E-book
27.3
drukowana A5
52.05
drukowana A5
Kolorowa
71.52
Prawdziwe Nieprawdziwe Życie-Robert Mioduszewski

Bezpłatny fragment - Prawdziwe Nieprawdziwe Życie-Robert Mioduszewski

Prawdziwe nieprawdziwe historie


5
Objętość:
160 str.
ISBN:
978-83-8245-072-9
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 52.05
drukowana A5
Kolorowa
za 71.52

Moja historia tak naprawdę zaczyna się od Boga, miał swoje anioły, ale chciał więcej, stworzyć coś czego nie było. Stworzył ludzi na podobieństwo swoje, na początku Adama i Ewe, później więcej się ich zrobiło, podarował im planetę mieli wszystko. Diabeł był aniołem, pewnego razu zazdrościł, że ludzie są tak ważni dla niego, więc podpuścił Boga, żeby wystawił

ich na próbę, dał im jabłoń i nie mogą zrywać z niej owoców. Bóg wiedział wszystko co chodzi po głowie diabłu, ale postanowił, że udowodni coś diabłu i ludziom, to że trzeba ufać, a nie kombinować i podpuszczać. Zrobił tak jak chciał diabeł podarował im tą jabłoń i zakazał zrywać owoców. Ludzie posłuchali Boga, ale diabeł nie darował sobie tego, że ludzie słuchają Boga. Postanowił podpuszczać Adama i Ewe na początku nie chcieli słuchać diabła, ale w końcu się złamali i posłuchali, jak ktoś w kółko powtarza coś bez ustanku to każdy miałby dość, temu ludzie sie złamali i zerwali jabłko. Ewa była słabsza, więc szybciej się złamała i to wykorzystał diabeł i dzięki temu dotarł do Adama, gdy Adam i Ewa, pierwsi ludzie na tej planecie się złamali, diabeł pewny, że teraz Bóg nie będzie się interesował więcej ludźmi, poleciał do Boga z wiadomością, że ludzie nie słuchają Boga, żeby ich unicestwił, bo nie zasługują na istnienie. Bóg jednak postanowił zrobić coś innego, bo dobrze widział winę jednego i drugich. Diabłu podarował piekło, ludziom ziemię. Diabeł mógł nadal podpuszczać ludzi będąc w piekle, a ludzie mogli nadal żyć. Z jednej strony każdy dostał to na co zasłużył, ale i diabeł żył i ludzie, każdy ze swoim grzechem. Diabeł cierpiał w piekle, ludzie na ziemi. Ludzie, którzy umierali szli do piekła, za swoje występki, a diabeł też cierpiał, będąc w piekle, bo każdy człowiek który szedł do piekła przyprawiał o bół diabła, bolało i diabła i ludzi. Raz na dwa tysiące lat mogli się uwolnić wszyscy, mógł diabeł zrobić krok w kierunku ludzi, by nie grzeszyli i ludzie mogli zrobić krok by nie grzeszyć. Mamy rok dwa tysiące dziewiętnasty, a koniec świata przepowiadali wróżbici na rok dwa tysiące i byłby pewnie, gdyby nie jeden człowiek, który powiedział, że poświęci się, by ludzie mogli żyć nadal, w roku zerowym to był Jezus, jednak w dwutysięcznym roku Bóg powiedział, że drugiego Jezusa nie będzie, bo widział ile męk przeszedł Jezus, a ludzie nie zrozumieli, zginął tym razem wszyscy ludzie, a zostanie tylko garstka, która zacznie wszystko na nowo. Był jednak chłopak, który widział jak taki świat będzie wyglądał, zaczęcie wszystkiego od nowa, może Bóg podaruje wszystkie technologie ludziom, ale co znaczy garstka ludzi, gdy miliony lub miliardy zginął. Wi- dział to w pewnym momencie życia, w którym, nie ważne, ważne że widział, powiedział, że poświęci swoje najlepsze lata życia za to, że ludzie będą mogli istnieć, ale tym razem grzech pierworodny zniknie i będzie sprawiedliwość na tym świecie, a każdy będzie odpowiadał przed własnym sumie- niem, gdzie chce się znaleźć, czy w niebie, czy w tych czarnych czeluściach na wieki, nie na dwa tysiące lat i tylko dobre serce Boga lub innego człowieka, będzie mogło z tej czeluści wyzwolić go lub ją. Mamy rok 2019 to ostatni rok by ludzie byli wolni i diabeł, więc i diabeł i ludzie postarają się, by świat był lepszy, w innym wypadku i diabeł i ludzie zginął, a zostanie tylko garstka ludzi, którzy będą tworzyć nowe życie na tej planecie.

Sprawiedliwość już wychodzi, film „Kler” który pokazał prawdziwe oblicze kościoła, który także grzeszył, chłopak ten który chciał by wszyscy żyli, chciał by w kościele katolickim księża też mogli mieć żony i dzieci, bo to był powód, że księża grzeszyli, gdyby mieli własne rodziny nie było by tego, na taką skale lub w ogóle, ludzie samotni durnieją w samotności i tylko obowiązki, musi być czas na prace, ale na czas z rodziną także, w pracy czas na prace i czas na głupiego papierosa lub posiłek, człowiek wtedy zbiera myśli i efektywniej pracuje. Wiele ludzi w roku dwa tysiące dziewiętnastym pokazuje prawdę co przeżyło i przez kogo, to rok sprawiedliwości i oczyszczenia z win, każdy powinien przeprowadzić rachunek sumienia, wybaczyć sobie i komuś innemu, a w kościele konfesjonały są dla ludzi, którzy ich potrzebują i nie można zmuszać kogoś do spowiedzi, ktoś potrzebuje psychologa idzie do psychologa, ktoś potrzebuje konfesjonału idzie do konfesjonału, można też w myślach zrobić rachunek sumienia i porozmawiać z Bogiem, Bóg jest wszędzie w nas samych także, w końcu stworzył nas na swoje podobieństwo. Jeśli ktoś potrzebuje mówić publicznie, że ktoś go skrzywdził to dobrze, jeśli ktoś potrzebuje porozmawiać z kimś na osobności też dobrze, jeśli ktoś wybaczył i nie potrzebuje nic mówić też dobrze. Powinniśmy być sobą nie możemy zmuszać się do niczego, to zmuszanie tworzy lęki, które w końcu nas przerastają i popełniamy błędy w życiu, za które my cierpimy i inni. Tutaj zaczyna się moja historia życia. Historia zaczyna się od kolejki w niebie, a za czym stoją wszyscy, za żonami, które Bóg przydziela przed wysłaniem na ziemię. Pamiętam jak wszedłem z mamą do korytarza, stoję sobie i pytam się mamy po co tu stoimy? Mama mówi, pokaże ci twoją, przyszła żonę, bo już wie- działa kim ona będzie. A ja mówię do mamy, mamo ale ja chcę wybrać sam. Mama mówi, to Bóg wybiera, a ja na to, że pogadam z Bogiem i na pewno go przekonam na swój wybór, mama mówi, że to niemożliwe, ja mówię dla mnie nie możliwe, zobaczysz mamo że mi się uda. Najpierw postanowiłem się rozejrzeć. Rozglądam się i widzę różne dziewczynki, mama mi pokazała jedną mówi to będzie twoja żona, spojrzałem na nią i widzę blondynkę zachmurzoną, taką widać, że będzie wredna, nie spodobała mi się od razu, mówię nigdy w życiu, już wolę być sam niż z nią. Myślę sobie rozglądnę się bardziej i nagle wchodzi dziewczynka z blond kręconymi włoskami uśmiechnięta z fajną mamą, od razu pomyślałem, że to będzie moja żona, pokazuję palcem i mówię do mamy, mamo to będzie moja żona, a mama ona już jest zajęta widzisz tamtego chłopaka, ja mówię tego wrednego typa? Chyba żartujesz nie pozwolę by z nim była. Mówię zrobię wszystko by Bóg dał mi ją za żonę, mama mówi to niemożliwe, a ja na to, to zobaczysz. Stoję myślę co by tu zrobić, myślę nie ma co czekać, trzeba działać. Nie czekając na nikogo, otworzyłem drzwi do Boga bez pukania, wchodzę i mówię, Boże chciałbym

z tobą porozmawiać. Bóg mi mówi czekaj na swoją kolejkę, ja mówię nie mogę czekać, bo będzie za późno, ale Bóg się uparł, mówi wyjdź, ja mówię nie. Nagle wchodzi Jezus i Maryja, Maryja z kimś tam jeszcze rozmawiała, Jezus staną obok podszedł do Boga i coś na ucho szeptał, chyba się pytał kim jestem. Usłyszałem tylko, jak Bóg powiedział, przylazł i nie daje mi spokoju, ja nie mam czasu na niego teraz, zajmij się nim. Myślę sobie syn Boga, to pogadam z nim może on coś doradzi. Pytam się pomógłbyś przekonać Ojca bym mógł sam wybrać żonę, on do mnie mówi tu są inne zasady to Bóg wyznacza i rodzice. Ja pytam się czy nie można zmienić tych zasad, on mówi, zasady to zasady, to prawo Boże i ludzi, było uzgadniane od samego początku. Ja mówię Jezus pomóż, to ja ci pomogę, obiecuję, że więcej cię nie ukrzyżują. On mówi to niemożliwe, jeśli ludzie dużo nagrzeszą, ja muszę zejść i odkupić ich winy i właśnie czekam, kiedy to ma nastąpić, bo chyba niedługo, całe niebo się trzęsie co oni wyprawiają, mówi na ziemi jest właśnie druga wojna światowa, brat zabija brata, muszę zejść i oddać za nich życie, bo nastąpi koniec świata jak tego nie zrobię, mówi zresztą Ojciec też ma ich już dosyć, myśli nawet o tym by w końcu dać sobie z nimi spokój, bo ile razy można wysyłać syna na śmierć. Ja myślę, myślę, patrzę Maryja podchodzi do Boga i rozmawia z nim, następnie podchodzi do Jezusa i mówi musisz znów zejść na ziemię i oddać swoje życie, Jezus z pewnym grymasem twarzy, mówi znowu na krzyżu, czy coś gorszego będzie, widzę, że on też ma dosyć. Nagle ja myślę to moja jedyna szansa, mówię Jezus uszczęśliwię was wszystkich, Maryja będzie zadowolona, ty i twój Ojciec i pewnie inni ludzie, że ty nie giniesz tym razem, ale mam warunek, żonę wybiorę sobie sam i każdy człowiek na ziemi, będzie miał takie prawo niezależnie od wyznania. Jezus widać się ucieszył, Maryja zaczęła się zastanawiać i próbowała mnie przekonać, że to obowiązek Jezusa, więc długo nie czekając, podszedłem do Boga i mówię Boże ja zejdę na ziemię i albo oddam życie za Jezusa, albo przekonam, żeby więcej nie walczyli ze sobą i mówię, jeśli mi się nie uda, to zniszczysz cały świat i będziesz mieć spokój, tylko proszę o jedno, daj mi jakiś talent i chcę część życia przeżyć tak, jak sobie chcę i będę robił, co mi żywnie się podoba i będę miał tyle szczęścia, że wszystko mi się uda, a później możesz mi zrobić pod górkę nawet, a talent jaki chcę mieć, zaraz powiem. Myślę co by tu wybrać, siła, ale ilu siłaczy zginęło na polach walki, np. Goliat i Dawid, pomyślałem, że Dawid był mądrzejszy, temu wygrał, więc już wiedzia- łem, że chcę być mądry, ale myślę co by tu jeszcze, pewnie będę mógł więcej mieć takich talentów. Myślę inteligencja ok, ale jak ją rozbudować i wtedy przyszło mi na myśl wyobraźnia i marzenia, jak będę marzył to wymyślę sobie co zechce, a inteligencja pomoże mi to zrealizować, nie ważne jakim sposobem. Podchodzę

do Boga i mówię Boże oprócz żony, chcę jeszcze mieć inteligencje i wyobraźnie z marzeniami, oraz urodzić się jak nie będzie wojny i pamiętać poród, bo z tego co wiem, żadne dziecko nie pamięta tego. Bóg mówi, tylko tyle, za mojego syna mogę dać, co zechcesz, ja mówię tyle mi starczy. Bóg się śmiał i mówi, mój syn czynił cuda i go ukrzyżowali, a ty tylko z czymś takim chcesz przeżyć? Ja mówię wierzę w ciebie Boże, że mi pomożesz, bo twój syn nie będzie musiał cier- pieć. Bóg mówi, a po co ci marzenia, ja mówię gdy człowiek ma marzenia, to ma jakiś cel, a gdy ma cel, to próbuje go zrealizować, człowiek bez marzeń nie ma celu, więc po co się starać, po co cokolwiek robić, o czym przekonałem się będąc już na ziemi, ale o tym później. Bóg uśmiechnął się i mówi ok, ale będziesz miał na karku jeszcze szatana, ciekawe co on na to, ja mówię też go przekonam, ale mówię on pewnie gorszy jest, więc chciałbym mieć trochę czasu by z nim pomówić, dopiero jak będę na ziemi. Wychodząc byłem zadowolony z siebie i zaczynałem myśleć, jak to będzie z szatanem, ale myślę pochwalę się mamie, że przekonałem Boga i sam mogę wybrać żonę i inni też, ale ja mam pierwszeństwo. Podchodzę do tej blondynki i mówię będziesz moją żoną, widać spodobałem się jej, ale mówi do mnie, mama mi mówiła, że inny będzie moim mężem, ja mówię twoja mama się myli, ona na to, moja mama, nigdy się nie myli, a ja mówię tym razem się myli, bo to ja wybrałem ciebie sam. Ona zdziwiona i mówi przecież to niemożliwe, żebyś wybrał sam, ja mówię, od dziś zasady się zmieniły, ja je zmieniłem, ona uśmiechnęła się i mówi, to ja chcę takiego męża. Mówi mamo widzisz jakiego będę miała męża, mama zdziwiona, ale widać było, że też się ucieszyła, bo tamten to był jakiś cwaniak, pewnie by ją krzywdził. Podszedłem do mamy i mówię możemy mamo już iść, załatwiliśmy co mieliśmy załatwić. Wracaliśmy i ja się strasznie cieszyłem, że będę miał taką fajną żonę, uśmiechniętą i wesołą, ale z drugiej strony bałem się tego szatana, myślę ciekawe co wymyśli. Kolejną fajną rzeczą było to, że nie będę żył jak będzie wojna, coraz więcej plusów, ale i minusów. Myślę, co będzie to będzie, z takimi talentami, nie może być źle. Na drugi dzień, miałem się urodzić na ziemi, pamiętam, że jeszcze prosiłem Boga, bym się urodził normalnie, jak każde inne dziecko, czego Bóg wysłuchał. Pamiętam, jak się rodziłem. Pamiętam ten moment. Widziałem ciemność na przemian z czerwienią, ciemną czerwienią. Czułem ciepło otaczające moje ciało. Słyszałem dudnienie, a raczej bicie mojego ser- ca lub mamy. Słyszałem głosy, choć wtedy nie wiedziałem co to jest, ale było to przyjemne i dziwne na przemian, bo nie rozumiałem tego co mówią, choć wtedy nawet nie wiedziałem że to jest mowa, dla mnie były to dźwięki przyjemne bardziej i mniej. Słyszałem przelewanie sie wody choć wtedy nie wiedziałem co to

jest. Tak trwałem jakiś czas, czasem widziałem jaśniejszą czerwień chyba było to światło, choć wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Przyszedł dzień, że nagle zrobiło się zimno, najprawdopodobniej wody odeszły. Czułem że coś mnie ciągnie w dół bardzo się tego bałem i nie chciałem tego chciałem zostać tam gdzie byłem, ale to było silniejsze. Poczułem zimno i nagle otworzyłem lekko oczy raziło mnie światło, bardzo silne światło jasne, więc zamykałem oczy, chciałem odpocząć i potrzebowałem spokoju. Pamiętam swój krzyk i nagle wszystko znikło z mojej pamięci. Pamiętam jeszcze jak byłem w środku te jaśniejsze momenty gdy światło było bardziej czerwone było cieplej i przyjemniej. Pamiętam, że otaczał mnie jakiś płyn, ale nie przeszkadzał mi w oddychaniu, był przyjemny. Jak już wyszedłem na zewnątrz to przez długi czas nic sobie nie przypominałem. Z lat młodości pamiętam jak leżałem na łóżku nogę miałem założona na nogę i trzymałem butelkę z mlekiem, pijąc mleko, nigdy nie zapomnę smaku tego mleka. W wieku 5 lat byłem chłopcem pogodnym i zwinnym, może trochę niedoświadczonym, ale z wieloma przyjaciółmi. Mieliśmy paczkę ja najmłodszy, reszta starsi ode mnie. Andrzej, Grześ, Tomek to nie wszyscy, było ich więcej, choć z nimi to pamiętam lata najmłodsze. Robiliśmy szałas z koców i stojaków. Codziennie lub co któryś dzień zbieraliśmy się i wymyślaliśmy co robimy. Zazwyczaj graliśmy w karty. Nie były to zwykłe gry, bo byli wygrani i przegrani. Przegrani dostawali lanie, wygrani bili. Oczywiście nie było to jakieś bicie, by poniżyć czy zniszczyć, ale dla zabawy. Czasem graliśmy na bicie po rękach, kto przegrał to dostawał od każdego w zależności ile wygrał tyle razów dłonią w dłoń, były też akcje bardziej ekstremalne, typu bicie kartami po tyłku lub po ręku, a jeśli komuś karty się rozsypały to role się zamieniały i ta osoba, która biła dostawała. Tak mniej więcej spędzaliśmy czas jak nie było komputerów i dzisiejszych gier. Graliśmy w kuku albo wojnę, dziś dzieci graja w wojnę na komputerze typu „call of duty” czy „battlefield” albo „cs: go”. My mieliśmy wtedy takie zabawy. Albo zbieraliśmy się z chłopakami i graliśmy w kreca. W kreca to były rożne akcje, albo po ziemi, albo po drzewach. Moje ulubione to były po drzewach. Wspinaczka i schodzenie po gałęziach, by ktoś nas nie złapał to było super, tym bardziej gdy się wspinało po wierzbach, gdzie gałęzie były miękkie i łatwo się po nich po- ruszało, no i tak bawiłem się w kreca do momentu, aż biegłem i zaczepiłem się o korzeń, przewróciłem i padłem na rozbite szkło po piwie. Ręka rozwalona, krew sika ja w płacz, że umrę i z bekiem do mamy by ratowała. Mama na tamte czasy długo nie myśląc, nie jeżdżąc po lekarzach domowym sposobem starała się pomóc. Wyjęła szkło siedzące w ranie, ślad mam do dzisiaj, umyła rękę przyłożyła nie soloną słoninę i zabandażowała ranę. Chodziłem tak z tydzień, może dwa, rana się szybko zagoiła. Została tylko blizna, a raczej pasek po rozcięciu. Czasem pamiętamy wczesne lata młodości.


Opisywałem wam już co dziecko odczuwa będąc w brzuchu i rodząc się, ale to nie wszyst- ko. Dziecko już zaczyna myśleć w brzuchu u mamy, słucha słów i się uczy, dziecko to wyraź- nie słyszy. Po narodzinach także słyszy. Uczy się i rozumie jedynie samo nie potrafi odpowiedzieć. Spytacie dlaczego dziecko po narodzinach nie mówi tylko płacze, z prostego powodu bo nie umie mówić, choć na pewno by chciało. Pamiętam moje młode lata, gdy byłem dzieckiem, dzieckiem które nie mówi. Dlaczego dzieci nie mówią, bo nie maja wykształconych mięśni twarzy, nie potrafią składać buzi, tak by mówić choć próbują, ale wychodzi im zwykle ble, glu itp. Pamiętam jak ja próbowałem coś powiedzieć i nie wychodziło, przez to czasem płakałem i inne dzieci też temu płaczą. Próbują naśladować osoby, które kręcą się obok, ale im to nie wychodzi. Rodzice powtarzają słowa uczą dziecko i wtedy dziecko próbuje, no i oczywiście w końcu się udaje. Mówią pierwsze mama lub tata, myślicie czemu dziecko mówi mama lub tata jako pierwsze słowa, bo ciągle im to powtarzają, dziecko próbuje do momentu, aż się uda. Dziecko myśli będąc małym, ale nie potrafi robić wielu rzeczy. Pamiętam ile się męczyłem, żeby powiedzieć mama czy tata. Powtarzali mi to w kółko, ja próbowałem powiedzieć, ale nie potrafiłem. Trenowałem mięśnie żuchwy, pamiętam jak się tego nauczyłem. Dzieci robią ruchy szczęką dorośli myślą, że to grymas na twarzy dziecka, ale dziecko próbuje rozruszać mięśnie. Pamiętam jak powiedziałem pierwsze słowo ile było radości, dla mnie też, bo mi się udało, byłem z siebie dumny, tego nie zapomnę. Gdy powiedziałem pierwsze słowo próbowałem powiedzieć kolejne, nie wyszło mi to za pierwszym razem, gdy rodziców nie było sam próbowałem mówić słowa, gadałem jakieś bzdury, bo nie pamiętałem słów, ale nauczyło mnie to tego, że jak się ćwiczy, to w końcu wyjdzie. Nie wiem w jakim wieku zacząłem mówić, bo nie pytałem rodziców, ale byłem mały. Gdy dziecko jest w brzuchu rozmawiajcie z nim, będzie mądrzejsze i szybciej będzie się uczyć, wiem to po sobie. Gdy dziecko powie pierwsze słowo, uczcie go kolejnych, ale mało skomplikowanych, by szybciej rozruszało szczękę i nie zniechęcało się, dziecko widzi waszą radość i czuję gdy mu się uda powiedzieć słowo po was, cieszy je to. Dorośli maja dzieci za malutkie i takie, które nic nie rozumieją, a dzieci wiele widzą i rozumieją mimo młodego wieku. Nie lubią kłótni, wolą jak się uśmiechacie, kłótnie je straszą i przerażają. Gdy pieścicie się do dziecka ono to podłapuje, rozmawiajcie normalnie, możecie naśladować słowa dziecka, by przejść za chwilę do normal- nych słów, dziecko to podłapie i odważy się spróbować i mówić. To przyśpiesza mowę dziecka, skąd to wiem po sobie, ja tak zaczynałem. Pewnie myślicie, że wymyślam bajki, ale tak nie jest, nie wiem jakim cudem, ale

pamiętam lata młodości, taka pamięć wsteczna, ale nie zawsze, tylko w niektórych momentach.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 52.05
drukowana A5
Kolorowa
za 71.52