CZĘŚĆ DRUGA
RG — YOUR LIFE CAN BE
open your eyes
thanks dad for all
we are free
you protect it
faith, true, love
and create a beautiful dream
be connect with source
like me; i am reborn
życie może być zarówno pięknym snem, jak i koszmarem
mam pytanie: szerzysz miłość, czy wylewasz gorzkie żale?
…
nic nie jest takim, jak się wydaje
kiedyś trójkąt wygrawerowałem
na sygnecie i zakładałem go na palec
nie przejmuj się rzekomym brakiem
już pora na spełnianie marzeń
na tym interesie nic nie tracę
tak przy zwycięstwie, jak i porażce
biję sobie brawo zawsze
nic nie jest ukryte…
spójrz na piramidę na dolarze
nie pytaj czemu niczego nie pragnę
dobrze Ci radzę; bądź w swoim naturalnym stanie
sam nadal pamiętam modlitwę, przed świętym obrazem
tego niedowiarka proszącego o wsparcie
Ty nie bądź takim zarozumialcem
to właśnie na Kalwarii zrozumiałem
wszystko czego potrzebuję już jest mi dane
więc proś, dziękuj nieustannie, bądź sobą
nie przejmuj, gdy ludzie powiedzą:
„on ma coś nie tak z głową?”
to oksymoron, ich pochopny i raniący osąd
skądś znam to, lepiej idź swoją drogą
jak gwiazda przemierzaj kosmos #wszechświat
gdzie Twoja królewska godność?
zostaw za sobą zmartwienia
po prostu puść to…
no chyba, że chcesz narzekać
to narzekaj na swój dom
śmiało rób to
albo zbuduj swój sen
jak polonistka esej, może…
macie jakieś sugestie poza:
nie ulegaj pozorom:
„życie jest piękne”
open your eyes
thanks dad for all
we are free
you protect it
faith, true, love
and create a beautiful dream
be connect with source
like me; i am reborn!
kiedyś w miejscu stałem
bo myślałem o papierze
chciałem się zabezpieczyć
na to co i tak nieuchronnie nadejdzie
wybudowałam sobie więzienie
a Ty co wybierzesz? (…)
iluzoryczny czas, czy wieczne?
ciekawe co nam jutro przyniesie?
w tej chwili spełniam każde
nawet najmniejsze marzenie
i wykonuję gest, tak ten
co jest na okładce: „fade to black”
a jakie on ma znaczenie?
tego jeszcze nie wiem
ale oby jak najlepsze
coś w stylu trójcy świętej…
żyj marzeniami, nie w marzeniach
rzeczywistość jest podobna do telewizora
życzę dużo odwagi, najlepsza pora na działanie
jest teraz, użyj wreszcie pilota…
między geniuszem, a szaleńcem przebiega cienka linia
a główna różnica między nimi to kontrola
#doniebadrabina
nie wiąże Cię przeszłość
now! — it’s our place
ani przyszłość, więc
nie uciekaj przed cierpieniem
to jak zły sen #lśnienie
stanowimy jedno ze stworzeniem
i śnimy swoje sny…
wina, lęk — drugi raz nie przejdzie
więc po prostu płyń, płyńmy
puśćmy to ograniczenie
bo już jesteśmy wolni
nie ma sensu żyć, jak zombie
wsiądź ze mną na tę karuzelę
rozpływam się niczym kropla w morzu
pojawiam i znikam jak kelner
bądź lekki niczym ołów, he-he
niczego Ci nie brak…
powtarzaj te słowa częściej
jeszcze będzie pięknie
tylko razem ze mną wspinaj się
pozdrawiam serdecznie, wasz R
RG — MIEDZIANE KÓŁKA
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do znudzenia
do znudzenia!
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do zbudzenia
do zbudzenia!
nieraz potrzeba tylko przypomnienia
czy wiesz, że kosmiczna rakieta
jest na jednodolarówkach?
wiele się zmienia, gdy siebie zmieniasz
użyj wreszcie swojego klucza…
Tak, R sam siebie poucza
kto w ręce trzyma “wszechświat”?
choroba to tylko wymówka
już dzisiaj nadchodzi nowa era
nie walcz, jak Adam i Ewa
o zjedzenie zgniłego jabłuszka
lepiej tych rad posłuchaj, a nie echa
po wyglądzie nie oceniaj
i nikogo nie uważaj za półgłówka #mata
możesz się na swoim osądzie przejechać
trafić na geniusza, albo na Radzia
spoglądasz do lustra, na tym polega egipska pokuta
Ja jak Faraon zawsze zasługuję na — brawa
go to level up! — załóż swoją koronę i wstawaj
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do znudzenia
do znudzenia
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do zbudzenia
do zbudzenia!
jak zacząć dobrodziejstwa dostrzegać?
i przestać gnić jak kukła?
może zbuduj sobie harem, jak sułtan?
to nic, że czasem wygadujesz głupstwa
ktoś Cię nie zrozumiał?
w życiu są możliwe cuda
nigdy więcej, przez obawy
nie zamykaj umysłu geniusza
na dole nic Cię nie czeka, to czarna dziura
działaj na wysokich hercach
połącz ze sobą miedziane kółka
jak Ci się obraz nie podoba, to go przekształć
zamiast tkwić w rozterkach — ciągłych bólach
nie ściągaj na siebie cierpienia
po co żyć; w lękach, smutkach?
czeka już na Ciebie łódka, a jestem faraonem
chociaż wyglądam jak mumia, ra!
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do znudzenia
do znudzenia
gdzie jesteś? — tutaj!
w jakim czasie? — teraz!
powtarzaj to, aż do zbudzenia
do zbudzenia!
RG — COSMIC SYMPHONY
time is illusory
there is no future, no past
it’s physics, not philosophy
live only now
this life is so sweet
as garden and rosy
we are one like drops
in the sea, that’s cosmic symphony
odszedłem stamtąd, zmieniłem świat…
tam nic mnie nie czekało; tylko ból i płacz
wszystkim czegoś brakowało; be like the wind
Ja nie uciekłem, tylko stanąłem z cieniem twarzą w twarz
jestem aniołem! — powiedziała jedna z pań
po czym chciała mi wcisnąć jakiś drug
czy to cena za angel style? (ajajaj)
i chociaż pozostało mi kilka traum co psują obraz
moja osoba jest ulokowana w trójkątach
powiedz; czy bożemu dziecku może czegoś brakować?
time is illusory
there is no future, no past
it’s physics, not philosophy
live only now
this life is so sweet
as garden and rosy
we are one like drops
in the sea, that’s cosmic symphony
wszędzie są odzwierciedlenia
nie patrz na lusterka, tylko uśmiech daj
bądź jak król, nie żebrak…
co wybierasz — day or night?
jedna sugestia: did you know;
what the price is for wine?
nein? so take your cross
and don’t cry, will be fine
i am the ghost in paradise…
time is illusory
there is no future, no past
it’s physics, not philosophy
live only now
this life is so sweet
as garden and rosy
we are one like drops
in the sea, that’s cosmic symphony
wyszedłem na szczyt z mentalnego dna
niech panie mi wybaczą…
nie patrzę na odbicie, ani co może mi dać
zachowuje się tak jakby nigdy nie istniało
…słudzy widzą, choć mają oczy przewiązane opaską
gdzie Twoja ufność? w ciemno podążają za pasją
nawet, gdy dostają za to rózgą
z kolei Ci co nadmiernie kontrolują
wprowadzają tylko zamęt
ciekawe kiedy się zorientują
od zwierciadła nikt nic nie dostanie…
bo lustro jest próżnią
lepiej żyj i pierdol wszystko
nie ulegaj smutkom
masz jeden moment na grę
zapoznaj się z instrukcją
żadnych ale, Twoje wymówki są bujdą
razem damy radę, to nasz dom
okoliczności są iluzją…
RG — MUSTANG
jedną chwilę! — czy to co widzę
jest jedynie moim odbiciem?
stare życie się skończyło
w „tu i teraz” myślę o nowym gambicie
odszedłem, a żyję; nie pytaj jak to jest możliwe?
nie muszę być nawet czarownikiem
żeby zdradzić Ci dziś tajemnicę…
istnieje wiele wersji tej samej piosenki
zmiany następują szybciej
niż mrugnięcia powieki
pytanie brzmi: którą z opcji
na teraz sobie nakręcisz
what are your preferences?
nie ważne; zdrowy, chory, bogaty, biedny
obraz jest jak make up, on dopasuje sie do uśmiechu
lub smutku płynącego z gęby, nie miej do nikogo pretensji
life is majestic, prawie jak nowe lorensy
nie musisz brać wszystkich perspektyw
posłuchaj w tym temacie Queby
your choice is amazing
wiem, trudno się połapać
to jak nowe buty, a ja robię im testy
istnieje wiele wersji tej samej piosenki
zmiany następują szybciej
niż mrugnięcia powieki
pytanie brzmi: którą z opcji
na teraz sobie nakręcisz
what are your preferences?
w dużej mierze od ciebie zależą doświadczenia
jeśli nie chcesz brać odpowiedzialności
nie płacz, przez nieświadomie nałożony ciężar
lepiej wsiądź do boskiego mustanga już teraz
i powiedz wszystkim „heyah”
nie zwlekaj, i tak nie masz nic do stracenia
razem odlecimy w stronę nieba
do zobaczenia na górskich ścieżkach
życzę leyah…
istnieje wiele wersji tej samej piosenki
zmiany następują szybciej
niż mrugnięcia powieki
pytanie brzmi: którą z opcji
na teraz sobie nakręcisz
what are your preferences?
wy to nazywacie „eden”?
pierdole dorosłość, która jest tylko snem
lepiej to wiedzieć, jak cierpieć przez zapomnienie, eh
mógłbym napisać esej o tym, że
Ziemia jest tylko podnóżkiem, no i błędem
ale mi się nie chce, kto podskoczy ten kijem oberwie
szykuj się! — rozpoczynamy wycieczkę…
stoję ponad osądem
spójrz na zawsze wolną osobę
robię co zechcę; pierdolę niewolę
#guns and roses, za niczym nie gonię
a z władzami w cudzysłowie
„przybijamy sobie piątkę”
PS. Spróbuj złapać tego co jest ghost’em
nie ma żadnych kartotek…
no tak, przecież Ja nigdzie nie uciekam
ciągle w miejscu stoję!
RG — WIATR
mówili: „nie nakręcaj się Radek”
wtedy jeszcze nie rozumiałem
że gdy proszę, to dostanę
bo miałem znikomą wiarę!
wiele lat żyłem w powtarzającym się schemacie
tak dużo pisałem, że jedyną stałą mogłem nazwać zmianę
przeszłość i przyszłość są żartem…
nie wiem na co liczyłem; dobre słowo, uznanie?
a może chciałem poznać kobietę marzeń
cóż, z całego serca żal mi mnie
na szczęście to już nieaktualne
jak mogłem zapomnieć
że wszystko już dostałem
w tym wszelkie manifestacje…
gra muzyka, a ludzie biją brawo
mam nadzieję, że wszystkie marzenia się ziszczą
jestem jak Ci, co do stracenia nic nie mają
każdy tworzy swoją własną rzeczywistość
mnie już więcej nie okłamią; a Ty weź do ręki pilot
nie chciej, tylko podążaj za pasją
nakręć film, w którym dominuje miłość
PS. milczenie jest złotem
nie zapominaj, by czasem siedzieć cicho
tylko wariat walczy z odbiciem, ze szybką
i am like the wind
nikt nie wie dokąd gnam
sobą reprezentuję high life
na wyciągnięcie ręki mam piękny świat
już wystarczy kłamstw
nara…
pamiętam jak z każdej strony ktoś ruchy krępował
i nie pozwalał mi rozwinąć skrzydeł
dzisiaj przypominam anioła, któremu zrobiono krzywdę
hy-hy! Tobie też dano szansę się sparzyć
dobrze wiesz, co znaczy być rozczarowanym
włożyć sporo pracy tylko po to by inni ją wyśmiali
dla niektórych od wsparcia moich pasji
ważniejsze było koszenie trawy
choć wybaczałem setki razy i to mój nawyk
nie chcesz wiedzieć co znaczy
trzy dni ciągłej walki z myślami
proszę mi wybaczyć, ale nie dążę do zabawy
jest różnica między chcieć, a po prostu się bawić
znam miejsce, gdzie usłyszysz: „weź się do pracy”
ale cokolwiek zrobisz tego i tak nikt nie zauważy
bo to jest forma ukrytej kary! i chociaż zadano mi rany
a na spełnianie marzeń nie dawano szansy
teraz stoję ponad podziałami, chcesz mnie obrazić?
będą Ci potrzebne dobre baty
idę ostatni i przygotowany stoję za wami
zajmuję się pierdołami?
fajnie było dla was nic nie znaczyć
chociaż jestem i zawsze będę ważny!
zawsze ważny, zawsze ważny…
i am like the wind
nikt nie wie dokąd gnam
sobą reprezentuję high life
na wyciągnięcie ręki mam piękny świat
już wystarczy kłamstw, nara…
RG — EMU
widziałem rzeczywistość, w której nie ma cudów
a ludzie żyją przyszłością, zamiast być teraz i tu
to żadna nowość, że tacy są jak żywy trup
w pracy umierają z nudów, znasz ten ból? (uuu)
teraz z popcornem oglądam tych co biegną do celu
stoję w miejscu, gdzie nie wkracza strach ani smutek
ludzie dostarczają mi rozrywki, podobnie jak ptak emu
tak wolny od zamętu, stylowy jak dzieciuch
nie ulegam potępieniu, mimo że
kiedyś też żyłem w tym kółeczku
już znudziło mi się kręcenie bez sensu
w tym nie ma żadnych podtekstów
bo zdałem test, rozwiązałem rebus
zostałem wyrwany z celi
tu mowa o mentalnym więzieniu
Ty też możesz żyć po swojemu
cokolwiek się dzieje zawsze służy czemuś…
przyszłość to miejsce
gdzie umierają marzenia
a lustro odzwierciedla; jak czekasz?
to dalej czekaj, aż delikwent spęka
weźmie się do dzieła
zacznie realizować cele, jak dzieciak
nie patrząc: słońce czy ulewa
i tak nie ma wiele do stracenia
odwróć się! odwróć się!
— to był błąd patrzeć w stronę cienia!
w końcu dorosłem, tak?
do bycia dzieckiem…
w słońcu wzrosłem, jak kto?
chyba Red Debie
Ty pomóż! — a kto jestem Ja?
nie pytaj: „jak spełnić marzenie”.
czy czegoś Ci brak?
nie płacz, jak Que po Mac Millerze
eternal life, where is eden?
znam miejsce, gdzie trudno o spełnienie
ludzie w nim czekają, jak na zbawienie
marzą o upragnionym wyjeździe, który nie nadejdzie
a rzeczywistość pokazuje ich chęci zamiast mienie
każdy tam żebrze, ale ciągle coś przeszkadza im, by mieć
nie mają czasu na normalne jedzenie, więc jedzą witaminę D
gdy pogoda w tym czasie przekłada ich plany na inny dzień
krzyżuje, wywołując wielkie niezadowolenie
właśnie tak nadchodzi zmierzch, to nieporozumienie
przyszłość to miejsce
gdzie umierają marzenia
a lustro odzwierciedla; jak czekasz?
to dalej czekaj, aż delikwent spęka
weźmie się do dzieła
zacznie realizować cele, jak dzieciak
nie patrząc: słońce czy ulewa
i tak nie ma wiele do stracenia
odwróć się! odwróć się!
— to był błąd patrzeć w stronę cienia!
nie zarabiają tam zbyt wiele
wiecznie powtarzają:
„nie ten czas, nie miejsce”
ciągle martwią: „jak przyszłość zabezpieczę?”
i oglądają prognozę z pytaniem: „kiedy będzie lepiej?”
zamiast wsiąść na rower, gdy pada deszcz
pocałować niezależnie; smutek, czy śmiech
jesteście w ukrytej kamerze, także; no stress!
RG — JAK TRUMAN
gdy większość, jak kameleon
próbuje dopasować się w otoczenie
Ja podobnie, jak Jobs
rzeczywistość naginam pod siebie
jaki jest tego efekt?
robię co zechcę…
zostawiam to za sobą, bo poza dziewczyną
nikt nie powiedział: „Radek, idź i wystąp”, eh!
otwieram umysł na nową sposobność
lepszą, jak dotąd, rzeczywistość, ej!
nie idę już pod prąd…
teraz płynę, jakbym był rybą
a skromny jestem tak, że
pozwolę wam sobie zdjęcie pstryknąć, pstryk!
i choć talent mam wielki jak King Kong, to ćśś!
siedziałem sam jak palec, żyłem jakbym umarł
czy to problem uczynić ze mnie sławę? Nie!
siedziałem sam jak palec, żyłem, jakbym umarł
ale to już nieważne, teraz mam show jak Truman
macie być pokorni i to się zgadza
dziękuję za dostęp do słownej broni #błazenada!
jestem wyjątkowy, nie wiem po co była ta ignorancja?
to duży błąd z waszej strony
nie da się zbyt długo ignorować Radzia
jestem dilerem i będę wam karty rozdawał
szefem, co zawsze chowa w rękawie asa
nieprzewidywalnym jokerem
najmocniejszą ręką w kartach
można się po mnie wszystkiego spodziewać
tacy jak ja są nie do zatrzymania, la la la
lata mi, co myślisz…
siedziałem sam jak palec, żyłem, jakbym umarł
czy to problem uczynić ze mnie sławę? Nie!
siedziałem sam jak palec, żyłem, jakbym umarł
ale to już nieważne, teraz mam show jak Truman
idąc tam, gdzie mnie bezwarunkowo kochają
zmagałem się z ludzką ignorancją
choć to było chamstwo, i już zostawiłem za sobą
tę linię katastrof — nadal pamiętam #JohnnyBravo
kiedyś byłem skromny, ale czy to mi coś dało?
RG — PERFECT REFLECTIONS
od zawsze wiedziałem, że Ty to prezent
spróbuj zatrzymać czas i żyć jak chcesz
nie ma już podziału; na mnie, na Ciebie
zamiast dwoje jest tylko jeden
razem ze mną wykrzycz; i am!
miłość, czyli lek na zranienie
uwierz w pełne zjednoczenie
już wystarczy nam tych podziałów, rozterek
kłótni, że od rapu disco jest lepsze
czy wreszcie będzie nam, jak w niebie?
mam sugestię: puść każdy lęk, jego ograniczenie
to zbędne cierpienie, bo jesteś czymś więcej
niż tylko cieniem, czymś znacznie więcej…
2x: ile razy mam siebie jeszcze wybudzać?
była już jedna, druga, trzecia próba
eksplorujemy wszechświat, zwiedzamy różne miejsca
choć te nieraz przyprawiają nas o palpitacje serca
idziemy razem, jak Ferb and Fineas
co będziemy dzisiaj robić? — Izabela?
skoro istnieje miliard Radków
na teraz wybieram tego co garnitur
zakłada do jedzenia płatków…
widząc co działo się z moją skórą
było mi smutno, ale to tylko trudność
więc zbastuj, zbastuj…
kobiety mnie lubią takim, jakim jestem
a te co nie, one nie kochają siebie
pokuta już była, teraz pora na eden
jak pokazać co w nas najlepsze?
a kim w istocie jesteś, jeśli
kochać to Twoje przeznaczenie?
mam ślady na ciele dla przestrogi, żyję jak we śnie
wiek nie ma znaczenia przy wieczności
czas! — on był jak zły sen
w nim żyłem jakbym zabłądził
rzeczywistości są jak światło-cień…
a wieczne istoty, to był boski pomysł
żyjesz, i niewiele możesz z tym zrobić
pora ten rozdział raz na zawsze zakończyć
bo samobójcy ten tekst i tak nie uzdrowi…
idziemy własną drogą
mamy wszechświat na osobność
choć podążamy pod prąd
drugi raz nas nie zwiodą
po prostu bądź sobą
my to jedno, a to nasz dom
#nieskończoność
RG — AFTERLIFE
weźcie sobie ten wasz fejm, weźcie
weźcie sobie ten wasz cash, weźcie
weźcie sobie ten wasz fejm, weźcie
weźcie sobie ten wasz cash! cash…
chociaż pozostało mi kilka wspomnień
teraz przeżywam rozkosze, rozkosze!
mam wszystko o czym od zawsze marzyłem
używam słów: dziękuję, bardzo proszę
pozostawiam za sobą tę niewolę
no i wchodzę w nowy związek
zupełnie jakbym był amorem
mi amor, mi amor
mi amor, mi amor
dzisiaj wypiję za dawny alternative
gdy zmieniam siebie — zmieniam świat
tak to właśnie działa, szybko zachodzą zmiany
a ja wiecznie niedopasowany do narracji
nadal czekam na wasze brawa
nakręcam siebie uzdrawiającymi częstotliwościami
jak mam wytłumaczyć, że coś od tak znika i się pojawia?
życie działa na nieco innych zasadach, niż większość uznała
dlatego mało obchodzi mnie, jakiego jesteście zdania
nie potrzebuję wam niczego udowadniać
jak myślicie, po której stronie zawsze będzie racja?
2x: teraz spełniam marzenia, naciskam restart
planuję na jakich wystąpię koncertach
żeby nie marnować darów, nie popaść w letarg,
nie popaść w letarg — żartowałem!
RG — PILOT
weź pilot i nakręć odpowiedni kanał
na którym będzie: śmiech, muzyka, zabawa
nie chciej, nie pragnij, tylko marz i działaj
wszystko jest możliwe, doceniaj starania!
nie daj się smutkom, co zyskasz żyjąc jak żałobnik?
niech uśmiech odbija lustro wedle Twojej woli!
zmieniając rzeczywistość pochmurną, możesz to zrobić!
bo jesteś boskim snem, iskrą
nie słuchaj tych co w zasadzie nie żyją
ich rady to dno — weź z tego dołka wyskocz
to był błąd, warunkowa miłość…
wyciszony siedzę, jak mnisi tybetańscy
pamiętam, jak byłem nieśmiały
dzisiaj otaczają mnie laski
bo nie mam już oporów przed trójkątami
to widać po fotografii z okładki
może jakąś panią zaproszę do sypialni
żeby miło spędzić chwilę, np. pograć w szachy?
mam wszystko o czym stary Radzio tylko marzył
on już odszedł, po czym jak feniks powstał z martwych
czy ktoś może mnie uszczypnąć: „życie jak z bajki”
choć początkowo nie dowierzałem
w to, jak bardzo jestem kochany
a Ty czym emanujesz?
dobrocią czy złośliwościami?
nie będę Ci radził, ale
sami na siebie ściągamy kary
nie istnieją przypadki…
może jak „Sheldon”
porozmawiajmy o „teleportacji”
choć to dla większości tylko (sci-fi)
wszystko jest jak muzyka
to kosmiczna symfonia (enlightening)
jej melodia z butów wyrywa, just try me
przywraca śpiochów do życia, jak Zaraki Kenpachi
masz tyle opcji, it’s so fantastic
załóż swoje okulary, wszędzie są znaki
czy wiesz z kim walczysz? ze sobą samym, cieniami!
ale już wystarczy, to pora wspinaczki
na czubek największej z piramid…
wszystko jest możliwe
nawet świat zresetować
i zacząć od nowa, papatki
jak działa wszechświat?
to same zagadki #parallelreality
weź pilot i nakręć odpowiedni kanał
na którym będzie: śmiech, muzyka, zabawa
nie chciej, nie pragnij tylko marz i działaj
wszystko jest możliwe, doceniaj nawet starania
RG — PIERWSZY WRZEŚNIA
2x: po prostu stań, jak wryty
tam gdzie każdy gna jak poryty
zatrzymaj się na kilka chwil
nie chciej nic
everywhere are teens
i like these girls
they are sweet as candy
what’s day?
september first!
ok, it’s clear
today, polish, please
ok, so…
piękna blondynka oplata mnie spojrzeniem
po czym ucieka moim oczom: czy to jakiś test?
„po prostu bądź sobą” — niczym więcej!
ona niesie pomoc ludziom z chorobą
a ja chętnie takich „ekhem”, martwi ją mój wzrok
i to czy w przyciemnionych okularach
będę miał obraz, jak w kamerze GoPro?
bo inaczej staranuję ludzi płynąc na basenie pod prąd
a przecież to szturchanie jest radością
ona ma włosy, jak Songo SSJ;
jest frywolna, bije od niej dobroć
napisałbym jej love song
ale podążamy inną drogą
mamy różne flow…
zaprosiłbym ją na noc, ale cechuje mnie ostrożność
gdyż tak łatwo jest w tym temacie popełnić błąd!
…
oh no!
duży błąd
oh no!
duży błąd
everywhere are teens
i like these girls
they are sweet as candy
what’s day?
september first!
aaa, it’s clear…
today, polish
please! ok so…
i choć są ubrane w czarno-białe mundurki
każda z nich dopiero się uczy #szkoła rozpusty
przez takie jak ona w liceum byłem smutny
tym niusiom jednak niedaleko do typowej Julki…
dzisiaj patrzę z perspektywy ucznia, a nie czeladnika
tak miło powspominać, jak smakowała „krzywda”
jakoś wykaraskałem się z dna
czym daję innym przykład
a obok mnie stoi licealistka
jej mundurek jest czarno-biały, jak perspektywa!
dałbym jej wykład, ale odpoczywam
skończyłem z pouczaniem każdego imbecyla
dlaczego mówię tylko o dziewczynach?
cóż, mój radar mężczyzn nie wykrywa
gdy jakiegoś dzieciaka zapytałem, jak świętuje
„back to school” — ten pokazał mi napój za dwa zika
jak widzisz, to nie to samo co 18+ licealistka
do której wielu na OnlyFans wzdycha (ach, ach)
gdy ja po prostu stoję, jak wryty
tam gdzie każdy gna jak poryty…
everywhere are teens
i like these girls
they are sweet as candy
what’s day?
september first!
aaa, it’s clear…
today, polish
please! ok so…
RG — DR RG
już od wejścia słychać szum pieniędzy
tam nie pacjentów — są klienci
nie ma pielęgniarek, są asystentki
one wyglądają, jak modelki
najpierw narażają zdrowie, by zarobić grosze
później wydają krocie, by je odzyskać
często nie pomoże już sztuczka magiczna
zdrowia nie mierzy się w cyfrach — ale kicha!
po tym, co widziałem nic już nie jest dziwne
ostatnim czego chcę, to przerabiać medycynę
wolę tańczyć, zamiast obserwować czyjąś krzywdę
preferuję zdrowie, więc czemu mam parszywe wizje?
nie znoszę chorób, lepiej zdrowym być!
jak mogę Ci pomóc? nie lubię medycznej gry
jakbym mógł, to bym was uzdrowił
a że nie mogę to tylko wspieram, ćśś!
2x: dr RG was uzdrowi
„wiara jest kluczem”
dostaniecie cukierki, a i tak…
ze swoim placebo
wszystko wam wmówię
dr RG was uzdrowi
„wiara jest kluczem”
jestem tu po coś, za drzwiami zostawiam osąd
rzeczywistość, w której ludzie się wszystkiego boją
to ma być ta wasza wolność?
dla mnie to gorsze, niż slow-mo!
…
widziałem rzeczy, po których nie-jeden oniemiał
i są wątpliwości: java czy real…
gdybym głośno o nich mówił, byłaby afera
nie będę was uczył, ani oczu wam otwierał
już wystarczy ciosania kamienia
dla was to cuda, dla mnie tylko zmienna
nadmierne oczekiwania prowadzą do niezadowolenia
dlatego Ja już nadmiernych nie mam
i z takim nastawieniem biorę się do dzieła, yeah…
2x: dr RG was uzdrowi
„wiara jest kluczem”
dostaniecie cukierki, a i tak…
ze swoim placebo
wszystko wam wmówię
dr RG was uzdrowi
„wiara jest kluczem”!
RG — WYGLĄDAM
jak na uduchowioną istotę
wyglądam trochę źle
nie potrafię powiedzieć
co dzieje się z moim ciałem
ani co z tym zrobię, eh
nie pomoże myślenie
czy uratuje mnie przypadek?
nie wiem co dalej, nie wiem co dalej
wyglądam jakbym dostał karę
ale mam jedno pytanie:
czy każdy musi swoje odcierpieć
by przejść dalej? na wyższy poziom!
na waszym miejscu zachowałbym ostrożność
przy pytaniu: „a po co mi wolność?”
jeśli głupota jest Twoją wolą
to żyj z negatywnością!
garb się, zamiast stać prosto!
gniewaj na wszystkich, walcz z pogodą
ale przede wszystkim uważaj na książki
i płynącą z nich mądrość; och, zgrozo…
2x: pewnych rzeczy zrozumieć nie potrafię
i stanowią dla mnie zagadkę
a ilekroć próbuję rozwiązać zadanie
wpadam w pułapkę…
wydaje mi się, że niczego nie potrafię
wciąż próbuję pojąć niezrozumiałe
rzucam tekstem jak Malec: „I am winner”
podczas EPT, ale mam pretensje jak Kaleb
więc ćśś, bo to jest ponad rozumem
nic dziwnego, że nie pojmuję
dziś pokutuję, czuję wstyd
a jutro już nic nie poczuję
czy mnie rozumiesz? nie?
nie bądź zły, bo Ja też:
2x: pewnych rzeczy zrozumieć nie potrafię
i stanowią dla mnie zagadkę
a ilekroć próbuję rozwiązać zadanie
wpadam w pułapkę…
RG — ROBIĘ NIC
regularnie robię nic…
a projekty realizuję w ciszy
marzę, by nie dowiedział się o nich nikt
tylko wtedy zaskoczę wszystkich
moje działania są ukryte
podszyte rąbkiem tajemnicy
każdy sądzi, że wie o wszystkim
podczas, gdy nie ma pojęcia o niczym
dla tego świata może i jestem nikim
dlatego trochę pomilczmy
jedyne czego u mnie nie ujrzysz
to cienia pychy, cienia pychy…
i przechwałek w stylu „jestem silny”
bo robię więcej, niż inni
gdy pytają czym się zajmuję
Ja odpowiadam: ćśś! Just chilling!
to mnie odpręża, że przez psoriasis
wezmą mnie za węża zrzucającego skórę
nie oczekuję docenienia…
czy ktoś mnie za to ukamienuje?
tego nie wiem, ale tu niemal każdego
cechuje ta ukryta potrzeba
i tkwią we śnie, tudzież gniewie
nieważne co zrobisz, to zawsze będzie nic
każdy kto chce się wywyższyć, sparzy tym
wielu nie doceni Twojego czasu, ani sił
więc nie ma znaczenia czy pracujesz, czy śpisz
dla nich liczy się ile mogą zarobić, a reszta to pryszcz
więc nie chwal się tym ile godzin robisz
bo i tak usłyszysz: Ja robię więcej niż Ty
więcej niż Ty, niż Ty
z ich ust…
zamiast walczyć o uznanie pracą, użyj mózg!
i powiedz, ile warte są rzeczy na Twoim grobie, wróć!
…
ile warte są rzeczy, nad którymi wypruwamy flaki
nieistotne sprawy, do których podchodzimy z nerwami
spójrz na posiadłości, które zbombardowali
niszcząc od tak całe lata ciężkiej pracy
masz się za kogoś? są tacy co mają Cię za nic!
i mówią: Ty to tylko tania siła robocza #Auschwitz
więc znaj swoje miejsce, jak przykładne szaraki
nie myśl sobie, że to od razu muszą być Ci najbogatsi
bo wystarczy, że ciemni ludzie są chciwi i skąpi
nie przestrzegają granic, tworzą tylko podziały
są gotowi do walki, oraz ginąć za nic
to w zupełności wystarczy, by świat się zawalił
choć zapatrzeni w siebie, na koniec będą żałowali
podobnie jak Ci, co szukali szczęścia między majątkami
czy wiesz, jak się kończy ubóstwianie kosztowności drani?
Bóg czy mamona? Ja wchodzę: ALL IN!
nieważne co zrobisz, to zawsze będzie nic
każdy kto chce się wywyższyć, sparzy tym
wielu nie doceni Twojego czasu, ani sił
więc nie ma znaczenia czy pracujesz, czy śpisz
dla nich liczy się ile mogą zarobić, a reszta to pryszcz
więc nie chwal się tym ile godzin robisz
bo i tak usłyszysz: Ja robię więcej niż Ty
więcej niż Ty, niż Ty
z ich ust…
RG — MAŁY CHŁOPIEC
tak wiele chciałem, a tak mało mogłem…
czy we wszystkim musiało chodzić o pieniądze?
chociaż próbowałem wielokrotnie…
a żeby rozbić mur byłem gotów poświęcić głowę
tak wiem! to był obłęd, ale gdy czegoś pragniesz
środki do celu bywają nieistotne…
właśnie mija mnie wiele kobiet
każda podąża w swoją stronę
dlaczego tylko w siebie są wpatrzone?
tak oto ze spokojem spaceruję po Rzeszowie
trochę jak mały chłopiec, mały ziomek…
to tutaj straciłem rozsądek i chodziłem samotnie
później z Klaudią próbowałem zbudować związek
a i tak, a i tak; każdy sądzi, że wie wszystko o mnie
choć mógłbym o sobie napisać wiele książek
poczynając od Politechniki Rzeszowskiej
studiów, których nie ukończyłem
bo miałem większe problemy na głowie
aż szkoda pytać co mi jest, to już nieistotne
2x: spacerowałem z kobietami
zbyt szybko jeździłem Audi
przyciągałem do siebie wypadki…
to było wtedy, gdy byłem rozdarty
moje serce należało do Justyny
chociaż całowałem usta Klaudii
niestety ona nigdy nie zaakceptowała
mojej miłości do Marii
to i tak sukces, że nie miałem
traumy po Pauli-nie! co to to nie
Ja zawsze stroniłem od rozrywek
raz z Klaudią byliśmy na filmie
o Paktofonice, gdzie rapował Magik
chociaż nigdy nie będę ich fanem
no chyba, że zapłaci mi osobiście Rahim
każdy sądzi, że wie wszystko o mnie
a mógłbym o sobie napisać wiele książek
poczynając od Politechniki Rzeszowskiej
studiów, których nie ukończyłem
bo miałem większe problemy na głowie
aż szkoda pytać co mi jest, to już nieistotne
nawet nie wiesz, że te wiersze piszę na telefonie
a w ręce jest mi zimno przeokropnie
nie pytaj skąd mam w sobie tak wiele rozterek
i tak Ci nie powiem, nie powiem…
czy teraz czeka mnie spowiedź? — może?
czy wróciłem tu, żeby szerzej na wydarzenia spojrzeć?
i jaki wniosek wyciągnę z bycia głąbem?
w mieście każdy zapatrzony w swoją stronę
czyli tak jak na wiosce, a miałem taką ochotę na rozmowę
nawet w towarzystwie możesz poczuć się samotnie
szczególnie, gdy przecinają Twoją drogę
ludzie zamknięci, przez swój nonsens
oni mają słuchawki w uszach, a Ja zmiany na czole
to niezła wymówka, nieraz zachowuję się dzięki niej:
jak mały chłopiec, mały chłopiec
ale paradoksalnie to Ja miałem odwagę podejść
w przeciwieństwie do kobiet, które zapraszałem na rozmowę
zawsze o złej porze, bo pragnąłem towarzystwa, jak gnojek
na szczęście już tak nie robię…
i choć dziewczyny często oceniają pochopnie
a ja wyglądam jak dziecko, które wpadło pod pociąg
to już nieistotne! mam pytanie: o co walczyć i po co?
RG — ŁATKI
nie czuję się brzydki, ani ładny
a jak próbuję siebie określać
jako szczęśliwy, bądź nie
to wpadam w pułapki
nic mi nie jest, ale jestem
jakiś taki niezdefiniowany
odkąd nie trzymają się mnie łatki
żyję bez zbędnych wyobrażeń o sobie
one wszystko komplikowały
i sprawiały, że próbowałem istotę
wepchnąć do szufladki, ale spokojnie…
nie czuję się pewny, ani niepewny siebie
— to jaki? gdy próbujesz mnie określić
nie przylegają pochopne oceny, tylko fakty
2x: zdrowy czy chory
silny bądź słaby, wiesz
to zależy od sytuacji
cichy bądź głośny?
ćśś! tego, kim jestem
nie określają płytkie łatki
możesz mówić mi jaki jestem; nieźle mnie to bawi
jakie mam zaburzenia? jedno ma coś z jelitami
Ja niczym narcyzik co patrzy na siebie całymi dniami
Twoje określenie do mnie nie pasuje
bo cechuję się niejednoznacznymi cechami
wolę żyć bez zbędnej interpretacji
są rzeczy ponad tym co znamy
jestem czymś więcej, niż namalowane obrazy
ulatniam się na wietrze, jak wolne żarty
jestem niczym woda co dopasowuje się do naczyń
przypominam wiązkę ognia, pytanie jak ją ugasić?
i mogę zwyczajnie patrzeć na wszystko, jak na film
reprezentuję wiele cech, typ osobowości? Niejednoznaczny!
nie pasuje mi żadne płytkie określenie
reprezentuję sobą cnoty, wady
bywam pewny siebie, oraz nieśmiały
stoję gdzieś pośrodku: nie jestem kroplą z morza
moja świadomość wylewa się niczym oceany
nie pasują do mnie stwierdzenia; jestem taki, siaki i owaki
one wynikają z niepotrzebnej generalizacji
Ja niczym myszka podczas skoków narciarskich
balansuję między skrajnościami
mam chyba coś wspólnego z dalmatyńczykami
moje „znaki” na ciele mają dziwne barwy
nie jestem czarno-biały, ani szaro-szary
kolorowy też nie, chyba zaczynam majaczyć
jest coś o czym pewnie nie wiesz
tu niemal każdy wchodzi do szuflady
Ja wyskakuję z nich; czy słyszysz te strzały?
one są wymierzone we wszelkie schematy
Twoje są całe? U mnie każdy krwawi
zrobiłem z nich sito i nie opowiadam Ci bajki
2x: zdrowy czy chory
silny bądź słaby
to zależy od sytuacji
cichy bądź głośny?
ćśś! tego kim jestem
nie określają płytkie łatki!
RG — NIE TYLKO W POLSCE
jedyne co mogę to nadal robić swoje
nie patrzeć na koronę i wojnę
w chorym świecie tak trudno o zdrowie
więc je pierdolę…
mam serdecznie dość urojeń
nie miej mi za złe, gdy zamknę się znowu w sobie
dwa lata skradzione, a Ja nie pamiętam wspomnień
oddajcie mi je póki jeszcze grzecznie proszę
a nie idę walczyć na noże
powiedz, ile warte są dziś pieniądze?
jak się czujesz, gdy strzygą Cię jak owcę?
masz pretensje do rządzących
tak się dzieje nie tylko w Polsce!
jedyne co mogę to nadal robić swoje
nie patrzeć na koronę i wojnę
w chorym świecie tak trudno o zdrowie
więc je pierdolę…
czy jesteście gotowi na niewolę?
wasze oczy zamydlone są zwrócone na wojnę
wy tracicie czujność, a rządzący nadal robią swoje
myślicie, że będzie od tak sobie żyć
pracować, jak kiedyś? — zarabiać?
nie bierzecie pod uwagę, tego że naprzeciwko was
stoją chciwe hieny, gotowe wszystko wam zabrać
jedyne co mogę to nadal robić swoje
nie patrzeć na koronę i wojnę
w chorym świecie tak trudno o zdrowie
więc je pierdolę…
rach! mam już dość tego świata
zbrojenia i militaria
póki ten stan rzeczy trwa
konflikt będzie narastał
nie chce mi się was uświadamiać
to jak makadamia!
PS: wojna to nie jest
jedyna słuszna opcja
tylko bezsensowna walka…
RG — MY TO
my to chrześcijanie, katolicy
na początku symbolem była ryba
teraz jest krzyżyk, krzyżyk
nas ten świat znienawidził
bez powodu od kiedy świecimy
nie chcemy tu wojen, ani oglądać zgliszczy
tragedie, krzywdy, tragedie, krzywdy
na szczęście duszy nie można zniszczyć
jakiej duszy? — zaraz zawołają ateiści…
sądząc, że nie istnieje nic poza tym co widzisz
ciekawe, jakim cudem jeszcze wierzą, że mają myśli?
2x: my to oświeceni pośród mroku
chociaż na zewnątrz chaos
w naszym wnętrzu panuje pokój
my to przebudzeni
zaufanie pokładamy w Bogu
choć na zewnątrz chaos
to mamy swój rozum
i ty się pomódl, pomóż wprowadzać pokój
a zamiast oglądać „pornhub”, albo głąbów
nieś miłość tam, gdzie panuje nienawiść
a ludzie są okropni, jak w dynastii
nieś wiarę tam, gdzie żyją niedowiarki
nadzieję daj tkwiącym w rozpaczy
nieś prawdę tam, gdzie panuje fałsz
światło, gdzie zalega mrok
radość dla smutnych twarz
a dobro tam, gdzie szerzy się zło
RG — TABALUGA
tak łatwo ludzi tu oszukać
są spragnieni kłamstw, jak Tabaluga
nie wszyscy, ale mowa tu o pewnych grupach
które nie zdają sobie sprawy, że
są tacy, co dążą do celu po trupach
Ty uważaj komu ufasz…
i nie pytaj, skąd ta moja ostrożność?
ani czyja to zasługa, że działam
na was jak budzik: go! go!
oh no
no, no…
oh, no
no, no…
oh no
no, no…
jak Tabaluga
nie zdają sobie sprawy
że łatwo ich oszukać
nie potrafią rozróżnić
prawdy od oszustwa
wpadają w pułapki
jak zagubiona krówka
Ty uważaj, gdy
pojawi się pokusa
wielu nieświadomych
wpadło po uszy do gówna
nic dziwnego, skoro
zapomnieli o drobnych druczkach
które utonęły, jak fakty
w morzu pseudoustaw
i o tym, że autorytetom
nie zawsze można ufać
a interesy są ważniejsze
niż dobro głupca
życzę powodzenia wszystkim
co sądzą, że ta sztuka to bzdura
tych czekają konsekwencje
o nieprzyjemnych skutkach!
buahaha, buahaha!
buahaha, buahaha!
buahaha, buahaha!
buahaha, buahaha!
chociaż mi już nie do śmiechu
Ci ludzie są, jak zagubiona jaskółka
nie radzę przyrównywać tej twórczości do pierdół
czy wiesz jak się kończy wiara w głupstwa?
nie domyślasz się nawet, nie ma tego do czego porównać
to sprawia ból niczym od Mikołaja rózga
idę przed siebie i zarzucam na plecy rucksack
oraz stopniowo wybudzam tych, co żyją jak Tabaluga
i nie zdają sobie sprawy
jak łatwo ich oszukać
nie potrafią rozróżnić
prawdy od oszustwa
więc wpadają w pułapki
jak zagubiona krówka
Ty uważaj, gdy
pojawi się pokusa
wielu nieświadomych
wpadło po uszy do gówna
nic dziwnego, skoro
zapomnieli o drobnych druczkach
które utonęły, jak fakty
w morzu pseudoustaw
RG — KIMCHI JEON
nieświadomi zapytają: a co to Tuman?
i prawdę wyśmieją! Zasada pierwsza:
weź się nie tłumacz, jak Jagiełło
a gdy powiedzą: Ciebie chyba pogięło!
musisz wiedzieć, że nic w tym dziwnego
przecież nie wiedzą, gdyby wiedzieli
milczeliby jak grób i modlili się ze świecą
niczym Koreańczycy, o kimchi jeon
Koreańczycy o kimchi jeon!
niczym Koreańczycy, o kimchi jeon
Koreańczycy o kimchi jeon!
prędzej wezmą Cię za świra, niż Ci uwierzą
to przegrana walka, jak z gangreną
nie pożądaj niczego, a już na pewno nie tego
co ma związek z tą ukrytą potrzebą
bądź jak kameleon: nie mów im prawdy
jeśli jej nie chcą, bo skończysz, jak kimchi jeon!
kimchi jeon
kimchi jeon
kimchi jeon
kimchi jeon
RG — ILE MOŻESZ ZROBIĆ
nie myśl o tym
ile masz do zrobienia
ale co możesz zrobić
to trochę tak, jakby
ktoś Ci ciągle drzewo
do składania dowoził
nie myśl o utrapieniach
nikogo to nie obchodzi
skup się na tym co tu i teraz!
nie pytaj kiedy skończysz
takie rozumowanie
szybciej Cię wykończy
wielcy ludzie robią małe kroki
i dzielą na mniejsze
swoje złożone czynności
w przeciwieństwie do tych
co chcą zrobić wszystko od razu
i zamiast rozdrobnić swoje działania
mają poczucie, że żyją w gułagu
następnie nerwy wyrzucają z siebie
jak naboje od kałachów
bo są przygnieceni ciężarem
wielkich rozmiarów
robisz ten błąd?
— weź się pohamuj!
zamiast dwa tysiące mil
próbować pokonać od razu
wykonaj tylko jeden krok naprzód
podziel drogę na mniejsze części
i nie pędź na złamanie karku
pośpiech i tak nic nie da
wysoko wisi poprzeczka
wielu poczuje niesmak
dobrze wiedzą o tym, ale
to nie przeszkadza im gderać
i narzekać na to, jak wiele
mają do zrobienia; oh yeah!
przeciążeni nie widzą jednego kroku, tylko całą drogę
a trasy bywają niekiedy bardzo monotonne
to potem ciąży bardziej, niż podzielony projekt
w tym tekście zawarta jest podpowiedź
na pytanie, które wielu dręczy…
i są jak mucha co próbuje wydostać się z pajęczyn! (yyy)
a jedyne czego im brakuje to szczypta oczywistej wiedzy
im szybciej chcesz działanie skończyć, tym bardziej Cię zmęczy
robisz ten błąd?
— weź się pohamuj!
zamiast dwa tysiące mil
próbować pokonać od razu
wykonaj tylko jeden krok naprzód
podziel drogę na mniejsze części
i nie pędź na złamanie karku
RG — LUDZIE PORAŻKI
nie wiem kim są ludzie sukcesu
znam głównie specjalistów od porażki
próbują tak długo, aż im się powiedzie
nie czekają na stan łaski, nawet nie wiesz
ile zamieszania mogą wprowadzić łatki
i pochopne oceny, typu nieudacznik…
„never say never”
jak powiedział Justin
do you believe it?
— don’t ask me!
nikt w Ciebie nie wierzy?
chwała im!
czemu ma Cię to martwić?
„never say never”
jak powiedział Justin
do you believe it?
don’t ask me!
nikt w Ciebie nie wierzy?
chwała im! #Joachim!
ludzie sukcesu są tacy, jak Ty
nie brakuje im ducha do walki
ale, gdyby zliczyć ich wpadki
to pasuje im metka przegranych
obecnie jesteśmy zaślepieni, przez bajki
nie widzimy całej prawdy, chcesz odnieść sukces?
znaj pierw cenę, jaką przyjdzie Ci zapłacić
każdy od czasu do czasu popełnia błędy
i potrzebuje poprawki, nie kupuję ściemy
o której tyle mówią hasztagi, jebać metki
wygryw, przegryw — ach te nastoletnie dzieciaki
które nieświadomie ich używały
mydląc sobie oczy, przez dukaty
nie dbam też o to, by trafiać na okładki
tu, gdzie wielu jest zamkniętych w świecie fantazji
i zamiast realizować marzenia, żyją złudzeniami
ludzie sukcesu to przegrani, którzy nigdy się nie poddali
schowaj swoje pochopne oceny do szuflady
żadna z nich nic nie znaczy, a jedynie mami