E-book
5.46
drukowana A5
38.54
drukowana A5
kolorowa
66.79
RÓD BEJNAR-BEJNAROWICZ

Bezpłatny fragment - RÓD BEJNAR-BEJNAROWICZ

HISTORIA RODZINY

Objętość:
255 str.
ISBN:
978-83-8104-730-2
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 38.54
drukowana A5
kolorowa
za 66.79

WSTĘP

Bejnarowie występowali pod kilkoma herbami. Niewątpliwie pierwszym herbem był herb NOWINA przyjęty w Horodle w 1413 roku przez Mikołaja Bejnara, a przyjął go Mikołaj Sępinski. Była to szlachta znacząca. Dopiero w XIX wieku była szlachtą zaściankową. Pomysł wydania tej publikacji traktującej o losach niktórych Bejnarów dawnych domów szlacheckich zrodził się już dawno, ale ciągły brak materiałw opózniał wydanie. Po 1945 r. potomkowie dawnych rodów Bejnarów byli wypędzani z ojczystych siedzib, prześladowani, więzieni, mordowani, wysyłani do łagrów na sybir.Dziś w okuł tych spraw panuje nadal dziwne milczenie. pochodzenie i dzieje rodzin szlacheckich oraz ich tradycje nie są niestety dziś mile widziane. Dlatego uznałem, że moim obowiązkiem jest zarejestrowanie losów ostatnich pokoleń. Starałem się bardzo mało kożystac z internetu. Bardziej kożystałem z wybranych specjalistycznych książek -ksiąg. W arciwum akt dawnych robiłem pewne kwerendy a przyznam że jest tego sporo, przede wszystkim w Archiwum Akt Dawnych w WILNIE wtedy jeszcze przy ulicy Dobrej Rady. Korzystałem też nowych herbarzy bo jak twierdzi współczesny geneaolog Oleg Horowiec w swych herbarzach mówiąc [ o szlachcie zaściankowej nie znajdujemy w pracach Bonieckiego, Niesieckiego czy Uruskiego po prostu ci wybitni badacze nie mieli dostępu do archiwów; Białorusi, Litwy, Rosji. czy Ukrainy ].Takie były czasy. ród bejnarów ta kresowa szlachta przybyła do inflant rzeczpospolitej, pochodziła z najrozmaitszych dzielnic rzeszy niemieckiej gdzie przewarznie w xi i xii wieku była rozsiedlana. przybywała do dawnych inflant wezwana przez biskupów tam już mieszkających. przybyali oni z zamków rodzicielskich, z westwali, nadreni i innych. biskupi trzymali berło w swych rekach jak i władzę nad zakonem kawalerów mieczowych. takich rodów, które na tych nadbałtyckich drugą ojczyznę znależli liczono jeszcze w roku 1566,podczas unii inflant z polską było ich około 55 rodów. a to w traktach [ okręgach] dynenburskich, rzeżyckim, lucyńskim, i maryeinhańskich w roku 1677 zaś ze wzgledów wojny polsko szweckiej pozostało ich zaledwie 20 parę. niwątpliwie wśród tych 55 rodów znajdował się ród bojnar potem bejnar. mówi o tem niesiedzki, w pracy swojej opisuje” zgoła ta familia orginative [napewno]wyszedłszy z imperium z krzyżakami zaszła do infland i kurlandyi gdzie ich dobra były” zapewne jak pisze manteufel gustaw w swej pracy. dobra były im zapewnione.szlachta ta jako młodzi rycerze przybywali w te strony celem nawracania niewiernych walczenia z nimi. należy wymienić niekture rody; de ackerstaff mieli dobra w rzeżyckiem, de anrep mieli dobra w lacińskim, de altenbokum posiadali warkon w dynenburskiem, de berg de carmel panowie na presmen i felmen z obrzarem przyległym, de borch panowie na dawnych tyzehaunowskich dobrach; galen, trumen i walkeren a od roku 1368 nadanych im przez króla zygmunta augusta, prolen w dynenburskiem a wypingu w rzeżyckiem, de brunnow od wieków mieli swe dobra w kurlandii a od roku dziedziczne dobra w krasławskim w dynenburskiem oddane w dziedzictwo kanclerzowi kurlandzkiemu michałowi de brunnow a sprzedane przez jego potomków jerzemu de ludingshausen — wolfowi a sprzedane staroscie dynemburskiemu w roku 1636,de drakenfield mieli posiadłośc w rzeżyckiem, de farenhoidt dziedziczyli dobra sprykuden w lucyńskiem; de hering posiadali dobra sextegal dobra na zamku rzeżyckiem odpadły; de hulsen o przydomku ab ekeln panowie na dagahen, bukhof. w księstwie inflandzkim i stabiten w kurlandii; następnie de humeln w humelmuiży w lucyńskiem; de korff o przydomku schmesing tereny w rzeżyckiem, a prekulin, granden, aswiken w kurlandii; de mentenuffel o przydomku soya, od roku 1550, 1558 i roku1561panowie na ramien w dynenburskiem, apsaj, duxlegal, resen a od rou 1687 także dziedzice dóbr berzygalskich w rzeżyckiem i lucyńskiem od roku 1533 dubr ketzdangen, ulialem, akmen na ziemi polityńskiej, od roku zaś 1631 ekengrawy w kurlandii; de offenberg panowie na łyuży i wielonach w rzeżyckiem; de plater o przydomku von den brole, od roku 1531 panowie na nidtriitz w dynenburdzkim, hassen w rzeżydzkiem; plasson w lucyńskiem; de bejnar ziemia krasławska, dziedzice ziemi de platterów w dynenburskiem; de schenking dziedziczyli penden w luceńskiem; de thysenhas dziedzice galan, trumen mieli oni prawie całe starostwo w rzeżeckim, musieli ustąpić. de toedwen dziedziczyli dobra w rzeżyckim, de volkershen czyli falkersamb którzy dziedziczyli dobra w dynenburskim i rzeżyckiem. wszystkie te przytoczone dobra leżały w inflantach czyli w inflantach polskich, przeszłośc tej ostatniej z historią jest związana. mimo to dziś jest mało znana że nawet bardzo wykształceni polacy nic o niej nie wiedzą. i wielu z nich niewie gdzie leży ów piltyń, jaki był jego ustrój, przeszłość burzliwa i do jakiego stopnia upadku i nicestwa doszło w tej częsci zakądku który tą nazwę do dnia dzisiejszego nosi. w/g Gerarda Manteuffela Bejnar, Bejnarowicz to na kresach wschodnich w wiekszosci to szlachta. Przez lata mieszala sie z chlopami i wielu w zapisach koscielnych przestali byc szlachetni urodzeni. Po prostu wymieszali się.

Rozdział pierwszy. Opis Inflant I Kurlandii

Krasław — miasto Polaków

Nie ma na Łotwie drugiego takiego miasta, które byłoby jak Krasław tak mocno związane z polskością i stanowiło doskonały przykład koegzystencji tak wielu narodów, wyznań i kultur. Pomimo 244 lat oderwania od Rzeczypospolitej, krasławscy Polacy dbają do dziś o ojczystą kulturę, język i pamięć o znamienitym rodzie Platerów.


UCZYŁ SIĘ TUTAJ W GIMNAZJUM PROWADZONYM PRZEZ JEZUITÓW WINCENTY BEJNAR W ROKU OKOŁO 1818./przypadek autora


Opuszczam Dyneburg, który wielu osobom, poniekąd słusznie, kojarzył się jeszcze całkiem niedawno głównie z pozostałościami po czasach carskich (twierdza dyneburska), wpływami sowieckimi i mocnym zrusyfikowaniem. Od Dyneburga do Krasławia dzieli mnie niecałe 45 kilometrów, które szybko pokonuję samochodem, by znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. Wspominam niedawno przeczytany opis drogi sporządzony przez wybitnego historyka Gustawa Manteuffela: …w Inflantach Polskich nie brak malowniczych okolic. Szczególniéj odznacza się pod tym względem droga prowadząca z Dyneburga do Krasławia; wije się ona ciągle na prawym brzegu Dźwiny […] kręcąc się się bezustannie, przedstawia coraz nowe krajobrazy, których piękność tem więcéj zdumiewa wędrowca, że jéj się wcale nie spodziewał.


Przyjeżdżam do miasteczka malowniczo położonego wśród pagórków i przy rzece Dźwinie. Szybko zaprzyjaźniam się z wieloma Polakami, a nieocenioną pomoc niesie mi pan Józef Dobkiewicz, pełniący tutaj na przestrzeni lat różne ważne funkcje, m.in. dyrektora domu kultury czy prezesa krasławskiego oddziału Związku Polaków na Łotwie, a którego sława dawno już przekroczyła granice miasteczka. Krasław zachwyca niesamowitym bogactwem swych dziejów. Na każdym kroku widoczne są ślady polskości i znamienitego rodu Platerów, a lokalną mozaikę doskonale uzupełniają elementy łotewskie i łatgalskie, rosyjskie i białoruskie oraz żydowskie, co odzwierciedla się chociażby w herbie miasta — łodzi z pięcioma wiosłami, symbolizującymi pięć narodów.

Krasław — siedziba rodu Platerów

Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich początki Krasławia sięgają połowy XVI wieku. Jego właściciele często się zmieniali — Brunnowowie, Wolffowie, Kossowie, Czapscy. W 1729 roku posiadłość kupili Platerowie, rezydujący dotąd w sąsiedniej Indrycy. Była to niemiecka rodzina, wywodząca się z Westfalii i zajmująca aż do XVI wieku różne godności w zakonie krzyżackim, a która z czasem przyjęła katolicyzm i się spolonizowała. Jan Ludwik Plater, starosta inflancki i dyneburski, szybko uczynił z Krasławia centrum polskości w Inflantach, a jego syn, Konstanty Ludwik, doprowadził do wielkiego rozkwitu. Od tego czasu polskość jest nieodzownie związana z tym miasteczkiem. W I połowie XIX wieku Krasław oddziaływał na cały powiat dyneburski, brasławski i dziśnieński, a rezydencje Platerów były ośrodkami życia towarzyskiego, kulturalnego i patriotycznego. Rodzina fundowała również liczne szkoły, szpitale i kościoły.


Wędrówkę śladami Platerów rozpoczynam od wzgórza zamkowego. Władze carskie, budując kolej witebsko-dyneburską w latach 60. XIX wieku, chciały przeprowadzić tędy kolej żelazną, ale Platerowie nie zgodzili się z powodu, jak wieść gminna niesie, nie tylko zbytniej bliskości od ich rezydencji, ale i sporych pokładów żelaza, które ponoć znajdowały się pod ziemią i prace budowlane odkryłyby ten skarb przed Rosjanami. Budowę zamku rozpoczęto w połowie XVIII wieku, a zakończono w 1791 roku, za czasów Augusta Hiacynta Platera, a w 1812 roku przebudowano go w stylu klasycystycznym. Po opuszczeniu przez Platerów pełnił różne funkcje — szkoły i szpitala, a obecnie czeka na sponsora, który wykupi i odrestauruje rezydencję

Wydaje mi się że Bejnarowie mieli dwa nazwiska oczywiście w dawnych czasach jak np. de KORFF VON SCHMISING LUB de PLATER VON BROLE czy BERG von CARMEL, i tak np. BORCH de von BOJNER [BEJNAR. Przyjęto nazwisko Bejnar od miejscowości BEJNAROWO, BEJNARÓW. / INFORMACJA Z PRACY SEMKOWICZA WŁADYSŁAWA/

Ale nad tym będziemy jeszcze pracowali, czy istniała linia niemiecka o drugim nazwisku.


Dookoła zamku utworzono park, który rozciągał się na obszarze 22 hektarów i był utrzymany w stylu barokowym. Na terenie parku Platerowie wybudowali jeszcze kilka budynków — administracyjny, stajnię (obecnie mieści się tutaj Krasławskie Muzeum Historii i Sztuki) oraz dwupiętrową bibliotekę. Została ona wybudowana przez Konstantego Ludwika Platera również w stylu baroku, poniżej wzgórza, pośród lip, a zaprojektował ją znany włoski malarz Antonio Parocco. Zgromadzono w niej ponad 20 tys. woluminów, między innymi były tam cenne zbiory starych druków z XVI wieku oraz książki o treści teologicznej i filozoficznej. Raz w roku, w karnawale, w głównej sali biblioteki urządzano wielki bal, na który zjeżdżało ziemiaństwo z Inflant, Kurlandii, Litwy i Białej Rusi. W czasie I wojny światowej księgozbiory zostały niestety zrabowane i w większości wywiezione do Rosji.


Jak czytamy w książce Manteuffela o dziejach Inflant Polskich, Konstanty Plater uwiecznił swoją pamięć w Krasławiu także poprzez wystawienie w latach 1755—67 prawdziwie wspaniałego kościoła murowanego w stylu włoskim. Sejm Rzeczpospolitej w konstytucji z 1768 roku postanowił: Nowo erygowany kościół na katedrę biskupom y dyecezyi Inflantskiey w Krasławiu, wieczystych dobrach wielmożnego Platera, wojewody mścisławskiego, z funduszem dla 00. misjonarzów y seminaryum dyecezyalnym, na wieczne czasy aprobujemy y potwierdzamy. Miało tu być biskupstwo, jednak na przeszkodzie stanęły rozbiory Rzeczpospolitej. Kościół św. Ludwika nie został zamknięty nawet w czasach sowieckich, zachował się w nim obraz namalowany przez Jana Matejkę i jego uczniów, a piwnice skrywają krypty rodzinne Platerów. Przy kościele działało niegdyś katolickie seminarium duchowne (lata 1757–1843), będące pierwszą uczelnią wyższą na ziemiach łatgalskich.

Wyobrażenie Mikołaja Bejnara jako Bojara litewskiego.

Garść statystyk:

Nazwisko Bejnar w Polsce — W naszej bazie znajdują się 322 osoby o nazwisku Bejnar. Mieszkają oni w 50 różnych miejscach w Polsce. Najwięcej zameldowanych jest w m. Olsztyn, a dokładnie 33. Dalsze powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku Kętrzyn (25), Bartoszyce (25), Nysa (19), Pisz (19), Stargard Szczeciński (17), Węgorzewo (12), Nowy Dwór Gdański (11), Lidzbark Warmiński (10) i Olsztyn, gdzie znajduje się takich osób 10.

Bejnar — od niemieckiej nazwy osobowej Bein, ta od apelatywu Bein ‘kość, noga’.


Bibliografia (spis)

Rymut K., „Nazwiska Polaków. Słownik historyczno — etymologiczny”, Instytut Języka Polskiego PAN, Kraków 1999

ZESŁANI NA SYBIR W CZSIE II WOJNY ŚWIATOWEJ

BEJNAR Józef BEJNAR Tadeusz BEJNAR-BEJNAROWICZ Franciszek Bejnar Stanisław

Swente Mujze Łotwa

Książe Jan Bejnar

Mieszkańcy Krasławia zawdzięczają też Platerom pierwszy szpital. W 1789 roku hrabinia Augustyna Ogińska-Plater przekazała sumę 100 tys. zł na budowę szpitala i jego wyposażenie. Przewidziano wówczas oddzielne pomieszczenia dla chorych mężczyzn i kobiet, a pierwszym lekarzem został Żyd niemieckiego pochodzenia, Esajs Jakob Frank, który leczył rodzinę Platerów. Szpital ten był jedynym z pierwszych w osiemnastowiecznej Łatgalii. W pobliżu szpitala na początku XIX wieku otwarto też pierwszą aptekę. Augustowi Hieronimowi Hiacyntowi Platerowi, który przejął krasławskie włości w 1778 roku, mieszkańcy zawdzięczali z kolei pierwszy teatr. Na wzgórzu teatralnym systematyczne odbywały się pokazy teatralne, do której to tradycji władze współczenego Krasławia powróciły niedawno, organizując tutaj różnego rodzaju imprezy kulturalne. Z kolei Adam Plater (1790—1862) zasłynął jako badacz zagadnień archeologicznych, historii i przyrody, publikując swe prace naukowe w Petersburgu oraz piśmie „Rubon”. Napisał m.in. „Dźwiny i żyjących tam ryb hydrograficzny statystyczny opis” i „Hronologiczne dzieje Dynaburga”. STANISŁAW BEJNAR


Rodzina Platerów znana była również z wielkiego patriotyzmu. Emilia Plater (pochodząca z liksnieńskiej linii Plater-Zyberk) w czasie powstania listopadowego zebrała oddział składający się z 280 strzelców, kilkuset chłopów-kosynierów i 60 kawalerzystów, a następnie ruszyła na Dyneburg. Z kolei Leon Plater wzniecił powstanie w Krasławiu w 1863 roku. Młody Leon z pięcioma swoimi uzbrojonymi kompanami — sługą, starostą, szlachcicem, stangretem i… kucharzem połączył się z oddziałem Bujnickiego i mieli napaść na transport broni. Oddział 50 powstańców jako punkt zborny obrał karczmę na obrzeżach Krasławia. Napad się udał, a broń przechwycono. Choć był to tylko mały epizod, wieść o tym wydarzeniu rozniosła się na całe Inflanty. Leon został jednak aresztowany i skazany przez Michaiła Murawjowa „Wieszatiela” na śmierć. Wyrok wykonano w twierdzy dyneburskiej, a na domniemanym miejscu kaźni w 2014 roku odsłonięto zniszczoną w latach 40. tablicę pamiątkową. W jej odsłonięciu brali udział prezydent Łotwy Andris Bērziņš, prezydent Bronisław Komorowski oraz posłanka do Parlamentu Europejskiego, Róża Thun, której matka pochodzi z Plater-Zyberków.

W krainie krasławskich legend i baśni

Pan Józef umawia mnie na spotkanie z panią Heleną Baranowską mieszkającą po drugiej strony Dźwiny, „przestrzegając” jednak, że jej opowieści nie zakończą się szybko. Dojeżdżam do chutoru położonego za Weckapławą, gdzie zostaję ugoszczony ekologicznym miodem z własnej pasieki i inymi specjałami z ogródka. Pani Helena sprawdza, czy na pewno włączyłem dyktafon, bierze głęboki wdech i rozpoczyna swą opowieść, przenosząc nas w najdawniejsze czasy Krasławia. Rozpoczyna od legendy o czarodziejskim kamieniu, nawiązującej do pobytu króla Augusta II Mocnego w Krasławiu.


Niedaleko Góry Zamkowej leży nieduży kamień. Dawno, dawno temu, w noc świętojańską, dokładnie o północy, pojawiły się tam dwie kobiety i usiadły na kamieniu odwrócone do siebie plecami. Jedna z nich była młoda i piękna, z długim warkoczem i patrzyła w stronę Krasławia. Druga, stara i garbata, z brodawką i ogromnym haczykowatym nosem patrzyła na dom wiedźm [będący na wzgórzu, gdzie obecnie stoi… zamek Platerów]. Kiedy wiele lat później do Krasławia przyjechał król polski August [II Mocny] opowiedziano mu legendę o wiedźmach i czarodziejskim kamieniu. Król rozkazał, ażeby z tej strony, gdzie siedziała piękna nieznajoma wyrzeźbić koronę. Jak powiedział, tak zostało zrobione. Jednak zjawy wiedźm pokazywały się cały czas. Kiedy kamień pokropiono wodą święconą, zjawy kobiet zniknęły. Kamień się zmniejszył, po dziś dzień leży jednak na skraju miasta. Tę część miasta, na cześć wizyty polskiego króla Augusta, zaczęto nazywać z czasem Augustówką.


Kamień do dzisiaj znajduje się przy głównej ulicy Ryskiej; jest na nim wyryta data i korona. W przerwie na łyk herbaty pani Helena wspomina przedwojenne dzieje Krasławia, by po chwili znowu przenieść nas w czasy Platerów, tym razem opowiadając legendę o górze pułkownika Karnickiego i kluczu miłości:


Młody polski oficer, Józef Karnicki, zakochał się w przepięknej córce hrabiego Platera. Niestety Józef pochodził ze zubożałego rodu szlacheckiego i dlatego został przez hrabiego odprawiony. Młodzi postanowili zatem potajemnie wziąć ślub i wyjechać. Plany ich jednak nie powiodły się. Postanowili, że jeżeli Plater ponownie nie wyrazi zgody, to wówczas z rozpaczy wspólnie popełnią samobójstwo. Umówili się, że dziewczyna stanie w oknie wieży, a przygotowując się do wyskoczenia przez okno, zapali świecę i wyskoczy z nią. Ale dziewczyna na polecenie hrabiego była śledzona i samobójstwo zostało udaremnione przez służących. Hrabiankę zabrano z wieży, a świecę straże zdmuchnęły. Młody oficer zrozumiał to jako sygnał do samobójstwa i zastrzelił się. Został pochowany dokładnie w tym samym miejscu, gdzie zginął, a na pomniku z żeliwnym krzyżem pojawił się napis „nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Rankiem następnego dnia, po pogrzebie, mieszkańcy miasta zauważyli, że u podnóża góry bije źródełko z bajecznie krystaliczną wodą, która posiada lecznicze właściwości. Wieść głosi, że kto w noc świętojańską napije się tej wody razem z ukochaną osobą, będzie szczęśliwy i kochany do końca swoich dni.

Moja babcia po lewej z rodzeństwem

Pamięć o górze Karnickiego przetrwała do dzisiaj i nierzadko nowożeńcy po ślubie odwiedzają to miejsce, by zrobić pamiątkowe zdjęcie. Najwięcej legend związanych było oczywiście z Platerami, jak chociażby o lochach zamku:


Dawno, dawno temu stary hrabia miał młodą i piękną żonę. Jednak ona nie kochała męża i zdradzała go. Dowiedziawszy się o tym, hrabia postanowił wybudować lochy, co też uczyniono. Szybko powstały w zamku niezliczone labirynty. W jednej ze ścian hrabia kazał żywcem zamurować niewierną żonę. Jej kochanek na próżno błądził w ciemnościach w poszukiwaniu mogiły swojej ukochanej. Zamiast grobu znalazł jednak zupełnie co innego — podziemne przejście do zamku.


Mijają kolejne minuty, a pani Helena z wprawą najlepszego gawędziarza opowiada dalej o tajnych, podziemnych lochach i przejściach z zamku Platerów do kościoła św. Ludwika i na drugi brzeg Dźwiny, o czekoladowej górce i jeziorze pierścień. Po kilku godzinach wracam do domu pana Józefa, który wraz z żoną Eryką częstują mnie smaczną kolacją i wyliczają, co jeszcze muszę obowiązkowo zobaczyć w Krasławiu.

SiętMUJŻE kiedyś — dziś SWENTE MUZE — NIeduża miejscowośc kościuł, pałac, szkoła podstawowa, sklep -maly kościułek wybudowany w XVII w. Chszcili się tu Bejnarowie, brali śluby, umierali dokumentw brak bo uwczesny ksiądz się podgżewał. Co do pałacu to zbudowali go Platerowie w 1912 r..Od około 100 lat służył różnym celom, miał różne pozycje, służył jako dom rodzinny hrabiego Michała Platera -Zyberg który był w posiadaniu dwóch takich pałaców w Latgali. Potem w 1921 r była tu szkoła podstawowa, pracowało w niej 10 nauczycielina 300 uczniów. Był tu też szpital wojenny w 1944 r. Po wojnie utworzono znów szkołę podstawową ale w języku rosyjskim. Budynek jest ogrodzony sporym murem, jest też brama. Dziś budynek służy różnym celom oprucz hotelu jest tu muzeum. W 1975 r. odrestaurowano go, tak że dwór został odnowiony nawet kolorystycznie, zachowano orginalne kolory.było to w roku 2005. co do dworu to zarządcą był tutaj Stanisław Bejnar. Byłem tam 2016 roku piękna okolica, kościół i dwór.

Polacy Krasławia — od Platerów do współczesności

Spotkanie z ks. Biskupem Purwińskim -Iłukszta na Łotwie

Choć niewątpliwie polskość Krasławia związana jest przede wszystkim z Platerami, to polskich elementów jest znacznie więcej. Dyrektor muzeum Edward Gekisz i kustosz Ałła Łomanowska pokazują mi nie tylko wnętrza zamku Platerów, niedostępne dla turystów (zachowały się w środku fragmenty naściennych fresków), ale i magazyny muzealne. Moją uwagę przykuł szczególnie słup graniczny z 1939 roku, na którym z jednej strony jest polski orzeł, a z drugiej strony herb Łotwy. Okres międzywojenny był czasem odbudowywania polskości w Krasławiu. Odwiedzam kolejnego swojego rozmówcę — panią Wandę Sosnowską. Jej ojciec, Lucjan Grzybowski, był pierwszym burmistrzem Krasławia w niepodległej Łotwie (1922—1926). Miasteczko liczyło wówczas 3562 mieszkańców, z czego Łotyszy (głównie Łatgalczyków) było 372, 1446 Żydów, 794 Białorusinów, 500 Polaków i 343 Rosjan (głównie starowierców). Jego urzędowanie przypadło na trudne czasy powojenne, kiedy Krasław był zrujnowany i wiele trzeba było odbudować. W 1923 roku Krasław odzyskał status miasta utracony za czasów carskich, otwarto szybko szkołę łotewską, polską, rosyjską i żydowską, zaczęto odbudowywać drogi, most i budynki użyteczności publicznej. Polacy ponownie mogli swobodnie kultywować swoją kulturę i język, chociaż zabrakło już Platerów. Opuścili oni swoje inflanckie posiadłości w 1917 roku, kiedy pojawiły się tam bolszewickie rady robotniczo-żołnierskie (zabili oni kilku Platerów), a prawnie utracili posiadłości w Krasławiu i okolicach w wyniku reformy agrarnej przeprowadzonej przez rząd łotewski w latach 1920—22.


Ważnym wydarzeniem dla mieszkańców była również walka o wyzwolenie Łatgalii spod okupacji sowieckiej. 7 stycznia 1920 roku Polacy we współpracy z Łotyszami oswobodzili Krasław. W walce o miasto poległo 87 polskich żołnierzy, których pochowano na cmentarzu katolickim, nazywanym tam „polskim”. Dopiero w 1928 roku postawiono na tymże cmentarzu pomnik (upamiętniający walki Polaków z 3. dywizji — 45 znanych nazwisk oraz 42 żołnierzy nieznanych nam z nazwiska. Czas prosperity trwał tylko przez dwie dekady. 14 czerwca 1941 roku, tuż przed wkroczeniem Niemców, Sowieci wywieźli na Syberię ostatnich Platerów, zamieszkujących różne zakątki Łotwy. Za okupacji niemieckiej wymordowano większość Żydów, a z kolei Sowieci po II wojnie światowej wyeliminowali wszystkie przejawy życia polityczno-społecznego mniejszości narodowych z wyjątkiem samych Rosjan. W 1947 roku zamknięto polską 7-letnią szkołę, w której uczyło się 150 uczniów.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 38.54
drukowana A5
kolorowa
za 66.79