E-book
20.34
drukowana A5
38.59
drukowana A5
kolorowa
62.79
Różne oblicza Lukrecji

Bezpłatny fragment - Różne oblicza Lukrecji

o tym, jak uczyłam się być kobietą


Objętość:
174 str.
ISBN:
978-83-8104-923-8
E-book
za 20.34
drukowana A5
za 38.59
drukowana A5
kolorowa
za 62.79

Jestem kobietą o wielu obliczach

Kobieta, która została główną bohaterką pierwszego w historii
polskiej telewizji miniserialu o osobach transpłciowych.

Kobieta, która z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy
dumnie kroczy przed siebie.

Kobieta, która zna swoją wartość i konsekwentnie ją
wykorzystuje…

Kobieta, która swoim życiem pokazuje, że wystarczy tylko
gorąco pragnąć i nie bać się iść przed siebie z podniesioną
głową…

Po prostu…

Kobieta sukcesu…

Jestem kobietą sukcesu

Na co dzień zobaczycie pewną siebie, elegancką kobietę

Kobietę, która jest w pełni świadoma swoich zalet, ale także i wad. Bo kto ich nie ma.

Jestem przebojową, tryskającą pomysłami liderką.

Dbam o to, by mój wizerunek wyróżniał mnie z tłumu.

Chcę, żebyś nie przeszedł koło mnie obojętnie.

Pragnę wzbudzić w Tobie niepokój i zachwyt

Kobieta sukcesu

Była motorem napędowym Magicbombs. Gdy Jej zabrakło, magia zniknęła. Była duszą Balance Of The Ego. Ale ponownie zdana była na kogoś. Zawiodła się. Ale wyciągnęła wnioski. Nie słuchała innych tylko siebie. Swojej intuicji. I wygrała. Została Królową. Została Miss. Już wiedziała, jak musi postępować w przyszłości. I konsekwentnie tak postępuje. Najpier prasa. Potem krótkie formy dokumentalne. TVN, Polsat, BBC, Onet.pl
Wreszcie ukoronowanie pewnego etapu drogi

Jestem kobietą delikatną i uczuciową

W obecności kobiety, którą kocham i przez którą jestem

kochana, jestem kobietą, której nikt inny nie zobaczy na

żywo.

Nieśmiałą, delikatną, oddaną.

Ciekawą poznawania zupełnie dla Niej nowych obszarów.

Pokorną uczennicą chcącą nauczyć się być dla Niej kimś wyjątkowym

W Jej oczach jestem kobietą, która nadała nowy sens Jej życiu.

Kobietą, przed którą klęka i w ręce której oddaje swój los.

W Jej oczach jestem kobietą liryczną i poetycką

Kobietą o bogatym wnętrzu, zorganizowaną i uporządkowaną

Kobieta uczuciowa i delikatna, ale…

Nigdy, gdy była mężczyzną, nie czuła się atrakcyjna erotycznie. Mimo, że słyszała wielokrotnie, że jest atrakcyjnym chłopakiem, nie wierzyła.

Dopiero, gdy odkryła w sobie kobietę, uwierzyła, że jest warta grzechu. Bo sama uwierzyła w siebie.

Od chwili, gdy zaczęła na siebie zakładać damską bieliznę, coraz bardziej marzyła, by ona wypełniała się tam, gdzie powinna, a nie tam, gdzie powodowała to fizyczność Jej ciała.

Wreszcie rozpakowała przesyłkę, która pozwoliła, patrząc w
lustro, widzieć Ją…
Wtedy wpadła w szał erotycznych iluzji. Chciała podniecać
swoją kobiecością. Pełnią kobiecości. I uczyła się tego.

Wielokrotnie widziała, jak kobiety pieściły swoje piersi, swoje
łono. Teraz i Ona zapragnęła w ten sposób podniecić i sprawić
przyjemność innej kobiecie, tak, właśnie kobiecie, bo zrozumiała, że świat mężczyzn, z którego się wyzwoliła, jest dla Niej światem definitywnie zamkniętym. Mężczyźni Jej nie interesują.

Uczyła się i nadal się uczy, jak być kobietą także w sferze erotyki. Dlatego tutaj jest bardzo silny ładunek erotycznych
iluzji. Ale jednak to iluzja…
Jednak dla Niej to nie iluzja. To głębokie pragnienie budzić pożądanie w innych kobietach…
Namiętna i uczuciowa Ciągle szuka, ciągle marzy, nieraz
próbuje, ale...jest sama. Kipi w Niej wulkan namiętności.

Czy znajdzie kiedyś ujście?

Jestem dziewczyną z sąsiedztwa

Jestem kobietą uwielbiającą legginsy, obcisłe koszulki i długie tuniki.

Kobietą lubiącą wygodę.

Kobietą, która wie, że jej atutem są jej nogi nie i zamierza ich ukrywać.

Kobietą rozkochaną w lycrze, która na widok błyszczących legginsów dostaje orgazmu

Dziewczyna w legginsach

Legginsy to obecnie najliczniejszy element mojej garderoby. Długie, 3/8, 2/3, capri, krótkie, kolarki. Do tego kombinezony. Czarne, białe, brązowe, fioletowe, szare, wielokolorowe.

Legginsy, które można nosić z krótkimi bluzeczkami. Legginsy, które ze względu na swoją prześwitującą fakturę, mogą być uzupełnieniem długich koszulek, tunik, mini sukienek.

Od lat jest to najbardziej zużywalny element mojej garderoby. Stale coś ubywa. Stale coś przybywa. Legginsy z aplikacjami, nadrukami, nawet z gotyckim wiązaniem gorsetowym na tylnej części nóg. Nosiłam je wtedy, gdy jeszcze nie widziałam, dlaczego je tak kocham, jeżdżąc rowerem, zwiedzając ukryte w lasach zabytki militarne.

Chodziłam w krótkich kolarkach z lycry na spacery z moim kilkuletnim synkiem. Pojechałam nad morze i nad jezioro z rodziną wiele lat temu w długich legginsach z lycry.

Obecnie, wiedząc już kim jestem, szukam możliwości jak nosić je wtedy, gdy chcę.

Najpierw nosiłam obcisłe spodnie, które były dla mnie
namiastką legginsów. Legginsy zakładałam jadąc samochodem
do Bad Nauheim, do Poznania, do Warszawy, na ASG. Wreszcie w Poznaniu przełamałam się i pojechałam w legginsach tramwajem do centrum na spotkanie z przyjaciółką. Sukcesywnie zwiększam garderobę, która pozwala mi nosić legginsy bez obaw, bo mam jedną niedogodność, która mi to utrudnia. Długie koszulki, tuniki. Płaszczyk do połowy uda obcisły i zapinany do samego dołu.

Są oczywiście sytuacje, gdy legginsy zostają w domu, bo sukienki, spódniczki, stroje wizytowe też uwielbiam i doskonale się w nich czuję. I coraz częściej są sytuacje, które wymagają takiej stylizacji, która długi czas była bardzo skromnie reprezentowana w mojej garderobie, co widać na zdjęciach z moich publicznych występów. Teraz i to się zmienia.

Ale tutaj jestem dziewczyną w legginsach.

W domu, na podwórku, w samochodzie, na ulicach, w tramwaju, na imprezach…
Odważyłam się także wprowadzić do mojej kolekcji wzorzyste legginsy. A gdy to zrobiłam, zaczęłam pragnąć legginsów w kwiatowe wzory…
I zaczęłam je nosić wtedy, gdy mam na to ochotę…
Krótki topik, tunika, bez biustonosza, bez peruki, bez pełnego
makijażu…
A za jakiś czas z biustonoszem, delikatnym makijażem, bez peruki…

Jestem kobietą skrytą w męskim ciele

Byłam mężczyzną

Jestem ojcem, byłam mężem.

Byłam spokojną domatorką, która przez wiele lat prowadziła

dom i wychowywała syna, gdy żona pracowała setki kilometrów od domu.

Jestem pasjonatką historii, muzyki i książki.

Ale moja dusza należy do Niej

Dlatego, gdy zobaczycie Jego, zobaczycie w Nim Ją, w ubraniu, w zachowaniu, w gestach.

Zobaczycie pierścionek na palcu, bransoletkę na ręce, łańcuszek na nodze.

Zobaczycie spodnie i płaszczyk zapinane na damską stronę. Niekiedy zobaczycie balerinki lub damskie sandałki na jego
stopach. Zobaczycie pomalowane paznokcie.

A niekiedy, gdy sytuacja tego wymaga, zobaczycie tylko
kolczyki w uszach

Kobieta w męskim ciele

Kobieta tkwiła w nim od zawsze. Korzystała z każdej okazji, by móc przemówić. Lecz długo on Jej nie słyszał. Chociaż pozwalał Jej przemawiać poprzez swoje pasje.

Wreszcie, gdy zrozumiał, ona mogła pojawiać się częściej.

I Ona uczyła go, jak zrozumieć. Rozwijała w nim jego pasje, jednocześnie starając się kierunkować je coraz bardziej ku temu, czego sama oczekiwała. Czego sama potrzebowała.

Jednocześnie uczyła siebie, że trzeba kochać siebie taką, jaką jest się stworzoną, bo tylko wtedy będzie mogła żyć w zgodzie z sobą i pełnią życia. Niezależnie od okoliczności, w jakich w danym momencie się znajduje.

Wreszcie zrozumiała, że to nie ciało stanowi o tym, kim jest.   Dlatego, czy jest naga, czy ubrana
czy w makijażu czy bez
czy z własnym biustem czy z silikonowymi protezami
czy z własnymi włosami czy w peruce
czy w męskim stroju uzupełnionym butami na 10 cm szpilce
czy w damskim stroju ale z męską twarzą, to zawsze jest Ona. Lukrecja. A w ostatnim czasie Jej wygląd zaczął się zmieniać…

Wstęp

Książka ta jest wersją strony internetowej. Strona ta zawiera galerie zdjęć, które były kanwą przedstawienia tej jedynej w swoim rodzaju szkoły. Zainteresowanych odsyłam na tę stronę. Znajduje się ona pod adresem :

http://lukrecjakowalska1969.wixsite.com/rozneoblicza

Hasło do strony www znajduje się na końcu książki.

Istnieje też możliwość otrzymania wszystkich galerii w postaci prezentacji multimedialnych wszystkich galerii nagranych na płytę DVD. Hasło jakiego trzeba użyć w przypadku chęci otrzymania płyty DVD znajduje się także na końcu książki.

Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy :

lukrecjakowalska1969@gmail.com

Tekst książki zawiera okres od wiosny 2012 roku do stycznia 2015.

Szkoła pozowania, wizażu i stylizacji

Od momentu, gdy w lustrze zobaczyłam Lukrecję, zaczęłam szukać swego wizerunku.

Różne oblicza to moja szkoła bycia kobietą, czyli tak naprawdę moja szkoła życia.

Pierwszy okres to jeszcze fascynacja fetyszem i erotyką. Ale już wtedy pojawiają się pierwsze próby stylizacji kobiety, zwłaszcza krótko przed startem w konkursie Miss Trans, gdy szykowałam kreacje zgodnie z moją interpretacją regulaminu. Dzięki tym przygotowaniom wymyśliłam moją pierwszą wersję Buisness Woman z dostępnych wtedy ubrań. Gdyby nie to, że dostałam trochę rzeczy od mojej ówczesnej żony, nie miałabym w czym się zaprezentować, bo wszystko, spódnica, koszula i marynarka, miałam od Niej.

Wiele z tych „stylizacji” to tylko i wyłączne realizacja moich pasji do konkretnych elementów odzieży czy faktury materiału. Sprawdzania co by było gdybym założyła to, czy tamto. Niekiedy tylko w zaciszu domowym lub w ustronnych miejscach mogę mieć na sobie te swoiste stylizacje. Ale i one mnie czegoś uczyły.

Tak samo w przypadku serii urok bielizny. Najpierw była to chęć zobaczenia siebie w najbardziej nagiej wersji, jaka była dla mnie dostępna, chcąc wizualnie pozostać kobietą. Z czasem ewoluowało to w chęć pokazania, że moja kobiecość to już nie tylko fetysz. Że pod spodem chcę nosić to samo, co biologiczne kobiety. I chcę w tym dobrze wyglądać. Wreszcie, gdy pojawiły się protezy, prezentacja bielizny nabrała nowego wymiaru. Natomiast ja stanęłam przed kolejnym wyzwaniem. Nauczyć się dobierać biustonosze do moich piersi, zwracać uwagę na wygodę i estetykę. Na to, by bielizna, którą już miałam, była w miarę możliwości uzupełniana tak, by tworzyła stylistyczne komplety. Pojawiła się także możliwość stworzenia wizualnej iluzji kobiecego aktu.

Dokładnie w ten sam sposób ewoluowały erotyczne iluzje. Od nagich zdjęć z tyłu do pełnych kobiecych aktów. Nigdy nie będę biologiczną kobietą i także tego uczyłam się podczas tych lekcji. Początkowo uważałam, że tylko, jak będzie idealna iluzja, będę czuła się kobietą. Chciałam wręcz poddawać edycji zdjęcia. Częściowo to robiłam. Ale ucząc się, a potem przeglądając lekcje, zrozumiałam, że natury nie oszukam i że muszę przyjąć to, co jest. I do tak postawionej tezy dopasowywać swoje stylizacje. I to jest ostateczny efekt tych wielomiesięcznych lekcji.

Przestałam już tworzyć iluzję. Jestem kobietą w męskim ciele, która dla poczucia się bardziej kobieco ma silikonowe protezy piersi i łona, które wcale nie są wygodne i które powalają fizycznie wczuć się w codzienność biologicznych kobiet. Teraz już wiem, jak mogę rozebrać się i zaprezentować piękny zestaw bielizny bez obaw, że będzie to odebrane jako parodia… i bez obaw, że będzie widać to, co powinno zostać ukryte.

Stale obecnym elementem wszystkich lekcji jest także nauka, jak zaakceptować to, że jestem kobietą w męskim ciele. Tego już się nauczyłam. I tak, jak na początku nauki szukałam, jak nosić cokolwiek kobiecego, gdy muszę być nim, tak obecnie po prostu zakładam na siebie to, co chcę. Tak, jak na początku tworzyłam wręcz często groteskę lub parodię, szukając na siłę różnych „kombinacji” tak teraz już wiem, że przymiarki to co innego niż stylizacje. I nawet, jak mam na sobie nową sukienkę bez szpilek, biustonosza, peruki i makijażu, widzę na zdjęciu kobietę. Podczas gdy na początku nauki byłam głównie facetem w damskich ciuszkach. I także tego uczyłam się podczas tych lekcji. Jak pozostać kobietą naturalną w różnych formach pozowania, bo oczywiście cała ta szkoła stworzona została także po to, by ująć w pewne ramy moją pasję do fotomodelingu we własnym wydaniu. I tutaj też wiele się nauczyłam, czego dowody nie raz słyszałam podczas profesjonalnych sesji fotograficznych.

Różne oblicza pozwalają mi jednak przede wszystkim zaprezentować się w bardzo szerokim wachlarzu, zgodnie z dewizami, kobieta zmienną jest i kobieta ma wiele obliczy.

Taką właśnie jestem kobietą

Lukrecja, kobieta o wielu obliczach…

Pierwsze próby

Przymiarki

[2012]

W rozmowie z Emilią (w trakcie wywiadów do pracy dyplomowej) okazało się, że niesłychanie fascynował Ją proces metamorfozy. Powiedziała mi, że to z psychologicznego punktu widzenia jest bardzo ważne. Tak, ma rację. Przygotowania do wyjścia, przymiarki nowych strojów, komponowanie różnych wersji i ocena, czy pasuje cz nie, czy lepiej tak, czy tak, jest dla mnie bardzo ważna. Przykładam do tego procesu wielką uwagę i sprawia mi to wielką frajdę. Poświęcam temu bardzo wiele czasu.

Dlatego postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy, jak to wygląda w praktyce.

Tą galerię można potraktować jako wstęp do serii Szkoła wizażu i stylizacji, gdyż właśnie podczas tych przymiarek uczyłam się robić pierwsze makijaże, które „jakoś” wyglądały, po analizie moich „dokonań” w czasie przebieranek w Elektrowni. Podczas tych przymiarek zaczynałam także patrzeć na to, co do siebie pasuje, oraz jakie stylizacje pasują do wizerunku, jaki chciałam w danym momencie zaprezentować. Bardzo dużo dało mi te parę „przebieranek”. Dzięki nim także obmyśliłam moje stroje na Wybory Miss Trans 2012.

Legginsy

[2012]


Gdy zaczynałam pokazywać się publicznie, mogłam zdradzić moją największą miłość? Nigdy! Dlatego co miałam na sobie podczas pierwszego spaceru z Majką i Tomkiem po Starym Mieście w Poznaniu? Co miałam na sobie podczas pierwszej sesji Balance Of The Ego, gdzie miałam się zaprezentować w takiej stylizacji, którą najbardziej kocham, i która nie ma nic wspólnego z fetyszem?

Oczywiście legginsy.

Ich nigdy w mojej garderobie nie zabraknie. Wręcz przeciwnie, zawsze będę miała dylemat, które założyć. Zwłaszcza latem, bo zimą wybór jest o wiele prostszy…

make-up Justyna Kaczmarek

Bielizna, bez niej prawdziwa kobieta obejść się nie może

[2012]


Pewnego letniego dnia poszłam na stoisko z bielizną, gdzie moja żona kupowała bieliznę dla siebie, a potem kupowała staniki dla ciotki, czyli mnie.

Powiedziałam pani, o co mi chodzi i że to ja potrzebuję tych staników. I nie dość, że spotkałam się z bardzo dobrym przyjęciem, to dostałam takie staniki, których nie muszę wypychać skarpetkami, bo mają głębokie wkładki push-up, dzięki którym tworzą doskonałą iluzję naturalnego kształtu piersi. Nie miałam pojącia, że takie istnieją. Są małe, bo nie da się w takiej formie zrobić dużych, ale dzięki nim mogłam skończyć z wkładaniem skarpetek w biustonosz. Zawsze w tych stanikach jest ładnie zarysowany kształt piersi. Nawet, gdy pokazuję się w samym staniku. Co nieomieszkałam zrobić podczas pamiętnego spaceru z Majką i Tomkiem. Tańczyłam w samym staniku na parkiecie irlandzkiego Pubu i reklamowałam w samym staniku Kino „Pokusa”.

Te staniki towarzyszyć mi będą non stop. Nie wyprą ich nawet moje sztuczne piersi. Te trzy staniki, czarny, biały i czerwony, są jednym z najważniejszych elementów mojej garderoby.

Są i takimi pozostaną. Ciekawa jestem, na jak długo…

make-up Justyna Kaczmarek

Justyna Kaczmarek — Loula Studio

[2012]


Witam

Mam nietypowe pytanie.

Może zanim cokolwiek więcej napiszę, zapytam, czy zrobiłaby pani makijaż mężczyźnie trans. ja nim jestem. Obecnie jestem w Niemczech. Przed wyjazdem stworzyłam jeden projekt, który po moim wyjeździe umarł śmiercią naturalną. Teraz tworzę następny, więc w grę wchodzi ewentualnie dłuższa współpraca. Tutaj jest link do strony mojego poprzedniego projektu, żeby mogła Pani zobaczyć, że nie jestem żadną żartownisią. Ja będę potrzebowała dwa makijaże do zrobienia u mnie w domu w sobotę 19 maja po południu. Oczywiście w Poznaniu. Proszę podać szacunkowy kosz, jeżeli chciałaby Pani spróbować. Na tym spotkaniu przedstawiłabym też szczegóły projektu, który obecnie tworzymy z przyjaciółkami.

Pozdrawiam serdecznie

Lukrecja


Tak napisałam do kilku wizażystek krótko przed moim powrotem do Polski. Odpowiedziały trzy. Justyna i dwie Kasie.

Dwie z nich poznałam na inauguracyjnym spotkaniu Balance Of the Ego.

Tak się złożyło, że to właśnie Justyna nie tylko mnie malowała, ale jako pierwsza uczyła krok po kroku, jak robić makijaż. Dzięki tym lekcjom już niedługo mogłam sama podjąć próby zrobienia metamorfozy. Nawet wtedy, gdy podczas tych prób miałam z czymś problem i napisałam do Justynki, zawsze mi odpowiedziała i wyjaśniła.

Nigdy Jej tego nie zapomnę…

Justynko, dziękuję

Gorąco Ją polecam. To wspaniała dziewczyna i świetna profesjonalistka

Szefowa

[2012]


Przez chwilę poczułam się, jak prawdziwa buissnes woman. Po wielu miesiącach wirtualnych rozmów wreszcie nasz projekt Balnance of the Ego ujrzał światło dzienne. Zostałam jednogłośnie ogłoszona duszą tego projektu i rzuciłam się w wir prac. I oczywiście, jak po spotkaniu z Kasią miałam namiastkę odpowiedniego stroju, postanowiłam zrobić mini sesję i zobaczyć, jak wyglądam jako szefowa przy pracy w moim własnym domowym „biurze”, czyli z laptopem przy stole w pokoju. I chociaż wskutek różnych zawirowań, niezawinionych przez nikogo, niewiele udało się zdziałać, to jednak podwaliny są stworzone i być może jeszcze Balance ożyje. Ale wtedy szefowa będzie wyglądała zupełnie inaczej, więc tym bardziej chcę zachować w pamięci tą pierwszą odsłonę, która powstała z potrzeby chwili i z wykorzystaniem tego, co było pod ręką…

make-up Justyna Kaczmarek

Prawdziwy początek

Kolejne szaleństwo przebieranek

[2012]


Jeszcze za nim „sprowadziłam” Lukrecję do Bad Nauheim, udało mi się tanio kupić parę fajnych ciuszków ze skóry i lederoptik (jak to nazywają Niemcy). Oczywiście musiałam sprawdzić, jak to się prezentuje. Poza tym, akurat zaczynałam się przekonywać do stylizacji skórzanej, która dotychczas jakoś, poza typowo fetyszowymi stylizacjami, nie przemawiała do mnie. Zaraziłam się i obecnie skórzana i skóropodobna odzież jest obecna w mojej codziennej garderobie. I z wielką przyjemnością ją noszę. Pierwszym elementem, który przybył z Polski była stara peruka, więc namiastka kobiecej stylizacji mogła się także pojawić, ale to był tylko wstęp. Bo w drodze był już pełny zestaw…

To właśnie za pomocą tych „przebieranek” wkroczyłam w nowy rozdział w moim życiu. W przeciwieństwie do poprzednich moich przebieranek, które były związane z moimi fetyszowymi pasjami, nawet, jak komponowałam stroje do klubu lub sesji fotograficznych, tutaj pierwszy raz szukałam sposobu na takie komponowanie mego stroju, by coraz większa kolekcja damskich damskiej garderoby nie wisiała w szafie, a stawała się powoli elementem wykorzystywanym w życiu codziennym. I tak się stało. Z czasem moja garderoba uległa całkowitej wymianie na kobiecą i obecnie nie mam już problemu, w czym mam chodzić ubrana.

Jednak głównie jeszcze w tym czasie oddawałam się pasjom fetyszowym. Lycra, bielizna, szpilki, pończochy, legginsy. Zresztą w różnym stopniu robię to do dzisiaj, ale sposób bardzo ewoluował.

Dzisiaj nie ma już jego. Nie ma ich. Jest tylko ona.

Prawdziwy początek

[2012]


Jedną z nagród dla Miss była paleta cieni. Justyna kupiła mi korektor i puder. Poza tym, miałam już szminki, tusze, lakiery. Makijaż kosztuje. Nie zawsze też była możliwość mieć go zrobionego wtedy, gdy pragnęłam lub potrzebowałam. Wiedziałam już, że będę w świat kobiecości wchodziła coraz głębiej. A także w świat modelingu. Skoro mogłam w Bad Nauheim wieczorami wcielać się wizualnie w kobietę, to postanowiłam spróbować nauczyć się podstaw makijażu i stylizacji. Kolejne galerie przedstawiają tą swoistą lekcję. Wszystkie powstały podczas mego kilkumiesięcznego pobytu w Bad Nauheim. Stylizacje, które tu można zobaczyć, ograniczone były niewielką posiadaną przeze mnie kobiecą garderobą. Są tutaj także zdjęcia, zwłaszcza w tej galerii, które pokazują, że nic nie bierze się samo. Najpierw było sporo nieudanych prób. Zresztą nadal się uczę i nadal robię błędy…

Skóra

[2012]


Kiedyś wydawało mi się, że skórzana odzież nie jest dla mnie. Jakoś nie czułam pociągu do niej. Wreszcie spróbowałam. I okazało się, że bardzo się dobrze w niej czuję. W końcu to przecież podstawowy składnik stylizacji gotyckich i fetyszowych, więc dobrze, że go szybko odkryłam…

Lycra moja miłość

[2012]

Kocham lycrę.

Od niej wszystko się zaczęło i tak już zostało. Legginsy, body, sukienki, spódniczki, topiki. Ciągle mi mało i ciągle w mojej garderobie pojawiają się nowe. Szukam sposobów, by nosić rzeczy zawierające lycrę. Nie wszystko mogę zakładać tak, jak bym chciała. Wtedy oddaję się tej pasji przed obiektywem aparatu. Uwielbiam czuć fakturę lycry w moich dłoniach. Wrażenia przenoszone na ciało, jak i te wzrokowe, budzą zawsze mój zachwyt i radość. I dostarczają niezwykłych doznań

Legginsy

[2012]


Możliwości noszenia legginsów od zawsze zazdrościłam fizycznym kobietom. Korzystam z każdej okazji, by je nosić, nie tylko te z lycry, ale dopiero w momencie pełnej metamorfozy mogę zobaczyć siebie tak, jak chciałabym siebie oglądać jak najczęściej…

A la latex

[2012]


Od dawna pociągał mnie latex, ale cena, jak i niełatwa pielęgnacja, że o noszeniu nie wspomnę, skutecznie mnie powstrzymywały przed wejściem w świat latexu. Do czasu, aż odkryłam, że jest spora oferta a la latex. Wygodna, tania, więc szybko znalazła się w mojej garderobie…

Urok bielizny

[2012]

Moja kobiecość zaczyna się już tam. Nawet jako on gdy tylko to jest możliwe, noszę damską bieliznę, legginsy, rajstopy. Tutaj zobaczycie także, ile ktoś taki jak ja musi niekiedy na siebie założyć pod spodem, by iluzja była jak najdoskonalsza…

Erotyczne iluzje

[2012]


Kocham erotykę, nie wstydzę się tego i nie uciekam od niej.

To, kim jestem, powoduje we mnie pragnienie pełnej iluzji. Nie tylko ubranie, makijaż, peruka.

Akt.

Nigdy nie zrobię korekty płci, więc szukam innych sposobów, by spełnić swoje erotyczne marzenia…

Nigdy? Nigdy nie mów nigdy…

To ostatnia galeria z cyklu szkoła wizażu i stylizacji — trudne początki.

Ale sam temat powróci…

Berlińskie lekcje

Legginsy

[2012]


Zaraz po przyjeździe do Berlina dostałam przesyłkę z moim wymarzonym biustem i łonem. Bardzo szybko okazało się także, że mogę akurat w tym domu być sobą. Wyautowałam się i zostało to bardzo dobrze przyjęte. A ponadto samo mieszkanie miało ciekawy wystrój, dzięki czemu stanowiło świetne tło dla zdjęć. Więc cóż mi pozostało.

Makijaż, ubranie i przed obiektyw. Mój nowy nabytek spowodował, że skupiłam się na tym, o czym od dawna marzyłam. Jak nosić legginsy do krótkich koszulek i właśnie to postanowiłam przetestować.

…i cała reszta

[2012]


Skórzane spódniczki i obcisłe spodnie. Bluzeczki, przez które prześwituje mój nowy biust.

A wszystko w połączeniu z moimi fetyszowymi szpileczkami.

I z peruką, która za kilka miesięcy wróci do łask, gdy stanie się nieodzownym elementem mojego codziennego wizerunku. Powinnam to tutaj zobaczyć. Nie zobaczyłam. Musiał to zrobić dopiero ktoś, kogo poznam za parę miesięcy…

Z wizytą u Profesora

[2012]


Pierwszą sesję postanowiłam zaaranżować jako wizytę u Profesora. Był to bardzo znany w swoim czasie w Niemczech pan, mający bardzo szerokie koneksje zarówno w sferach akademickich, jak i politycznych.

Chciałam chociaż przez chwilę poczuć blichtr tych salonów, na których bywał, jak i rewizyt znanych osobistości w Jego berlińskim mieszkaniu, których duch był wyczuwalny w każdym zakamarku tego mieszkania.

A na koniec wizyty trzeba było wskoczyć w wygodny strój i posprzątać…

Urok bielizny

[2012]


Moje nowe protezy wymagały nowej bielizny.

Dużo czasu i prób zajęło mi, zanim nauczyłam się dopasowywać bieliznę do moich kobiecych atrybutów. Ale czy może być coś przyjemniejszego, niż przymiarki?

Utracona kolekcja

[2012/13]


Poniżej opis erotycznych iluzji z utraconej kolekcji

Po powrocie z Bad Nauhaim tydzień byłam w domu, a potem pojechałam do Berlina. Gdzie pierwszego dnia powiedziałam, kim jestem i dzięki wspaniałej reakcji, mogłam szaleć. Przed wyjazdem kupiłam sobie szkła kontaktowe, dzięki którym mogłam widzieć podczas robienia makijażu (bez szkieł, a nie zawsze mi się je chce zakładać, robię makijaż prawie po omacku, na wyczucie i ciągle zakładam i zdejmuję okulary). Poza tym, kupiłam protezy biustu i łona, dzięki czemu dostałam nowe pole do popisu.


Moje protezy pozwoliły mi wreszcie zobaczyć siebie nago jako iluzję kobiety. Początkowo strasznie irytowało mnie to, że widać, że to protezy, dlatego są tu głównie zdjęcia, które poddałam obróbce i edycji, by maksymalnie stworzyć iluzję. Dlatego, mimo ich „odważnej” treści, pamiętajcie, że to protezy. Obecnie już nie mam problemu z tym, że widać to i owo. Dzisiaj cieszę się, że je mam i mogę używać i nie przejmuję się, że np. na zdjęciach w bieliźnie, lub w tzw aktach „nagość zakryta” widać dokładnie, że to protezy. Jestem emocjonalnie kobietą, a to ma tylko dodać kobiecego wyglądu na zewnątrz. I robi to skutecznie, a o to mi w końcu chodzi.

Zawartość kolekcji „kolejny etap” jest o wiele skromniejsza, niż planowałam, gdyż podczas awarii systemu bezpowrotnie utraciłam surowe kolekcje zdjęć z okresu styczeń-luty 2012 roku. Niestety, akurat kolekcje, które miały być wykorzystane w tym cyklu, nie były jeszcze w trakcie przygotowania, dlatego jest tutaj tylko niewielki fragment tej kolekcji.

Tą galerią kończę drugą część.

W przyszłości już w takiej formie ta tematyka nie pojawi się. Mam już wypracowany styl ubierania na różne okazje. Nowe kombinacje sprawdzam niejako „na żywca” podczas różnych sesji w plenerze przy okazji moich różnych form pojawiania się publicznie. Także makijaż jestem już w stanie zrobić zadowalający, tym bardziej, że obecnie zależy mi na naturalnym wizażu a nie „waleniu po oczach”. Oczywiście, cały czas się go uczę, i jeszcze nie raz zobaczycie różne „wpadki”.

Kolejne części będą się jednak pojawiać, bo zapewne będę „zmuszona” w zaciszu domowym sama przetestować jakieś pomysły stylizacyjne.

Czeka mnie też „powtórka z rozrywki”.

Wśród tych utraconych zdjęć była wspaniała kolekcja w moich ukochanych legginsach z lycry. Oraz w jednym kombinezonie. A że lycrę kocham pasjami, mam powód, by ponownie w niej stanąć przed obiektywem.

Piwniczne przymiarki

Sukienki, spudniczki, bluzeczki…

[2013]

Podczas pobytu w Münster weszłam w posiadanie sporej ilości damskiej garderoby. Więc pojawiła się okazja, by temat stylizacji powrócił. Tym bardziej, że musiałam od razu stwierdzić, co mi się przyda a co nie, bo nie byłam w stanie wszystkiego zabrać ze sobą.

Brunetka, blondynka…

[2013]


Kupiłam kolejne peruki.

Brunetka bardzo klasyczna. Szukałam bardzo neutralnego wyglądu. Peruki, w której mogłabym się pokazywać na co dzień. Nie wiedziałam wtedy, że od dawna w domu na stojaku stoi ta, która doskonale nadaje się do tej roli. Ale i ta brązowa jest doskonała. I nie raz będzie w użyciu.

Przy okazji postanowilam sprawdzić, jak mi będzie w platynowym blondzie.

I ona już niedługo zagra bardzo fajną rolę…

Legginsy, legginsy…

[2013]


Jak zobaczyłam, ile legginsów wzbogaciło moją garderobę, oszalałam. W piwnicy, na basenie, na drewnianej ladzie baru. Czy może być coś piękniejszego, niż widok zgrabnych długich nóg w legginsach?

Może. Widok zgrabnych długich nóg w legginsach i butach na wyokich obcasach.

Moje pierwsze białe sandałki także debiutowały w czasie tych lekcji…

Spodnie

[2013]


Przeglądając zdjęcia, zauważyłam, że pierwszy raz w takiej ilości pozowałam w spodniach. Fakt, że moja kolekcja odzieży akurat w tym czasie wzbogaciła się o kilka par. Niektóre z nich potem zniknęły, bo mi się nie podobały, ale dzięki tym zdobyczom i przymiarkom wiem, jakich na pewno nie będę szukała, a jakie aa pewno w przyszłości zasilą moją kolekcję, dlatego postanowiłam zrobić osobną kolekcję poświęconą stylizacji ze spodniami w roli głównej, nie zdając sobie sprawy, że spodnie jeszcze powrócą do mojej szkoły, i to w zupełnie innym wydaniu…

Wyjątkowe lekcje na basenie

Lekcje z piwnicy przenoszą się na basen

Biała Dama

[2013]


Pomiędzy tymi ciuszkami było sporo białych. To była dla mnie nowość. Do tej pory poruszałam się głównie po „ciemnej” stronie stylizacji. Dlatego było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. A jak dodać do tego białą, platynowa perukę, w którą zaopatrzyłam się także w tym czasie, to postanowiłam zaszaleć w bieli. A że białe ciuszki bardzo seksownie zachowują się w kontakcie z wodą, a skoro miałam basen do dyspozycji, to ta Biała Dama stała się momentami bardzo perwersyjną Białą Damą. Zwłaszcza w białych legginsach…

Mokre kreacje

[2013]


Jak zobaczyłam, że mam do dyspozycji basen, mogłam wreszcie zrealizować moją wielką pasję. Uwielbiam moment, gdy w ciuszkach zanurzam się w wodzie. Także niesamowicie kręci mnie moment w chwilę po wyjściu z wody, gdy ścieka ona strumykami. Kocham obcisłe rzeczy, a jak poddać je działaniu wody, tym bardziej, że same w sobie są często lekko prześwitujące, zaczynają odkrywać to, co dotychczas było zakryte.

Okazało się nawet, że potrafię po dnie basenu chodzić w szpilkach…

Letnie wielkopolskie wakacyjne lekcje

Test staników

[2013]


Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie odrobiła kolejnych lekcji. Tym razem byłam bardzo zaabsorbowana nowymi wyzwaniami, ale i tak znalazłam czas, by co nieco się pouczyć.

Pierwsza lekcja to test staników, które przywiozłam z Munster. Musiałam sprawdzić, jak sprawdza się z moim biustem. Lekcja pomogła, większość z nich poszła do kosza.

Natomiast po nagraniu Dobrejnocki utrwaliłam mój nowy biustonosz, który kupiłam w poznańskim sexshopie. Kupiłam cały komplket, majteczki i biustonosz, który idealnie pasuje do mego biustu. A sam komplet jest bardzo ponętny. Od razu, jak go zobaczyłam, zakochałam się. Mimo, że zdjęcia robiłam w Warszawie, to nabytek poznański i tutaj, w tej wielkopolskiej wakacyjnej lekcji, jest jego miejsce.

Blondynka powraca

[2013]


Udział w Dobrejnocce zaowocował kupnem peruki. Perukpol skierował mnie do sklepu w Poznaniu, z którym współpracuje, gdzie dwie niezwykle przemiłe panie zamówiły, zawiadomiły, że jest do odebrania i zaproponowały, bym sprawdziła, jak mi jest w blond peruce. Doskonale się u nich czułam. Nie miały najmniejszych oporów, by traktować mnie tak, jak pragnęłam. Czułam się w ich towarzystwie cudownie.

Pozdrawiam w tym miejscu przemiłe panie ze sklepu medycznego Akson w Poznaniu.

Makijaż

[2013]


Pewnego dnia zaszalałam. Pojawiłam się na poznańskiej Cytadeli w bardzo podniecającym wydaniu. Obcisłe czarne body, czarne krótkie hot panty ze świecącej lycry. Szeroki elastyczny pasek podkreślający talię. Czarne rajstopy i czarne lakierowane szpilki. Jako urozmaicenie stroju miałam dodatkowo krótką skórzaną mini spódniczkę. Bardzo ekscytująca lekcja stylizacji.

Po powrocie do domu nie mogłam sobie odpuścić przyjemności utrwalenia wizażu, który wtedy sobie zrobiłam.

Ciuszkowe prezenty

[2013]


Wreszcie na zakończenie tych wakacyjnych paru lekcji wylądowałam na balkonie, przymierzając nowe prezenty odzieżowe od Majki i Lizki.

Sweterek, który debiutował na balkonie mego poznańskiego mieszkania, a który dostałam od Majki, już za parę miesięcy stanie się moim ulubionym jesienno zimowym ciuszkiem, którego praktycznie nie będę zdejmowała. Ze spodniami, z legginsami. Jako strój za kierownicę. Jechałam w nim do Niemiec i z powrotem, wielokrotnie na trasie Poznań Warszawa. Zakładać go będę także, jak będę jeździła autobusem do Niemiec do pracy. Spotkam się w nim w Ekokawiarni z Kasią.

Ten sweterek będę miała na sobie, jak rozbiję samochód w drodze do Poznania, i jak razem z synem, będąc nadal w peruce, makijażu i legginsach, pójdziemy oglądać uszkodzenia.

Majka, nie mogłaś zrobić mi lepszego prezentu. Dziękuję Ci kochana moja Kocico.

Upalne heskie lekcje

Nowe kozaki

[2013]


Co prawda mogę teraz tutaj, gdzie jestem, sprawdzać różne kompozycje w plenerze, co zresztą widać w galeriach poniżej, ale są przecież takie sytuacje, gdzie zostaje tylko zacisze domowe. Tym razem nie będzie tutaj dużo zdjęć, ale jak wrócę tutaj jesienią, to zapewne częściej będę robiła fotki w domu, więc i ta galeria ulegnie wzbogaceniu. A na pierwszy ogień poszły oczywiście moje nowe kozaki, bo przy upałach sięgających 30 stopni, raczej nie zaryzykowałabym wyjścia w nich na słońce…

Legginsy, koszulki, tuniki, spodenki, dzinsy… legginsy

[2013]


Ruszyłam na zakupy. Legginsy, legginsy. Długie, capri, trzy-czwarte, kryjące, prześwitujące.

Jak je nosić.

Kupowałam dalej. Tuniki, długie koszulki, sandałki.

Teraz trzeba było to całe bogactwo sprawdzić w praktyce.

A że niedaleko był las, oraz skąpane w letnim gorącym słońcu pola poprzecinane betonowymi drogami, to nic nie mogło mnie zatrzymać w domu.

I tak szkoła pojawiła się wśród heskich lasów i pól skąpanych w gorących promieniach słońca lub skrytych w cieniu drzew.

A gdy pojawiły się pierwsze chłody, przyszedł czas na grubsze i cieplejsze legginsy. Na sweterki, dzinsy, bolerka.

Te lekcje nauczyły mnie wiele. Bardzo wiele…

Jolinesse

[2013]


Od dawna nęciła mnie bielizna modelująca. Wiem, że nie usuwa nadmiaru, tylko pomaga lekko modelować. I wreszcie przyszedł czas, by to sprawdzić. Miałam już przedtem do czynienia z gorsetami modelującymi. Także z majtkami i spodenkami. Ale dopiero seria odkryta w Lidlu pozwoliła mi poznać zalety i sprawdzić, co tak na prawdę potrafi ten rodzaj bielizny. Bardzo przypadły mi do gustu krótkie legginsy, które mogę nosić śmiało jako dodatek do długich tunik i koszulek. Jak zobaczyłam na zdjęciu, co robią z pośladkami, to nie mogłam uwierzyć. Okazało się, że to działa. Po sprawdzeniu jakości tej bielizny, zaczęłam też kupować normalna bieliznę z tej firmy. I jestem zachwycona. Teraz już wiem, że jak moja obecna będzie się zużywać, będę uzupełniała ją głównie produktami firmy Jolinesse. Bo wiem, że warto.

W Niemczech mogłam ją tylko w częściowo sprawdzić, ale już niedługo będzie wiele okazji, by ją solidnie przetestować…

Zimowe lekcje — nowe poszukiwania

lekcja pierwsza — Herrenber

Nowe sukienki, tunika, płaszczyk…

[2014]


Tak, temat powraca jak bumerang i tak będzie dalej. Zresztą wspominałam o tym. Będzie wracała, ale forma będzie się zmieniała.

I tak jest w tym przypadku. Myślałam, że tutaj, w Herrenbergu, nic nie powstanie. Piszę o tym zresztą w zakończeniu poprzedniej części. Ale zobaczyłam na Amazon wyprzedaż pewnej bardzo ciekawej kolekcji. I uzmysłowiłam sobie, że to doskonała okazja, by wreszcie zająć się na poważnie stylizacją na oficjalne okazje. A przypuszczam, że takich okazji w moim życiu będzie przybywać. A ja nie mam co na siebie włożyć! Doskonale widać to w relacjach z nagrania Dobrychnocek, konferencji w Biurze RPO, nagrania dla BBC, występu w faktach TVN, wyborów Miss Trans 2013 i wielu innych. A muszę być także przygotowana na ewentualne występy związane z premierą i emisją kolejnych odcinków naszego serialu.

Napisałam do przyjaciółki, by sprawdzić swój wybór. Zwrotnie dostałam potwierdzenie, że trafiłam. Wręcz wybrała tą samą, którą ja postanowiłam zacząć wzbogacać moją garderobę, a nie sugerowałam Jej niczego. Sama wybierała z dużej oferty tego producenta (nawiasem mówiąc to Musiol).

Tak więc poczyniłam pierwsze zakupy. A skoro tylko otrzymałam przesyłkę, musiałam sprawdzić, jak pasuje, i jak w sukience wyglądam. Potrzebowałam też tych przymiarek, by stwierdzić, jaki rozmiar mi lepiej pasuje, bo z tym zawsze jest problem. Przez co mam wiele rzeczy, które na mnie nie pasują. Obecne i planowane zakupy pozwolą mi też zrobić wreszcie czystkę w moich rzeczach.

Poszukiwania stylizacji na oficjalne medialne i nie tylko prezentacje Lukrecji uważam za otwartą.

Ta lekcja mojej szkoły stylizacji będzie w tym zaczynającym się roku najważniejszą lekcją.

Mam za sobą etap fetyszu dominacji i gotyku, zachłyśnięcia lycrą i legginsami. Wszystkie te miłości tkwią głęboko korzeniami w moich wieloletnich poszukiwaniach siebie, głównie za pomocą fetyszy, w których aż kipiało od erotyki.

Teraz czas najwyższy na kolejny rozdział.

Ale bez obaw, pozostałe lekcje też będą kontynuowane.

Legginsy...latex… gotyckie kryzy… gorsety… i te wszystkie cudowne fetyszowe buty...bez nich nie potrafię żyć i dlatego będą wracać…

Lekcja druga — Ottweiler

Ponowne odkrycie uroku dzinsów, męskich dzinsów

[02.2014]


Dostałam spodnie. Męskie dzinsy.

Są niezwykłe.

Bo czuję się w nich bardziej kobieco, niż w damskich. Ostatnio pozbyłam się jednych damskich, bo nie czułam się w nich wcale kobieco.

Teraz mam cztery pary. W tym tylko jedne damskie.

Pozostałe trzy pary… męskie. Które są bardziej damskie.

I tak się w nich czuję. I to nie tylko moje odczucie.

Jesienią byłam w jednych z nich w siedzibie Trans-Fuzji. Edyta, gdy zobaczyła mnie w nich, a miałam je wtedy pierwszy raz na sobie, bo zazwyczaj nosiłam inne, chociaż te miałam już dwa lata i bardzo je lubiłam, ale przecież były męskie! Więc unikałam noszenia ich. Tym razem byłam zmuszona. I nagle słyszę z ust Edyty, gdzie kupiłam takie fajne damskie spodnie. Ja na to, że to męskie spodnie. A wtedy Ona stwierdziła, że moje męskie są bardziej kobiece niż Jej damskie, które dopiero co kupiła.

Teraz dostałam kolejne, na dodatek dołem rozszerzone w dzwony. A u góry super obcisłe, jak legginsy. Podoba mi się ten styl, ale nie wyobrażałam sobie siebie w takich, nie czułam. I nagle mam. I mają odpowiednią długość, co w wypadku damskich spodni jest sporym problemem. To już nie jest przypadek. Przynajmniej w moim wypadku. Kolejny dowód, że moje ciało należy do kobiety, bez względu jak jest wyposażone i jak wygląda. Skoro klasyczne męskie rzeczy wyglądają na nim, jak rzeczy należące do kobiety?

Ja już nie będę szukała damskich spodni. Po co, skoro w męskich wyglądam bardziej kobieco niż w damskich.

Kolejny sygnał, żebym przestała ze sobą walczyć. Nawet bezduszne spodnie mi o tym mówią.

W galerii zgromadziłam różne moje zdjęcia wyłącznie w moich męskich spodniach.

Męskie? Damskie? Sami oceńcie.

Ja w nich po prostu czuję się sobą. Lukrecją.

Bo to moje spodnie, spodnie Lukrecji. A że męskie?

Co to kogo obchodzi. Mi się podobają i dobrze się w nich czuję…

Wiosenna szkoła stylizacji Karoliny i Weroniki

Sesja ze stylistką

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.34
drukowana A5
za 38.59
drukowana A5
kolorowa
za 62.79