E-book
2.73
drukowana A5
28.44
Pozwól mi pozostać...

Bezpłatny fragment - Pozwól mi pozostać...


Objętość:
82 str.
ISBN:
978-83-8221-332-4
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 28.44

Opowiesz mi o tym, co myślisz, a ja posłucham, jeżeli tylko chcesz mi zaufać…

Dlaczego Tak?

Kim jestem? Może kimś, kto jest sam? Może jestem szczęśliwym człowiekiem i żyje sobie spokojnie? Tego nie wiem. Żyję tak, jakby jutra miało nie być, a przynajmniej się staram, mimo wielu przeciwnościom, staram się, naprawdę się staram. Czy jest ktoś, kto mógłby mi powiedzieć, kim jestem? Chyba nie, jestem przekonany, że nie ma kogoś takiego. Wielu ludzi po prostu wchodzi do mojego życia, robi bałagan i wychodzi, ale po co tak naprawdę to robi? Przecież ma swoje życie, to po co chce być w moim? Wiem, zapraszam go do siebie, bo brakuje mi kogoś czasami. Nie mam do kogo się odezwać, nie mam komu się zwierzyć. Więc zapraszam kogoś do mojego życia, on poprawia je, jest w nim, jest cudownie, ale po czasie wszystko się psuje, niszczeje i ta osoba odchodzi. Główny powód? Oczywisty… Ludzie. To ludzie niszczą czyjeś przyjaźnie, to oni nakładają Ci na usta nie twoje słowa, to oni robią wszystko, aby zniszczyć to, co łączy Cię z kimś, ale czy mają powód, aby to robić? Może po prostu robią to, bo nie podoba im się, że przyjaźnisz się z kimś, kto być może im się podoba, albo sami chcą się przyjaźnić z tą osobą. Nie rozumiem takiego czegoś. Dziwi mnie fakt, że ludzie zrobią wszystko, abyś nie odzywał się w szkole z nikim, żebyś siedział sam, wszędzie nienawiść i fałszywość. A ja co robię? Ja siedzę i zastanawiam się, czy czasem nie jest wstyd później tym ludziom, że mówili takie głupoty na twój temat. Może nigdy nie zrozumiem świata, ale na tę chwilę wiem, że na tej planecie są ludzie, którzy są warci naszego zaufania. Być może jeszcze nie poznaliśmy tych ludzi, ale czas pokaże, czy ludzie zmienią swoje postępowanie, czy dalej będą mówić o tobie same głupoty, których ty nawet nigdy nie zrobiłeś.

Wysłuchaj Mnie, A Ja Ci Zaufam

— Cześć- usłyszałem słodki głos. Podniosłem lekko wzrok i ujrzałem młodą, ładną dziewczynę. Patrzyła się na mnie swoimi pięknymi niebieskimi oczami. Była ubrana w spódnice i czarną koszulkę. Poznałem ją, była to moja bliższa koleżanka. Długo myśląc, powiedziałem: 
— Hej, jak tam? — zapytałem, patrząc się w jej oczy. 
— Wszystko dobrze, możemy porozmawiać?
-Dobrze. — powiedziałem, po czym zeszliśmy schodami w dół, w trakcie pytałem, o czym chce porozmawiać, ale nic mi nie powiedziała. Byłem szczęśliwy, a zarazem dziwnie się czułem, nie wiedziałem, co chce mi powiedzieć. Gdy już znaleźliśmy miejsce do rozmowy, zaczęła mówić: 
— Posłuchaj. Bardzo cieszę się, że Cię poznałam. Pomagasz mi i bardzo mi zależy, aby tak zostało — zdziwiony takimi słowami, wsłuchiwałem się dalej — Wiem, ile dla Ciebie znaczę, wiem też, że masz pewien problem… 
— Problem? Ja nie mam problemów — wtrąciłem się w słowo. 
— Słyszałam, co mówią inni, a w zasadzie nie mówią. Widzę, jak siedzisz sam… Co się stało?
Byłem zdenerwowany, jak mogła to dostrzec, nie widzi mnie na przerwach. Chyba… 
— Jeżeli coś się dzieje, powiedz mi, ja Ci pomogę…
W środku czułem smutek i szczęście. Czułem, jak co tak naprawdę czuje, zachciało mi się płakać, trudno mi było powstrzymać łzy. Patrzyłem w jej oczy i dostrzegłem zmartwienie, dostrzegłem to, że chce bardzo mi pomóc. Więc zacząłem:
-Chodzi o to, że miałem sprzeczki z osobami z klasy. Teraz nikt się do mnie nie odzywa. Dowiedziałem się paru rzeczy… Wszystkie mnie obgadują, wszystkie… Straciłem przyjaciółkę, stanęła po stronie reszty… Było mi smutno, ale zdałem sobie sprawę, że pewnie ona jest taka sama. Wyzywają mnie na każdym kroku, ale oczywiście księżniczki, one do niczego się nie przyznają. Chciałem iść z tym do pedagoga…
-Nie opłaca się, oni i tak z tym nic nie zrobią — wtrąciła.
-Też tak myślałem…
-Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. Jeszcze tylko pół roku i zapomnisz o nich na zawsze.
No właśnie pół roku, pół roku do wyjścia z tej szkoły, olania wszystkich i spokój. Tylko będzie mi brakowało właśnie jej.
-Wiem, że to nie będzie łatwe, ale dasz radę, musisz dać, a ja Ci z tym pomogę — powiedziała łamiącym się głosem.
Przytuliła się do mnie… Poczułem radość, czułem jakby ktoś mnie, złożył do kupy… Bardzo się cieszyłem, że mam kogoś takiego. Usłyszałem dzwonek, mówiłem, że nie chce tego opuszczać, jest jeszcze czas. Budzik dzwonił i dzwonił, musiał mnie w końcu wyrwać ze snu… Pięknego snu…

Miło Widzieć Twój Uśmiech

Wiele razy miałem te samo uczucie, uczucie, że jednak jest ktoś na tym świecie, komu na mnie zależy. Widząc Cię codziennie, widzę Twój uśmiech. Bardzo piękny. To on daje mi siły na kolejny dzień, siły, aby jednak pozostać tu i teraz, tu gdzie teraz jestem. Walczyć o to, co mam. Mówisz mi, że ludzie to nie są jedynie fałszywce. Są tacy, którzy nimi nie są, ale ja wiem, że niektórzy są nimi. Siedząc, czujesz, jak ktoś się na Ciebie patrzy, słyszysz czyjś śmiech. Dowiadujesz się, że na każdym kroku Cię obgadują, mówią, jakie masz wady, ale czy ktoś jest idealny? Nikt nie jest… Spotkałem się i spotykam na co dzień, z tym że ja mówię komuś, co myślę, a ktoś dalej to mówi i później się tego wypiera. Wtedy jest mi przykro… Czuję się źle. Ktoś, komu zaufałem, mówi wszystkim, co jest u mnie, co ja mówię… Codziennie widząc Cię, czuje wewnętrzne szczęście. Czuję radość. Twoje niby głupie skinienie daje mi trochę siły, poprawia mój dzień… Choć nie znamy się długo, ale wiem, że mogę na Ciebie liczyć. Myśląc teraz… Myśląc, jak to jest być kimś? Kimś, kogo praktycznie każdy lubi. Jak to jest? Czy wtedy czuje się lepszy? Czyje tę wyższość? Wiem, że pewnie i tak nigdy tego nie poczuje, ale mnie to nie obchodzi, bo wiem, że przynajmniej ty mnie lubisz. Mówię sobie, napisz: 
— Hej, jak tam u Ciebie?
Pisałbym, codziennie, ale czy z czasem nie pomyślisz: 
— Bosz, znowu on.
Boje się tego, ale czy warto, może nie? Muszę się przekonać, przekonać czy to prawda…

Spadam Bez Ciebie

Czasem sobie leżę i myślę: 
— Co by było, gdyby ludzie mnie nie znali, jak potoczyłoby się ich życie, a jak moje bez nich?
Wszystko składa się w jedno. Moje życie jest na torze porażek, nieszczęść i braku wsparcia. Zamknąć się w sobie? Może to jedyne rozwiązanie, ale czy dobre? Często niestety zostaje sam w trudnych chwilach. Wcale mi nie jest dobrze, gdy słyszę, że ktoś o mnie coś mówi, śmieje się ze mnie… Powiedzieć komuś, ale komu? Nikt i tak tego nie zrozumie. Nikt mi nie obiecywał, że życie będzie piękne, ale dużo osób obiecywało, że będzie na zawsze, a teraz? Właśnie nie ma nikogo. Tęsknię czasami za kimś, ale po chwili zdaje sobie sprawę, że przecież ta osoba żyje sobie beze mnie, prowadzi szczęśliwe życie, beze mnie. Bywa tak też, że chce uciec jak najdalej, żeby nikt mnie nie zobaczył, schować się i czekać aż to wszystko minie, ale nic nie mija. Ludzie i tak będą znać Cię od tej gorszej strony, mimo ile dobrych rzeczy dla nich zrobiłeś. Czy boję się zostać sam? Odpowiem, że nie. Może i brakuje mi czasami kogoś, do kogo mogę coś powiedzieć, odpowiedzieć o moim życiu, ale dam radę nawet sam. Pomoże mi w tym jedynie świadomość i marzenia, w które wierzę z całych sił… Kiedyś myślałem, że na pewno kiedyś będzie lepiej. Dalej tak myślę, ale „kiedyś” to daleka przyszłość. Na razie muszę żyć tak, żeby mi było dobrze. Innym może nigdy nie będzie pasować to, co ja uważam za dobre, ale dzięki tym, w co wierzę, czuję się szczęśliwy i żyje. Pomaga mi w tym muzyka. Pozwala mi zapomnieć o tych, którzy mnie opuścili. Leżę, ze słuchawek wydobywa się dźwięk ulubionej piosenki. Piosenki o smutku i nadziei na lepsze jutro. Może nie jestem sam na tym świecie, który ma takie problemy, ale może nie za dużo jest chłopaków, którzy mają tak jak ja. Chłopak z problemami. Głupio brzmi, ale taka jest prawda. Ciężko mi, a Ciebie tu nie ma. Nie ma i być może nigdy nie będzie… Może już na zawsze odeszłaś? Może już nie zależy Ci na mnie tak, jak zależało. Powiedz mi, dlaczego tak jest… Dlaczego spadam Bez Ciebie?

Popatrz Kim Jestem Bez Ciebie

Jak zacząć? Zacząć co? Historię życia? Życia, które jest dla mnie nie najlepsze? Może i to dobry temat. Temat na długie dni i samotne noce ze łzami w oczach… Dlaczego tak się stało? Dlaczego Cię tu nie ma? Widzisz moje łzy, a mimo to nie próbujesz znaleźć ze mną innego świata. Świata gdzie ty i ja tworzymy potężną przyjaźń, której nikt nie próbuje nam zniszczyć, ale wszyscy próbują niszczyć nasz świat. Nikt nie chce zaakceptować tego, co nas łączy. Jedyne co nam zostaje to się rozstać. Na zawsze. Może i krótkie rozmowy przez internet coś dają, ale ja nie akceptuje takiej przyjaźni. Boli mnie to, że za każdym razem ktoś coś mówi Ci i tłumaczy, że ja tak mówię. Nie lubię tego. Ktoś próbuje wmówić Ci, co ja takiego robię, a co ja robię? Nic. Nic dla tego świata. Nic co nie mogłoby zniszczyć to, co nas łączy… A co nas teraz łączy? Najwyraźniej wspólna klasa, do której chodzisz razem ze mną. Co można czuć po stracie kogoś bliskiego? Smutek? Żal? Gniew? Złość? Może i wszystko na raz. Wszystko, co możliwe czuję właśnie teraz. Łzy spływają powolutku z policzków. Czuję, jak moje serce bije szybciej, gdy tylko myślę, że już nie ma nas. Jestem tylko ty i ja. Dwa różne światy, a miało być idealnie. Idealny świat i tylko my. My na zawsze. Tak mówiłaś, a teraz nawet mi cześć nie mówisz. Jedyne mogę powiedzieć Ci, że nie żałuję żadnej wspólnej chwili razem. Twój uśmiech dawał mi sił, a teraz Twój wyraz twarzy jak patrzysz na mnie, osłabia mnie każdego dnia. Dnia bez Ciebie…
Teraz to jest mi smutno i chce Ci powiedzieć jedno:

Nienawidzę Cię za wszystko.

Za to, że dałaś mi cholerną nadzieje, z której i tak nic nie wyszło.

Za nieprzespane noce i litry wylanych łez.

Dlaczego tak myślę? Wszystko wytłumaczę. Gdy mówiłaś mi, że wszystko będzie dobrze, na pewno będzie lepiej, nigdy Cię nie opuszczę, dałaś mi nadzieję, cholerną nadzieję na lepsze. Płakałem, a ty pisałaś, że to złe i że mam się uśmiechać. Próbowałem. Wychodziło mi pokazywanie, że jest dobrze, ale było inaczej.

Myślę, że nie zauważyłbyś, że coś jest nie tak.

Uwierz mi, żyję, funkcjonuję, uśmiecham się, wygłupiam,

tylko wnętrze mam trochę poszarpane.

Powiedz mi, dlaczego tak jest? Dlaczego musiałaś odejść? Nie musiałaś, ale chyba nie zależało Ci na mnie. Na mojej przyjaźni. Na moim towarzystwie. Tęsknię, ale Ci tego nie powiem, bo masz mnie po prostu gdzieś i nawet nie patrzysz na mnie. Mogę udawać śmiech, mogę udawać uśmiech, jeżeli tylko o to poprosisz, ale jestem tylko człowiekiem i krwawię, gdy upadam, rozbijam się i łamię. Twoje słowa w mojej głowie, noże w moim sercu, odbudowujesz mnie, a potem się rozklejam, ponieważ jestem tylko człowiekiem. Człowiekiem bez Ciebie. Bez przyjaźni, Znajomych. Bez nikogo. Zalewam się łzami, a ty, jeżeli tylko chcesz to powstrzymać. Powiedz mi to. Powiedz, co czujesz, a ja już nigdy nie będę taki sam. Może nigdy Ci nie Zaufam. Może i tak będę taki sam… Sam na zawsze.

Wiem, że Cię potrzebowałem, tylko nigdy tego nie pokazałem, ale chcę z Tobą zostać, aż będziemy siwi i starzy. Tylko powiedz, że nie odejdziesz…

Znów Ciebie Tu Nie Ma..

Siedzę sam. Łzy płyną po policzku. Czuję, jakby moje życie nie miało sensu, a co ma sens? Moje marzenia, dzięki którym chyba jeszcze żyje. Nie wiem co mam robić. Bez Ciebie… Bez Twojego uśmiechu. Bez Twojego wsparcia. Bez głupiej nadziei na lepsze jutro. Co czuje? Jak by moje serce rozsypało się na milion kawałeczków, a ty wyrzuciłaś je na śmieci. Kim teraz jestem? Często sobie powtarzam, że jednak mam nadzieję, że wrócisz, że powiesz mi, dlaczego tak postąpiłaś, ale to tylko głupie myśli, przez które łzy płyną szybciej. Może nigdy nie będę mógł się z Tobą przywitać. Może nigdy już nie zobaczę Twojego uśmiechu, nie usłyszę Twoich słów, padających do mnie, ale mam nadzieję. Głupią nadzieję…

Humor? Nieobecny. Radość? Poszła na wagary.

Smutek? Jest. Miłość? Śpi. Przyjaźń? Pojawia się i znika.

Nadzieja? Obecna, ale bardzo chora.

Pomóż mi. Pomóż mi zrozumieć świat. Świat gdzie nie jestem już taki, jaki byłem wcześniej, uśmiechnięty, radosny… Może już na zawsze pozostanę sam, ze łzami i poduszką, która wszystko musi znosić. Pomóż mi. Proszę. Kolejny raz, kolejna łza, kolejne rozczarowana… Dlaczego tak jest? Dlaczego nie potrafię się podnieść? Dlaczego nie potrafię sam sobie na to odpowiedzieć? Ciągle siedzisz w mojej głowie. Siedzisz i patrzysz, co ja wyprawiam. Z każdą łzą ulatuje szczęśliwa chwila spędzona razem. Ulatuje i nie wraca. Wylatuje i już nigdy nie będzie takiej chwili jak ta.

Ciągle narzekasz. Chciałbyś, żeby było

inaczej, ale nie robisz nic, by tak się stało.

Często coś Ci nie pasuje. I codziennie

pojawia się jakaś drobnostka, która Ci przeszkadza.

Masz nadzieję, że czas coś zmieni i jutro będzie lepiej,

ale każde następne jutro staje się irytujące.

Nic Ci nie wychodzi. Ludzie się czepiają.

Stwarzasz kłótnie. Wszystko się sypie.

Zaczynasz krzyczeć. Wątpisz ze wszystko.

Bez Ciebie czuję się rozdarty niczym żagiel podczas sztormu. Bez Ciebie jestem po prostu smutną piosenką. Jestem po prostu smutną piosenką…

Nie będę tym się przejmować…
To znaczy, będę, ale udam, że nie.

Uczucie smutku uderza we mnie coraz mocniej. Łzy spływają po policzku. Chyba nigdy nie przestaną płynąć.

Jesteś autorem najpiękniejszych

chwil mojego życia.

Tysiąc lat, tysiąc mil poprzez świat, tylko po to, aby zobaczyć Twój uśmiech. Byłaś daleko, daleko zbyt długo.

Powiedz Coś

Cześć. Jestem chłopakiem. Chłopakiem z problemem. Może i to nie dobrze powiedziane. Nie mam problemów, a bynajmniej mówię, że nie mam. Życie pokazało mi się od złej strony. Pokazało mi, że nigdy nie będzie kolorowo i pięknie, ale nikt mi tego nie obiecał. Mam może jeden problem, z których borykam się od bardzo, bardzo dawna. Nie potrafię go rozwiązać. Nikt nie chce mi pomóc. Zawsze, gdy ktoś próbuje, nie wychodzi mu to dobrze. Mówi mi, że przecież powinienem się cieszyć, że jestem tu, jestem zdrowy i mam szczęśliwą rodzinę. Mam to wszystko, ale problem dalej jest. Dotyczy on przyjaciół, znajomych. Nigdy nie zawarłem przyjaźni na długo. Zawsze kłócę się z kimś. Główne to z mojej winy, bo nie zawsze potrafię dotrzymać słowa. Przyznaję się do tego od razu, gdy powiem komuś coś, co obiecałem nie mówić. Chyba że zapomnę. Wtedy ta osoba traci do mnie zaufanie, już nigdy nie mówi mi co u niej, już nigdy nie odzywa się do mnie. Dlaczego? Bo już nie potrzebuje mnie. Mimo wielu rzeczy, dobrych rzeczy, i tak pamięta tą jedną, której żałuję. Nigdy nikt nie jest w stanie zatrzymać obietnic dla siebie. No, chyba że siedzi sam i nikt do niego się nie odzywa. Wtedy to całkiem inna sytuacja.
Szkoła. Hmm… Raczej szkoła przetrwania… Tam wszystko się głównie psuje i niszczy. Mówię tu o przyjaźni i znajomościach. Każdy może nam czegoś zazdrościć. Ja też paru osobą zazdroszczę ubrań, wyglądu, ale mimo to nie idę i nie mówię kłamstw na czyjś temat. Spotkałem się nie raz, nie dwa, a kilka razy, z tym że ktoś po prostu nagadał na mnie mojej koleżance, czy przyjaciółce, że coś ja tam powiedziałem, że ja coś tam zrobiłem, a ja nic nie robię, a ta niby koleżanka komu wierzy? Oczywiście, że nie mnie. Woli uwierzyć w to, co mówią inni, ale niestety takie jest życie. Można zazdrościć dużo, ale znajomości z kimś raczej się nie powinno, a zwłaszcza nie powinno się jej psuć i rozpowiadać innym kłamstw.

Nadszedł czas by uporządkować swoje życie,

wyrzucić niepotrzebnych ludzi i iść do przodu.

Powiedz mi, co masz do mnie, a nie udawaj kogoś, kim dla mnie nie jesteś.

Nikt nie widzi Twojego cierpienia,

nikt nie widzi Twojego smutku,

nikt nie widzi Twojego Strachu,

Ale wszyscy widzą Twoje błędy

Dziękuję tym, co nigdy mnie nie zdradzili, a tym, co udają, mogę powiedzieć jedno: 
— Mów co chcesz, ale pamiętaj, że karma zawsze wraca, a zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 2.73
drukowana A5
za 28.44