Płatki nocy
Powiedz mi
Że mnie kochasz
Ja powiem
Że słowa rzucane na wiatr
Udowodnij swą miłość
I wręcz mi
Czarnej róży
Najprawdziwszy kwiat
Spojrzeć komuś w oczy
Spojrzeć komuś w oczy
To tak jakby otworzyć księgę
Spijać słowa z jej stronic
I pochłaniać jej zdania
Jeśli spojrzymy komuś w oczy
Dowiemy się jakie demony w nim siedzą
Jakie ma pragnienia
I czego się boi
Znajdziemy tam też odpowiedź
Na nurtujące nas pytania
I dostrzeżemy miłość, smutek czy złość
Bo spojrzeć komuś w oczy
To jakby odnaleźć to co już zapisane
I z każdą kolejną sekundą
Wiedzieć więcej
I chcieć więcej
Prawdziwa miłość
Zbliżenie cielesne
Seksualne i namiętne
Rozgrzana atmosfera
I stróżki potu spływające po czole
Dotyk przez który na skórze
pojawia się dreszcz
I słowa które wstyd powiedzieć
głośniej niż szeptem
To wszystko może wydawać się
przesycone miłością
Lecz prawdziwa miłość
to głębokie spojrzenia w oczy
Uśmiech który rozpuszcza lód w sercu
Wspólne rozmowy jak i cichy odpoczynek
Prawdziwa miłość nie opiera się na pożądaniu ciała
A tego co kryje się w naszych umysłach
Chęć poznawania kogoś przez całe życie
I strach przed tym że kiedyś
Może nadejść chwila
Gdy już nie będzie możliwe śmianie się
I płakanie razem
Chwila kiedy utracimy najlepszego przyjaciela
A nie namiętnego kochanka
Cisza
Cisza
To właśnie w niej jest ukryte najwięcej słów
Najwięcej emocji
Głośnych myśli
W ciszy odnajdziesz odpowiedź
Wskazówki
Błagania
Musisz tylko wytężyć słuch
Spojrzeć na twarz
Pozwolić by to co na niej ukryte
Powoli wchłaniało się w ciebie
Poczuj ciszę
Posłuchaj jej chodź przez chwilę
A naprawdę dowiesz się więcej
Niż przy godzinnych rozmowach
Pozwól jej wybrzmieć
A ty tylko słuchaj
Bo ludzie ukrywają w niej
Bardzo wiele
Nawet jeśli nie chcą
Bo to jest prawdą
Znów patrzę na ciebie, z rozproszeniem.
Słyszę słowa wypowiadane.
Czuję zapach perfum w powietrzu.
A twarz moja jak posąg kamienny.
Nie masz pojęcia, co dzieje się we mnie.
Nie możesz poczuć tak szybko bijącego serca,
oddechu niespokojnego i nie usłyszysz myśli moich.
Nie możesz ich usłyszeć.
Nie chcę, by to co dzieje się w środku,
ujrzało światło dzienne.
Bo będzie to oznaczać że mam rację,
że to prawdziwe.
To co w środku
Łzy to piękno tak rzadko doceniane
Są to cząstki ciebie prosto z serca wyrwane
Na policzkach niewidzialne ścieżki wyryte
Przez maskę i sztuczny uśmiech tak dobrze ukryte
Kawałki duszy się światu wtedy oddaje
A za to coraz większą słabość człowiek od losu dostaje
Którą gromadzi i upycha w swej głowie
Lecz najgorsze jest to że nikomu z nas o tym nie powie
Wstydliwe są emocje w tym dzisiejszym świecie
W którym przez manipulacje i kłamstwa zimę ujrzysz
w lecie
Oczy przekrwione lecz w świetle błyszczące
Chcą na dobroć i szczęście patrzeć bo to dla nich kojące
Pytania do miłości
Czy się zakocham jeszcze w tym świecie?
Czy kogoś przytulę w najbliższym lecie?
Czy będę radością kogoś największą?
Kto widzieć we mnie będzie tą najcudowniejszą?
Czy zdoła pokochać mnie ktokolwiek żywy?
Czy kolejny uśmiech do mnie, nie będzie fałszywy?
Czy przez ten długi czas, jak kochać, nie zapomniałam?
Tyle czasu wolnego od miłości w życiu miałam.
Lecz to nie takie proste.
Pytam czy się zakocham, ale prawda taka, że ja
już kochałam.
I na własnej skórze się podle przekonałam,
jak miłość może ranić, i niszczyć powoli.
Bo wkrada się w nas, mimo naszej woli.
Pełen myśli
Myśli pieklą się w mej głowie
Może w końcu ktoś mi powie
Jak mam kroki stawiać w życiu
By nie skończyć gdzieś w ukryciu
Myśli skaczą i wariują
W środek serca często kłują
Rozmawiają między sobą
Są udręką czasem moją
Negatywizm we mnie rządzi
A mój umysł często błądzi
Momentami to katusze
Zapanować nad tym muszę
Pisząc właśnie takie słowa
Wiem że perspektywa będzie nowa
By zrozumieć to co czuję
Piszę myślę no i mówię
Śmiertelnie piękna
Każdemu bardzo dobrze znana, lecz nie przez wszystkich
doceniana,
nie kto inny jak Śmierć nieokiełznana.
Pełna wdzięku i boskości co w jej głębi czarnej płynie,
i wielkości z jakiej ona wśród wszystkich ludzi słynie.
Jest rzec można doskonała, ta Kostucha wiecznie młoda,
lecz nie zawsze szybka, żwawa.
Czasem lubi pobyć dłużej
i za rękę trzymać kogoś, kto już widzi Mary zarys.
Śmierć jest sądem tym jedynym, co osądzić zawsze może.
I chorego, i zdrowego,
czy młodego i starego — bez znaczenia.
Kosiarz pragnie mieć w kolekcji z nas każdego jedynego.
Tu dyskusja w grę nie wchodzi.
Ona w dialog się nie wdaje.
Ni oszukać się jej nie da,
wszechwiedząca mroczna Pani.
Na sam koniec gdy już w sercu ogień gaśnie,
kłania nam się zmora czarna i uśmiecha się łagodnie.
Po czym chwyta nas grabiami i przybliża się obliczem.
Ściąga kaptur, wnet całuje, zimną twarzą prosto w serce.
Szczęśliwy
Tęsknimy do ludzi,
emocji, myśli i chwil,
w których nie musieliśmy
martwić się o nic.
Marzymy o tym by żyć
tak, by pełną piersią czerpać,
z tego świata
wszystko co dobre.
Kochamy tych którzy,
niekiedy nie kochają nas,
ale mimo przeciwności losu,
nadal walczymy o szczęście.
Są
Są noce, kiedy nie widać gwiazd,
bo księżyc swoim blaskiem
oświetla więcej niż się wydawać może.
Są dni bez słońca,
bo słońce schowane za obłokami chmur
czeka na moment uwolnienia.
Są słowa, które niewypowiedziane
zadręczają nas latami,
szukając okazji, by coś przekazać.
Są miłości nieodwzajemnione,
jak i te trwające na wieki,
które kwitną z każdym dniem bardziej.
Są spojrzenia tak głębokie,
że pamiętać je będziemy już do końca,
bo będą naszą radością.
I jest dotyk przekazujący uczucie,
którego choć odrobinę wystarczy,