E-book
27.04
drukowana A5
32.76
Skrzydła i Drzazgi

Bezpłatny fragment - Skrzydła i Drzazgi


Objętość:
121 str.
ISBN:
978-83-8155-946-1
E-book
za 27.04
drukowana A5
za 32.76

Drodzy Czytelnicy

Spełnienia

Szczęścia

Szelestu kartek

Realnych wzajemnych spotkań

Ciepłych relacji i czasu

Niezapomnianego roku

Odwagi i wiedzy

Pamiętajcie o tym

Że samo nie zrobi się nic

To wy możecie zrobić wiele

Razem i każdy z osobna

By realizować pasje i marzenia

Dziękuję bardzo za obecność

Za radość jaką mam dzięki wam

Do zobaczenia

fot. Małgorzata Kołodyńska

Kilka słów od serca

Oddaję w Wasze ręce tomik poezji Skrzydła i Drzazgi. Tylko dzięki Wam jest to już szósty tomik wierszy.

Pisanie to moja pasja, choć wiem, że wiersze są niemodne i dla wielu kojarzą się ze szkolną lekturą. Tym bardziej cenię sobie każdego z Was. Jestem naprawdę szczęśliwa, choć to zobowiązuje. Staram się, by wiersze trafiły w Wasze serca.


Po raz pierwszy mam ogromną przyjemność powitać Patronów Medialnych — blogerki Amelia w Krainie Książek, Książki takie jak my oraz Radio Sigma.FM.


Bardzo dziękuję za zaufanie.


Życie nie zawsze jest piękne. Ma Krajobrazy, DrzazgiMoc Słów. Mam nadzieję, że ta moc będzie z wami jak najczęściej, doda sił by iść do przodu i spełniać marzenia.


Pozdrawiam serdecznie

KRAJOBRAZY

Dzień Dobry

Dzień Dobry wszystkim

Misjom pasjom celom

Wstał nowy dzień

Idealny by pisać


Tańczy kawa z deszczem

Niebo

Niebo za oknem

Każe oczy otworzyć

Jeszcze krwawi

Mieni się kolorami

Zachwyca tańcem w chmurach


Niebo za oknem

Nie będzie takie samo

Zachwyca tańcem

Codziennie w innym stroju

Jedyne takie niebo

Blady Świt

Bladym świtem

Warto niekiedy wstać

Dla pięknego nieba


Mieni się kolorami

Każdy inny świt


Nie wiesz czy nie ostatni

Zachwycona

Ohydnie piękna

Chciałabym nienawidzić

Zachwycam się

Przez szybę samochodu

Rzeźbami Dziadka Mroza


Słońce zagląda

Łatwiej dzień rozpoczynać

Może pokocham

Swoje białe kajdany

Długi ten wyrok Zimo?

Normalna zima

Kalendarzowo

Przychodzisz co roku

Dzieci się cieszą

Z zasmarkanymi nosami

A ja cię klnę w kamienie


Przyszłaś i siedzisz

Herbata mi zamarza

Wszystko przez ciebie

Przejdź do jasnej cholery

Chcę iść do biblioteki

Budzi się życie

Budzi się życie

Z każdym promieniem słońca

Nowa nadzieja


Pielęgnować ją trzeba

Jak kwiaty wiosną

Różowe życie

Z założenia

Życie nie jest różowe


Nadaje barw

Spełnione marzenie


Gdy biel piękna zakuła

W kajdany czterech ścian

Wiosna

Siedzę na ławce

Oddycham wiosennym powietrzem

Nie przeszkadza mi

Natrętne kra kra kra


Kwiaty się uśmiechają

Cieplejsza samotność

Budzę się wiosną

Niedźwiedź ze snu zimowego

Ma być lepiej


Cieplejsza i pachnąca

Samotność wśród zieleni

Może trzeba

Świat oszalał

I może trzeba święta

By wiedzieć że

Oprócz pracy jest człowiek

I czas… i kwiaty… i miłość

Niedziela

Niedziela z Kozakiem

Nie grzybem

Tych nie ma — susza


Niedziela z poetą

W słowa ubiera wspomnienia

Swoje Podlasie


Ten Bug piękny i groźny

Chata z kaflowym piecem

Moje Podlasie


Roje much

Nie dających spać

Przed wschodem słońca


Jakże mu zazdroszczę

Że zobaczył wszystko

Nie tylko wybrane obrazy


Jestem tu a jakbym była tam

Mogę zamknąć oczy

I widzieć jego wierszami

Tryptyk Winogron

I
Prawdziwy

Ten ze sklepu

Nigdy nie będzie prawdziwy

Ekologiczny

Winogron bez pestek


Z zapachem wiatru i krakaniem wron

Rozrósł się

Na podlaskiej maminej działce

Prawdziwy winogron …z pestkami


Kiedyś będę stara

I on też się już zestarzeje

A smaku zapomnieć się nie da

Z podlaskiej maminej działki


II
Jak życie

Różowy winogron

Słodko-kwaśny jak życie

Małe kulki

Spadają jak chwile

Znikają bezwiednie

Muskane jesiennym słońcem


Obfite kiście

Nie wszystkie słodkie jak życie

Spadają jak łzy

Z samotnych smutnych oczu

Napijmy się jeszcze słońca

W liściach winogron


III
Jesień

Rudy winogron

Rozkrzewił się obficie

Słodki i dobry

Bezczelnie kapie po brodzie

Z nim zaczyna się jesień


Niechby była

Kolorowa jak tęcza

Z radosnym uśmiechem

Spojrzeniem pełnym nadziei

I kroplą deszczu na dobranoc

W barwach tęczy

W barwach tęczy

Dech zapiera jak życie

Słońce przed świtem

Kładzie nam róż na ustach

Barwy jak zew wolności

Spacer

czytam jak piszesz

o Placu Litewskim

fontannie i ścieżkach Lublina

bywam na krótko


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.04
drukowana A5
za 32.76