E-book
6.83
drukowana A5
15.54
Schowaj się przed jesienią

Bezpłatny fragment - Schowaj się przed jesienią

Objętość:
33 str.
ISBN:
978-83-8189-606-1
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 15.54

Bandycka zasadzka

Napadłeś mnie

Zza węgła poczty

Swoim uśmiechem

Bezgrzesznym

Oczyma jak iskry

Dłońmi anielskimi

Jak skrzydła

Broniłam się

Nabrałam wody

W pełne usta

Chwyciłam wiatr

W niesforne włosy

Zamknęłam słońce

W klatce piersi

Tylko mój wzrok

Łajdak zdradziecki

Wydał mnie

Na pastwę miłości

Do poetki

Nie patrz poecie w oczy

Bo utoniesz

Zaskoczy cię las cienisty

Pełen lęków

Odziany całunami powiek

Wołać będzie

Tęsknota przez twe źrenice

Do słów niemych

Serca głodnego okolice

By zwiedziły

Nie kryły się z tą miłością

Obudziły

Eutrepe wam śpiewającą

Zalety i wady wzroku

Nie lubię przyglądać się sobie

Przez te mocniejsze okulary.

Nie poznaję, kto jest ten obraz

Zbyt smutny, zbyt stary — nie wiem…


Nie lubię też widzieć Cię ostro,

Bo wolę Cię widzieć łagodnie.

Przykrywam więc moje oczy

Szalami marzeń i wspomnień.


Nie lubię widzieć, że znikasz

I wolę marzyć o Tobie,

Że rodzisz się nowy codziennie,

Młodością przytulasz się do mnie.

***

Schowaj się przed jesienią,

Zawiści głodną.

Brakiem kompleksów nie świeć,

Oczy precz,

Ukryj twarz pogodną.

Wgryź się w milczenie.

Ciszą się omieć,

Jak róża stertą liści.

Kiedyś zabłyśniesz,

Oczywiście,

Kiedyś się ziści

Sen o wiośnie.

Mosty

Jestem jak te dwa mosty

Rozpięte w przestrzeniach

Między duszą a ciałem

Między Niebem a Ziemią

Biegną po mnie jak ludzie

Myśli grzeszne niezdarne

Bywa jasne i piękne

Czasem mroczne ciężarne

Potykają się gubiąc

Buty mocno podkute

Bruk na mostach dziurawiąc

Niby że za pokutę

Nim się mosty rozsypią

Srebrnym pyłem w kosmosie

Jeszcze się wam przedstawię

Jeszcze zagram na nosie

Niejednemu się jeszcze

Głupio i łyso zrobi

Że most stary dziurawy

A wciąż piękny i zdobi

Intensywna interesowność

Kocham Cię niebezpodstawnie!

Walory sypię rękawem,

Wymieniam gładko i sprawnie

Listę rozlicznych Twych zalet.

Kocham Cię nie bez powodu,

Interes mam w tym niebotyczny,

By pławić się nieustannie

W balsamie Twych zalet rozlicznych.

***

Wtarłeś mi siebie

W zakamarki

Pachnąc jak

Pęczniejący sad

Iskrą oczy

Krwią wargi

Ramionami

Zamotany świat

Dałeś mi siebie

W zakamarki

Gubiąc resztki

Kamienne z gwiazd

Krwią oczy

Iskrą wargi

Lustrami

Odbijany świat

Tak dużo ciebie

W zakamarkach

Myślą ominąć

Nie mam jak

Pyłem wargi

Lustrem oczy

Czerwienią

Pulsujący świat

Za-kochanie

Mogę być trochę nie w sosie

Lub blada jak gotowany schab

Mogę mieć muchy w zadartym nosie

Po dziurki mogę mieć różnych rad

Mogę zalegać flegmą

Leżeć odłogiem jak rów

Mogę chcieć czego nie mogę

Na błędach głupich uczyć się znów

Mogę się krzywić

Mieć kurze łapki

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 15.54