E-book
7.88
drukowana A5
26.25
drukowana A5
Kolorowa
51.2
Pretekst osobowości

Bezpłatny fragment - Pretekst osobowości


Objętość:
85 str.
ISBN:
978-83-8455-740-2
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 26.25
drukowana A5
Kolorowa
za 51.2

Słowa bywają intensywne albo kruche i gęste jak noc, są ukryte w ciszy między wersami. Ten bardzo osobisty tomik to zbiór właśnie takich wierszy, które głęboko dotykają.

Agnieszka zabrała mnie w korytarze emocjonalnych rozważań i świadomych, dojrzałych refleksji. Od bolesnych mrugnięć przeszłości do układania się na nowo, by pod pretekstem osobowości finalnie zatracić się w poezji, złapać oddech i zatańczyć z wiatrem…

Aga nie koloryzuje, ale zaznacza swoje blizny, zostawia wrażliwe ślady mimo lęków, które chowają się po kątach.

W poezji Agnieszki dostrzegłam pragnienie życia i kobietę z marzeniami, która uśmiecha się do lustra, mówiąc: „jestem”.

To odważne i prawdziwe poszukiwanie drogi do szczęścia, zamknięte w poruszających obrazach, do których klucz ma tylko autorka.

Nie ma recepty na doskonałość, ale jest poezja, która wyzwala i czasem pomaga przetrwać. Jeżeli Twój świat jest równie nieidealny, zajrzyj do tomiku Agnieszki. Być może odnajdziesz tu siebie.


Urszula Majchrowicz

*** nie jestem

nie jestem ostatnią Alicją

czasoprzestrzeń

zamyka swoje drzwi

nie tylko dla królika


nie uciekam przed lustrem

światem czy ludźmi

oni są nieodzownym elementem

całości


poskładane puzzle odzwierciedlają wszechświat

taki jaki chciałabym mieć

na wyłączność


nie jestem ostatnią Alicją

kraina czarów bywa u mnie w bezsennych

chwilach

czasami chmara myśli przysłania mi

rzeczywistość

i zatracam się w baśniowej scenerii


a może jednak jestem (?)

Okruchy szczęścia

nie oddycham już stęchlizną

minionych epok

czas pozwolił na złapanie dystansu

do przeszłości


oczywiście bez wybaczenia

nie doszłabym do teraz


zawsze istnieje jakieś dalej


nie chcę już jadać resztek

z cudzego życia


odzyskując cień nadziei chwytam mocno

skrzydła motyla


i nie drażniąc się z przeznaczeniem

wdycham każdą obecną chwilę


zatracam się w małych okruchach szczęścia …

Spotkamy się

dla Stasi Celińskiej


spotkamy się kiedyś

w zupełnej ciszy


bez lęków

bólu

bez strachu


poezją

melodyjną piosenką

pokolorujemy chmury

by każdy mógł do nas trafić


do świata bez łez

smutku

bez cierpienia


spotkamy się kiedyś

jak zagubione motyle


w ciszy bez tła


bez echa


ponad słowami


metaforami życia …

Memento

bez zapowiedzi

bez pytań

dostaję lekcję


życie poddając próbie emocjonalny

stan ducha

pozwala nabierać ogłady


wyostrzać zmysły


z pokorą poddaję się

i starannie podchodzę do zadań


istności dojrzałość

pozwala na przyglądanie się

swojej niedoskonałości

w prawdzie

która nie dla każdego jest łaskawa


i choć niekiedy bywa trudno

mierzyć się

z własnymi cieniami

uczę się być człowiekiem


uczę się żyć

w danej mi chwili

doczesności …

Oaza

drzewo za moim oknem

jeszcze nie zazieleniło powietrza

młode liście pojawią się dopiero

pod koniec strefy komfortu


może to dobrze

dłużej ze mną zostanie


zatrute ogniwa odpadają jedno po drugim

(mam nadzieję, że bezpowrotnie)


uzdrawiam się od wewnątrz


fala spokoju rozlewa się mimowolnie

rysując kroplami wiosny

szczęście

na oknach życia


to wyśnione

wymarzone


prawdziwe …

Szukam

szukam światła

w człowieku


jasności nad jasnościami


aureoli anioła


głosu sumienia

czystszego niż kropla łez


szukam wytchnienia

w neuronach wiosny


w zielonym odcieniu życia


by poczuć oddech


własnego istnienia …

*** tak blisko

mam swoje wiersze

które potrafią wchłonąć

ból istnienia

każdej wylanej łzie nadają blasku

w słowach


tajemniczą metaforą ubierają strach

przykrywając emocjonalną dziurę


mam swoją przestrzeń


mogę w niej fruwać jak chmury


tak blisko nieba


tam nie czuję już nic


błogostan

odłam


spokoju nieosiągalnego …

*** nie zapomniałam

nie zapomniałam że śmierć

istnieje

trochę tylko oddałam się

lekkości skrzydeł


poniosło mnie za daleko

od czarnych myśli


a ona wsiąka w nas od narodzin


nie zapomniałam

tylko na chwilę przysiadłam

na gałęzi, życia


zachłysnęłam się nieidealną twarzą

w lustrze

a jej oddech utkwił mocniej niż zwykle


śmierci pogłosy szeptów okruchy

przychodzą w snach

zwiastując smutną aurę …

Życie

życie jak teatr potrafi krzyczeć


bezgłośnie


w spektrum istności

mimiczną rolę

odgrywa wnętrze


osobowość


podszeptami czaruje rzeczywistość

onieśmielając widownię


wzruszeń kroplami

maluje obrazy wspomnień


kokieteria świadomości

poszerza horyzont emocjonalny

każdego z aktorów

na deskach spektaklu istnienia


radości i smutki

uśmiechy przez łzy

spadają jak gwiazdy

gdy kurtyna opada


życie jak teatr …

Krzyż

pływają łzy goryczy

w filiżance kawy

poranna rutyna nijak się ma

do odcienia żółci na chmurach


jaskółki zawsze latają za nisko

mogę dotykać ich skrzydeł


zamyślam się i …


jestem tam gdzie zwyczajność

spotyka się z głębią

a lekkość wplata źdźbło prawdzie


zatriumfować nad śmiercią

i nieść w zupełności ciszy

krzyż …

*** pozostaję …

pozostaję w ciszy

archiwalnej otchłani


scena płonie pod napływem zmian

wybrzmiał manifest bez drżeń


niemy krzyk wydobywa się

korytarzem pseudoistnienia


a może jednak złapię

kadr wschodzącego słowa (?)


wybrzmiewają gdzieś stłumione

pełne niedomówień


niedoskonałe


czyste jak łza porcelanowa


to co nieoczywiste

nabiera rumieńców


jak zawsze


metaforycznie …

Symbioza

żyjąc ze śmiercią

(w metryce)

czuję jej oddech na plecach


płynie nurtem z krwią


bez prawa głosu

żadnego wpływu

wsłuchuję się w jej symbole


nieme pływają na powiekach


nie dominują na powierzchni


rzeczywistość potrafi krzyczeć

bezgłośnie


a śmierć zawsze milczy …

Przynależność

jak przebiśniegi wyżynam się

na wiosnę

żyjąc w dwóch światach


decyzja bytu pozostaje niewzruszona


zaistnieć pomiędzy szaroburymi

spojrzeniami


nieżyczliwych podszeptami


i pozostać nienaruszona


wzruszam się


widząc jak kruszą się łzy


pozostaję w ciszy


w cieniu pragnienia


rozdarta

stoję na deskach (ich) teatru


bez przynależności


do społeczeństwa …

(Nie)normatywne

podarte powietrze

wskrzesza częściowo

skrawek ego


twarde myśli

niedosłodzone

płoną jak świece na ołtarzach


personalizacja

prowokacja podtekstów

płodzi w mroku iskry


życia (?)


uruchomione ulatują z chmurami


hen wysoko


ponad wszelki normatyw …

Siła przeznaczenia

dotykaj pragnień przygaszonych


czekają w osamotnieniu

na ciepły powiew


są jak niedospane ćmy


smakuj pomału życie


jak motyl


który nie wie

że umiera

kosztuj tak by nie została nawet


kropla


na poszarzałych szybach …

Bez powrotu

dotknęłam połamanych piór

niebo pokłoniło się z wdzięcznością


chłonę życia promień


balansując pomiędzy szparami

światów równoległych

przeglądam je z innej perspektywy


poezja szumi w uszach


w głowie


insynuując

podsycając to co jest


a czego nie ma


dotknęłam ich


i już nie potrafię wrócić …

Nienazwane myśli

słów nie wynaleziono po to

by odzwierciedlały wszechświat


są potrzebne a i owszem

ale nie oddadzą sensu myśli wykreowanej


pod naciskiem odczuć

wizji czy perswazji


rodzą się


jak młode liście na wiosnę

w przyspieszonym tempie

i tykają w głowie

(jak bomba nuklearna co najmniej)


nie da się wypuścić każdej z nich


w postaci wymiernego słowa


iskra istności tli się w jądrze duszy

chłonąc po mikronie istotę

niewzruszonego piękna


a one odbijając się w zwierciadłach


płoną niewinne


nigdy nienazwane …

Dublerka

przechadzając się od kilku dekad


po swoim profilu — życiu


odnoszę wrażenie jakbym przeżywała


coś po raz wtóry


doskonałość lśni w świetle przeżytych dni


marszcząc się tu i ówdzie


słowa wyskakiwały z książek

odbijając się od złudzeń


nieswoje powietrze


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 26.25
drukowana A5
Kolorowa
za 51.2