E-book
5.46
drukowana A5
12.6
Skryba

Bezpłatny fragment - Skryba

Opowiadanie z uniwersum Króla Myśli


Objętość:
20 str.
ISBN:
978-83-8155-854-9
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 12.6

Opowiadanie z uniwersum Króla Myśli


Zanurzał się głębiej i głębiej. Jego osobisty asystent wyświetlał coraz większą liczbę informującą o głębokości na jakiej się znajdował. Kiedy osiągnął dziesięć surtów, czyli głębokość odpowiadającą dziesięciu długościom jego ciała, asystent zaczął wyświetlać czerwoną lampkę, którą Amon widział przed oczami na wysokości jednej czwartej pola widzenia z lewej strony. Komunikaty asystenta kiedyś wyświetlały się dokładnie w samym środku pola widzenia, co okazało się niebezpieczne, gdyż przesłaniały często ważny obraz, docierając do mózgu, zamiast tego na co patrzył człowiek. Skutkowało to licznymi wypadkami, często ze skutkiem śmiertelnym, a czego jak czego ale śmierci NUR nie cierpiał. Udoskonalił więc osobistego asystenta i jego poprawioną wersję wszczepił do mózgów wszystkich stworzonych przez siebie ludzi. Kiedy Amon dotarł do piętnastu surtów jego osobisty asystent sprawił, że lampka zaczęła mrugać. Pulsujące czerwone światło, co udowodniono, przeprowadzając wiele eksperymentów, dostrzegane było nawet przez roztargnionych lub zamyślonych. Celem asystenta było, ostrzec człowieka przed grożącym mu niebezpieczeństwem śmierci. NUR dbał o swoje stworzenia, starał się by nie doświadczali oni śmierci. W tym właśnie celu w oparciu o swoją boską wiedzę i moc oraz technologie, które opracował wraz z ludźmi, stworzył dla każdego z nich elektronicznego osobistego asystenta, którego w postaci maciupkiego implantu wszczepił do mózgów wszystkim ludziom. Asystent oprócz funkcji ostrzegawczych pełnił wiele ról od kalendarza, po nawigatora, organizatora, informatora, edukatora, aż do komunikatora między ludźmi. Każdy posiadacz asystenta miał prawo wyłączyć funkcję, która nie odpowiadała jego charakterowi lub upodobaniom. Nikt jednak nie mógł wyłączyć funkcji ostrzegawczych. NUR konstruując implant, zadbał o to osobiście. Asystenta rozwijano i udoskonalano, dzięki czemu stawał się on coraz bardziej przydatny ludziom. Co ciekawe ostrzegał ich także przed nadmiernym go wykorzystywaniem, eliminując przypadki uzależnienia, nie dopuszczając do rozleniwienia, dbając o to by ludzie byli samodzielni i nie poddawali się sterowaniu.

Kiedy Amon zbliżał się do głębokości dwudziestu surtów, jego asystent mrugał mu przed oczami już dwoma czerwonymi lampkami i krzyczał mu do uszu ostrzeżenia. Amon uśmiechnął się.

— Uwielbiam to — powiedział sam do siebie. Wiedział, że ignorując ostrzeżenia asystenta będzie musiał odbyć nieprzyjemną rozmowę z NURem ale nurkowanie na bezdechu, było od zawsze jego pasją, której nie potrafił się oprzeć. Na Planecie Cienia, z której pochodził mnóstwo było głębokich jezior i mórz, zalanych wodą jaskiń, których głębokość sięgała nawet setek surtów. Zawsze kiedy wracał na Planetę Cienia i miał czas dla siebie, oddawał się swej pasji bez reszty. O tym, że zszedł kiedyś na głębokość stu trzydziestu pięciu surtów wiedział tylko on i zapewne NUR, przed którym niczego nie można było ukryć. Amon nie miał jeszcze wtedy wszczepionego asystenta. Mając tego świadomość nie obawiał się rozmowy ze swoim bogiem, który przecież znał zdolności i osiągnięcia swojego stworzenia. Nawet czekał na wezwanie od boga, mając nadzieję, że uda mu się uprosić swego stwórcę, by ten zmienił mu ustawienia asystenta w opcji bezpieczeństwa pod wodą i pozwolił mu na krzewienie swojej pasji bez konieczności stawania przed bogiem jako ten, który narusza boskie prawo.

Zbiornik wody pitnej, w którym teraz się zanurzył, był osadzony po środku między wszechświatowego statku kosmicznego, którego Amon Lakrimoza był kapitanem.

Statek wybudowany na Planecie Cienia, był cudem techniki ludzkiej, połączonej z wiedzą i mocą boga NURa. Odległości jakie pokonywał podczas swoich rejsów były niewyobrażalne. Potrafił przemieszczać się nie tylko w obrębie jednej galaktyki, nie tylko w obrębie jednego Wszechświata lecz latać pomiędzy wszystkimi wszechświatami, stworzonymi przez bogów stwórców. Jego napęd był oparty na mocy grenduli, których NUR ponownie przyjął do swojej służby, jeszcze przed tym, zanim pojawił się Król Myśli. Grendule będąc istotami duchowymi, których bogowie stwórcy stwarzali na początku swych dzieł, jako swoje narzędzia, były ze swej natury uczynne i chętne do wykonywania różnych zadań. Statek noszący imię legendarnego dowódcy Armii Cienia Derdusa Kredusa, zwany w skrócie DK, był wyposażony w wiele systemów, opartych na boskiej technologii NURa. Wprawdzie wszystko co było potrzebne do latania i zapewnienia komfortu, bezpieczeństwa i warunków pracy załogi, mogły dostarczyć grendule, to jednak NUR, przewidując mało prawdopodobny ale jednak możliwy bunt duchowych stworzeń, wyposażył swój kosmiczny pojazd we w pełni zautomatyzowane, oparte o komputery z rdzeniem z kwasu dezoksyrybonukleinowego systemy. O ile do buntu grenduli nigdy nie doszło, to jednak załoga statku w swoich codziennych czynnościach chętnie z tych systemów korzystała, demonstrując tym samym swoją niezależność od grenduli i jednocześnie potwierdzając swoją przydatność podczas rejsu. Jednym z systemów DK był system alarmowy, połączony z osobistymi asystentami członków załogi. Ignorujący ostrzeżenia przed śmiercią płynące od asystenta Amon nie mógł zignorować alarmu, który informował go o utracie połączenia z bazą czyli z NURem. Amon latał DK od bardzo długiego czasu. Podczas różnego rodzaju misji mających przeróżne cele od poszukiwania minerałów, na kontakcie z innymi cywilizacjami kończąc, zdarzały się różnorakie awarie, mniejsze i większe, które astronauci usuwali przy pomocy grenduli. Do zerwania kontaktu z bazą niemniej nie doszło nigdy. Dowódca był świadomy tego, że sytuacja jest nadzwyczajna, a będąc odpowiedzialnym, nie zlekceważył jej. Wynurzył się z wody i powoli nie narażając się na omdlenie, spowodowane nagłym zmianom średnicy tętnic, które towarzyszą zawsze wymianie dwutlenku węgla na tlen, wziął kilka powolnych głębokich oddechów. Kiedy doszedł do wniosku, że nic mu już nie grozi ubrał się i pobiegł korytarzem na mostek kapitański, jak nazywali tu centrum dowodzenia statkiem, w którym znajdowały się monitory, wyświetlające na głosowe życzenie załogi dowolne informacje, jak również klawisze, suwaki i dźwignie pozwalające włączyć lub wyłączyć czy też wyregulować różne systemy. Załoga DK nazywała je sterownikami.

— Co się stało? — zapytał wchodząc na mostek.

— Straciliśmy łączność z NURem — odpowiedział mu łysy osiłek, na którego gołej skórze głowy widoczne były jak w lustrze odbicia lamp oświetlających pomieszczenie.

— Wiem o tym Girdonie. Mnie bardziej interesuje przyczyna niż skutek, o skutku zostałem już powiadomiony.

— Jak my wszyscy — stwierdziła blond włosa piękność, która nie zważając na to, że jest okropnie spocona po ciężkim treningu na siłowni, przybiegła do centrum dowodzenia, natychmiast kiedy informacja do niej dotarła.

Amon Lakrimoza, Girdon Ferdugen i Soura Pentus stanowili trzyosobowe dowództwo DK, odpowiedzialne za wszystko co działo się na statku, oraz za realizację celu wyprawy nakazanego im przez NURa.

— Za kontakt z NURem odpowiedzialni są grendule — stwierdził łysy. Amon zbył to „odkrycie” lodowatym wzrokiem.

— Echo! — krzyknął spoglądając w sufit. Zaraz po tym jak kapitan wymówił imię grendula, pojawiła się przed nim twarz astrala, widoczna na tle pulpitu w formie pomarszczonego powietrza, jakie można zobaczyć nad płonącym ogniskiem.

— Co się dzieje?

— Próbujemy to ustalić kapitanie.

Amon zrobił wielkie oczy, jego twarz spoważniała.

— Jeśli wy nie wiecie, to znaczy, że mamy potężny problem. Soura idź się wykąpać, nie wiadomo, kiedy teraz będziesz mogła to zrobić. Pospiesz się będziesz nam bardzo potrzebna.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 12.6