Rozdział 1
Epoka mas
Stanisław III Józef z domu Sasko-Warszawskiego, zwany po prostu Stanisławem III Wettynem-Poniatowskim otwierał pierwszy Sejm w 1864.
Scena polityczna się zmieniła. Konfederacja Targowicka partia reakcjonistów, zwani byli popularnie Absolutystami. Stronnictwo Patriotyczne, partia federalistów potocznie zwani Federalistami. Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, partia stojąca pośrodku zwana Konserwatystami. Do głosu dochodzili również Anarchiści skupieni w Stronnictwie Anarchistyczno-liberalnym oraz Socjaliści skupieni w Partii Socjalistycznej Rzeczypospolitej. Zarówno obóz anarchistyczny i socjalistyczny były jednak słabe i nie miały kapitału politycznego w Sejmie Federalnym.
Król chciał uwłaszczyć chłopów. Wiedział bowiem, że feudalizm nie może już funkcjonować. Kraj się uprzemysłowił. Tam gdzie kiedyś były manufaktury stały fabryki.
— Panowie — zaczął król — czas feudalizmu minął. Czas chłopów również wciągnąć w życie państwa.
— Ależ Wasza Królewska Mość! — odezwał się konserwatysta, marszcząc czoło. — Czy chcecie obalić hierarchię, która przetrwała stulecia?
— Nie obalić — odparł król spokojnie — dostosować. Dla dobra kraju.
Federalista uniósł brew:
— To zbyt śmiała reforma… Możemy stracić kontrolę nad prowincjami.
— Albo możemy je wzmocnić — odrzekł król, nie spuszczając wzroku z mapy przemian.
W kącie sali siedzieli anarchiści i socjaliści, zamyśleni, ale nieśmiali. Ich głos jeszcze nie był słyszalny, ale król wiedział, że epoka mas dopiero się zaczyna.
— Ci młodzi będą nas testować — powiedział cicho do ministra — a my musimy być przygotowani.
Głosowanie rozpoczęło się powoli. Każda frakcja prezentowała swoje postulaty:
— Absolutystom zależało na utrzymaniu dawnych praw i wpływów magnatów;
— Konserwatystom — na łagodnej modernizacji i ochronie tradycji;
— Federalistom — na rozszerzeniu autonomii narodów federacji;
— Socjaliści i anarchiści postulowali prawa robotników, skrócenie dnia pracy i demokratyzację miast.
Król podniósł rękę, gdy nadchodziła kluczowa decyzja.
— Uwalniamy chłopów — powiedział jasno — i dajemy im ziemię. Ale z obowiązkiem służby państwu i wspólnej pracy dla kraju.
Sala zamilkła. Niektórzy byli zachwyceni, inni oburzeni. Wtedy Stanisław III Józef wiedział, że nie chodzi już o to, kto ma władzę, lecz czy państwo nadąży za własnym narodem.
Zewnętrzne mury Sejmu drżały od dźwięku młotów fabryk i szumu kolei.
— Epoka mas właśnie zaczęła się w Rzeczypospolitej — pomyślał król, patrząc na rozwijające się miasta. — I nic nie będzie już takie samo.
…
Sala Sejmu była wypełniona po brzegi.
Nie było już tylko szlachty i dyplomatów. Wśród ław znalazły się twarze miejskich radców, robotników, nauczycieli i drobnych przedsiębiorców.
Niektórzy wciąż wyglądali jakby stali na krawędzi świata, inni patrzyli z dumą, wiedząc, że państwo zaczyna liczyć się z nimi.
Król Stanisław III Józef zajął miejsce na podwyższeniu. W dłoni trzymał rękopis projektu ustawy o uwłaszczeniu chłopów i reformie rolnictwa, pierwszego kroku w transformacji Rzeczypospolitej w państwo masowe.
— Panowie — zaczął spokojnie — i panie, bo niektórzy z was reprezentują także miasta i szkoły — czas feudalizmu dobiegł końca. Czas, by Rzeczpospolita objęła wszystkich swoich obywateli, nie tylko tych urodzonych w pałacach i na dworach.
Absolutysta wstał gwałtownie:
— Wasza Królewska Mość, czy chcecie odrzucić wieki tradycji? Czy chcecie dopuścić do anarchii w miastach i na wsi?
— Nie chcę anarchii — odparł król — ale państwo, które nie idzie naprzód, skazane jest na śmierć.
Federalista, marszcząc brwi:
— Proponuję rozszerzyć autonomię Litwy i Rusi w tym samym czasie, by reforma nie wywołała chaosu w prowincjach.
— Zgoda — odparł król — ale prawo do własności i pracy musi być równomiernie rozdzielone. Nie możemy pozwolić, by jedna prowincja blokowała reformę dla całego państwa.
Socjalista podniósł rękę, głos niepewny:
— A co z robotnikami w miastach? Fabryki… godziny pracy… edukacja?
Król spojrzał na niego uważnie:
— Wkrótce nadejdzie czas, by i oni mieli głos. Ale najpierw musimy ustanowić fundamenty państwa, które wytrzyma miliony nowych obywateli.
…
Każda frakcja zabierała głos.
— Absolutystom zależało na zatrzymaniu starych praw i immunitetów magnackich.
— Konserwatystom chodziło o łagodną reformę, która nie zburzy tradycji.
— Federalistom — o rozszerzenie autonomii narodów federacji.
— Socjaliści i anarchiści — o prawa miejskich pracowników i robotników.
Głosowanie trwało godzinami.
Kiedy wreszcie odczytano wyniki, w sali zapanowała cisza.
Ustawa o uwłaszczeniu chłopów przeszła niewielką większością głosów, ale przechylona przez sprytne głosowanie konserwatystów, którzy chcieli uniknąć totalnej utraty wpływów.
Król uśmiechnął się lekko:
— To dopiero początek. — powiedział — Ale pierwszy kamień został położony.
…
Po głosowaniu w sali górę wzięły partie miejskie.
Socjaliści zaczęli organizować lokalne kluby robotnicze, szkoląc działaczy do pracy w Sejmie.
Anarchiści w ciszy obserwowali, szukając momentu, by wprowadzić propozycje decentralizacji i swobód lokalnych, których Sejm jeszcze nie chciał słuchać.
Na ulicach Warszawy już widać było zmianę:
— dawne manufaktury stały się fabrykami,
— powstawały pierwsze robotnicze stowarzyszenia,
— młodzież szkolna zaczęła domagać się nauki w języku narodowym, a nie tylko łacinie czy niemieckim.
Król Stanisław III Józef patrzył na te zmiany z balkonu Pałacu Królewskiego.
— Epoka mas właśnie zaczęła się w Rzeczypospolitej. — pomyślał. — I nic nie będzie już takie samo.
…
Wieści z prowincji nie były jednak dobre.