E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
36.02
drukowana A5
Kolorowa
67.56
S. Nakulski — Fabryka Broni i Amunicji w Gnieźnie

Bezpłatny fragment - S. Nakulski — Fabryka Broni i Amunicji w Gnieźnie


Objętość:
257 str.
ISBN:
978-83-8273-445-4
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 36.02
drukowana A5
Kolorowa
za 67.56

Pobierz bezpłatnie

Wstęp

„Firma S. Nakulskiego z Gniezna za sprawą publikacji Z. Gwoździa i P. Zarzyckiego „Polskie konstrukcje broni strzeleckiej”, jawi się w naszej świadomości wciąż jako zakład „specjalizujący się w produkcji urządzeń do uboju zwierząt rzeźnych”, który ni stąd ni zowąd rzucił się na wytwarzanie broni palnej.


Historia firmy jest natomiast o wiele ciekawsza niż nam się do tej pory wydawało i niewątpliwie warta odnotowania by zapełnić kolejną białą kartę w historii naszego rusznikarstwa. Tym bardziej, że jest to jedyna firma, która z małego warsztatu rusznikarskiego rozwinęła swą działalność do etapu seryjnej produkcji broni krótkiej, i to dużo wcześniej niż podjęły się jej państwowe zakłady zbrojeniowe w okresie międzywojennym.”

Tak zaczynał się artykuł który napisałem w 2008 roku pod tytułem „Smok” z Gniezna-Fabryka broni i amunicyi S. Nakulskiego w Gnieźnie”, jaki ukazał się na łamach Magazynu o Broni „Strzał” w jego numerze 10 (w październiku).


Wciąż go uważam za jeden z lepszych jakie napisałem i jeden z ważniejszych w swoim dorobku pisarskim.


Z dwóch powodów: po pierwsze udało mi się przywrócić w pamięci ludzkiej świetność tej firmy i wykazać że nie był to wcale pośledni zakład ale firma o znaczącej historii i dokonaniach.


Drugi powód był związany ze słowami jakie zapamiętałem podczas swojej edukacji: „nieważne ile napiszesz artykułów, ważne ile razy będą cię cytować”. I w tym przypadku udało mi się również osiągnąć sukces, z których za najważniejszy uważam nie tyle cytowanie co wzmiankowanie mojej osoby w opracowaniu „Nie tylko VIS — Polskie pistolety i rewolwery” autorstwa Leszka Erenfeichta i Zbigniewa Gwoździa z 2019 roku. Znaleźć się na kartach ksiązki to już coś.

Na przełomie lat 2010/2011 miałem w planach napisanie monografii, jednak temat ostatecznie na długie lata wylądował w szufladzie. Może to i lepiej dla niego, bowiem przez te lata bardziej dojrzał, no a w między czasie ukazały się nowe możliwości publikacji i dotarcia do szerszego grona czytelników.


Dziś pomysł publikacji wraca, bowiem jak widać jest jeszcze dużo jest do opowiedzenia w tej historii i niniejsze opracowanie wcale go nie wyczerpie do końca.


Zatem zacznijmy naszą opowieść jeszcze raz od początku.

Kalendarium

1882

Rozpoczęcie działalności firmy w Namysłowie (Namslau) na Dolnym Śląsku. Stanisław Nakulski otwiera skład z bronią i warsztat naprawy broni.


1888

Zamknięcie działalności w Namysłowie i przeniesie jej do Gniezna (Gnesen) wraz z otwarciem fabryki broni na ulicy Hornstrasse 123 (obecnie ul. Mieszka I).


1890 (około)

Przeprowadzka firmy pod adres Hornstrasse 3


1890 (około)

Przemianowanie dotychczasowej działalności rusznikarskiej na „Fabrykę Broni i Amunicji”.


1896

D.R.P. nr 91488 — patent na maszynkę do elaboracji amunicji w kalibrach wagomiarowych (do broni gładkolufowej)


1900 (około)

Zakup kamienicy przy ulicy Markt 9 (obecnie ul. Rynek 9) i przeprowadzka firmy.


1900 (około)

D.R.G.M. 124084 — zastrzeżenie wzoru użytkowego????


1912

Wprowadzenie własnej marki amunicji śrutowej pod nazwą „URSUS”


1918/1919

Aktywne wspieranie działań powstańców podczas Powstania Wielkopolskiego.


1920

Zmarł Stanisław Nakulski


1925

Produkcja pistoletu SMOK na bazie konstrukcji pistoletu Liliput 6,35mm (konstrukcji A. Menza.)


Zastrzeżenie znaku towarowego „SMOK”.


1929

Wprowadzenie do sprzedaży samostrzału alarmowego „Smok”


1932

Zastrzeżenie znaku towarowego „BOBBY”.


Wprowadzenie do sprzedaży pistoletu postrachowego „Bobby”


1934

Otwarcie nowego profilu działalności firmy w postaci „Fabryki Obrabiarek — S. Nakulski”.


1936

Patent nr 25921 — Pistolet do ogłuszania zwierząt


1937

Patent nr 26472 — Pistolet trzpieniowy do ogłuszania zwierząt. Dodatkowy do patentu nr 25921.

Wprowadzenie do produkcji pistoletów z rodziny „RADICAL” stosowanych do ogłuszania zwierząt rzeźnych.


Zastrzeżenie znaku towarowego „RADICAL”.


Uzyskanie zastrzeżenia na wzory użytkowe o nr: 6355, 6391, 7024.


1938

Zastrzeżenie znaku towarowego „RADIKAL”.


Prezentacja na Międzynarodowych Targach Poznańskich wyrobów Fabryki Obrabiarek w postaci: frezarek obwiedniowych, noży do cięcia blach oraz innych produktów związanych z obróbką metali.


1939—45

Przejęcie własności firmy przez niemieckiego okupanta. Wprowadzenie zarządu komisarycznego.


Przymusowe przesiedlenie rodziny p. Nakulskich do Generalnego Gubernatorstwa.


1945

Ponowne uruchomienie firmy po II Wojnie Światowej pod nazwą „Fabryka Obrabiarek”


1946

Oficjalne zakończenie działalności firmy pod nazwą „Fabryka Broni S. Nakulski” — przeniesienie własności praw patentowych na Z. Nakulskiego.


Patent nr 33318 — Palnik gazowy (Z. Nakulski)


Nacjonalizacja firmy „Fabryka Obrabiarek S. Nakulski” dekretem przez komunistyczny rząd polski. Utworzenie na bazie firmy przyszłych Gnieźnieńskich Zakładów Metalowych Przemysłu Terenowego.

Historia firmy

Okres namysłowski (1882—1888)

Historia firmy S. Nakulskiego sięga roku 1882, o czym zresztą wzmiankuje sam właściciel w jednaj z reklam, podając właśnie ten rok jako rozpoczęcia swojej działalności. I raczej nie ma podstaw aby sądzić inaczej.


Jednakże nie zaczyna się ona wcale w Gnieźnie, jak do tej pory powszechnie się uważało. Lecz jest związana z odległym o niemal 200 km Namysłowie na Dolnym Śląsku, w tamtych czasach zwanego Namslau.


Choć w porównaniu do całej działalności firmy egzystowała ona tam bardzo krótko, bo zaledwie 6 lat w okresie 1882—1888. Niemniej jednak to tam firma wzięła swój początek i to tam właśnie narodziła się niewątpliwie koncepcja stworzenia fabryki broni, którą zrealizowano ostatecznie w Gnieźnie.


W swojej firmie oferował szereg usług wraz z szerokim asortymentem wyrobów rusznikarskich oraz różnorakiego rodzaju utensylia myśliwskie niezbędne do polowań.


Zaczynając od popularnych wówczas przeróbek długiej broni gładkolufowej w kalibrach wagomiarowych o zapłonie kapiszonowym do nowych standardów broni odtylcowej w systemach typu Lefacheux (o zapłonie sztyftowym) lub Lancastera (o zapłonie centralnym). Poprzez innego rodzaju drobne naprawy broni oraz jej modyfikacje zgodnie z życzeniem jej właściciela.


Kończąc na wyrobie/elaboracji amunicji (głównie w kalibrach wagomiarowych) według własnych specyfikacji, które to miały zwiększyć celność i wzmocnić siłę rażenia.

Należy przy tej okazji wspomnieć to łuskach typu Lefacheux oraz centralnego zapłonu w kalibrach wagomiarowych o nazwie „Rosa” reklamowanych w roku 1887. Prawdopodobnie były to co prawda łuski dostępne w ogólnodostępnej sprzedaży (nie udało się jednak ustalić ich producenta). Jednak biorąc pod uwagę własną elaborację amunicji przez p. Nakulskiego, możemy uznać że były to pierwsze próby produkcji amunicji pod własną marką.


W jego ofercie sprzedażowej można było przebierać pomiędzy:

Z broni śrutowej oferował systemy Lefacheux lub Lancaster w cenach od 33 do 250 ówczesnych marek niemieckich. Z broni kulowej dostępne były wszelakiego rodzaju expresy, drylingi, teschingi, oraz nowość w tamtych czasach jak myśliwskie karabiny powtarzalne (oparte zapewne na konstrukcjach Mausera M71). Oprócz broni myśliwskiej można było również zaopatrzyć się w długą broń sportową na przykład do strzelectwa tarczowego.


Nie tylko broń długa znajdowała się w ofercie, ale także można było nabyć u p. Nakulskiego coś poręczniejszego jak na przykład rewolwery, których marek jednak nie wymieniał. Można się domyśleć że były to wówczas francuskie lub belgijskie produkty systemy Lefacheux bardzo popularne na rynku cywilnym wówczas.


Jak widać po załączonych inseratach w dalszej części, firma musiała się w tamtym czasie najwyraźniej dość prężnie rozwijać i bardzo dobrze prosperować w swojej branży.


Przełomowym rokiem dla działalności firmy i historii Gniezna jest rok 1888. Kiedy to nasz bohater zamyka swój skład broni i warsztat napraw w Namysłowie i przenosi się do Gniezna.


Wiemy o tym z dwóch inseratów prasowych. W pierwszych z nich ogłasza wielką wyprzedaż w swoim składzie broni od 14 lipca 1888 r. W drugim z nich informuje o otwarciu nowej Fabryki Broni (Gewehrfabrik) w Gnieźnie od dnia 20 lipca, tegoż samego roku, dziękując jednocześnie swoim odbiorcom za życzliwość jaką go obdarzali w Namysłowie.


Dziś już prawdopodobnie nie dowiemy się, co kierowało podwówczas poczynianiami p. Nakulskiego, aby dokonać takiej diametralnej zmiany.


Być może stały za tym jakieś koneksje rodzinne, lub po prostu zwykła perspektywa rozwoju swojej firmy w Księstwie Poznańskim (Wielkopolsce) związana z przedsiębiorczością i żyłką do interesów p. Nakulskiego.

Niewątpliwie mogła stać za tym również częściowo demografia, czyli liczba potencjalnych klientów związana z przeprowadzką z bądź co bądź małej miejscowości do dużego miasta prowincjonalnego. Ponieważ Namysłów w latach 80-dziesiątych XIX w. liczył około 6 tys. mieszkańców, natomiast Gniezno w tym samym czasie niemal trzykrotnie więcej, bo ok. 16.000 mieszkańców.


Jakie by to nie były powody i przyczyny, to z perspektywy czasu dziś już wiemy że była to bardzo słuszna i dobra decyzja.


Co do lokalizacji firmy w Namysłowie nie udało się potwierdzić żadnego konkretnego adresu, między innymi z tej przyczyny że nie był on podawany w inseratach. Przy takiej wielkości miejscowości jaką był wówczas Namysłów nie był on zapewne potrzebny, bowiem wszyscy wiedzieli gdzie znajduję się skład i warsztat rusznikarski p. Nakulskiego.

Jedynym śladem na jaki natrafiłem jest powiązanie faktu sprzedaży kamienicy pod adresem Langestrasse nr 4 (obecnie to ul. Stanisława Dubois nr 9), przez wdowę po innym namysłowskim rusznikarzu p. Kettner a z rozpoczęciem swojej działalności przez p. S. Nakulskiego. Być może została ona nabyta przez niego właśnie.

Inseraty z okresu namysłowskiego


Gniezno — pod zaborem pruskim (1888—1914)

Po przeprowadzce do Gniezna firma mieściła się początkowo przy ulicy Horna 123 (Hornstrasse; obecnie to ulica Mieszka I). Jak wynika z ówczesnego inseratu (ogłoszenia prasowego) warsztat puszkarski (rusznikarski) zajmował się wszelkimi rodzaju reperacjami broni wykonując je według zapewnień szybko i starannie, zaś skład (sklep) miał być bogato zaopatrzony w wszelkiego rodzaju „dubeltówek, amunicyi i potrzeb myśliwskich”.


Wkrótce też firma zmienia swoją lokalizację i od początku lat 90-dziewiętdziesiątych XIX w. wymieniana jest już pod adresem na ulicy Horna 3.


W tym samym okresie dotychczasowy warsztat rusznikarski (puszkarski) oficjalnie przekształca swą nazwę na „Fabrykę broni i amunicyi”, nazwa może wydawać się nam dziś nadaną na wyrost, jednakże według ówczesnych standardów była ze wszech miar powszechnie stosowaną dla tego typu prowadzenia interesów.


Dynamiczny rozwój interesu powoduje, że firma potrzebuje większego i bardziej reprezentacyjnego lokum, efektem tego jest przeprowadzka na początku XX w. do samego centrum i umiejscowienie swej działalności na posesji Rynek 9 (dawniej: Markt 9), której zresztą właścicielem zostaje sam Stanisław Nakulski..


W pierwszym dziesięcioleciu XX w. firma reklamuje się już jako „Największy zakład puszkarski na prowincyi”, polecający na sezon polowań swój bogato zaopatrzony skład broni, amunicji oraz i przyborów myśliwskich.


Choć trudno dziś określić dokładną liczbę pracowników (pomocników) zatrudnianych w warsztacie w tamtym okresie, szacując ją na kilku według słów „Zatrudniając w moim zakładzie zdolnych pomocników, wykonam wszelkie reperacye starannie i po cenach najniższych”. Ale można swobodnie przyjąć że oscylowała ona w granicach od 3 do 7 osób, w zależności od okresu swojej działalności. Temat wymaga jednak dokładniejszych badań w tej materii.


Trzeba pamiętać o tym, że firma ma w tym okresie bardzo silną konkurencję z pobliskiego Poznania w postaci takich zakładów rusznikarskich jak: A. Hoffmann (poźniej jako: O. Beissel), J. Specht, P. Schikora (poźniej jako: E. Minke), w tym czasie swą działalność rozpoczyna również T. Jaruszewski.


Komisyjna sprzedaż broni

Firma prowadziła również w tamtym okresie w swym składzie sklepowym sprzedaż komisową używanej broni, o czym świadczą okazjonalne inseraty o możliwości zakupu takiej wystawianej broni.


Niewątpliwie przed sprzedażą została ona dokładnie sprawdzona w zakładzie p. Nakulskiego i na strzelnicy zakładowej, aby potencjalni klienci byli zadowoleni nawet jeśli kupowali broń z drugiej ręki.


Sztucerek bezkurkowy bardzo mało używany. Cal. 6½/27 kule stalowe. — mk 50

Fuzya sztucerowa Cal. 16 prawa lufa, lewa 9,3/72 bardzo dobrze utrzymana — mk 75

Sztucer repertierowy najnowszej konstrukcji, Mod.98/99, prawie zupełnie nowy — mk 125

Dryling bezkurkowy bardzo dobry system, kilka razy tylko używany i jak nowo utrzymany, Cal.16 i 9,3/72 — mk 175

Centralówka bezkurkowa Cal. 16ty Sauera z bocznemi zamkami — mk 90

Centralówka Cal. 12ty pięciorakie Greenera zamknięcie, piękna i mocna dobra fuzya, bardzo mało używana — mk 120

Ejektorka Cal. 16ty kilka razy używana, lecz odświeżona i wypatruje jak nowa — mk 200


Oprócz samej dystrybucji i sprzedaży gotowej broni wykonywała równie własne projekty rusznikarskie. Wyroby firmy cieszyły się dużym uznaniem wśród klienteli, ze względu na jakość wykonania i gwarancję skutecznego strzału do zwierzyny łownej. Firma z czasem zaczęła się specjalizować w wyrobie tzw. ejektorek czyli najogólniej mówiąc broni gładkolufowej (dubeltówek) z mechanizmem wyrzutu łusek przy jej rozładowywaniu po wystrzale (w odróżnieniu od ekstraktorów które tylko wysuwają łuski z komór nabojowych). Kilka egzemplarzy broni myśliwskiej zachowało się również do naszych czasów.


Oczywiście nie tylko bronią śrutową stał zakład, bo choć nie ma za wiele informacji na ten temat to wykonywał on niewątpliwie również broń kulową myśliwską, kombinowaną (sztucery, drylingi, teszyngi) i zapewne również popularną wówczas broń sportową do strzelań tarczowych. Z tego typu broni znany jest przynajmniej jeden przypadek drylinga wykonanego w firmie. Temat ten jest niewątpliwie do dogłębnego przebadania i wiele na tym polu jest jeszcze do odkrycia.


Oprócz samej broni innym znanym wyrobem firmy p. Nakulskiego była również amunicja myśliwska w kalibrach wagomiarowych własnej produkcji. Było to możliwe dzięki maszynce elaboracyjnej własnego wynalazku, która stała się przedmiotem patentu DRP 91488 z roku 1897.

Inseraty z okresu gnieźnieńskiego (do I WŚ)

I Wojna Światowa (1914—1918)

Niewiele wiadomo o działalności firmy p. Nakulskiego podczas I Wojny Światowej. Niemniej jednak w ówczesnej prasie zdarzają się ogłoszenia, świadczące o tym, że nadal funkcjonowała.


Wiadomo, że specyfika prowadzenia interesów podczas wojny wprowadza szereg ograniczeń czy to natury legislacyjnej czy też logistycznej i zaopatrzeniowej w materiały. Jednak mimo trudnej sytuacji funkcjonowała, choć zapewne w znacznie ograniczonym zakresie niż miało to miejsce przed wybuchem wojny.


Nie ma również informacji o tym, że została włączona w system logistyczny niemieckiej armii mający na celu drobne naprawy sprzętu wojskowego w postaci broni strzeleckiej lub wykonywanie drobnych części i elementów do niej.

Powstanie Wielkopolskie (1918/19)

Podczas wybuchu Powstania Wielkopolskiego w 1918 r. rodzina państwa Nakulskich wsparła aktywnie ten patriotyczny czyn walki o odzyskanie niepodległości spod panowania niemieckiego zaborcy, kładąc na szali dotychczasowy dorobek całego swojego życia.


Wspierała ona czynnie powstańców w tej walce o odzyskanie niepodległości spod panowania zaborcy niemieckiego.


Właściciel firmy udostępnił bezinteresownie nie tylko swój warsztat, swoje materiały i środki produkcyjne na rzecz wsparcia i pracy dla wojsk powstańczych.

Ale także przede wszystkim swoich pracowników, wśród których znalazł się również jego syn. Bowiem wsparcie powstańców taką wyuczoną kadrą było na wagę złota wówczas.


Dzięki temu w fabryce Nakulskiego naprawiano uszkodzoną lub zużytą broń strzelecką, dorabiano także drobne brakujące części do broni palnej ręcznej, maszynowej i artyleryjskiej, której to spore ilości przejęto od Niemców.

Jednak najcenniejszą pomocą w tym zakresie było dostarczanie amunicji. Dysponując ku temu środkami i doświadczeniem, prawdopodobnie firma Nakulskiego zajmowała się również własną elaboracją amunicji karabinowej na potrzeby powstańcze. Nie była to zapewne duża produkcja, jednakże w tamtych czasach każdy kolejny dostarczony nabój stanowił krok ku niepodległości.


Zaświadczyć o tym mogą relacje z tamtego okresu, a wśród nich relacja Wojciecha Jedlina-Jacobsona umieszczona w jego pamiętnikach pod tytułem” Z ludem wielkopolskim przeciw zaborcom. Wspomnienia” gdzie możemy przeczytać:


„Jedną z najpilniejszych była sprawa uzbrojenia i amunicji, a zwłaszcza reparacji kulomiotów, gdyż dobre zabrali wrześniacy, wszystkie pozostałe były uszkodzone. Watschon i Andrzejewski — już za Niemca pracowali w zbrojowni — dokazywali cudów w tym dziale przez następne dni. Wypada także wspomnieć o ofiarności starego Nakulskiego, który bezinteresownie przysłał nam swego syna wraz z całą czeladzią wyuczonych rusznikarzy do tej tak paląco nagłej pracy.”


Choć po walce nastał czas pokoju i możliwość do rozwinięcia swojej działalności w nowo odrodzonej Rzeczypospolitej. Przed firmą otwierały się nowe perspektywy i rynki zbytu. Jednak nie dane było się nacieszyć tym w pełni p. Stanisławowi Nakulskiemu ponieważ zmarł w roku 1920. Został pochowany na cmentarzu parafialnym Św. Krzyża w rodzinnym grobowcu. Schedę po nim przejął natomiast jego syn Zygmunt Nakulski i kontynuował rodzinną działalność w tym kierunku.

Okres międzywojenny (1920—1939)

Na początku lat dwudziestych prowadzenie rodzinnego interesu przejmuje następca Zygmunt Nakulski (syn). Firma w tym czasie nadal się rozwija, stare pomieszczenia warsztatowe już nie wystarczają, fabryka musi się przenieść gdzieś gdzie będzie miała możliwość dalszego rozwoju. Z tego powodu warsztaty firmy zostają przeniesione na obrzeża Gniezna na ulicę Witkowską 90 (mniej więcej w latach 30-dziestych firma się przeniosła na Witkowską 18), biuro sprzedaży zostaje natomiast w swym starym miejscu. Zakład zatrudnia podówczas 26 pracowników i jest wyposażony w silnik (motor) o mocy 8 KM.


Następuje rozszerzenie profilu produkcyjnego firmy gdzie oprócz samych części do broni myśliwskiej. Wykonuje również inne urządzenia wymagające obróbki precyzyjnej. Nie ma natomiast informacji o kontynuowaniu wytwarzania własnej amunicji myśliwskiej.


W 1925 roku wprowadza do sprzedaży pistolet automatyczny „Smok” kalibru 6,35mm wzorowany na konstrukcji pistoletu „Liliput” A. Menza. Jest to pierwszy pistolet wyprodukowany w Polsce w okresie II RP. Próbuje również konkurować na rynku pistoletów alarmowych (postrachowych), jednak nie odnosi spektakularnego sukcesu na tym polu.


Do pierwszej połowy lat trzydziestych, reklamuje się wciąż jako „Fabryka Broni — S. Nakulski” oferując w usługach swoją hurtownie amunicji i broni oraz „wykonuje wszelkie naprawy w zakres puszkarstwa wchodzące”.


W połowie lat trzydziestych firma rozszerza jednak swą działalność tworząc nowy oddział produkcyjny pod nazwą „Fabryka obrabiarek — S. Nakulski”.


W 1937 wprowadza do sprzedaży aparat ubojowy „Radical”, który zdobywa szerokie uznanie na rynku.


Choć oficjalnie „Fabryka broni” wciąż działa, to w tym okresie firma powoli odchodzi od swych korzeni zaprzestając produkcji na potrzeby rusznikarskie. Na Targach Międzynarodowych w Poznaniu w roku 1939 wystawia już typowo przemysłowy asortyment w postaci: „frezarki obwiedniowe, nożyce do cięcia blachy, imadła maszynowe, frezy itp.”.


Jej dalszy dynamiczny rozwój w tym kierunku zostaje jednak przerwany przez wybuch II Wojny Światowej.

Inseraty II RP

II Wojna Światowa (1939—45)

Po zakończeniu działań wojennych na terytorium Polski we wrześniu 1939 r., niemieccy okupanci zabrali się wprowadzanie nowego ładu i swojej administracji na zajętych ziemiach. Rozpoczęły się prześladowania i eksterminacja ludności polskiej oraz przejmowanie jego dobytku i mienia.


Represje ze strony Niemców nie ominęły również p. Nakulskich. Okupanci pamiętali bardzo dobrze i mieli to odnotowane w aktach ich aktywne uczestnictwo w Powstaniu Wielkopolskim.


I tak też się stało. W październiku Wielkopolska została wcielona dekretami bezpośrednio w skład ziem III Rzeszy Niemieckiej. W tym samym miesiącu firma została przejęta przez niemiecki Urząd Powierniczy.


Rodzina Nakulskich została przymusowo przeniesiona w listopadzie 1939 do obozu przesiedleńczego w Gnieźnie mieszczącego się w budynkach starej garbarni. Skąd dopiero po kilkutygodniowych pobycie w warunkach urągających ludzkiej godności zostali w grudniu deportowani do Generalnej Guberni, a konkretnie do Piotrkowa Trybunalskiego. Gdzie po wysadzeniu na dworcu pozostawiono ich własnemu losowi.


W tym czasie zmieniono już nazwę firmy na niemiecką „S. Nakulski GmbH -Maschinenfabrik, Gnesen” a nad nią samą ustanowiono zarząd komisaryczny.


Pierwszym komisarzem firmy został Dipl.-Ing. Otto Allee (urodzony w 1900 r. w Rydze) sprawujący zarząd w latach 1940—41. Prawdopodobnie podczas pełnienia tej funkcji zmarł w Gnieźnie w lipcu 1941 r.


W związku z tym zarząd nad firmą powierzono nowemu powiernikowi którym został Kurt Jahnke, który sprawował do końca jej istnienia.


Prawdopodobnie od początku rządów niemieckich nie planowano kontynuowania produkcji a przynajmniej jej rozszerzania, tylko stopniowo wygaszano produkcję aż do 1942 r., rozparcelowując przy tym maszyny i urządzenia po innych zakładach na terenie Gniezna. Natomiast majątek trwały w postaci budynków przekazano w użytkowanie innych niemieckich firm.


W ten sposób ich użytkownikiem stała się firma chemiczno-kosmetycznej z Köln (Kolonii) „Fiora GmbH” której oddział zajął budynki fabryczne przy ulicy Witkowskiej 18. Użytkowała je zasadniczo do końca czyli do 1944 roku.


W 1945 r. w dniu 22 stycznia zakończyła się niemiecka okupacja, a swoje panowanie zaczynała druga.

Po 1945 roku

Po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. po powrocie rodziny p. Nakulskich z wojennej tułaczki, podjęto próby ponownego uruchomienia firmy. Choć de facto musiała zaczynać od nowa, bowiem niemiecki okupant skutecznie rozparcelował ruchomy majątek firmy. A odzyskanie swojej własności było nader problematyczne wówczas w niektórych przypadkach.


Ponieważ profil związany z produkcją broni nie był mile widziany w rękach prywatnego przedsiębiorcy przez ówczesne władze, zatem „Fabryka Broni — S. Nakulski” oficjalnie zakończyła swoją egzystencję prawdopodobnie w 1946 r. Jeszcze tylko udało się przepisać dotychczasowe patenty należące formalnie do fabryki na nowego ich posiadacza w osobie p. Zygmunta Nakulskiego.


Wydało się, że jedynie produkcja mechaniczna pod szyldem „Fabryki obrabiarek” lub też „Zakładów Mechanicznych, S. Nakulski”, będzie miała jeszcze przyszłość. Kontynuowano, zatem produkcje przedwojennego hitu w postaci już tym razem aparatu (nie pistoletu) do uboju zwierząt rzeźnych. Wytwarzano również elementy mechaniczne w postaci kół zębatych, frezów i innych detali (np. głowice palników gazowych).


Jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te zamiary, nowa władza sięgnęła po drobnych fabrykantów. W wyniku, czego własność i dotychczasowy dorobek p. Nakulskiego została przejęta przez państwo i znacjonalizowana na początku lat 50-dziesiątych.


Kończąc tym samym prawie 70-dziesięcioletnią działalność tej wspaniałej i ciekawej pod względem historycznym firmy.

Na wystawach

Firma uczestniczyła w szeregu wystaw prowincjonalnych podczas zaborów, w wolnej Polsce wystawach i targach krajowych, a być może miała nawet możność uczestniczenia w wystawach międzynarodowych (a przynajmniej jednej).


Czasem jest to tylko informacja o uczestnictwie, czasami są to tylko krótkie oficjalne katalogowe informacje na temat wystawcy i prezentowanych przez niego wyrobów.

Jednak najbardziej cenne są opisowe reportaże z wystaw, gdzie firma S. Nakulskiego miała możność uczestniczenia. Jako przykład można podać relacje z Prowincjonalnej Wystawy Przemysłowej w Poznaniu która obyła się w roku 1895.

Prowincjonalna Wystawa Przemysłowa w Poznaniu 1895 r.

Prowincjonalna Wystawa Przemysłowa.

XIII

W grupie VII, obejmującej wyroby z metalu z wyjątkiem machin większych do specyalnych celów,

[…]

Drugim rodzajem wyrobów metalowych, przy których wykonaniu zawsze jeszcze decyduje nie tyle akuratność machiny, ile zręczność ręki ludzkiej, jest broń palna. Z tej gałęzi mamy na wystawie trzech polskich, a tylko jednego niemieckiego wystawcę, a chociaż wystawa jego rozmiarami największą, to pod względem jakości okazów w niczem nie przewyższa okazów wystawionych przez Polaków.

[…]

P.S. Nakulski z Gniezna nadesłał doborową kolekcyą prześlicznie wykonanych dubeltówek myśliwskich, a snać zakład jego cieszy się dobrą sławą nie tylko w Gnieźnie i w naszym Księstwie ale i po za jego granicami, jeżeli do swych odbiorców zalicza między innymi także przybocznego adjutanta cesarza Wilhelma, hrabiego Moltke. Nabyta przez tegoż dubeltówka ze składu p. Nakulskiego również jest wystawianą.

Wystawa pana Nakulskiego traci atoli przez to że umieszczona jest w wąskiej goblotce, zawieszonej na ścianie, a tylko z jednej strony dostępnej.


— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

Największą może fabrykę broni Księstwie znajdziemy — w Gnieźnie; właściciel jej p. Stanisław Nakulski zaprezentował nam na wystawie wielce ciekawe okazy; żywo zainteresowała nas nowa centralówka z przyrządem automatycznym do wyrzucania nabojów, — kto wie, jak często uciekać się trzeba do pomocy scyzoryka przy wydobywaniu nabojów, jak taki oporny nabój irytuje strzelca, gdy „kury” zrywają się w pojedynkę, ten z radością powita nowy wynalazek i bezwłocznie uzupełni nim broń swoją u pana Nakulskiego; jeżeli tylko przyrząd prawidłowo funkcyonować będzie, to rokować mu można wielką przyszłość. Że pan Nakulski musi dostarczać dosko­nałych wyrobów, o tem świadczy już to, że zdołał pozyskać sobie odbiorców ze sfer dworskich, między innymi nabył od niego strzelbę hrabia Moltke (*), adjutant cesarza. A trzeba wiedzieć, że zakład p. Nakulskiego jest względnie młodym, choć zatrudnia już 8 sił roboczych, że rozwój swój zawdzięcza wyłącznie, zapobiegliwości i ruchliwości swego właściciela, — możemy jeszcze nadmienić, że pan Nakulski przybył do Gniezna przed kilku laty jako dobrze już zgermanizowany Ślązak, dziś mówi po polsku, jak rodowity Wielkopolanin, zapewne więc w rodzinie jego także wyłącznie panuje język polski i dzieci wychowuje się na prawych Polaków. Już to Szlązacy akuratnie aklimatyzują się u nas!…

(*) Helmuth Johannes Ludwik von Moltke (młodszy)

(ur. 25 maja 1848 w Gersdorf, zm. 18 czerwca 1916 w Berlinie) — niemiecki polityk wojskowy, generał-pułkownik. Wstąpił do wojska w 1870, uczestnik wojny francusko-pruskiej. Był bratankiem (wybitnego) niemieckiego dowódcy Helmutha Moltkego (starszego). W latach 1891—1896 adiutant cesarza Wilhelma II.

Dzięki opublikowanemu katalogowi z wystawy prowincjonalnej w roku 1895 w Poznaniu, wiemy co dokładnie wystawiała firma S. Nakulskiego na swoim targowym stoisku podczas ich trwania.


Według poniższego opisu były to:


303. Nakulski, Stanisław, Puszkarz, Gniezno

„Centralówki” bez kurków, system Anton i Decley (sic!), z przyrządem automatycznym do wyrzucania nabojów — „Centalówki” z kurkami systemu Jost i Greener, z potrójnem i poczwórnem zamknięciem — Sztucery pojedyńcze i dubeltowe.

Wystawa Łowiecka w Wiedniu 1910 r.

Być może firma p. Nakulskiego brała udział przynajmniej w jednej zagranicznej wystawie, a mianowicie Wystawie Łowieckiej w roku 1910, która obywała się w Wiedniu. Jeśli nawet nie, to przynajmniej p. Nakulski był na niej osobiście obecny. Wiemy o tym z korespondencji jaką nadesłał z Wiednia do redakcji „Łowca Wielkopolskiego”, gdzie jego informacje zostały przedstawione na łamach gazety.


W sprawie wystawy łowieckiej w Wiedniu.

Fabrykant broni w Gnieź­nie p. S. Nakulski donosi nam, że komisaryat wystawy doniósł mu, iż otwarcie wystawy nastąpi dnia 7-go maja, a nie jak w […] nr. 2 umieszczono 2 maja.

I nas ta wiadomość doszła, lecz nie mogliśmy już zmiany daty w ze­szłym numerze dokonać, ponieważ był już wydrukowany.

Dalej oznajmia p. Nakulski, że o mieszkaniach dobrych, po umiarko­wanych cenach, poinformować się można w biurze wystawy przy ulicy Florianigasse nr. 8 w Wiedniu.

Generalny komisaryat ogłosił w dziennikach wiedeńskich, że opóźnie­nie to stało się koniecznem skut­kiem śnieżycy, która w marcu Wiedeń nawiedziła. Kto wszakżeż zwie­dził wystawę przed 10 dniami, ten przyznać chyba musi, iż do tego przyczyniły się inne, z atmosferą w łączności nie stojące powody. Zew­nętrznie zdaje się jakoby było wszy­stko gotowe; ale zajrzawszy do środka, przerazić się można na panującą tam pustkę.

Wielkie pawilony z wewnętrznem skomplikowanem urządzeniem nie są nawet jeszcze w budowie wykończone. Gmach miasta Wiednia, sztuki w przemyśle, „pawilon skomunikowania się przyjezdnych”, a wreszcie olbrzymia rotunda, w głównych zarysach wewnętrznego rozdzielenia, czekają jeszcze na wykończenie — a widok ten wobec skromnej liczby pracują­cych robotników tym przykrzejsze czyni wrażenie. Jeżeli kiedy i gdzie, to tutaj oszczędność taka jest zu­pełnie nie na miejscu.


Łowiec Wielkopolski 1910 R.4 nr3

Medale, nagrody, wyróżnienia

Oczywistym jest że podczas swojej obecności na wystawach zdobywała ona na nich szereg medali, nagród, czy też wyróżnień za swoje eksponowane wyroby.


O czym właściciel firmy czasami nie omieszkał się pochwalić w swoich inseratach umieszczanych w prasie, aby przyciągnąć do siebie jeszcze szerszą klientelę.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 36.02
drukowana A5
Kolorowa
za 67.56

Pobierz bezpłatnie