E-book
6.83
drukowana A5
14.01
Pupu w krainie życia po śmierci

Bezpłatny fragment - Pupu w krainie życia po śmierci

bajka prawdziwa

Objętość:
19 str.
ISBN:
978-83-8126-671-0
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 14.01

Warszawa 2005


z dedykacją dla Richarda Bacha

autora Mewy…


…PUPU W JĘZYKU HAWAJSKIM OZNACZA MUSZLĘ

ORAZ HARMONIĘ I BYCIE W PEŁNI


W malutkiej wiosce niedaleko Luksoru żył sobie chłopiec. Na imię miał Pupu. Nie chciał bawić się z innymi dziećmi, nie lubił szkoły i chodził stale smutny. Od śmierci matki minęło już 5 lat, a on wciąż rozmyślał, dlaczego tak właśnie się stało. Promykiem nadziei był dla niego tylko brat Abu, który urodził się, gdy mama umarła.
Abu, gdyby tylko mógł, ani na chwilę nie opuszczałby Pupu. Chodził za nim krok w krok, bez słowa, z tajemniczym uśmiechem na ustach. Jak milcząca miłość ducha matki — zawsze był obecny. Nigdy nie skarżył się na nic, nigdy też nie płakał. Ściskał swoją małą rączką palec kochanego brata i patrzył ufnymi, czarnymi oczami w głębię jego duszy, jakby wiedział, co miało się stać już niedługo…


Pewnej niedzieli Pupu jak zwykle pomagał ojcu na budowie u bogatego kupca. Robota była ciężka a zapłata mizerna, lecz chociaż Pupu był jeszcze małym chłopcem, musiał już pracować, by nie umrzeć z głodu — tak powiadał tata. Pupu nie wiedział, czy śmierć z głodu jest gorsza niż śmierć od upału, jaki panował w pracy, ale wolał nie pytać, tylko cicho zanosił cegły na miejsce budowy.
Nagle z góry ktoś krzyknął: — Uwaga! Ze słabego rusztowania posypały się belki, przykrywając wątłe ciało Pupu.

* * *

Niebo zrobiło się jasne, powietrze rześkie i przejrzyste — nie czuło się upału, zmęczenia ani potu. Wszystko wokół stało się jakby wyraźniejsze i jaśniejsze, mimo że był to przecież środek dnia!


Pupu poczuł lekkość i błogi spokój. „Poczuł” to nieodpowiednie słowo. On BYŁ tym spokojem! Unosił się nad kupą gruzu oraz gromadą ludzi pokrzykujących nerwowo i odsłaniających leżącego pod belkami rusztowania chłopca. Obserwował znieruchomiałą twarz ojca, który kurczowo zaciskał palce i nie mógł poruszyć się z przerażenia. Przez głowę mężczyzny stojącego nad ciałem dziecka przepływały myśli pełne winy za to, co się stało.
Pupu chciał ojca pocieszyć, przytulić, potrzymać za rękę, ale nie był w stanie, gdyż ten nie zwracał na niego najmniejszej uwagi, tak jakby syna w ogóle nie było! Pupu nie wiedział już, co ma robić, gdy nagle obok niego zalśniło przedziwne, czyste światło, dużo jaśniejsze od słońca, a jednak nie rażące w oczy.
Chłopiec miał wrażenie, że to światło jest kimś, nie czymś. W jego głowie natychmiast zadźwięczała myśl: Nie lękaj się. Przyszedłem po ciebie, aby cię zaprowadzić do domu. Do twojego prawdziwego DOMU!
Pupu unosił się w tym dziwnym blasku. Miał wrażenie, że podróżuje przez długi tunel, który utworzył się we wnętrzu tego światła, przypominającego teraz tubę łączącą dwa światy: ziemski i ten, który miał właśnie poznać.

* * *

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 14.01