E-book
17.75
drukowana A5
39.94
Przebudzone zmysły

Bezpłatny fragment - Przebudzone zmysły


4.7
Objętość:
227 str.
ISBN:
978-83-8155-952-2
E-book
za 17.75
drukowana A5
za 39.94

Wstęp

Podróż z pracy do domu bardzo mi się dłużyła. Myślałam o artykule, który miałam napisać. Temat niezbyt mi odpowiadał, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że nie mogę odmówić. Moja dziennikarska ambicja mi na to nie pozwalała.

Zawsze lubiłam trudne tematy i czułam satysfakcję, gdy moje artykuły trafiały na „jedynkę”. Miałam na swoim koncie teksty o molestowaniu seksualnym, gwałcie i domu publicznym, a rok temu zrobiłam duży materiał o oszuście matrymonialnym.

Ten temat był jednak zupełnie inny. Miałam napisać o facetach szukających przygód na portalu erotycznym. Jak? Dlaczego? I po co to robią? To miał być lajtowy tekst, demaskujący mężczyzn. No i oczywiście, ociekający seksem. Taką wizję miała Marta, naczelna gazety w której pracowałam od czterech lat. Do jutra miałam dać jej ostateczną odpowiedź, czy podejmę się tego zadania.

Nie byłam zachwycona i miałam wiele wątpliwości. Wiedziałam, że ten artykuł będzie wymagał ode mnie dużo pracy. Potrzebowałam wielu informacji, i co gorsza, nie miałam zielonego pojęcia, jak je zdobyć.

— Rozmowy, wywiady i sondy uliczne odpadały. Przecież nawet jakby udało mi się znaleźć faceta który korzysta z takiego portalu, to na pewno publicznie się do tego nie przyzna i nie zdecyduje się na opowieści o swoim życiu intymnym — myślałam.

— A może ja sama będę bohaterką tego artykułu? — przyszło mi do głowy. — Nie, to głupi pomysł! Jestem chyba ostatnią osobą, która by się do tego nadawała — stwierdziłam.

Dlaczego tak myślałam? Bo miałam czterdzieści lat, a uprawiałam seks tylko z jednym mężczyzną, który w dodatku był moim mężem. Moje doświadczenie seksualne było bardzo ubogie, a stan wiedzy teoretycznej też niezbyt imponujący. Kilka lat temu przeczytałam „Sztukę kochania” Wisłockiej, przejrzałam kiedyś pobieżnie Kamasutrę i obejrzałam kilka pornosów z koleżankami ze studiów. I to by było na tyle w tym temacie.

Zadowolenie i satysfakcję dawała mi praca. Seks natomiast, uważałam za przereklamowany i już od jakiegoś czasu obywałam się bez niego.

Rozdział 1

Tramwaj zatrzymał się na Kruczej. Przez okno dostrzegłam dwóch mężczyzn, którzy czule się obejmowali.

— Geje, dziwny widok — pomyślałam, kiedy homoseksualna para, trzymając się za ręce, wsiadła do tramwaju.

— Tfu! Pedały, kurwa mać! — zaklął siedzący obok mnie facet w średnim wieku.

Spojrzałam na niego — gapił się na gejów z pogardą. Popatrzyłam na niego tak samo.

Panowie nie szczędzili sobie czułości i coś do siebie szeptali. Poczułam się nieco zażenowana tym widokiem i odwróciłam wzrok.

— To dziwne, patrzeć jak dwóch facetów się migdali. Chyba bardziej akceptowalne byłyby dla mnie pieszczoty dwóch kobiet — pomyślałam.

Spojrzałam na siedzącą naprzeciwko mnie młodą dziewczynę w czarnej ramonesce, czerwonej sukience i brązowych, skórzanych kozakach na szpilce. Miała perfekcyjnie wyprostowane włosy, dopracowany makijaż, a jej piersi idealnie wypełniały dekolt sukienki.

— Taka to przyciąga wzrok facetów — pomyślałam i poczułam nieprzyjemne ukłucie zazdrości.

Kątem oka obserwowałam, jak siedzący obok mnie facet ostentacyjnie gapi się na dekolt kobiety. Ona natomiast siedziała niewzruszona, z miną królowej śniegu i ze wzrokiem utkwionym w swojego iPhone’a. Najwidoczniej nie przeszkadzało jej, że ten oblech gapi się, jak sroka w gnat, na jej cycki.

— Ja bym się chyba w takiej sytuacji zrobiła czerwona jak burak — pomyślałam.

Ale raczej mi to nie groziło.

— Czy na mnie kiedykolwiek ktoś tak spojrzał? — ta myśl pojawiła się w mojej głowie nagle i nieoczekiwanie. — Czyżbym tego potrzebowała? Zainteresowania mężczyzn? Ich spojrzeń? Nie, to nie jest ważne — przekonywałam się. — Kobieta przede wszystkim powinna podobać się sobie, a nie liczyć na zainteresowanie facetów — stwierdziłam.


Nie byłam taka jak tamta dziewczyna. A właściwie to byłam jej zupełnym przeciwieństwem. Nosiłam jasne bluzki, średniej długości sukienki i długie płaszcze. Włosy wiązałam w koński ogon lub zwijałam w kok. Obcinałam krótko paznokcie, żeby mi było wygodnie pisać na klawiaturze. Na twarzy miałam lekki makijaż, zwykle zrobiony w dziesięć minut, a w uszach małe wkręty, bo nie lubiłam zdejmować kolczyków do spania. Unikałam szpilek, obcisłych sukienek i głębokich dekoltów. Oczywiście bardzo podobały mi się na innych kobietach i często wyobrażałam sobie jak mogłabym w nich wyglądać, ale nie miałam w szafie takich kiecek. Zdarzało mi się jednak czasem, będąc na zakupach w galerii handlowej, przymierzyć coś seksownego. Tak jak kilka dni temu w Arkadii.

Czerwona sukienka z głębokim dekoltem już na wystawie wpadła mi w oko.

— Zajebista — pomyślałam, przyglądając się jej przez szybę.

Nie mogłam się oprzeć, musiałam ją przymierzyć.

— Nie, nie kupię jej — mówiłam do siebie, przeglądając się swojemu odbiciu w lustrze przymierzalni. — Bo niby gdzie miałabym w niej pójść? Do teściowej na imieniny? — pomyślałam i z żalem odwiesiłam czerwone cudo na wieszak.


Kilka lat temu zdobyłam się na takie zakupowe szaleństwo. W przypływie chęci na zmysłowe tete a tete w sypialni z mężem, kupiłam sobie seksowną jedwabną koszulkę i krótki szlafrok w kolorze pudrowego różu. Wieczorem ubrałam jedwabie, spryskałam się perfumami, rozpuściłam włosy i stanęłam w drzwiach sypialni, seksownie wypinając cycki. Planowałam go uwieść i…. niecnie wykorzystać!

— Kochanie… mhmm… — szepnęłam seksownie do leżącego w łożku męża.

— Co? — spytał Darek, nie otwierając oczu.

Gdy nie odpowiedziałam, spojrzał na mnie znudzonym wzrokiem.

— A coś ty się tak wystroiła do spania? — spytał, a potem odwrócił się do ściany i zasnął.

Spodziewałam się zdecydowanie innej reakcji. Liczyłam na to że rzuci się na mnie, ściągnie ze mnie te nowe szmatki, a potem będziemy się kochać do rana.

— Przecież tak jest w filmach — myślałam.

Zażenowana jego reakcją, uciekłam do łazienki i rozpłakałam się.

— Czy ja go już zupełnie nie pociągam? — szlochałam rozżalona.

Rano jedwabie schowałam głęboko do szuflady. Poczułam się wtedy jak nastolatka, która dostała kosza od chłopaka.

Tak, doskonale wiedziałam jak to jest być rzuconą przez chłopaka nastolatką.


To był pierwszy i w zasadzie chyba jedyny w moim życiu zawód miłosny. On miał na imię Benek i przyglądał mi się na szkolnej dyskotece. Nie byłam zdziwiona, że mnie zauważył. Taniec był jednym z moich ukrytych talentów, a ubrana byłam w aksamitną małą czarną, uszytą przez mamę z kupionego spod lady aksamitu. Pod koniec imprezy podszedł i zaproponował, że odprowadzi mnie do domu. Był w klasie maturalnej i do szkoły przyjeżdżał garbusem ojca. Wysoki przystojny brunet z długimi włosami i krzaczastymi brwiami, ubrany w jeansy z Pewexu i skórę, zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Był szkolnym prymusem, synem dyrektora szpitala. Byłam nim zafascynowana, a wszystkie dziewczyny w szkole mi go zazdrościły. Z całej historii z Benkiem, najlepiej pamiętam wielokrotnie wypowiadane przez niego zdanie: „Dlaczego nie chcesz się ze mną kochać?”

Byłam wtedy gówniarą w pierwszej klasie liceum. Zdecydowanie wystarczały mi pieszczoty w ubraniu i pocałunki. Lubiłam jak gładził mnie po karku i miękkim mokrym językiem penetrował moje usta. On chciał więcej, a ja nie byłam na to gotowa. Pytał, ale nie nalegał. Nie ukrywał, że miał już wcześniej kilka dziewczyn i uprawiał z nimi seks. Pewnego dnia powiedział, że chyba już nie będziemy się spotykać. Tak po prostu, na korytarzu w szkole, na przerwie między lekcjami. Nie rozumiałam, nie przyjmowałam tego do wiadomości. Przez myśl przeszło mi nawet, że chodzi o seks.

— A może gdybym z nim poszła do łóżka? Może by mnie wtedy nie zostawił? — zastanawiałam się.

Bardzo przeżyłam to rozstanie. Prosiłam Benka żeby zmienił zdanie, błagałam go, ale on był niewzruszony. Płakałam, nie rozmawiałam z rodzicam, nie uczyłam się. Na kilka miesięcy zamknęłam się w sobie. Potem dowiedziałam się, że Benek już na pierwszym roku medycyny ożenił się z koleżanką ze studiów, córką znanego lekarza i przyjaciela jego ojca. W prezencie ślubnym dostali dom pod Warszawą i samochód.

— Sprzedajny dupek — pomyślałam, i właśnie wtedy, wspomnienie Benka niemal zupełnie wyparłam. Pomógł mi w tym Jarek.


Jarek był wesołym, imprezowym chłopakiem. Wysoki i szczupły, miał kasztanowe włosy, szelmowski uśmiech i miękkie usta. Ćwiczył aikido i zapewniał, że zawsze mnie obroni. Bardzo mi to imponowało. Nie miał samochodu i drogich ciuchów jak Benek, ale za to miał wyjątkowe poczucie humoru. Chodziliśmy razem na domówki, koncerty i do kina. Całowaliśmy się, próbowaliśmy różnych pieszczot, ale do pełnego zbliżenia nigdy między nami nie doszło. Oboje nie mieliśmy żadnego doświadczenia. Jarek pieścił moje piersi, a jego dłonie wędrowały pod moją spódnicę. Miękkimi palcami gładził okolice mojej łechtaczki, a czasami sięgał nimi nieco głębiej. Było mi przyjemnie, ale nigdy nie osiągnęłam z nim orgazmu. Całowałam jego tors, masowałam plecy, a wyczuwając jego podniecenie, byłam dumna, że on tak bardzo mnie pragnie. Spotykaliśmy się prawie rok, ale nigdy nie posunęliśmy się dalej. On był na to zbyt rozsądny, a ja, mimo swoich siedemnastu lat, byłam niedojrzałą, bujającą w obłokach romantyzmu nastolatką.


Spadłam z tych moich romantycznych obłoków w domu Magdy, mojej koleżanki z klasy. Ona pierwsza w szkole miała odtwarzacz video. Jej rodzicom nie brakowało kasy, więc kupowali wszystkie elektroniczne nowinki. Telewizor też mieli duży, amerykański, a nie jakiś radziecki Rubin jak wszyscy. Tego dnia nie było jej rodziców w domu. Poprosiłyśmy gościa przesiadującego przed osiedlowym sklepem, żeby kupił nam piwo. Nalałyśmy sobie Perłę do szklanek i popijałyśmy małymi łykami. Magda przyniosła film pornograficzny z sekretnej kolekcji starszego brata i zasiadłyśmy przed telewizorem. Wtedy, po raz pierwszy w życiu, zobaczyłam rozebranego do naga faceta i gołą kobietę z wielkimi cyckami. Z zażenowaniem patrzyłam na umięśniony tyłek mężczyzny, a kiedy odwrócił się przodem, wstrzymałam oddech. To co zobaczyłam… było obrzydliwe.

Facet rzucił kobietę na łóżko, zerwał z niej czarne koronkowe majtki, rozchylił jej nogi, a zbliżenie kamery pokazało to, co znajdowało się między nimi.

— To tak wygląda? Ohyda!… — myślałam wtedy, z otwartymi ustami wpatrując się w ekran.

Kobieta pochyliła się i wypięła w stronę faceta tyłek. On głośno dysząc i mówiąc coś po angielsku, przywarł do niej i dłonie położył na jej biodrach. Wielkie piersi kobiety podskakiwały w rytm jego posuwistych ruchów, oboje jęczeli i ciężko dyszeli. Patrzyłam na zbliżenia męskich genitaliów, zagłębiających się w damskich. Nie podobało mi się to. Chciałam przestać oglądać, ale udawałam, że nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Magda też trzymała fason. Jednak przy kolejnej scenie, patrząc jak dwóch facetów z członkami we wzwodzie stoi nad klęczącą między nimi kobietą, stwierdziłam, że nie chcę już dłużej tego oglądać.


Byłam introwertyczką, a to sprawiało, że mało mówiłam i nie zwierzałam się koleżankom. Za to bardzo dużo pisałam. Nie prowadziłam pamiętnika, ale w zeszytach robiłam różne zapiski. Analizowałam na karkach to, czego nie rozumiałam. Pisząc, zastanawiałam się nad problemami i szukałam ich rozwiązań. Pisałam też listy do Darka, który najpierw był moim chłopakiem, a potem mężem.

— Nie możesz mi po prostu powiedzieć jednym zdaniem o co ci chodzi, tylko ciągle piszesz te epistoły? — spytał pewnego dnia.

Wtedy przestałam pisać. I właśnie wtedy zaczęły się nasze problemy z komunikacją. Oczywiście z rozmowami o sprawach codziennych nie miałam problemu. Nie potrafiłam jednak wyrazić swoich uczuć, powiedzieć co czuję, czego się obawiam, co mi sprawia ból, żal, a nawet co mnie cieszy.


Kiedyś Darek próbował mnie zmusić do mówienia o seksie. Leżeliśmy wtedy w łożku, on przysunął się blisko i spojrzał mi w oczy. Myślałam, że chce mnie pocałować. Dotknęłam ustami jego warg, ale on się odsunął.

— Chciałbym, żebyś mi powiedziała, jak chcesz żebym się z tobą kochał — powiedział stanowczo.

— Po co? Po prostu zróbmy to — powiedziałam zaskoczona.

— Ale ja chcę to od ciebie usłyszeć — nalegał.

— Kochanie, lepiej to robić, niż mówić o tym — nie ustępowałam.

— Powiesz, czy nie? — spytał zniecierpliwiony, kiedy przez chwilę milczałam.

— Nie — odpowiedziałam jednym słowem.

— Dobrze — stwierdził z rezygnacją i poszedł do kuchni zapalić papierosa.

Poszłam za nim. Przysunęłam krzesło, usiadłam obok niego i przytuliłam się do jego ramienia. Nie odezwał się, nie poruszył. Gładziłam jego plecy, próbowałam go pocałować, ale był twardy i zimny jak skała. Nie odzywał się do mnie przez dwa tygodnie.

— A może on miał taką potrzebę seksualną? — powiedziała Grażyna, moja przyjaciółka, kiedy jej się z tego zwierzyłam. — Wiesz, ludzie mają różne zboczenia. Kiedyś spotykałam się z facetem, który chciał żebym przeklinała w łóżku, bo go to podniecało — mówiła. — Więc bluzgałam najlepiej jak potrafiłam — dodała.

— A co to ma wspólnego z Darkiem? — spytałam, nie widząc związku tej sytuacji z zachowaniem mojego męża.

— Nie obraź się Renia, ale może powiało nudą w waszej sypialni. Długo już jesteście małżeństwem, może on po prostu potrzebuje dodatkowych bodźców — wyjaśniła.

— Ale ja nie potrafię o tym mówić — powiedziałam z rezygnacją w głosie.

— Kochana, w łożku nic na siłę. Jak ci coś nie pasuje, to tego nie robisz, pamiętaj! — tłumaczyła Graża. — Ale jeśli on ma takie pragnienie i go to kręci, to macie konflikt interesów i musicie sobie to wyjaśnić — dodała.


Znałam Grażę już kilkanaście lat. Poznałyśmy się w redakcji małej gazety, w której obie rozpoczynałyśmy swoją dziennikarską „karierę”. Ja miałam już wtedy męża i córkę, a ona była samotna. Na początku niezbyt się lubiłyśmy i rywalizowałyśmy ze sobą. Gazeta zyskiwała na tym wyprzedając cały nakład, a my regularnie dostawałyśmy premie za teksty na „jedynce”. Dopiero gdy przestałyśmy ze sobą pracować, zaprzyjaźniłyśmy się.

Graża była piękną blondynką. Miała idealną figurę i kręcone długie włosy. Elokwentna, wesoła i roztrzepana. Była mistrzynią w chodzeniu na szpilkach i nie unikała seksownych ciuchów. Jej mąż, który był policjantem, po kilku latach małżeństwa zginął w wypadku. Długo później nie mogła się z nikim związać. Przebierała w facetach jak w ulęgałkach i z żadnym nie była dłużej niż pół roku. Do czasu, gdy w chwili zapomnienia na imprezie firmowej zaszła w ciążę i związała się z kolegą z pracy. Wyszła za niego, jednak długo w stanie małżeńskim nie wytrzymała. Zdradziła go z muzykiem z Chicago, z którym przeprowadzała wywiad.

— Poniosło mnie Reniu. Jakbyś go znała i wiedziała jakim jest fantastycznym kochankiem, to na pewno byś mnie zrozumiała — tłumaczyła.

Byłam oburzona, myślałam, że Graża zwariowała.

— Chcesz zostawić Michała, bo ten kolo lepiej się pieprzy? — spytałam.

— Kochana, to było najlepsze pieprzenie w moim życiu — mówiła rozmarzonym głosem.

— Odwaliło ci chyba — rzuciłam, i trzaskając drzwiami, wyszłam z jej mieszkania.


Graża po rozwodzie wyjechała z muzykiem i swoim trzyletnim synkiem do Stanów. Michał, jej były mąż, przekonany przez nią wizją lepszej przyszłości dla Stasia, zgodził się na jego wyjazd. Po nieco ponad roku pobytu za oceanem, czekałam na nią na lotnisku. Wróciła z niemowlęciem o imieniu Mick, rozczarowana facetem i Ameryką.

— Amerykański sen się skończył, a miłość wypaliła się w codzienności — tak wspominała swoją zagraniczną przygodę.

Miała dwoje dzieci, i na szczęście mamę na emeryturze, która chętnie, niemal codziennie się nimi zajmowała. Graża bezskutecznie walczyła o alimenty od ojca Micka. Ten jednak nie kontaktował się z nią i nie interesował się dzieckiem. W przeciwieństwie do Michała, który oprócz przekazywania jej co miesiąc wysokich alimentów, zabierał Stasia na weekendy i kupował mu drogie prezenty. Czasem też pomagał jej w problemach z samochodem, remontach, czy większych zakupach. A mały Mick, tak jak jego starszy brat, mówił do Michała „tato”. Gramolił mu się na kolana i pakował do samochodu, kiedy Michał zabierał Stasia do swojego domu w Wesołej. Coraz częściej więc Michał na weekendy zabierał do siebie ich obu, a Graża cieszyła się, że ma więcej czasu dla siebie.


Po powrocie ze Stanów, Graża zatrudniła się w znanym lifestylowym wydawnictwie. Skusiła ją dobra pensja i kontakty z ludźmi z showbiznesu. Od kilku lat mieszka w Warszawie, w odziedziczonym po ciotce mieszkaniu na Powiślu. Trzy duże pokoje wystarczają na jej potrzeby, a do pracy ma kwadrans autobusem. Woli jednak jeździć swoim kilkuletnim, czarnym lexusem z jasną tapicerką.

— Jak prowadzę, a potem wysiadam z tego auta, to czuję się kimś, kobietą sukcesu. Nigdy nie zamienię mojego wygodnego lexusa na śmierdzącą komunikację miejską. Tak jak nie zamieniłabym mojego MacBooka na jakiś laptop z badziewnym Windowsem — mówiła.

— I pewnie jeszcze iPhone’a na smartfona z androidem? — spytałam.

— Dokładnie — odpowiedziała.


Darek, mój mąż, był pierwszym mężczyzną, z którym uprawiałam prawdziwy seks. Kochaliśmy się zwykle krótko i cicho. Na początku, kiedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, baliśmy się, że usłyszą nas rodzice w sąsiednim pokoju. Potem, już w swoim mieszkaniu, nie chcieliśmy obudzić dzieci.

Poznaliśmy się na imprezie w jego miejscowości. Wyciągnęły mnie tam koleżanki ze studiów. Darek był nieśmiały i zagubiony. Zupełnie inny od Jarka i Benka. To był zwyczajny chłopak z technikum budowlanego. Pił piwo, palił papierosy, jeździł do szkoły czerwonym maluchem i nosił modną wtedy grzywkę. Jego rodzice pracowali w największym zakładzie w mieście i mieli małe mieszkanie w bloku. Zwyczajni ludzie z małej mieściny. Poczułam się dobrze w tej zwyczajności. Nie musiałam silić się na inteligentne dyskusje, popisywać się znajomością poezji Rafała Wojaczka i komentować wydarzeń politycznych. Mogłam przy nim leżeć i milczeć. On też milczał. A jak pytałam o czym myśli, nie potrafił mi odpowiedzieć. Nasz seks też był zwyczajny, prosty, bez specjalnych uniesień i zbędnych słów.


Zwykle kochaliśmy się po misjonarsku, jednak zdarzały się chwile, szczególnie po zakrapianych alkoholem imprezach rodzinnych, że nas ponosiło, a szczególnie mnie. Zaspokajałam go wtedy oralnie lub kochaliśmy się na jeźdźca. Rzadko miałam orgazm, on zawsze. Kiedyś, gdy leżał zadowolony po oralnych igraszkach, poprosiłam żeby zrobił mi to samo. Spojrzał na mnie zdziwiony, nic nie powiedział i nie zrobił tego. Nazajutrz wieczorem wszedł do łazienki kiedy się myłam. Nalał na dłoń nieco żelu do higieny intymnej, umył dokładnie moje krocze, po czym wyszedł. Byłam podniecona, gdy czułam tam jego miękkie, śliskie od żelu palce. Kiedy wyszłam z łazienki, leżał na łóżku w samych bokserkach. Poprosił, żebym się położyła i rozchyliła nogi. Gdy jego język spoczął na mojej łechtaczce, poczułam się zażenowana.

— Zrobił to, bo go o to poprosiłam, a nie dlatego że sam tego chce. Poza tym umył mnie tam. Może obawiał się mojego smaku? Albo nie pasuje mu mój zapach? — w mojej głowie kołatało się wtedy wiele myśli.

Mimo jego usilnych starań, nie osiągnęłam wtedy orgazmu. Jednak bardzo umiejętnie go udałam. Z ulgą przestał, chyba bardzo zmęczony swoimi staraniami. Nigdy więcej już nie próbował, a ja już nigdy nie prosiłam go o to.


Kilka miesięcy temu, u Grażyny natknęłam się na książkę z nagą kobietą na okładce. Byłam przekonana, że to jakieś „romansidło”.

— Graża, dobra ta książka? — spytałam.

— O tak kochana, jest wyśmienita — odparła, tajemniczo się uśmiechając. — Chcesz pożyczyć? — spytała.

— Może bym przeczytała. Kiedyś, jak byłam w ciąży, miałam taki krótki epizod z Harlekinami — odpowiedziałam.

— Ale to nie Harlekin kochana. To erotyk — wyjaśniła z tajemniczym uśmiechem na ustach.

— A to nie, dziękuję — szybko odłożyłam książkę, choć trochę mnie ciekawiła.

— Okej, nie nalegam, ale mogłabyś się z niej wiele nauczyć — zażartowała.

Sięgnęła po książkę, filuternie się uśmiechnęła, po czym wyszła z pokoju zrobić kawę.

Po powrocie do domu, znalazłam tę książkę w swojej torebce. Przyjaciółka dobrze mnie znała i doskonale wiedziała, że nie przyznam się do chęci zgłębienia tej lektury.


Pobieżnie przejrzałam książkę, a kiedy już Darek spał, usadowiłam się wygodnie w swoim rozłożystym fotelu i zaczęłam ją czytać. Na początku śmieszył mnie prosty język, którym była napisana.

— To pewnie dlatego, że jej autorem i narratorem jest facet — pomyślałam.

Uznałam jednak za właściwe zapoznać się z męskim punktem widzenia na seks. Zaczęłam więc czytać:

„Spojrzałem w jej oczy i zrozumiała, czego od niej chcę. Uklękła na kolana i rozpięła mój rozporek, z którego wysunął się on. Gruby, nabrzmiały, w pełnym wzwodzie. Popatrzyła na niego przez chwilę, wzięła w dłoń, objęła go i ścisnęła dość mocno. Wodziła po nim językiem od góry do dołu, a potem objęła go swoimi pełnymi ustami. Obserwowałem, jak jej głowa poruszała się w przód i w tył, w górę i w dół. Szybko doszedłem w jej ustach. Chwytając jej ramiona, pomogłem jej podnieść się z kolan i pocałowałem ją w usta, zagłębiając w nich język. Zdejmowałem z niej po kolei sukienkę, rajstopy i stanik, a gdy już leżała naga na łożku, zdjąłem z niej koronkowe majtki. Rozchyliłem jej uda, a moim oczom ukazała się starannie wygolona, różowa cipka. Lizałem jej wargi, delikatnie masowałem okolice odsłaniającej się coraz bardziej dziurki. Wsunąłem w nią dwa palce i poruszałem nimi coraz szybciej. Czułem że znów twardnieję. Położyłem się na niej i szybko w nią wszedłem. Była bardzo ciasna, a za każdym razem gdy się w nią wbijałem, odczuwałem niewiarygodną przyjemność. Czułem, że zaraz dojdę, ledwo się powstrzymałem do momentu aż usłyszałem jej krzyk, a jej długie paznokcie wbiły się w moje plecy. Zalałem ją całą”.


— To jakiś pamiętnik seksoholika — pomyślałam, czytając czwarty rozdział.

Książka nie zawierała zbyt wiele treści. Autor opowiadał w niej o swoich miłosnych podbojach. Kochał się z nastoletnimi dziewicam i doświadczonymi czterdziestkami. Nie unikał też trójkątów. Dogadzały mu Azjatki, zmysłowe Chinki i rosyjskie prostytutki. Opisy intymnych zbliżeń były zupełnie pozbawione finezji, prostackie, a czasem nawet nafaszerowane słowami, które w moim słowniku nie istniały. Jednak przez jedną noc przeczytałam tę książkę od deski do deski, chwilami nawet z wypiekami na policzkach. Zupełnie nie rozumiałam swojej reakcji.

— I jak Reniu? Chciałabyś, żeby przeleciał cię taki Pedro? — spytała Graża, kiedy przyniosłam jej książkę. — Bo ja, przyznam się, że nawet kilkakrotnie, czytając pewne fragmenty, zgrzeszyłam sama ze sobą — dodała, puszczając do mnie oczko. — A Ty? — spytała, uśmiechając się.

— A ja nie — odparłam poważnie.

— Przecież wiem, ty świętoszko. Dla ciebie to jak zdrada. A opowiesz mi który fragment najbardziej ci się podobał? — spytała.

Nie lubiłam rozmawiać o seksie. Poza tym, nie było w tej książce fragmentów, które mogłabym uznać za wartościowe.

— No nie wstydź się, na pewno jest coś, co cię zainteresowało i zechcesz jakieś pozycje wypróbować — Graża nie dawała za wygraną, choć doskonale wiedziała, że miałam problem z rozmowami o seksie.

Lekko już wstawiona, po kilku lampkach czerwonego wina, skapitulowałam.

— Tak Graża, powiem ci, że bardzo chciałabym, żeby ktoś mnie zerżnął w tyłek na stole w kuchni. Tak jak on to zrobił z tą mężatką, którą zwabił do swojego domu — mówiłam drwiąco.

— I pewnie byś chciała, żeby cię złapał za włosy, a w usta wepchnął swojego wielkiego fiuta — przyjaciółka wiedziała, że zażartowałam sobie z niej i nie chciała być mi dłużna. — Kochana, ja dobrze znam ciebie i twoje romantyczne marzenia. Wolałabyś raczej łóżko z baldachimem i klasyczny grzeczny numerek z pachnącym, szczupłym i kulturalnym blondynkiem — powiedziała.

— Graża, przecież ty doskonale wiesz, że mój ideał to brunet. Taki jak Darek — sprostowałam.


Z Darkiem byłam już prawie dwadzieścia lat. Zawsze kochaliśmy się tak samo, a od ponad roku, odkąd nasza córka Milena wyjechała na studia do Mediolanu, ani razu mnie nie dotknął. A w zasadzie, to już od dobrych kilku lat ze sobą nie sypialiśmy. Jednak nie myślałam o tym żeby go zostawić i związać się z kimś innym. Nasz związek w pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny… i w pewnym sensie wygodny. Nie wierzyłam też, że ktoś mnie może pokochać, ktoś może mnie pragnąć i komuś mogłoby być ze mną dobrze. Choć nie miałam zamiaru zdradzać Darka, to bywały chwile, że bardzo chciałam udowodnić sobie, że jestem coś warta. Jednak nie byłam na tyle odważna, mimo że okazje do tego bywały. Wiedziałam, że jeśli to zrobię, to już nigdy nie będę mogła z nim być. Monogamia była we mnie zbyt mocno zakorzeniona, by mogło być inaczej.


Kiedyś, kilka lat temu powiedział mi, że nie chce się ze mną kochać, bo jestem kiepska w łóżku. Sama o to spytałam, licząc na jakąś inną odpowiedź, jakieś inne wyjaśnienie jego oziębłości.

— Przecież zawsze miał orgazm — myślałam. — Był też seks oralny. Czego jeszcze chciał? — nie mogłam zrozumieć.

— Jestem taka kiepska? To sprawdź jak jest z innymi. Prześpij się z jakąś inną kobietą i zobacz, czy będzie ci z nią lepiej! — wykrzyczałam mu wtedy w złości.

Potem żałowałam, bo gdyby to rzeczywiście zrobił, to już nigdy nie moglibyśmy być razem.

Dopiero kilka lat później dowiedziałam się o jego romansach. Wolałam jednak udawać że nie wiem i skutecznie wmawiałam sobie, że to nie jest prawda. Bałam się, co mogłoby się wydarzyć, gdybym powiedziała mu, że wiem.

— Wtedy musiałabym go zostawić. I jak ja bym sobie bez niego poradziła? — myślałam.

Nie wyobrażałam sobie jednak, jak mogłabym się z nim kochać, wiedząc że on to robi z innymi kobietami. Ale wtedy już ten problem nie istniał, bo od dawna ze sobą nie sypialiśmy. Mało się też w ostatnich latach do siebie odzywaliśmy. Rozmawialiśmy tylko o sprawach córki i domu. Nikt z naszych bliskich nie wiedział, że mamy jakieś problemy. Pod tym względem byłam doskonałą aktorką. On też mistrzowsko udawał. Na spotkaniach rodzinnych graliśmy może nie kochającą się, ale bardzo przywiązaną do siebie parę.


Szczęśliwe małżeństwo próbowaliśmy też udawać przed Mileną. Najpierw w domu przy obiadach i oglądając wspólnie telewizję, a potem, kiedy rozmawialiśmy z nią przez internet i gdy przyjeżdżała do domu na święta i wakacje. Ona jednak nie dawała się nabierać.

— To mój tato, kocham go. Ale zupełnie nie rozumiem, dlaczego ty z nim jesteś. Przecież widzę, że od dawna nie jesteś szczęśliwa — powiedziała mi kiedyś przy kawie w Starbucksie.

Zdałam sobie wtedy sprawę z tego, że moja córka jest już dorosła i już nic „ze względu na nią” nie muszę. Mogłabym się rozwieść, wieść życie singielki lub związać się z kimś innym. Szybko jednak porzuciłam tę myśl.

— Jestem już za stara — stwierdziłam.


O tym że Milena nie jest już małą dziewczynką, przekonałam się już wtedy, kiedy niespełna siedemnastoletnią córkę po raz pierwszy zaprowadziłam do ginekologa. Narzekała na bóle miesiączkowe i problemy z trądzikiem.

— Jestem pryszczata, brzydka i wyglądam jak kupa — mówiła za każdym razem, kiedy próbowała podkładem zakryć zmiany na twarzy.

Nie pomagały maści i tabletki od dermatologa. Postanowiłyśmy więc poprosić ginekologa o kurację hormonalną. Weszłyśmy razem do gabinetu położnej, która zakładała Milenie kartę.

— A Ty młoda damo to już współżyjesz? — spytała niedyskretnie kobieta.

Milena zmieszała się, ale nie zaprzeczyła. Doskonale wiedziałam, co to oznacza. Moja mała córeczka jest już kobietą i prawdopodobnie była już z mężczyzną. Patrzyłam na córkę, próbując ukryć zdziwienie, a Milena siedziała zawstydzona, z oczami wlepionymi w podłogę. Nie miałam jednak odwagi, żeby z nią o tym porozmawiać.

— Pamiętaj, że te tabletki działają tylko wtedy, gdy je bierzesz codziennie, nie możesz o tym zapomnieć — tylko to jedno zdanie byłam w stanie z siebie wydusić.

Wtedy też zdałam sobie sprawę z tego, że nigdy nie rozmawiałam z Mileną o seksie. Nie zrobiłam nic, oprócz podrzucenia jej kiedyś cienkiej książeczki o dojrzewaniu kobiety, i wyjaśnienia jej, że krew wypływająca z tego miejsca gdzie robi siusiu, nie jest objawem poważnej rany, tylko pierwszym okresem, który będzie miała co miesiąc, bo tak mają wszystkie kobiety.


Moje rozważania na temat seksu w moim życiu przerwał telefon. Dzwoniła Graża.

— Kupiłam na jutrzejszy wieczór czerwone Carlo Rossi, chłopców nie będzie w domu. Mam nadzieję, że weźmiesz ten temat. Obiecuję, że podzielę się z tobą moimi doświadczeniami. A zresztą sama wiesz, jak wygląda moje życie seksualne — mówiła.

Rzeczywiście, Graża mogła pochwalić się dość bogatym doświadczeniem w tej dziedzinie. Na pewno będzie pomocna.

— A może to lepiej, że ja się na tym nie znam aż tak dobrze. Pozwoli mi to zachować większy dystans i obiektywizm — pomyślałam, wysiadając z tramwaju.

Wybrałam numer naczelnej. Marta nie odbierała.

— Napiszę ten tekst — wysłałam do niej SMS-a.

— Super. Wiedziałam! — odpisała mi po godzinie.

Rozdział 2

— Masz już plan tego artykułu o facetach na portalach erotycznych? — spytała naczelna na spotkaniu redakcyjnym. — Ile znaków planujesz? Myślisz, że to będzie temat na „jedynkę”? — dopytywała.

— Mam plan, a tekst na pewno będzie ciekawy — odpowiedziałam z przekonaniem. — Ale potrzebuję czasu — dodałam.

To Marcie wystarczyło. Wiedziała, że może mi zaufać i nie pytała już o nic więcej.

Tego samego dnia przejrzałam wszystkie portale randkowe i erotyczne oraz przeczytałam setki opinii i poleceń.

— Eroteka to najpopularniejszy portal erotyczny. To tu kojarzą się pary na erotyczne schadzki — przeczytałam reklamę.

— To idealne miejsce — pomyślałam. — Wieczorem się tam rozejrzę i zarejestruję — postanowiłam.

— Zostaję na noc u Grażyny, będziemy pisać artykuł — napisałam SMS-a do Darka i pojechałam do przyjaciółki.

Graża już czekała na mnie z butelką Carlo Rossi.


Nie miałam problemu z rejestracją na Erotece. Wymyśliłam sobie imię, a podając wiek, odmłodziłam się o kilka lat.

— Przecież i tak wyglądam dziesięć lat młodziej — usprawiedliwiłam swoje kłamstwo.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 17.75
drukowana A5
za 39.94