E-book
35
drukowana A5
67.86
Praktyczny poradnik rozwoju duchowego

Bezpłatny fragment - Praktyczny poradnik rozwoju duchowego

Objętość:
330 str.
ISBN:
978-83-8221-274-7
E-book
za 35
drukowana A5
za 67.86

Wstęp

Cały czas, gdzieś na świecie próbuje przebudzić się ludzka świadomość. Spacerując wieczorem po parku, ktoś obserwuje gwiazdy i rozmyśla o powstaniu wszechświata. Komuś innemu wali się całe życie, więc zaczyna analizować swoje przeszłe decyzje, szukając odpowiedzi na pytanie: „Czemu jestem właśnie taką, a nie inną osobą?”. W innym miejscu, znudzony rutyną człowiek, zastanawia się nad sensem całego swojego życia: „Czemu to służy i dokąd zmierza? Jaki jest cel życia? Czy w ogóle jest jakiś?”.


Praktycznie całe społeczeństwo żyje w klatkach własnych emocji i ograniczających myśli, zbudowanych w większości jeszcze w dzieciństwie i wzmacnianych przez całe życie. Większość ludzi ignoruje bądź odrzuca przebłyski świadomości, które próbują im pokazać, że jest coś więcej niż pusta, materialna egzystencja. Coś więcej niż ich własne wyobrażenia o życiu i tkwienie w ograniczających schematach umysłu. Niektórzy jednak przebudzają się, gdy w końcu pozwolą sobie zadać właściwe pytania: „Czy mogę się zmienić? Czy muszę tkwić w tej roli? Czy mogę żyć zupełnie inaczej? Co we mnie sprawia, że czuję i myślę, to co czuję i myślę? Skąd biorą się moje motywacje? Co mną kieruje? Czym są emocje? Czy istnieje coś takiego jak dusza? Jak wygląda życie po śmierci?”. I bardziej zaczniesz zastanawiać się nad sobą i swoim życiem, tym więcej będziesz miał pytań. Większość ludzi poddaje się dość szybko, stwierdzając, że odpowiedzi są kompletnie poza ich zasięgiem. Myślą sobie: „A co taki zwykły szaraczek jak ja może wiedzieć na temat praw rządzących wszechświatem i wszelkim życiem?”. Niektórzy jednak nie chcą sobie odpuścić, więc aktywnie poszukują odpowiedzi. W ten sposób zaczyna się ich przygoda z rozwojem duchowym.


Rozwój duchowy jest niczym innym, jak drogą do poznania siebie i swojego miejsca we wszechświecie, przy jednoczesnym zrozumieniu, jak ten działa i jakimi rządzi się prawami. Jest to ścieżka dla wszystkich tych, którzy stwierdzili, że nie satysfakcjonuje ich bierne podążanie za społecznymi schematami bez pytania o cel i sens tego wszystkiego. Jeśli czujesz, że chcesz zrozumieć siebie, świadomie kształtować swoje życie, czuć się lepiej ze sobą i w tym świecie, odkrywać swój potencjał, uwolnić się od wszelkich ograniczeń i cierpienia oraz realizować szczęście, spełnienie i miłość — rozwój duchowy jest dla ciebie. Dzięki duchowości możesz naprawić wszystko to, co nie działało dobrze w twoim życiu.


Brzmi to tak pięknie, że zapewne zadajesz sobie pytanie: „Gdzie tkwi haczyk?”. Haczyk jest i to dosyć spory. Nie wystarczy, że nauczysz się podstaw medytacji, usiądziesz sobie do praktyki na kilka godzin i od razu poznasz wszelkie tajemnice wszechświata. To jest droga, która wymaga zaangażowania, sporej cierpliwości, elastyczności w czuciu i myśleniu oraz gotowości do licznych konfrontacji ze swoją psychiką i emocjonalnością. To jest to, przed czym ucieka większość ludzi, brnąc w pracoholizm, alkohol, odmóżdżające rozrywki i wszystko to, co pozwala żyć w oderwaniu od siebie. Jeśli myślisz poważnie o rozwoju duchowym, musisz liczyć się z pracą rozłożoną na lata. To nie jest szybka i łatwa droga, szczególnie na samym początku, gdy jeszcze tak wiele musisz nauczyć się i odkryć. Zdecydowanie jest jednak warta czasu i wysiłku, ponieważ może zaoferować coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej — prawdę. Do tej pory mogłeś żyć „prawdami” sprzedawanymi ci przez rodzinę, otoczenie, polityków, święte księgi i wszelkiego rodzaju autorytety. W duchowości odkrywasz zaś swoją własną prawdę, która wypływa z twojego osobistego doświadczenia, czucia i świadomości. To jest prawda w najczystszej postaci, której nie da się zakłamać lub zmanipulować. Mimo że w tej książce będziesz poznawał moją prawdę, wynikającą z mojej własnej praktyki — nie chodzi o to, abyś w nią ślepo uwierzył, ale żebyś zainspirował się i wykorzystał ją do odkrycia swojej własnej. A ta może w wielu punktach diametralnie różnić się od mojej i to też będzie w porządku. W duchowości nie ma czegoś takiego jak jedyna słuszna prawda, którą każdy powinien podążać. Możemy nawzajem inspirować się i wspierać w naszej duchowości, ale każdy musi samodzielnie odkryć najlepszą dla siebie drogę.


Pisząc tą książkę, przyświecał mi jeden cel. Chciałem zaoferować innym zbiór najważniejszych informacji w jednym miejscu, który pozwoli odkrywać duchową prawdę o sobie i świecie na własną rękę. A także pomoże odnaleźć własną ścieżkę, niezależnie od tego, jaka by ona nie była. Słowo „praktyczny” pojawiło się też w tytule nieprzypadkowo. Ezoteryka i szeroko pojęta duchowość są przesiąknięte ogromem przeróżnych teorii, fantastycznych konceptów i innych dziwów, które według mnie przesłaniają sedno rozwoju duchowego. Osobiście zawsze byłem zainteresowany tylko praktyczną stroną duchowości, a więc wszystkim tym, co mogłem przekuć na konkretne i namacalne efekty w moim życiu. Unikam wszelkich konceptów, które są nieweryfikowalne przez własną praktykę czy nie wnoszą do niej żadnej wartości. Wszelkie teorie, które tutaj poznasz, zostały opisane, ponieważ ułatwiają poruszanie się w duchowości i zrozumienie tego, co się robi — a jest to niezwykle ważne, abyś rozumiał sens i cel każdej praktyki, jaką będziesz wykonywał.


Wszystko, o czym piszę, wypływa z mojej własnej świadomości i odczuć — część z tych teorii poznałem dzięki cudzym naukom, gdy sam jeszcze uczyłem się, co i jak działa, a do części wniosków doszedłem samodzielnie. Wszystko jednak zweryfikowałem na sobie przez ponad 11 lat własnej praktyki i starałem opisać się głównie to, co rzeczywiście jest ważne podczas duchowej drogi. Nie chciałem też, aby ta książka była kolejnym, generycznym tytułem, który tylko przedstawia ogólne teorie, opisywane już dziesiątki razy przez innych. Skupiłem się więc przede wszystkim na uwzględnieniu wszelkich niuansów i praktycznych rad, istotnych dla osoby, która jest poważnie zainteresowana swoją własną praktyką. Pracując przez wiele lat ze sobą, a później także wspierając innych na ich drodze, miałem do czynienia z naprawdę wieloma różnymi przypadkami. Widziałem, co potrafi człowieka rozproszyć czy zniechęcić do rozwoju. Spotykałem „trudne przypadki”, rozpracowywałem przeróżne wzorce podświadomego autosabotażu czy pomagałem uzdrowić sprzeczności tak silne, że człowiek kompletnie nie wiedział czego chce i o co mu chodzi. Istnieje naprawdę wiele pułapek na duchowej drodze, a ta wymaga też solidnych podstaw, jeśli mamy działać mądrze i sensownie. Nie wystarczy wiedzieć jak medytować czy pisać afirmacje — powinno jeszcze wiedzieć się, jakie mieć w tym wszystkim nastawienie, jaki jest cel, na co należy uważać, czego nie powinno się robić, itd. itp. Zdaję sobie sprawę, że niektóre rozdziały mogą przytłoczyć cię ilością informacji, szczególnie jeśli są to dla ciebie kompletnie nowe tematy. Nie musisz jednak wszystkiego od razu zrozumieć czy zapamiętać. Celem tej książki jest nie tylko wprowadzenie do rozwoju duchowego, ale również możliwość regularnego wracania do przedstawionych treści, aby na bieżąco weryfikować swoją pracę. Im więcej będziesz miał doświadczenia w pracy nad sobą, tym większe będzie twoje zrozumienie różnych konceptów. Zauważysz też, że wracając do książki na przestrzeni lat, zupełnie inaczej będziesz rozumiał czy interpretował pewne fragmenty — patrząc na te same zagadnienia z innej perspektywy.


Chciałbym żebyś podszedł do wszystkiego, co przeczytasz w tej książce z otwartym umysłem — nie traktuj niczego jak prawdy absolutnej, ale też niczego nie odrzucaj z góry. Jeśli czujesz, że dana treść zgadza się z twoimi uczuciami to świetnie. Jeśli nie, daj sobie szansę to zweryfikować w toku własnej pracy i po prostu potraktuj daną informację jako potencjalnie możliwą prawdę. Jako osoba nieoświecona oczywiście mogę też mylić się w niektórych kwestiach. Najlepiej jest więc podejść do tego, jak do każdej innej duchowej treści — wybrać to, co z nami rezonuje, a resztę zostawić. Jeśli jesteś zaś duchowym sceptykiem, to nawet jeśli bym chciał, nie jestem w stanie udowodnić ci prawdziwości przedstawionych w tej książce duchowych konceptów. Dla mnie dowodem są moje własne doświadczenia, uczucia i świadomość, które pojawiły się w toku praktyki. Mogę je jedynie opisać, ale nie sprawię, że sam to poczujesz — to już zależy tylko od ciebie czy postanowisz wejść na tą drogę i samodzielnie sprawdzić, co cię na niej czeka.


Zdaję sobie sprawę również z faktu, że zanim zdecydujesz się na przeczytanie całej książki opartej na moim własnym doświadczeniu, zapewne chciałbyś wiedzieć cokolwiek na temat tego, kim jestem i na czym opierała się moja praktyka. Chciałbym więc pokrótce opisać ci, jak wyglądało moje przebudzenie i gdzie mnie to zaprowadziło.


Nie byłem żadnym uduchowionym dzieckiem, ani nie miałem żadnych specjalnych przebłysków świadomości w dzieciństwie. Byłem do bólu przeciętnym chłopakiem z licznymi problemami. Cichy, nieśmiały, przestraszony i zamknięty w sobie, miałem tylko jedno małe marzenie — żeby wszyscy dali mi spokój i niczego ode mnie nie chcieli. Mając beznadziejną relację z rodziną i nie potrafiąc odnaleźć się wśród rówieśników, stroniłem od ludzi, a z wiekiem rosły tylko fobie społeczne. Brak miłości, przemoc psychiczna i emocjonalna w domu, później znęcanie się również i w szkole — to wszystko sprawiało, że rosła we mnie niechęć czy wręcz nienawiść do świata, ludzi i siebie samego. Moja samoocena była kompletnie zdeptana, a ja miałem wrażenie, że oddychając, tylko niepotrzebnie zużywam tlen innym. Wśród ludzi przejawiałem się jak niewidzialne dziecko, całą swoją postawą przepraszające za to, że żyje. Mając 15 lat miałem już typowe objawy depresji — niechęć do życia, zobojętnienie, silne wycofanie, zajmowanie się tylko tym, co konieczne, a przez resztę czasu uciekanie w świat książek i gier oraz pojawiające się myśli samobójcze. Na szczęście za bardzo bałem się umierania, żeby cokolwiek sobie zrobić, ale myślenie o tym przewijało się przez jakiś czas. Po kilku latach takiej wegetacji, gdy zaczynałem studia, nastąpił krytyczny moment, który odmienił wszystko. Zawsze brakowało mi czułości, bliskości i miłości, gdyż w domu nie dostawałem tego zbyt wiele. Niestety prowokowałem nieświadomie bardzo mocno do odrzucenia, więc wszelkie szkolne miłostki kończyły się, zanim w ogóle się zaczęły — szczególnie, że nie potrafiłem nawet wydobyć z siebie pełnego zdania, aby porozmawiać z jakąkolwiek dziewczyną. Gdy więc na nowo rozpoczętych studiach znalazłem sobie kolejny obiekt do nieszczęśliwego wzdychania, coś się we mnie poddało. Poczułem tak silną beznadziejność i niemoc, że odpuściłem sobie nawet fantazjowanie o tym, że kiedykolwiek mogłoby cokolwiek z tego być. Z ogromną siłą uderzyła mnie beznadziejność i żałosność całej mojej egzystencji. Miałem wrażenie jakby moje życie od samego początku było odgórnie przegrane. Przez kolejny tydzień czułem się, jakbym dosłownie miał kotwicę w brzuchu. Nie mogłem prawie nic zjeść, ponieważ miałem od razu odruchy wymiotne — tak silna była reakcja organizmu. Czułem się jakbym zapadł się w sobie i umierał za życia. Cierpienie było już tak silne i namacalne, że w końcu coś we mnie pękło i poczułem, że muszę coś zmienić, albo równie dobrze mogę położyć się na podłodze i czekać na śmierć. I wtedy po raz pierwszy w moim życiu zadałem sobie pytanie: „To ja mogę coś zmienić? Da się tak w ogóle?”.


To był moment, w którym rozpoczęło się moje przebudzenie. Momentalnie poczułem w sobie entuzjazm, jakiego jeszcze nigdy we mnie nie było i zacząłem szukać odpowiedzi w Internecie, wpisując nieco na oślep przeróżne hasła. W ten sposób trafiłem na pierwsze informacje o medytacji, chociaż nie było to jeszcze nic konkretnego, co dałoby mi jakieś sensowne odpowiedzi. Następnego dnia, idąc na uczelnię z nieco już innym nastawieniem, zmianę mojego zachowania zauważył jeden z kolegów z grupy. Od słowa do słowa, opowiedziałem mu co nieco o swoich próbach zmienienia czegoś w swoim życiu, a ten momentalnie ucieszył się i podesłał mi link do artykułów, które na zawsze odmieniły moje życie. Dowiedziałem się o pracy z podświadomością, wpływie intencji na nasze życie, formach pracy z własnymi emocjami i psychiką oraz wielu innych rzeczy. Dostałem praktycznie jak na tacy mnóstwo przydatnych informacji, dzięki którym mogłem zacząć odkrywać i realizować swoją własną praktykę — a wszystko to w ciągu doby od wyrażenia szczerej chęci do zmian! To był zaledwie początek cudów i pozytywnych zmian w moim życiu.


Od razu całkowicie zaangażowałem się w temat — byłem tak niesamowicie podekscytowany i zafascynowany tym, że nie tylko mogę rozwiązać swoje problemy, ale wręcz mogę kreować swoim umysłem rzeczywistość wokół mnie. Dużo było w tym jeszcze nieprzytomności i nierozumienia tego, o co naprawdę w tym wszystkim chodzi. Jednak uczyłem się i oczyszczałem swoje intencje wobec siebie i swojego rozwoju, dzięki czemu na przestrzeni czasu zyskiwało to wszystko na jakości. Moim nadrzędnym celem był związek partnerski, ponieważ cały czas tak bardzo pragnąłem bliskości i miłości, ale po drodze czekało mnie mnóstwo pracy z samooceną i innymi podstawami, nim w ogóle stałem się zdolny do tworzenia dojrzałych relacji z ludźmi. Dziś, chociaż dalej pracuję nad sobą i wciąż są przede mną cele czekające na realizację — udało mi się osiągnąć naprawdę dużo i jestem niesamowicie dumny z siebie. Poukładałem przede wszystkim relację ze sobą do tego stopnia, że zamiast nienawiści i niechęci, udało mi się zbudować całkiem sporo miłości, akceptacji i wspierającej życzliwości wobec siebie. Odbudowałem podstawy samooceny, odkrywając swoje liczne zalety i mocne strony. Poradziłem sobie z niemocą, złością, nadmiarem krytyki, lękami, skrajną nieśmiałością i wieloma innymi problemami. Dziś mogę powiedzieć, że szczerze lubię siebie i czuję się naprawdę dobrze ze sobą — uwielbiam wręcz to, że jestem właśnie sobą, a nie kimkolwiek innym. Udało mi się zbudować szczęśliwy i udany związek, w którym naprawdę niczego mi nie brakuje. Polubiłem się ze światem i ludźmi na tyle, że teraz moja praca (którą uwielbiam!) wiąże się z pomaganiem innym — wszystko to, czego nauczyłem się przy okazji ratowania siebie, wdrażam teraz w pracy z cudzymi problemami. Przy okazji wciąż odkrywam jak cudowni i wspaniali potrafią być inni ludzie.


Można więc powiedzieć, że ogólnie żyje mi się całkiem dobrze, lekko i przyjemnie. Nie zrealizowałem jeszcze wszystkich swoich celów i nie uwolniłem się od wszelkich ograniczeń, ale to jest kwestia czasu. Przez lata pracy nad sobą nauczyłem się, że każdy cel jest osiągalny, jeśli tylko podejdzie się do sprawy uczciwie, cierpliwie i wytrwale. Nie piszę tego wszystkiego, aby się chwalić, ale aby pokazać ci, że nawet beznadziejny przypadek (a właśnie takim byłem), może to wszystko przekroczyć i zbudować sobie zupełnie nową jakość życia. Nie będę ukrywał, że dla mnie pierwsze lata były dość trudne i żmudne, ale z czasem było coraz lepiej i coraz łatwiej. Chciałbym tylko, żebyś miał świadomość, że niezależnie od tego jak źle by z tobą nie było — na pewno da się coś z tym zrobić.


Po tym wstępie nie pozostaje nic innego jak zaprosić cię do lektury reszty książki. Dla ułatwienia podzieliłem ją na trzy części. Każda z nich stopniowo będzie wdrażać cię w poszczególne zagadnienia, zaczynając od najbardziej podstawowych kwestii. Najpierw poznasz najważniejsze teorie, dzięki którym będziesz mógł zrozumieć istotę rozwoju duchowego, a także to, co w jego ramach robimy i po co. W drugiej części przedstawię podstawowe, uniwersalne narzędzia, dzięki którym będziesz mógł pracować nad sobą — dowiesz się jak z nich korzystać, na co należy uważać, czy czego nie powinno robić się podczas pracy z nimi. W ostatniej części przejdziemy w końcu do samej praktyki, wykorzystując zdobytą wiedzę o teorii i narzędziach. Odkryjesz strategie i możliwości pracy nad sobą, a także poznasz wiele przydatnych wskazówek, przykładów, ćwiczeń i pomysłów na swoją praktykę.

Część I — Teoria

Trzy razy ja

Czy zastanawiałeś się nad tym, czym właściwie jest umysł? Jak jest zbudowany? Skąd biorą się różne, nieraz sprzeczne ze sobą myśli? Czemu Twój umysł reaguje w określony sposób, a u kogoś innego działa już zupełnie inaczej?


Aby odpowiedzieć sobie na te pytania, na dobry początek powinniśmy zauważyć, że nasz umysł składa się z odrębnych, ale współpracujących ze sobą struktur. Klasyczna psychologia wprowadza różne definicje dla poszczególnych elementów jaźni, ale jako że robi to w oderwaniu od duchowości i intuicyjnej świadomości — jest to często przeintelektualizowane. Niektóre modele będą wręcz ograniczające dla duchowych adeptów, gdyż zakładają np. niezmienność pewnych części osobowości. Wnioski takie zostały wyciągnięte na podstawie efektów klasycznych psychoterapii i obserwacji możliwych zmian u różnych ludzi. Osobiście mnie to nie dziwi, ponieważ rozkruszenie fundamentów własnej osobowości, bywa niezwykle trudne nawet dla osób zaawansowanych w praktykach duchowych. I jest praktycznie niemożliwe dla ludzi korzystających jedynie z ograniczonych narzędzi psychoterapeutycznych. Rozwój duchowy i psychologia, w wielu punktach zupełnie inaczej postrzegają człowieka, mają różne cele i inne podejście do niektórych spraw. Czytając więc psychologiczną literaturę (która potrafi być bardzo przydatna w zrozumieniu pewnych mechanizmów ludzkiej psychiki), warto podchodzić z dystansem do nakreślonych tam ograniczeń.


Wracając do struktury umysłu — za najbardziej praktyczny i intuicyjny, uznaję model pochodzący z huny. Wyróżnia on istnienie Niższego Ja (podświadomość), Średniego Ja (świadomość) oraz Wyższego Ja (nadświadomość). Każda z tych części umysłu spełnia określone role i zadania, dzięki czemu możemy sprawnie funkcjonować jako złożone, inteligentne, samoświadome i czujące istoty. Omówimy sobie kolejno poszczególne jaźnie:


Świadomość

Celowo zaczynam od środkowej części umysłu, ponieważ właśnie z nią najbardziej się utożsamiasz i to ona jest swojego rodzaju centrum dowodzenia. To jest ta część umysłu, która myśli, analizuje, podejmuje decyzje. Właśnie tutaj jest centrum twojego „ja”.


Świadomość, którą przejawiamy na tu i teraz, jest niepełna, i tak będzie aż do samego oświecenia, które samo w sobie jest uwieńczeniem procesu jej poszerzania i oczyszczania. Zastanawiasz się teraz pewnie, czym w ogóle jest to poszerzanie świadomości. Można to dosyć łatwo wytłumaczyć, ponieważ przypomina to zjawisko, które doświadczasz każdego dnia, czyli budzenie się. W momencie, gdy śpimy, nasza świadomość jest z reguły mocno zawężona i dopiero w momencie przebudzenia, wraca do poziomu, na jakim przejawia się normalnie w ciągu dnia. Przypomnij sobie różnicę między świadomością, jaką masz we śnie, a jaką masz po całkowitym rozbudzeniu. Przyjmijmy nieco umownie, że sen to przejawianie np. 5% świadomości, twój codzienny stan to 30%, a oświecenie to 100%. Jeśli jest więc tak duża różnica w postrzeganiu rzeczywistości między snem, a przebudzeniem, to wyobraź sobie jak wiele musi się zmienić, gdy rozwiniesz swoją świadomość w pełni! Rozwój duchowy jest niczym innym, jak właśnie stopniowym budzeniem świadomości.


I tak, jak przy pomocy praktyk duchowych możemy tą świadomość poszerzać, tak też możliwe jest jej zawężanie pod wpływem silnych emocji, używek czy uciekania od siebie. Z tego też powodu picie alkoholu, nawet w małych ilościach, gryzie się z praktyką medytacyjną (nieprzytomność po alkoholu utrzymuje się w energiach o wiele dłużej, niż na poziomie fizycznym).


Większość ludzi, szczególnie mocno mentalnych, gdyby miało pokazać miejsce, w którym myślą i są świadomi, wskazałoby na wnętrze swojej głowy. Dzięki duchowym praktykom zauważamy, że świadomość nie jest sztywno przypisana do jednego miejsca w ciele — można ją przenosić z głowy do serca, stopy czy nawet wokół ciała. Może się to wydawać nieco śmieszne i abstrakcyjne, ale jest jak najbardziej możliwe! Z czasem, nasza świadomość naturalnie rozszerza się na całe ciało, nie tylko te fizyczne, ale również duchowe — obejmując całe nasze istnienie jednocześnie.


W świadomości nie przebywamy też cały czas — tracimy kontakt z nią podczas snu (częściowo lub całkowicie), omdlenia czy w momencie śmierci. Wtedy, tymczasowo całkowitą kontrolę nad nami przejmuje podświadomość. Najdłużej to trwa w momencie śmierci, ponieważ nasze świadome ja całkowicie umiera i kształtuje się na nowo dopiero w momencie kolejnej inkarnacji. Cały proces od momentu śmierci do nowego życia, który trwa miesiące bądź nawet lata (podobno zazwyczaj ok 1,5 roku) jest sterowany przez naszą podświadomość i to ona wybiera nam warunki nowego życia. Możliwe jest uzyskanie trwałej ciągłości świadomości, gdzie nawet śmierć fizycznego ciała jej nie przerywa, ale to wiąże się już z bardzo wysokim urzeczywistnieniem.


Na początku świadomość ma bardzo szczątkowy kontakt z podświadomością i nadświadomością — nie wiemy za bardzo, co się dzieje w tamtych jaźniach i dlaczego pewne procesy w nas samych i w naszym życiu zachodzą w taki, a nie inny sposób. Jest w tym wszystkim silne poczucie rozdzielenia, a my mamy wrażenie, że podświadomość i nadświadomość to jakieś zewnętrzne, oderwane od nas twory. Jest to tylko powierzchowne wrażenie, wynikające z braków w świadomości, stłumień i innych ograniczeń umysłu. W miarę duchowych postępów, nasza świadomość będzie poszerzać się, aż do całkowitego zjednoczenia z Wyższym i Niższym Ja. Docelowym stanem naszej świadomości jest czyste, niczym nieograniczone, pełne doświadczanie siebie i swojej Boskiej natury w poczuciu wewnętrznej jedności.


Podświadomość

To jest ta część umysłu, dzięki której jeszcze nie udusiłeś się, mimo że przez większą część czasu nie pamiętasz o wdechach i wydechach. Podświadomość jest swojego rodzaju autopilotem organizmu, który ma za zadanie odciążać twoją świadomość i pozwolić skupić ci się na tym, co jest realnie ważne, a nie na tysiącach prostych, powtarzalnych czynności. Jeśli wydaje ci się, że teraz masz dużo na głowie, to pomyśl, co by było, gdybyś musiał ręcznie sterować pracą wszystkich swoich narządów wewnętrznych. Bez pracy podświadomości, nie byłoby mowy o przeżyciu tak złożonej i skomplikowanej istoty, jaką jest człowiek. Celem podświadomości jest przetrwanie i działanie w zgodzie z nabytymi programami na życie, aby jak najlepiej ci służyć i ułatwiać funkcjonowanie. Niestety te programy czasami wprowadzają więcej zamieszania niż wsparcia, ale nie jest to wina samej podświadomości, a błędnych założeń, wynikających z naszego, niedoskonałego jeszcze funkcjonowania. Podświadomość pracuje dla nas wiernie i najlepiej jak potrafi. Uczy się przede wszystkim poprzez obserwacje i powtarzanie, więc jeśli świadomość robi głupoty, to podświadomość uznaje je za coś ważnego i koduje w sobie, jako programy do odtwarzania teraz i w przyszłości.


Jeśli powtarzasz sobie regularnie, że jesteś beznadziejny, to po pewnym czasie podświadomość zapamięta to i zapisze w sobie program „jestem beznadziejny”. Skoro to ciągle i ciągle powtarzasz, to widocznie jest to ważne i prawdziwe. Podświadomość jest dość prosta w funkcjonowaniu i nie analizuje kontekstu, powodów, ani nawet tego, czy mówisz poważnie. Jeśli powtarzasz sobie, że jesteś głupi lub brzydki, to po prostu przyjmuje to do wiadomości i wprowadza do reszty istniejących już programów. To, na ile nowy program przyjmie się, zależy od tego, co już w tej podświadomości jest. Jeśli czujesz się świetnie ze sobą i masz taką prawdziwą, zdrową samoocenę, to podświadomość będzie bronić się przed negatywnym wzorcem — za bardzo będzie kontrastował z wcześniejszymi programami. Jeśli jednak masz niezbyt dobre mniemanie o sobie, to wyobrażenie o swojej beznadziejności świetnie się wpisze w kontekst i podświadomość bardzo łatwo i chętnie to przyswoi.


Dokładnie z tego powodu, początki pracy nad sobą bywają trudne, ale im dalej w las, tym coraz łatwiej, lżej i przyjemniej. Im więcej dobrych programów wprowadzisz do podświadomości, tym chętniej będzie przyjmować kolejne!


Na uczenie się podświadomości duży wpływ ma też istotność tego, co się dzieje. Jeśli coś jest bardzo, bardzo ważne i cała otoczka wskazuje na to, że tak jest — to podświadomość też traktuje to dużo poważniej. W skrajnych wypadkach silne i trwałe programy mogą zakodować się nawet pod wpływem krótkotrwałego wydarzenia, jeśli będą temu towarzyszyć niezwykle silne emocje i przeżycia. Jeśli np. zdarzyło ci się topić, gdy byłeś dzieckiem i omal nie zginąłeś, to możesz mieć całe życie paniczny lęk przed wodą, ponieważ w chwili topienia się, bardzo silnie odbierałeś wodę jako coś, co cię pochłania, dusi i próbuje zabić. I właśnie ta reakcja odtwarza się w momencie kontaktu z głębinami — „ta woda chce mnie pochłonąć i zabić”. Odczuwasz lęk i niechęć, aby się zanurzyć, ponieważ podświadomość próbuje cię chronić przed ponownym doświadczeniem tego zagrożenia. Robi to jednak z poziomu zawężonego przez stłumione i nieprzepracowane emocje, a więc z reguły nie są to najmądrzejsze i najkorzystniejsze rozwiązania. Aby uwolnić się od tych programów, trzeba skonfrontować się na nowo z emocjami, wejść świadomością w traumę i ją zrozumieć. Zauważyć, że wtedy zaszły specyficzne warunki, które doprowadziły do tego zdarzenia i to nie woda jest zagrożeniem, ale konkretne intencje, które wtedy miałeś. Może się okazać, że tak naprawdę chodziło tylko o zwrócenie na siebie uwagi. Chciałeś w końcu być zauważony przez rodziców i dlatego nieświadomie wykreowałeś to całe „przedstawienie”, które wymknęło się spod kontroli. A może po prostu zabrakło zwykłego rozsądku — objadłeś się przed kąpielą i złapał cię skurcz. Niezależnie od przyczyn, po konfrontacji przychodzi zrozumienie i czujesz ulgę — już wiesz, że nie musisz tego powtarzać, więc woda jest bezpieczna. W efekcie podświadomość odpuszcza sobie zbędny już program. Jak przejść przez taki proces zrozumienia i odpuszczenia, dowiesz się w dalszych częściach tej książki.


Poprzez silne, gwałtowne doświadczenia kodują się przede wszystkim traumy, więc nie jest to dobry sposób na wprowadzenie nowych programów, aczkolwiek czasami warto zbudować otoczkę wyjątkowości, aby coś łatwiej odpuścić. Dobrze działają takie rytuały, gdzie np. symbolicznie palimy coś, co symbolizowało nasz problem, aby pokazać podświadomości, że dzieje się coś ważnego i doniosłego. Jeśli jednak będziemy tego nadużywać, to stanie się to zbyt zwyczajne i przestanie robić na niej wrażenie. Nie ma też sensu bezmyślnie wykonywać wyczytanych gdzieś rytuałów i praktyk, których sami nie czujemy. To uczucia, intencje i nastawienia są kluczowe dla skuteczności wszystkiego co robimy, a nie mechaniczne odtwarzanie pewnych czynności.


Ważne jest też to, że pewna część programów przechodzi z wcielenia na wcielenie — jeśli są wystarczająco silne i dobrze utrwalone. Stąd też ludzie mają tak różny start w życiu i tendencje do zupełnie innych zachowań czy reakcji. Nawet w przypadku wspomnianego wyżej przykładu z topieniem się, może być tak, że jedna osoba zakoduje sobie silną traumę, a druga przeżyje to bez śladu w psychice. Wszystko zależy od naszych struktur poznawczych, wrażliwości i otwartości na różne czynniki, które kształtują się w nas na przestrzeni wcieleń. Jest to też odpowiedź na pytanie, czemu rodzeństwo wychowane w tych samych warunkach i tak samo traktowane przez rodziców, potrafi być tak bardzo różne od siebie.


Nadświadomość

O ile podświadomość i świadomość są jeszcze tematem badań psychologów i klasycznej nauki — tak w przypadku nadświadomości, wchodzimy już całkowicie w sferę duchową. Tym też dla mnie różni się rozwój osobisty od duchowego, że ten pierwszy pomija lub bagatelizuje istnienie Wyższego Ja.


Nadświadomość to nic innego, jak Boska cząsteczka w nas samych. Część naszego umysłu, która jest doskonała, stała i niezmienna. Nasza prawdziwa, Boska natura. W nadświadomości nie trzeba już nic zmieniać ani poprawiać, ponieważ ona od zawsze była doskonała i dokładnie taka, jaka powinna być. Jeśli słyszysz lub czytasz gdzieś, że już jesteś doskonały, to chodzi właśnie o fakt posiadania w sobie takiej doskonałej, Boskiej części własnego istnienia. Samo posiadanie, nie oznacza jednak jeszcze świadomości i korzystania z tego, a to jest tutaj kluczowe. Mogę więc powiedzieć, że moja natura jest doskonała, ale kłamstwem by było, gdybym powiedział, że już tą doskonałość realizuję w pełni. To tak, jakby mieć czek na miliard dolarów i nie wiedzieć jak czeki działają — niby jestem bogaty, ale dopóki nie znajdę banku i czeku nie zrealizuję, to bogaty jestem tylko teoretycznie.


Nadświadomość ma stały dostęp do informacji najwyższej jakości, czyli pochodzących bezpośrednio z Boskiej sfery. To właśnie tutaj przejawia się nasza Intuicja, a Średnie Ja odkrywa i doświadcza swojej Boskiej natury. To tutaj pojawiają się genialne pomysły, inspiracje, Boska mądrość i prowadzenie.


Zadajesz sobie pewnie pytanie: „Skoro jest we mnie doskonała nadświadomość, to skąd te wszystkie błędne programy w podświadomości i cierpienie w moim życiu?” Wynika to z faktu, że świadomość musi najpierw odkryć, objąć swym zasięgiem i zintegrować podświadomość oraz nadświadomość. W dodatku, ta ostatnia działa tylko na tyle, na ile pozwalają jej podświadome programy i świadoma wola. Jeśli mamy w sobie wzorce niedostatku, utożsamiamy się z biedą i brakiem pieniędzy — to nadświadomość nie narusza naszej woli i nie wciska nam bogactwa na siłę. Średnie Ja, które decyduje i posiada wolną wolę, musi podjąć decyzję o wyjściu poza podświadome wzorce (przyzwyczajenia, emocje, nawyki, wyobrażenia, itd.) i pozwolić sobie, na otwarcie się na coś nowego.


A skąd w ogóle w nas pierwsze negatywne programy? Dlaczego od początku nie przejawiamy się doskonale? Powodem jest niepełna świadomość, co skutkuje naiwnością, podejmowaniem błędnych decyzji czy niezrozumieniem przyczyn i skutków naszych działań. My tą świadomość dopiero musimy w sobie rozwinąć i urzeczywistnić, aby móc przejawiać w pełni swoją Boską naturę. Możesz tutaj poczuć bunt — „To czemu Bóg stworzył mnie z niepełną świadomością i muszę się z tym wszystkim użerać?”. To jest kwestia perspektywy. Może cię to nieco zszokować, ale to, co się dzieje od momentu powstania danej duszy, aż do oświecenia, jest pewnego rodzaju procesem narodzin. To jest jak okres prenatalny dla duszy i jej świadomości, gdzie ona dopiero kształtuje się, aż rozwinie się w pełni — z tą różnicą, że to ty sam masz kontrolę nad tym procesem i rozwijasz się we własnym tempie, poprzez doświadczanie rzeczywistości. Możesz więc odpuścić sobie żal do Boga, o to że stworzył cię takiego niedoskonałego, ponieważ cały ten akt tworzenia po prostu jeszcze się nie zakończył. Najzwyczajniej w świecie jeszcze się nie urodziłeś! Taka jest już natura świadomości, że nie powstaje w mgnieniu oka, ale musi ukształtować się we własnym tempie i w zgodzie z swoją wolną wolą. To ty sam musisz do tego dojrzeć i nikt nie może ci tego narzucić. Wynika to z natury Boskich energii, których nieodłączną cechą jest wolność — tam nie ma żadnych przymusów, presji ani narzucania czegokolwiek. Każda istniejąca dusza musi samodzielnie podjąć decyzje o dostrojeniu się do Boga i żadna nie powstaje z odgórnie narzuconym przymusem przejawiania tego. Stąd też konieczność istnienia tych wszystkich procesów, ponieważ bez nich byśmy byli bezwolnymi marionetkami w rękach Boga. Biorąc jednak pod uwagę, że dusza jest nieśmiertelna, to cały ten proces narodzin świadomości, choćby trwał miliony lat, jest wobec wieczności, jak krótki błysk światła.


Właśnie dlatego praca z oczyszczaniem i poszerzaniem świadomości jest istotą rozwoju duchowego. Poprzez osiągnięcie pełnej i czystej świadomości możemy uwolnić się raz na zawsze od wszelkiego cierpienia i faktycznie przejawiać naszą Boską doskonałość, dopełniając proces narodzin naszej duszy.

Podsumowanie

Jeśli porównać nasz umysł do statku, to świadomość będzie kapitanem, podświadomość wierną załogą, a nadświadomość dobrym i wszechwiedzącym przyjacielem. Kapitan decyduje o wszystkim, wydaje rozkazy i zarządza całokształtem morskiej wyprawy, ale bez działań załogi, to nawet nie wypłynie z portu. Kapitan może sobie krzyczeć i grozić, ale jeśli podejmie decyzję kompletnie sprzeczną z interesem załogi, (np. o popłynięciu w środek sztormu), to nie zrealizuje swoich zamiarów. W zależności od jakości wzajemnych relacji i tego, do czego załoga jest przyzwyczajona z poprzednich wypraw — łatwiej bądź trudniej będzie forsować różne pomysły. Kto wie, przy dobrych relacjach, to może i nawet przekonasz swoją załogę do żeglugi przez sztorm, jeśli będzie miało to jakieś sensowne uzasadnienie (np. ucieczka przed piratami). Właśnie dlatego tak ważne jest budowanie dobrej relacji z podświadomością. Życzliwa i przyjacielska współpraca przynosi znacznie lepsze efekty, niż walka i szarpanie się.


No dobrze, a co ze wspaniałym, wszechwiedzącym przyjacielem kapitana, czyli nadświadomością? Przyjaciel ten zna odpowiedzi na wszystkie istotne pytania — wie gdzie, kiedy i jak płynąć, żeby było bezpiecznie i korzystnie. Wie, czego potrzebuje załoga, żeby ją uszczęśliwić. Chętnie wesprze kapitana w jego celach i wskaże mu pozytywne rozwiązania, podpowie, co można by zmienić, zainspiruje do zupełnie nowej, lepszej od poprzednich wyprawy. Absolutnie nigdy się nie wtrąca na siłę i nie ingeruje, gdy nie jest o to proszony, ponieważ szanuje wybory kapitana i jego wolna wola jest tutaj najważniejsza. Kapitan może swobodnie korzystać z tego całego wsparcia, ale może też je całkowicie zignorować i odrzucić, realizując swoje własne pomysły. To drugie rozwiązanie, prędzej czy później — kończy się cierpieniem i nieprzyjemnościami.


Jest wielu ludzi, którzy płaczą i narzekają, jak im się krzywda dzieje, że Bóg ich opuścił i nie słucha ich błagań. A prawda jest taka, że to nie Bóg nie słucha, ale to człowiek we właściwym czasie nie słuchał głosu Boga w sobie. Idealna współpraca trzech jaźni jest wtedy, gdy świadomość wsłuchuje się w mądrość nadświadomości i zgodnie z jej wskazówkami i radami, działa odpowiednio w stosunku do podświadomości. Tylko wtedy mamy gwarancje tego, że nie zrobimy sobie krzywdy, ingerując w strukturę podświadomości np. przy pomocy afirmacji! Nadświadomość zawsze wie, co dla nas najlepsze i najkorzystniejsze, więc po prostu nie opłaca się jej nie słuchać.

Wszystko jest energią

Wiesz już z czego składa się umysł i jak funkcjonuje, ale czy zdajesz sobie sprawę do czego jest zdolny? Większość ludzi myśli, że możliwości umysłu kończą się na analizowaniu informacji, kreowaniu idei, rozwiązywaniu krzyżówek i tego typu działaniach. Nieświadomi są jednak niezwykle potężnej i tak naprawdę podstawowej funkcji, jaką jest kreowanie rzeczywistości. Są w nas bowiem tysiące myśli, emocji, wyobrażeń, nawyków i nastawień, które nieustannie kreują nasze własne życie. Jeśli np. czujesz, że na nic nie zasługujesz, to rzadko spotyka cię coś dobrego, a życie wymyśla setki sposobów na to, aby ci dokopać. Tak po prostu.


Jakim cudem, nasze własne emocje i myśli miałyby wpływać na świat zewnętrzny? Wbrew pozorom, jest to stosunkowo proste i intuicyjne do zrozumienia. Musimy jedynie przyjrzeć się temu, jak zbudowana jest wszelka materia. Zanim jednak do tego przejdziemy, chciałbym podkreślić, że poniższe opisy nie są akademickim opracowaniem, a próbą zobrazowania pewnych zależności przy pomocy intuicyjnych odczuć. Musisz mi więc wybaczyć potencjalnie błędy i nieścisłości z naukowego punktu widzenia.


O tym, że wszystko, co istnieje jest zbudowane z atomów, słyszało każde dziecko. Przez długi czas sądzono, że atomy są niepodzielne i jest to najmniejsza cząstka, z jakiej składa się otaczający nas świat. Z czasem jednak atomy podzielono na protony, neutrony i elektrony, a te na jeszcze mniejsze cząsteczki — np. kwarki i leptony. Te cząsteczki oddziałują na siebie wzajemnie, ale co istotne — między nimi są ogromne, puste przestrzenie! Do dziś naukowcy głowią się, jak te cząsteczki dokładnie działają i czy w ogóle są cząstkami czy może strunami o określonej długości. Pojawiają się jednak ciekawe teorie, które pokrywają się z tym, co duchowi nauczyciele wiedzieli już od tysięcy lat (fizyka kwantowa ma tu sporo do powiedzenia). W bardzo dużym uproszczeniu, chodzi o to, że te cząstki czy struny wibrują z określoną częstotliwością, tworząc w efekcie końcowym drzewo, wodę, kamień czy ciebie. Na poziomie fizycznym nie jesteś niczym więcej jak przeogromnym zbiorem wibrujących cząstek/strun.


Zobrazujmy to małym przykładem. Spójrz na dowolny przedmiot, oddalony od ciebie. Ten przedmiot jest zbudowany z jakichś cząsteczek i pustej przestrzeni — tak samo, jak ty. A co jest pomiędzy wami? Nic? Na pewno jest powietrze, czyli zbiór różnych gazów, które tak samo jak ty i ten przedmiot, składają się z wibrujących cząsteczek i pustej przestrzeni między nimi. Gdyby teraz bardzo, bardzo mocno powiększyć obraz, tak aby dostrzec te najmniejsze, wibrujące cząsteczki, to zobaczyłbyś, że nie ma sztywnej granicy między twoim ciałem, a powietrzem. Nie ma granicy między tym przedmiotem, a powietrzem. Jest po prostu dużo pustej przestrzeni i mnóstwo przenikających się cząsteczek o różnych właściwościach. Wszelkie granice między obiektami są iluzoryczne, a w rzeczywistości wszystko jest ze sobą połączone.


Umysł, aby ułatwić sobie poruszanie się w materialnej rzeczywistości, wyodrębnia oddzielne formy na podstawie fizycznych właściwości danych przestrzeni. Ten fragment przestrzeni nazwie drzewem, a tamten kamieniem. Umowność wyodrębniania tych form, można zobaczyć podczas wakacyjnego wyjazdu. Patrząc ze statku na nadmorski brzeg, widzisz przepiękną plażę — dość jednolity twór. Dopiero, gdy na nią dotrzesz i piasek przesypuje się między twoimi palcami, umysł rozbija ten twór na coś bardziej złożonego — ziarenka piasku, połamane patyki, muszelki. Gdy sięgniesz po mikroskop, będziesz mógł to rozbić na jeszcze mniejsze elementy. Plaża sama w sobie nie istnieje — to tylko twój umysł wybiera sobie pewien fragment rzeczywistości i definiuje go w ten sposób. Tak samo opisujemy wszelkie materialne formy, sztucznie nadając im nazwy i granice, aby mieć punkty odniesienia dla umysłu. W rzeczywistości wszystkie te granice są tylko i wyłącznie umowne, oparte na fizycznych zmysłach. Rozdzielenie jest iluzją, wynikającą z ograniczeń naszych zdolności poznawczych. Oczy tego nie zobaczą, a dotyk jest zbyt mało precyzyjny, żeby to zarejestrować w mózgu. To połączenie wszystkiego, co istnieje, wychwycić mogą tylko nasze duchowe zmysły, dlatego też osoby medytujące i poszerzające swoje zrozumienie rzeczywistości, odkryły te zależności już dawno temu. W duchowości te fale czy cząsteczki, z których stworzony jest świat, nazywane są po prostu energią i dla wygody przy tym określeniu zostaniemy.


Energie, z których zbudowany jest świat, oddziałują na siebie wzajemnie w dużo szerszym zakresie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Cały wszechświat to tak naprawdę jedno, wielkie pole różnorodnych energii, a skoro zawiera się w nim całe istnienie — to nie ma żadnego problemu w tym, aby w tej energetycznej sieci posyłać coś, z jednego jej punktu, w dowolny inny. Z tego powodu, nasze myśli czy emocje, które też są pewnego rodzaju energiami, mogą wpływać na innego człowieka, nawet jeśli znajduje się on na drugim krańcu świata. Te przepływy energii rządzą się swoimi prawami, więc nie ma tutaj mowy o dowolnym kreowaniu rzeczywistości — istotna jest choćby kwestia wolnej woli żyjących istot, do czego jeszcze dojdziemy.


Ważne jest to, aby zrozumieć i zapamiętać, że to, co fizyczne zmysły odbierają jako coś rozdzielonego, niezależnego od siebie — na poziomie energii stanowi jedną, wielką strukturę pozbawioną granic.


Energia ulega również nieustannym przemianom. Zastanów się, co się dzieje ze spalonym drzewem. Czy po spaleniu, znika z tego świata całkowicie, czy po prostu zmienia formę? A obieg wody w przyrodzie? Woda może sobie zamarzać, zmieniając swoją postać — może też odparować, aby przekształcić się w chmury, a potem znów spaść na ziemię w formie deszczu. Wody możesz użyć do reakcji z innymi substancjami, gdzie tą wodę bezpowrotnie stracisz (jako wodę), ale zauważ, że cząsteczki z których się składała, nie znikają z naszego wszechświata, a jedynie łączą się z cząsteczkami innych substancji, aby razem stworzyć coś zupełnie innego.


We wszechświecie nic nie ginie bezpowrotnie — jedynie zmienia swoją formę.


Można więc powiedzieć, że pewne obszary czy fragmenty tej całej energii z której składa się wszechświat, wibrują w określony sposób, aby tworzyć konkretne formy, które ulegają nieustannym przemianom. A skąd ta energia wie jak wibrować i co ma tworzyć? Co nią kieruje? To jest właśnie efekt życia, czyli świadomości (świadomość = życie). To wszelkie życie jakie istnieje, kreuje rzeczywistość wokół siebie. Gdyby energia była pozbawiona życia (czyli świadomości), to byłaby zapewne tylko bezkształtną, jednolitą masą, pozbawioną jakichkolwiek właściwości. Byłaby nicością. Na szczęście jednak życie istnieje i ono „lepi” tą energię niczym plastelinę pod swoje potrzeby. Im większa świadomość danej jednostki, tym większe oddziaływanie na rzeczywistość. Człowiek ze swoją złożonością myśli, emocji i działań kreuje rzeczywistość wokół siebie znacznie intensywniej niż np. zwykła roślinka. Świat wokół nas jest niczym innym jak wypadkową kreacji wszystkich żywych istot, jakie istnieją. W końcu, to całe życie musi się przejawiać gdzieś i jakoś — potrzebne są konkretne formy, które to umożliwią i cały materialny wszechświat jest tylko jedną, z wielu płaszczyzn, która nadaje pewien konkretny kształt życiu.


Każda żywa, świadoma istota wibruje w określony sposób, a to zależy przede wszystkim od tego, do czego dostraja się jej troisty umysł. Negatywne emocje i plugawe myśli wiążą się z niskimi wibracjami. Im bardziej ktoś wibruje na takich częstotliwościach, tym bardziej przejawia choroby, ograniczenia czy stłumienia. Z kolei wysokie, czyli Boskie energie, wiążą się ze zdrowiem, szczęściem, miłością i innymi jednoznacznie pozytywnymi cechami. Jeśli mamy jakąś grupę ludzi, która jest dostrojona w dużym stopniu do niskich energii, to tworzą oni wokół siebie środowisko o równie niskich wibracjach, czyli mało przyjemne miejsce. Wynika to z faktu, że energie którymi emanują, mieszają się z energiami otoczenia i dostrajają je do tych konkretnych wibracji. Można więc powiedzieć, że swoim przejawianiem się, „rzeźbią” świat wokół siebie.


Tutaj działa słynna zasada, mówiąca, że „podobne przyciąga podobne”. Energie o zbyt dużej różnicy w jakości wibracji odpychają się wzajemnie, ze względu na brak dopasowania, natomiast te podobne, wzajemnie wzmacniają się poprzez zjawisko rezonansu. Te zależności są dość złożone i bywa tak, że np. jedna osoba może emanować tak silnym spokojem, że uspokaja samą swoją obecnością całą grupę panikarzy. Z reguły jednak jest tak, że marudy nakręcają się wzajemnie, a szczęśliwi ludzie dzielą się swoim szczęściem i je wzmacniają w sobie nawzajem.


No dobrze, a jak się to ma do nas i naszego życia?


Musisz zwrócić uwagę przede wszystkim na jedną rzecz — masz w sobie mnóstwo wyobrażeń, emocji, myśli i nastawień. Każda z tych rzeczy wiąże się z konkretnymi wibracjami i każda z nich kreuje ci życie. Każda z osobna i wszystkie razem, również te, których nie jesteś świadomy (dla zobrazowania — np. to, że nie czujesz, że palą ci się włosy, nie zmienia faktu, że to realnie się dzieje, wpływając na ciebie). Jako, że zazwyczaj mamy w sobie sporo sprzeczności — to, co realnie kreuje się, jest tylko wypadkową najważniejszych i najsilniejszych energii w nas. Z tego powodu twoja potrzeba miłości nie wykreuje ci jej, jeśli silniejszą energią będzie lęk przed nią i poczucie niezasługiwania.


Właśnie dlatego, tak ważna jest praca z podświadomością, ponieważ od zawartości jej programów zależy to, co ona kreuje na co dzień i na co pozwala Średniemu Ja. Nie zamienisz od tak wody w wino, mimo że jest to technicznie możliwe. Tak, choć może się to wydawać nierealistyczną bajką, teoretycznie podświadomość może ci pozwolić nawet na realizację tego, co inni uznaliby za cud — jasnowidzenie, wychodzenie z ciała czy materializację przedmiotów. Zanim jednak zaczniesz o tym myśleć, proponuję, abyś najpierw uwierzył w to, że możesz żyć szczęśliwie, bogato, w spełnieniu i miłości. Jeśli do tego nie będziesz w stanie przekonać swojej podświadomości, to tym bardziej do możliwości naginania praw rządzących materią, uznanych za jedne słuszne przez naukę i społeczeństwo.


Istotne jest również to, że skoro wszyscy razem kreujemy rzeczywistość wokół siebie, to granicą mojej kreacji jest miejsce, w którym zaczyna się twoja wolna wola. Skoro zbiorową intencją ludzi na tej planecie jest jeszcze żyć tutaj, to jedna osoba nie wykreuje końca świata. Nie będzie to technicznie w ogóle wykonalne. Tak samo, moce duchowe mogą nie działać w obecności osoby, która ma bardzo silną intencje, aby nie wierzyć, że coś takiego jest możliwe. To nie powinno jednak być dla Ciebie problemem, ponieważ istotą rozwoju duchowego jest skupienie się na sobie, własnej przestrzeni i świadomości. Inni niech żyją sobie jak chcą, a my możemy tworzyć w sobie i wokół siebie rzeczywistość najwyższej jakości, niezależnie od tego, co inni wybierają i kreują swoją energią. Tym łatwiej będzie nam to przychodzić, im bardziej będziemy otaczać się ludźmi, którym jest po drodze z tym, co wybieramy.

Ciała duchowe

W poprzednim rozdziale omówiliśmy sobie jak zbudowana jest fizyczna energia, która tworzy wszelką materię. Skąd jednak biorą się i z czego są złożone emocje oraz myśli? Na pewno nie są to twory materialne — w końcu nie znajdziesz na tablicy Mendelejewa pierwiastków, z których zbudowane są strach i miłość. Naukowcy sprowadzają rolę emocji czy myśli do impulsów w mózgu i idących za tym reakcji chemicznych w organizmie. Zakładają, że to, co czujemy i myślimy jest skutkiem tych fizycznych reakcji, ale tak naprawdę jest dokładnie na odwrót — najpierw pojawia się emocja lub myśl, a dopiero potem zachodzą fizyczne reakcje w ciele. Jest to wpływ sfery emocjonalnej i mentalnej na sferę fizyczną.


Rzeczywistość przejawia się na wielu różnych płaszczyznach jednocześnie, które wzajemnie przenikają się niczym fale radiowe o różnych częstotliwościach. Te różne płaszczyzny istnieją w tej samej przestrzeni, ale w zależności od tego jak działają twoje duchowe odbiorniki — pewne częstotliwości odbierasz świadomie, a niektóre nieświadomie. Do jeszcze innych możesz w ogóle nie być dostrojony, mimo że przenikają wszystko wokół ciebie. Każda z tych płaszczyzn ma swoją określoną naturę i wkład w tworzenie spójnej, złożonej rzeczywistości. Wyróżniamy następujące płaszczyzny na których funkcjonuje człowiek (w kolejności od tych o najbardziej zagęszczonej energii, aż po te najbardziej subtelne i najwyższe wibracyjnie):

• Materialna

• Eteryczna

• Astralna

• Mentalna

• Przyczynowa

• Buddyczna

• Atmiczna


Na każdej z tych płaszczyzn człowiek posiada osobne ciało, a ciała te wzajemnie nakładają się i przenikają, tworząc całe twoje istnienie. Po co nam aż tyle ciał? Każde z nich ma jakąś funkcję i pozwala przejawiać się w określonej części rzeczywistości. Zwykły kamień posiada tylko ciało materialne, ponieważ nie ma w nim życia, emocji czy myśli. Rośliny prócz ciała materialnego, posiadają również eteryczne, które jest nośnikiem energii życiowej. Zwierzęta bogatsze są o ciało astralne, dlatego zdolne są do odczuwania emocji i zachowań instynktownych. Za bardziej złożone myślenie odpowiada sfera mentalna, którą człowiek i prawdopodobnie niektóre gatunki zwierząt (np. delfiny) wytworzyły w sobie w toku ewolucji. Z kolei wyższe ciała odpowiadają już za subtelniejsze przejawianie się w świecie uczuć wyższych i Intuicji — ciała te rozwijają się naturalnie na drodze poszerzania Boskiej świadomości.


Omówmy sobie po kolei wszystkie płaszczyzny, aby lepiej zrozumieć ich rolę w naszym życiu.


Ciało materialne

Fizyczna powłoka naszej duszy, która umożliwia nam życie i przejawianie się w materialnym świecie. W momencie śmierci dusza odrywa się od ciała, a te staje się tylko pustą skorupą, obracającą się w proch. Wcielając się ponownie, w toku życia formowane jest zupełnie nowe ciało, a to jak ono ukształtuje się, zależy przede wszystkim od naszych intencji, wzorców i mechanizmów w podświadomości, które zabieramy ze sobą. Z tego powodu też powstają ciała brzydkie i ładne, chore i zdrowe, czy po prostu przeciętne. Wiele tutaj zależy od samooceny i nastawienia do ciała czy materii.


Co ważne, ciało materialne nie jest konieczne dla istnienia duszy i świadomości. Istnieje wiele dusz, które osiągnęły oświecenie, a nigdy nawet nie tknęły płaszczyzny materialnej — po prostu nic je tutaj nie przyciągnęło. Nowe dusze potrafią kształtować się zarówno w materii, jak i poza nią. W naszym świecie takim przykładem prostych dusz są rośliny czy minerały (tak, też się zdziwiłem, ale minerały to bardzo proste formy życia), które z czasem mogą ewoluować w dusze zwierzęce, a jeszcze później w ludzkie. Bywa też tak, że pewne dusze powstały na płaszczyźnie astralnej czy przyczynowej (i to była dla nich taka podstawowa przestrzeń, jak dla nas materia), ale z czasem postanowiły zejść do materii i wplątały się w cykl fizycznego życia i narodzin. Przy okazji muszę wspomnieć o tym, że dusza nigdy nie cofa się w rozwoju i nie inkarnuje w postaci prostszych form! Zapomnijcie więc o historyjkach w których człowiek, z powodu złych uczynków w kolejnych życiu wciela się jako pies czy komar. Technicznie jest to po prostu niemożliwe.


Niektórzy wierzą też, że Bóg nie działa w materii, co jest bardzo ograniczającym przekonaniem. Boskie energie mają dostęp do wszystkich płaszczyzn rzeczywistości, a życie w w materialnym ciele pozwala na 100% urzeczywistnienia, doświadczania i przejawiania Boskości! Nie musimy więc czekać na śmierć, ani uwalniać się na zawsze od ciała i materii, aby do Boga „wrócić” — jak to głosi wiele religii czy filozofii.


Ciało eteryczne

Sfera eteryczna jest sferą energii życiowej, zwanej „praną” w hinduizmie czy też „chi” według filozofii chińskiej. Źródłem prany jest oddech, dlatego jest on tak niezwykle ważną częścią wielu duchowych praktyk. Eter jest tym, co odróżnia żywą materię od martwej, dlatego każda żyjąca istota takie ciało posiada — bez niego nie byłoby przepływu życiowej energii, a więc i samego życia. Ciało eteryczne jest dokładną kopią ciała fizycznego, również jego wnętrza — wszystkich organów i komórek z jakich się składa. Jest to więc swojego rodzaju energetyczny sobowtór twojego fizycznego ciała. W ciele eterycznym znajdują się kanały energetyczne oraz czakry, które omówimy sobie dokładnie w kolejnym rozdziale.


Ciała fizyczne i eteryczne są mocno ze sobą powiązane i to co się dzieje w jednym z tych ciał, bardzo mocno wpływa na drugie. Fizyczna rana może powodować wyciek nie tylko krwi na poziomie fizycznym, ale również energii życiowej na poziomie eterycznym. Poważne uszkodzenia ciała fizycznego mogą więc prowadzić również do nieodwracalnych uszkodzeń ciała eterycznego i utraty całej energii życiowej, a w efekcie zgonu. Ciało eteryczne zanika po śmierci, tak samo jak to fizyczne i w kolejnym wcieleniu, równolegle z nim jest formowane od zera.


Patrząc w drugą stronę — jeśli dochodzi do zaburzeń w systemie energetycznym, czyli blokad w przepływie energii z powodu np. ograniczających myśli i emocji, ma to wpływ na kondycję ciała fizycznego. Im silniejsze i dłużej trwające zaburzenia, tym większy wpływ na materię. Drobny stres przed wystąpieniem publicznym może objawić się drapaniem w gardle i nerwowym kaszlem, a długotrwałe, ciężkie emocje nienawiści mogą przejawić się jako poważna choroba. Właśnie z tego powodu mówimy o tym, że wszelkie choroby i dolegliwości mają podłoże w psychice, ponieważ ciało nigdy nie choruje bez powodu.


Zazwyczaj wiele musi się wydarzyć, nim choroba zacznie materializować się w ciele. Wyjaśnimy sobie to na nieco uproszczonym przykładzie. Załóżmy, że masz silne bóle brzucha i problemy jelitowe, a jutro czeka cię randka z piękną nieznajomą. Jeśli prześledzimy od początku, co zadziało się w tobie, to zobaczymy, że najpierw pokazała się myśl w ciele mentalnym: że nie poradzisz sobie na jutrzejszej randce i zostaniesz odrzucony. W ciele astralnym pojawiły się emocje lęku, odrzucenia i poczucia niezasługiwania na miłość. Właśnie takie, a inne reakcje są efektem tego, co już wcześniej znajdowało się w podświadomości — grunt okazał się być dobry dla negatywnych odczuć i to one zaczęły dominować. Randka stała się zaś punktem zapalnym, który ruszył lawinę automatycznych reakcji podświadomości. W efekcie zaczął zapychać się twój system energetyczny — pojawiły się napięcia, blokady przepływu energii i stłumienia w konkretnych rejonach powiązanych z emocjami i odrzuceniem. Tak się składa, że są to okolice brzucha, więc właśnie w brzuchu przejawiły się konkretne dolegliwości związane z nieprawidłowym działaniem ciała eterycznego.


Pamiętaj więc o zwracaniu uwagi na sygnały Twojego ciała, ponieważ wszystko co tam się dzieje, jest skutkiem konkretnych zależności.


Negatywne emocje i myśli uderzają w ciało eteryczne prowadząc do chorób i dolegliwości w trzech różnych wariantach:


• Emocje i myśli są bardzo silne, traumatyczne — efekty w ciele potrafią być natychmiastowe np. nagła utrata wzroku.

• Emocje i myśli niekoniecznie są silne, ale przeżywane regularnie np. chroniczny stres — objawy w ciele pojawiają się i nasilają stopniowo.

• Emocje i myśli nie muszą być ani silne, ani regularne, ale jest ich bardzo dużo z różnych źródeł i dochodzi do przeciążenia — objawy w ciele mogą być zarówno stopniowe, jak i bardzo nagłe, gwałtowne.


Można więc powiedzieć, że ciało eteryczne jest pośrednikiem między ciałem fizycznym, a wyższymi ciałami, od astralnego wzwyż. To, co się dzieje w jednym z ciał, wpływa na system energetyczny w ciele eterycznym, a to z kolei ma przełożenie na funkcjonowanie człowieka jako całości. Jeśli chcemy żyć zdrowo i szczęśliwie, musimy dbać o każde z naszych ciał z osobna i wszystkie razem — zaniedbasz ciało fizyczne, to ucierpi na tym psychika i emocje. Katujesz się emocjonalnie, to zamęczysz psychikę i doprowadzisz ciało fizyczne do chorób. Musisz postrzegać siebie jako system naczyń połączonych, gdzie każda jego część jest tak samo ważna i potrzebuje właściwej opieki.


Ciało astralne

W tym miejscu warto wprowadzić rozdzielenie na emocje i uczucia, ponieważ nie są one tym samym, a nie dla każdego jest to oczywiste. Emocje mogą być zarówno pozytywne, jak i negatywne, ale charakteryzują się tym, że na dłuższą metę kosztują nas sporo energii i ciężko je wytrzymać w większych dawkach. Uczucia z kolei są jednoznacznie pozytywne, nie kosztują nas żadnego wysiłku i doświadczenie ich nieprzerwanie, nawet przez wieczność, byłoby samą przyjemnością. Niektóre uczucia wyższe jak np. radość czy miłość mają swój emocjonalny odpowiednik, który nie ma nic wspólnego z Boskimi energiami najwyższej jakości. Taka emocjonalna radość jest intensywna — głośno się śmiejemy, całe ciało się trzęsie od emocji — nie chcielibyśmy w takim stanie przebywać cały czas, bo nie dałoby się tak normalnie funkcjonować. Z kolei uczuciowa radość wiąże się z bardzo spokojnym, otulającym uczuciem, które sprawia wiele przyjemności i nigdy nie męczy.


W astralu nie ma miejsca dla uczuć wyższych, ponieważ jest to przestrzeń niższa wibracyjnie. Tutaj powstają wszelkiego rodzaju emocje i abstrakcyjne wyobrażenia, ale jeszcze nie mentalne — bardziej związane z czuciem i obrazem niż analitycznym myśleniem. Płaszczyzna astralna odpowiada również za nasze sny. Samo śnienie polega właśnie na tym, że świadomość w stanie większego bądź mniejszego zawężenia, eksploruje sobie różne zakątki świata astralnego. Zazwyczaj są to miejsca tworzone przez nasz umysł na podstawie wcześniejszych doświadczeń, ale czasami podświadomość podłącza się również pod cudze twory.


W astralu istnieje absolutnie wszystko, co jakakolwiek żywa istota poczuła czy sobie wyobraziła. Jest to więc nieskończenie duży śmietnik, wypełniony przeróżnymi tworami. Nadmierne angażowanie się w tą płaszczyznę rzeczywistości prowadzi do pomieszania i pogubienia. Właśnie sfera astralna jest źródłem najbardziej nieprzytomnej i oderwanej od rzeczywistości duchowości oraz ezoteryki. W tym ogromnym zbiorze wyobrażeń i emocji mamy cały przekrój energii. Od najniższych, plugawych, niepokojących i obrzydliwych, aż po wysokie, pełne dobra, śliczne i kolorowe. Warto jednak mieć na uwadze, że wszelka „miłość” czy przekazy z astralu tak naprawdę są tylko wyobrażeniem prawdziwych uczuć i Boskiej mądrości. To jest taka różnica, jak między lotem na księżyc, żeby go osobiście dotknąć, a zobaczeniem tylko jego odbicia na tafli jeziora. Niby ten sam księżyc, ale zupełnie inne doświadczenia, a co za tym idzie — jest spora różnica w zrozumieniu czym on w ogóle jest i jak działa.


Przy okazji warto jeszcze wspomnieć o myślokształtach. Zawsze, kiedy o czymś myślimy lub sobie coś wyobrażamy, zasilamy to naszą energią. Sama już koncentracja umysłu wiąże się z posyłaniem energii w przestrzeń, na której ten się skupia. Im bardziej się na czymś koncentrujemy i im więcej emocji w to wkładamy, tym więcej płynie energii. Przypomina to nadmuchiwanie balonika, gdzie nasze myśli, wyobrażenia i emocje tworzą sztuczny, astralny twór zwany myślokształtem. Te zaś „przyklejają się” się do różnych obiektów, miejsc czy osób wokół których zostały zbudowane. Jeśli cała grupa ludzi robi to w stosunku do tego samego obiektu czy konceptu — powstaje myślokształt zbiorowy. Choćby każde zamieszkane domostwo ma swój własny myślokształt, będący zbiorem emocji, doświadczeń i myśli związanych z tym, co się działo w samym budynku. Wielu ludzi czuje, że wchodząc do czyjegoś domu, ten ma swój specyficzny klimat — czasami przyjemny, a czasami odpychający. Opuszczone mieszkanie może być jeszcze przez wiele lat przesiąknięte myślokształtami jego domowników, szczególnie jeśli były one bardzo silne, ponieważ np. doszło do tragedii. Z czasem jednak nawet te najsilniejsze twory, niezasilane przez nikogo, naturalnie wygasają, a znacznie przyspiesza to pojawienie się nowych lokatorów z odmienną energią, która szybko wypiera starą. No chyba, że nowi właściciele mają w sobie zachłanność bądź podatność na energie, które dominowały wcześniej w tej przestrzeni i będą je dalej zasilać podtrzymując stare myślokształty przy życiu. Z tego powodu przeprowadzka osoby z depresją do mieszkania, w którym ktoś popełnił niedawno samobójstwo, będzie bardzo złym pomysłem.


Innym przykładem zbiorowej struktury może być choćby bóg dowolnej religii, który jest wspólnym wyobrażeniem wszystkich jego wyznawców. Jeśli miliony ludzi zasila nieustannie taki myślokształt, to jest on tak wielki i potężny, że może nawet wpływać na naszą rzeczywistość! Ludzie, którzy są do niego dostrojeni, mogą mieć różne wizje czy doświadczyć cudownego uzdrowienia, dlatego każda religia ma swoje własne dowody na prawdziwość jej założeń. W rzeczywistości jest to jednak zbiorowa kreacja jej wyznawców i ich wspólna energia. Tak potężny jest nasz umysł, że możemy tworzyć nawet własnych bogów i obdarzać ich mocami. To wciąż jednak jest tylko iluzoryczne odbicie rzeczywistości, a nie prawdziwa Boskość. Astralne twory wymagają nieustannego zasilania energią, ponieważ składają się tylko z tego, co dostają od swoich twórców, czyli „żywych baterii”. Gdyby wszyscy wyznawcy zapomnieli o swoim bogu i już nikt by go nie zasilał, z czasem przestał by on po prostu istnieć — co z zresztą spotkało już wiele starożytnych, zapomnianych bóstw.


W tym miejscu chciałbym przestrzec przed bardzo dużym zagrożeniem na duchowej drodze — w świecie astralnym jest mnóstwo tworów, które kreują przeróżne historie, aby kraść energię od innych istot, gotowych zaangażować się emocjonalnie w daną sprawę. Stąd przeróżne channelingi, przekazy, duchowe misje, wizje i tego typu zjawiska. Im bardziej emocjonalnie, tym lepiej, ponieważ wtedy płynie więcej energii — stąd tak duży popyt na końce świata, spiskowe teorie dziejów i inne rozbudzające wyobraźnię historie. Bóg z tym wszystkim nie ma nic wspólnego i jeśli interesuje nas nasza Boska natura, to astralem lepiej jest się za bardzo nie interesować — tylko na tyle, na ile jest to potrzebne do uzdrowienia pewnych rzeczy w nas samych. Osobiście więc unikam wszelkiego rodzaju przewodników duchowych, aniołów i innych pośredników, ponieważ wolę odnosić się zawsze bezpośrednio do samego Boga w najczystszej postaci. Czasami warto przez jakiś czas wspomóc się takimi pośrednikami, jeśli podświadomie mamy zbyt negatywne wyobrażenia na temat Boga. Docelowo najlepiej sobie tą relację uzdrowić i bezpośrednio przekierować się na Niego. W ten sposób zmniejszamy szansę na to, że damy się wmanewrować w coś niekoniecznie korzystnego dla nas. Szczególnie, że na astralną duchowość jest też duże zapotrzebowanie i takich pseudorozwojowych przestrzeni w astralu jest na pęczki. Potem mamy ludzi, którzy myślą, że optymizm to postrzeganie wszystkiego przez różowe okulary, miłość to bezmyślne kochanie wszystkich jak leci, a Bóg to taki zabawny facet, który lubi wymyślać ciekawe misje dla przypadkowych ludzi.


Na koniec dodam jeszcze, że sfera astralna to ulubiona przestrzeń wszelkiego rodzaju artystów — dziwne, abstrakcyjne i niepokojące formy mają świadczyć o głębi emocjonalnej dzieł twórcy, ale czy niesie to rzeczywiście za sobą jakąkolwiek wartość? „Dziwność” form astralnych może ciekawić i fascynować, ale im bardziej dostrajamy do wysokich, Boskich wibracji, tym mniej nas ciągnie do przestrzeni astralnych, nawet tych o najwyższych energiach. W każdym razie, mimo szacunku do umiejętności, osobiście nie chciałbym wchodzić w te rejony astralu, do których dostrajał się choćby taki Beksiński, gdy tworzył.


Ciało mentalne

Sfera intelektu, analitycznego myślenia, przetwarzania informacji, myśli i mentalnych wyobrażeń. Pod pewnymi względami jest podobna do astralu, ale z pewnością mniej kolorowa czy abstrakcyjna. Praktycznie cała nasza współczesna nauka opiera się na płaszczyźnie mentalnej, dlatego choćby psychologia jeszcze raczkuje i nie zawsze sobie radzi ze złożonością ludzkiej psychiki, a dostrzeżenie i zbadanie wyższych sfer Boskich jest dla niej kompletnie poza zasięgiem. Umysł mentalny Boga nigdy nie znajdzie, a największym ograniczeniem dzisiejszej nauki jest błędne założenie, że sfera intelektu jest sferą nadrzędną i najlepiej nadającą się do odkrywania wszelkich aspektów rzeczywistości.


W dzisiejszych czasach, w zachodniej cywilizacji dość duży nacisk jest kładziony na rozwijanie sfery mentalnej, co prowadzi do przerostu tego ciała ponad normalne potrzeby. W efekcie wiele osób podchodzi do spraw emocjonalnych i uczuciowych z tego poziomu, co kończy się sporym pomieszaniem w życiu. Rozum nie jest w stanie zrozumieć emocji i uczuć, ponieważ jego zadaniem jest coś zupełnie innego! Na terapie, czy to konwencjonalne, czy duchowe, trafia wiele osób zbyt mocno osadzonych w intelekcie. Kiedy opowiadają o sobie, swoich emocjach czy dzieciństwie — praktycznie w ogóle tego nie czują. Coś tam przeczytali i analizują umysłem, że skoro mama krzyczała, to znaczy, że pewnie mają traumę i teraz trzeba popracować nad przebaczeniem. Mogą naprawdę czuć jakieś emocje, ale cały czas używają umysłu, aby je nazwać, zrozumieć i zaszufladkować — czucie jest więc odpychane na rzecz myślenia. Nie chcą też pracować nad pewnymi tematami, bo oni już to „wiedzą” — jest jednak istotna różnica między „wiedzieć”, a „rozumieć”. Taka terapia nie ma prawa działać i na dłuższą metę nie przynosi większych efektów. Bez zajęcia się emocjami z właściwego dla nich poziomu, nie jesteśmy w stanie tak naprawdę nic z nimi zrobić.


Tak jak w astralu mamy wyobrażenia o Boskiej miłości w formie emocji, tak samo w sferze mentalnej też istnieją umysłowe wyobrażenia zarówno emocji, jak i Boskich uczuć. To już jest drugi poziom na którym można sobie wyobrażać Boga i Jego poszczególne aspekty, zamiast ich po prostu doświadczać w czystej formie. Płaszczyzna mentalna pozwala na tworzenie bardziej złożonych form niż te astralne, dlatego tutaj można sobie tworzyć sztuczne odbicie wszelkich aspektów rzeczywistości. Rozumem możemy próbować pojąć sens życia, świat materialny, emocje, uczucia, Boga, relacje z ludźmi — dosłownie wszystko. Łatwo tutaj wpaść w pułapkę, ponieważ w sferze mentalnej tak naprawdę można udowodnić każdą teorię, łącznie z jej zaprzeczeniem. Wszystko bowiem zależy od początkowych założeń, a te mogą być praktycznie dowolne. Mogę sobie założyć np. że nasz świat jest tylko bardzo złożoną symulacją i nie istnieje naprawdę (są takie teorie, powstały nawet prace naukowe na ich temat!), a tam samym mogę obalić wszystkie założenia, jakie ma dzisiejsza nauka. Sfera mentalna była od wieków ulubioną przestrzenią dla wszelkiej maści filozofów i z pewnością nie raz słyszeliście o co ciekawszych tworach ich umysłów. Duchowi adepci potrafią też poszaleć pod wpływem duchowych teorii i tworzą w swoich umysłach różne dziwne przekonania — zdarza się, że ktoś przeczyta o Boskiej naturze człowieka i stwierdza mentalnie — „jestem Bogiem!”. A, że mentalny umysł w ogóle nie rozumie, o co w tym chodzi, to prowadzi to do pomieszania, a czasem i wyrządzenia sobie krzywdy. Do psychiatrów trafiają od czasu do czasu osoby, które mentalnie stwierdziły, że np. nie istnieją i tak bardzo uwierzyły w swoje urojenia, że przestały je odróżniać od rzeczywistości.


Ciało mentalne może nam bardzo dobrze służyć, jeśli jest właściwie używane do tego, do czego zostało stworzone. To dzięki niemu mogłem zrozumieć złożone przepisy prawa podatkowego, aby móc prowadzić własną działalność. To dzięki niemu znajduję odpowiednie słowa, aby przekazać ci w formie książki to, co czuję i czego jestem świadomy. Na pewno nie warto go odrzucać i traktować jak coś złego i ograniczającego — do czego mają tendencje niektórzy rozwojowcy, nadmiernie zafascynowani z kolei światem astralnym.


Ciało przyczynowe

Nazywane jest również wyższym ciałem mentalnym, gdyż spełnia podobną funkcję, co poprzednie ciało. W tym wypadku jednak wychodzimy poza zamknięte i ograniczone formy pochodzące z płaszczyzny mentalnej, a otwieramy się na nieograniczoną, Boską wolność. Myślenie przyczynowe jest dużo prostsze i genialniejsze w swojej strukturze — wystarczy dosłownie krótki przebłysk w ułamku sekundy, aby całkowicie zrozumieć i objąć świadomością złożony problem. Niższe ciało mentalne musi zbierać dane i analizować je, aby tworzyć konkretne zbiory wyobrażeń i poruszać się w nich. Tutaj zaś, natychmiast przychodzi intuicyjna odpowiedź i po prostu wszystko doskonale rozumiesz, widząc to takim, jakim jest naprawdę. Przychodzi również głębokie zrozumienie przyczyn i skutków tego, co doświadczasz. W świecie przyczynowym nie ma miejsca na dyskusje, filozofowanie i kombinowanie, ponieważ tutaj już nie pojawiają się iluzje ego — jest jedynie czysta, niczym nieograniczona rzeczywistość.


To ze sfery przyczynowej pochodzą genialne pomysły i inspiracje. Mają one jednak dość abstrakcyjną formę w porównaniu z tym, do czego przyzwyczaił nas konkretny, ale prostszy umysł mentalny. Abstrakcyjność tego, co przychodzi z płaszczyzny przyczynowej oraz tych wyższych, wynika z faktu, że jest to po prostu dużo subtelniejsze, ale też na swój sposób bardziej złożone niż niższe formy astralne i mentalne. Jedno takie odczucie przyczynowe może nieść ze sobą bogatszy przekaz niż setka myśli. Jest on też rozumiany natychmiast w całości, jak i w poszczególnych jego elementach jednocześnie. Postrzegamy więc rzeczywistość całościowo i szczegółowo, wraz z całą przyczynowością zachodzących zjawisk. Jest to więc dużo bardziej zaawansowana forma odbierania rzeczywistości, a jednocześnie dużo prostsza w „użytkowaniu”, niż wysiłkowe myślenie mentalne (myślenie przyczynowe przychodzi bez wysiłku).


Ciało buddyczne

Przestrzeń uczuć wyższych, których natura jest czysta, świetlista i nieuwarunkowana. To stąd pochodzi czysta miłość, szczęśliwość, spełnienie, wolność i wiele innych, cudownych uczuć. W przeciwieństwie do emocji, które pojawiają się pod wpływem konkretnych czynników — Boskie uczucia po prostu są. Możemy ich doświadczać nieustannie, bezwarunkowo, tak po prostu. Im bardziej rozwijamy świadomość w tym ciele, tym bardziej zanika potrzeba sięgania po emocje i wyobrażenia ze świata astralnego. Stajemy się też odporni na niskie emocje i energie z otoczenia, gdyż nasze wibracje stają się na tyle wysokie, że te niższe po prostu nie mają do nas dostępu (nie ma w nas już nic, co by chciało się do nich dostrajać).


Ciało atmiczne

Najwyższa wibracyjnie płaszczyzna rzeczywistości. Ciało atmiczne staje się odpowiednikiem naszego ciała fizycznego i eterycznego w momencie, gdy nasza świadomość i wibracje będą odpowiednio wysokie. Ciało to nie choruje, nie doświadcza bólu, nie da się go zniszczyć. Może być dowolnie formowane i pojawiać się w dowolnym miejscu wszechświata — nie ograniczają go bowiem żadne fizyczne prawa. Podobno istoty przebywające w niskich energiach nie są w stanie go nawet zobaczyć, co jest zapewne jednym z powodów, dla których tak wysoko rozwinięci mistrzowie duchowi nie pokazują się całemu światu.

Podsumowanie

Typowy człowiek posiada cztery niższe ciała duchowe — fizyczne, eteryczne, astralne i mentalne. W toku rozwoju własnej świadomości rozwija w sobie wyższe ciała duchowe, które przejmują role tych niższych. W pierwszej kolejności ciało mentalne transformuje się w przyczynowe (zmienia się jakość i sposób myślenia), następnie astralne w buddyczne (emocje zastępowane są uczuciami wyższymi), a na końcu ciała fizyczne i eteryczne stają się atmicznym (materia przestaje być dla nas jakimkolwiek ograniczeniem). Nie są to gwałtowne, duże zmiany, lecz z reguły dość spokojne i wymagające czasu procesy. Oświecenie jest właśnie takim dopełnieniem tego wszystkiego, gdzie całe nasze istnienie przejawia się już tylko na tych wyższych, Boskich płaszczyznach. Warto również wspomnieć o tym, że niższe płaszczyzny rzeczywistości są światem zamkniętych, ograniczonych form i struktur. Stąd też liczne ograniczenia związane z funkcjonowaniem na tych poziomach. Dopiero wyższe światy duchowe wychodzą poza zamknięte formy, otwierając nas na Boskie, niczym nieograniczone przestrzenie. Dopiero tutaj możemy przejawiać w pełni swoją Boską naturę i realizować cały swój potencjał bez żadnych przeszkód, cierpienia i jakichkolwiek ograniczeń.


Wróćmy też na chwilę do naszych trzech jaźni — podświadomości, świadomości i nadświadomości — i odnieśmy je do tego, czego się dowiedzieliśmy w tym rozdziale. Podświadomość przejawia się na niższych ciałach. Wszelkie zakodowane emocje i wyobrażenia, czyli jej programy znajdują się właśnie tam — szczególnie na płaszczyznach astralnej i mentalnej. Z kolei nadświadomość funkcjonuje tylko z poziomu wyższych ciał duchowych. W tym wszystkim jedynie świadomość ma swobodę poruszania się po wszystkich płaszczyznach bez ograniczeń. Skoro docelowo niższe ciała są transformowane w wyższe duchowe, to słusznie domyślasz się, że podświadomość i świadomość również zostają „przejęte” przez nadświadomość, która staje się centrum twojej jaźni. Podświadomość potrzebna jest tylko do sprawnego korzystania z niższych ciał, także zanika wraz z nimi, natomiast świadomość stopniowo jednoczy się z nadświadomością, aż zaczną stanowić jedność. W efekcie stajesz się w całości już tylko jednym „ja” — Bosko doskonałym i w pełni świadomym.

Czakry i system energetyczny

W ciele eterycznym, które jak już wiemy, jest pośrednikiem między ciałem fizycznym, a astralnym i mentalnym — istnieje niezwykle złożony system energetyczny. Jest on duchowym odpowiednikiem układu krwionośnego, z tą różnicą, że jego rolą nie jest transport krwi, a życiowej energii. I tak jak układ krwionośny składa się z głównych tętnic i tysięcy drobnych żył, tak samo w systemie energetycznym mamy większe, ważniejsze kanały i tysiące drobnych kanalików. Kanały te w hinduizmie zwane są „nadi” i według niektórych źródeł jest ich nawet 350 tysięcy. Największym i najważniejszym kanałem energetycznym jest „Sushumna” — biegnie on od czubka głowy w dół, wzdłuż kręgosłupa, aż po okolice kości ogonowej. Równolegle z nim, po obu jego stronach, ulokowane są dwa, nieco mniejsze kanały — Pingala i Ida. Są one wykorzystywane przy niektórych praktykach oddechowych pochodzących choćby z jogi, ale na potrzeby naszej książki wystarczy pamiętać o tym centralnym, głównym kanale.


W całym tym systemie energetycznym znajdują się również czakry, o których słyszał chyba każdy, kto choć trochę interesował się ezoteryką i duchowością. Czakry są niczym więcej jak ośrodkami energetycznymi, kształtem przypominającymi lejowate wiry energii. W miejscu, w którym łączy się wiele różnych kanałów (nadi), tworzy się energetyczny „lejek”, rozszerzający się poza ciało i promieniujący na zewnątrz. Im bardziej czakra jest rozwinięta, tym większy jest zakres jej promieniowania. Funkcją czakr jest odbiór, magazynowanie i przesył wszelkiego rodzaju energii. W naszym systemie energetycznym jest ich bardzo dużo, ale w praktyce pracujemy głównie z siedmioma najważniejszymi, które położone są wzdłuż Sushumny — główny kanał energetyczny oznacza przepływ największych ilości energii, a więc też największe i najważniejsze czakry. Ma to sens, prawda?


Do głównych czakr jeszcze wrócimy, ale najpierw przyjrzymy się temu, jak one w ogóle działają. Kiedy wzbudzasz w sobie uczucie miłości, energia zaczyna pojawiać się w odpowiedniej czakrze (w tym wypadku w czakrze serca), energetyzując ją, czyli wypełniając energią. I z reguły ta energia nie jest biernie przetrzymywana w czakrze, ale płynie dalej. Wypełnia całego ciebie, płynąc przez nadi i pozostałe czakry, a także promieniuje na zewnątrz już poprzez samą czakrę serca. Tak się dzieje przy założeniu, że po drodze nie ma żadnych blokad i zaburzeń, które ograniczałyby swobodny przepływ. W tym przypadku, ty jesteś źródłem energii, która przepływa przez twój system energetyczny. Równie często przyjmujesz też energie pochodzące z zewnętrznych źródeł. Wygląda to wtedy tak, że kiedy znajdujesz się w pobliżu określonych energii i jest w tobie otwartość na nie (zarówno pozytywna, jak i negatywna), to któraś z czakr będzie te energie przyjmować do siebie i w zależności od potrzeb, rozdysponowywać dalej po twoim systemie energetycznym.


W tym miejscu warto podkreślić fakt, że potencjalnie jesteś dla siebie źródłem nieskończonej ilości Boskich energii. Ich dostatek może nieustannie przepływać przez twój system energetyczny i promieniować na całe otoczenie. W ten sposób stajesz się niewyczerpanym źródłem wszystkiego co najlepsze, dla siebie i innych.


A po co ci w ogóle ten cały przepływ energii? To jest właśnie kwestia wcześniej wspomnianej funkcji pośredniczenia eteru, między pozostałymi ciałami. Energie materialne różnią się od energii astralnych czy mentalnych. To są różne światy, w których obowiązuje zupełnie inny język, o bardzo odmiennej strukturze (to trochę tak jakby człowiek chciał dogadać się z kosmitą). Eter jest w tym wszystkim językiem uniwersalnym, dzięki któremu te różne światy mogą się ze sobą skutecznie komunikować i wzajemnie wpływać na siebie. Dla przykładu, energia emocji strachu zostaje „przetłumaczona” na uniwersalną eteryczną energię, która pojawia się w odpowiedniej czakrze i płynie przez konkretne nadi, aby zostać przetransformowana w energię fizyczną (ścisk w brzuchu) i mentalną (myśl „boję, że on zrobi mi krzywdę”). Bez tego, wszystkie nasze emocje, myśli czy fizyczne działania byłyby całkowicie oderwane od siebie, a my nie moglibyśmy przejawiać się jako złożona, spójna istota.


Niestety, te energie nie zawsze są w stanie swobodnie przepływać. Praktycznie każdy człowiek posiada w sobie całe mnóstwo blokad i zatorów, których źródłem są niskie emocje, pogubienie, nieprzytomność, przeciążenia i wiele innych czynników. Jeśli jest w nas np. bardzo dużo przekonań o niezasługiwaniu na miłość, powstałych na bazie przeszłych traum i ugruntowywanych wyobrażeń, to te emocje i myśli osadzają się w naszym systemie energetycznym i tkwią w nim tak długo, jak długo w nie wierzymy (świadomie i podświadomie). Łatwo sobie wyobrazić, że im więcej takich energii w sobie zgromadzimy, tym większe są zatory w czakrach i kanałach energetycznych. W efekcie, nawet gdy próbujemy poczuć miłość, to albo nie czujemy nic (gdy jesteśmy odcięci świadomością od tych rejonów), albo czujemy opór energii, która nie ma jak płynąć, ponieważ trafia na zamknięty tunel. Pół biedy, jeśli zapcha się jeden czy dwa pomniejsze kanaliki — wtedy miłość popłynie pozostałymi drogami, choć będziemy mieli już pierwsze wykluczone obszary. Im więcej takich zatorów, tym większe ograniczenia przepływu, aż do całkowitego zamknięcia. W efekcie możemy czuć się niezdolni do wzbudzenia miłości w sobie.


Jeśli ta ma w końcu popłynąć, to nie ma innego sposobu — musi przebić się przez te zapychające emocje i wyobrażenia. A żeby do tego doszło, musimy skonfrontować się z nimi, w sposób terapeutyczno-uzdrawiający, tak aby odpuścić je sobie i znów zrobić miejsce dla przepływu miłości. Kluczowe w tym wszystkim jest to, co wybieramy, bo nie da się jednocześnie przejawiać w tym samym miejscu niskich i wysokich energii. Jeśli więc podtrzymujemy w sobie niskie energie niezasługiwania na miłość, to na wysokie energie miłości zwyczajnie nie ma miejsca. Boskie energie potrzebują oczyszczonej drogi, aby mogły płynąć w tobie i swobodnie przejawiać się, dlatego też praca z oczyszczaniem swoich emocji, wyobrażeń czy fizycznego ciała jest tak niezwykle ważna. Jeśli chcesz stać się świątynią dla Boskości w sobie, to warto ją najpierw posprzątać.


Każda energia, jaką masz w sobie, jest efektem tego, co wybierasz i uznajesz za słuszne lub potrzebne (przede wszystkimi podświadomie). Trzymanie każdej nieboskiej energii w sobie, wiąże się tak naprawdę z wysiłkiem i nieustannym zasilaniem jej częścią swojej podświadomej uwagi. Uwalnianie się więc od tych zatorów, nie tylko nie jest wysiłkiem, ale jest jego przeciwieństwem, ponieważ polega na zrozumieniu iluzji, w którą uwierzyła podświadomość i ODPUSZCZENIU sobie podtrzymywania danego mechanizmu. W efekcie następuje dosłowne puszczenie danej emocji czy myśli, a kanał energetyczny oczyszcza się, robiąc przestrzeń dla swobodnego przepływu Boskich energii. Warto też wspomnieć, że Boskie energie mają bardzo silną moc podnoszenia wibracji i transformowania niskich energii w wysokie. Z tego też powodu regularna koncentracja na uczuciach najwyższej jakości ma w sobie moc oczyszczania nas z niskich energii i rozpuszczania blokad. Na tym też polega główna idea duchowych zabiegów opartych na wpuszczaniu czystego światła, które robi „porządek” w energiach.


Specyficznym przypadkiem zatorów energetycznych są węzły karmiczne, które powstają jako splątanie bardzo silnych i sprzecznych ze sobą energii. W efekcie tworzy się coś w rodzaju supła, co znacząco utrudnia uzdrowienie i blokuje przepływ energii do tego stopnia, że możemy czuć kompletną bezsilność w danym temacie. O samych węzłach powiemy sobie nieco więcej w kolejnych rozdziałach.


Na koniec wróćmy do siedmiu głównych czakr. Opiszę je wszystkie po kolei, ponieważ dobrze jest je znać i wiedzieć za co odpowiadają. Czakry są duchowym odpowiednikiem narządów wewnętrznych ciała fizycznego — każda z nich ma określone zadania i niezwykle ważne dla naszego funkcjonowania jest to, aby wszystkie czakry pracowały harmonijnie. Każda z siedmiu głównych czakr pokrywa swoim działaniem pewien obszar naszych ciał, dlatego też system pracy oparty na nich jest dość praktyczny. Pozwala to wystarczająco dokładnie określić lokalizację pewnych zaburzeń i problemów, a jednocześnie nie jest na tyle szczegółowe, aby gubić się w niepotrzebnych niuansach. Ciężko byłoby zapamiętać kilkadziesiąt czy kilkaset pomniejszych czakr i na nich operować. Małe uproszczenie, polegające na odnoszeniu się tylko do tych siedmiu ośrodków energetycznych jest praktycznym i zdecydowanie wystarczającym kompromisem.


Zaczynając od dołu, wyróżniamy następujące czakry główne:


Czakra podstawy

Nazywana również czakrą korzenia. Sanskrycka nazwa: Muladhara. Znajduje się w okolicach dolnej części kręgosłupa, między odbytem, a genitaliami. Skierowana jest w dół. Jej kolor to czerwony.


Czakra podstawy odpowiada przede wszystkim za materialny byt i przetrwanie. Zaburzenia na tej czakrze wiążą się z kłopotami zdrowotnymi, lękami o materialne przetrwanie czy poczuciem niemocy. Z kolei przeenergetyzowanie (czyli nadmiar energii ukierunkowanej na tą czakrę) może wiązać się z nadmiernym przywiązaniem się do spraw materialnych i zamknięciem na postrzeganie tego, co jest poza materią.


Do każdej z czakr można przypisać pewne cechy Boskiej świadomości, które urzeczywistniamy w toku własnego rozwoju. Jest w tym pewna umowność i małe uproszczenia, ale na początek takie przyporządkowanie bardzo ułatwia pracę z poszczególnymi cechami. Dla czakry podstawy cechy urzeczywistnienia to: Bezpieczeństwo (fizyczne), Błogość, Moc, Niewinność, Spełnienie, Zdrowie.


Czakra sakralna

Nazywana również czakrą seksualną lub genitalną. Sanskrycka nazwa: Svadhisthana. Znajduje się w okolicach krzyżowego odcinka kręgosłupa, dwa palce poniżej pępka. Jej kolor to pomarańczowy.


Czakra ta odpowiada za naszą seksualność i emocjonalność. Jest swojego rodzaju centrum naszych relacji z innymi istotami. Stąd wypływa akceptacja czy życzliwość do drugiego człowieka, tutaj jest źródło bezpieczeństwa emocjonalnego, które jest tak ważne w relacjach. Osłabienie czakry może wiązać się z oziębłością seksualną i emocjonalną, natomiast przeenergetyzowanie z czymś całkowicie przeciwnym, czyli nadmiernym popędem seksualnym i rozbuchanymi emocjami.


Cechy urzeczywistnienia: Akceptacja, Bezpieczeństwo (emocjonalne), Niezależność, Przyjemność, Ugruntowanie, Wygoda, Zadowolenie, Zgoda, Życzliwość.


Czakra splotu słonecznego

Sanskrycka nazwa: Manipura. Położona jest na wysokości splotu słonecznego, jej kolor to żółty.


Splot słoneczny jest centrum naszego Ja, które z tego miejsca promienieje niczym słońce. Przy dobrze działającym splocie czujemy niesamowitą siłę wewnętrzną naszej Jaźni, właśnie stąd bierze się zdrowa pewność siebie. Zaburzenia splotu słonecznego wiążą się przede wszystkim z brakami w pewności siebie (przy osłabieniu czakry) lub rozbuchanym ego (w przypadku przeenergetyzowania czakry).


Cechy urzeczywistnienia: Bogactwo, Ciepło, Dostatek, Pełnia, Przebaczenie, Radość, Szacunek, Wdzięczność.


Czakra serca

Sanskrycka nazwa: Anahata. Położona jest w centrum klatki piersiowej. Jej kolor to zieleń, ale też i róż przy wysokim urzeczywistnieniu miłości.


Odpowiada przede wszystkim za bezwarunkową miłość i wewnętrzną harmonię. Urzeczywistniona czakra serca obejmuje swoim działaniem wszystkie pozostałe czakry harmonizując i wyśrodkowując ich działanie. Słabe działanie czakry z reguły wiąże się z emocjonalnymi traumami i zranieniami, które blokują swobodny przepływ miłości do siebie i świata. Przeenergetyzowanie często oznacza niezdrowe „kochanie” i pomaganie innym na siłę, postrzeganie świata przez różowe okulary.


Cechy urzeczywistnienia: Ciepło, Hojność, Miłość, Otwartość, Radość, Szczerość, Ufność.


Czakra gardła

Sanskrycka nazwa: Viszuddha. Położona jest na wysokości gardła, a jej kolor to niebieski.


Czakra gardła jest naszą bramą na świat zewnętrzny — odpowiada ona przede wszystkim za to jak wyrażamy siebie, jak komunikujemy się z innymi istotami czy jak się przejawiamy w świecie zewnętrznym. Słaba czakra gardła wiąże się z problemami w komunikacji i wyrażaniu siebie, szczególnie przy innych ludziach. Z kolei przeenergetyzowanie może prowadzić do nadmiernej gadatliwości i dominacji w komunikacji z innymi, gdzie osoby o słabszej energii nie mają szans „przebić się”, aby również swobodnie wyrazić siebie w grupie.


Cechy urzeczywistnienia: Delikatność, Lekkość, Łatwość, Otwartość, Radość, Spontaniczność, Swoboda, Wolność, Zaradność.


Czakra trzeciego oka

Sanskrycka nazwa: Adźna. Położona jest w centrum czoła, nieco ponad linią brwi. Jej kolor to indygo.


Nasze „trzecie oko” jest kluczem do postrzegania rzeczywistości szerzej niż tylko z poziomu fizycznych zmysłów i emocji — to właśnie tutaj otwieramy się na Intuicję i naszą Boską mądrość. Jest ona też źródłem wielu „paranormalnych” umiejętności, co powoduje niezdrowe zainteresowanie u niektórych ludzi i próby otwierania tej czakry na siłę. Efekty tego bywają opłakane — w skrajnych przypadkach kończy się to nawet chorobą psychiczną. Zdecydowanie lepiej i bezpieczniej jest pozwolić rozwijać się tej czakrze w sposób naturalny, przy okazji zrównoważonej, holistycznej pracy nad sobą.


Cechy urzeczywistnienia: Bezstronność, Cierpliwość, Łagodność, Mądrość, Pewność, Radość, Spokój, Sprawiedliwość, Zdecydowanie.


Czakra korony

Sanskrycka nazwa: Sahasrara. Położona jest na czubku głowy, skierowana jest w górę. Jej kolor to fioletowy.


Czakra korony łączy nas z Boskością, z energiami najwyższej jakości. To tutaj odczuwamy jedność z Bogiem i wszechświatem. Pełne urzeczywistnienie tej czakry jest swojego rodzaju uwieńczeniem naszej duchowej drogi.


Cechy urzeczywistnienia: Piękno, Prawda, Prostota, Rzeczywistość, Szczęśliwość.


Powyższy opis jest tylko bardzo ogólnym przybliżeniem tego, za co odpowiada każda z tych czakr. Już samych cech urzeczywistnienia mamy dużo, a każda z nich wiąże się z jakimś potencjałem, zaburzeniami i zadaniami. Pod każdą z czakr przypisane są też całe obszary ciała fizycznego, a więc funkcjonowanie poszczególnych narządów czy układów naszego ciała.


Na koniec warto zapamiętać, że cały nasz układ energetyczny jest systemem naczyń połączonych, więc poważne zaburzenia w dowolnym jego miejscu, będą miały też określony wpływ na całą resztę tego systemu. Im więcej takich zaburzeń, tym gorzej funkcjonujemy jako całość. Z tego powodu bardzo ważne jest to, aby zadbać o wszystkie części tego systemu i nie skupiać się nadmiernie tylko na wybranym obszarze. Częstym błędem jest poświęcanie nadmiernej uwagi wyższym czakrom (które są uznawane przez wielu za bardziej duchowe), co przy słabym rozwinięciu czakr dolnych, prowadzi do odlatywania od rzeczywistości, nieprzytomnego fantazjowania i ogólnie słabego funkcjonowania w materii.

Siła Wyższa, czyli Bóg

Chyba żaden duchowy koncept nie wzbudza tyle emocji i kontrowersji, co właśnie idea inteligentnej Siły Wyższej. Mamy religie i filozofie, które próbują od tysiącleci okiełznać ten temat, ale w większości przypadków kończy się to wprowadzaniem niepotrzebnego zamieszania i ograniczających wyobrażeń. Pierwsze religie powstawały na bazie wierzeń i rozumowania prostych ludów, które niegdyś zamieszkiwały naszą planetę. Bardzo popularne były chociażby bóstwa solarne, gdyż słońce zawsze było istotną częścią życia człowieka. To były takie pierwsze próby szukania duchowości w tym, co było dla tych ludzi ważne i co ich otaczało na co dzień. Wraz z rozwojem danej cywilizacji, wierzenia były coraz bardziej rozbudowywane o nowych bogów, wspaniałe historie i niezwykle ważne rytuały. Rodzili się więc bogowie wojny, rolnictwa, śmierci czy płodności. I to wszystko przyjmowało się w społeczeństwie, ponieważ dzięki mocy kreacji podświadomego umysłu, świadectwa działania bogów nie były czymś niespotykanym. Człowiek, który uwierzył, że uzyskał w specjalnym rytuale przychylność boga wojny, mógł dokonywać niesamowitych rzeczy na polu bitwy. Inna osoba, która popadła w niełaskę bogów i została obrzucona klątwą — zaczynała realnie doświadczać jej skutków. Oczywiście pod warunkiem, że wierzyła w jej moc i nieuchronną realizację.


Podwaliny pod współczesne religie tworzyli najczęściej duchowi nauczyciele, którym przypisywano łatki proroków lub synów bożych. Mogły to być osoby o wysokim poziomie świadomości, czasami rozwiniętych mocach duchowych, ale raczej nieoświecone jeszcze w tamtym momencie — a więc wciąż posiadające ograniczające wyobrażenia i filtry we własnej podświadomości. Stąd też ich nauki potrafiły być niezwykle mądre, ale niekoniecznie doskonałe i czyste. Dodatkowo już nawet bezpośredni, najbliżsi uczniowie zniekształcali owe przekazy, filtrując je przez własne rozumowanie i niepełną świadomość. Łatwo więc sobie wyobrazić jak bardzo zostały spaczone przez kolejne pokolenia, które nawet nie miały okazji do osobistego kontaktu z ich twórcami. Po drodze pojawiali się też ludzie chciwi i zakłamani, którzy z różnych, egoistycznych pobudek modyfikowali pierwotne źródła. Gdyby Jezus miał okazję przeczytać teraz, po dwóch tysiącach lat, czego niby nauczał, to mógłby się w wielu punktach mocno zdziwić. A wielu ludzi bezmyślnie przyjmuje ten poszatkowany i spaczony przekaz niczym prawdę objawioną.


Na szczęście nie musimy polegać na cudzych przekazach, ponieważ Boga możemy doświadczać samodzielnie i wbrew temu, co mówią religie — nie polegać na ślepej wierze, ale własnych uczuciach, świadomości i doświadczeniu. I w tym wszystkim nie jest istotne, czy będziemy to nazywać Bogiem, Siłą Wyższą, Źródłem czy jeszcze inaczej. Nazwa jest potrzebna tylko twojemu umysłowi, żeby mieć jakieś odniesienie. Osobiście używam zwrotu „Bóg”, ponieważ właśnie to określenie najbardziej kojarzy moja podświadomość. Co prawda za tym szła też cała masa ograniczających wyobrażeń, ale wolałem je po prostu oczyścić, niż na siłę tworzyć nowe definicje. Tutaj trzeba uważać, żeby sobie niepotrzebnie nie namieszać i nie stworzyć wewnętrznego konfliktu — samo używanie innego określenia magicznie nie przeskoczy negatywnych wyobrażeń, które już mamy na temat Boga. Jeśli podświadomość przywiązała się do konkretnego określenia, to warto to uszanować. Na dłuższą metę ułatwi to nam życie.


Takie prawdziwe, głębokie zrozumienie, czym dokładnie jest Bóg, możemy osiągnąć tylko poprzez medytacyjne urzeczywistnienie czystej świadomości. Wszystko, co przeczytamy, czy ktoś nam opowie na ten temat, będzie tylko wyobrażeniem, dopóki tego sami nie doświadczymy na wyższych poziomach niż ten mentalny czy astralny. Warto jednak najpierw poznać ogólny obraz Boga, nie po to, aby w niego ślepo wierzyć, ale żeby mieć ogólne rozeznanie w temacie, nim doświadczysz tego wszystkiego osobiście.


Na dobry początek możesz wyrzucić do kosza wszelkie wyobrażenia o Bogu jako istocie, która posiadałaby własną osobowość. Z pewnością nie jest to okrutny schizofrenik, który nie może się zdecydować czy bardziej kocha czy nienawidzi swoje dzieci, a na jakiego kreuje go każda większa religia. W tym przypadku to jest efekt przede wszystkim dopisków, przekształceń i mieszania starych wierzeń z nowymi naukami — po tak długim czasie i takiej ilości modyfikacji nie ma szans na jakąkolwiek spójność. Możesz więc odetchnąć z ulgą, ponieważ Bóg nie karze, nie rozlicza, nie testuje, nie zmusza, nie obraża się, nie gniewa, ani nie wpada w żaden inny stan, który wiąże się z posiadaniem ego. To jest tylko zbiór wyobrażeń ludzi, którzy sami nie potrafili sobie wyobrazić takiej prawdziwej, pozbawionej ego boskości. Nie opiszesz prawidłowo Boskiej doskonałości, jeśli jest ona całkowicie poza twoim odczuwaniem, rozumowaniem i świadomością.


Najbliżej są ci, którzy nazywają Boga miłością. Tak, Bóg to energia miłości. A także spełnienia, bogactwa, lekkości, szczęścia, mocy, mądrości i wiele innych. I tutaj odrę cię z romantycznych i krzepiących serce wyobrażeń — Bóg to nie jest serdeczny dziadek na tronie w niebie czy piękna mateczka ziemia. Możesz Go sobie oczywiście tak wyobrażać, jeśli ci to pomaga, ale żeby zrozumieć czym naprawdę jest — musimy spojrzeć na Niego nieco bardziej technicznie.


Bóg jest energią. Skoro już ustaliliśmy wcześniej, że wszystko, co istnieje jest energią, to i Bóg nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Tu jest tylko ta różnica, że Bóg nie jest byle jaką energią, ale tą najwyższej jakości. Taką, przy której wszystkie inne są po prostu prymitywne i ograniczające. No i co najważniejsze — jest to inteligentna energia, ale mówimy tu o zupełnie innym rodzaju inteligencji niż ta mentalna. Nie jest to, tak jak już mówiliśmy wcześniej, inteligencja skażona ego, ale dobroć, moc, miłość i mądrość w najczystszej postaci, pozbawione formy i ograniczeń. Nie podchodź do tego konceptu zbyt mentalnie, przemedytuj to, jak już opanujesz podstawy medytacji. Te Boskie energie cechują się tym, że są jednoznacznie pozytywne, więc jeśli cokolwiek w temacie Boga wzbudza twoje negatywne odczucia, to albo jest zakłamaniem, albo czegoś jeszcze nie zrozumiałeś.


Boska energia przenika wszystko, co istnieje, ale nie wszystko jest do niej dostrojone. Pamiętasz, jak mówiliśmy o różnych płaszczyznach rzeczywistości? Boskie energie znajdują się na planie przyczynowym, buddycznym i atmicznym. Choć niższe płaszczyzny nie są domem dla Boskich energii, to te jak najbardziej mogą na nie wpływać. Taka roślinka z ciałem materialnym i eterycznym Boskich energii nie przejawia, ale Bóg może na tą roślinkę oddziaływać (jeśli miałoby to jakiś sensowny cel). Z tego powodu mówimy, że Bóg jest wszędzie, ale nie wszystko jest Bogiem! Jak widzisz — jest to tylko pozorna sprzeczność. Boskie energie mogą przejawiać się wszędzie, ale najpierw trzeba podnieść jakość energii (zmienić częstotliwość wibracji) wybranego wycinka rzeczywistości — czyli po prostu dostroić się do Boga. Jako, że świat zewnętrzny jest wspólną kreacją zamieszkujących go istot, najłatwiej jest podnieść swoje własne wibracje, ponieważ w tym mamy już potencjalnie pełną niezależność. Boga znajdziemy więc najszybciej i najłatwiej właśnie w sobie. Świata na siłę nie zmienimy, ponieważ jednym z fundamentalnych aspektów istnienia jest wolna wola. A ta zakłada, że Boskich energii doświadczają te istoty, których świadomość dojrzeje do własnej, nieprzymuszonej decyzji o dostrojeniu do Boga. Miłość nie byłaby prawdziwą miłością, gdyby wciskano ją nam na siłę. Najpierw musimy ją objąć własną świadomością, aby wiedzieć jak ją w ogóle przejawiać.


No i tu dochodzimy do chyba najczęściej zarzucanego „grzechu”, jaki niby Bóg popełnia, a co doprowadziło mnóstwo ludzi od obrażenia się i odwrócenia od Niego. Sporo osób nie potrafi zrozumieć, dlaczego Bóg nie ingeruje w pewne sytuacje i zdarzenia, pozwalając na cierpienie, zło i niesprawiedliwość. A prawda jest taka, że te wszystkie zjawiska są skutkiem niepełnej, nieurzeczywistnionej jeszcze świadomości żywych istot i bazujących na tym kreacji. Wszystko, co istnieje jest właściwe, ponieważ wypływa z takiej, a nie innej świadomości i wolnej woli. Nasze doświadczenia nie są dziełem okrutnego przypadku czy nawet tego, jaki ten świat jest, ale naszych przeszłych decyzji, wyborów i nastawień. Jeśli jesteśmy teraz blisko dna, to dlatego, że musieliśmy przez wiele wcieleń mocno przeć w tym kierunku, odrzucając Boskie prowadzenie, które ZAWSZE jest nam oferowane. Nawet wtedy, kiedy tak pogubiliśmy się, że kompletnie go nie widzimy i nie czujemy. Jeśli wkładasz sobie watę do uszu, to tylko do siebie możesz mieć pretensje o to, że słabo słyszysz. Bóg ci na to pozwala, ponieważ uczynił cię wolnym i masz pełne prawo robić, co tylko zechcesz — ze wszelkimi tego konsekwencjami.


My, jako nieoświecone istoty postrzegamy rzeczywistość z poziomu naszej własnej, niepełnej jeszcze świadomości. Natomiast Wyższa Inteligencja działa mając czystą świadomość i pełne zrozumienie wszystkiego, co istnieje. Wyobraź sobie superkomputer, który analizuje wszystkie istniejące dane w całym wszechświecie i na ich podstawie wymyśla optymalne rozwiązania wszystkich problemów. Jeśli więc mamy inną wizję tego, jak Bóg podchodzi do pewnych spraw, to domyśl się — kto tu najprawdopodobniej myli się i nie widzi całego obrazu? Bóg jest ukierunkowany na nieustanne tworzenie Najwyższego Dobra dla wszystkich żywych istot, a więc właśnie tych najlepszych, najmądrzejszych rozwiązań, które uwzględniają wspólny interes wszelkiego istnienia. Właśnie dlatego warto powierzać Bogu nasze własne pomysły, potrzeby i plany, ponieważ On wie jak je zrealizować tak, żeby nie tylko dla nas było dobrze, ale też przy okazji dla innych.


Zobaczmy na przykładzie, jak to wszystko działa. Załóżmy, że komuś nie podobają się warunki obecnej pracy i ma taki pomysł, że chce zmienić firmę na inną, pozostając w tej samej branży (np. telefonicznej sprzedaży sprzętu kuchennego), gdyż czuje się w niej dość pewnie i bezpiecznie. Modli się więc o nową pracę, chodzi na rozmowy, ale nigdzie nie chcą go zatrudnić. Mijają miesiące i nic nie idzie do przodu. Czyżby Bóg był zbyt zajęty, żeby mu pomóc? Nic z tych rzeczy. Wyższa inteligencja „przeskanowała” potencjał tej osoby, jej potrzeby, uczucia, gotowość, intencje, talenty i każdy możliwy aspekt istnienia. Jednocześnie przeskanowana została cała reszta świata — wszyscy ludzie, ich twory, materialne ograniczenia i możliwości, absolutnie wszystko, co się da. W ten sposób powstał najlepszy możliwy plan dla tego człowieka. A jest nim, uwaga — otwarcie własnej cukierni! Okazuje się bowiem, że ten człowiek uwielbia i potrafi przyrządzać pyszne ciasta, a samo otwarcie własnego biznesu jest czymś, co pomoże mu przekroczyć własne ograniczenia i niesamowicie wzrosnąć. Ma co prawda problem z kwestiami organizacyjnymi i załatwianiem pewnych spraw, ale tak się składa, że w ten plan wpisane jest spotkanie człowieka, który idealnie te braki wypełni i będzie świetnym partnerem biznesowym (przy okazji jego potrzeby zostaną też zaspokojone). Mało tego — w okolicy akurat jest spore zapotrzebowanie na cukiernię i szykuje się atrakcyjny lokal do wynajęcia, który zapewni odpowiednio duży ruch. Niestety, choć potencjalnie jest to w zasięgu możliwości naszego bohatera (w przeciwnym razie Bóg mu tego nie wymyślił), to poddaje się on wątpliwościom, niskiej samoocenie i lękom. Z tego powodu odpycha wszelkie inspiracje i wskazówki, które Bóg mu podsyła, bagatelizując je i traktując jedynie jako fantazje i wymysły. W efekcie myśli, że Bóg nie chce mu pomóc, ponieważ nie realizuje jego własnej wizji, a innej opcji nie przyjmuje jako w ogóle możliwej. A Bóg tego nie robi, ponieważ realizacja jego planu, którego się tak uczepił, oznaczałaby ugruntowanie ograniczeń i na dłuższą metę byłaby niekorzystna. Bóg nie wspiera tego, co nam szkodzi, nawet jeśli bardzo nam na tym zależy i wyobrażamy sobie, że to jest najlepsze, co może nas spotkać. Wspieranie naszych urojeń nie ma nic wspólnego z Najwyższym Dobrem. Na tym oczywiście działania Boga się nie zakończą, ponieważ On nieustannie będzie stymulował intuicyjne inspiracje, podsyłał pomoc czy wskazówki, ale tylko w takim zakresie, jaki jest możliwy przy uszanowaniu wolnej woli tego człowieka. Nic na siłę.


Podsumowując — Bóg jest Wyższą Inteligencją, która nieustannie działa tak, aby obdarzać cię wszystkim, co najlepsze, z uwzględnieniem Najwyższego Dobra — a więc dbając o to, aby nic nie działo się czyimś kosztem. Bóg szanuje i uwzględnia twoją wolną wolę, której wyrazem jest wszystko to, co zawiera świadomość, podświadomość i nadświadomość. Oczyszczanie podświadomości i poszerzanie świadomości, aby doprowadzić do zjednoczenia trzech jaźni, jest więc kluczowe w otwieraniu się na Boga i swobodnym przejawianiu wszelkich Boskich energii. Dopóki masz w sobie bałagan mentalny i emocjonalny oraz zawężoną świadomość — ograniczone są twoje możliwości zrozumienia i dopuszczenie do siebie Boskich energii i planów.


Otwierając się na siebie prawdziwego, otwierasz się na Boga. Otwierając się na Boga, otwierasz się na siebie prawdziwego.

Cechy urzeczywistnienia

Aby zrozumieć istotę Boga jeszcze lepiej, omówimy sobie po kolei cechy urzeczywistnienia, które są Jego poszczególnymi aspektami. Boga możemy opisać właśnie jako przejaw tych wszystkich cech jednocześnie. Jest to pewne uproszczenie, dzięki któremu będziemy mogli pojąć złożoną wieloaspektowość Boskich energii. Warto mieć na uwadze, że wszystkie te cechy są częścią pewnej całości i pełnie potencjału każdej z nich można przejawiać dopiero wtedy, kiedy wszystkie razem są urzeczywistnione. Nie doświadczymy więc pełni miłości, dopóki mamy braki w mądrości, życzliwości, lekkości czy spełnieniu. Czytając o każdej z tych cech, możesz wypisać sobie te, przy których czujesz, że masz największe braki i ograniczenia — z nimi będzie warto popracować w pierwszej kolejności. Dobrze jest pamiętać o całokształcie i zajmować się najsłabszymi ogniwami, dzięki czemu można zaoszczędzić sobie sporo niepotrzebnej pracy. Spotkałem już sporo osób, które bardzo chciały najpierw rozwijać bogactwo, aby jak najszybciej zaspokoić swoje potrzeby finansowe. Niestety z powodu dużych braków w innych cechach np. lekkości i łatwości — praca z tematem była mordęgą. Dużo wysiłku i mało efektów.


W pracy nad sobą zawsze pamiętaj o szerszej perspektywie i całościowym spojrzeniu na siebie!


Poniżej wymienione zostały wszystkie cechy, wraz z przypisanymi do nich czakrami, na których je urzeczywistniamy. Wraz z krótkim opisem i wymienionymi przejawami zablokowań czy braków urzeczywistnienia danej cechy, umieściłem również kilka przykładowych afirmacji, które mogą pomóc przy pracy z daną cechą. Jeśli nie masz doświadczenia w pracy z afirmacjami, najpierw przeczytaj poświęcony im rozdział, w dalszej części książki. Nie traktuj też tych opisów jak prawdy objawionej, ale raczej jak wskazówki i inspiracje do własnego, medytacyjnego urzeczywistnienia ich.

Bezpieczeństwo (fizyczne)

Czakra: podstawy

Przejawianie fizycznego aspektu bezpieczeństwa to poczucie, że zawsze mamy swobodną możliwość zaspokojenia naszych podstawowych potrzeb fizjologicznych — dostęp do wody, pożywienia, powietrza czy schronienia. Chodzi o wszystkie te aspekty, które pozwalają na przetrwanie naszego fizycznego ciała i utrzymanie go w zdrowiu i dobrym stanie, a więc w wolności od bólu, uszkodzeń i śmierci. Urzeczywistniając tą cechę, najpierw uzdrawiamy swój stosunek do swojego ciała, materii i tego świata, a także budujemy w sobie poczucie niewinności, dzięki czemu nie kreujemy sobie destrukcyjnych doświadczeń. Docelowo transformujemy ciało fizyczne i eteryczne w atmiczne, dzięki czemu osiągamy stan całkowitej wolności od fizycznego cierpienia.


Przejawy blokad: lęki o przetrwanie, konieczność walki o przeżycie, doświadczanie uszkodzeń ciała.


Przykłady afirmacji:

— „Zawsze i wszędzie jestem bezpieczny”

— „Moje przetrwanie jest bezpieczne”

— „Bóg zawsze dba o moje przetrwanie”

— „Zawsze mam dostatek tego, co jest mi potrzebne do życia”

— „Lubię/kocham/szanuję moje fizyczne ciało”

— „Wszystkie potrzeby mojego ciała zawsze są zaspokajane”

Błogość

Czakra: podstawy

Błogość wiąże się z silnym uziemieniem i ugruntowaniem — nie ma nic wspólnego z nieprzytomnym odlotem po alkoholu lub narkotykach. Prawdziwa błogość to bardzo spokojny, przytomny i przyjemny stan, podczas którego czujemy, że wszystko jest właściwe i na swoim miejscu. Doświadczamy rozkosznego przepływu życia, na który możemy pozwolić sobie w pełni, czując się bezpiecznie, stabilnie i niewinnie w tym świecie.


Przejawy blokad: smutek, depresja, melancholia, poczucie oderwania od tego, co dobre i przyjemne w tym świecie.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się na odczuwanie błogości”

— „Pozwalam sobie na błogość w moim życiu”

— „Mogę czuć błogość w moim ciele”

— „Doświadczam błogości na trzeźwo i przytomnie”

Moc

Czakra: podstawy

Prawdziwa Boska moc jest energią potężną, ale jednocześnie delikatną i subtelną. Nie ma nic wspólnego z brutalną siłą czy dominacją. Doświadczając mocy, czujemy, że to co chcemy, jest dla nas możliwe i osiągalne. Doświadczamy sprawczości naszej wewnętrznej energii i możliwość ukierunkowania jej na skuteczną realizację naszych celów. Boska moc napędza czyste serce — stąd też nie da się jej wykorzystać do kreacji wymysłów ego, niemających nic wspólnego z naszym Najwyższym Dobrem. Boskiej mocy można nadawać pewien kierunek, ale jest ona mimo wszystko siłą w pewnym sensie niezależną od nas — jeśli ma działać w nas i poprzez nas, to musimy dać jej swobodę przepływu. Im mniej się upieramy, że coś musi wyglądać dokładnie tak, jak sobie wymyśliliśmy, tym skuteczniej będzie mogła działać w naszym życiu.


Przejawy blokad: Uczucie bezsilności i niemocy. Poczucie, że trafiamy na ściany (wewnętrzne i zewnętrzne), że jesteśmy w klatce bez wyjścia. Trudność w znajdowaniu rozwiązań i wyjść z problemów.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się na doświadczanie Boskiej mocy”

— „Przejawianie mocy jest dla mnie niewinne, bezpieczne i korzystne”

— „Moja moc jest czysta i niewinna”

— „Już teraz mogę doświadczać Boskiej mocy”

— „Zasługuję na wszelkie przejawy Boskiej mocy w moim życiu”

— „Boska moc jest dla mnie”

Niewinność

Czakra: podstawy

Jedna z fundamentalnych cech, nad którą dobrze jest dość szybko popracować, jeśli jest mocniej zblokowana. Boskie uczucie niewinności stoi ponad społecznymi, etycznymi, moralnymi i prawnymi normami. Nie ma nic wspólnego z powszechnie obowiązującym pojęciem sumienia czy sprawiedliwości. Trzeba odróżnić niewinność jako Boską cechę, od niewinności i winy jako społecznego konceptu, używanego w stosunkach międzyludzkich, w relacjach ego kontra ego.


Boska niewinność tyczy się naszej duszy, tego co jest w nas Boskie i prawdziwe. I choć nasza natura zawsze jest czysta i niewinna, to dopóki działamy z poziomu niepełnej świadomości i ego — możemy przejawiać się w oderwaniu od tej niewinności. Świadomość niewinności polega na doświadczaniu właśnie tej czystej, niewinnej części nas, która zawsze taka była, jest i będzie, niezależnie od wszystkiego. Afirmując niewinność, „wyciągamy” z siebie tą krystalicznie czystą naturę, ale nie zakłamujemy się, wmawiając sobie, że przejawy ego były dobre i niewinne.


Przejawy blokad: Poczucie winy, prowadzące często do karania siebie na bardzo różne sposoby (poprzez innych ludzi, kreowanie różnych zdarzeń czy też samego siebie). Bardzo często, za silnym poczuciem winy idzie również spore obniżenie samooceny, ponieważ wzmacniamy wyobrażenia o sobie, że jesteśmy „źli”, „niegodni”, „niezasługujący na to, co dobre”.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem niewinny, zawsze i wszędzie”

— „Moja natura jest czysta i niewinna”

— „Jestem niewinny i w porządku w relacji z …” — tu dopisujemy wybraną osobę

— „Jestem niewinny i w porządku, nawet gdy…” — tu dopisujemy sytuacje w których nie czujemy się w porządku

— „Uświadamiam sobie swoją prawdziwą niewinność”

Spełnienie

Czakra: podstawy

Uczucie spełnienia wiąże się ze świadomością realizowania się wszystkich naszych celów i potrzeb w najkorzystniejszy dla nas sposób. Nie chodzi o spełnianie zachcianek ego, a potrzeb naszego serca — czyli wszystko to, co realnie jest dla nas korzystne, dobre i budujące. To, co spełnia się z tego poziomu, odczuwamy jako coś, co jest „nasze”, na każdym poziomie naszego istnienia. Wzmacniając tą cechę, w naturalny sposób otwieramy się świadomość tego, co naprawdę chcemy i potrzebujemy. Nie musimy więc niczego wymyślać na siłę — to przychodzi samo z siebie, kiedy nic nie blokuje swobodnego przepływu. Świadomość Boskiego spełnienia chroni nas przed realizacją celów bezsensownych i prowadzących donikąd. Chroni nas przed przyjmowaniem i realizacją cudzych celów — wmówionych nam czy narzuconych przez innych. Również chroni nas przed realizacją celów, które powszechnie są uznawane za uniwersalne wyznaczniki szczęścia i spełnienia, a niekoniecznie muszą z nami współgrać np. płodzenie dzieci, budowanie domu, zarabianie milionów. Kierując się spełnieniem, wybieramy takie cele, które stoją w zgodzie z naszą duszą, z naszymi preferencjami i potencjałem.


Przejawy blokad: Poczucie niespełnienia, rodzące frustracje, zniechęcenie i zmęczenie życiem. Poczucie bezcelowości i bezsensu, poczucie pustki i jałowości. Życie wydaje się często szare, nudne i powtarzalne.


Przykłady afirmacji:

— „Zasługuję na całkowite spełnienie”

— „Mogę spełniać się zawodowo/finansowo/ w związku/ itp.”

— „Mam prawo wybierać siebie i swoje spełnienie”

— „Jestem niewinny i w porządku, gdy wybieram swoje spełnienie”

— „Całkowite spełnienie jest dla mnie możliwe i osiągalne”

Zdrowie

Czakra: podstawy

Samo słowo „zdrowie” definiowane jest jako „stan żywego organizmu, w którym wszystkie funkcje przebiegają prawidłowo” czy też „dobre funkcjonowanie jakiegoś systemu”, dlatego należy na tą cechę spojrzeć nieco szerzej niż tylko w kontekście fizycznych chorób i dolegliwości. Boska cecha zdrowia odnosi się również do zdrowia emocjonalnego czy psychicznego. Powiedzieliśmy sobie już wcześniej o tym, że to co się dzieje w jednym z naszych ciał, ma wpływ na pozostałe. Nie wystarczy więc dbać tylko o samo ciało fizyczne, aby cieszyć się świetnym zdrowiem — musimy zadbać o wewnętrzną harmonię, sprawność i prawidłowe działanie na wszystkich poziomach naszego istnienia. Dopiero wtedy możemy cieszyć się w pełni zdrowym funkcjonowaniem i przejawianiem się.


Przejawy blokad: Emocje, stłumienia, wyobrażenia, wzorce, mechanizmy, itd. które prowadzą do zaburzeń w funkcjonowaniu — uszkodzeń i chorób fizycznych oraz psychicznych.


Przykłady afirmacji:

— „Dbam o siebie i swoje ciało”

— „Wybieram zdrowie i harmonię w moim życiu”

— „Lubię swoje zdrowe ciało”

— „Mam wszelkie możliwości, aby dbać o moje zdrowie”

— „Każda praca jaką wykonuję, sprzyja mojemu zdrowiu”

— „Opłaca mi się być zdrowym”

— „Już teraz otwieram się na pełne uzdrowienie”

Akceptacja

Czakra: sakralna

Jedna z najbardziej fundamentalnych cech w procesach uwalniania się od podświadomych obciążeń. Nauka akceptacji powinna nam nieustannie towarzyszyć na drodze rozwoju duchowego, gdyż prowadzi do przejawiania wewnętrznego spokoju, cierpliwości i harmonii w naszym życiu. Bez tego, praca z naszymi obciążeniami będzie prowadzić jedynie do wewnętrznej walki i szarpaniny ze sobą lub zewnętrznymi czynnikami.


Akceptacja najczęściej wyrasta z właściwej świadomości — poznając świat takim, jakim jest, bez uprzedzeń i emocji — zauważamy, że wszystko jest właściwe i na swoim miejscu. Zanikają koncepty niesprawiedliwości, krzywdy i zemsty. Zaczynamy dostrzegać, że sami jesteśmy źródłem wszystkiego, co czujemy i doświadczamy — i że zawsze możemy zmienić nasze doświadczenia na takie, które bardziej nam odpowiadają. Akceptacja pozwala na wybranie najlepszych rozwiązań, ponieważ pozostając w stanie Boskiej akceptacji, nie zaślepiają nas silne emocje żalu, złości czy chęci zemsty. Możemy na spokojnie i z dystansem podjąć właściwe decyzje, łatwiej jest też wsłuchać się w swoje serce.


Akceptacja często jest błędnie utożsamiana z biernością — w rzeczywistości nie wyklucza ona w żaden sposób aktywnych działań na rzecz zmiany niepożądanego stanu lub zjawiska. Możemy więc akceptować, że dzieje się np. coś dla nas bardzo nieprzyjemnego, ale jednocześnie starać się ze wszystkich sił o zmianę takiego stanu rzeczy.


Przejawy blokad: Walka i szarpanie się ze sobą, z innymi ludźmi, z całym światem. Problemy z przebaczeniem i odpuszczeniem, podtrzymywanie negatywnych emocji.


Przykłady afirmacji:

— „Akceptuję…” — tu wpisujemy cokolwiek, z czego akceptacją mamy problem.

— „Mogę zaakceptować…” — tu wpisujemy cokolwiek, z czego akceptacją mamy DUŻY problem.

— ”Otwieram się na doświadczanie pełnej akceptacji w moim życiu”

— „Akceptacja i odpuszczenie są dla mnie”

— „Mogę być kochany i akceptowany przez innych”

Bezpieczeństwo (emocjonalne)

Czakra: sakralna

Prócz bezpieczeństwa związanego z typowo fizycznym przetrwaniem, które zostało opisane przy okazji czakry podstawy, mamy też inne aspekty bezpieczeństwa, dotyczące przede wszystkim naszego stanu emocjonalnego. Boimy się samotności, zmian bądź utraty czegoś ważnego. Boimy się, że stanie się krzywda naszym bliskim. Boimy się trudnych konfrontacji czy oceny innych ludzi. Na tym poziomie nie jest problemem to, co dzieje się z naszym fizycznym ciałem, ale to, czego doświadczamy w naszych emocjach i umyśle. Im bardziej poznajemy samych siebie i im bardziej poznajemy nasze emocje oraz ich źródło, tym łatwiej jest nam radzić sobie z tym wszystkim. Przejawianie bezpieczeństwa emocjonalnego, to poczucie, że niezależnie od tego gdzie jestem, z kim jestem, co robię, jak to robię, czy jak to wszystko oddziałuje na mnie — czuję się bezpiecznie. Mogę doświadczać różnych zjawisk i może to wywoływać we mnie różne stany, ale mam świadomość, że zawsze sobie radzę i jestem całkowicie bezpieczny z tym, co się we mnie dzieje. Bezpieczeństwo emocjonalne jest niezwykle ważne na duchowej drodze, jeśli chcemy skutecznie konfrontować się z zawartością naszej podświadomości.


Przejawy blokad: Życie w strachu przed konkretnymi sytuacjami czy ludźmi, unikanie pewnych konfrontacji czy zdarzeń, wycofanie, trzymanie się ograniczeń.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem bezpieczny zawsze i wszędzie”

— „Zwracam sobie wolność od strachu na rzecz poczucia bezpieczeństwa”

— „Mogę czuć się bezpiecznie gdy/przy…” — tu wpisujemy sytuacje czy ludzi przy których czujemy zagrożenie, a musimy się z nimi spotykać w życiu.

— „Bóg mnie wspiera i ochrania w każdej sytuacji”

— „Bezpieczeństwo jest moim naturalnym stanem”

— „Jestem bezpieczny, nawet gdy czuję mój strach/moje emocje” — to jest bardzo przydatna afirmacja dla tych, którzy nie radzą sobie z emocjami.

Niezależność

Czakra: sakralna

Niezależność oznacza niczym nieuwarunkowane, swobodne przejawianie się bez ingerencji czynników zewnętrznych. Będąc w Boskiej niezależności, każdy przejaw naszego istnienia jest naturalnym wyrazem naszej duszy. Wszystko, co robimy, mówimy, myślimy i czujemy pochodzi w 100% od nas, nawet jeśli jest zainspirowane przejawem innych istot. Każdy zewnętrzny wpływ na nas, jest wyrazem naszej zgody i woli, w całkowitej wolności od wszelkich presji, manipulacji czy zastraszania. Niezależnie od tego co inni robią, myślą i chcą od nas, nasze działania płyną z czystego serca i są przejawem Najwyższego Dobra. Liczy się to, co realnie jest najkorzystniejsze, a nie to, co inni chcą ugrać.


Niezależność budujemy na solidnym fundamencie poczucia niewinności i bezpieczeństwa. Rozwijanie niezależności jest konieczne na drodze rozwoju duchowego, ponieważ w przeciwnym razie grozi nam zależność od innych np. autorytetów lub agresywnych dominatorów, co może prowadzić do duchowego upadku..


Przejawy blokad: Brak przestrzeni dla własnych myśli, poglądów, emocji czy nawet dysponowania własnym ciałem. Brak niezależności prowadzi do uległości wobec zewnętrznych presji i wymuszeń, co rodzi cały szereg konsekwencji, takich jak utrata szacunku do siebie, spadek samooceny, zniechęcenie do życia, poczucie bezsilności lub życie w lęku.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę być sobą, niezależnie od tego, co inni o tym myślą”

— „Mam prawo do mojej własnej przestrzeni fizycznej / emocjonalnej / psychicznej”

— „Mogę ufać sobie i swojej Intuicji”

— „Mam prawo czuć moje własne emocje”

— „Jestem niewinny i w porządku, z tym co robię / myślę / czuję”

— „Mogę być w pełni niezależny”

Przyjemność

Czakra: sakralna

Przyjemność jest reakcją na to, co nam miłe — smak pysznego jedzenia, powiew rześkiego powietrza, dotyk ukochanej osoby lub dobre życzenia od innych ludzi. Przyjemność dodaje głębi naszemu poznawaniu rzeczywistości i zachęca nas do dalszych doświadczeń oraz czerpania z tego, co najlepsze. Taka prawdziwa przyjemność, a nie ta nieprzytomna czy toksyczna — wypływa z doświadczania w dostrojeniu do Boskości. Urzeczywistniając tą cechę zauważamy, że życie samo w sobie jest czystą rozkoszą i przyjemnością, ponieważ taka jest jego natura.


Na początku poznajemy przyjemność poprzez zewnętrzne doświadczenia, które identyfikujemy jako jej źródło. Poszerzając naszą świadomość, zauważamy jednak, że to samo nasze istnienie jest źródłem wszelkiej przyjemności, a te wszystkie zewnętrzne zjawiska są jedynie jej przejawem. Dotyk ukochanej jest przyjemny nie dlatego, że jej skóra ma specjalne właściwości, ale dlatego, że to my świadomie rozkoszujemy się tym dotykiem i sami nadajemy mu wartość. Taką samą przyjemność można poczuć głaszcząc swoją własną dłoń, wystarczy tylko się skupić na samym uczuciu. Urzeczywistniając tą cechę, coraz mniej warunkujemy uczucie przyjemności, aż staje się ono naszym naturalnym, nieprzerwanym doświadczeniem — czerpanym z absolutnie każdego aspektu naszego istnienia.


Przejawy blokad: Wszystko jest jałowe, pozbawione smaku i koloru, często popada się w smutek, depresje, zniechęcenie i bezsens.


Przykłady afirmacji:

— „Zasługuję na przyjemność”

— „Moje życie jest moją przyjemnością”

— „Odczuwanie przyjemności jest niewinne i w porządku”

— „Mam prawo czuć przyjemność”

— „Może mi być przyjemnie…” — tu dopisz sytuacje w których chciałbyś, aby było przyjemnie, a tego nie czujesz np. w pracy, podczas seksu, sprzątając, w związku partnerskim

— „Boskie przyjemności są dla mnie”

— „Otwieram się przytomne, Boskie przyjemności”

Ugruntowanie

Czakra: sakralna

Ugruntowanie czyli upewnienie, umocnienie, utrwalenie. Cecha ta jest niezwykle ważna w pracy nad sobą, jeśli zależy nam na stałych efektach, a nie tylko powierzchownych i chwilowych zmianach. Możemy poczuć nagły przypływ siły i pewności siebie, ale bez ugruntowania, zburzy nam to pierwszy, silniejszy podmuch niepomyślności. Koncentracja na ugruntowaniu wszystkich tych dobrych aspektów rzeczywistości na które się otwieramy, wzmacnia je i buduje silny fundament nie do ruszenia przez czynniki zewnętrzne. W tym świetnie sprawdza się praca z afirmacjami.


Ugruntowanie można również rozumieć, jako stabilne osadzenie w konkretnych przestrzeniach np. w naszych emocjach lub ciele. W przypadku urzeczywistnienia tej cechy, docelowo mówimy o stabilnym osadzeniu w Boskich energiach, gdzie absolutnie żaden czynnik nas z nich nie wybija — nie ma w ogóle takiej możliwości.


Przejawy blokad: Ciągłe wahania, niestabilność w różnych sferach życia np. emocjonalne wahania nastroju, nieumiejętność podejmowania decyzji, niewiedzenie czego się chce. Brak możliwości wprowadzenia pozytywnych zmian na stałe. Jeśli pracujesz nad sobą od wielu lat, a efekty są często nietrwałe, to jest duża szansa, że masz problem właśnie z ugruntowaniem. Osoby, u których ta cecha niedomaga, mają tendencje do przedwczesnego porzucania tego, nad czym pracują, na rzecz kolejnego, „ważniejszego” tematu — niczego nie doprowadzają do końca, ciągle coś zmieniają i kombinują.


Przykłady afirmacji:

— „Pozwalam sobie na ugruntowanie”

— „Z łatwością ugruntowuję wszystko, co dobre i korzystne”

— „Czas włożony w ugruntowanie pozytywów zwraca mi się po wielokroć”

— „Wybieram ugruntowanie w moim życiu”

Wygoda

Czakra: sakralna

W społeczeństwie koncept wygody jest pełen sprzeczności — z jednej strony dążymy do niej na każdym kroku, a z drugiej — często jest ona postrzegana negatywnie. Wiele osób miało okazję usłyszeć zdania typu: „Nie za wygodnie ci?” albo: „Ten, to dopiero jest wygodny!”, sugerujące nieróbstwo i lenistwo. Boska wygoda na szczęście nie ma nic wspólnego z biernością i niechęcią do działania. Gdy jest nam wygodnie — działa się wręcz lepiej i skuteczniej, ponieważ nie jesteśmy rozpraszani przez uczucie dyskomfortu.


Wygoda bardzo mocno łączy się z inną cechą na czakrze sakralnej — przyjemnością. Gdy jest nam wygodnie i przyjemnie, czujemy się miło „otuleni” przez nasze uczucia i jest nam po prostu dobrze. Dużo sprawniej i przyjemniej się medytuje, gdy jest nam wygodnie, a także znacznie łatwiej jest osiągnąć stan relaksu, który jest warunkiem koniecznym medytacji. Osho podobno kiedyś powiedział, że „stanowczo lepiej medytuje się jadąc Rolls-Roycem, niż podróżując na grzbiecie osła.” i jest w tym wiele prawdy. Warto odrzucić wszelkie negatywne skojarzenia i poczucie winy za wygodę, zauważając prawdziwą wartość dogadzania sobie na każdym kroku. Wygoda sprawia, że czujemy się zadbani, szczęśliwi i rozpieszczeni, a to wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie oraz chęci do życia i działania.


Przejawy blokad: Uczucie dyskomfortu, kreowanie sobie niesprzyjających warunków i przeszkód w różnych sytuacjach (np. dalekie dojazdy do pracy, niekorzystne warunki mieszkaniowe), co skutecznie zaburza dobre samopoczucie i rozstraja nas.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem niewinny i w porządku, gdy jest mi dobrze i wygodnie”

— „Mam prawo do wygody”

— „Zasługuję na wygodne życie”

— „Może mi być wygodnie w mojej pracy”

— „Świat sprzyja mi w realizowaniu mojej wygody”

— „Wygoda jest moim naturalnym stanem”

Zadowolenie

Czakra: sakralna

Większość ludzi popełnia błąd, warunkując swoje zadowolenie realizacją konkretnych osiągnięć np. odpowiednio wysokim poziomem zarobków. Zazwyczaj, nawet jeśli uda im się zrealizować te cele, to i tak tego zadowolenia w pełni nie czują, albo jest ono bardzo kruche i łatwo je zburzyć. Jeśli jesteśmy niezadowoleni, to dlatego, że czegoś nie mamy, albo coś jest nie tak, jakbyśmy chcieli. Każdy wyraz naszego niezadowolenia to podkreślanie tego, że tak właśnie jest — że czegoś nie ma albo coś jest nie tak. Swoim niezadowoleniem ugruntowujemy więc ten niepożądany przez nas stan.


Nawet jeśli dążymy do czegoś pozytywnego, ale motywowani niezadowoleniem — to efekty często są znikome albo idą „jak krew z nosa”. Jeśli zaczynamy pracę nad sobą, ponieważ nasze życie jest jedną wielką porażką, to jest to naturalne, że niezadowolenie może być naszym motorem napędowym. Jest to jak najbardziej w porządku, ale działa to tylko do pewnego momentu. Prędzej czy później będzie trzeba przestawić się na motywację i działania z poziomu zadowolenia — i lepiej, żeby to było jednak prędzej niż później. Chodzi o to, aby wzbudzić w sobie uczucie zadowolenia tu i teraz, z tym co mamy i z tym jak się przejawiamy — mimo nawet różnych braków, ograniczeń i cierpienia w życiu. Jedynym prawdziwym warunkiem zadowolenia jest tylko i wyłącznie nasze przyzwolenie na czucie go — niczego więcej nie trzeba. Osoby bardzo głęboko zakopane w poczuciu nieszczęścia i niezadowolenia muszą porządnie zainwestować w pracę nad poczuciem, że to bezwarunkowe zadowolenie jest w ogóle dla nich czymś możliwym i osiągalnym.


Zadowolenie, jak mało która cecha urzeczywistnienia, wspiera pozytywne kreacje. Działając z poziomu zadowolenia, napędzamy pozytywne zmiany i sukcesy. Tutaj bardzo mocno widać duchową zasadę „na czym się skupiasz, to wzrasta”. Im częściej jesteśmy zadowoleni, tym bardziej wzmacniamy to, co dobre i korzystne w naszym życiu.


Przejawy blokad: Niezadowolenie, ciągłe szukanie sobie powodów do jeszcze większego nieszczęścia i frustracji. Pretensje do siebie i świata, że jest nie tak, jak powinno być. Poczucie niesprawiedliwości i skrzywdzenia — przekonanie, że inni dostają więcej i mają lepiej.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę być zadowolony z siebie i swojego życia”

— „Jestem zadowolony z siebie i swojego życia”

— „To niewinne i w porządku, gdy jestem zadowolony”

— „To zdrowe i naturalne, gdy jestem cały czas zadowolony”

— „Dostrzegam korzyści z bycia zadowolonym”

Zgoda

Czakra: sakralna

Zgoda jako Boska cecha jest stanem wewnętrznej jedności i porozumienia, które przejawiają się w postaci spokoju i harmonii w sobie. Inaczej mówiąc — zgoda to stan wolności od wewnętrznych sprzeczności i od walki pewnych części naszej osobowości z pozostałymi. Gromadząc w sobie przeróżne, często skrajne emocje i wyobrażenia, doprowadzamy do rozbijania naszej osobowości na sprzeczne, walczące ze sobą twory. Stąd zresztą bierze się takie zjawisko jak konflikt wewnętrzny. Również wszelkie nasze konflikty ze światem, z innymi ludźmi czy z Bogiem — są odbiciem (często niebezpośrednim) braków w poczuciu wewnętrznej zgody. Aby osiągnąć pełną zgodę ze sobą, musimy uzdrowić te wszystkie rozbite aspekty naszej osobowości i zintegrować to wszystko w spójną całość — dopiero wtedy pojawia się w nas wewnętrzna jednomyślność i Boska zgoda.


Przejawy blokad: Konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. To zazwyczaj wiąże się z narastającymi emocjami, które tworzą kolejne warstwy zaślepień i obciążeń, zacierając pierwotne przyczyny konfliktu. Im dłużej utrzymujemy stan wewnętrznej niezgody, tym bardziej się w tym wszystkim zakopujemy.


Przykłady afirmacji:

— „Już teraz mogę żyć w zgodzie ze sobą”

— „Sam wiem, czego chcę”

— „Rezygnuję z wszelkich konfliktów na rzecz Boskiej zgody we mnie”

— „Otwieram się na spokój i zgodę w relacjach z ludźmi”

— „Wybieram życie w zgodzie ze sobą”

Życzliwość

Czakra: sakralna

Życzliwość, czyli przyjazne usposobienie skierowanie zarówno do siebie jak i do całej reszty świata. Wiąże się z tendencją do dobrego życzenia sobie i innym. Wyrasta z akceptacji — bez niej ciężko o przejawianie tej cechy.


Osoby życzliwe mają w sobie naturalny magnetyzm, który przyciąga ludzi. Każdy w głębi serca lubi być w otoczeniu istot, które mu dobrze życzą. Boska życzliwość jest bezwarunkowa, okazywana spontanicznie, bez zimnych kalkulacji typu: „ten coś dla mnie zrobił, to będę mu dobrze życzył”. Życzymy dobrze innym ludziom, bo jest to po prostu dla nas naturalne i przyjemne. Płynie to do wszystkich Bożych istot, bez żadnej selekcji, ponieważ w oczach Boga są one równe. Praktykowanie życzliwości wobec osób, co do których czujemy negatywne emocje, pomaga nabrać dystansu i odpuścić. Praktykowanie życzliwości wobec siebie, pomaga uwolnić się od negatywnych emocji i odbudować miłość do siebie. Życzliwość jest piękną, wspierającą cechą i warto o nią zadbać.


Przejawy blokad: W stosunku do siebie i innych: chłód, jadowitość, kąśliwość, nieuprzejmość, gruboskórność, itp. W skrajnych przypadkach oziębłość, podłość, bezduszność, surowość, a nawet okrucieństwo.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem/mogę być życzliwy wobec siebie”

— „Jestem/mogę być życzliwy wobec innych”

— „Otwieram się na szczerą życzliwość”

— „Doświadczanie życzliwości jest dla mnie korzystne”

— „Świat jest mi życzliwy, ludzie są mi życzliwi”

Bogactwo/dostatek

Czakra: splotu słonecznego

Boskie bogactwo to nie jedynie dostatek pieniędzy i dóbr materialnych, ale dostatek wszystkiego, co jest realnie nam potrzebne na wszystkich poziomach naszego istnienia np. Boskich uczuć, harmonijnych relacji, okazji i sposobności, talentów czy duchowych inspiracji. Świadomość bogactwa to świadomość nadmiaru wszystkiego, co istotne i ważne. To świadomość, że zawsze dla każdego wystarczy wszystkiego, co mu realnie potrzebne. Żyjąc w oddzieleniu od Boga, żyjemy w iluzji braku i niedostatku, ponieważ jedynie Bóg jest źródłem nieskończonych, niczym nieograniczonych bogactw. Dopiero otwierając się na przejawianie się z pułapu Boskich energii, otwieramy się na nieskończone i nieograniczone przestrzenie, z których można do woli czerpać — wszechświat jest nieustannie kreowany przez życie, więc w tej Boskiej, nieskończonej przestrzeni cały czas kreuje się dostatek wszystkiego, co dla nas najlepsze.


Przejawy blokad: Uczucie braku i niedostatku, lęki przed utratą, nadmierne przywiązywanie się do tego, co mamy. U niektórych przejawia się to, jako poświęcanie siebie na rzecz innych, w postaci celowego rezygnowania z własnego bogactwa. Wynika to z wiary w ograniczoną ilość dóbr i nieświadomości zamknięcia na Boskie bogactwo, jako przyczyny biedy u innych.


Przykłady afirmacji:

— „Zasługuję na bogactwo”

— „Bogactwo jest moim naturalnym stanem”

— „Jestem niewinny i w porządku, będąc bogatym”

— „Bogactwo jest dla mnie”

— „Otwieram się na bogactwo”

— „Czuję się dobrze i komfortowo wśród innych ludzi, gdy jestem bogaty”

— „Bogactwo nieustannie płynie do mnie — lekko, łatwo i przyjemnie”

Ciepło

Czakra: splotu słonecznego, serca

Człowiek, który przejawia się w sposób ciepły, odbierany jest jako osoba dobra, miła, przyjacielska. Ciepło płynące od drugiego człowieka, to taka „miękka”, przyjemna, delikatna, wspierająca energia. Osoby ciepłe ciężko posądzić o zawiść, jadowitość czy manipulacje, co samo w sobie już świadczy o tym, jak przejawia się ta energia. Pełne przejawianie ciepła, wiąże się zarówno z otwartym sercem i przejawianiem miłości, jak i z otwartym splotem słonecznym oraz odpowiednio silnym Centrum, czyli zdrową samooceną i samoświadomością. Im bardziej jesteśmy też wolni od zranień i żalu, tym więcej jest przestrzeni do rozwijania tej Boskiej cechy.


Przejawy blokad: Chłód emocjonalny i uczuciowy, oziębłość, problemy z empatią, emanowanie niższymi energiami w stosunku do innych, co prowokuje konflikty czy niemiłe sytuacje.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się na doświadczenie Boskiego ciepła”

— „Pozwalam sobie na Boskie ciepło”

— „Doświadczam ciepła w relacjach z ludźmi”


Cechę tą lepiej jest w większej mierze kontemplować, niż afirmować, ponieważ może dla wielu osób być zbyt abstrakcyjna lub łączona z fizycznym ciepłem, a podświadomość musi jednoznacznie rozumieć, co afirmujemy.

Pełnia

Czakra: splotu słonecznego

Pełnia, czyli dopełnienie, szczytowy punkt czegoś. W przypadku Boskiej pełni, mamy na myśli pełny, maksymalny przejaw naszej Boskości. Doświadczanie pełni to doświadczanie całości naszego jestestwa, naszej prawdziwej natury. Mówimy tu o każdym, nawet najdrobniejszym przejawie. Nie pozostaje już nawet odrobina ego ani żadne zaślepienia, cierpienie, przywiązania i cokolwiek, co by nas odrywało od naszej Boskiej natury. Całkowicie urzeczywistnione są wszystkie Boskie cechy i cała nasza świadomość.


Pełnia jest o tyle specyficzną cechą, że absolutnie każde nasze zbliżenie się do naszej prawdziwej natury i każdy postęp w przejawianiu jakiejkolwiek cechy urzeczywistnienia, wzmacnia tą cechę. I tak, aż do samego oświecenia, podczas którego doświadczymy pełni świadomości.


Przejawy blokad: Poczucie wewnętrznego rozdzielenia czy rozbicia, sprzeczności w sobie, odczuwanie wszelkiego rodzaju cierpienia, uczucie wybrakowania, nieświadomość swojej prawdziwej natury.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem pełnią” — afirmacja koniecznie powinna być uzupełniona medytacjami w tym temacie

— „Doświadczam pełni w sobie”

— „Otwieram się na Boską pełnię”

Przebaczenie

Czakra: splotu słonecznego

Prawdziwe przebaczenie jest naturalnym następstwem uświadomienia sobie na jakich zasadach działa gra intencji i karmy pomiędzy żywymi istotami. Będąc świadomymi tego, że spotyka nas ze strony innych tylko to, na co sami przyzwalamy swoimi intencjami, zauważamy, że społeczne postrzeganie konceptu winy jest mocno zakrzywione i nieadekwatne do tego, co realnie się odgrywa. Tam gdzie jest świadomość, tam nie ma obwiniania. A tam gdzie nie ma obwiniania, samoistnie przejawia się przebaczenie, czyli odpuszczenie oraz wolność od winy i kary.


Przebaczenia nie powinno się wymuszać na sobie i nie wystarczy też zrozumienie całego konceptu mentalnie. Najistotniejsze jest przepracowanie danej relacji na poziomie emocjonalnym i dopiero po „przetrawieniu” negatywnych emocji robi się przestrzeń dla naturalnego odpuszczenia i przebaczenia.


Przejawy blokad: Potrzeba obwiniania i karania innych, mściwość, pamiętliwość. Problemy z przebaczenie innym, z reguły są odbiciem problemów z odpuszczeniem samemu sobie, świadczą o silnym niepogodzeniu ze sobą, z brakiem miłości do siebie. Osoba pełna miłości, nie jest w stanie długotrwale podtrzymywać pretensji i żalu do innych.


Przykłady afirmacji:

— „Opłaca mi się przebaczać”

— „Przebaczam / mogę przebaczyć…” — tu wpisujemy konkretną osobę, której chcemy przebaczyć.

— „Przebaczenie jest dla mnie proste i łatwe”

— „Przebaczenie jest dla mnie naturalne”

Radość

Czakra: splotu słonecznego, serca, gardła, trzeciego oka

Wiele osób ma problem z rozróżnieniem emocji radości od Boskiego uczucia radości. Tak, jak wspominaliśmy już wcześniej — uczucie wiąże się z brakiem wysiłku, napięć i warunkowania jego pojawienia się. Boska radość wypływa z wewnętrznego doświadczania rzeczywistości i jest bardzo przyjemnym, delikatnym i spokojnym uczuciem. Jest efektem świadomości cudowności, piękna i wspaniałości istnienia. Gdy doświadczamy rzeczywistości z Boskiego poziomu świadomości, radość jest naszą naturalną reakcją. Z tego też powodu wzbudzanie w sobie radości wspaniale otwiera na doświadczanie rzeczywistości takiej, jaką jest. A rzeczywistość wbrew temu, co się niektórym wydaje — jest niezwykle radosna (a przynajmniej ta Boska część rzeczywistości).


Radość wspiera procesy twórcze czy działanie w świecie, burzy mury między ludźmi i zbliża ich do siebie. Energia radości jest bardzo „żywą” energią, więc pobudza nas do działania i sprawia, że chce się być, robić, tworzyć! Jeśli brakuje nam chęci i motywacji do działania, to warto się przyjrzeć temu, czy może nie ma w tym wszystkim zbyt mało radości.


Przejawy blokad: Smutek, depresja, przygnębienie, melancholia, brak chęci i sił do działania, poczucie bezsensu. Funkcjonowanie bez radości jest jałowe, szare, nudne, rutynowe.


Przykłady afirmacji:

— „Pozwalam sobie na radość”

— „Jestem zdrowy psychicznie, gdy nieustannie się raduję”

— „Radość jest moim naturalnym stanem”

— „Otwieram się na radość w całym moim życiu”

— „Każdego dnia mam mnóstwo powodów do radości”

— „Moje życie przynosi mi wiele radości”

Szacunek

Czakra: splotu słonecznego

Boski szacunek wyrasta z akceptacji, która jest jego podstawą — bez akceptacji nie ma mowy o szacunku. Szacunek to uznanie siebie, drugiego człowieka czy świata, takim, jakim jest i traktowanie go w zgodzie z tym podejściem. Szanując kogoś, uznajemy jego prawdziwą, Boską wartość w oderwaniu od ego, które jest tylko sztucznym konstruktem i nie ma nic wspólnego z prawdą o tym człowieku. Kiedy więc postrzegamy drugiego człowieka uczuciami, dostrzegając jego Boskość i nie oceniając jego ego tak, jakby było ono prawdą o tym człowieku — wtedy okazujemy mu szacunek. Postrzegając ludzi w ten sposób, uznajemy ich Boską naturę i dajemy im prawo do wszystkiego, co najlepsze, bez jednoczesnego oczekiwania, żeby spotkało ich coś oderwanego od Boskich doświadczeń (kara, wina, zemsta, itp.). Kiedy przejawiamy Boski szacunek, to wtedy nasza Boskość wchodzi w interakcję z cudzą Boskością. Kiedy ten szacunek zanika, jest to już interakcja jednego ego z drugim.


Przejawy blokad: Postrzeganie innych istot i siebie przez pryzmat ego. Postrzeganie konkretnych osób jako mniej lub bardziej wartościowych ze względu na status społeczny, kolor skóry, poglądy, popełnione czyny czy z jakichkolwiek innych powodów. Brak szacunku utwierdza nas w ciągłym wartościowaniu siebie i wszystkich wokół, co prowadzi do gierek umysłu i manipulacji, żeby np. innych umniejszyć, a siebie dowartościować.


Przykłady afirmacji:

— „Szanuję siebie”

— „Mogę szanować siebie”

— „Zasługuję na szacunek”

— „Otwieram się na szacunek”

— „Mam prawo do bycia traktowanym z szacunkiem”

Wdzięczność

Czakra: splotu słonecznego

Poczucie wdzięczności jest piękną, wspierającą energią. Bazuje w dużej mierze na docenieniu i uznaniu wartości czegoś — osoby, czynu, słów, zjawiska lub okoliczności. Boska wdzięczność wyróżnia się od tej uwarunkowanej, pochodzącej z ego tym, że potrafimy ją czuć w stosunku do wszystkiego, co wnosi wartość do całej rzeczywistości, a nie tylko tego, co przynosi nam osobistą korzyść. Możemy np. poczuć wdzięczność za istnienie sił, które na naszych oczach wsparły kompletnie obcego nam człowieka.


Boska wdzięczność nie ocenia, nie wartościuje konkretnych zjawisk — czujemy po prostu wdzięczność, że coś realnie wartościowego sobie istnieje i już. Pozostawanie w uczuciu wdzięczności bardzo mocno wspiera pozytywne kreacje, dlatego po każdej modlitwie czy wizualizacji warto jakiś czas pozostać w tym uczuciu, aby wzmocnić oczekiwane efekty.


Przejawy blokad: Niedocenianie wartości tego, co nas spotyka, co mamy i czego doświadczamy. Umniejszanie tych zjawisk, niedostrzeganie tego, co wnoszą realnie do naszego życia. Problemy z wdzięcznością sprawiają, że nie potrafimy cieszyć się z tego co mamy, a zamiast tego wyszukujemy sobie powody do niezadowolenia.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem wdzięczny za moje życie”

— „Odkrywam wszelkie powody do wdzięczności w moim życiu”

— „Zawsze mam mnóstwo powodów do wdzięczności”

— „Opłaca mi się pozostawać w stanie wdzięczności”

— „Boska wdzięczność jest wolna od przymusów i zobowiązań”

Hojność

Czakra: serca

Boska hojność to stan otwartości na spontaniczne dzielenie się z innymi swoim bogactwem (nie tylko materialnym), a także przyjmowanie go od innych. Hojność jest bezinteresowna i nieoceniająca, a więc nie wiąże się z oczekiwaniem na osobiste korzyści albo ocenianiem tego, czy ktoś sobie „zasłużył” na nasze dary. Ona wypływa z serca, które zawsze czuje gdzie, komu i co warto podarować. Prawdziwa hojność wyrasta ze świadomości dostatku i nadmiaru — bez tego jest to jedynie rozrzutność, poświęcanie siebie lub zwykłe misjonarstwo, oparte na wzorcach biedy. Tylko hojność oparta na świadomości dostatku jest realnie wartościowa, ponieważ w ten sposób przekazujemy dobre wzorce innym ludziom i wzmacniamy dobrobyt w naszym otoczeniu. Dzieląc się z poziomu braku, ugruntowujemy w sobie i innych wzorce biedoty oraz niemocy.


Urzeczywistniona hojność to nie tylko dzielenie się, ale w takim samym stopniu przyjmowanie od innych, którzy chcą dzielić się z nami swoim własnym nadmiarem. Otwierając swoje serce na hojność, otwieramy się bowiem na obustronny przepływ, niekoniecznie między tymi samymi osobami. Po prostu każdy daje od siebie tyle, ile chce i potrafi, a w całym bogactwie wszechświata dla każdego wystarczy wszystkiego, co realnie wartościowe.


Przejawy blokad: Skąpstwo, egoizm w dzieleniu się i przyjmowaniu, zamknięcie na przyjmowanie od innych. W innych przypadkach — nadmierne obdarowywanie innych, kosztem siebie lub z różnych, niezdrowych pobudek.


Przykłady afirmacji:

— „Świat jest wobec mnie hojny, ludzie są wobec mnie hojni”

— „Mogę sobie pozwolić na bycie hojnym”

— „Świat mnie obdarza na każdym kroku”

— „Inni ludzie chętnie dzielą się ze mną swoim nadmiarem”

— „Zasługuję na to, aby być obdarzanym”

Miłość

Czakra: serca

Prawdziwa, Boska miłość jest odczuwana jako bardzo miłe, ciepłe, błogie i przyjemne uczucie na sercu. Jest to uczucie niezwykle delikatne i subtelne, a jednocześnie jest to najpotężniejsza energia jaka istnieje. Miłość do siebie jest fundamentem, bez którego ciężko jest przejawiać swoją Boskość. Pracę nad sobą zawsze warto zacząć od uczenia się miłości do siebie, aby nie szkodzić sobie i podejmować właściwe działania. Człowiek, który szczerze kocha siebie, zawsze wybiera dla siebie to, co dobre i korzystne. Z kolei brak miłości popycha nas do autosabotażu, błądzenia, wybierania cierpienia i innych, destrukcyjnych zachowań.


Chyba żadna inna Boska cecha nie była tak zakłamana i zniekształcona przez ludzi jak miłość, dlatego warto poświęcić naprawdę dużo czasu na kontemplowanie i medytowanie nad tą cechą, aby oczyścić serce z licznych zakłamań, iluzji i szkodliwych wyobrażeń. Miłość powinno się po prostu czuć, więc nie filozofuj i nie myśl za dużo na jej temat — po prostu oddychaj, skup się na sercu i pozwól sobie czuć to miłe, ciepłe uczucie. Nawet, jeśli nie jesteś w stanie teraz nic poczuć — to jest tylko kwestia czasu i wytrwałej pracy, aż odkopiesz się na tyle, że to uczucie zacznie się stawać częścią twojego doświadczenia.


Przejawy blokad: Podatność na zranienia i cierpienie, wikłanie się w niskie energie bólu, cierpienia, nienawiści, niechęci, itd. Zamknięcie na świat i ludzi. Egoizm.


Przykłady afirmacji:

— „Zasługuję na miłość”

— „Miłość jest moim naturalnym stanem”

— „Otwieram się na miłość”

— „Kocham siebie”

— „Mogę być chciany i kochany”

— „Miłość jest dobra i korzystna dla mnie”

— „Przyciągam sobie do swojego życia ludzi, których kocham z wzajemnością

Otwartość

Czakra: serca, gardła

Boska otwartość to stan ciągłego przyzwolenia na przepływ tego, co Boskie — w każdej sferze naszego istnienia. W otwartości nie chodzi o to, aby przyjmować wszystko, co do nas przychodzi, ale jedynie to, co jest Boskie lub przynajmniej współgra z Boskimi energiami. Człowiek, który sypia z kim popadnie, zawsze chętnie wpadnie na dowolną imprezę czy przyjmie każdą używkę, jaką mu zaproponują — nie przejawia prawdziwej otwartości. W Boskiej otwartości przyjmujemy tylko to, co jest nas nas dobre i korzystne, albo chociaż neutralne. Otwartość przejawia się na każdym poziomie naszego istnienia i to ona decyduje o tym, czy czegoś doświadczamy, czy też nie. Nie da się doświadczyć czegoś, na co nie jesteśmy otwarci! Otwartości lub jej braku, doświadczamy w każdej interakcji z innymi istotami, w wyrażaniu siebie, przyjmowaniu i dawaniu, czuciu i myśleniu — tak naprawdę w każdym przejawie naszego istnienia.


Przejawy blokad: Zamknięcie na to, co Boskie, a więc wszelkie podatności i intencje do niekorzystnych, negatywnych doświadczeń. Brak otwartości w dowolnej sferze prowadzi do tego, że nie jesteśmy w stanie jej swobodnie przejawiać. np. brak otwartości na ludzi sprawia, że mamy problem z nawiązywaniem relacji, a brak otwartości w wyrażaniu siebie prowadzi do problemów z przemawianiem wśród innych. Z powodu braków w otwartości wszędzie tam, gdzie mogłyby się pojawić i działać Boskie energie — pojawiają się blokady i ograniczenia.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się/ mogę otworzyć się na…”

— „To bezpieczne i korzystne, gdy otwieram się na…”

— „Otwartość na … jest dla mnie naturalna i korzystna”


W miejsce kropek wpisujemy to, na co chcielibyśmy się otworzyć, pod warunkiem, że jest to jednoznacznie pozytywne i korzystne dla nas.

Szczerość

Czakra: serca

Istotą Boskiej szczerości nie jest mówienie innym, co o nich sądzi nasze ego (np. że ktoś jest brzydki lub głupi), ale przede wszystkim autentyczność naszego przejawiania się. Tu chodzi o uczciwe podejście do siebie i innych, gdzie nie oszukujemy i nie manipulujemy ani sobą, ani innymi. Szczerość jest jedną z najważniejszych cech na drodze rozwoju duchowego — bez niej będziemy unikać sedna naszych problemów, szukać sobie dróg naokoło czy oszukiwać się, że niekorzystne rozwiązania są dla nas dobre.


Prawdziwa szczerość nie wypływa z oceniania, a z Boskiej świadomości i uczuć, których źródłem jest czyste serce. Takich uczuć nie da się zmanipulować czy nagiąć pod własne cele — one zawsze są jednoznaczne, w przeciwieństwie do emocji i myśli ze świata astralnego i mentalnego. Właśnie dlatego Boskie uczucia z natury zawsze są szczere. Jeśli ktoś czuje prawdziwą miłość, to czuje to szczerze, bo inaczej się nie da.


Szczerość wobec siebie sprawia, że stajemy się autentyczni, a więc zachęcający dla innych ludzi. Realnie ludzi zawsze będzie bardziej ciągnąć do osoby niedoskonałej, ale autentycznej w tym, jaka jest, niż do kogoś, kto tuszuje swoje słabości i udaje kogoś, kim naprawdę nie jest. Fałsz trzeba ludziom „sprzedać”, wkładając w to dużo wysiłku, natomiast naturalność i szczerość sprzedają się same. Kluczem do szczerości jest akceptacja i otwartość — jeśli jesteśmy w stanie akceptować i przyjmować prawdę taką, jaka jest, niezależnie od naszych oczekiwań — stajemy się autentyczni.


Przejawy blokad: Odcięcie od prawdy na swój temat lub otaczającej nas rzeczywistości. Tendencja do kreowania sobie fałszywych wyobrażeń na swój temat, ludzi czy świata. Sztuczne zawyżanie bądź zaniżanie swojej samooceny. Tendencje do kombinatorstwa, manipulacji, naciągania faktów pod swoje potrzeby. Potrzeba budowania sobie wyobrażeń, zamiast burzenia ich na rzecz czystej świadomości. W skrajnych przypadkach wchodzenie w role naciągacza, oszusta lub manipulatora.


Przykłady afirmacji:

— „Opłaca mi się być szczerym ze sobą”

— „Otwieram się na szczerość wobec siebie”

— „Mogę być sobą, mogę być autentyczny”

Ufność

Czakra: serca

Wielu osobom ufność kojarzy się ze ślepą bądź naiwną wiarą. Kiedy dzieje się coś ważnego dla nas i potencjalnie mogą rozegrać się różne scenariusze — chcemy ufać, że spełni się ten najkorzystniejszy. Chcemy ufać, że alkoholik przestanie pić, chociaż nie ma takich zamiarów. Chcemy ufać, że problemy magicznie rozwiążą się same, chociaż nic na to nie wskazuje. To sprawia, że tego typu ufność kończy się często bolesnym rozczarowaniem, a w efekcie — brakiem zaufania do własnych odczuć.


Boska ufność nie polega na ślepym i naiwnym zawierzaniu czemukolwiek czy komukolwiek. Boskie zaufanie wynika ze świadomości i czucia, z dobrego kontaktu z Intuicją i przede ze szczerości ze sobą. Bóg zawsze nas informuje o najkorzystniejszych rozwiązaniach poprzez Intuicję. Nie dostajemy żadnych szczegółowych informacji, a jedynie prosty, jednoznaczny przekaz np. przepełniające nas uczucie, że będzie dobrze. I tyle, ponieważ tak naprawdę więcej nie potrzebujemy. Nie musimy wiedzieć gdzie, jak i kiedy. A nawet gdyby z jakiegoś powodu było to potrzebne, to z pewnością ta informacja dotrze do nas w taki czy inny sposób. Zaufanie polega na tym, żeby zawierzyć intuicyjnym uczuciom, które do nas przychodzą. Tutaj warto zauważyć, że te uczucia nie są pustymi obietnicami bez pokrycia. Jeśli Intuicja coś nam przekazuje, to jest to absolutna prawda, z tym że trzeba zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, musimy nauczyć się rozróżniać głos Intuicji od tego, co nią nie jest. Po drugie, mamy wolną wolę, więc niezależnie od tego, co ma dla nas Bóg — zawsze możemy sobie to jakoś zrujnować lub wybrać po prostu coś innego. Jeśli jednak słuchamy prawdziwej Intuicji i przyjmujemy to, co ma dla nas — możemy w pełni zaufać, że będzie tak, jak ona nam podpowiada.


Ufność to poddanie się Boskiemu przepływowi, pozwolenie na to, aby nas swobodnie poniósł i świadomość dobra, jakie z tego płynie dla nas. Ufne serce nigdy nie czuje lęku, ponieważ jest świadome tego, że wszystko, co się dzieje — jest właściwe.


Przejawy blokad: Lęki przed przyszłością czy zmianami w życiu, oczekiwanie na nieszczęścia i nieprzyjemności, niepewność jutra. Nadmierna ufność (bądź nieufność) w stosunku do siebie lub innych.


Przykłady afirmacji:

— „Zasługuję na zaufanie”

— „Mam wszelkie powody, aby ufać swojej Intuicji”

— „Boska ufność jest dla mnie dobra i korzystna”

— „Z ufnością powierzam wszystkie moje sprawy Bogu”

Delikatność

Czakra: gardła

Delikatność często kojarzy się nam z czymś słabym lub kruchym. Ta Boska jednak taka nie jest — oznacza ona pewną wrażliwość, ale rozumianą jako otwartość na doświadczanie subtelnych, Boskich energii, a nie jako podatność na niskie wibracje. Jest to niezwykle przydatna cecha w relacjach z innymi istotami, gdyż pozwala na przejawianie miłości, wsparcia, życzliwości i wszelkich innych Boskich uczuć w odpowiedni sposób, tzn. z empatią i wrażliwością, bez narzucania się czy robienia czegokolwiek na siłę. Urzeczywistniona delikatność pozwala nam wyczuć te subtelne niuanse, dzięki którym nie popełniamy niepotrzebnych gaf w relacjach z innymi. Szczególnie ważne jest to w stosunku do dzieci, które dopiero kształtują swoją psychikę i emocjonalność, a więc są bardziej wrażliwe na wszelkie braki w delikatności z naszej strony.


Przejawy blokad: Zamknięcie na subtelne uczucia, twardość i szorstkość, problemy z empatią. Nie jest to regułą, ale najczęściej zdarza się tak, że mężczyźni mają braki w urzeczywistnieniu tej cechy przez budowanie twardości i szorstkości, natomiast u kobiet zaburzenia w tym temacie, przybierają formę przewrażliwienia i kruchości w obyciu.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się na Boską delikatność”

— „Jestem wystarczająco męski, gdy jestem delikatny”

— „Delikatność jest dla mnie bezpieczna i korzystna”

— „Odkrywam już teraz swoją prawdziwą delikatność”

Lekkość

Czakra: gardła

Uczucie Boskiej lekkości staje się dostępne dla wszystkich tych, którzy odpuszczają sobie wszelkie opory, upartość, przywiązania i wszystko to, co powoduje zatory energii, a w efekcie — uczucie ciężkości. Stan lekkości to poczucie potężnego, ale jednocześnie niezwykle delikatnego i subtelnego przepływu. Boska energia pełna życia i światła przepełnia całe nasze ciało, płynąc swobodnie i bez przeszkód, a nam chce się działać i żyć. Wszelkie nasze kreacje realizują się możliwie jak najszybciej, najłatwiej i najsprawniej jak się da — bez naszego wysiłku i napięć.


Lekkość często łączy się z łatwością, ponieważ cechy te pięknie uzupełniają się.


Przejawy blokad: Poczucie ciężkości, przekonanie, że we wszystko musimy wkładać wysiłek.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę żyć lekko i przyjemnie”

— „Otwieram się na lekkość w…” — tu wybieramy konkretną dziedzinę życia, w której czujemy ciężkość

— „Otwieram się na doświadczanie lekkości w moim życiu”

— „Pracuję/zarabiam z lekkością”

— „Lekkość jest moim naturalnym stanem”

Łatwość

Czakra: gardła

W Boskie łatwości nie chodzi o to, żeby iść po linii najmniejszego oporu, byleby było jak najłatwiej. Łatwość oznacza to, że nawet gdy angażujemy się w złożone i bardziej skomplikowane przedsięwzięcia, to wszystko układa się w taki sposób, że osiągnięcie rezultatów przychodzi nam dość łatwo, lekko i bez wysiłku. Wynika to z kilku czynników.


Przede wszystkim angażujemy się w to, do czego mamy naturalny talent i predyspozycje — resztę zostawiamy innym. Łatwo odnajdujemy właściwe role i zadania dla nas, w których możemy się świetnie sprawdzić, nie tracąc czasu na zajmowanie się tym, z czym nie jest nam po drodze. Po drugie — Bóg nieustannie obdarza nas wspaniałymi pomysłami, inspiracjami, środkami do osiągnięcia celu, właściwymi zbiegami okoliczności i wieloma innymi formami wsparcia, dzięki którymi nasze cele realizują się sprawnie i efektywnie.


Działając z poziomu łatwości nie zatrzymujemy się na przeszkodach i ograniczeniach, ponieważ nieustannie jesteśmy skupieni na możliwościach, a te zawsze w takiej, czy innej formie pojawiają się bez naszego wysiłku. Żyjąc lekko i łatwo, wszechświat nieustannie podsyła nam gotowe rozwiązania i wszystko, co tylko jest nam potrzebne do skutecznej realizacji celów.


Przejawy blokad: Wiara w ograniczenia i przeszkody, sabotowanie sobie skutecznych działań, przekonanie, że wszystko jest złożone, trudne i wymagające.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę lekko i łatwo osiągać moje cele”

— „Otwieram się na łatwość w realizacji moich planów”

— „Już teraz z łatwością…” — tu wpisujemy to, co nam przychodzi z trudnością np. „zarabiam dobre pieniądze”.

— „Otwieram się na wsparcie Boga/ludzi/świata”

Spontaniczność

Czakra: gardła

Wiele osób spontanicznością nazywa głupie, nieprzemyślane zachowania, stąd też ta cecha potrafi kojarzyć się bardzo negatywnie. W kontekście Boskich cech, spontaniczność powinniśmy rozumieć bardziej jako autentyczne, naturalne działania bez nadmiernej kontroli, presji i przymusów. Człowiek spontaniczny jest naturalny, ponieważ nie kalkuluje swoich działań — nie analizuje umysłem wszelkich za i przeciw. Korzystając z rozwiniętego kontaktu ze swoim wnętrzem, Intuicją i uczuciami — z ufnością kieruje się nimi, a te prowadzą go ku najkorzystniejszym rozwiązaniom. Mimo że często wiąże się to z sięganiem po „nieznane”, to nie towarzyszą temu emocje lęku, niepewności czy adrenaliny typowej dla sytuacji ryzykownych. Nie jest to żaden szalony akt odwagi, a spokojne, zrównoważone i bezpieczne oddanie się Boskiemu przepływowi.


Przejawy blokad: Tu często mamy dwie skrajności. Pierwsza to nadmierna kontrola, sztywność w działaniu i umysłowe analizowanie wszystkiego. Druga skrajność to działanie bezmyślne, w odcięciu zarówno od umysłu, jak i też od Boskich uczuć, a więc na oślep lub pod wpływem zewnętrznych czynników np. innych ludzi.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem bezpieczny, gdy jestem spontaniczny”

— „To niewinne, bezpieczne i w porządku, gdy pozwalam sobie na spontaniczność”

— „Mogę ufać sobie i swoim intencjom”

— „Uczę się spontanicznego przejawiania swojej Boskiej natury”

— „Poddaję się Boskiemu przepływowi życia”

Swoboda

Czakra: gardła

Swoboda rozumiana jako autentyczność i naturalność przejawiania się z poziomu swoich uczuć. Czujemy się dobrze, komfortowo i niewinnie, wyrażając siebie w sposób dowolny i spontaniczny (spontaniczność jest dość istotna w kontekście przejawiania swobody). Czując swobodę, nie zastanawiamy się nad tym, co inni o nas sądzą czy jak odbiorą nasze działania, ponieważ mając świadomość, że nasza natura jest piękna, niewinna i czysta, wiemy że każdy jej przejaw jest równie dobry. Gdy działamy z poziomu ego, pojawia się wiele świadomych i podświadomych kalkulacji, analiz lub manipulacji. Gdy zaś działamy z poziomu naszej Boskiej natury, jest po prostu swobodny przepływ wszystkiego co najlepsze, a my czujemy, że każdy nasz przejaw jest właściwy. Daje nam to przestrzeń do nieograniczonego przejawiania siebie zgodnie z własnymi uczuciami, co jest właśnie tą Boską swobodą.


Przejawy blokad: Braki w niewinności i spontaniczności przejawiania się. Nadmierne przejmowanie się opinią innych, lub wręcz przeciwnie — robienie co się chce, bez patrzenia na to, jak to wpływa na innych.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę czuć się swobodnie…” — tu dopisujemy sytuacje, miejsca czy ludzi wśród których nie czujemy się swobodnie np. „w pracy” lub „wśród kobiet”

— „Czuję się swobodnie, gdy jestem sobą”

— „Poczucie swobody jest moim naturalnym stanem”

Wolność

Czakra: gardła

Prawdziwa wolność wynika z urzeczywistnienia świadomości tego, że wszystko co nas spotyka i czego doświadczamy, jest skutkiem naszej woli. Oczywiście często nie wybieramy świadomie tego, że doprowadzamy się do cierpienia i nieprzyjemności. Warto jednak mieć na uwadze, że nawet braki w naszym urzeczywistnieniu i świadomości, które budują takie podatności — są skutkiem naszych intencji i przeszłych wyborów. Gdyby naprawdę nam zależało na szczęściu, miłości, spełnieniu czy zdrowiu — już dawno byśmy to mieli. A jeśli tego nie ma, to znaczy że widocznie wciąż ważniejsze są inne cele. I właśnie to jest wyrazem prawdziwej wolności — nie jesteśmy zmuszani do doświadczania własnej, Boskiej natury, ale mamy prawo wybierać, co tylko zechcemy — nawet nieświadomość i uciekanie od prawdy o sobie.


Przejawy blokad: Poczucie zniewolenia, zależności od czynników zewnętrznych np. innych ludzi, pracy, sytuacji gospodarczej, itd. Najczęściej jest to efekt uciekania przed odpowiedzialnością za siebie i swoje życie — pozornie wydaje się łatwiej zrzucić ją na czynniki zewnętrzne, niż przyznać się do własnych intencji.


Przykłady afirmacji:

— „Jestem niewinny i w porządku, gdy przejawiam moją wolną wolę”

— „Otwieram się na pełną wolność”

— „Zwracam sobie wolność od/do…”

Zaradność

Czakra: gardła

Zaradność jest umiejętnością wykorzystywania naszej Boskiej natury w praktyce, do realizowania siebie i swoich celów w świecie. Jej fundamentem jest przede wszystkim świadomość swojego potencjału i możliwości — swojej Boskiej natury i wszystkiego, co się z tym wiąże. Często za zaradnych ludzi uważa się kombinatorów i manipulatorów, czyli wszystkich, którzy osiągają sprawnie swoje cele, niezależnie od tego, w jaki sposób to robią. Boska zaradność oznacza jednak korzystanie z Boskich darów i wszystkiego, co stoi w zgodzie z Najwyższym Dobrem naszym i innych istot. Wszystko, co jest nam realnie potrzebne, staje się zawsze dostępne w taki czy inny sposób. Pozostajemy więc w świadomości tego, że zawsze i wszędzie, niezależnie od sytuacji, świetnie sobie poradzimy. Jakiekolwiek manipulacje bądź inne, niższe formy osiągania celów tracą rację bytu, ponieważ są mniej skuteczne i przy okazji obarczone nieprzyjemnymi konsekwencjami.


Przejawy blokad: Niska samoocena w kontekście działania w świecie, bezsilność wobec wyzwań, przekonanie, że nie mamy wystarczających umiejętności, środków czy możliwości do realizacji naszych celów i sprawnego funkcjonowania w świecie.


Przykłady afirmacji:

— „Potrafię być zaradny”

— „Jestem zaradnym mężczyzną / zaradną kobietą”

— „Otwieram się na korzystanie z moich umiejętności i talentów”

— „Pozwalam sobie na sprawne i skuteczne działanie w świecie”

Bezstronność

Czakra: trzeciego oka

Bezstronność jest nam potrzebna, aby zachować obiektywność w każdej sytuacji i pozwolić naszej intuicyjnej mądrości działać bez ograniczeń i uprzedzeń. Cecha ta otwiera nas na to, aby zawsze kierować się Najwyższym Dobrem swoim i innych, a nie np. interesami rodziny czy osobistymi sympatiami i antypatiami. Czyste serce nie porządkuje ludzi na lepszych i gorszych, swoich i obcych czy zasługujących i niezasługujących. Ono kieruje się tym, co jest najlepsze i najkorzystniejsze dla wszystkich, bez wyjątku. Bezstronność nie polega też na drugiej skrajności, czyli bezmyślnym traktowaniu każdego człowieka jednakowo. Nasza intuicyjna mądrość doskonale wie co, jak i z kim robić, tak aby było dobrze i korzystnie dla wszystkich. Warto mieć na uwadze, że Intuicja dba przede wszystkim w pierwszej kolejności o nas samych, więc kierując się nią, nie zrobimy niczego, co byłoby wbrew naszym uczuciom i potrzebom.


Przejawy blokad: Stronniczość, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, kierowanie się ograniczającymi wyobrażeniami i nastawieniami w relacjach z ludźmi.


Przykłady afirmacji:

— „Otwieram się na Boską bezstronność”

— „Jestem niewinny, bezpieczny i w porządku, gdy pozostaję bezstronny”

— „Uczę się kierować miłością i Intuicją w relacjach z ludźmi”

Cierpliwość

Czakra: trzeciego oka

Boska cierpliwość wypływa ze świadomości, że wszystko jest właściwe, wszelkie zmiany zachodzą we odpowiednim miejscu i czasie, a przed nami jest cała wieczność. Cierpliwość jest cechą niezwykle ważną w rozwoju duchowym, ponieważ jej brak prowadzi do zaniechania praktyki lub przeskakiwania etapów rozwoju i w efekcie upadków. Cierpliwość daje przestrzeń do działania w sposób niewymuszony, naturalny, łagodny i właściwy dla nas. Daje spokój, dzięki któremu możemy zająć tym, co realnie jest ważne i potrzebne, a nie tym co wymuszają napięcia i wewnętrzne przymusy. Fundamentami cierpliwości są takie cechy jak akceptacja i spokój.


Warto zauważyć, że niecierpliwość w niczym nie pomaga, niczego nie ułatwia, ani nie przyspiesza — powoduje tylko nerwy i napięcia. Niezależnie od tego jak bardzo nam na czymś zależy i jak bardzo wciąż tego nie mamy — najlepsze, co możemy zrobić, to działać najlepiej jak potrafimy i spokojnie, cierpliwie przyjmować efekty we właściwym czasie.


Przejawy blokad: Poganianie się, napięcia, nerwica, częste i niepotrzebne zmiany. Człowiek niecierpliwy ma problem z czekaniem na efekty, więc często sabotuje swoje działania, niszcząc je, nim zdąży zrealizować się sukces. Wiele niecierpliwych osób widzi sens tylko w takich działaniach, które przynoszą szybkie efekty, a niestety nie wszystko da się w taki sposób osiągnąć. Szczególnie jeśli mówimy o rozwoju duchowym.


Przykłady afirmacji:

— „Opłaca mi się być cierpliwym”

— „Otwieram się na cierpliwość w moim życiu”

— „Wszystko, co najlepsze przychodzi do mnie we właściwym czasie”

— „Działając cierpliwie, osiągam coraz więcej”

Łagodność

Czakra: trzeciego oka

Łagodność wypływa ze spokoju, miłości, życzliwości i mądrości. Jest to podejście pełne wyczucia, empatii i delikatności. Wolność od konfliktów i cierpliwa wyrozumiałość dla innych. W gruncie rzeczy łagodność jest skutkiem działania jednocześnie wielu różnych Boskich cech, dlatego też zrezygnowałem z typowego opisu. Blokady czy obciążenia związane z brakiem łagodności wynikają przede wszystkim z zaburzeń w pozostałych, opisanych już cechach.


Przejawy blokad: Tendencje do bycia surowym, nadmiernie wymagającym, agresywnym, konfliktowym.


Przykłady afirmacji:

— „Mogę i potrafię być łagodny dla siebie/dla innych”

— „Otwieram się na łagodne podejście do siebie samego”

— „Inni ludzie mogą być dla mnie dobrzy i łagodni”

Mądrość

Czakra: trzeciego oka

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 35
drukowana A5
za 67.86