Dla tych, którzy czasem są sami, a jednak noszą w sobie całą obecność świata
„Miejsce obok”
W moim łóżku zawsze jest miejsce. Poduszka, która nigdy nie pachnie kimś. Kołdra, której nie trzeba dzielić. Cisza, która wieczorem rozlewa się po ścianach jak herbata zapomniana na stole. Nie mam czyichś ramion, ale mam dużo przestrzeni. I czasem myślę, że ta przestrzeń krzyczy głośniej niż jakiekolwiek słowo „kocham”.
„Nie ma ucieczki”
Mogę uciekać, przed sobą, przed myślami, przed dniami, które ciągną się jak cienie. Mogę zmieniać ulicę, mieszkanie, telefon, ekran komputera, ale wiem, że ucieczka nigdy nie jest rozwiązaniem. Bo to, co próbuję zostawić za sobą, idzie ze mną w każdym oddechu, w każdym spojrzeniu w lustro, w każdym kroku po pustym mieszkaniu. To ja sama, moje wspomnienia, moje samotne noce, moje niewypowiedziane słowa. Czasem chcę, żeby ktoś zatrzymał mnie na moment, żeby powiedział: „Nie musisz tego robić sama”. Ale świat milczy. I w tej ciszy uczę się rozumieć, że nikt nie zatrzyma mnie za mnie. Nie ma dróg, które pozwolą zniknąć. Nie ma magicznych rozwiązań ani uśmiechów, które zmienią ciężar w lekkość. Jest tylko ten moment, ten oddech, ten krok i decyzja, żeby stać, żeby trwać, choćby wszystko wokół było ciemne. Uczę się, że przetrwanie nie jest dramatem, że nie musi być wielkie, nie musi być widoczne, że czasem wystarczy oddychać, patrzeć w okno, poczuć własne ciało, i pozwolić, żeby każdy krok, choć trudny i samotny, stał się moim sposobem na bycie tu i teraz. Jestem. I w tym byciu, choć cichym, choć ciężkim — przetrwam.
„Przetrwamy”
Patrzę właśnie przez okno i czuję za dużo.
Wiem, że nie wszystko da się zmienić.
Myślę o Tobie, czytelniku,
o ciszy, która nas łączy,
i wiem, że w tym cichym towarzystwie –
przetrwamy.
„Samotność ma swoje rytuały”
Wracam do domu i nikt nie pyta, jak było. Zdejmuję buty i odkładam dzień na krzesło obok. Samotność ma swoje rytuały: kolacja dla jednej osoby, film bez czyjejś dłoni w dłoni, cisza, której nie trzeba tłumaczyć. Czasem jest spokojna. Czasem dusi. Najgorsze są wieczory, kiedy chciałabym powiedzieć „zobacz, co się dziś wydarzyło”, a nie mam komu.
„Bez miłości człowiek nie znika”
Bez miłości człowiek nie przestaje istnieć. Oddycha. Pracuje. Śmieje się przy ludziach. Ale coś w środku jest jak pokój bez światła. Nie boli codziennie. Nie krwawi. Po prostu nie świeci.
„Nowi ludzie”
Poznać kogoś nowego to jak wejść do zimnej wody. Nigdy nie wiesz, czy będzie głęboko, czy tylko zmarnujesz oddech. Uśmiechasz się. Zadajesz pytania. Budujesz most z ostrożności. A w środku ciągle porównujesz do kogoś, kogo już nie ma albo kogo nigdy nie było.
„Nie mam wielkiej miłości”
Nie mam wielkiej miłości. Nie mam dramatycznych powrotów ani drzwi trzaskających w gniewie. Mam spokojne noce i dużo myśli. Mam marzenia, których nie mam z kim dzielić. Czasem myślę, że może jestem za trudna, za cicha, za późno, za wcześnie. A potem patrzę w lustro i widzę tylko kogoś, kto bardzo chciałby nie być już sam.
„Życie bez kogoś”
Życie bez kogoś jest jak miasto nocą. Wszystko stoi na swoim miejscu, ale światła w oknach gasną jedno po drugim. Ludzie gdzieś są. Miłość gdzieś jest. Tylko nie tutaj. Nie teraz. I trzeba nauczyć się iść przez to miasto bez czyjejś ręki w kieszeni.
„Wieczory mają najgorszą pamięć”
W dzień jeszcze da się udawać. Ludzie, obowiązki, hałas ulicy. Ale wieczory… wieczory pamiętają wszystko. Przypominają, że nikt nie czeka z pytaniem „gdzie jesteś?”. Telefon leży nieruszony. Ekran ciemny. A ja uczę się zasypiać bez czyjegoś „dobranoc”.
„Nie jestem czyjąś pierwszą myślą”