E-book
13.65
drukowana A5
16.42
drukowana A5
Kolorowa
35.57
Rozmowy z bliska

Bezpłatny fragment - Rozmowy z bliska

Cz.1


Objętość:
41 str.
ISBN:
978-83-8155-622-4
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 16.42
drukowana A5
Kolorowa
za 35.57

Pogadajmy.

„Pudełko czekoladek”

Słuchamy głosów

Cichutkich psotników

Z przedawnych lat

Co wykształcone

W ogniu i młocie

Dają głos nijako

Przedziwny


Ledwo co znamy

Ich położenie

W przestrzeni

I czasy ich

Spalania

Statystyczne predyspozycje

Do śmierci — zakresy trwałości

I same chęci do umierania


Związki genetyczne —

Za ich sprawą

Chcemy co możemy

A możemy nie wiele

Więcej niż Ci pozwolą


Nic co pierwsze

Nie zostaje Ci

Obce

.

.

.


Więc pokaże Tobie

Przestarzałe

Nici — I że nic więcej

Jakoby by się zdawało

Nie zależy od Ciebie

A od samej nie wiadomo

Gdzie jej szukać —

Nadziei — że pozostawiono

Nas na samodoskonalenie

I człowiek

Jakoby sternik rzucony

W przestrzeń ciężką

Jak jasna cholera

Zbuduje ognisko

Indywidualnie osobiste

I tylko sobie bliskie


Dopokąd zachodzić będzie

I taka możliwość

Donikąd nie odejdę

Przedwcześnie

le.esthete


„Pomadki i Niuanse”

Szyjemy garnitury

Na miarę swoich możliwości

Ni cherlak w świetle

Przyszłości byłby Naszym spełnieniem

A raczej dostojny i potężny człowiek

Praktykujący rankiem szampana

Czy też intrygi z pięknością w negliżu


Nie sądźmy więc

Że to Nas nie dotyczy

I nie zakładajmy przesadnie

Że wszystko co samoistne

To smakowite i syte

le.esthete


„Porcelanowe landrynki”

Nabrzmiały truchłem

Spadzisty pejzaż

Pełny rozkładu

Jakichkolwiek wartości

— Opowiada


To wspomnienie

Przemoczone łzami

Przeliczonych jednostek

Co w popłochu ginęli

Na polu

Globalnego bezwładu

Bezpieczeństwa

To burza wojny

Opiewająca niestrudzoną

Chęcią ludzi do zażegnania

Strzałów z nieba

Nieludzkich kształtów

Człowieczeństwa

Co przybrały płaszcz

Pełen niezgody


Nie wiele więcej

A nie mniej niż potrzeba

Dałbym za spokój

Oddech czysty

I swobodny

Wzrok

Bezchmurny

I rozgwieżdżony

Za nieboskłon

Bez maszyn i gwaru

Czy syczących w nich

Węży


Choć wiele mógłbym

I mógłbyś i Ty

To Ona

Co murami i prawem

Opatulona po szyje

Stoi pełna spokoju

Okazuje się być

Niczym wiewiórka co panicznie

Boi się lasu

A jej alternatywą jest otwarty

Obszar bezpruderyjnych idiotów

Co nie wiadomo

Gdzie i kiedy

Odbiorą Ci

Traktat pokojowy

I uczynią oświatą

Braku bezpieczeństwa

le.esthete


„Ciekawość ciernistych krzewów”

Jeżeli weźmie mnie

Za rękę

I zaprowadzi w spacer

Cierpki i chłodny

Jak sam Pan Bóg

To kroczyć będę wolno

I zadawał pytania

Bo nieśmiertelna jest

Ciekawość moja

le.esthete

„Leniwa masa czekoladowa”

Wszystko na pół gwizdka

Na pół ciasta

Na nie wszystko

Chyba na nie tyle

Ile byś chciał

A mówisz że nie masz

Że Cie nie rusza

Że wszystko Ci odebrano

I że nic nie możesz z tym zrobić

Na nic ta ręka

Co na sprawę ją kładziesz

Jeśli

Grasz z nią

W łapki

I uciekasz na drzewo


Poglądy wykute

Na niemądrych skałach

A na bezszeleście nieba

W powiew rzucasz swoje rację

Nie pozostają w ludziach

A na podeszwach

Wiercą nietrwałe

Kształty

.

.

.


Przezroczyste

Bicie

Dłoni —

To grunt

Topi się w głowie

Szare tłumy

Szaroumieją się

Z tego wykorzystać

— Rozejrzały się po Tobie

Stagnacja percepcji

Wykończony

Nad forma prosta

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 16.42
drukowana A5
Kolorowa
za 35.57