E-book
31.5
drukowana A5
64.32
drukowana A5
Kolorowa
88.7
Przyjaciele — opowiadania terapeutyczne

Bezpłatny fragment - Przyjaciele — opowiadania terapeutyczne

dla odważnych serc

Objętość:
225 str.
ISBN:
978-83-8440-278-8
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 64.32
drukowana A5
Kolorowa
za 88.7

„Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. A między nimi są drzwi.” — William Blake


Te słowa przypominają, że każde serce ma swoje drzwi do odwagi i radości.


Ta książka to mała podróż przez te drzwi.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadne fragmenty niniejszej książki nie mogą być reprodukowane, kopiowane, powielane, tłumaczone ani rozpowszechniane w jakiejkolwiek formie — drukowanej, elektronicznej czy mechanicznej — bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawcy.

Dedykacja

Dla dzieci, które czują mocniej.

Dla rodziców, którzy pragną być blisko

Dla każdego serca, które szuka odwagi.

Dla tych, którzy uczyli mnie patrzeć sercem i dostrzegać te drobiazgi.

Dla tych którzy przez wiele lat pracy dokonali zmian w moim życiu i w mojej pracy terapeuty.

Otwarcie książki

Opowieści, które tu znajdziecie, nie mają gotowych odpowiedzi. Mają natomiast przestrzeń — taką, w której dziecko może poczuć swoje emocje, a dorosły może je lepiej zrozumieć.

Historie są proste, ale dotykają ważnych spraw. Pomagają zauważyć, że strach, niepewność czy złość nie są przeszkodą, a początkiem czegoś nowego — odrobiny odwagi, spokoju, zaufania.

Dlaczego są to opowiadania terapeutyczne?

Choć korzystają z języka bajki — zwierząt, metafor i lekkiej fantazji — ich zadaniem nie jest tylko zabawianie.

Bajka daje morał. Opowiadanie terapeutyczne daje proces.

Wprowadza dziecko w świat emocji, pokazuje, że można je poczuć, nazwać i oswoić. Towarzyszy, a nie poucza. Prowadzi, ale nie narzuca drogi.

To opowieści, które łączą serce dziecka z obecnością rodzica. Są mostem — miękkim, bezpiecznym, ciepłym.

Słowo do rodziców

Drodzy Rodzice, to Wy jesteście przewodnikami w tej podróży.

Wspólne czytanie tworzy coś wyjątkowego — chwilę bliskości, w której dziecko może poczuć się bezpieczne, zrozumiane i ważne.

Zachęcam, by czytać powoli, pozwalać zatrzymać się przy emocjach, zadać pytanie, dopowiedzieć coś własnym językiem. To nie są opowieści, które rozwiązują problemy.

To opowieści, które otwierają rozmowę.

A rozmowa otwiera serce. Na końcu książki znajdziecie ilustracje do pokolorowania — to świetny sposób, by dziecko mogło opowiedzieć kolorem to, czego nie potrafi jeszcze nazwać słowami.

Opowieści w tej książce są przeznaczone dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat, a jednocześnie mogą inspirować starsze dzieci i dorosłych, którzy pragną spojrzeć na emocje w prosty, obrazowy sposób. Na dalszych stronach książki znajdziecie część przeznaczoną wyłącznie dla dorosłych. Znajdziesz krótkie komentarze do każdej bajki. Zdecydowałem się umieścić tę część dopiero po opowiadaniach, ponieważ bajki mogą być czytane również samodzielnie przez dzieci.


Jeśli za pierwszym razem czegoś nie zrozumiesz — wróć do tego. Przeczytaj jeszcze raz, z innej strony.

Nie chciałem mieszać dwóch poziomów odbioru — dziecięcego i dorosłego.

Dlatego komentarze, wskazówki i wyjaśnienia znajdują się w dalszej części książki, tak aby dziecko mogło zanurzyć się w historii, a dorosły wrócić do refleksji wtedy, kiedy uzna to za potrzebne.

Możecie zaglądać do tej części po przeczytaniu konkretnej opowieści albo dopiero po całej części dziecięcej.

To nie jest obowiązkowa instrukcja, lecz wsparcie — pomoc w zrozumieniu, jakie emocje porusza dana historia i jak można o niej rozmawiać z dzieckiem.


Warto wiedzieć, że bajki w tej książce mają charakter terapeutyczny:

są napisane tak, by dziecko mogło poczuć, nazwać i oswoić swoje przeżycia.

Czytajcie je powoli, w swoim rytmie, pozwalając, by dziecko samo prowadziło Was tam, gdzie potrzebuje.


A jeśli poczujecie, że chcecie głębiej zrozumieć sens opowieści — część dla rodzica czeka na Was w środku książki.


Życzę Wam pięknych chwil — w ciszy, w uważności i w bliskości, która rodzi zrozumienie.

Wprowadzenie

Oddaję w Wasze ręce zbiór opowieści, które mogą pomóc dziecku dostrzec, że jego przeżycia są normalne, a emocje potrafią prowadzić do dobrych zmian.

Historie o strachu, złości, nieśmiałości czy tęsknocie nie mają dziecka „naprawić”. Mają mu pokazać, że nie jest z tym samo.

Jeśli pozwolicie, by opowieść płynęła, może stać się małym wsparciem w dużych emocjach. A gdy stanie się początkiem rozmowy — wykonała już swoją najważniejszą pracę.


Te słowa które przytoczyłem na początku książki że:

Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane. A między nimi są drzwi. — William Blake


To są słowa które przypominają, że każde serce ma swoje drzwi do odwagi i radości. Ta książka to taka mała podróż przez te drzwi. przypominają nam, że każde serce ma swoje drzwi — do odwagi, radości i odkrywania siebie.


Te słowa otwierają przed nami wrota do magicznego uniwersum świata emocji, najcenniejszych i najprzydatniejszych narzędzi.

Bajki, które znajdziesz w tej książce, są takimi właśnie drzwiami. Mogą prowadzić przez progi a słowo które poznałem w tym nazywamy liminalność. Czyli tną to momenty zawieszenia między tym, co znane, a tym, co nowe — gdy trzeba zrobić krok naprzód, zamiast tkwić w wątpliwościach.

W moich opowiadaniach znajdziecie pełno metafor i przenośni, dzięki czemu stają się narzędziem introspekcji. Pomagają spojrzeć w głąb siebie i odkryć fragmenty prawdy, które codzienność często przykrywa warstwą rutyny, oczekiwań i uwarunkowań. Jak w słynnej historii o sześciu ślepych ludziach i słoniu, każdy z nas widzi tylko część rzeczywistości.

Bajka pozwala nam połączyć te fragmenty w pełniejszy obraz, ucząc, że prawda i mądrość często kryją się nie w tym, co widać od razu, lecz w subtelnych sugestiach, które odkrywamy sercem.

W mojej pracy terapeuty, radiestety, bionoterapeuty i naturopaty nauczyłem się, że emocje i doświadczenia są drogowskazami.


Bajka daje przestrzeń, by je poczuć, zrozumieć i oswoić.


Każda opowieść w tej książce może stać się mostem między dzieckiem a rodzicem, między wyobraźnią a rzeczywistością, między doświadczeniem a nauką.


Niektóre opowiadania które tu znajdziesz, są klasyczne — przypominające opowieści Andersena czy innych mistrzów baśni — a niektóre powstały z mojej własnej wyobraźni, z doświadczeń terapeutycznych i refleksji nad życiem.


Czy łączy coś je w jedno?


Tak….

Nie tylko łączy je jedno:

ale uczy, że strach, niepewność czy trudności nie są przeszkodą, lecz początkiem czegoś nowego — odwagi, współpracy i zrozumienia siebie.

Bajki, które przeczytasz, są przewodnikami w podróży do własnego serca. Mogą prowadzić do refleksji, rozmowy i wrażliwości. Mogą być inspiracją do tworzenia, do rysowania własnych historii i do odkrywania, że każdy ma w sobie moc, by stawić czoła wyzwaniom, budować relacje, a przede wszystkim ufać sobie.

Zachęcam, byś czytał je powoli, pozwalając, by każda opowieść wybrzmiała swoim rytmem. Nie szukaj od razu odpowiedzi — czasami same drzwi, przez które przechodzimy, są najważniejszym odkryciem.

Bo prawdziwy dom — nie tylko na wodzie, lecz w życiu — buduje się z odwagi, zaufania, współpracy i radości.

A życie, choć czasem wzburzone jak fala, można przeżyć pięknie, jeśli pozwolimy sobie na krok do przodu i otworzymy drzwi do własnej wyobraźni.

Część I — Bajki dla dzieci

1. Włodek i Ola nad wodą

Bajka terapeutyczna o zaufaniu, partnerstwie i wspólnym pokonywaniu trudności

Wprowadzenie bohaterów

Daleko stąd, gdzie rzeki splatają się z jeziorami, a las śpiewa własne melodie, Włodek i Ola postanowili zbudować dom nad wodą.

Nie był to dla nich zwykły dom. Marzyli o tym, aby stał się miejscem bliskości — przestrzenią do wspólnych rozmów, śmiechu i odrobiny marzeń.

Chcieli, by był schronieniem, w którym mogliby spędzać czas razem, odpoczywać i cieszyć się chwilą tylko dla siebie. Na początku wszystko szło spokojnie.

Włodek stawiał deski, Ola dobierała kolory i ustawiała rośliny w doniczkach unoszących się na krawędzi wody.

Razem uczyli się, jak żyć w domu, który stał blisko wody — tam, gdzie każda fala przypominała, że życie też się porusza.

Pierwsze wyzwanie

Jednak woda była nieprzewidywalna.Pewnego dnia, gdy Włodek postawił nowy parapet, nagła fala uderzyła w brzeg, a mały kąt domu odwrócił się na bok.

Ola wykrzyknęła, Włodek stracił równowagę i oboje na moment poczuli, że nie dadzą sobie rady.

Spotkanie z przyjacielem

Wtedy Ola uśmiechnęła się spokojnie: — Spokojnie, Włodku.

Nie chodzi o to, żeby wszystko było idealne. Chodzi o to, żebyśmy razem próbowali.

Wspólna przygoda

Włodek wziął głęboki oddech. Popatrzył na fale i na siebie.

Po raz pierwszy pomyślał:

— Mogę to zrobić, jeśli będę wierzył w siebie i w nas.

Przez kolejne dni budowali, poprawiali, śmiali się, gdy coś przewracało się w pobliżu wody, i cieszyli się z każdej małej poprawki.

Nauczyli się słuchać siebie nawzajem, dzielić obowiązki i dodawać sobie odwagi, gdy któraś fala wydawała się zbyt wielka.

Przemiana

Pewnego ranka, gdy woda była spokojna, a słońce odbijało się w jej tafli, Włodek spojrzał na dom i na Olę. Dom nie był idealny, ale był piękny, bo był ich — zbudowany z zaufania, współpracy, cierpliwości i wspólnej radości.


Wtedy Włodek poczuł coś nowego:

wiarę w siebie.

Zrozumiał, że prawdziwy dom — nie tylko nad wodą, ale w życiu — nie powstaje z samych desek i gwoździ, lecz z odwagi, by działać, gdy wydaje się to trudne, i zaufania do siebie i do tych, których kochamy.

Przesłanie terapeutyczne

— Zaufanie i współpraca pomagają pokonywać trudności.

— Nie trzeba być idealnym — ważne, by próbować razem.

— Małe kroki prowadzą do wielkich zmian.

2.Tuptuś — Jeżyk o Wielkim Sercu

Opowieść o uwolnieniu strachu

Wprowadzenie bohatera

Tuptuś był małym jeżykiem, który mieszkał w spokojnym lesie. W jego sercu kryła się ciekawość świata, ale też wielka wrażliwość. Bał się hałasu i nowych miejsc, a najbardziej zwierząt, których w pierwszej chwili nie rozpoznawał. Każdy szmer sprawiał, że zwijał się w kłębek. Tak chronił się przed nieznanym.

Z czasem coraz częściej słyszał od mamy słowa: „Syneczku, uważaj na obcych, bo mogą cię skrzywdzić.” Te ostrzeżenia, wypowiadane z troską, zaczęły budzić w nim lęk. Choć był mocno związany z mamą, postanowił się wyprowadzić. Zbudował chatkę w suchym zakątku lasu, gdzie łatwo można było zrobić posłanie i spiżarnię. Pomagał mu zajączek Skakało i zaprzyjaźnione zwierzątka. Na otwarciu domu pojawili się przyjaciele, lecz mama została w starym miejscu.


Mimo nowego domu, w sercu Tuptusia wciąż brzmiały słowa mamy: „Uważaj na obcych.”

Pierwsze wyzwanie — spotkanie w lesie

Pewnego ranka Tuptuś usłyszał szelest i cichy szept za starym dębem. Serce zabiło szybciej. Schował głowę i zwinął się w kłębek, tak jak zawsze, gdy czuł strach. Dopiero po chwili zobaczył małą myszkę — Tosię, która również bała się wszystkiego, co duże i szybkie.

Rozpoznali się — kiedyś spotkali się w przedszkolu. Wspomnienie dobra sprawiło, że strach ustąpił miejsca zaufaniu. Tuptuś poczuł, że z przyjacielem u boku łatwiej pokonać każdy lęk.

Wspólna przygoda

Każde kolejne wyzwanie było okazją, by zamienić strach w odwagę. Razem odkrywali, że szeleszczące krzaki kryją bawiące się wiewiórki, a śmiech rozbrzmiewał po całym lesie. Najważniejsza lekcja przyszła przy małej rzece z chwiejnym mostkiem.

Tosia bała się podejść, a Tuptuś poczuł strach, ale przypomniał sobie:

„Mój strach jest jak kłębek. Mogę się w nim schować, ale mogę też się rozwinąć i ruszyć dalej.”

Powoli przeszedł po mostku, a Tosia poszła za nim. Po drugiej stronie poczuli ulgę i radość z pokonanego wyzwania.

Przemiana

Od tego dnia wiedzieli, że każdy lęk można przemienić w siłę, jeśli otworzymy serce i uwierzymy w siebie. — „Razem było łatwiej” — powiedziała Tosia. — „Tak” — uśmiechnął się Tuptuś — „teraz wiem, że strach może być początkiem odwagi.”

Przesłanie terapeutyczne

— Strach można przemienić w odwagę, kiedy zrobimy mały krok.

— Wspomnienie dobra wzmacnia zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

— Wsparcie przyjaciela pomaga odnaleźć spokój.

— Słowa dorosłych mogą budzić lęk, ale dziecko ma prawo widzieć świat własnymi oczami.

— Każde uczucie można poczuć, ale można też iść dalej.

3. Igorek — mały jeżyk

Opowiadanie o odkrywaniu siebie, akceptacji własnych zalet i wad, nauka pewności siebie

Wprowadzenie bohatera

Mały jeżyk, który mieszkał w tym samym lesie co Tuptuś, miał na imię Igorek. Był wesoły, ciekawski i bardzo chciał zaprzyjaźnić się z innymi zwierzątkami. Czasami jednak wstydził się pokazać, jaki naprawdę jest. Jego kolce były krótsze niż u innych jeżyków, a on sam uważał, że nie jest wystarczająco „ładny”, żeby inni chcieli się z nim bawić.

Spotkanie w lesie

Pewnego dnia Igorek postanowił wybrać się w głąb lasu, żeby pobawić się sam.


Wtem zobaczył grupkę zwierzątek przy strumyku:


wiewiórkę Skoczka, małą myszkę Tosię i Tuptusia, który pilnował mostku.


Igorek zamarł — chciał do nich podejść, ale bał się, że się wyśmieją.

— „Cześć…”

— zaczął niepewnie.

— „Ja… ja chciałbym się pobawić z wami.”


Tuptuś uśmiechnął się ciepło:

— „Nie martw się, Igorku, każdy może dołączyć. Razem raźniej!”

Wspólna zabawa

Na początku Igorek wciąż się wycofywał — bał się, że zrobi coś źle. Kiedy jednak zauważył, że Tosia nie patrzy na kolce, a wiewiórka Skoczek cieszy się z każdej nowej zabawy, jego lęk zaczął ustępować.

Największe wyzwanie przyszło, gdy chcieli przejść po chwiejnym mostku nad strumykiem. Igorek wstrzymał oddech — kolce drżały mu ze strachu.


Tuptuś położył mu łapkę na plecach i powiedział:

— „Twój strach jest naturalny, ale możesz iść krok po kroku. Ja będę obok ciebie.” Igorek zrobił mały krok, potem drugi.

Powoli przeszedł mostek, a po drugiej stronie poczuł ogromną radość — nie dlatego, że pokonał przeszkodę, ale dlatego, że uwierzył w siebie i w przyjaciół.

Przemiana

Igorek odkrył, że jego wartość nie zależy od wyglądu, lecz od odwagi i serca. Zrozumiał, że każdy ma w sobie coś wyjątkowego i że przyjaciele akceptują go takim, jaki jest.

Przesłanie terapeutyczne

— Każdy ma w sobie coś wyjątkowego — nie musimy wyglądać tak jak inni.

— Wsparcie przyjaciół pomaga odnaleźć poczucie własnej wartości.

— Małe kroki prowadzą do wielkich odkryć.

— Każde uczucie można poczuć, ale nie pozwólmy, żeby strach zatrzymał nas przed działaniem.

4. Zuza, Zefirka i propolis

Opowieść o odkrywaniu odwagi i radości

Wprowadzenie bohaterów

Dziewczynka o imieniu Zuza wyszła pewnego dnia na łąkę, trzymając w ręku koszyczek na kwiaty. Serce jej biło szybciej niż zwykle — bała się praktycznie wszystkiego.


Nagle zza kwiatu wyskoczyła Zefirka, mała pszczółka, której skrzydełka drżały z niepokoju.


— „Cześć, jestem Zuza”

— powiedziała dziewczynka niepewnie.


— „A ja… ja jestem Zefirka”

— szepnęła pszczółka, trzęsąc się.

— „Boję się latających owadów i wiatru…”


Zuza poczuła, że nie jest sama ze swoim strachem. — „Może razem damy sobie radę?”

Pierwsze wyzwanie

Ich pierwszym zadaniem było przejście przez trawiaste wzgórze, które wyglądało groźnie, bo wiatr szumiał w liściach i trawach.


Zuza złapała Zefirkę w dłonie i powiedziała:

— „Chodź, sprawdźmy razem, że nic złego się nie stanie.”

Spotkanie z przyjacielem

W środku wzgórza spotkały Misia Brzusia, który siedział pod drzewem i uśmiechał się szeroko.

— „Widzę, że się boicie. Ale razem możemy pokonać lęk!”

— zawołał. Brzusio przypomniał im, że cierpliwość i wspieranie się nawzajem są kluczem do odwagi.

Wspólna przygoda

Razem uczyli się słuchać własnego serca, spokojnie oddychać i patrzeć na świat z ciekawością zamiast strachu.


Kiedy dotarły do chwiejnego mostku nad strugą, Zefirka poczuła niepokój.


Zuza uśmiechnęła się:

— „Pamiętasz, jak Miś Brzusio pokazywał, że można ostrożnie iść naprzód? Zróbmy to razem!”

Obie przeszły na drugą stronę. Ich serca biły szybciej… ale już nie ze strachu, lecz z radości.

Przemiana

Miś Brzusio wyjął z koszyka niezwykły dar — propolis od Królowej Pszczółki, który dodawał odwagi każdemu, kto chciał pomagać i chronić innych. Zuza i Zefirka poczuły ciepło w sercu. Dzięki wsparciu przyjaciół ich strach zmienił się w radość i gotowość do działania.

Od tego dnia wiedziały, że odwaga rośnie jak skrzydełka pszczółki — krok po kroku, coraz pewniej.

Przesłanie terapeutyczne

— Strach można przemienić w odwagę i radość, jeśli otworzymy serce.

— Wsparcie przyjaciela pomaga poczuć się bezpiecznie.

— Każde wyzwanie jest okazją do odkrycia siły w sobie i innych.

— Małe gesty dobroci przynoszą spokój i wzmacniają pewność siebie.

5. Pachnące cedry — Aurelia

O oswajaniu strachu i odkrywaniu odwagi.

Wprowadzenie bohaterki

Aurelia była małą dziewczynką, która bardzo lubiła spacerować, choć niekoniecznie głęboko w las. Najbardziej kochała brzeg cedrowego zagajnika, gdzie powietrze pachniało żywicą, a promienie słońca przeciskały się przez gęste gałęzie. Mimo że uwielbiała naturę, czasami czuła strach i niepokój, gdy była sama albo gdy cienie drzew układały się w dziwne kształty.

Pierwsze wyzwanie

Podczas jednego ze spacerów Aurelia zauważyła pod cedrem małego Krecika.

— „Cześć!”

— przywitał się.

— „Widzę, że się boisz.”

— „Tak…”

— szepnęła Aurelia.

— „Cienie wyglądają jak potwory. Nie wiem, co zrobić, kiedy jestem sama.”


Krecik uśmiechnął się łagodnie.

— Wiem, też kiedyś się bałem.

Mieszkam pod ziemią, gdzie jest naprawdę ciemno. Na początku myślałem, że ciemność mnie pożera. A potem odkryłem, że to tylko druga strona światła.


W ciemności można odpocząć, wsłuchać się w siebie i poczuć spokój.”


— „Czyli cień nie musi być straszny?”

— spytała Aurelia.

— „Nie.


Cień to tylko odbicie drzewa i gałęzi. Jeśli zaufasz sobie i przyjaciołom, każdy cień stanie się częścią przygody.”

Spotkanie z przyjacielem

W tej chwili rozbłysło Świecidełko

— mały robaczek świętojański.

— „Witaj, Aurelio!”

— zaświecił wesoło.

— „Będę przy tobie, gdy poczujesz niepokój.


Razem z Krecikiem pokażemy ci, że ciemność może być przyjacielem.” Dziewczynka poczuła, że jej serce bije szybciej

— ale już nie ze strachu, tylko z ciekawości.

Wspólna przygoda

Krecik trzymał Aurelię za rączkę i spokojnym głosem mówił:

— „Zobacz, cień drzewa wygląda groźnie, ale to tylko odbicie pnia i gałęzi. Spróbujmy razem to sprawdzić.”

Aurelia zamknęła oczy, wzięła głęboki oddech i otworzyła je powoli.

Świecidełko oświetliło cień, a dziewczynka zobaczyła, że to naprawdę tylko drzewo.

Uśmiechnęła się.

— „A co jeśli pojawi się coś nowego?”

— spytała.

— „Wtedy klaśnij trzy razy”

— odpowiedziało Świecidełko

— „a pokażę ci, czym naprawdę jest to, co wydaje się straszne.”

Podczas dalszego spaceru do Aurelii dołączył mały dziczek, który odłączył się od swojego stada. Dziewczynka poczuła, że nie jest sama. Razem z Krecikiem, Świecidełkiem i dziczkiem odkrywała uroki cedrowego lasu, a jej strach powoli ustępował miejsca radości i ciekawości.

Przemiana

Aurelia zrozumiała, że strach można oswoić dzięki odwadze, wyobraźni i wsparciu przyjaciół. Każdy spacer w cedrowym lesie stał się dla niej przygodą, a nie powodem do niepokoju.

Przesłanie terapeutyczne

— Strach można przemienić w odwagę, jeśli zrozumie się, czego się boimy.

— Wsparcie przyjaciela i drobne rytuały pomagają poczuć się bezpiecznie.

— Każda sytuacja jest okazją do odkrycia siły w sobie i w otaczającym świecie.

— Wyobraźnia może być narzędziem do radzenia sobie z emocjami i nauką spokoju — ale może też budzić lęk.


6. Pachnące cedry — Alex

Opowieść o uwalnianiu smutku i odnajdywaniu spokoju

Wprowadzenie bohatera

Alex wracał z przedszkola razem z mamą, zamyślony i przygnębiony po kłótni z najlepszym przyjacielem. Mama podawała mu rękę i opowiadała spokojnym głosem różne historie, ale chłopiec nie potrafił od razu zapomnieć o przykrościach. Na chodniku zauważył małego jeżyka. Najpierw tupnął nogą ze złości, a potem zaciekawił się, dokąd zmierza. Namówił mamę, by poszli za nim.

Pierwsze wyzwanie

Wkrótce znaleźli się w lesie — zaśmieconym, pełnym butelek i papierków.


Alex zrobił smutną minę, a mama powiedziała:

— „Czasem coś przykrego spotyka nas w miejscach, które mogłyby być piękne, ale razem możemy sprawić, że będą lepsze.”


Wśród drzew wyróżniał się ogromny cedr, pachnący żywicą. Alex poczuł spokój.

Spotkanie z przyjacielem

Mama i Alex położyli się na miękkiej trawie, wsłuchując się w szum liści i delikatny śpiew ptaków. Alex zamknął oczy, wciągał głęboko pachnące powietrze i poczuł, jak smutek powoli odpływa z jego ciała.


Wtedy pojawiła się Aurelia

— dziewczynka, która uwielbiała drzewa cedrowe.

— „Witaj!

Widzę, że jesteś smutny. Chcesz, żebym pokazała ci sposób, żeby poczuć się lepiej?”

Wspólna przygoda

Aurelia chwyciła jego rękę i poprowadziła w stronę cedru.

— „To drzewo cedrowe jest magiczne

— jego zapach uspokaja i pozwala uwolnić smutek. Wystarczy zamknąć oczy i poczuć, jak przykrości odpływają.” Alex zrobił, jak powiedziała, i poczuł się lżej.

Wśród liści zobaczył małego jeżyka, który patrzył na niego ciekawie. Chłopiec uśmiechnął się i delikatnie pogłaskał jego kolce.

— „Widzisz, Alex”

— powiedziała Aurelia

— „czasami coś przykrego zdarza się wokół nas, tak jak śmieci w tym lesie, ale jeśli znajdziemy piękno i spokój, możemy poczuć radość i siłę.”

Przemiana

Po chwili Alex i Aurelia wrócili z mamą do domu. Chłopiec podskakiwał i śpiewał, czując, że w jego sercu zagościł spokój. Wiedział, że kiedy znowu spotka go coś przykrego, może wrócić do lasu, usiąść przy cedrze i poczuć, że smutki odchodzą, a w sercu zostaje radość i pewność siebie.

Przesłanie terapeutyczne

— Kiedy spotyka cię coś przykrego, warto zatrzymać się i poszukać spokoju w pięknie natury.

— Wsparcie przyjaciela lub rodzica pomaga poczuć się bezpiecznie i uwolnić smutek.

— Oddychanie i skupienie się na zapachach i dźwiękach natury pomagają uspokoić emocje.

— Trudne sytuacje nie muszą odbierać radości — można spojrzeć na nie inaczej i odnaleźć w sobie siłę.

— Małe gesty, jak pomoc zwierzątkom czy sprzątanie lasu, dają poczucie odpowiedzialności i sprawczości.

7. Szymon i tajemnica odwagi

Opowieść o małych krokach, które przemieniają lęk w siłę.

Wprowadzenie bohatera

Nie tak dawno i nie tak daleko, w zwyczajnym mieście, mieszkał chłopiec o imieniu Szymon. Miał siedem lat i kochających rodziców, ale często czuł, że brakuje mu kogoś, z kim mógłby dzielić codzienne zabawy.

Na szczęście miał Oliwię — swoją przyjaciółkę z przedszkola, która lubiła przygody i zawsze nosiła pluszowego konika Zefira. Zefir był dla niej symbolem odwagi, a dla Szymona — cichym wsparciem, gdy bał się ciemności.

Pierwsze wyzwanie

Szymon miał sekret:

nocą wyobrażał sobie dziwne cienie i szept w kącie pokoju.


Lęk wydawał się większy niż on sam.


Oliwia, widząc jego niepokój, zaproponowała wspólną zabawę — stworzyli „mapę odwagi”. Zapisali na niej wszystkie rzeczy, które budziły strach, i obok wymyślili sposoby, jak można je oswoić.

Spotkanie z przyjacielem

Pierwszym krokiem było siedzenie w ciemnym pokoju przez kilka minut — razem, przy Zefirze.


Potem Szymon spróbował wyobrazić sobie, że jego strach ma postać małego stworka, którego można pogłaskać i nazwać przyjacielem.

Wspólna przygoda

Każdego dnia dodawał nowy krok:

rozmowę o lęku z rodzicami, próbę wejścia na wysoką huśtawkę, narysowanie czegoś trudnego.


Zauważył, że kiedy pomagał Oliwii w jej własnych obawach

— na przykład przy wejściu na wysoką huśtawkę czy podczas rysowania trudnych obrazków

— sam czuł się silniejszy i bardziej pewny siebie.

Przemiana

Odkrył, że odwaga rośnie nie dlatego, że lęk znika, lecz dlatego, że mimo wątpliwości idziemy dalej.


Od tej chwili Szymon wiedział, że nie musi mierzyć się ze strachem sam. Ma przyjaciół, rodziców i Zefira, którzy dodają mu otuchy. A każdy mały krok, nawet najprostszy, sprawia, że lęk staje się mniejszy, a serce pełniejsze odwagi.

Przesłanie terapeutyczne

— Lęk jest naturalny — gdy podzielimy się nim z innymi, łatwiej go oswoić.

— Przyjaciele, rodzice i ulubione zabawki dają poczucie bezpieczeństwa.

— Małe kroki — rozmowa, wyobraźnia, wspólna zabawa — stopniowo przemieniają strach w siłę.

— Odwaga to nie brak lęku, lecz działanie pomimo niego.

8. Mały wróbelek

Opowieść o akceptacji siebie i o budowaniu relacji poprzez cierpliwość

Wprowadzenie bohatera

Mały Wróbelek bardzo chciał nauczyć się latać. Na początku chodził po gałązkach, dreptał i podskakiwał, próbując zrozumieć, jak unieść się w powietrze.

Jego rodzice cierpliwie obserwowali każdy jego ruch i dopiero potem zaczęli uczyć go prawdziwego latania.

Pierwsze wyzwanie

Wróbelek był niespokojny, czasem niecierpliwy i zdarzało mu się machać skrzydełkami zbyt gwałtownie, gdy chciał szybciej wzbić się w powietrze.

Pewnego dnia, kiedy w końcu poleciał, jego lot był nierówny — raz obniżał się za bardzo, raz zbliżał się niechcący do innych zwierzątek.

Spotkanie z przyjaciółmi

Kaczki na stawie i małe owady patrzyły z niepokojem — nie wiedziały, czego się spodziewać.

Wróbelek poczuł smutek, bo chciał dobrze, ale nie potrafił jeszcze kontrolować skrzydełek.


Zrozumiał wtedy, że czasem inni boją się tego, czego nie rozumieją.

Wspólna przygoda

Postanowił latać powoli, obserwując reakcje przyjaciół i upewniając się, że nikomu nie robi krzywdy. Powoli zwierzątka zaczęły przyzwyczajać się do jego obecności. Kaczki uśmiechały się, a owady latały bliżej niego, bo poczuły, że Wróbelek chce im pomagać, a nie przeszkadzać.

Przemiana

Wróbelek poczuł radość i dumę.

Zrozumiał, że nie musi być idealny, żeby inni go akceptowali. Każdy krok, każdy lot — nawet jeśli nierówny — był częścią jego nauki.


Najważniejsze było to, że znalazł przyjaciół, którzy rozumieli jego nieśmiałość i chcieli być z nim, niezależnie od małych błędów.

Przesłanie terapeutyczne

— Każdy z nas ma swoje tempo nauki i swoje „skrzydełka”.

— Inni mogą się bać, kiedy nie rozumieją, co robimy, ale cierpliwość i wyrozumiałość pomagają budować przyjaźń.

— Akceptacja siebie i własnych możliwości pozwala odkryć radość i pewność siebie.

— Czasem trzeba małych kroków, żeby stać się odważnym i znaleźć przyjaciół.

9. Adaś, który nie lubił czekać

Opowiadanie o dziecku, które jadło po swojemu

Wprowadzenie bohatera

Na skraju zielonej farmy, gdzie kury gdakały, a wiatr pachniał trawą, mieszkał Adaś.

Adaś był szybki.

Bardzo szybki.

Biegał szybciej niż wiatr, mówił szybciej niż echo, myślał szybciej niż zdążył powiedzieć. Nie lubił czekać. Nie lubił sztućców. A najbardziej nie lubił, gdy ktoś mówił mu, że „powinien być jak inne dzieci”.

Pierwsze wyzwanie

Kiedy nadchodziła pora obiadu, Adaś siadał przy stole, ale nie sięgał po widelec. Chwytał jedzenie palcami — szybko, łapczywie, z uśmiechem.


Mama prosiła go łagodnie:

— „Adasiu, spróbuj dziś z widelcem.”


Tata próbował poważnie:

— „Synku, to ważne.”


A starsza siostra wzdychała:

— „Znowu palcami? Fuj!”

Adaś tylko kręcił głową.

— „Szkoda czasu!

Palce są szybsze!”

Spotkanie z przyjacielem

Na farmie mieszkała też Sowa.

Nie była ani mamą, ani nauczycielką.

Była kimś, kto patrzył uważnie, ale nie oceniał. Siedziała na gałęzi i obserwowała Adasia.

Zamiast mówić mu, co ma robić, zadawała pytania.

— „Adaś, a co by było, gdyby twoje palce zamieniły się w widelce?”

Adaś roześmiał się:

— „To byłby koszmar!”

— „A gdyby widelec był twoim przyjacielem, a nie przeszkodą?”

— dodała Sowa.

Adaś zamyślił się.

Po raz pierwszy nie odpowiedział od razu.

Wspólna przygoda

Tego wieczoru Adaś miał sen. Śniło mu się, że siedzi przy ogromnym stole pełnym smakołyków. Ale jego ręce… zamieniły się w sztućce. Nie mógł ich zgiąć, nie mógł chwycić niczego. Był głodny, ale bezradny. Obudził się z krzykiem. Mama przytuliła go.

— „To był tylko sen, kochanie.” Adaś spojrzał na swoje dłonie.

— „Chyba spróbuję… z widelcem.

Ale powoli.” Mama uśmiechnęła się.

— „Powoli to też dobrze.”

Przemiana

Adaś zrozumiał, że zmiana nie musi być natychmiastowa. Może zacząć się od jednego gestu. A sztućce nie są karą, lecz narzędziem, które pomagają być samodzielnym.

Przesłanie terapeutyczne

— Niektóre dzieci mają swój rytm — szybszy, bardziej energiczny. To nie jest błąd.

— Sztućce nie są karą, lecz narzędziem, które pomagają być samodzielnym.

— Zmiana nie musi być natychmiastowa.

— Zrozumienie jest ważniejsze niż poprawność.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 64.32
drukowana A5
Kolorowa
za 88.7