samym dniu, co przyspiesza ich posiadanie. Uważam, że warto posiadać tego typu rachunek, ponieważ ułatwi Ci on funkcjonowanie i załatwianie wielu spraw, np. z przelewami.

Zwróć uwagę na to, że darmowe konto w ofercie banku jest często bez oprocentowania lub jest ono minimalne. W efekcie nie przynosi Tobie żadnych wielkich korzyści. Odkładając pieniądze na koncie, zastanów się nad założeniem np. lokaty. Pozwól, by pieniądze, które tam się znajdują, pracowały dla Ciebie.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 30.44