E-book
20.48
drukowana A5
33.12
Samotność w XXI wieku

Bezpłatny fragment - Samotność w XXI wieku

Objętość:
62 str.
ISBN:
978-83-8455-399-2
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 33.12

EMOCJE BEZ ŚCIEMY

Seria o tym, co dzieje się w człowieku…

…kiedy nikt nie patrzy.


Lęk.

Wstyd.

Złość.

Poczucie winy.

Samotność.

Przeciążenie.

Zmęczenie psychiczne.

Udawanie, że wszystko jest okej.


W tej serii nie będziemy mówić:

„po prostu myśl pozytywnie”.


Nie będziemy udawać, że człowiek zawsze:

— ma motywację,

— wie czego chce,

— jest pewny siebie,

— radzi sobie ze wszystkim.


Bo życie tak nie wygląda.


„Emocje bez ściemy” to seria książek o mechanizmach, które często nami rządzą…

nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko kontrolujemy.


Prosto.

Bez psychologicznego nadęcia.

Bez moralizowania.

Ale za to bardzo szczerze.


Być może podczas czytania:

— kilka rzeczy Cię zaboli,

— kilka Cię wkurzy,

— a kilka nagle pozwoli Ci zrozumieć samego siebie.


I właśnie o to chodzi.


Samuel Kaine & Dora

Wstęp

„Najgłośniejsza cisza świata”

Można siedzieć przy jednym stole z rodziną… i czuć się samotnym.


Można mieć znajomych, wiadomości w telefonie, ludzi wokół siebie… i nadal mieć wrażenie, że nikt naprawdę Cię nie zna.


Można rozmawiać cały dzień, śmiać się, odpowiadać „wszystko okej”… a wieczorem czuć pustkę, której trudno nawet opisać.


I właśnie o tej samotności jest ta książka.


Nie o samotności „fizycznej”.

Nie o siedzeniu samemu w pokoju.

Ale o czymś dużo trudniejszym.


O samotności emocjonalnej.


O uczuciu, że żyjesz obok ludzi, ale nie czujesz z nimi prawdziwej więzi.

O byciu „obecnym” w życiu innych, ale niewidzialnym emocjonalnie.

O tęsknocie za czymś, czego czasem człowiek nawet nie potrafi nazwać.


Bo najgorsza samotność często nie wygląda dramatycznie.


Człowiek dalej chodzi do pracy.

Dalej funkcjonuje.

Dalej robi zakupy.

Dalej odpisuje na wiadomości.

Dalej wrzuca zdjęcia.

Dalej mówi:

„Jakoś leci.”


A w środku coraz bardziej gaśnie.


Dzisiejszy świat stworzył dziwną rzeczywistość.

Nigdy wcześniej ludzie nie byli tak połączeni technologicznie…

i jednocześnie tak odłączeni emocjonalnie.


Mamy setki kontaktów.

Powiadomienia.

Media społecznościowe.

Czat otwarty przez całą dobę.


A mimo to coraz więcej ludzi czuje:

— że nie ma komu powiedzieć prawdy o sobie,

— że nie ma gdzie być sobą,

— że musi ciągle grać jakąś rolę,

— że nikt naprawdę nie widzi, co dzieje się w środku.


I właśnie dlatego samotność XXI wieku często jest cicha.


Nie krzyczy.

Nie robi scen.

Nie zawsze kończy się łzami.


Czasem wygląda po prostu jak zmęczony człowiek, który już dawno przestał mówić o swoich emocjach.


Może dlatego tak wiele osób przyzwyczaiło się do samotności, że zaczęły uważać ją za normalną.


„Taki już jestem.”

„Nie potrzebuję ludzi.”

„Lepiej radzić sobie samemu.”

„I tak nikt mnie nie zrozumie.”


Problem polega na tym, że człowiek nie został stworzony do życia bez bliskości emocjonalnej.


Można być silnym.

Można być samodzielnym.

Można radzić sobie w życiu.


A jednocześnie czuć ogromny głód zwykłego:

— zrozumienia,

— obecności,

— bezpieczeństwa,

— prawdziwej więzi.


Ta książka nie będzie mówiła Ci:

„Po prostu wyjdź do ludzi.”


Bo to nie jest takie proste.


Czasem człowiek otacza się ludźmi właśnie po to, żeby ukryć samotność.

Czasem śmiech jest maską.

Czasem dystans chroni przed kolejnym rozczarowaniem.

Czasem człowiek tak długo był niezrozumiany, że przestał próbować.


I właśnie o tym będziemy rozmawiać.


O samotności w związku.

W rodzinie.

W pracy.

W internecie.

Wśród znajomych.

I tej najtrudniejszej — samotności we własnej głowie.


Ale ta książka nie ma zostawić Cię z poczuciem beznadziei.


Bo samotność nie zawsze oznacza, że z Tobą jest coś nie tak.


Czasem oznacza po prostu, że zbyt długo próbowałeś przetrwać bez prawdziwej bliskości.


A to ogromna różnica.

ROZDZIAŁ 1

„Nigdy wcześniej ludzie nie byli tak połączeni… i tak samotni”

Jeszcze nigdy w historii człowiek nie miał tak łatwego kontaktu z innymi ludźmi.


Jedno kliknięcie.

Jedna wiadomość.

Jedno powiadomienie.


W kilka sekund można odezwać się do kogoś z drugiego końca świata.

Można mieć setki znajomych.

Dziesiątki rozmów.

Pełną listę kontaktów.


A mimo to coraz więcej ludzi czuje się samotnych.


I właśnie to jest jeden z największych paradoksów współczesnego świata.


Bo problemem XXI wieku często nie jest brak kontaktu.

Problemem jest brak prawdziwej obecności.


Człowiek może pisać z kimś codziennie…

i nadal czuć, że tak naprawdę rozmawia z pustką.


Może mieć pełne media społecznościowe…

i nie mieć nikogo, komu naprawdę powie:

„Nie radzę sobie.”


Może dostawać serduszka, lajki i wiadomości…

a jednocześnie czuć się kompletnie niewidzialny.


Bo prawdziwa więź nie powstaje od samego kontaktu.


Powstaje wtedy, gdy człowiek czuje:

— że może być sobą,

— że nie musi udawać,

— że ktoś naprawdę słucha,

— że jego emocje mają znaczenie.


A tego coraz częściej brakuje.


Dzisiejszy świat nauczył ludzi komunikacji…

ale niekoniecznie bliskości.


Rozmawiamy szybko.

Krótko.

Powierzchownie.


„Co tam?”

„Wszystko dobrze?”

„Jakoś leci.”


I koniec.


Niewiele osób naprawdę zatrzymuje się przy drugim człowieku.


Bo wszyscy są zmęczeni.

Przebodźcowani.

Rozproszeni.

Ciągle czymś zajęci.


Telefon stał się centrum życia wielu ludzi.

Rano — telefon.

W pracy — telefon.

Wieczorem — telefon.

Przed snem — telefon.


Cisza zaczęła być czymś niewygodnym.

Samotność zagłusza się scrollowaniem.

Zmęczenie przykrywa rozrywką.

Pustkę — kolejnymi bodźcami.


I przez chwilę naprawdę wydaje się, że pomaga.


Bo kiedy człowiek ogląda filmiki, czyta komentarze albo pisze z ludźmi, mózg dostaje zajęcie.

Nie trzeba wtedy zostawać samemu ze swoimi emocjami.


Problem zaczyna się później.


Kiedy ekran gaśnie.

Kiedy robi się cicho.

Kiedy nagle wraca uczucie:

„Dlaczego mimo tylu ludzi wokół nadal czuję się sam?”


Wiele osób nawet nie zauważa momentu, w którym relacje zaczęły zamieniać się w „kontakt”.


A to ogromna różnica.


Kontakt oznacza:

— wymianę wiadomości,

— reakcje,

— obecność online.


Relacja oznacza:

— bezpieczeństwo,

— szczerość,

— emocjonalną obecność,

— poczucie, że ktoś naprawdę jest obok.


I właśnie dlatego człowiek może mieć ogrom ludzi wokół…

a nadal czuć pustkę.


Bo samotność nie zawsze oznacza brak ludzi.


Czasem oznacza brak prawdziwego połączenia.


Dzisiejszy świat dodatkowo stworzył presję ciągłego „dobrego życia”.


W internecie wszyscy wyglądają na szczęśliwych.

Uśmiechniętych.

Otoczonych ludźmi.

Pewnych siebie.


Mało kto pokazuje:

— samotne wieczory,

— kryzysy,

— poczucie pustki,

— lęk,

— zmęczenie psychiczne.


I wtedy człowiek zaczyna myśleć:

„Może tylko ja tak mam.”


A prawda jest zupełnie inna.


Ogrom ludzi czuje dziś emocjonalne osamotnienie.

Tylko mało kto o tym mówi.


Bo samotność często kojarzy się ludziom ze słabością.


A przecież można być:

— silnym,

— inteligentnym,

— zabawnym,

— aktywnym,

— otoczonym ludźmi…

i nadal czuć się bardzo samotnym.


To nie jest oznaka „zepsucia”.


To często naturalna reakcja organizmu i psychiki na świat, w którym jest coraz więcej kontaktu…

i coraz mniej prawdziwej bliskości.


Najsmutniejsze jest jednak to, że wielu ludzi zaczęło się do tego przyzwyczajać.


Przestali oczekiwać głębszych relacji.

Przestali mówić o emocjach.

Przestali wierzyć, że ktoś naprawdę może ich zrozumieć.


I właśnie wtedy samotność staje się najbardziej niebezpieczna.


Bo przestaje boleć wyraźnie.


Zaczyna być codziennością.

ROZDZIAŁ 2

„Samotność emocjonalna”

Nie każda samotność wygląda tak samo.


Czasem człowiek naprawdę jest sam.

Nie ma obok nikogo.

Nie ma z kim porozmawiać.

Nie ma komu napisać.


Ale istnieje też dużo trudniejszy rodzaj samotności.


Taki, którego prawie nie widać.


Samotność emocjonalna.


Czyli moment, w którym ktoś jest obok…

ale człowiek i tak czuje się niewysłuchany, niezrozumiany i odłączony od innych.


To właśnie dlatego można być:

— w związku,

— w rodzinie,

— wśród znajomych,

— w pracy pełnej ludzi…

i nadal czuć pustkę.


Bo obecność fizyczna nie zawsze oznacza bliskość emocjonalną.


Czasem dwie osoby mieszkają razem przez lata…

a tak naprawdę od dawna żyją osobno.


Rozmawiają o rachunkach.

Zakupach.

Obowiązkach.

Problemach dnia codziennego.


Ale już nie o sobie.


Nie o emocjach.

Nie o lękach.

Nie o tym, co dzieje się w środku.


I właśnie wtedy człowiek zaczyna czuć coś bardzo dziwnego:

„Jestem obok ludzi… ale jakby mnie tutaj nie było.”


To uczucie potrafi być niezwykle bolesne.


Bo samotność emocjonalna często nie daje jasnego powodu do cierpienia.


Nie ma jednej wielkiej tragedii.

Nie ma dramatycznej sceny.

Nie ma konkretnego momentu.


Jest za to powolne oddalanie się od innych ludzi.


Coraz mniej szczerych rozmów.

Coraz więcej udawania.

Coraz więcej odpowiedzi:

„W porządku.”

„Nic się nie dzieje.”

„Nie ważne.”


Wielu ludzi nauczyło się ukrywać swoje emocje tak dobrze, że nawet najbliżsi nie zauważają, że coś jest nie tak.


Człowiek funkcjonuje normalnie.

Pracuje.

Żartuje.

Spotyka się z ludźmi.


A jednocześnie w środku może mieć ogromne poczucie pustki.


Bo samotność emocjonalna nie zawsze krzyczy.


Czasem wygląda jak ktoś, kto już dawno przestał próbować być naprawdę zrozumianym.


W pewnym momencie człowiek zaczyna wierzyć, że jego emocje są „za ciężkie” dla innych.


Że lepiej nic nie mówić.

Nie przeszkadzać.

Nie marudzić.

Nie obciążać nikogo swoimi problemami.


I wtedy zaczyna się powolne zamykanie.


Najpierw człowiek przestaje mówić o trudnych rzeczach.

Potem przestaje mówić o sobie w ogóle.

A później zaczyna żyć tak, jakby jego emocje nie miały znaczenia.


To bardzo niebezpieczny moment.


Bo człowiek może przez lata funkcjonować w takim stanie i nawet nie zauważyć, jak bardzo odciął się od ludzi.


Niektórzy próbują tę pustkę zagłuszyć.


Pracą.

Telefonem.

Serialami.

Humorem.

Alkoholem.

Wiecznym zajęciem.


Bo kiedy człowiek się zatrzyma…

pojawia się cisza.


A w tej ciszy często wychodzi coś, czego bardzo nie chce czuć:

tęsknota za prawdziwą bliskością.


Za kimś, przy kim nie trzeba udawać silnego.

Za rozmową bez masek.

Za poczuciem bezpieczeństwa emocjonalnego.


I właśnie dlatego samotność emocjonalna potrafi być bardziej wyczerpująca niż zwykła samotność.


Bo człowiek nie tylko czuje pustkę.


On jednocześnie widzi ludzi wokół siebie i zadaje sobie pytanie:

„Dlaczego mimo tego wszystkiego nadal czuję się sam?”


Wiele osób obwinia wtedy siebie.

„Może jestem dziwny.”

„Może przesadzam.”

„Może oczekuję za dużo.”

„Może po prostu taki jestem.”


A bardzo często problem nie polega na tym, że człowiek „jest popsuty”.


Problem polega na tym, że przez długi czas nie miał przestrzeni, w której mógł być naprawdę sobą.


Bez oceniania.

Bez grania roli.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 33.12