E-book
20.48
drukowana A5
25.82
drukowana A5
kolorowa
53.51
Seks między kobietami — realizacje homoseksualne

Bezpłatny fragment - Seks między kobietami — realizacje homoseksualne

Objętość:
167 str.
ISBN:
978-83-8221-571-7
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 25.82
drukowana A5
kolorowa
za 53.51

— Ty wiesz co ja robię? — Wiem. — I nie przeszkadza ci to? — Pewnie, że mi przeszkadza — powiedziałem. — Ale wolno mi się w kimś kochać, nawet jak coś przeszkadza. Zawsze zresztą coś przeszkadza.

Marek Hłasko

Seks — wymiar fizjologiczny, historyczny i psychiczno-emocjonalny oraz patologiczny

Seks to nie tylko filozofia i fizjologia miłości. Od zarania dziejów seks służył zaspokajaniu potrzeb. Część natury człowieka jest seksualna. Ludzie realizują swoją seksualność różnie, nierzadko przypadkowo, dążą do zaspokojenia (masowe są przykłady z sieci, 42-latka opowiadała mi, że spotkała tu Belga, umówili się na masaż erotyczny, skończyło się i seksem). Ideałem jest zbliżenie oparte na relacji głęboko uczuciowej. Żyjemy w kulturze gwałtu, to kultura, która sięgając w przeszłość do dziś — ma najbogatszą, niechlubną tradycję.

Seks był realizowany pierwotnie intuicyjnie, zatem liczyło się to, co dzieje się w ciele, potrzeba rozładowania napięcia. Człowiek rozumny zaczął przenosić relację seksualną na poziom emocjonalny, ale ten proces ciągle trwa. Nie zawsze postępuje.

Miłość homoseksualna jest stara jak historia ludzkości. To więc część seksualnej natury człowieka.

Osobowość posiada sfery, które są seksualne. Seksualność zatem od początku dziejów ludzkości nie obejmowała wyłącznie zachowań instynktownych. Człowiek miał od zawsze w sobie potencjał uczuć, ale nie miał wiedzy i innych możliwości, warunków, aby rozwinąć ten potencjał. Z czasem stawał się coraz bardziej świadomy siebie i rozwijał ludzkie wartości siebie.

Zachowania seksualne realizowane są na podstawie dwóch impulsów:

— Zewnętrznych;

— Wewnętrznych.

Impulsy zewnętrzne pobudzają człowieka do zachowań seksualnych. Mogą być inspiracją wynikającą z bezpośredniej konfrontacji z sytuacją, w której jakaś para uprawia ze sobą seks lub większa ilość osób. Impulsy też mogą być mniej bezpośrednie — konfrontacja wizualna, głównie za pośrednictwem kultury audiowizualnej ze scenami erotycznymi (można też przeczytać opowiadanie erotyczne). Chodzi tu oczywiście o zdjęcia nagich osób, w intymnych sytuacjach, czy szczególnie ludzie dziś sięgają po filmy erotyczne, by zaspokoić się samemu, oglądając je lub wzbudzić podniecenie, aby rozładować w relacji z inną osobą, osobami. A gdzie są uczucia? Uczucia wciąż niestety są drugorzędne. Człowiek ma wpisany kod w swojej naturze — realizacja seksualna. To naczelny instynkt — instynkt realizacji seksualnej, jest pierwotny, skorelowany silnie z instynktem życia, a i destrukcji, śmierci, gdy realizuje się w sposób zdeformowany. Kulturowo nierzadko sztucznie nabywamy cechy, które pracują nad naszym potencjałem emocjonalnym (bo natura jest pierwotna, a kultura wtórna). Wielu ludzi go blokuje, jego rozwój, stawiając na ilość kontaktów seksualnych, nie potrafiąc cierpliwie oczekiwać na rozwój sytuacji, w zasadzie relacji.

Stajemy się coraz mniej wrażliwi, za dużo bodźców na nas oddziałuje. Ludzie się nudzą, prowadzą eksperymenty, szukają silnych doznań i wrażeń. Jak relacja może się nudzić? Jest zjawisko wymiany partnerów, jak mi tłumaczyła 18-latka — „Dla podniety”.

Potencjał seksualny człowieka jest wrodzony (z reguły duży, bo skorelowany z życiową siłą), nie pomnaża go współczesna kultura audiowizualna, opierająca się na promowaniu erotyki. Człowiek od zawsze miał potencjał seksualny, realizował kulturę gwałtu, bo nie napotykał moralnych, usankcjonowanych normami, w tym prawnymi ograniczeń (i dziś w wielu przypadkach obecne jest przyzwolenie). Kultura gwałtu opiera się nie tylko na samym fakcie dokonywania gwałtu. Ludzie szukają okazji seksualnych. Są ofiarami w tej sytuacji. Tworzą przez siebie, traktując siebie przedmiotowo — kulturę nadużyć seksualnych. Ludzie się oszukują, zdradzają, byleby mnożyć przyjemności cielesne. Największą przyjemnością i satysfakcją jest seks z osobą, którą się kocha (jak ktoś eksperymentuj w łóżku to jego wybór i prawo, każdy ma swoje upodobania). To składniki najwierniejsze, fundamentalne szczęścia. Masowy seks jest ilościowy, odczłowiecza. Człowiek potrzebuje czuć się szanowany, ale najpierw on tworzy w sobie to poczucie, że potrafi realizować swoją seksualność razem z rozwojem uczuć. Seks mechaniczny jest nieludzki (oczywiście są relacje, w których ludzie się szanują, cenią, lubią, pożądają, dobrze się razem czują i uprawiają seks, bo choćby chcą uczestniczyć w trójkącie, gdyż taka relacja wzmaga ich podniecenie, ale seks grupowy to już się ociera o extrem seks). Jest pierwotną siłą, witalną, która umożliwia szybką reprodukcję gatunku. Przez tysiąclecia większości narodzin nie towarzyszyła miłość rodziców. Efektem jest deficyt szczęścia, problem ludzi w samym definiowaniu go. Największym zapotrzebowaniem człowieka jest realizowanie życia szczęśliwie, przeżywanie go, a nie tracenie. Na byle jakie relacje tracimy swoje życie. Ubóstwo emocjonalne oznacza także ubóstwo „ekonomii” szczęścia. Nie szanujemy siebie i ludzi, gdy decydujemy się na przypadkowy seks w skali bez umiarkowania (bo różnie może się przydarzyć, jesteśmy istotami emocjonalnymi). Tutaj nie ma kompromisu w ocenie. Kochaj kogo chcesz. Każdy człowiek jest człowiekiem i zasługuje na miłość. Nie kocha się kogoś za to, że ma penisa lub nie. Mamy problem w akceptacji homoseksualistów, bo seks utożsamiamy przede wszystkim z korzyściami seksualnymi w aspekcie cielesnym. Szczęście nie jest mierzone ilością kontaktów seksualnych, które rozładowują człowieka. Szczęście jest zupełnie gdzie indziej, jak patrzysz w oczy człowieka i widzisz jego miłość w oczach, a nie to, co jest zupełnie niżej. Za rzadko patrzymy sobie w oczy. Jesteśmy wpatrzeni w swoje fizjologiczne członki, które wcale nie dają nam zadowolenia seksualnego. Ono realizuje się równolegle na poziomie cielesnym i duchowym, głównie w obszarze doznań psychicznych, stanów, które powodują rzeczywiste zbliżenie do drugiego człowieka. Te najbardziej intymne chwile potrafimy dziś realizować w warstwie wartości, ale wciąż na bardzo nikłą skalę. Ilość stosunków przekłada się wciąż na liczbę narodzin (problem świadomości i odpowiedzialnego planowania rodziny). To jest naturalne prawo. Wychowanie nakłada na człowieka szerokie zobowiązania.

Impulsy wewnętrzne do spełniania się instynktu realizacji seksualnej ulokowane są w ciele, ale ono jest pobudzane przez to, co dokonuje się w psychice. W dużej mierze człowiek sam ze siebie, odcięty od wszelkich bodźców odczuwa potrzebę realizacji erotycznej. Należy pamiętać, że realizacja owego wewnętrznego instynktu rozwija seksualne aspekty osobowości lub je deformuje. Dużo jest patologii życia seksualnego. Występuje dużo zachowań, które rejestruję jako pedagog na podstawie rozmów z ludźmi, jacy zgłaszają się do mnie, bo chcą rozmawiać o seksie, nie kryjąc problemów, wyzwalając się ze wstydu. W dużej mierze te osoby są anonimowe. Ostatnio przeprowadziłam krótką rozmowę z Martą, ma 47 lat, zależy jej na dyskrecji. Ma męża, trójkę dzieci, pracuje na kilka etatów jako lekarz psychiatra. Poszukuje młodej dziewczyny, aby jak mówi w czterech ścianach, dyskretnie poniżać kogoś. Nie była dotąd z kobietą. Tłumaczyła, że chce coś w swoim życiu zmienić, że znudziła się jej rodzina (tak stwierdziła dokładnie). Anonimowość pozwala poznać ludzi, którym nie zależy, że zostaną ocenieni, bo nie konfrontują się wprost. Mają gwarancję anonimowości w rozmowie przez Internet. Spotkałam terapeutki (osobiście), które miały w naturze potrzebę pastwienia się. Funkcjonuje w społeczeństwie, pracując z osobami najbardziej potrzebującymi wielu psychopatów. Niejednokrotnie dali mi się obnażyć (bo lubią się chełpić czerpaniem z cudzej krzywdy, szczególnie osób bardzo niewinnych). Społeczeństwo ich nie obnażyło. Jest wiele kobiet, które lubią się znęcać nad słabszymi. Psychika kobiet jest silna. Mają w sobie tendencję nierzadko do rządzenia, zdobycia władzy nad czyimś życiem. Liczne są związki, w których kobiety kierują mentalnie mężczyznami (z reguły chcą dobrze, biorą los rodziny w swoje ręce). W łóżku zaś lubią nierzadko czuć się podległe, aby były zdominowane, bo czerpią z tego przyjemność, jak najbardziej drapieżnego seksu, ingerującego w nie, chcą się poczuć dotknięte i psychicznie, kładą nacisk na doznania intensywne. To osoby, które mają deficyty emocji wrodzone lub nabyte (albo jedno i drugie). Człowiek nie może rozwinąć potencjału, który ma określony przez geny. Dlaczego wiele kobiet ma taką właśnie naturę, a nie mitologicznie wrażliwą i opiekuńczą? Sądzę, że zawiera się w tym instynkt walki o przetrwanie. Kobiety przez wieki były poniżane, musiały wiele znieść same, troszczyły się o byt dzieci (do tego trzeba mieć drapieżną naturę). Większość psychopatów było poniżanych. Hitler był maltretowany przez ojca, ale myślę, że najbardziej ucierpiała jego duma i wtedy, gdy musiał sprzątać przytułki. Czy to doświadczenie nędzy niespełnionego artysty, sprzątającego po niepełnosprawnych nie zrodziło nowych pokładów nienawiści do relacji międzyludzkich?

Ważną kwestią jest jak łamanie praw kobiet, dyskryminacja, wpłynęły na kształtowanie się dziedzictwa mentalnego, które kobiety przekazują sobie w wychowaniu.

Kobiety silne lubią być z mężczyznami, którymi łatwo sterować. To jeden ze scenariuszy relacji.

Znałam terapeutkę z psychopatyczną osobowością, która szukała pracy z najbardziej bezbronnymi osobami, niepełnosprawnymi intelektualnie w stopniu znacznym. Poznałam dużo psychiatrów, którzy kochają władzę nad człowiekiem i wykorzystują ją za murami szpitali. Sądzę, że natura sadystyczna koreluje się z instynktami seksualnego spełnienia. Owa dominacja psychiczna usiłuje się czasem wyzwolić, przekroczyć integralność cielesną. W szpitalach psychiatrycznych powszechne są nadużycia.

Znane mi są pociągi terapeutów do swoich podpieczonych, w tym bezbronnych. Póki ich nie mogli zrealizować — działają jako czyści. Przynajmniej taka jest rzeczywistość w praktyce.

Są osoby, które wykorzystują i seksualnie najsłabszych. Są to ludzie zajmujący wszelkie stanowiska. Świat obiegła historia kapłana z Włoch, który umierając, położony w łóżku wyznał, że z innymi księżmi dokonywali brutalnych gwałtów na dzieciach niepełnosprawnych (niesłyszących i głuchoniemych, bo nie mogły obronić się), w tym gwałtów grupowych (uważał, że Bóg mu wybaczy, był radosny). Skala problemu jest znacząca i tam, gdzie zaufanie dzieci szczególnie, młodzieży — pojawia się problem nadużyć, oczywiście nie jako reguła. W Polsce, w środowisku krakowskim działał biskup, który przyjeżdżał do Kalwarii Zebrzydowskiej na większe uroczystości, szczególnie ostatnio spotykać się z osobami młodymi (byłam obecna na tych spotkaniach sierpniowych, w połowie miesiąca, sobotnich, wieczorami, przez lata, towarzyszących wielkim uroczystością maryjnym). Był ponoć wybitnym psychologiem i pedagogiem rodziny. Spotkałam go osobiście (przyjeżdżał na bierzmowanie nawet do parafii, do której należę — spotkałam go w dzieciństwie na ulicy, obok swojego domu, naprzeciwko kościoła, wymieniłam kilka słów, podał mi rękę, byłam z rodzicami). Kamuflował się, miał zaufanie społeczne. Biskup Jan potrafił powiedzieć słowa, które wskazywały na jego poglądy. Był przeciwnikiem obnażania faktów o duchownych, którzy są sprawcami przestępstw seksualnych, obecnie jest sam o nie oskarżony. Siła autorytetu jest duża. Ludzie bezrefleksyjnie bili mu brawo, po niemal każdym zdaniu kazania (przyjęli i jego odezwę, aby chronić Kościół i nie eksponować przestępstw seksualnych — duchowni i zasłaniali się Kościołem). Opowiadał jak działa w Krakowie, jak choćby studentki przychodzą do niego, pytają o różne problemy egzystencjalno-teologiczne. Wykorzystał być może nie jedną dziewczynę.

Jakby kobiety były takie delikatne i opiekuńcze nie byłyby w stanie walczyć o przetrwanie dzieci i rodzin skutecznie. Dostrzega się powiązanie agresji z realizacją życia, jego ochroną, walką o przetrwanie.

Kobiety potrafią być heroiczne, ale gdy to niepotrzebne — jest szkodliwe zachowywać się heroicznie, jeśli dane okoliczności tego nie wymagają.

Matka poświęcająca się jest problemem, wiele kobiet jest przekonanych, że same umieją wszystko najlepiej, wyręczają mężczyzn, są sfrustrowane i przemęczone, wprowadzają trudną atmosferę do życia rodzinnego. Wszędzie potrzebna jest współpraca i równowaga.

Jest współcześnie bardzo duże zapotrzebowanie na empatię (i w różnych okresach tak było), ale promuje się inne rzeczy — eksponuje się, że kobiety dobrze zaczynają się spełniać na stanowiskach kierowniczych (oczywiście ważny jest ich awans, godne warunki życia, ale trzeba wiele innych kwestii poruszać równolegle). Wielu mężczyzn jest dziś zagubionych (bywało tak w innych okresach) i w swojej naturze. Rozsiewają plemniki bezrefleksyjnie. Dzięki temu mamy zapewnioną ilość pracowników, którzy mogą zapewnić byt społeczeństwu. Świat ma swoją ułomną receptę na przetrwanie. Jakby rządziła nami nie natura, a pokłady czułości — zagrożone byłoby trwanie gatunku ludzkiego.

Wiele kobiet czuje, że, jak pisała mi jedna żona nieco sfrustrowana i pogodzona z faktami odnośnie natury męskiej (szukała relacji z kobietą) — seks z facetem to takie ujeżdżanie kobiety przez mężczyznę. Kobiety pragną czułości. Człowiek, który doświadcza jej zbyt mało, zbyt mało drastycznie — rozwija w sobie cechy czasem psychopatyczne. Są duże deficyty czułości w społeczeństwie. Zwyciężają wartości bardzo praktyczne (nie dużo mające wspólnego z wartościami, jak się przyjrzymy choćby problemom „ujeżdżania” żon przez mężów — jednym się to podoba, innym nie), ale każdy człowiek potrzebuje minimalnych uczuć do rozwoju. Wyrasta w społeczeństwie wielu psychopatów, bo kultywuje się siły witalne, młodość, płodność, siła — to wciąż naczelne wartości. Kult młodości i ukryty kult płodności to akceptacja władzy zmysłowej, która bierze sobie, co zapragnie właśnie ową siłą witalną. Stawienie przede wszystkim na reprodukcje to przymykanie oczu na to, co dzieje się w czterech ścianach — rozładowywanie seksualne. Seks jest często wyżywaniem się i to po prostu przemoc, a nie seks. Mężczyźni są silniejsi fizycznie z reguły z racji budowy ciała. Głównie są sprawcami gwałtu. Kobiety są specjalistkami od gwałtów emocjonalnych, dokonujących się na psychice, tego się nie wykrywa, bardzo rzadko. I to nie generalizacja, bo i mężczyźni potrafią przemyślenie krzywdzić na znaczącą skalę, a i w świecie jest dużo optymistycznych akcentów.

Seks jest ofiarowaniem swojego ciała (i całego siebie) drugiej osobie, powinien opierać się na relacji, w której czujemy szacunek i zaufanie. Ilość niechcianych ciąż świadczy o tym, że nie ma w społeczeństwie dużych pokładów zaufania. Wygrywa nieskrępowany, obecny w naturze od zawsze ludzi instynkt pełnej realizacji seksualnej w wymiarze potrzeb fizjologicznych. To wielka manifestacja praw życia. Życie uznaje się za naczelną wartość. Jednak piękni ludzie w historii stawiali ponad nie — godność, czy wolność. Oczywiście to bardzo trudne i człowiek ma potrzebę przetrwania także za wszelką cenę. Historia udowodniła i to, wymownym przykładem jest funkcjonowanie człowieka w obozach koncentracyjnych. Zarazem i ekstremalne warunki pokazywały w ludziach wielkie poświęcenie, ofiarność.

Nie jesteśmy tacy mądrzy jak nam się zdaje. Moja koleżanka ze studiów zaszła w ciążę, za którymś razem coś przy zażyciu tabletki antykoncepcyjnej nie zadziałało (może to było uwarunkowane hormonami, bo zażyła tabletkę jak zwykle i działała dotąd). Była ogromnie zdumiona i nie mogła zrozumieć, dlaczego antykoncepcja zawiodła. Ten jeden raz i masz dziecko nieplanowane. Oczywiście są środki antykoncepcji, które mają pełną skuteczność. Ale to kwestia indywidualnej porady lekarskiej, z lekarzem z dużą wiedzą, doświadczonym, który może polecić środek właśnie sprawdzony. Rozmawiałam z lekarkami prywatnie. Mówiły o tabletkach, które nie zawiodły je przez dziesiątki lat, ale ta książka nie jest od takiej promocji danych środków. To nie jest książka o antykoncepcji, która da ci 100% pewności, że nie zajdziesz w ciążę. Są takie metody, ale trzeba wiedzy sprawdzonej, co podkreślam. Komunikuję tylko kwestię, bo jest istotna. Moja książka jest zaś głównie o relacjach z innymi, intymnych, emocjonalnych. Piszę o kobiecie jako człowieku, muszę i pisać więc o mężczyznach. Dotykam spraw istot społecznych, które tworzą jedną kulturę i gatunek ludzki. Chcę zyskać pełny obraz faktów.

Seks daje także, przede wszystkim spełnienie emocjonalne, zbliżam się do drugiej osoby, przenikam jej sferę intymną, a ona moją — to akt ofiarowania, który nie powinien rządzić się bylejakością i szybkością. Dobrze jest się poznać, czego można nie tylko spodziewać się od drugiego człowieka w łóżku, ale i życiu. Znałam relacje studentki, która zdecydowała się na szybki seks w klubie. Jak się potem okazało (po fakcie) z osobą pod wpływem narkotyków, która nawet nie wiedziała, co robi. Są i przypadki, że ludzie biorą ekstazę, by móc bardzo intensywnienie doświadczać seksu. Ekstaza wzmaga bardzo pożądanie i doznania. Jak to narkotyk — wyniszcza organizm, zniewala. Spotykałam nie tylko ludzi młodych, ale także dojrzałych wiekowo, którzy korzystają z jej „dobrodziejstw” w dłuższej perspektywie czasu. Aż tyle człowiek potrafi poświęcić dla doznań… Własne zdrowie i wolność. To przez to, że jest fajnie, a potem zaczyna się właśnie zniewolenie i jest szybko bardzo źle. Narkotyk działa chwile. Skutki są często odczuwalne przez całe życie.

Jakość kontaktu seksualnego daje dłuższe i głębsze spełnienie. Człowiek przestaje czuć potrzebę, aby mieć dużo kontaktów seksualnych. Otwiera swoją sferę emocji. Realizuje się na różne sposoby. Czuje potrzebę budowania życia wokół drugiej osoby, inwestując czas, środki, aby tworzyć coraz bardziej bezpieczne schronienie i przyjemne (ale nie zawsze jest przyjemnie i nie na tym polega życie) w pokładach duchowości drugiego człowieka. Człowiek potrzebuje w relacji z inną osobą takiego małego swojego domu, schronienia, prywatności, bycia tylko czasem ze sobą, odcinając się od problemów świata. Człowiek chętnie inwestuje w taką relację, by choć czasem pobyć tylko w obecności jednej osoby, zanurzyć się w jej emocjach, współodczuwać w czasie seksu, mieć w zbliżonym czasie orgazm (można podejmować takie próby, jak są takie chęci) — to ostatnie nie jest takie ważne, nawet jest nie ważne (bez presji, a z wyrozumiałością!), cała otoczka życia staje się ważna, atmosfera, dobra muzyka, wino, śniadanie. Ładnie pościelone łóżko do spania, przyjazne wnętrze z duszą, w którym człowiek się bezpiecznie obnaża przed drugim. Warunki są bardzo ważne, by można było bez skrępowania i pośpiechu — przytulić się do drugiego człowieka, choćby w wannie. Leżeć obok niego lub na nim/w nim i czuć jak oddycha, wejrzeć głębiej, odczuć drugą osobę, jej życie obok siebie. Na udany seks trzeba mieć czas i nie realizuje się z byle kim, tylko ważną dla nas osobą z określonych względów, głównie emocjonalnych. Warto poznać punkty w ciele drugiej osoby, których stymulowanie sprawia największą przyjemność, mówić o tym w czasie seksu (są różne upodobania seksualne, trzeba się poznawać jak seks ma być udanym doświadczeniem). I bardzo ważne, by się kochać, bo po wszystkim najprzyjemniejsze jest spełnienie w czułości, przytulając się mocno do drugiej osoby. Wtedy zaczyna się być jednością. Jednak ludzie boją się zobowiązań, wyboru, zaangażowania emocji (a to jest istotą doznań intymnych) — może nie na całe życie, ale póki czujemy, że się kochamy — wobec tej jednej osoby. Umieranie intymnej relacji jest bardzo trudne psychicznie, powoduje ból i traumę (trzeba przejść przez jej etapy, jak przez żałobę). Człowiek potrzebuje czasu, aby się odradzać psychicznie po takiej relacji. Wiele go to kosztuje. Nie zawsze udaje się zatrzymać relacje na całe życie. Zdarzają się różnice, które oddalają, ale zawsze warto spróbować, mimo ceny — otrzymujesz od drugiego człowieka dużo. Można się bać kolejnej utraty (czy zranienia), ale to szkodliwy mechanizm, tak, oczywiście potrzebny, obronny (trzeba go racjonalizować i prowadzić do stanu umiarkowanego, by nas nie blokował). Człowiek ma właściwości, które pozwalają się odradzać psychicznie, a stale coś w bliższych relacjach tracimy i zyskujemy (słuszna jest ostrożność, racjonalne i etapowe otwieranie się). Każdy bilans daje wartość dodatnią i ujemną. To prosta matematyka miłości i relacji, a bez relacji nie istniejemy, jesteśmy osamotnieni, to stan degeneracji, który można utożsamiać ze śmiercią, to coś znacznie dotkliwszego niż samotność, która bywa potrzebna i konstruktywna, ale nie chroniczna, bo również zabija człowieka, jaki posiada społeczną naturę.

Człowiek potrzebował długiego okresu czasu, by wyzbywać się tego, co dominowało w jego zachowaniu ze zwierzęcego. Patrząc na ten proces istnieje szansa, że spadała będzie liczba narodzin w perspektywie rozwoju przemyślanego życia rodzinnego (już tak jest, rodziny są mniej dzietne, zaczynają się problemy demograficzne i programy społeczne mające poprawić sytuacje w niektórych państwach). Więcej szczęścia kosztem mniejszej ilości ludzi? Wiele obszarów jest przeludnionych. Świat ma czas, aby planować urodzenia (zrównoważona liczba narodzin jest potrzebą). Najpierw trzeba zadbać o to, aby stworzyć zdrowe relacje, w których dziecko rozwinie pełnię swoich możliwości. Spadnie ilość depresji, samobójstw, bezmyślnego reprodukowania gatunku, spośród to których istot wiele ginie. Wizja świata bardziej uczuciowego — daje więcej życia autentycznego niż ślepe realizowanie popędów. Popędy często pustoszą człowieka i rzeczywistość.

I świat zwierzęcy w nas ma swoje wartości. Zwierzęta nie są zdolne do przemyślanej eksterminacji. Atakują, walcząc o przetrwanie.

Kochasz za to, że ten drugi człowiek po prostu jest przy tobie, możesz się do niego przytulić, jesteście razem, choć w życiu zawsze jest różnie. To rzeczywista siła człowieka, mierzenie się z trudnościami. Kilka lat temu widziałam parę w okolicach stu lat, na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Szli za rękę alejkami wśród pochylonych grobów, zasypywały ich złote liście klonów. Byli pochyleni blisko ziemi przez czas. To jest to, dlaczego warto żyć z kimś bez względu na sytuacje (rzadko spotykane obrazki miłości do grobu, spotykane u najstarszych, współczesnych generacji). To jest prawdziwa miłość (ona dokonuje się zawsze tylko w relacji dwóch osób, to szczególna intymność, z którą nie dzielisz się światem w jej prawdzie i pełni). Nie patrzysz na to, co masz w ciele, ale umyśle. Pokochać można każdego, miłością skorelowaną z erotyką (w sensie niezależnie od płci). Jesteśmy wychowywani z uprzedzeniami. U zwierząt występują zachowania homoseksualne. Jakby odciąć od ludzi świadomość — w pełni poddawaliby się sile natury i kiedyś tak było. Sądzę, że u pierwotnego człowieka normą było życie stadne i realizowanie swojej natury seksualnej bez skrępowań, w różnych formach konfiguracji. Obecnie żyjemy w okolicznościach, w jakich następuje wyzwolenie z ograniczeń kulturowych, to powrót do pierwotności (nawoływał do tego Freud). Ludzie wracają do stadnego seksu. To jest bezrefleksyjne realizowanie swojej seksualności. Pozytywne w tym jest to, że nie kieruje się człowiek aspektami biologicznymi, ale daje sobie i prawo wyboru swojego ideału emocjonalnego człowieka. Czyli wybiera uczucie, niezależnie od płci.

Kobieta ma w naturze bycie matką lub nie. Istnieją wytłumaczenia choćby takie dopuszczalne w innych kulturach, że stare dusze zrealizowały się w roli wcześniej i już nie mają potrzeby posiadania dzieci (nie wgłębiam się w takie tematy, bo nie można tego obecnie sprawdzić i tak musi moim zdaniem zostać lub istnieje szansa wiedzy objawionej, pogłębianie jej — wkraczamy tu w mistycyzm). Kobiety natomiast niewątpliwie mają instynkt walki o dziecko, jego przetrwanie, odczuwają z nim więź emocjonalną. Można wysunąć wniosek więc, że mają bardziej drapieżną naturę od mężczyzn. Mężczyzna ma siłę fizyczną, a kobieta psychiczną. To też nie normy, bo zawsze są odstępstwa.

Kobiety walczą o życie swojego dziecka, dziecko to ciało z ich ciała. Jeśli chodzi o mężczyznę, kobiety nie czują takiej więzi z żadnym mężczyzną. Mężczyzna jest poza światem kobiety. Jest partnerem. Gdy kobieta nie czuje w nim wsparcia, nie może się porozumieć — współcześnie kobiety nie mają często problemu, aby porzucić taką relację. Z drugiej strony jest problem, że ofiara nie może wyzwolić się od oprawcy. Sytuacje są różne i to podkreślam.

Najbardziej zbliżyć się do człowieka to poczuć seks w uczuciach, emocjach, dotknąć czyjejś świadomości, oddziaływać na nią, poczuć więź. Najbardziej intymne chwile to wejść w doświadczenie człowieka. Seks może być bardzo powierzchowny, nie dotykający cię. Głębokość penetracji nie jest gwarantem doznań, ale zdolność pobudzenia emocjonalnego.

Istnieje potrzeba człowieka zaspokojenia emocjonalnego. Wiele kobiet nie czuje się zaspokojonych emocjonalnie, także skłaniają się do mechanicznej, ilościowej realizacji swojej seksualności. To zaspokojenie doraźne i destrukcyjne (redukujące sferę uczuciowo-emocjonalną). Jednak człowiek realizuje się jak może. Wskazane jest więcej refleksji, ale tu działają popędy, których naturą jest impulsywność. Ona służy reprodukcji gatunku.

Najgorsze jest wyzwolenie człowieka z emocji, gdy się kocha (seks) — to zaprzeczenie sytuacji…

Seksualne cechy osobowości człowieka a natura ludzka

Seks jest w naturze człowieka. Jeśli dana osoba jest aseksualna — to jest kwestia życia w określonej świadomości, która „redukuje” naturę (to nie jest negatywny objaw). Każdy człowiek może dotrzeć do swojej seksualności, rozwinąć ją biologicznie lub aksjologicznie. Właściwe jest realizowanie seksualności przez podejście nie tylko fizjologiczne, ale także aksjologiczne i refleksyjne.

Redukcja seksualności, redukcja natury nie jest zjawiskiem negatywnym, ale i mającym właściwości pozytywne. Człowiek musi ogarnąć swój byt, nadać mu kształt, zyskać władzę nad swoim ciałem, aby realizować siebie świadomie, a nie przypadkowo.

Ograniczanie jest często pozytywne.

Każdy człowiek ma potencjał seksualny — każda część ciała ma potencjał erotyczny. Są ludzie, którzy są podatni na pieszczoty uszu, czy palców (dłoni, a i stóp).

Potrzeba stadnych zachowań seksualnych jest częścią tożsamości człowieka. To sfera natury (człowiek się nieco z niej wykorzenił), ale która jest uzupełniana aspektami seksualnymi osobowości. Te dwie sfery — dążące często w przeciwnych kierunkach oddziałują na siebie, prowadząc do równowagi lub przy zachwianych proporcjach do dezorganizacji, konfliktu. Człowiek rozwija swoją tożsamość. Dziś nie musi żyć w jednym stadzie. Przywilejem jest, że może tworzyć wyjątkową relację z jednym człowiekiem; jest to warunkiem istnienia miłości. Dziś mamy możliwość kochać. To stan przede wszystkim świadomości, który wyraża się emocjonalnie.

Człowiek nie potrzebuje dużo seksu, ale dużo czułości i przede wszystkim miłości. Jeśli człowiek nie czuje się kochany i nie kocha — szuka spełnienia w mechanicznym seksie, przygodnym. Brak miłości prowadzi człowieka do poszukiwań, które bywają destruktywne.

To bardzo ważne, by zbudować klimat relacji. Ja ze swoją partnerką poczułam się wolna, wyzwolona, jak pojechałyśmy pierwszy raz same w góry. Kochałyśmy się na łąkach, w górach, nocą pojawiły się pomysły o wiązaniu, seks był intensywny nie tylko przez te szczegóły (głównie przez atmosferę i zacisze intymności), zaczął się już pod prysznicem — nie było nigdy przemocy. Było intensywnie, ale bez krzywdy. Działają silnie emocje w czasie namiętnego zbliżenia.

Nie ilość penetracji i ich głębokość się liczy, ale głębokość osobowości drugiej osoby, jej bogactwo (wiedza jest seksi, a najbardziej mądrość i dobroć). Zanurzasz się w akcie seksualnym w całym człowieku, ważna jest jego kultura, umysł, sposób odczuwania i patrzenia na życie, a przede wszystkim to jak możesz z nim organizować czas (tak, to klucz do realizowania się wspólnie — dla mnie kluczowe jest i, jakim językiem człowiek mówi, to jeden z głównych atrybutów człowieka, ale są ludzie prości, mądrzy i dobrzy, chodzi o zachowanie proporcji wszędzie). Dla mnie i mojej partnerki dużą przyjemnością było spędzać czas w oderwaniu od wszystkich, być ze sobą, choć ten weekend. Chodzić po górach, kochać się na polu poziomek, nie uciekać przed burzą, przytulić się w strugach deszczu, potem wyschnąć na słońcu (a i wychodziłyśmy często gdzieś nocą, choćby do klubu, czy restauracji). Ma być niecodziennie. Tak, rutyna wszystko kończy, jak ci się nie chce, tylko chcesz leżeć w łóżku i tu się spełniać. Człowiek przemieszcza się, zdobywa doświadczenia, przeżywa, to potrzebne. Dziś nie musimy się ruszać, by zdobywać pokarm, ale warto podróżować, mniejsze i większe wyprawy, różne pejzaże życia zbliżają nas do siebie w swoich okolicznościach (budują one emocje wspomnień). Chodzi o aktywność, nie tylko w łóżku, ale przede wszystkim emocjonalną. Sądzę, że wiele mechanizmów obronnych blokuje nasze emocje. Jak pojawiają się emocje trzeba nad nimi pracować, ale te sytuacja nas rozwijają.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 25.82
drukowana A5
kolorowa
za 53.51