E-book
15.75
drukowana A5
34.32
Rycerze Okrągłego Stołu

Bezpłatny fragment - Rycerze Okrągłego Stołu


Objętość:
41 str.
ISBN:
978-83-8455-109-7
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 34.32

Rozdział 1

Sen czy jawa

Pieśń ucichła.

Głos też ucichł.

— Siostra odzyskała spokój. — rzekła Karelia.

— Finlandia?

Dziewczyna uśmiechnęła się.

— Tak.

— Mamo. — Nadieżda spojrzała na Śmierć. — Zrób to.

Na twarzy Iriny pojawił się zimny uśmiech.

— Nareszcie jesteś pewna. — powiedziała, podchodząc do córki powoli.

Kazimierz zesztywniał.

— Nadzieja… jesteś pewna? — spytał cicho, jakby bał się odpowiedzi.

Spojrzała na niego łagodnie.

Nie było w niej strachu.

Po Finlandii coś się w niej uspokoiło.

— Jeśli mamy wejść do Albionu, do świata snu, mgły i duchów dawnych królów, potrzebuję widzieć więcej niż śmiertelnicy. — odparła. — Nie chcę mocy dla siebie. Chcę ochronić Wandę.

Dziewczynka ścisnęła dłoń ojca, ale patrzyła na matkę z fascynacją, nie lękiem.

— Czy mama będzie jak babcia? — spytała.

Irina uklękła przed wnuczką.

— Nie. — powiedziała niespodziewanie ciepło. — Twoja mama pozostanie sobą. Otworzę jej tylko oczy na to, co ukryte między światami.

Karelia spojrzała w dal, gdzie śnieżny las zaczynał zmieniać się w mgłę gęstą jak mleko.

— Albion już odpowiada. — szepnęła.

Irina położyła lodowatą dłoń na czole córki.

Chłód przeszył Nadieżdę natychmiast.

Ale nie był to chłód śmierci.

Raczej chłód poranka nad rzeką, gdy mgła unosi się nad wodą.

Przed oczami zobaczyła:

— białe klify

— ciemne lasy Brytanii

— kamienny krąg

— jezioro spowite mgłą

— miecz wystający z tafli

— i postać kobiety w czerni, nad którą krążyły kruki

— Morrigan… — wyszeptała.

Irina cofnęła dłoń.

Na szyi Nadieżdy pojawił się srebrny znak przypominający celtycki węzeł spleciony z półksiężycem.

— Gotowe. — powiedziała Śmierć. — Teraz będziesz widzieć sny ziemi.

Kazimierz objął żonę, kiedy lekko zachwiała się na nogach.

— Ile to potrwa?

Karelia odpowiedziała pierwsza:

— Do pierwszej mgły Albionu. Potem sen stanie się jawą.

Wanda spojrzała w dal.

— Tato… — szepnęła. — Ja już ją widzę.

— Kogo?

— Kobietę z krukami. Czeka na nas po drugiej stronie morza.

W tym momencie śnieg pod ich stopami zaczął topnieć, odsłaniając krąg z wody, idealnie gładki jak lustro.

Europa zrobiła krok w tył.

— To przejście do Avalonu.

Irina uśmiechnęła się chłodno.

— A więc czas na Brytanię.

Kazimierz spojrzał na Wandę, potem na Nadieżdę, która wciąż miała w oczach odbicie białych klifów.

— Sen czy jawa… — mruknął.

Z wody wynurzył się miecz.

— O tym zdecyduje król, który śpi.

— Król Artur? — Kazimierz nie wierzył. — Przecież to legenda.

— To nie jest tylko legenda. — powiedziała Irina. — Zanim stałam się taka… miałam dostęp do tajnych archiwów KGB.

— Co to ma wspólnego z Brytanią mamo? — spytała Nadieżda.

— KGB ma dostęp do wielu informacji. — uśmiechnęła się Śmierć. — Czasami bycie politrukiem miało swoje plusy.

Kazimierz zmarszczył brwi.

— Chcesz mi powiedzieć, że Związek Radziecki wiedział o… królu Arturze?

— Nie tylko wiedział. — odparła Irina. — Próbowano go odnaleźć.

Zapadła cisza.

Nawet Karelia spojrzała na nią z niedowierzaniem.

— Po co? — spytała Finlandia.

— Bo ten, kto obudzi śpiącego króla, może wpłynąć na los całej Europy. — odpowiedziała chłodno. — Kreml chciał mieć pewność, że jeśli Zachód sięgnie po stare symbole, my będziemy szybsi.

Europa spuściła wzrok.

— Artur nie jest symbolem Zachodu. — powiedziała cicho. — Jest symbolem mojej jedności.

— I właśnie dlatego wszyscy go szukali. — odparła Śmierć.

Nadieżda zrobiła krok naprzód.

— Mamo… co było w tych aktach?

Irina przez chwilę milczała, jakby wracała pamięcią do czasów, gdy jeszcze nosiła mundur i czerwone dystynkcje.

— Operacja Avalon. — powiedziała w końcu. — Lata siedemdziesiąte. Agenci wniknęli w struktury brytyjskich lóż, uniwersytetów i archiwów kościelnych. Szukali wzmianki o wyspie we mgle i królu, który nie umarł.

Kazimierz parsknął gorzko.

— Brzmi jak brednie pijanych generałów.

— A jednak z ekspedycji wrócił tylko jeden człowiek. — odparła Irina.

Wanda ścisnęła dłoń ojca mocniej.

— Co powiedział?

Śmierć spojrzała na wnuczkę.

— Że widział miecz wbity w kamień pośród jeziora, choć do dziś nie potrafię tego logicznie wyjaśnić.

I że usłyszał głos:

„Jeszcze nie nadszedł czas.”

Mgła wokół nich zgęstniała.

Karelia spojrzała przed siebie.

— To już nie Finlandia.

Przed nimi, jakby wyrastając z powietrza, ukazały się:

— zielone wzgórza

— białe klify

— ruiny starej fortecy

— kruki krążące nad kamiennym kręgiem

Europa westchnęła.

— Albion.

Kazimierz nadal patrzył z niedowierzaniem.

— Czyli Artur naprawdę śpi?

Z mgły dobiegł spokojny kobiecy głos:

— Śpi.

Wszyscy odwrócili się gwałtownie.

Na kamieniu siedziała kobieta w czerni, a na jej ramieniu spoczywał kruk.

— Ale nie każdy ma prawo go obudzić.

— Morrigan.

Kobieta skinęła głową.

— Dobra dedukcja. — odparła.

Milczała przez chwilę.

— Avalon jest poza waszym zasięgiem. — rzekła w końcu.

— W takim razie po co to wszystko? — spytał Kazimierz.

— Tu nie chodzi o Artura. — powiedziała wiedźma. — Tu chodzi o artefakt, którego szukał.

— Graal. — Europa spojrzała na nią.

Morrigan kiwnęła głową.

— Jedna z legend chrześcijańskich mówi, że ten kto odnajdzie Graala, włócznię przeznaczenia i koronuje się na władcę w waszym Królestwie Niebieskim zostanie władcą świata chrześcijańskiego. — odparła wiedźma.

Zapadła ciężka cisza.

Kazimierz pierwszy przerwał milczenie.

— Chcesz powiedzieć, że ktoś szuka wszystkich trzech?

— Nie ktoś. — poprawiła go Europa. — oni.

Jej głos zabrzmiał zaskakująco gorzko.

— Watykan. — domyśliła się Nadieżda.

Irina skrzyżowała ręce na piersi.

— I nie tylko oni. Kiedy istniał jeszcze Związek Radziecki, podobne plotki krążyły w GRU i KGB. CIA też miała własne dossier o Graalu.

Każde imperium chce symbolu, który legitymizuje władzę.

Morrigan obeszła kamienny krąg powoli, a kruk na jej ramieniu zatrzepotał skrzydłami.

— Artur nie śpi dlatego, że świat potrzebuje bohatera.

Śpi, bo strzeże drogi do Graala.

Wanda uniosła głowę.

— Czyli Avalon jest kluczem?

— Tylko pierwszym zamkiem. — odpowiedziała wiedźma. — Graal nie należy ani do Celtów, ani do chrześcijan.

Jest starszy niż oba te porządki.

Europa spojrzała na nią z napięciem.

— Gdzie jest?

Morrigan przez chwilę milczała, jakby sama ważyła, czy wolno jej odpowiedzieć.

— W miejscu, gdzie kończy się mgła Albionu, a zaczyna wasza wiara.

W ziemi króla-rannego.

Tam, gdzie włócznia przebiła bok cierpiącego władcy i nigdy nie przestała krwawić.

Kazimierz zmarszczył czoło.

— To brzmi jak połączenie Percevala z Longinusem.

Na twarzy Morrigan pojawił się cień aprobaty.

— Wreszcie ktoś rozumie.

Wasze legendy rozdzielają to, co dawniej było jednym mitem.

Nadieżda ścisnęła dłoń męża.

— Czyli tom chrześcijański zacznie się tam, gdzie kończy Avalon.

Europa spojrzała na córkę z dumą.

— Dokładnie. Celtowie strzegą przejścia, ale Królestwo Niebieskie strzeże celu.

Irina uśmiechnęła się chłodno.

— A więc zanim ktokolwiek sięgnie po koronę świata, musimy odnaleźć Graala.

Morrigan wyciągnęła rękę.

W powietrzu rozbłysła mapa:

— Albion

— Bretania

— Kornwalia

— Glastonbury

— Rzym

— Jerozolima

Pośrodku pulsował czerwony punkt.

— To pierwszy ślad.

Glastonbury. Grób króla, który nigdy nie umarł.

— Skąd mamy pewność, że mówi prawdę? — spytał Kazimierz. — To ta zła według legend arturiańskich.

— Zawsze masz moje wizje. — Nadieżda uśmiechnęła się do niego.

— A jaki miałabym interes w kłamstwie? — spytała wiedźma.

— Pomyślmy może ze względu na fakt, iż król Artur to twój wróg?

— Merlin. — poprawiła. — Poza tym nikt nie chce by chrześcijaństwo wytępiło wszystkich rodzimowierców.

Europa uniosła wzrok.

— Nie chrześcijaństwo. — powiedziała spokojnie. — Tylko ci, którzy chcą użyć wiary jako korony do rządzenia światem.

Morrigan spojrzała na nią z uznaniem.

— Matka kontynentu wreszcie mówi językiem starych królów.

Kazimierz nadal nie opuszczał gardy.

— W legendach to ty byłaś zwiastunką śmierci i wojny.

Dlaczego mielibyśmy ci ufać?

Wiedźma podeszła bliżej.

Kruki nad kamiennym kręgiem zniżyły lot.

— Bo wojna zawsze była moją domeną. — odpowiedziała bez cienia wstydu. — I właśnie dlatego rozpoznaję taką, której nie da się już zatrzymać mieczem.

Nadieżda spojrzała na nią uważnie.

— Co widzisz?

Morrigan wyciągnęła dłoń.

Mgła nad Albionem zadrżała i ukazała obrazy:

— płonące opactwo

— procesję kardynałów

— włócznię niesioną przez rycerzy

— koronę spływającą krwią

— tłumy klęczące przed tronem

Rozdział 2

Mroczna prawda

Wanda ścisnęła płaszcz matki.

— To straszne.

— To dopiero początek. — odparła bogini. — Jeśli ktoś połączy Graala, włócznię i koronę, nie narodzi się wiara. Narodzi się imperium zbawienia przez przymus.

Kazimierz zamilkł.

To określenie uderzyło w niego zbyt mocno.

Brzmiało aż za znajomo.

— Jak każdy totalitaryzm… — mruknął.

Irina spojrzała na niego kątem oka, ale nic nie powiedziała.

Europa podeszła do kamiennego kręgu.

— A więc nie bronisz Artura.

Bronisz równowagi.

— Tak. — przyznała Morrigan. — Merlin zawsze wierzył, że nadejdzie czas, gdy stare i nowe wierzenia będą musiały stanąć ramię w ramię.

Ten czas właśnie nadszedł.

Nadieżda zamknęła oczy.

Znów poczuła chłód wizji.

Widziała:

— złoty kielich

— czarną włócznię

— koronę unoszącą się nad Rzymem

— i cień rozciągający się od Watykanu po krańce Europy

Otworzyła oczy gwałtownie.

— Kaziu… ona mówi prawdę.

Pierwszy trop prowadzi do Glastonbury, ale drugi… do Rzymu.

Morrigan uśmiechnęła się blado.

— Wreszcie rozumiecie, dlaczego tom celtycki jest tylko pierwszą bramą.

— Nadal jakoś jej nie ufam. — skrzywił się Kazimierz.

— Nie ufasz mi a ufasz Śmierci i jej tworowi. — Morrigan przewróciła oczami.

Aleksiej od niepamiętnych czasów spojrzał w kalendarz.

1 listopada.

— Chętnie bym z wami pobył, ale siostra czeka. — powiedział.

Irina podeszła do niego.

— Uważaj na siebie ukochany. — odparła.

Skinął głową i znikł w portalu.

Przez krótką chwilę wszyscy patrzyli w miejsce, gdzie jeszcze przed momentem stał.

Mgła zgęstniała niemal natychmiast.

Morrigan uniosła brew.

— Mądrze. Tej nocy granica między światami jest najcieńsza.

Europa spojrzała na nią uważnie.

— Samhain.

Wiedźma skinęła głową.

— Wasze Wszystkich Świętych to tylko echo starszej pamięci.

Dziś duchy królów, druidów i poległych wojowników chodzą po Albionie swobodniej niż żywi.

Kazimierz skrzywił się jeszcze bardziej.

— No świetnie, czyli idealna noc na wycieczkę po przeklętej wyspie.

Nadieżda parsknęła cicho śmiechem.

— Przynajmniej klimat pasuje.

Wanda jednak patrzyła przed siebie w skupieniu.

— Tato… ktoś idzie.

Wszyscy odwrócili się.

Z mgły wyłonił się pochód postaci w starych zbrojach.

Nie szli szybko.

Sunęli bezszelestnie, jakby byli bardziej wspomnieniem niż ludźmi.

Na czele jechał rycerz w koronie, ale z opuszczoną przyłbicą.

Kazimierz mimowolnie cofnął się o krok.

— Rycerze Okrągłego Stołu…

Morrigan spojrzała na pochód bez cienia zdziwienia.

— Nie.

To tylko ich cienie.

Prawdziwi śpią razem z królem.

Europa przycisnęła dłoń do serca.

— Czy to znak?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 34.32