E-book
31.5
drukowana A5
41.42
Sens. Jak odnaleźć znaczenie w świecie niepewności

Bezpłatny fragment - Sens. Jak odnaleźć znaczenie w świecie niepewności


Objętość:
86 str.
ISBN:
978-83-8455-525-5
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 41.42

© Tomasz Tykocki, 2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana ani rozpowszechniana bez pisemnej zgody autora, z wyjątkiem krótkich cytatów wykorzystywanych w recenzjach lub opracowaniach naukowych.

Informacja medyczna

Niniejsza książka ma charakter edukacyjny, refleksyjny i popularyzatorski. Jej celem jest przedstawienie zagadnień związanych z poszukiwaniem sensu życia, radzeniem sobie z niepewnością oraz psychologicznymi i egzystencjalnymi aspektami choroby, cierpienia i podejmowania decyzji.

Opisane w książce historie kliniczne zostały w pełni zanonimizowane. W celu ochrony prywatności pacjentów zmieniono dane identyfikacyjne, okoliczności zdarzeń oraz niektóre szczegóły medyczne. W części przypadków wykorzystano postacie kompozytowe, stworzone na podstawie doświadczeń klinicznych autora oraz obserwacji wielu podobnych sytuacji spotykanych w praktyce lekarskiej. Żadna z przedstawionych historii nie powinna być utożsamiana z konkretną osobą.

Treści zawarte w książce nie stanowią porady medycznej, psychologicznej ani psychoterapeutycznej. Nie mogą zastępować konsultacji z lekarzem, psychologiem, psychoterapeutą lub innym wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów zdrowotnych, psychicznych lub kryzysu emocjonalnego należy skorzystać z profesjonalnej pomocy dostosowanej do indywidualnej sytuacji.

Poglądy przedstawione w książce odzwierciedlają doświadczenia zawodowe autora oraz inspiracje zaczerpnięte z logoterapii Viktora E. Frankla, terapii Mority, koncepcji Ikigai i współczesnej psychologii egzystencjalnej. Nie stanowią one uniwersalnego rozwiązania wszystkich problemów życiowych, lecz zaproszenie do refleksji nad sposobem przeżywania własnego życia i poszukiwania jego znaczenia.

Autor dołożył wszelkich starań, aby informacje medyczne zawarte w książce były zgodne z aktualną wiedzą na dzień publikacji. Dynamiczny rozwój nauki i medycyny sprawia jednak, że niektóre dane lub zalecenia mogą z czasem ulec zmianie.


Dla wszystkich ludzi, którzy w chwilach niepewności nie przestali szukać znaczenia.


„Temu, kto zna swoje dlaczego, łatwiej znieść niemal każde jak.”

— Viktor E. Frankl

Przedmowa autora

Nie pamiętam wszystkich operacji, które wykonałem.

Nie pamiętam wszystkich dyżurów, konsultacji ani wyników badań, które analizowałem przez lata pracy jako neurochirurg. Pamiętam jednak wiele rozmów.

Rozmów prowadzonych w gabinetach lekarskich, na oddziałach szpitalnych, przy łóżkach pacjentów i w poczekalniach, gdzie czas płynął inaczej niż w codziennym życiu. Rozmów z ludźmi, którzy niespodziewanie znaleźli się w sytuacji zmieniającej wszystko. Z rodzicami dzieci, u których rozpoznano guz mózgu. Z młodymi ludźmi po ciężkich urazach. Z pacjentami oczekującymi na wynik badania, który miał zdecydować o ich przyszłości. Z rodzinami próbującymi zrozumieć rzeczywistość, której jeszcze kilka dni wcześniej nie potrafili sobie wyobrazić.

Przez lata sądziłem, że jako lekarz przede wszystkim leczę choroby. Z czasem zrozumiałem, że równie często uczestniczę w czymś znacznie bardziej złożonym. Towarzyszę ludziom w momentach, gdy rozpadają się ich dotychczasowe odpowiedzi na najważniejsze pytania.

W takich chwilach człowiek bardzo rzadko pyta wyłącznie o medycynę.

Oczywiście pojawiają się pytania o leczenie, rokowanie, rehabilitację czy możliwe powikłania. Są one ważne i wymagają rzetelnych odpowiedzi. Z biegiem lat zauważyłem jednak, że pod powierzchnią tych pytań niemal zawsze kryje się coś jeszcze.

Co będzie dalej?

Jak mam żyć?

Dlaczego to spotkało właśnie mnie?

Czy moje życie nadal ma sens?

Niektóre z tych pytań padają wprost. Inne pozostają niewypowiedziane. Widać je w spojrzeniu człowieka, który po raz pierwszy słyszy diagnozę. W ciszy rodziców oczekujących na wynik operacji dziecka. W rozmowie z pacjentem, który wie, że nie odzyska już pełnej sprawności. W chwilach, gdy medycyna dociera do granic swoich możliwości, a człowiek pozostaje sam z własnym doświadczeniem.

To właśnie te spotkania stały się jednym z powodów powstania tej książki.

Nie jest ona podręcznikiem medycznym. Nie jest również poradnikiem obiecującym szybkie rozwiązania ani prostą drogę do szczęścia. Powstała raczej z potrzeby zrozumienia pewnego zjawiska, które obserwowałem przez wiele lat. Niezależnie od wieku, wykształcenia, statusu społecznego czy sytuacji życiowej ludzie nieustannie poszukują znaczenia. Poszukują odpowiedzi na pytanie, po co żyć, gdy rzeczywistość okazuje się trudniejsza, niż oczekiwali.

Co ciekawe, pytania te nie pojawiały się wyłącznie w sytuacjach cierpienia.

Spotykałem ludzi, którzy utracili zdrowie, a mimo to zachowywali niezwykłą wewnętrzną siłę. Spotykałem również takich, którzy osiągnęli niemal wszystko, co współczesny świat uznaje za sukces, a mimo to doświadczali głębokiego poczucia pustki. Z biegiem czasu coraz wyraźniej dostrzegałem, że problem sensu nie jest związany wyłącznie z cierpieniem ani z dobrostanem. Jest czymś znacznie bardziej fundamentalnym.

Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania doprowadziło mnie do Viktora Frankla.

Po raz pierwszy zetknąłem się z jego myślą wiele lat temu. Początkowo zainteresowała mnie jako koncepcja psychologiczna. Im głębiej ją poznawałem, tym bardziej odkrywałem, że wykracza ona daleko poza psychoterapię. Frankl nie pytał przede wszystkim o to, jak osiągnąć szczęście. Nie pytał nawet o to, jak uniknąć cierpienia. Pytał o coś znacznie ważniejszego: jak odnaleźć sens niezależnie od okoliczności.

Jego odpowiedź była jednocześnie prosta i wymagająca.

Sens nie jest czymś, co człowiek może sobie dowolnie stworzyć. Nie jest również stanem emocjonalnym. Nie zależy od chwilowego nastroju ani od poziomu życiowej satysfakcji. Sens pojawia się w odpowiedzi na sytuację, w której się znajdujemy. Życie nieustannie stawia przed nami pytania, a naszym zadaniem jest na nie odpowiadać.

Ta myśl głęboko rezonowała z moimi doświadczeniami zawodowymi.

Widziałem pacjentów, którzy w niezwykle trudnych okolicznościach odnajdywali powód, by walczyć o kolejny dzień. Widziałem rodziców zdolnych do heroicznej troski o chore dziecko. Widziałem ludzi, którzy mimo niepewnego rokowania potrafili zachować godność, poczucie humoru i troskę o innych. Nie byli wolni od lęku. Nie byli wolni od cierpienia. Potrafili jednak nadać swoim doświadczeniom znaczenie.

Jednocześnie obserwowałem coś jeszcze. Coraz więcej ludzi doświadczało zagubienia nie dlatego, że spotkało ich nieszczęście, ale dlatego, że utracili orientację. Mieli możliwości, których wcześniejsze pokolenia mogły jedynie zazdrościć. Mogli wybierać miejsce życia, zawód, styl funkcjonowania i niemal każdy aspekt własnej codzienności. A jednak coraz częściej zadawali sobie pytanie: po co?

Właśnie dlatego w tej książce obok logoterapii Frankla pojawiają się również inspiracje terapią Mority i koncepcją Ikigai. Każda z nich na swój sposób przypomina, że człowiek nie musi czekać na idealne warunki, aby żyć sensownie. Nie musi najpierw pozbyć się lęku, osiągnąć pełnej kontroli ani odnaleźć ostatecznych odpowiedzi. Może zacząć od tego, co znajduje się przed nim dzisiaj.

Pisząc tę książkę, wielokrotnie wracałem myślami do konkretnych ludzi. Do pacjentów, których spotkałem przez lata pracy. Do rodzin przechodzących przez najtrudniejsze momenty swojego życia. Do rozmów, które pozostawały w pamięci długo po zakończeniu leczenia. Choć opisane historie zostały zanonimizowane, a część z nich ma charakter kompozytowy, wszystkie wyrastają z rzeczywistych doświadczeń i spotkań.

Jestem wdzięczny tym ludziom za lekcje, których nie można znaleźć w podręcznikach.

To oni przypomnieli mi, że człowiek jest znacznie silniejszy, niż sam często przypuszcza. Że nawet w obliczu cierpienia może zachować wolność wyboru własnej postawy. Że sens nie zawsze polega na osiąganiu wielkich celów. Czasami ujawnia się w zwyczajnej obecności, odpowiedzialności i wierności wartościom.

Mam nadzieję, że książka, którą trzymasz w rękach, stanie się zaproszeniem do podobnej refleksji. Nie po to, by dostarczyć gotowych odpowiedzi. Nie wierzę, że istnieją odpowiedzi pasujące do każdego człowieka i każdej sytuacji. Wierzę natomiast, że istnieją pytania, których warto nie unikać.

Jeżeli ta książka pomoże Ci spojrzeć na własne życie z nieco innej perspektywy, zatrzymać się na chwilę lub odnaleźć odrobinę więcej orientacji w świecie pełnym niepewności, uznam, że spełniła swoje zadanie.

Bo ostatecznie sens nie jest czymś, co odnajdujemy raz na zawsze.

Jest odpowiedzią, której udzielamy każdego dnia.

Tomasz Tykocki

Warszawa, 2026

Spis treści
Wstęp 1

Dlaczego sens jest problemem współczesnego człowieka 4

Kryzys jako pytanie 9

Wolność bez orientacji 14

Sens nie jest szczęściem 18

Iluzja dobrego samopoczucia 23

Sens poprzez działanie 28

Sens poprzez doświadczenie 32

Sens poprzez postawę wobec cierpienia 36

Decyzje bez pewności 40

Odpowiedzialność zamiast kontroli 44

Jak odpowiadać na życie każdego dnia 49

Zakończenie 53

Bibliografia 57

O autorze 58

Wstęp

Ta książka powstała z doświadczenia spotkania — nie z teorią, lecz z drugim człowiekiem w momencie, w którym dotychczasowe odpowiedzi przestają działać. Piszę ją jako lekarz, ale nie jako ktoś, kto posiada gotowe rozwiązania. Raczej jako ktoś, kto wielokrotnie widział, że najważniejsze pytania nie dotyczą wyłącznie ciała ani objawów, lecz znaczenia, jakie człowiek nadaje temu, co się z nim dzieje.

Kryzys nie jest tylko stanem klinicznym. Nie sprowadza się do diagnozy, skali nasilenia objawów czy wyniku badania. Jest momentem, w którym dotychczasowy sposób rozumienia życia przestaje wystarczać. To, co wcześniej było oczywiste, traci swoją siłę. To, co miało prowadzić, przestaje wskazywać kierunek.

W takich momentach pojawia się pytanie, którego nie da się już ominąć.

Nie zawsze jest ono wypowiedziane wprost. Często ukrywa się za zmęczeniem, lękiem, poczuciem pustki albo bezradności. Czasem przyjmuje formę bardzo prostą: „po co?”. Czasem bardziej konkretną: „jak dalej żyć?”.

Ta książka jest próbą odpowiedzi na to pytanie.

Nie w sensie podania jednej definicji ani stworzenia zamkniętego systemu. Raczej jako próba nawigacji — przez krajobraz, który nie zawsze jest czytelny, a czasem wydaje się całkowicie pozbawiony kierunku. Nie jest to mapa, która prowadzi prostą drogą do celu. Jest to raczej sposób orientacji w terenie, który zmienia się wraz z doświadczeniem.

Współczesny świat oferuje wiele rozwiązań, które obiecują szybkie przywrócenie równowagi. Kultura „dobrego samopoczucia” proponuje poprawę nastroju jako podstawowy cel. Pojawia się przekonanie, że życie powinno być przede wszystkim komfortowe, a cierpienie — możliwie jak najszybciej usunięte.

Nie neguję wartości ulgi ani leczenia.

Ale doświadczenie pokazuje, że nie wszystko da się usunąć. Nie każde napięcie można zredukować. Nie każdą sytuację da się zmienić. W takich momentach próba powrotu do „stanu dobrego samopoczucia” okazuje się niewystarczająca. Czasem wręcz pogłębia problem, ponieważ koncentruje uwagę na tym, czego nie można osiągnąć.

Dlatego ta książka nie proponuje kolejnej metody poprawy nastroju.

Proponuje zmianę perspektywy.

Zamiast pytać, jak się czuć lepiej, stawia pytanie o sens. Nie jako abstrakcyjną ideę, lecz jako coś, co może zostać zrealizowane nawet wtedy, gdy samopoczucie nie ulega poprawie. To podejście nie jest nowe. Ma swoje źródła w refleksji humanistycznej, w doświadczeniu klinicznym i w tradycjach, które traktują człowieka jako istotę zdolną do przekraczania własnych ograniczeń.

Sens nie jest luksusem.

Nie jest czymś, co pojawia się dopiero wtedy, gdy wszystko działa. Jest czymś, co może być obecne również w warunkach trudnych, niepewnych, a nawet granicznych. Nie dlatego, że cierpienie staje się dobre, lecz dlatego, że możliwa jest odpowiedź na nie.

Ta książka jest adresowana do osób, które znajdują się w takim miejscu.

Do tych, którzy doświadczają kryzysu — niezależnie od jego formy. Do tych, którzy nie znajdują już odpowiedzi w prostych rozwiązaniach. Do tych, którzy szukają głębiej niż oferuje to kultura natychmiastowej gratyfikacji i powierzchownego „poczucia się dobrze”.

Nie znajdziesz tu obietnicy szybkiej zmiany.

Znajdziesz raczej zaproszenie do innego sposobu patrzenia.

Do spojrzenia, w którym cierpienie nie jest jedynie problemem do usunięcia, lecz także pytaniem, na które można odpowiedzieć. Do spojrzenia, w którym decyzja nie wynika z pełnej pewności, lecz z gotowości do działania mimo jej braku. Do spojrzenia, w którym życie nie jest oceniane wyłącznie przez pryzmat komfortu, lecz przez pryzmat znaczenia.

Nie oznacza to odrzucenia nadziei.

Oznacza jej przekształcenie.

Nadzieja nie zawsze polega na oczekiwaniu poprawy. Czasem polega na tym, że mimo braku pewności człowiek nie rezygnuje z odpowiedzi. Że podejmuje działanie, które ma sens tu i teraz, nawet jeśli nie prowadzi do natychmiastowej zmiany.

Można nazwać to wiarą wbrew nadziei.

Nie jako przekonaniem, że wszystko się ułoży, lecz jako decyzją, by nie rezygnować z sensu w sytuacji, która nie daje gwarancji. To podejście nie upraszcza rzeczywistości. Nie usuwa trudności. Ale pozwala w niej pozostać bez utraty kierunku.

W tym sensie książka, którą trzymasz, nie jest instrukcją.

Jest towarzyszeniem.

Próbą uporządkowania doświadczeń, które często pozostają niespójne. Próbą nazwania procesów, które dzieją się wewnętrznie, ale nie zawsze są uświadomione. Próbą pokazania, że nawet w sytuacjach, które wydają się pozbawione znaczenia, możliwa jest odpowiedź.

Nie chodzi o to, aby znaleźć jedną, ostateczną odpowiedź.

Chodzi o to, aby zacząć odpowiadać.

Jeżeli jesteś w miejscu, w którym dotychczasowe rozwiązania przestają działać, to nie jest to wyłącznie problem.

To jest również moment możliwości.

Nie w sensie łatwej zmiany, lecz w sensie otwarcia na inny sposób życia — taki, który nie opiera się wyłącznie na tym, co łatwe, przyjemne i przewidywalne.

To jest zaproszenie do drogi.

Drogi, która nie zawsze jest prosta, ale może być sensowna.

ROZDZIAŁ 1

Dlaczego sens jest problemem współczesnego człowieka

Kilka lat temu uczestniczyłem w spotkaniu poświęconym pacjentom wracającym do aktywności zawodowej po ciężkich chorobach neurologicznych. Po zakończeniu wykładów podszedł do mnie mężczyzna około czterdziestki. Nie był moim pacjentem. Przedstawił się jako prawnik, partner w dużej kancelarii. W trakcie krótkiej rozmowy nie wspominał o problemach zdrowotnych, finansowych ani rodzinnych. Z zewnątrz wszystko wydawało się uporządkowane. Miał stabilną sytuację zawodową, rodzinę, dom, pozycję społeczną. Można było odnieść wrażenie, że osiągnął większość celów, które współczesny człowiek zwykle uznaje za miarę sukcesu.

Po kilku minutach rozmowy powiedział jednak zdanie, które zapamiętałem na długo:

— Mam wrażenie, że całe życie wspinałem się po drabinie, a teraz nie wiem, czy była oparta o właściwą ścianę.

W tym jednym zdaniu zawierało się doświadczenie, które spotykam coraz częściej. Nie tylko wśród pacjentów. Również wśród lekarzy, naukowców, przedsiębiorców, ludzi aktywnych zawodowo i społecznie. Nie są to osoby pozbawione możliwości. Przeciwnie — często dysponują większą liczbą możliwości niż kiedykolwiek wcześniej. A jednak coraz częściej zadają sobie pytanie, którego nie potrafią zignorować: po co?

To właśnie sprawia, że problem sensu stał się jednym z najbardziej charakterystycznych problemów współczesności.

Przez większą część historii człowiek funkcjonował w świecie znacznie bardziej ograniczonym niż obecnie. Miał mniej możliwości wyboru, ale jednocześnie dysponował większą liczbą gotowych punktów odniesienia. Rodzina, tradycja, religia, lokalna społeczność czy konieczność codziennego przetrwania wyznaczały kierunek działania. Nie oznaczało to życia wolnego od cierpienia ani konfliktów. Oznaczało jednak, że pytanie o sens było częściowo zakorzenione w rzeczywistości, która otaczała człowieka.

Współczesny świat wygląda inaczej. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak wielu możliwości kształtowania własnego życia. Możemy wybierać zawód, miejsce zamieszkania, sposób spędzania czasu, przekonania, a nawet elementy własnej tożsamości. Wolność, która przez wieki była marzeniem wielu pokoleń, stała się codziennością.

Paradoks polega na tym, że wolność nie daje automatycznie orientacji.

Możliwość wyboru nie odpowiada na pytanie, który wybór jest właściwy. Człowiek może mieć przed sobą dziesiątki dróg, a jednocześnie nie wiedzieć, w którą stronę powinien pójść. Im więcej pojawia się możliwości, tym bardziej potrzebny staje się kompas pozwalający określić kierunek.

Właśnie ten problem opisywał Viktor Frankl, austriacki psychiatra i twórca logoterapii. Frankl zauważył, że wielu ludzi nie cierpi z powodu braku możliwości, lecz z powodu braku znaczenia. Określał ten stan mianem pustki egzystencjalnej. Nie jest to depresja ani klasyczny kryzys psychiczny. Człowiek może funkcjonować sprawnie, wykonywać swoje obowiązki, realizować kolejne cele i jednocześnie doświadczać głębokiego poczucia dezorientacji. Na zewnątrz wszystko wydaje się działać prawidłowo, ale wewnętrznie pojawia się wrażenie utraty kierunku.

W swojej pracy spotykam osoby, które po raz pierwszy zadają sobie pytania o sens dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś, co burzy dotychczasowy porządek życia. Czasami jest to diagnoza nowotworu. Czasami ciężki uraz. Czasami nagła utrata sprawności lub śmierć bliskiej osoby.

Pamiętam młodego mężczyznę, którego operowałem z powodu guza mózgu. Przed chorobą był aktywnym sportowcem. Jego życie było precyzyjnie zaplanowane. Każdy tydzień podporządkowany był treningom, startom i kolejnym celom sportowym. Operacja przebiegła pomyślnie, ale powrót do pełnej sprawności wymagał wielu miesięcy rehabilitacji. Podczas jednej z wizyt kontrolnych powiedział:

— Przez całe życie myślałem, że wiem, dokąd zmierzam. Kiedy zachorowałem, zrozumiałem, że wszystkie moje plany mogą zniknąć w ciągu jednego dnia.

To doświadczenie nie było dla niego wyłącznie kryzysem zdrowotnym. Było również kryzysem orientacji. Choroba odebrała mu nie tylko zdrowie. Odebrała mu również dotychczasową odpowiedź na pytanie o to, kim jest i po co żyje.

Podobne sytuacje pokazują, że problem sensu nie pojawia się wyłącznie w filozoficznych rozważaniach. Pojawia się tam, gdzie kończą się automatyczne odpowiedzi. Tak długo, jak życie przebiega zgodnie z oczekiwaniami, pytanie o sens często pozostaje ukryte. Dopiero moment kryzysu sprawia, że staje się niemożliwe do pominięcia.

Frankl uważał jednak, że pustka egzystencjalna nie jest wyłącznie skutkiem cierpienia. Co więcej, często ujawnia się w warunkach komfortu. Człowiek ma zaspokojone podstawowe potrzeby, osiąga kolejne sukcesy, realizuje cele zawodowe, a mimo to doświadcza trudnego do opisania braku. Nie brakuje mu aktywności. Brakuje mu znaczenia.

To ważne rozróżnienie.

Współczesna kultura często sugeruje, że problemem człowieka jest brak szczęścia. Tymczasem wiele osób doświadcza czegoś zupełnie innego. Nie cierpią dlatego, że są nieszczęśliwe. Cierpią dlatego, że nie wiedzą, po co robią to, co robią.

Kiedy sens zostaje zastąpiony przez pogoń za komfortem, pojawia się charakterystyczny paradoks. Człowiek zaczyna organizować życie wokół unikania dyskomfortu. Wybiera to, co bezpieczne, przewidywalne i przyjemne. Unika sytuacji związanych z ryzykiem, odpowiedzialnością lub możliwością porażki. Krótkoterminowo przynosi to ulgę. Długoterminowo prowadzi jednak do zawężenia życia.

W praktyce klinicznej widzę to nie tylko u pacjentów. Widzę to również u ludzi zdrowych. Odkładają ważne decyzje do momentu, kiedy poczują się pewniej. Czekają na odpowiedni nastrój, większą motywację, lepsze warunki. Tymczasem życie nieustannie stawia przed nimi pytania wymagające odpowiedzi.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jedną z najbardziej inspirujących intuicji Frankla. Wbrew temu, co często zakładamy, nie jest tak, że człowiek pyta życie o sens. To życie pyta człowieka.

Każda sytuacja jest pytaniem.

Każda decyzja jest odpowiedzią.

Pytanie może przyjąć postać choroby, utraty, nowego wyzwania zawodowego lub odpowiedzialności za drugiego człowieka. Może być niewygodne, niespodziewane, a czasem bolesne. Nie zmienia to jednak faktu, że wymaga odpowiedzi.

To właśnie dlatego pustka egzystencjalna nie jest stanem końcowym. Jest sygnałem. Informacją, że człowiek stoi wobec pytania, na które jeszcze nie odpowiedział. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy próbuje tę pustkę zagłuszyć zamiast ją zrozumieć.

Można zagłuszać ją pracą, rozrywką, nieustanną aktywnością, mediami społecznościowymi lub kolejnymi celami. Wszystkie te strategie mogą na pewien czas odwrócić uwagę od problemu. Nie rozwiązują go jednak, ponieważ nie odpowiadają na fundamentalne pytanie o kierunek.

Sens nie pojawia się wtedy, gdy człowiek znajduje jedną odpowiedź na całe życie. Pojawia się wtedy, gdy zaczyna odpowiadać na konkretne sytuacje, które stawia przed nim rzeczywistość.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: „Jaki jest sens mojego życia?”.

To pytanie jest zbyt szerokie i zbyt abstrakcyjne.

Znacznie bardziej użyteczne jest inne pytanie:

„Co w mojej obecnej sytuacji domaga się odpowiedzi?”

Od odpowiedzi na to pytanie zaczyna się droga wyjścia z pustki egzystencjalnej. Nie poprzez znalezienie idealnej teorii ani odkrycie jednej uniwersalnej prawdy, lecz poprzez odzyskanie orientacji. A orientacja jest pierwszym krokiem do sensu.

ROZDZIAŁ 2

Kryzys jako pytanie

Jednym z najbardziej pamiętnych momentów w pracy lekarza nie jest postawienie diagnozy ani wykonanie skomplikowanej operacji. Jest nim chwila, w której człowiek po raz pierwszy uświadamia sobie, że jego życie może już nigdy nie wyglądać tak samo.

Pamiętam matkę kilkunastoletniego chłopca, który trafił do szpitala po wykonaniu badania rezonansu magnetycznego. Kilka dni wcześniej był zwyczajnym nastolatkiem. Chodził do szkoły, spotykał się z kolegami, planował wakacje. Potem pojawiły się bóle głowy, a następnie wykonano badanie obrazowe. W opisie znalazło się jedno słowo, które potrafi zmienić wszystko: guz.

Siedziała naprzeciwko mnie, ściskając w dłoniach wydruk wyniku. Zadawała pytania o leczenie, rokowanie i możliwości operacji, ale pod powierzchnią wszystkich tych pytań znajdowało się jeszcze jedno, którego początkowo nie wypowiadała na głos.

W pewnym momencie zapadła cisza.

— Dlaczego to się wydarzyło właśnie nam? — zapytała.

Nie było to pytanie medyczne.

Nie dotyczyło biologii nowotworu ani mechanizmów choroby.

Było pytaniem o sens.

Właśnie tak najczęściej rozpoczyna się kryzys. Nie od katastrofy. Nie od samego cierpienia. Kryzys zaczyna się w chwili, gdy dotychczasowy sposób rozumienia rzeczywistości przestaje działać.

Większość ludzi żyje, opierając się na pewnych niewypowiedzianych założeniach. Zakładamy, że przyszłość będzie przypominała teraźniejszość. Wierzymy, że nasze plany mają szansę się zrealizować. Oczekujemy pewnej ciągłości wydarzeń. Dzięki temu możemy funkcjonować, podejmować decyzje i budować relacje.

Kryzys pojawia się wtedy, gdy ta ciągłość zostaje przerwana.

Nie zawsze musi być związany z chorobą. Dla jednych będzie nim rozwód, dla innych utrata pracy, śmierć bliskiej osoby, ciężki wypadek lub nagłe załamanie dotychczasowego życia. Czasami źródłem kryzysu nie jest nawet pojedyncze wydarzenie, lecz stopniowe narastanie poczucia, że człowiek żyje w sposób coraz bardziej odległy od własnych wartości.

To, co łączy wszystkie te sytuacje, nie jest rodzaj problemu, lecz utrata orientacji.

Ludzie często opisują kryzys językiem przestrzeni. Mówią, że „zgubili drogę”, „utknęli”, „nie wiedzą, dokąd iść”, „stracili grunt pod nogami”. Nie jest to przypadek. Kryzys rzeczywiście przypomina sytuację człowieka, który nagle znalazł się na nieznanym terenie bez mapy i kompasu.

Dotychczasowe odpowiedzi przestają wystarczać.

Pojawia się pytanie: co dalej?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 41.42