Rozdział 1
Nowe czasy, nowy król
Pałac królewski tonął w porannej mgle unoszącej się nad Wisłą. Korytarze były ciche a komnaty puste. Nowo koronowany król Rzeczypospolitej Obojga Narodów Stanisław II August Poniatowski rozglądał się po sali.
— Ten kraj był kiedyś potęgą. — powiedział do swego doradcy. — Koniec ze złotą wolnością szlachty.
Doradca kiwnął głową.
— Jeśli nic nie zrobimy. — kontynuował król. — Rzeczpospolita upadnie, a wraz z nią dziedzictwo wszystkich pokoleń.
Sekretarz rozumiał to doskonale.
— Koniec z ich demokracją, koniec z liberum veto, koniec z prywatnymi armiami magnatów. — głos króla był spokojny a każde słowo wyważone. — Król Kazimierz III Wielki zostawił Polskę murowaną, ja zostawię ją pozłacaną.
Sekretarz pochylił się nad mapą.
— Wasza wysokość. — rzekł. — Jeśli się nam uda… zapobiegniemy ingerencji sąsiadów.
— Tak. — odparł Król. — Jeśli nam się uda Polska znów będzie potęgą, jeśli nie… cały wysiłek na marne pójdzie.
— Rozumiem, wasza miłość. — odparł sekretarz.
…
Sejm zebrał się w monumentalnej sali, w której zapach świeżych świec mieszał się z kurzem starych ksiąg. Szlachta rozmawiała szeptem, oceniając nowego króla i jego zamiary. Niektórzy przybyli z lekkim uśmiechem, inni z marsową miną, jakby już przewidywali burzę, która miała wybuchnąć.
Stanisław August wstał na mównicę. Jego głos był spokojny, wyważony, a każde słowo trafiało w serca słuchaczy:
— Panowie, Rzeczpospolita nie może dłużej tkwić w chaosie. Liberum veto to choroba, która zabija nasze państwo. Proponuję reformę — decyzje sejmu będą skuteczne, a dobro wspólne stanie ponad kaprysem jednostki.
Niektórzy szlachcice prychnęli, inni z ciekawością pochylili się nad papierami. W sali dało się wyczuć napięcie — stare przyzwyczajenia zderzały się z wizją nowoczesnego państwa.
— A co z magnatami? — odezwał się jeden z posłów. — Co z ich prywatnymi armiami?
Król spojrzał mu prosto w oczy.
— Armie będą służyć Polsce, nie prywatnym forteczom. Państwo musi stać ponad ambicjami jednostek, jeśli ma przetrwać.
Sekretarz obserwował reakcje. Wiedział, że droga będzie trudna, ale pierwszy krok był postawiony. Sejm reformujący — to był początek nowej historii.
…
W podziemiach pałacu, przy półmroku i świecach, król spotkał się z ambasadorem austriackim. Mapy, dokumenty, pieczęcie — wszystko leżało na stole niczym elementy gry szachowej.
— Jeśli Polska stanie się państwem zdolnym do obrony, Europa nie będzie mogła jej ignorować. — powiedział Stanisław August.
Ambasador kiwnął głową:
— To wymaga precyzyjnych sojuszy, Wasza Królewska Mość. Rosja będzie patrzeć. Prusy też. Musimy działać, zanim będą gotowe uderzyć.
Król uśmiechnął się cienko:
— Nie damy się podzielić. Nie tym razem. Polska powstanie z popiołów własnej słabości.
…
Pałac tętnił życiem. Administratorzy, doradcy, generałowie — wszyscy krzątali się przy dokumentach, projektach ustaw i planach armii.
— Skarb państwa musi być uporządkowany. — mówił król. — Bez pieniędzy armia jest tylko zbiorem ludzi. Bez armii państwo jest tylko marzeniem.
Sekretarz zanotował wszystko w księgach, które miały stać się fundamentem nowego państwa. Reforma podatkowa, jednolite wojsko, nowa administracja — to wszystko powoli wchodziło w życie.
A gdzieś w tle, w salach poselskich i dworskich kuluarach, szlachta dyskutowała, knuła, próbowała blokować zmiany. Ale każdy, kto patrzył na króla, wiedział: jego wola jest silniejsza niż strach czy przyzwyczajenie.
Rozdział 2
Prawa kardynalne
W sali poselskiej wrzało. Niektórzy szlachcice stukali laskami o podłogę, inni szeptali między sobą, nie mogąc uwierzyć w to, co uchwalono na poprzednim posiedzeniu. Liberum veto zostało ograniczone, prywatne armie magnatów — podporządkowane państwu.
— To zdrada tradycji! — krzyczał jeden z konserwatywnych posłów, uderzając pięścią w pulpit. — Jak śmiesz odbierać szlachcie wolność?!
Sekretarz stał przy królu, obserwując sytuację. Stanisław August pozostał spokojny, jak zawsze. Jego głos rozbrzmiał w sali, mocny i wyważony:
— Wolność szlachty nigdy nie była pełna. Była złudzeniem, które osłabiało państwo. Jeśli chcemy, by Polska przetrwała, musimy stawiać dobro wspólne ponad kaprys jednostki.
Niektórzy szlachcice prychnęli, inni spojrzeli z niedowierzaniem, ale część z nich zaczęła słuchać.
— A jeśli państwo stanie się silne? — dodał król, idąc między ławami poselskimi — Czy wolność szlachty będzie wtedy większa, czy zginie wraz z upadkiem kraju?
Kilku młodszych posłów spuściło wzrok. Wiedzieli, że król ma rację — jeśli Polska upadnie, ich przywileje nie będą miały żadnej wartości.
…
Król zaprosił do pałacu przedstawicieli zagranicznych ambasad, by pokazać, że Rzeczpospolita staje się państwem zdolnym do obrony i współpracy. Przy świecach i mapach omówiono nowe sojusze, umowy handlowe i plan modernizacji armii.
— Rosja i Prusy patrzą. — powiedział Stanisław August — Ale nie będą mogli działać przeciwko Polsce, dopóki widzą, że państwo jest zjednoczone i silne.
Ambasadorowie kiwnęli głowami. Widząc skuteczność reform i determinację króla, wielu z nich zaczęło szukać kompromisów, zamiast przygotowywać intrygi.
Sekretarz zapisał w notatkach: „Siła państwa zaczyna rodzić respekt w Europie, a nie strach przed słabością.”
…
Kilka miesięcy później, w kraju, pierwsze jednostki armii państwowej przeszły przegląd na polach pod Warszawą. Jednolite mundury, dyscyplina, nowoczesne uzbrojenie — symbol reform, które król wprowadził mimo sprzeciwu konserwatystów.
— Polska wstaje z kolan. — powiedział król, patrząc na żołnierzy. — I nie upadnie ponownie.
W oczach sekretarza pojawił się błysk nadziei. Wiedział, że to dopiero początek, ale pierwszy krok w alternatywnej historii został postawiony — a Polska zaczynała naprawdę zmieniać swój los.
…
Po próbie negocjacji z magnatami i mediacją rosyjską uchwalono na sejmie nowe prawa:
Prawa kardynalne
I. Moc prawodawstwa dla Rzpltey w trzech Stanach, to iest: Krolewskim, Senatorskim, y Rycerskim dotąd trwaiąca, niewzruszoną na zawsze zostawać powinna, y tey mocy ieden Stan bez drugich dwoch, ani dwa bez trzeciego przywłaszczać sobie, ani zażywać nie będą mogły; dla czego iednemu Stanowi bez zezwolenia drugich dwoch, ani dwom bez trzeciego, nigdy nie będzie się godziło Państw y possessyi Rzpltey, iako też krolewszczyzn, dobr, do stołu Krolewskiego należących, y dobr duchownych, y świeckich alienować, zestawiać, zamieniać, lub przedawać; wyiąwszy iednak Bezkrolewia, pod czas ktorych będąc zamknięta władza panowania w dwoch Stanach, te dwa Stany, co iednomyślnością głosow ustanowią in materiis Status, a per pluralitatem w materyach ekonomicznych y w naznaczeniu czasu Seymu Elekcyi Krola, iak długo trwać ma, y ktorego dnia Krol obrany być ma, to moc tę mieć powinno, iakby przez trzy Stany ustanowione było.
II. Ile razy wiara Rzymska Katolicka, w prawach, konstytucyach, y wszelkich aktach wspomniona będzie, zawsze iey dodawany być ma ma tytuł: panuiącey, y wieczyście będzie panuiącą.
III. Policzaiąc inter iura cardinalia panuiącą w Polszcze wiarę S. Katolicką Rzymską przeyście od kościoła Rzymskiego do iakieykolwiek inney religii w tym Krolestwie Polskim, w Wielkim Xięstwie Litew. et in annexis Provinciis, za kryminalny występek deklaruiemy; więc ktoby się na niego na przyszły czas odważył, wygnańcem z Państw Rzeczypospolitey być powinien. Forum zaś ad agendum przeciwko takowym występcom, w Trybunałach Koronnych, y W. X. Lit. ex termino tacto wyznaczamy, od tego iednak prawa wszystkie osoby, ktoreby się in hoc casu dotąd znaydowały, uwalniamy, y żadnym sposobem dochodzić na nich kary wspomnioney, y w prawach narodowych opisaney, nie będziemy, ani dopuściemy.
IV. Stosuiac się do prawa kardynalnego Rzeczypospolitey, przez ktore od pierwszego zaszczepienia wiary Swiętey Rzymskiey panuiącey, tron Polski tylko Katolikami Rzymskiemi był osadzony, reassumuiąc oraz konstytucyą 1669, y onę za niewzruszoną deklaruiąc, na wieczne czasy waruiemy: aby nie kto inny na przyszłe czasy mogł być Krolem Polskim, iak szczegulnie z urodzenia, albo z powołania Katolik Rzymski; a ktoby z Polakow inney wiary kandydata na tron Polski promowować ważył się, takowego pro haste patriae, et invindicabili capite irremissibiliter deklaruiemy. Krolowa także, ad sonantiam teyże konstytucyi 1669 natione, vel vocatione Katoliczka Rzymska być zawsze powinna. A ieżeliby się trafiło, żeby Krolowa była inney religii, tedy pokądby do wiary świętey Rzymskiey nie przystąpiła, koronowaną być nie będzie mogła.
V. Lubo obieranie Krolow Polskich, wolnemi głosami zgromadzoney Rzeczypospolitey dotąd bywalo, y Nayiaśnieyszy Krol IMć Stanisław August szczęśliwie panuiący, z szrzodka narodu, za powszechną zgodą teyże Rzeczypospolitey, na tronie Polskim był osadzony, y pacta conventa przez siebie poprzysiężone ściśle zachowuie, a zatym z strony iego teyże wolney Elekcyi naruszenia na przyszłe czasy obawiać się nie trzeba; przecięż że ta wolność nigdy nadto troskliwości o siebie mieć nie może; iak nayuroczyściey ostrzegamy, y waruiemy, żeby nie tylko wolne unanimitate obieranie Krolow w zupełney mocy swoiey na zawsze zostawało, ale też żeby pod żadnym pretextem, y w żadnym czasie sukcessya do tronu Polskiego ustanawiana, y dopuszczana być nie mogła.
VI. Bespieczeństwo wolności szlacheckiey dostatecznie statutem Władysława Iagiełła, y konstytucyami Rzeczypospolitey opatrzone, chcąc w tym opatrzeniu nienaruszenie utrzymać, ani Krolowi IMci szczęśliwie panuiącemu, ani Następcom Krolom, ani ich Urzędom, y nikomu, ani mocą przemagaiącą, podług słow wspomnionego statutu: żadnego ziemianina osiadłego, o występek y przewinienie, imać nie będzie się godziło, chyba że wprzod w przyzwoitym przez należyte dowody będzie przekonany Sądzie. Pod tę iednak obronę prawa nie maią być przymiowani wszelacy zaboycy, in recenti crimine poimani, (cujus recentiae czas podług praw dawnieyszych do roku, y sześciu niedziel wyznaczamy) ani rozboynicy, ani na kradzieży złapani, ani na drogach, ani domow naiezdnicy, y owszem dla ubespieczenia każdemu naydroższego życia, y spokoyności domowey, podług generalney reguły prawa, invasor a se ipso occiditur, takowego invindicabile caput na zawsze deklaruiemy, ktoremuby naiazd domu, lub gwałt w drodze, w przyzwoitym Sądzie dostatecznie był dowiedziony.
VII. Urzędy, godności duchowne, y świeckie, za przywileiami Krolewskiemi chodzące, y łaski Krolewskie raz oddane, y w przyzwoitym Sądzie valide nie zadysputowane, ale spokoynie dzierżone, nikomu przez nikogo pod żadnym pretextem odbierane nie będą, a gdyby tego były iakie sprawiedliwe przyczyny, to na Seymach wolnych, sub unanimitate będzie mogło nastąpić; Sędziowie iednak Ziem., Urzędy Grodzkie, y wszystkie subalternae jurisdictiones, od ktorych idą appellacye de male gesto Oficio, w Trybunalach odpowiadać, et judicatum ich pati będą powinni.
VIII. Prawa, y przywileie Prowincyom, a mianowicie te, z ktoremi do Rzeczypospolitey przystąpiły, y osobom w nich mieszkaiącym służące, legitime nadane, y dotąd urzędownie valide niezadysputowane, w całości dotrzymywane będą; a na to, żeby na przyszły czas z Kancellaryi Narodowych nic przeciwnego prawom nie wychodziło, do Wielmożnych Kanclerzow oboyga narodow, pod obowiązkiem przysięgi Urzędu ich, pilna baczność należeć powinna. Dla bespieczeństwa zaś przywileiow, żeby przypadkiem iakim zagubione in forma authentica mieć się mogły, y wiadomość o nich w potrzebie była, te wszystkie przywileie do akt Metryk Koronnych w Koronie, Litewskiey w Wielkim Xięstwie Litewskim, tak też dawnieysze, ktoreby się in actis Officiosis ieszcze nie znaydowały, od publikacyi teraźnieyszey ustawy w rok podawane być maią. Te zaś, ktore odtąd wychodzić będą, gdyby per oblatam do tychże metryk naypoźniey także w rok podawane nie były, tym samym za nieważne poczytane być maią, y Krol IMć komu zechce, na nowe podpisywać ie prawo mieć będzie, a Kancellarye oboyga narodow takowe przywileie powinny będą pieczętować; a gdyby komu przywiley oryginalny zaginął, y o powtorny upraszał, wydanie iego bronione być nie powinno.
IX. Wielkie Xięstwo Litewskie, Unią z Koroną wieczyście spoione, według warunkow swoich, iako też inne Prowincye, y Ziemie, iedno ciało Rzeczypospolitey składaiące, iako z tymże ciałem swoim nierozdzielne zostawać będą, uroczyście sobie przyrzekamy.
X. Jura feudorum do Rzeczypospolitey spectantium, w władzy y własności teyże Rzeczypospolitey, na zawsze zostawać powinny.
XI. Prawo rowności szlacheckiey et capacitas, do dziedzictwa dobr ziemskich, do houorow, godności Senatorskich, Ministeryalnych, y Urzędow duchownych, y świeckich, y przywileiow na Starostwa Grodowe, y nie Grodowe, y dzierżawy samey, szlachcie kraiowey slużyć ma, y tey rowności, żadne tytuły ćmić, ani uwłaczać nie będą mogły.
XII. Dyssydentom, y Nie-Unitom Grekom Orientalnym obywatelom Rzeczypospolitey, kondycyi szlacheckiey, pierwszym aktem osobnym w swoim mieyscu przyznana podobna rowność, y tychże religii opisane wolności, w pełney mocy swoiey na zawsze zachowane będą.
XIII. Woiewodztwa y miasta Ziem Pruskich, na zawsze konserwowane będą circa jura legitima ich, et conformiter ad privilegium incorporationis.
XIV. Woiewodztwo Inflantskie, przy paktach subjectionis et unionis, tudzież przy ordynacyach, y prawach, temuż Wwodztwu służących, w konstytucyach opisanych, na zawsze konserwowane być ma.
XV. Xięstwo Kurlandzkie, y Semigalskie, na zawsze circa pacta subjectionis de anno 1561 et circa formam regiminis de anno 1617 zostawać powinny, bez żadney na wieczne czasy in forma regiminis ich aktualnie existentis, odmiany.
XVI. Powiat Piltyński przy prawach, z ktoremi od Krola IMci Duńskiego; de anno 1585 iako część Inflant był Polszcze przywrocony, przy Stanie świeckim na zawsze zostanie, y circa formulam regiminis, de anno 1617 wieczyście zachowany być powinien.
XVII. Liberum veto, na Seymach wolnych, in materiis Status, w zupełney mocy zachowane być zawsze powinno, a te materye Status unanimitate zawsze decydowane być maią, zachowuiąc na wieczne czasy każdey osobie składaiącey Seym moc zniszczenia activitatis Seymowania in materiis Status przez iedną szczegulnie kontradykcyą wolnego głosu ustnie, albo przez manifest uczynioną.
XVIII. Ius emphyteusis, iak iest w prawie opisane, po wszystkich Państwach Rzeczypospolitey, na gruntach prawdziwie pustych, et cum evidenti utilitate directi domini pozwalane być ma, a nadanie iego przez Krola IMci w dobrach stołowych, przez Starostow y dzierżawcow w Krolewszczyznach, za konfirmacyą iednak Krolewską, w dobrach zaś duchownych przez duchowieństwo, praecedente assensu zwierzchności duchowney kraiowey, za konfirmacyą Krolewska: generalnie in omnibus beneficiis collationis, et nominationis Regiae, a w dobrach szlacheckich za wolą dziedzica, dotrzymane każdemu być powinno; ktorego to prawa otrzymywanie, nietylko obywatelom Polskim, ludziom iednak wolnym, ale y z obcych kraiow przychodniom, także wolnym, mieszczanom, y rolnikom po miasteczkach, y wsiach będzie wolne; a takowy emphiteuta przychodzien, po trzech lat mieszkania w Państwach Rzeczypospolitey, za rodowitego w kraiu obywatela, w swoim mieyskim, lub rolniczym stanie ma być poczytany. Propinacya po mieyscach in emphyteusim danych circa dominos directos fundi zostawać powinna.
XIX. Całość dominij, et proprietatis stanu szlacheckiego, nad dobrami ziemskiemi, dziedzicznemi, y ich poddanemi, wedlug praw statutowych niegdy odeymowana, ani zmnieyszana być nie ma. Jus iednak vitae, et necis poddanego w ręku dziedzica być nie ma, lecz gdy poddany kryminał popełni, do Sądu Ziemskiego, lub Grodzkiego, lub Mieyskiego w miastach większych, oddany być powinien.
XX. Gdy nietylko prawa Boskie, ale też ustawy oyczyste narodowe, mianowicie statut W. X. Lit. w artykule pierwszym, w rozdziale dwunastym, y konstytucya 1726 sub titulo: Mężoboystwa, mieć chcą, y nakazuią, ażeby się nikomu swywolnie, zuchwale, rozmyślnie, y dobrowolnie, w nadzieię okupu pieniężnego, krwi ludzkiey rozlewać, y za głowę zabitego szacunku stanowić nie godziło, waruie się iak nayuroczyściey, iż odtąd, iako szlachcic za szlachcica, a. chłop za chłopa gardłem karany być ma, tak gdyby się trafiło, żeby szlachcic chłopa złośliwie, y nieprzypadkowo, ale dobrowolnie, rozmyślnie na śmierć zabił, tedy takowy, nie iuż zapłaceniem, y głowszczyzną temu, czyim on był poddanym, lecz utratą własney głowy swoiey karany w Sądzie przyzwoitym być powinien: zachowuiąc wtey mierze dowod y postępek prawny, oraz obrony stronom in toto, według przepisow w tymże statucie W. X. L. y konstytucyach Seymowych. A co się ściąga do zranienia, skaleczenia, lub ochromienia, alias mutylacyi na ktorymkolwiek członku, tedy w takowych sprawach, iak nayściśleysza sprawiedliwość dla ukrzywdzonych, rostropności, y sumienney surowości Sędziow, y Sądow in foris competentibus zostawuie się, ażeby podobne występki, pro qualitate zadanych ran, et conditione osob, ktorym zadane będą, sądzili, y karali.
XXI. Iako jura Majestatica, utrzymywane zawsze być powinny, y według nich posłuszeństwo narodu Krolom Ich Mciom na zawsze iest winne; tak gdyby ktory z Krolow co z spraw kardynalnych narodowych, lub ex pactis conventis z tymże narodem pod przysięgą zawartych, złamał y zachowywać nie chciał, na ten czas, według porządku konstytucyi 1607 opisanego, tenże narod od posłuszeństwa Krolowi IMci wolnym będzie: ktoby zaś Krola IMci niesprawiedliwie na Seymie publicznie obwiniał, według konstytucyi 1609 sądzony, y przykładnie karany być ma.
XXII. Dobra, y possessye duchowne, y szlacheckie, sub jus Majestaticum bez konwikcyi prawem pociągani bydź nie maią, y przywiley na nie przed dowiedzieniem liquidi juris Regji et ante cognnitionem naturae bonorum biorący, do possessyi takowych dobr brać się nie powinien.
XXIII. Ius caducum na maiątek cudzoziemca w Państwach Rzeczypospolitey bezdzietnie, et sine testamento zmarłego, dotąd ad jura Regalia należące, na przyszły czas dawane nie będzie, ale sukcessorowie demortui, substantiam et omnem suppellectilem iego repetere będą mogli, relicta z tego wszystkiego decima parte in natura, vel in pecunia, juxta taxam rerum, miastu lub panu mieysca, na ktorym ten cudzoziemiec mieszkał, to iednak beneficium dla cudzoziemcow nie ma currere, tylko ad triennium a die obitus krewnego ich w Polszcze; dla czego trzykrotnie co rok obwieszczono będzie, iako cudzoziemiec ten a ten, w tym a w tym mieyscu umarł, y pozostała po nim fortuna, iako się z inwentarza zaraz post fata urzędownie spisanego pokaże, sukcessorom iego wydana będzie; byle się w rzeczonym czasie z autentycznemi dowodami bliskości pokrewieństwa z umarłym przed przyzwoitą zwierzchnością popisali; po wyiściu albowiem trzech lat, ad fiscum Regium devolvetur.
XXIV. Termin sześcioniedzielny wyznaczony na Seymy ordynaryine, a dwuniedzielny na Seym extraordynaryiny, nie będzie mogł bydź przedłużony, ani Seymy nie będą bydź mogły limitowane, tylko per unanimitatem w czasie wolnego Seymu.
Wszystkie te prawa kardynalne w żadnym czasie, pod żadnym pretextem, przez kogokolwiek, ani przez same Konfederacye, ani nawet pod czas Bezkrolewia udziałane, ani per unanimitatem nie będą mogły bydź odmieniane, y wzruszane. Ktoby więc przeciwko tym prawom, albo iednemu z nich postępował, takowy za nieprzyiaciela oyczyzny ma bydź poczytany, y iako taki ukarany.
Rozdział 3
Konfederacja barska
W pałacowych korytarzach słychać było szeptane plotki. Magnaci z Podola i Małopolski przybyli do Warszawy z żądaniem przywrócenia „starych praw” i ograniczenia królewskiej władzy.
— To zdrada tradycji! — krzyknął jeden z przywódców konfederatów w czasie posiedzenia sejmu. — Liberum veto i wolność szlachty to fundamenty Rzeczypospolitej!
Stanisław August spojrzał na nich spokojnie, nie drgnął.
— Fundamentem państwa jest nie chaos, lecz jego zdolność do obrony i sprawiedliwość wobec wszystkich obywateli — odpowiedział. — Kto odrzuca reformy, odrzuca bezpieczeństwo Polski.
Szlachcice patrzyli po sobie, w niektórych oczach pojawił się gniew, w innych strach. Król wiedział, że większość młodszych posłów i mniejszych magnatów zaczyna rozumieć, że państwo musi być ponad prywatnymi ambicjami.
…
Konfederaci Barscy zaczęli formować własne oddziały. Ale armia królewska, nowo sformowana i jednolita, była gotowa.
Generał, z doświadczeniem nabytym podczas wcześniejszych reform wojskowych, przygotował strategiczne pozycje wokół Krakowa.
— Nie pozwolimy, aby anarchia rozlała się po kraju. — powiedział do żołnierzy. — Każdy buntownik musi poczuć, że Polska jest państwem, a nie prywatnym teatrem magnatów.
Pierwsze starcia były krótkie, ale symboliczne. Królewskie oddziały utrzymały kontrolę nad głównymi miastami, a konfederaci zmuszeni byli do ukrywania się w lasach.
…
Król zwołał tajne spotkanie z przedstawicielami dyplomacji europejskiej.
— Wiem, że sąsiedzi patrzą i szukają okazji do ingerencji. — mówił Stanisław August. — Ale jeśli Polska pozostanie zjednoczona, żadna armia nie przejdzie przez nasze granice bez zgody państwa.
Ambasadorowie kiwnęli głowami. Rosja i Prusy obserwowały działania konfederatów, ale widząc skuteczność królewskiej armii i poparcie części szlachty, nie odważyły się jeszcze na interwencję.
Sekretarz zapisał w notatkach: „Konfederacja Barska rozpoczyna się, lecz tym razem Polska nie jest bezbronna. Historia może potoczyć się inaczej.”
…
W Warszawie szlachcice zaczęli szeptać o rzekomej „królewskiej tyranii”.
— Liberum veto zostało ograniczone, prywatne armie podporządkowane państwu! — krzyczał jeden z konserwatystów. — To zdrada wolności szlachty!
Stanisław August stał spokojnie, obserwując zgromadzenie.
— Wolność nie może zabijać państwa. Kto odrzuca reformy, odrzuca bezpieczeństwo Polski. — odpowiedział.
Niektórzy posłowie poczuli gniew, inni strach. Król wiedział, że młodsze rody i mniejsi magnaci zaczynają rozumieć: silne państwo oznacza trwałą wolność.
…
Rok po wybuchu konfederacji król ogłosił sukces: główne miasta i szlaki handlowe były bezpieczne, armia konfederacka zredukowana, a część magnatów przeszła na stronę państwa.
— Polska wstaje z kolan. — powiedział król podczas przeglądu armii w Krakowie. — I nie upadnie ponownie.
Sekretarz zanotował: „Reforma sejmu i armii uratowała kraj przed anarchią. Konfederacja Barska nie zakończyła państwa, lecz je wzmocniła.”
…
Król kontynuował działania dyplomatyczne:
— Jeśli Polska pozostanie zjednoczona, żadna interwencja sąsiadów nie zakończy naszej historii. — mówił do ambasadorów.
Rosja i Prusy obserwowały działania królewskiej armii i poparcie części szlachty. Widząc, że Polska nie jest słaba i że reformy mają realną moc, odłożyły agresję, przynajmniej na razie.
…
Konfederacja Barska została stłumiona.
— państwo przetrwało,
— armia i skarb zostały wzmocnione,
— część szlachty zrozumiała, że dobro państwa jest ważniejsze niż prywatne ambicje,
— sąsiedzi zaczęli patrzeć na Polskę z szacunkiem zamiast z lekceważeniem.
Stanisław August mógł teraz myśleć o kolejnych reformach i przygotowaniach do wyzwań, które w rzeczywistości doprowadziły do rozbiorów — ale w tej alternatywnej historii Polska wciąż miała szansę przetrwać jako suwerenne państwo.
Rozdział 4
Próba rozbioru
Na wschodnich i zachodnich granicach Rzeczypospolitej krążyły wieści o ruchach wojsk Rosji i Prus. W alternatywnej historii:
Armia państwowa, wzmocniona po tłumieniu konfederacji Barskiej, zajmowała strategiczne pozycje w Małopolsce, Wielkopolsce i na Podlasiu. Wojskowi generałowie rozstawiali posterunki i patrole, a królewscy dyplomaci intensywnie negocjowali w Petersburgu i Berlinie.
— Nie możemy pozwolić, aby Polska została podzielona. — mówił Stanisław August do sekretarza, stojąc przy mapie pokrytej znacznikami wojsk. — Jeśli zachowamy spokój i siłę, żaden sąsiad nie wyjdzie z tej gry zwycięsko.
Sekretarz, zwołując raporty, odnotowywał: „Armia gotowa, skarb pełny, a część magnatów już rozumie, że Polska to więcej niż ich prywatne ambicje.”
…
Król zwołał tajne spotkanie z ambasadorami Austrii, Francji i Turcji.
— Rosja i Prusy chcą nas podzielić. — mówił Stanisław August. — Ale jeśli pokażemy, że państwo jest zdolne do obrony, nie będą mogli działać bez strat.
Ambasadorowie zaczęli doradzać strategie: zawarcie neutralności Turcji na wschodzie, gwarancje handlowe dla Prus, a Austrię zainteresować współpracą w sprawach gospodarczych.
— Polska nie jest już słabą Rzeczpospolitą. — powiedział jeden z dyplomatów. — Teraz widać, że zjednoczona i zorganizowana może utrzymać suwerenność.
…
Na zachodniej granicy Prusy próbowały zająć kilka miasteczek, licząc, że brak zdecydowanej reakcji zmusi Polskę do ustępstw. Jednak król wysłał oddziały wojskowe wzdłuż granicy, ustawiając umocnienia i patrole.
— Jeśli ktokolwiek postawi stopę w naszym kraju bez zgody państwa, spotka opór. — mówił generał, obserwując ruchy wojsk.
Prusy zrozumiały, że Polska nie jest już łatwym celem, a działania wojskowe mogłyby wywołać konflikt, którego nikt nie chciał.
…
Część szlachty, wciąż nieufna wobec reform, była skłonna do kolaboracji z sąsiadami. Jednak młodsze rody i zwykła ludność widziały w silnym państwie szansę na bezpieczeństwo i stabilność.
— Król zrobił to, czego nie udało się poprzednim władcom. — szepnął jeden z posłów. — Utrzymuje państwo, nawet gdy wokół niego krążą wrogowie.
Armia patrolowała drogi handlowe, a administracja państwowa kontrolowała podatki i przepływ informacji. Każdy bunt lub zdrada były szybko wykrywane i neutralizowane.
…
— Rosja i Prusy musiały ograniczyć swoje żądania — Polska utrzymała większą część terytorium niż w rzeczywistości.
— Armia królewska udowodniła skuteczność reform — była w stanie kontrolować buntowników i chronić granice.
— Król i jego doradcy pokazali Europie, że Rzeczpospolita stała się państwem nowoczesnym, zdolnym do obrony.
Stanisław August, patrząc na mapę kraju, powiedział cicho:
— Historia mówi, że Polska upada. Ja mówię, że Polska trwa.
Sekretarz zanotował: „Pierwszy rozbiór powstrzymany dzięki reformom i dyplomacji. Polska może jeszcze pisać własną historię.”
Rozdział 5
Zakazany owoc
Stanisław August spojrzał na list opieczętowany carskim dwugłowym orłem.
Otworzył.
,,Nie wszystko co wydaje się zdradą musi nią być. Polska może być silna, jeśli pozwolisz mi działać w jej imieniu…
Katarzyna”
Uśmiechnął się.
— Jeśli jej znów zaufam jak wtedy, Polska i Rosja mogą być siostrami. A lepiej mieć Rosję za sojusznika niźli wroga. — rzekł do sekretarza.
Sekretarz zdziwił się, ale wiedział, że król ma słabość do carycy.
…
Stanisław August zwołał konferencję dyplomatyczną w Warszawie. Ambasador Rosji przyjechał z osobistym listem Katarzyny, pełnym czułości, ale i politycznej siły:
— Polska może pozostać niezależna. — mówił ambasador — Jeśli król i caryca znajdą wspólny język.
Król uśmiechnął się pod nosem:
— Więcej niż wspólny język. Potrzebne jest zaufanie. I czasem… pamięć o tym, co było między nami.
To nie był romans jawny — Europa wciąż patrzyła na Warszawę i Petersburg przez pryzmat interesów. Ale ta więź osobista wzmocniła pozycję Polski, bo Rosja nie chciała wchodzić w konflikt z krajem, którego król był jej dawnym sojusznikiem i — w pewnym sensie — miłością.
…
Po powstrzymaniu częściowo rozbioru i złagodzeniu napięcia z Rosją, król mógł kontynuować reformy:
Armia była w pełnej gotowości,
Skarb państwa wypełniony dzięki reformom podatkowym,
Szlachta zaczynała rozumieć wartość państwa ponad prywatne ambicje.