„Po prawej stronie stoi opancerzony transporter z wymownie na nas skierowaną lufą działka i budka dla strażników. Żołnierz odsuwa kolczastą barierę, wjeżdżamy i zatrzymujemy się zaraz za nią. Do autobusu wchodzą dwaj uzbrojeni w rewolwery młodzieńcy. Jeden sprawdza i zabiera paszporty, a drugi wykrywaczem metalu jeździ po bagażach”.
Tak wjeżdżało się na teren zakładu w Al Kaim w Iraku, w którym produkowane były nawozy sztuczne, ale także półprodukty do wyrobu broni chemicznej i atomowej.
Ridero nie weryfikuje, czy opinie publikowane w serwisie pochodzą od użytkowników, którzy nabyli daną publikację za pośrednictwem serwisu Ridero lub innych kanałów dystrybucji.
Gość
Panie Marianie. To co Pan napisał jest dla mnie sentymentalnym wspomnieniem...."pustynnych zielonych" Ja byłem w Kaim od 23 lipca 1986 do 18 marca 1990.
25 czerwca 2025, o 17:55
Waldemar
do gościa..pojęcia nie masz gosciu bo tam nie byłeś a ja tak..(klimatyzacja i wentylacja)wszystkim wiadomo było że są tam produkowane komponenty do broni chemicznej..a do jednego z wydziałów mieliśmy bardzo ograniczony dostep tylko w asyście żołnierzy którzy nas nie odstępowali na krok..
17 listopada 2020, o 08:34
Gość
Wszyscy wiedzą, że Irak nie produkował broni chemicznej, więc o co chodzi autorowi??? Książka to typowy gniot propagandowy na poziomie zerowym.
8 grudnia 2019, o 12:59
Autor
Marian Wojewoda
Marian Wojewoda urodził się w 1949 roku Chojnie. Ukończył studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Wrocławskiej.
W Al Kaim pracował w latach 1985 — 1987 jako automatyk. Książka ta jest fabularyzowanym reportażem z tamtych lat.