E-book
9.56
drukowana A5
30.7
Rozmowy z Margot

Bezpłatny fragment - Rozmowy z Margot

Bez cenzury

Objętość:
157 str.
ISBN:
978-83-8126-582-9
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 30.7

Wstęp

Aleksander Sobala

Życie jest iluzją… Rozmowy z Margot, jej wspomnienia, marzenia i odpowiedzi pisane wierszami to piękne chwile, których nie da się zapomnieć. Tylko kilka z tych wierszy jest pisanych do mnie, reszta to wspomnienia, ulotne chwile, które powracają wraz z tym tomikiem naszych wierszy…

Margot dziękuję Ci dzisiaj za to, że stworzyliśmy piękny świat fikcji.

___________________________________________________________

Małgorzata Rogowska

             ALEK

...jesteś pamięci zagrożeniem

więc nie proś proszę o …

zapomnienie

fakt się dokonał

stop klatka stała

znajomość Alka

w pamięć się wlała

Małgorzata Rogowska

                 …dla Was…

...jesteście jak barwne motyle,

każdy inną barwę wniósł w moje życie…

dziękuję Wam,

że chcieliście dla mnie być…

                                    Gocha


Dedykuję moim znajomym, przyjaciołom, a przede wszystkim Margot i Bi. Kocham Was wszystkich, ale pamiętać trzeba, że to tylko wiersze, które w większości są oderwane od rzeczywistości.


Moim zdaniem

Nasze wyobrażenia o szczęściu, miłości, o osobach, które chcemy kochać, są tak skrajnie różne od tego co się dzieje kiedy już to mamy, że chyba nie warto tracić czasu na te rozważania, bo możemy przez nie tylko nie zauważyć, że ono-to szczęście do nas przyszło. Wpędzamy się sami w iluzję naszej wyobraźni, tworzymy NASZ ideał, a ich nie ma, niestety.

CZĘŚĆ PIERWSZA Małgorzata Rogowska, Aleksander Sobala

Rozmowy z Margot… bez cenzury

Margot

Aleksander Sobala

Spojrzenie zza szkieł,

Krótko ścięte włosy,

Jak czarne jagody

Błyszczące kosmyki.

Policzki jak z mgieł

Z koralami rosy.

Usta zaś jak z wody

Wyjęte kamyki…

Błyszczące uśmiechem,

Szepczące do ucha,

Kuszące jak czara

Dojrzałego wina,

Nie skażone grzechem,

Choć bije z nich skrucha.

Kącików ust para,

Niczym losu drwina.

Szyja jak aksamit

Pod dłoni dotykiem,

Miękka, delikatna,

Pachnąca lawendą.

Dusza jak dynamit

Z malutkim loncikiem,

Może będzie stratna,

A może legendą…

Malutka iskierka

Loncik odpaliła,

Chciałem pisać dalej,

Wena nie przeżyła…

Gocha

Małgorzata Rogowska

Gocha

zrozumiesz

pewnie nie prędko

na starość

poświęcisz kilka myśli i minut

zrozumiesz

strach, niepewność, dystans

lęk o obecność w jej życiu

zrozumiesz

ucieczkę przed rozczarowaniem sobą

światem, życiem, ludźmi

będziesz wiedział

czuła ciszę

nie potrafiła wykrzyczeć złości

chowała się przed wszystkimi

odtrącała

nie dała szansy na miłość

ona krzywdzi kogoś lub ją

będziesz wiedział

nie była stworzona by kochać

doświadczyła zbyt wiele zła

zraniła

Grande Arche

Aleksander Sobala

Siedzę…

Na piątym schodku Grande Arche

Patrzę…

Na świat skrzywiony w lustrach okien,

Na tłum pędzący w otchłań losu,

Na betonową puszczę zdarzeń.


Czuję…

Jak wiatr dotyka me policzki,

Raz muśnie, raz uderzy z mocą.

Słyszę…

Głos ludzki, chaos myśli

Pełen nadziei i rozpaczy.


Widzę…

W oddali łuk triumfalny.

Triumf, cóż oznacza takie słowo?

Niebo kołysze się falami,

Mój żagiel się napełnia mocą.


Tęsknię…

Właściwie to już jest pytanie,

Bo za czym tęsknię sam już nie wiem

I może lepiej niech zostanie

Samotność tą paryską nocą.


A gdy ma wiara się zachwieje,

Gdy dusza moja łzę uroni,

To ja tu wrócę po nadzieję,

Na piąty schodek Grande Arche.

Piąty schodek

Małgorzata Rogowska

…piąty schodek Grande Arche…

wróć po nadzieję z duszą otwartą

warto…

noc tysiącami jednakich gwiazd świeci,

patrz w niebo — szukaj

Oczy Twe czujne, skupione

niech śledzą, wypatrują.

Czy na pewno? Może jednak

jest tam w górze jedna inna,

ta co świeci tylko Tobie?

Czy nadzieja Twa naiwna

płata figle Ci obłudne.

Oczom wskaże złudne blaski,

umysł przyćmi nadziejami?

STOP — rozsądek Ci podpowie,

serca swego nie oszukasz,

Ono znajdzie swoją gwiazdę,

która światła migotaniem, ciepłem, blaskiem

i Swym sercem… odwzajemni —

— i zostanie.

…wróć…

piąty schodek Grande Arche…


a jak odwzajemni i będzie chciała zostać, a powie Ci to:


Co mogę Ci dać — sama mam niewiele — nic,

czułość, ciepło i oddanie,

odrobinę szczęścia -bezinteresowną,

moją miłość — zwykłą, prostą.

Wiarę w Ciebie — szczerą, mocną.

Siłę, którą noszę w sobie — jest potężna, jest dla Ciebie,

by Cię chronić — byś ją chciał.

Chcę potrzebną być i pewną — Tobie,

teraz i na długi czas.

Wiem, że to niewiele

co mogę Ci dać,

tylko samą siebie — całą ot i tyle…

....bo nie jesteś sam!


to co? nie przestraszysz się, przyjmiesz, tego chcesz?

Samotność

Aleksander Sobala

Serce samotne, samotna dusza,

Tęsknota za oddechem

I za dotykiem, który wzrusza,

Za biciem serca, jego echem.

Poranna kawa samotnie pita,

Puste miejsce w pościeli

I w pojedynkę w parku wizyta,

Kawałek tortu, z kim podzielić?

Film obejrzany bez towarzysza,

Kolacja zawsze bez świecy,

W głowie dudniąca basem cisza,

Drapaczką masowane plecy.

Usta stęsknione pocałunku,

Szyja pragnąca jej dotyku,

Dusza krzycząca wciąż „ratunku”

I dziwnych myśli wciąż bez liku.

Oto samotność, która ciąży,

Brzemię dla duszy, serca, ciała.

A czas już cofnąć się nie zdąży,

I tylko przyszłość pozostała.

Samotność

Małgorzata Rogowska

Maluję ją uczuciem niespełnienia,

wyblakłą miłością, której dawno nie ma.

Pragnieniami pozostałymi w głowie,

bólem, cierpieniem — tym dzięki Tobie.


Maluję ją płynącymi łzami

i wszystkimi przykrymi słowami.

Krzykiem najgorszych myśli,

snami, które nie chciały się przyśnić.


Maluję ją długimi rozmowami,

których nie było między nami,

i moim ciągłym niepokojem —

— pamiątką po życiu we dwoje… samotność

Egoizm

Aleksander Sobala

Ja chcę… miłości.

Ja chcę… swego szczęścia.

Tyle w tym podłości,

Że flaki przekręca.


Wciąż ja, ja i ja,

Tylko w myślach jedno,

A w sercu jest żmija,

W czym tkwi życia sedno?


Pozbyć się tych myśli

Łatwo nie jest wcale,

Dobro niech się przyśni,

Niech ustąpią żale.


Przeprosić dziś muszę

Sam samego siebie,

Naprawić swą duszę,

Pomagać w potrzebie.

Nie krzycz

Małgorzata Rogowska

nie krzycz głośno

demony się zbudzą

zło rozsieją, zagłuszą

zniszczą wszystko co dobre

NIC zostanie…

a to szept ma być tylko

właściwej osobie

jest, ukryta, czeka…

nie usłyszy, za głośno

nie krzycz proszę

Kawałek siebie

Aleksander Sobala

Dam Ci kawałek siebie,

Taki sercu najbliższy,

Aby, gdy będziesz już w „niebie”

Krzyk Twych myśli uciszył.

Gdy kawałek swój zgubisz,

On się sam dopasuje,

Będzie Ci towarzyszył,

„Czarne dni” Ci skasuje…

Dam Ci kawałek siebie

I nie zgub go, bardzo proszę.

Noś mnie zawsze w pamięci

Tak jak ja Ciebie noszę.

Serce

Małgorzata Rogowska

dar wielki SERCE

nie mogę

nie udźwignę

zbyt duża odpowiedzialność

kusi tak bardzo

wiem

boję się zranić

a ono wrażliwe

czyste, szczere

żywe czerwienią, życiem

piękne, otwarte, proste

niech takie pozostanie

w Tobie

Wrażenie

Aleksander Sobala

Dzisiaj mam wrażenie takie,

Że Ty się nie boisz mnie,

Że się boisz samej siebie,

Bo ja wciąż o Tobie śnię.

Że się lękasz nieznanego,

Tym bagażem przytłoczona,

Który piętno swe zostawił,

A Twa dusza naznaczona

Jest cierpieniem i tęsknotą.

Spokój… Tego Ci potrzeba,

Miłych chwil i zapomnienia.

Tobie nie potrzeba nieba,

Piekło też nie straszne Ci.

A rozwaga przezwycięża

Rwący potok niepewności.

Nie zabraknie Ci oręża,

W końcu wygrasz bitwę swą

I zabłyśnie glorii chwała

Okupiona słoną łzą.

Serce z puzzli poskładane,

Pęknięć dużo, kilku brak.

Ale gdy już będzie całe,

To zatonie wspomnień wrak.

Jesteś jak samotny żagiel,

Piękna na fal oceanie,

A gdy przyjdzie podmuch wiatru,

To on mocy swej dostanie.

To jest tylko me wrażenie,

Takie z serca wprost płynące,

Pryśnie słońca zaciemnienie,

Twoje usta znów gorące

Gdzieś spotkają się z innymi.

Czy w tym życiu? Tego nie wiem.

Chciałbym Ci zdaniami tymi

Radość dać i ulżyć w gniewie.

Celu tego nie osiągnę,

Bo to przecież tylko wiersz,

Ale dłoń swoją wyciągnę,

A Ty ją w potrzebie bierz.

Możesz

Małgorzata Rogowska

możesz

dłoń ku mnie wyciągnij

daj wsparcie

pogłaszcz po głowie

chwyć mocno

zdejmij z ramion ciężar

z serca wyrwij smutek

anioł upadły wstanie

Wirtualność

Aleksander Sobala

Byłaś taka realna,

Że kochać Cię zacząłem,

Ta prawda wirtualna

Zrobiła Cię aniołem.

Na drodze Cię spotkałem,

Urzekłaś mnie swą duszą,

Urzekłaś mnie swym ciałem,

Twe usta znów mnie kuszą.

Lecz kto rozumu słucha,

Ten będzie wiedział jedno,

Przydałaby się skrucha,

By ujrzeć rzeczy sedno.

Nie można dotknąć słońca

I schować go w kieszeni,

Choć jesteś tak gorąca,

Niczego to nie zmieni.

Na ziemię czas powrócić,

Nigdy nie będziesz moja,

Uczucia swe ukrócić,

Samotność to ostoja.

Więc wybacz bardzo proszę

Wobec Ciebie zapędy,

Dłonie w geście unoszę,

Walczyłem o Twe względy.

Lecz przyjaźń jest wartością,

Która wszystko pokona,

Nie chcę być w gardle ością,

Bo może zabić ona.

Schować w sejfie uczucia,

Dać Ci trochę radości,

Drobne w sercu ukłucia

Nie sprawią Ci przykrości.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.56
drukowana A5
za 30.7