BARTEK
BARTEK — MÓJ UKOCHANY SYN
Mój syn, Bartek pojawił się w moim życiu, jak cichy wschód słońca — delikatny, ciepły i pełen obietnicy. Od samego początku wiedziałem, że jest w nim coś niezwykłego. Miał wrażliwą duszę, która czuła wszystko głębiej niż inni — piękno, smutek, zachwyt nad światem. Dostrzegał sens tam, gdzie inni widzieli zwyczajność. Muzyka była jego językiem. To dawało mu ukojenie, gdy słowa nie wystarczały. Lubił dzielić się piosenkami, które odkrywał — chciał, żebym usłyszał to, co on słyszał: emocje, prawdę, ukryte światło w melodii. Bartek miał też dar przyjaźni. Uwielbiał grać w planszówki z kolegami — śmiać się, rywalizować, żartować, być po prostu sobą. W tych chwilach radości jego łagodna natura rozkwitała. Miał w sobie coś takiego, że każdy czuł się przy nim dobrze, nawet jeśli on sam w ciszy niósł własny ciężar. Ale za jego łagodnym uśmiechem kryła się burza, której nie potrafiłem w pełni dostrzec. Jego ból był głęboki, o wiele głębszy, niż byłem w stanie zrozumieć. Walczył w ciszy, odważnie, lecz samotnie. Chciałbym móc do niego dotrzeć — przytulić mocniej, częściej mówić, jak bardzo jestem z niego dumny, jak bardzo był i zawsze będzie kochany. Dzień, w którym odszedł, roztrzaskał mój świat. Żaden ojciec nie powinien przeżyć swojego dziecka. Cisza, którą po sobie zostawił, jest nie do zniesienia — a jednak w tej ciszy wciąż słyszę jego śmiech, jego muzykę, brzęk filiżanki, szum morza. Życie Bartka było boleśnie krótkie, ale pełne światła. Jego wrażliwość, która kiedyś była dla niego ciężarem, dziś czyni jego wspomnienie tak wyjątkowym. Na zawsze będę go nosił w sercu — mojego pięknego, delikatnego chłopca, który kochał głęboko, czuł intensywnie i swoją obecnością odmienił mój świat. Na zawsze mój syn. Na zawsze młody. Na zawsze kochany.
Darek Kowalewski
DLA MAMY I TATY…
Bartek…
Barista na plaży,
z filiżanką światła
w dłoniach drżących od marzeń.
Kawa pachniała
spokojem,
morze nuciło
cichą pieśń,
a on rozdawał
ludziom uśmiech,
jak dar.
Aż przyszedł cień,
najciemniejszy cień,
co zagłuszył
melodię fal
i złamał
kruche serce.
Wyobrażam sobie,
że w niebie
jest kawiarnia,
gdzie Bartek stoi
za ladą
i nalewa cappuccino aniołom.
W powietrzu unosi się
aromat nadziei,
której tu zabrakło.
Każdy mój krok
na Camino
to list pisany
do niego,
modlitwa,
że gdzieś
w górze
on wciąż słyszy,
że wciąż jest kochany.
Na zawsze mój syn.
Na zawsze młody.
Na zawsze obecny
w zapachu kawy
i w ciszy serca.
Agnieszka Kowalewska
PLAŻA WSPOMNIEŃ
Twoje odejście
kładzie się cieniem
na plaży wspomnień.
Obłoki w kształcie serca
zmierzają do przedsionka nieba
i otwierają się,
aby dać miejsce
błękitowi ukojenia.
Klucze odlatujących ptaków
dotykają morza,
a potem szybują coraz wyżej,
aby unieść Ciebie
do Stwórcy.
Bartoszowi
Regina Orzechowska
PUSTE MIEJSCE
Puste nakrycie na stole,
jak ukłucie serca.
Już nie uściśniesz dłoni,
aby przekazać życzenia.
Nie złożysz pocałunku
na ciepłym policzku.
Kolędy nie zabrzmią tak dźwięcznie,
a struny gitary nie poruszą się
w rytmie znanych melodii.
Prezent pod choinką
w kształcie serca
przyozdobiony jemiołą
zakreśli w pamięci
miłe wspomnienia.
Wigilijne potrawy
już nie będą smakować tak samo.
Na pasterce przy Dzieciątku Jezus
łzy pojednania
zakwitną ukojeniem.
Bartoszowi
Regina Orzechowska
WSPOMNIENIA ZAMKNIĘTE W SERCU
Zawieszeni
pomiędzy teraźniejszością,
a przeszłością
rozpamiętujemy
skrawki wspomnień.
Próbujemy posklejać
skorupy zranień.
Codziennie zbieramy
porozrzucane cząstki duszy,
a serce nadal boli.
Tylko w snach
możemy przytulić
i wypowiedzieć słowa
pojednania i miłości
Temu, który był najcenniejszy.
Bartoszowi
Regina Orzechowska