E-book
6.83
drukowana A5
20.59
Przebudzenie

Bezpłatny fragment - Przebudzenie

Zgubiłam swoje życie.


Objętość:
106 str.
ISBN:
978-83-8189-324-4
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 20.59

Oto ja, stoję wystrojona przed lustrem, patrzę sobie w mocno wymalowane oczy i z przyjemnością stwierdzam, że wyglądam apetycznie. Solarium i przedłużenie włosów było znakomitą decyzją. Sztuczne, długie, ciemne loki opadają mi turkusową sukienkę bez ramiączek.

Z uśmiechem podziwiam swoją sylwetkę bo mimo że należę do szczupłych kobiet po mamusi otrzymałam bonus w postaci większych piesi, często słyszę, że na pewno są powiększane, a niech zazdrośni sobie plotkują -pomyślałam i puściłam do siebie oczko.

Ubrałam czarne szpilki, a do reklamówki zapakowałam balerinki na zmianę, całe życie wędruję w płaskich butach, a spacer na wyższym obcasie było dla mnie wyzwaniem, które dzisiaj podejmuję, choć ta walka jest nie równa i z pewnością ją przegram zmieniając obuwie na wygodniejsze.

Kocham wesela, kocham się bawić, tańczyć i wygłupiać.

Na chwilkę odpłynęłam myślami, wyobrażając sobie jak będzie wyglądać mój ślub, choć mam dopiero 25 lat, byłam już samodzielna i niezależna finansowo, od czterech lat mam własne cztery ściany, co prawda na kredyt, ale moje.

Do szczęścia brakowało mi tylko zdanie prawka, ta myśl mnie przerażała, wręcz było dla mnie to nie możliwe, że ja będę kierowcą, na myśl o egzaminie, który czekał mnie za dwa tygodnie, aż się zatelepałam, strach opanował moje ciało.

Długo jeszcze będziesz się ubierać, jak zawsze będziemy ostatni na miejscu -znajomy głos wyrwał mnie z moich wizji.

Nałożyłam jeszcze błyszczyk na usta i wyskoczyłam tanecznym krokiem z sypialni, w której miałam ogromne lustro.

Moje mieszkanie składało się z dużej sypialni z garderobą, pokojem gościnnym, kuchnią połączoną z salonem, łazienką i długim, ale wąskim przedpokojem do którego zmieściła się jedynie szafka na buty z lustrem.

Nie należałam do kobiet, które posiadają tysiące par butów, miałam może trzy na obcasie schowane na takie okazje jak dzisiaj, reszta to adidasy i balerinki, może z 12 par łącznie. Uwielbiam wygodę, byłam pełna podziwu dla kobiet, który z gracją poruszały się w wysokich szpilkach.

Lena dawaj wychodzimy -krzyk mojej miłości znowu przebił balonik moich myśli, a dość często bujałam w obłokach, taki mój urok.

Popatrzyłam na Daniela, był taki elegancki, seksowny, piorun zazdrości przeszył mnie po czubek głowy, już widziałam inne kobiety wpatrujące się w niego, gdybym miała broń zabrałabym ją na imprezę.

Moja kuzyneczka Iwona, która co chwilę ma nowego wybranka serca, na takie rodzinne spotkania przychodzi sama by polować, niech się tylko popatrzy na Daniela. Z nerwów aż zrobiło mi się nie dobrze, gniew przejął moje ciało. Iwona była bardzo atrakcyjna i świadoma tego, korzystała z życia na całego, stać ją było prawie na wszystko, a nigdy nie skalała się pracą, jej każdy nowy partner musiał mieć kasę, jeżeli okazywał się chytry wylatywał z jej listy tego samego dnia.

Kurwa Lena, nigdzie tak nie pójdziesz! Ta sukienka jest za kusa, a ja idę się bawić, a nie lać każdego kto się do Ciebie będzie dostawiał -przez zaciśnięte zęby wyrzucił te słowa z siebie z mój przystojniak.

Byliśmy razem od prawie trzech lat, nasza miłość była wielka, szalona, wyjątkowa, ale również pełna zazdrości, awantur i jeszcze raz zazdrości.

Daniel był straszy ode mnie o 4 lata, wyższym o głowę wysportowanym ciachem, ćwiczył mieszane sztuki walki, chodził na siłownie, a ostatnio zapisał się do jakieś szkoły przetrwania, gdzie przede wszystkim uczył się strzelać, albo zmienić magazynek jedną rękom, coś chyba jak ćwiczenia wojskowe czy dla komandosów.

Miał czarne gęste włosy, a od roku jego twarz zdobiła broda, która tylko dodawała mu uroku. Jego ciało było pokryte tatuażami, mój prywatny heros na ziemni.

Przez to jak wyglądał, nienawidziłam pokazywać się z nim przy ludziach bo nie było kobiety, która by nie zwróciła na niego uwagi, a mimo że był mój ciągle byłam zaborcza. Działało to w obie strony, on też w każdym mężczyźnie widział rywala, co z tego, że świata poza nim nie widziałam, on wiedział swoje.

Poznaliśmy się na dyskotece, ja pijana szarpałam się, z dziewczyną z jego towarzystwa, a on próbował nas rozdzielić. Nagle pod czas tej walki, źle postawiła krok, zahaczyłam o krawężnik i wylądowałam na ziemi.

Daniel pomógł mi wstać, a następnie stanowczo stwierdził, że będzie mnie miał na oku, olewając znajomych z którymi przyszedł, był przy mnie niczym ochroniarz.

Nawet nie pamiętam o co była awantura z tamtą laską, prawda jest taka, że pijanym kobietą dużo nie trzeba by powstał bezsensowny spór.

Gdy poinformowałam go, że razem z koleżankami z którymi przyszłam wracamy do domu taksówką, stwierdził, że po drodze czyhają niebezpieczeństwa, więc zaproponował, że to on przegoni cały mrok ciemności i odstawi mnie do domu.

Nigdy nie zamieniłam słowa z obcym facetem w klubie, do tego byłam świeżo po rozstaniu i w sumie miałam dość przeciwnej płci, przyszłam się zabawić nie szukać przygód na jedną noc.

Jego piękne brązowe oczy nie pozwoliły mi się sprzeciwić, nawet gdyby okazało się, że chce mnie skrzywdzić, nie mogłam się oprzeć jego urokowi.

Znajomi Daniela nie byli zadowoleni z faktu, że cała uwaga została skierowana na mnie, bo on był nie pijący na tej imprezie i miał robić za kierowce, ale chyba jakoś to im wyjaśnił, tak mi się wydaje.

Przedstawiłam sprawę kumpelą, przez chwilę zachowywały się jak mamuśki zabraniając mi przebywanie z obcym gościem, ale po chwili nowo poznany chłopak pokazał im swoje dokumenty, obiecał, że się mną zajmie i swoim urokiem przekierował je na swoją stronę.

Po chwili czekaliśmy wszyscy przed dyskoteką na taksówkę dla dziewczyn, one odjechały, a ja zostałam sam na sam z obcym fascynującym nieznajomym.

Zamiast udać się do auta, zdecydowaliśmy się na spacer.

Była ciepła, przyjemna noc, gwiazdy pięknie kolorowały niebo, a światła latarni wskazywał nam drogę. Przez dłuży czas podążaliśmy w niezręcznej ciszy, ja lekko wstawiona bałam się odezwać by nie palnąć jakieś głupoty, a on tylko na mnie spoglądał.

Nagle za pleców usłyszałam znajmy krzyk:

Lena co to za pajac idzie z Tobą? Już się pocieszasz po rozstaniu?

Odwróciłam się i zobaczyłam mojego byłego, który chyba też wracał z baletów z kolegami, na jego widok zmarłam, a nogi odmówiły mi posłuszeństwa, stałam tak wmurowana w ziemię i nie mogłam wypowiedzieć słowa. Nie wiedziałam jak się zachować, co zrobić. Do głowy przyszło mi, że może Mariusz mnie śledził, bo raczej ciężko w tak dużym mieście trafić na siebie, a może to zbieg okoliczności -tłumaczyłam sobie.

Nie widziałam go jakiś miesiąc, gdy odkryłam, że nie byłam jedyną kobietą w jego życiu.

Gdy jego sekret ujrzał światło dzienne, spakowałam wszystkie jego rzeczy i wyniosłam na śmietnik, brat koleżanki wymienił mi od razu zamki w drzwiach, a ja napisałam mu wiadomość, że o wszystkim wiem i jego majątek czeka obok kontenerów ze śmieciami, po czym zablokowałam jego numer.

Przez dwa tygodnie pojawiał się pod moim blokiem, do momentu, aż wezwałam policję i zagroziłam, że będę działać dalej w tym kierunku. Wtedy dał mi przestrzeń, lecz co jakiś czas pisał jakiegoś meila, którego od razu usuwałam nie czytając.

Zniosę dużo w związku, ale zdrady nigdy nie wybaczę, za bardzo kocham i szanuje siebie.

Nie wiem jak, ale szybko udało mi się o nim zapomnieć i postanowiłam żyć sama dla siebie, odpocząć od durnych facetów.

Nagle mój koszmar powrócił, wszystko do mnie wróciło, mój szok, niedowierzanie, nie przespane noce, lęk. Stałam, a z oczu zaczęły mi płynąc łzy, gdy odzyskałam czucie w nogach, potężna fala gniewu weszła do mojego serca i głowy.

Patrzyłam na Mariusza i czułam tylko obrzydzenie, obrzydzenie do samej siebie, że mogłam być z kimś takim, zaraz ogarnęło mnie uczucie współczucia i to też do samej siebie, że byłam idiotką żyjąc z kimś takim. Moje uczucie gubiły się w labiryncie i mieszały ze sobą, czas stanął w miejscu, czas się cofnął.

Znasz go? -te słowa Daniela sprowadziły mnie do obecnej chwili.

To mój były, naprawdę nie wiem…

Dobrze rozumiem -odpowiedział Daniel, przerywając mi zdanie, którego sama nie znałam zakończenia.

Mój towarzysz, którego poznałam kilka godzin temu stanął przede de mną, ogarnął mnie niepokój, ale i dziwne poczucie bezpieczeństwa.

Ona nie chce z Tobą rozmawiać, ani nawet patrzeć w Twoim kierunku kolego, więc posłuchaj się mnie i zawróć skąd przyszedłeś! -te słowa bardzo spokojnym tonem wypłynęły z ust Daniela.

W głowie uświadomiłam sobie, że przecież nas jest tylko dwójka, tamtych piątka, więc jak dojdzie do bijatyki nie mamy szans.

Przeszły mnie dreszcze na dźwięk szyderczego śmiechu Mariusza.

Grupa zbliżała się do nas, a ja zastanawiałam się, jak bardzo źle się to dla nas skończy.

Niespodziewanie jeden z nich wyszedł przed szereg i zamarł podobnie jak chwilę temu ja. Wyciągnął rękę by zatrzymać resztę, powiedział coś do pozostałych, nie słyszałam co, ale reszta posłusznie stanęła.

W głowie kotłowały mi się przeróżne wizję, nie wiedziałam czy uciekać, krzyczeć a może płakać. Ten, który zahamował resztę podszedł do Daniela, a ja zamknęłam bez warunkowo oczy ze strachu.

Do moich uszu dobijały się obce słowa:

Przepraszam w pierwszej chwili Cię nie poznałem, już się zbieramy, na razie.

Otworzyłam oczy, ku mojemu zdziwieniu te zdanie wypowiedział kolega Mariusza, który po chwili oddalił się z pozostałymi.

Byłam pewna, że cała ta sytuacja, cały ten wieczór to tylko mój kolejny głupi sen i zaraz się obudzę.

Idziemy czy będziemy tak stać? -nieznajomy zadał mi pytanie.

Lecz ja nadal stałam i czekałam, aż wybudzę się w swoim łóżku, śmiejąc się, że moja fantazja mnie ponosi.

Hallo żyjesz? Ziemia do Leny! Idziemy? -te słowa uświadomiły mi, że jednak nie marze na jawie i to się dzieje naprawdę.

Tak idziemy. Co się właściwie wydarzyło? -zapytałam.

Nic, to kolega z treningów -odpowiedział po czym dodał -a więc Twojego byłego już poznałem, teraz chyba kolej na poznanie Ciebie

Nie wnikałam już co się stało i dlaczego, ważne, że nic złego nas nie spotkało.

Spacerowaliśmy i zaczęłam opowiadać o sobie, procenty wyparowały z organizmu za pomocą adrenaliny, więc czułam się trochę lepiej.

Zatrzymaliśmy się koło rzeki, usiedliśmy na wałach, on w sumie nic nie mówił, a ja zanudzałam go wszystkim i niczym.

Podziwiałam księżyc, który odbijał się w wodzie, pozrywałam rosnącą obok długą trawę i stworzyłam z nich coś na kształt laleczki, górę złapałam w pół podwiązałam i była głowa, przez środek przepuściłam drugą garść trawy i były ręce, na dole zrobiłam dwa warkocze i powstały nogi. Obcy towarzysz był w lekkim szoku jak zobaczył moją pacynkę i zaczął się śmiać po czym znowu zapała nie zręczna cisza.

Po kilku minutach Daniel stwierdził, że już późno i pora wracać do domu, więc niechętnie wstałam i oznajmiłam, że jestem gotowa do dalszej wędrówki, nie chciałam wracać do domu, chciałam być tu i teraz, nie znałam go, ale był taki tajemniczy, pasjonujący, czułam się bezpieczna, tak bardzo mi tego brakowało.

Po krótkiej chwili spaceru wyłonił się mój blok, przez moment myślałam, żeby wykombinować jakąś dłuższą trasę, albo powiem, że zapomniałam kluczy z torebki koleżanki byle by ty chwila trwała. Stoimy przy wejściu do bramy, postanowiłam, że teraz ja odprowadzę jego, tak bardzo nie chciałam się rozstawać, lecz zostałam wyśmiana i usłyszałam, że decyzja jest niedorzeczna.

Moje myśli przeszły na inny tor, może po prostu on mnie odprowadził z litości, jest taki przystojny, więc może mieć każdą, nawet nie szedł blisko mnie, mało co mówił, więc już go więcej nie zobaczę. Nie rób z siebie idiotki! Nie błaźnij się! -powiedziałam w myślach sama do siebie.

Dziękuję, za opiekę, odprowadzenie do domu i spokojnego powrotu -wydusiłam z siebie szukając w torebce kluczy.

Cała przyjemność po mojej stronie -odpowiedział, uśmiechając się, po czym podał mi rękę na pożegnanie i odszedł.

Czekałam na windę plując sobie w twarz, że nie dałam swojego numeru, nawet nie wiem gdzie mieszka, gdzie pracuje, paplałam tylko o sobie, niczym pępek świata.

Weszłam do pustego mieszkania, wzięłam prysznic i wylądowałam w łóżku, rozmyślając o całej sytuacji.

Jestem debilką! Jejku dlaczego ja muszę być skończoną idiotką, nic o nim nie wiem, kompletnie nic. Wyciągnęłam telefon i napisałam do dziewczyn na grupowym czacie, że jestem już w domu oraz streszczając wydarzenia.

Jednak każda już spała, bo ani jedna nie odczytała.

Leżałam i analizowałam swoje głupie zachowanie.

Obudziłam się koło 14.00 z okropnym bólem głowy, obiecałam sobie po raz tysięczny, że więcej już tyle nie wypije.

Nie umiałam się skupić na niczym bo chciałam się znaleźć znowu nad rzeką na wałach, pisałam różne scenariusze jak powinnam się wtedy zachować, o co pytać, ale stało się co się stało, książę z bajki odszedł, zresztą on sam też nie dał mi swojego numeru, więc zrobił to bo było mu mnie po prostu żal.

Połączyłam się z dziewczynami na video czacie i opowiedziałam moją piękną, ale smutną historię, starały się mnie pocieszyć, ale ja mało co ich słuchałam bo ciągle byłam przy Danielu.

Mogłam się chociaż zapytać co i gdzie trenuje, wtedy mogłabym się nagle przypadkiem tam pojawić, ale mleko się rozlało i zostałam z niczym.

Cały dzień chodziłam jak zombie, chciało mi się płakać i uderzać głową w ścianę.

Usłyszałam dzwonek domofonu, pobiegłam ile sił w nogach z nadzieją, że to mój wybawca, ale przecież nie podałam mu numeru mieszkania. To Monika przyszła mnie pocieszyć, jedna z moich przyjaciółek, wstawiłam wodę na kawę, otwierając lodówkę zorientowałam się, że oczywiście nie mam mleka, więc ubrałam się i wyszłyśmy do sklepu.

Przy okazji kupiłam jakieś ciastka do kawy i coś do zjedzenia, choć wcale nie byłam głodna.

Wchodzą do klatki, ktoś zaczął strasznie trąbić, odwróciłam się by zobaczyć co to za kretyn, zobaczyłam czarne audi, z którego wychodzi Daniel. Nogi miałam jak z waty, boże jak ja wyglądam jak żebrak, włosy w nieładzie, brak makijażu, totalna porażka -kalkulowałam w głowie. Co ty tu robisz? -wyszeptałam tak, że chyba tylko ja to słyszałam.

Jak tam kac męczy? -zaśmiał się.

Był bardziej przystojny niż go zapamiętałam, byłam przekonana, że zaraz zemdleje.

Przywiozłem Ci pizze podobno na kaca najlepszy fast food -zakomunikował.

Ale ja… -tyle byłam w stanie powiedzieć.

Wręczył mi karton przepięknie pachnącego dania i odszedł, wsiadł w samochód i odjechał.

Monika zaczęła mnie szturchać, żeby sprowadzić mnie do obecnego czasu. A ja jak zahipnotyzowana stałam i nie dawałam oznak życia.

Lena kurwa wróć do mnie, chyba ty mu też się spodobałaś, rozumiesz to, ale czad -powiedziała

Tak jasne, nawet nie dał do siebie namiarów, on chyba ma potrzebę pomagania innym, wiesz… -wytłumaczyłam.

Otworzyłam drzwi do mieszkania, położyłam zakupy na blacie, a pizze zabrałam do salonu, zgarnęłam tylko talerze i puszki coli.

Otworzyłam podarunek a w środku był list w woreczku, od razu złapałam za niego i zabrałam się do czytania

„taka kobieta jak ty potrzebuję ochroniarza, jeżeli jesteś zainteresowana, musisz wiedzieć, że też mam swoją przeszłość, choć jestem mało rozmowny, lubię słuchać, od wczoraj chcę słuchać Ciebie, mogę zostać Twoim ochroniarzem na okres próbny.” Daniel i jego numer telefonu.

Monika wyrwała mi liścik i od razu chwyciła mój telefon wręczając mi go mówiąc napisz mu coś natychmiast, drugiej okazji nie będzie.

Stukałam na klawiaturze zadnia, po czym je kasowałam i pisałam coś innego, przez dłuższą chwilę powtarzałam tą czynność.

Przyjaciółka zabrała mi telefon i napisała „od dawna szukam kandydata na ochroniarza, ale jest wielu chętnych, dlaczego mam wybrać akurat Ciebie?” I wysłała to.

Debilko teraz to już on nic nie napiszę, gorszej głupoty nie mogłaś wymyślić?

Telefon zaczął dzwonić to Daniel. Wzięłam trzy głębokie wdechy i odebrałam

— czy mogę się z Panią umówić dzisiaj wieczorem na rozmowę kwalifikacyjną? -zapytał.

Tak, oczywiście. -wydusiłam

Więc będę po Panią o 18.00 do zobaczenia.

Skakałam jak dziecko, płakałam ze szczęścia, krzyczałam, tańczyłam, biegałam po mieszkaniu. Monika wyszła godzinę później, mój dobry nastrój udzielił się i jej.

Czułam się jak bym się na nowo narodziła, nigdy żaden facet nie działał na mnie w podobny sposób, nigdy się tak nie czułam, miałam ochotę otworzyć okno, albo wybiec na podwórko i krzyczeć ze szczęścia.

0 17.50 dostałam sms-a „czekam na Panią na dole”.

Ubrałam się w dżinsowe krótkie spodenki, luźną bluzkę na ramiączkach i wygodne adidasy. Wyszłam przed blok i dostrzegłam widziany rano samochód, podeszłam do niego, a najprzystojniejszy facet na świecie wyszedł z niego i obdarzył mnie zniewalającym uśmiechem. Wręczając kartkę, A4 mówiąc, że to jego CV, zgłupiałam i przez moment pomyślałam, że on naprawdę szuka pracy.

Popatrzyłam na biały papier, a tam napis „nie proszę Pani, nie będziemy wozić tyłków autem, idziemy na spacer, ma Pani piękną okolice i trzeba ją zwiedzić”.

No dobrze to idziemy -skomentowałam.

Spotykaliśmy się na spacerach przez jakiś dwa tygodnie, tylko rozmawialiśmy, śmialiśmy się, poznawaliśmy się.

Dowiedziałam, że pracuję jako operator gier hazardowych, znaczy się wspiął się już wyżej i to ludzie pracują dla niego, że to dobrze płatna praca lecz również niebezpieczna bo gdzie duże pieniądze tam konkurencja.

Jeden z jego kolegów na podobnym stanowisku został zastrzelony jakiś czas temu, nie wiem dlaczego, ale pociągało i przerażało mnie to jednocześnie.

Pewnego dnia oznajmił mi, że musi wyjechać jak co miesiąc na dwa dni na rozliczenie, choć był blisko ja już umierałam z tęsknoty i nie wyobrażałam sobie tych dwóch dni bez niego.

Dłubaliśmy słonecznik i zbliżaliśmy się do mojego bloku, a ja w środku ryczałam na myśl o rozłące. Jak zwykle pożegnaliśmy się i szedł w kierunku samochodu, nagle zawrócił i zapytał czy odsypie mu trochę słonecznika, odpowiedziałam, że dam mu całe opakowanie, a on się zbliżysz i jego usta dotknęły moich, całowaliśmy się jaka para nastolatków, jak by to był nasz pierwszy raz w życiu, nie mogliśmy się oderwać od siebie.

Przerwał nam jego telefon, po czym oświadczył, że musi jechać i spotkamy się za dwa, trzy dni. Odszedł…

Wróciłam do siebie, z jednej strony cała w skowronkach bo od dawna czekałam na taki krok, z drugiej moje serce było rozdarte na pół, nie wyobrażałam sobie tej przerwy i bałam się o niego po tym co się dowiedziałam.

Siedziałam jak mumia na kanapie, telewizor emitował jakiś serial, ale ja byłam gdzie indziej.

Telefon zaświecił się informując o otrzymanej wiadomości „nie martw się mój aniołku, będę Cię chronić, przez dwa dni może być słaby kontakt ze mną, nie długo się zobaczymy”.

Odpisałam tylko „martwię się i tęsknie”.

Nic nie odpisał.

Była niedziela, jutro do pracy, żeby nie myśleć wzięłam tabletki nasenne i odpłynęłam.

Rano obudził mnie budzik, nawet nie pamiętam czy coś mi się śniło, nie chciało mi się wstawać, ale w głębi duszy wiedziałam, że praca to coś czego akurat teraz potrzebuję, nawet się nie malowałam bo nie miałam dla kogo, ubrałam się w dres i wyszłam na przystanek.

Do pracy miałam blisko jechałam jednym autobusem jakieś 15 minut, co najlepsze byłam sama sobie szefem w małym zakładzie fryzjerskim, a poruszałam się komunikacją miejską, miałam zatrudnione dwie dziewczyny i wynajmowałam stanowisko dla kosmetyczki. Nie zarabiałam jakiś dużych sum, ale najważniejsze, że miałam na rachunki i na bieżące potrzeby, nikt mi nie mówił co mam robić.

Na otwarcie salonu wzięłam dotację i trochę dołożyli mi rodzice, którzy mieszkami poza miastem i bardzo sporadycznie się z nimi widziałam jak i z moim bratem, każdy miał swoje życie. Spotykaliśmy się raczej przy okazji świąt, a tak dzwoniliśmy do siebie od czasu do czasu, rodzicom na razie nie wspominałam o Danielu bo wiedzą, że nie dawno rozstałam się z Mateuszem i mama suszyłaby mi głowę.

Mój bart mieszkał z dziewczyną na drugim końcu miasta, on wiedział o mnie więcej niż rodzice tak samo jak ja o nim, Filip był starszy ode mnie o dwa lata i pracował jako kurier.

W pracy miałam co robić, więc czas jakoś zleciał, choć ja jednak byłam smutna, ale grałam przed ludźmi, że wszystko jest w porządku.

Wieczorem przyjechały dziewczyny na plotki, z Moniką, Ewą i Zośką znamy się od gimnazjum, chodziłyśmy do jednej klasy, na rozpoczęciu roku szkolnego nasza czwórka się zgadała i od tamtego momentu jesteśmy dla siebie jak siostry, wspólnie przeżywamy porażki i sukcesy w naszym życiu.

Tego wieczoru Daniel napisał tylko sms-a, ze są na miejscu i że jutro zadzwoni.

Minęły cztery dni, a on milczał, telefon miał wyłączony, nie wiedziałam czy coś się stało, czy po prostu zrezygnował ze mnie. Nie miałam pojęcia jak się z nim skontaktować, czy ktoś mnie poinformuję jak by coś się stało, czy w ogóle on tego kontaktu nadal chce.

Był już piątek, a ja usychałam, jak kwiat, który nie ma dostępu do wody, ani słońca, praktycznie w ogóle nie jadłam, a żeby zasnąć sięgałam po leki.

Często w pracy było mi słabo i kręciło się w głowie, byłam świadoma tego, że to przez brak pożywienia, a brak apetytu było przez brak kontaktu z Danielem.

Tak bardzo żałowałam, że nie miałam nawet jednego jego zdjęcia w telefonie, wyobrażałam sobie jego wygląd poprzez zamknięte oczy. Pamiętałam jego oczy, słyszałam jego głos, śmiech, czułam jego zapach, ale nie byłam w stanie zlepić tego w jeden obraz, jak puzzle, które do siebie nie pasują.

Stałam na przystanku i biłam się z myślami czy nie kupić sobie paczki papierosów, uległam pokusie, a tyle walczyłam by wygrać z nałogiem, dziś on pokonał mnie.

Odeszłam na bok i odpaliłam, wzięłam głęboki wdech i poczułam jak dym wypełnia moje płuca, poczułam ten zapach, trudno, że będę śmierdzieć, ja teraz tego potrzebuję. Jak mi tego brakowało pomyślałam biorąc kolejny mach. Gdy wypaliłam całego, wróciłam na przystanek i dostrzegłam, że naprzeciwko w aucie siedzi Daniel i kiwa palcem na moje naganne zachowanie, ale mam odjazd po tych papierosach, stwierdziłam i usiadłam na ławce czekając na swój autobus.

Jednak wizja traw nadal, nadal widzę ten samochód i tą znajomą piękną twarz, ale tym razem macha do mnie, żeby przyszła i mnie woła. Już sama nie wiedziałam czy to fata morgana czy rzeczywistość, jakaś Pani delikatnie dotknęła mojego ramienia potwierdzając, że ktoś mnie woła. Wstałam i szłam spokojnie do mojego wybawienia, śmierdzę i pewnie widział, że palę, no trudną, w końcu to jego wina. Byłam na niego wściekła za milczenie, ale cieszyłam się, że jest cały, może przyjechał się pożegnać i powiedzieć, że to jednak nie to, może przyjechał bo tęsknił jak ja. Byłam blisko samochodu, Daniel otworzył drzwi i wysiadł z niego z ogromnym bukietem róż, na jego twarzy malował się smutek. Podeszłam do niego, chciałam mu wszystko wygarnąć, lecz nie zdążyłam ponieważ podleciał i mocno mnie przytulił, całując w policzek.

Śmierdzisz papierosami, od kiedy palisz? -zapytał

Od dzisiaj! -stwierdziłam

Lena nawet nie wiesz jak bardzo chcę Cię przeprosić, nasze rozliczenie się przeciągnęło, a ja zgubiłem telefon, nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale nie mam go. Nie znałem Twojego numeru na pamięć i nie miałem jak się odezwać, wróciłem dzisiaj w nocy i wiedziałem, że znajdę Cię albo tutaj albo w pracy. -wyszeptał

Jego ciało przy moim ciele było lekiem na całe zło, lewitowałam nad ziemią, odczułam jak cały mój żal, jak wszystkie nerwy, złe myśli odcinają się ode mnie, mój ochroniarz wrócił, chce być ze mną, on tutaj jest, przy mnie blisko i tak mocno mnie tuli.

Nawet nie wiesz jak się martwiłam, odchodziłam od zmysłów, zawróciłeś mi w głowie i nagle uleciałeś jak liść na wietrze daleko ode mnie, a teraz czy możesz zawieść mnie do pracy?

Jak sobie życzysz, tak bardzo Cię przepraszam, to był ostatni raz obiecuję.

Byłam w pracy i nie mogłam doczekać się końca bo Daniel miał po mnie przyjechać, śpiewałam i tupałam w rytm muzyki z radia, byłam taka lekka, taka szczęśliwa i chyba zakochana.

Był wieczór, a my spacerowaliśmy wtuleni w siebie, co chwile się całowaliśmy, Daniel usiadł na ławce i pociągnął mnie za sobą tak, że wylądowałam na jego kolonach, wytłumaczył mi dlaczego tyle go nie było, że to był taki pierwszy raz i zaproponował, żebym jeździła z nim na rozliczenia, wytłumaczyłam mu, że mam swoje obowiązki i nie mogę tak o wyjechać, wstałam z jego kolan i zaczęłam iść, zaraz do mnie dołączył.

Staliśmy pod blokiem, a ja tym razem zaprosiłam go do siebie, w celu spędzenia jeszcze czasu ze sobą, obejrzenia jakiegoś filmu, zgodził się od razu.

Nie wiem kiedy, ale zasnęłam na jego ramieniu, czułam się przy nim jak malutka istotka, a on był moim wielkim obrońcą. Wiedziałam, że jego towarzystwo, jego praca to nie do końca legalny biznes, ale jeszcze bardziej mnie to nakręcało, również chciałam go chronić przed całym złym światem.

Przebudził mnie dźwięk ubieranej bluzy i zorientowałam się, że Daniel szykuje się do wyjścia, zerwałam się z kanapy i rzuciłam w jego ramiona, pocałował mnie w szyję i powiedział, że na niego pora. Szyja to był mój najczulszy punkt na całym dziele, zaraz byłam ubrana w gęsią skórkę, popatrzyłam mu głęboko w jego błyszczące oczy i zbliżyłam usta do jego, gdy odwzajemnił pocałunek, moje ciało uwalniało uśpiony we mnie wulkan, całując go nadal prowadziłam w stronę salonu, chciałam go tu i teraz. Niech sobie myśli, że jestem łatwa miałam to gdzieś, potrzebowałam tego, potrzebowałam jego.

Tak szybko Cię nie wypuszczę, wyszeptałam.

Na pewno tego chcesz? -zapytał,

Na pewno to żyjemy tu i teraz -powiedziałam.

Rozpięłam jego bluzę i rzuciłam na ziemię, ściągnęłam koszulkę, a moim oczom ukazał się raj, jego ciało było doskonałe, ciało wojownika, spojrzałam w dół i zorientowałam się, że jest już gotowy, jest tak samo podniecony jak ja, złapałam go za rękę i zaprowadziłam do sypialni, zakręcił mną jak w tańcu i wylądowałam na łóżku, wszedł na mnie i całował po szyj, uniósł głowę i przeszył mnie tymi swoimi oczami, jego wzrok mnie hipnotyzował, złapał ustami moją bluzkę, która za chwilę leżała już przy łóżku, podobnie jak reszta naszych ubrań, wszedł ze mnie bardzo delikatnie, jednocześnie tuląc i całując mnie, trzy minuty później było już po wszystkim, ja doszłam chyba po kilku sekundach, działam na mnie tak jak nigdy wcześniej żaden facet, nikt nie mógł mu się równać, był idealny, doskonały i mój, po ekstazie dopadł nas sen.

Otworzyłam oczy, było rano i ujrzałam mój śpiący cud, pocałowałam go w policzek i oznajmiłam, że pora wstawać, ale nawet nie otworzył oczu. Usiadłam na łóżku i przeglądałam wiadomości, chciałam jak najszybciej napisać do dziewczyn, ale poczułam jak coś mnie ciągnie z powrotem do łóżka.

Chodź tu do mnie piękna, gdzie uciekasz, wykorzystałaś mnie i odchodzisz?

Ty i te Twoje poczucie humoru, nie zapominaj, że jesteś u mnie, więc jak jak mogę uciec, gdzie niby?

Chwilę później mieliśmy za sobą drugi raz, który też nie trwał za długo.

Przez półtora roku żyło nam się jak w bajce, nie mogliśmy żyć bez siebie, wysyłaliśmy sobie wierszyki miłosne, zboczone rzeczy, nagie fotki, wygrałam w totka!

Byliśmy szaleńczo w sobie zakochani, moja mama mówiła, że on jest jakiś dziwny, mało rozmowny, ale ja się cieszyłam, że rozmawia tylko ze mną, dużo wychodziliśmy z domu, spacerowaliśmy w nocy, kochaliśmy się na świeżym powietrzu, ale nadal on tylko u mnie pomieszkiwał.

Do momentu aż zdecydowaliśmy, że on swoje mieszkanie wynajmie, a na stałe przeprowadzi się do mnie, żyliśmy w sumie tylko dla siebie.

Moje przyjaciółki odstawiłam na boczny tor, pewnego dnia się zbuntowały faktem, że je olewam, więc postanowiłam, że wyjdziemy na miasto, na balety, rozerwać się. Daniel nie był duszą towarzystwa, był raczej niedostępny co mi odpowiadało bo byłam jedyną kobietą, która mogła się do niego zbliżyć. Tak więc ja się cieszyłam na wyjście, a ten marudził, powiedziałam mu, że jak nie chce to może zostać w domu, jednak on miał cel w życiu chronić mnie, więc jak powiedział tak zrobił i poszedł z nami. Mój heros miał kolegów na bramce, więc załatwił nam lożę, w takich sytuacjach każdy go kochał bo miał dużo znajomości. On oczywiście nie tańczy, nie pije, a ja przeciwnie. Poszłam na pakiet i zaczęłam się bawić z ekipą, szalałam jak za dawnych czasów, byłam zakochana, moje życie u jego boku było spełnieniem marzeń, więc wiłam się w rym muzyki i nic więcej się nie liczyło, żałowałam nawet przez chwilę, że tak sporadycznie wychodzimy na imprezy, lecz rozumiałam, że dla Daniela to nie było nic ciekawego i zmuszał się dla mnie.

Nie wiadomo skąd jakiś typ ciągle się do mnie przystawiał, po paru informacjach, że sobie tego nie życzę, które i tak olał, odwróciłam się i go popchnęłam, taką miałam naturę po procentach, zawsze taka była byłam, na dzień łagodna jak baranek, ale jak wypiłam i ktoś mi nie pasował to od razu zamieniałam się w diabła, podejrzewam, że w nocy kiedy poznałam swoją miłość, awantura z jego koleżanką wyszła z mojej inicjatywy, ale to dawne dzieje, a tamta sytuacja akurat wyszła mi na dobre. Tak więc odepchnęłam typa, a za mną wyrósł mój kochany, jego oczy były pełne nienawiści, miał w oczach chęć zlania gościa na kwaśne jabłko, widząc to, byłam świadoma tego, że jak zacznie się awantura to nici z zabawy, więc przytuliłam mocno mojego wojownika, czułam jak odbieram mu tą złość, jak się uspokaja, tamten natręt po prostu się zmył, sumując swoje szanse.

Odprowadziłam go na loże, a on po chwili stwierdził, że mam się bawić tutaj, a nie na sali bo jest za daleko i on nie jest w stanie wszystkiego zobaczyć, to nie była prośba, a polecenie, które które wykonałam bo nie chciałam się z nim kłócić przy ludziach, nasze awantury były niczym wybuch wojny, dwa straszne temperamenty, które świata poza sobą nie widzą.

Tańcząc na schodach przy loży widzę, jak kelnerka ślini się do mojej połówki, ten nawet nie patrzy w jej w kierunku, ale mi wiele nie trzeba było, przeszłam obok niej mocno uderzając ją ramieniem, mijając ją usłyszałam jakieś obelgi w moim kierunku, więc teraz trzeba było mnie uspokajać.

To było ostatnie wspólne wyjście, byliśmy chorobliwie zazdrośni o siebie, żadne z nas nigdy nie dało sobie powodu, a i tak to było silniejsze od nas.

Kochałam go bezgranicznie, nie wyobrażałam sobie życia bez niego, był całym moim światem, gdyby kazał mi skoczyć w ogień zrobiłabym to, choć chyba on kochał mnie jeszcze bardziej.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 20.59