Słowa bywają intensywne albo kruche i gęste jak noc, są ukryte w ciszy między wersami. Ten bardzo osobisty tomik to zbiór właśnie takich wierszy, które głęboko dotykają.
Agnieszka zabrała mnie w korytarze emocjonalnych rozważań i świadomych, dojrzałych refleksji. Od bolesnych mrugnięć przeszłości do układania się na nowo, by pod pretekstem osobowości finalnie zatracić się w poezji, złapać oddech i zatańczyć z wiatrem…
Aga nie koloryzuje, ale zaznacza swoje blizny, zostawia wrażliwe ślady mimo lęków, które chowają się po kątach.
W poezji Agnieszki dostrzegłam pragnienie życia i kobietę z marzeniami, która uśmiecha się do lustra, mówiąc: „jestem”.
To odważne i prawdziwe poszukiwanie drogi do szczęścia, zamknięte w poruszających obrazach, do których klucz ma tylko autorka.
Nie ma recepty na doskonałość, ale jest poezja, która wyzwala i czasem pomaga przetrwać. Jeżeli Twój świat jest równie nieidealny, zajrzyj do tomiku Agnieszki. Być może odnajdziesz tu siebie.
Urszula Majchrowicz
*** nie jestem
nie jestem ostatnią Alicją
czasoprzestrzeń
zamyka swoje drzwi
nie tylko dla królika
nie uciekam przed lustrem
światem czy ludźmi
oni są nieodzownym elementem
całości
poskładane puzzle odzwierciedlają wszechświat
taki jaki chciałabym mieć
na wyłączność
nie jestem ostatnią Alicją
kraina czarów bywa u mnie w bezsennych
chwilach
czasami chmara myśli przysłania mi
rzeczywistość
i zatracam się w baśniowej scenerii
a może jednak jestem (?)
Okruchy szczęścia
nie oddycham już stęchlizną
minionych epok
czas pozwolił na złapanie dystansu
do przeszłości
oczywiście bez wybaczenia
nie doszłabym do teraz
zawsze istnieje jakieś dalej
nie chcę już jadać resztek
z cudzego życia
odzyskując cień nadziei chwytam mocno
skrzydła motyla
i nie drażniąc się z przeznaczeniem
wdycham każdą obecną chwilę
zatracam się w małych okruchach szczęścia …
Spotkamy się
dla Stasi Celińskiej
spotkamy się kiedyś
w zupełnej ciszy
bez lęków
bólu
bez strachu
poezją
melodyjną piosenką
pokolorujemy chmury
by każdy mógł do nas trafić
do świata bez łez
smutku
bez cierpienia
spotkamy się kiedyś
jak zagubione motyle
w ciszy bez tła
bez echa
ponad słowami
metaforami życia …
Memento
bez zapowiedzi
bez pytań
dostaję lekcję
życie poddając próbie emocjonalny
stan ducha
pozwala nabierać ogłady
wyostrzać zmysły
z pokorą poddaję się
i starannie podchodzę do zadań
istności dojrzałość
pozwala na przyglądanie się
swojej niedoskonałości
w prawdzie
która nie dla każdego jest łaskawa
i choć niekiedy bywa trudno
mierzyć się
z własnymi cieniami
uczę się być człowiekiem
uczę się żyć
w danej mi chwili
doczesności …
Oaza
drzewo za moim oknem
jeszcze nie zazieleniło powietrza
młode liście pojawią się dopiero
pod koniec strefy komfortu
może to dobrze
dłużej ze mną zostanie
zatrute ogniwa odpadają jedno po drugim
(mam nadzieję, że bezpowrotnie)
uzdrawiam się od wewnątrz
fala spokoju rozlewa się mimowolnie
rysując kroplami wiosny
szczęście
na oknach życia
to wyśnione
wymarzone
prawdziwe …
Szukam
szukam światła
w człowieku
jasności nad jasnościami
aureoli anioła
głosu sumienia
czystszego niż kropla łez
szukam wytchnienia
w neuronach wiosny
w zielonym odcieniu życia
by poczuć oddech
własnego istnienia …
*** tak blisko
mam swoje wiersze
które potrafią wchłonąć
ból istnienia
każdej wylanej łzie nadają blasku
w słowach
tajemniczą metaforą ubierają strach
przykrywając emocjonalną dziurę
mam swoją przestrzeń
mogę w niej fruwać jak chmury
tak blisko nieba
tam nie czuję już nic
błogostan
odłam
spokoju nieosiągalnego …
*** nie zapomniałam
nie zapomniałam że śmierć
istnieje
trochę tylko oddałam się
lekkości skrzydeł
poniosło mnie za daleko
od czarnych myśli
a ona wsiąka w nas od narodzin
nie zapomniałam
tylko na chwilę przysiadłam
na gałęzi, życia
zachłysnęłam się nieidealną twarzą
w lustrze
a jej oddech utkwił mocniej niż zwykle
śmierci pogłosy szeptów okruchy
przychodzą w snach
zwiastując smutną aurę …
Życie
życie jak teatr potrafi krzyczeć
bezgłośnie
w spektrum istności
mimiczną rolę
odgrywa wnętrze
osobowość
podszeptami czaruje rzeczywistość
onieśmielając widownię
wzruszeń kroplami
maluje obrazy wspomnień
kokieteria świadomości
poszerza horyzont emocjonalny
każdego z aktorów
na deskach spektaklu istnienia
radości i smutki
uśmiechy przez łzy
spadają jak gwiazdy
gdy kurtyna opada
życie jak teatr …
Krzyż
pływają łzy goryczy
w filiżance kawy
poranna rutyna nijak się ma
do odcienia żółci na chmurach
jaskółki zawsze latają za nisko
mogę dotykać ich skrzydeł
zamyślam się i …
jestem tam gdzie zwyczajność
spotyka się z głębią
a lekkość wplata źdźbło prawdzie
zatriumfować nad śmiercią
i nieść w zupełności ciszy
krzyż …
*** pozostaję …
pozostaję w ciszy
archiwalnej otchłani
scena płonie pod napływem zmian
wybrzmiał manifest bez drżeń
niemy krzyk wydobywa się
korytarzem pseudoistnienia
a może jednak złapię
kadr wschodzącego słowa (?)
wybrzmiewają gdzieś stłumione
pełne niedomówień
niedoskonałe
czyste jak łza porcelanowa
to co nieoczywiste
nabiera rumieńców
jak zawsze
metaforycznie …
Symbioza
żyjąc ze śmiercią
(w metryce)
czuję jej oddech na plecach
płynie nurtem z krwią
bez prawa głosu
żadnego wpływu
wsłuchuję się w jej symbole
nieme pływają na powiekach
nie dominują na powierzchni
rzeczywistość potrafi krzyczeć
bezgłośnie
a śmierć zawsze milczy …
Przynależność
jak przebiśniegi wyżynam się
na wiosnę
żyjąc w dwóch światach
decyzja bytu pozostaje niewzruszona
zaistnieć pomiędzy szaroburymi
spojrzeniami
nieżyczliwych podszeptami
i pozostać nienaruszona
wzruszam się
widząc jak kruszą się łzy
pozostaję w ciszy
w cieniu pragnienia
rozdarta
stoję na deskach (ich) teatru
bez przynależności
do społeczeństwa …
(Nie)normatywne
podarte powietrze
wskrzesza częściowo
skrawek ego
twarde myśli
niedosłodzone
płoną jak świece na ołtarzach
personalizacja
prowokacja podtekstów
płodzi w mroku iskry
życia (?)
uruchomione ulatują z chmurami
hen wysoko
ponad wszelki normatyw …
Siła przeznaczenia
dotykaj pragnień przygaszonych
czekają w osamotnieniu
na ciepły powiew
są jak niedospane ćmy
smakuj pomału życie
jak motyl
który nie wie
że umiera
kosztuj tak by nie została nawet
kropla
na poszarzałych szybach …
Bez powrotu
dotknęłam połamanych piór
niebo pokłoniło się z wdzięcznością
chłonę życia promień
balansując pomiędzy szparami
światów równoległych
przeglądam je z innej perspektywy
poezja szumi w uszach
w głowie
insynuując
podsycając to co jest
a czego nie ma
dotknęłam ich
i już nie potrafię wrócić …
Nienazwane myśli
słów nie wynaleziono po to
by odzwierciedlały wszechświat
są potrzebne a i owszem
ale nie oddadzą sensu myśli wykreowanej
pod naciskiem odczuć
wizji czy perswazji
rodzą się
jak młode liście na wiosnę
w przyspieszonym tempie
i tykają w głowie
(jak bomba nuklearna co najmniej)
nie da się wypuścić każdej z nich
w postaci wymiernego słowa
iskra istności tli się w jądrze duszy
chłonąc po mikronie istotę
niewzruszonego piękna
a one odbijając się w zwierciadłach
płoną niewinne
nigdy nienazwane …
Dublerka
przechadzając się od kilku dekad
po swoim profilu — życiu
odnoszę wrażenie jakbym przeżywała
coś po raz wtóry
doskonałość lśni w świetle przeżytych dni
marszcząc się tu i ówdzie
słowa wyskakiwały z książek
odbijając się od złudzeń
nieswoje powietrze