E-book
6.83
drukowana A5
Kolorowa
33.02
Powrót dziwolaków

Bezpłatny fragment - Powrót dziwolaków


Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8221-710-0
E-book
za 6.83
drukowana A5
Kolorowa
za 33.02

W codziennej bieganinie postarajcie się znaleźć chwilę, żeby popatrzeć, jaki piękny jest otaczający nas świat, jakie cuda potrafi stworzyć natura, a wyobraźnia podpowie Wam fantastyczne historie o tych dziwnych tworach.


Moja mała Wnuczka, widząc dwa listki zwisające z drzewa na prawie niewidocznych nitkach pajęczyny powiedziała, że pajączki robią dekoracje na urodziny swojego przyjaciela.


Miejcie przez całe życie tę wyobraźnię dziecka.

moim wszystkim Wnuczkom i Wnukom


w parku mużakowskim

Przyjaciele

Mały jelonek w dzień na polanie

ćwiczył skakanie przez duży kamień.

Wtem słońce czarna zakryła chmura

i rozpętała się awantura.


Błyski i huki przy tym ulewa.

Wiatr bezlitośnie uderzał w drzewa,

postrącał liście, szarpał gałęzie

i straszna ciemność nastała wszędzie.


Mały jelonek drżący i mokry

ryczał ze strachu, aż w końcu ochrypł.

Usłyszał wtedy ciche wołanie

drzewa, co stało na tej polanie.


„Chodź tu, jelonku, ja cię osłonię

ciągle mam dużo liści w koronie,

nie przejdą przez nie ulewne deszcze.

Popatrz koło mnie wciąż sucho jeszcze.”


Pobiegł za głosem jelonek mały

ze strachu jeszcze mu nóżki drżały.

Na suchej ziemi upadł znużony.

Zasnął zakryty dachem zielonym.


Parę lat przeszło. Mały jelonek

wyrósł na byka. Rozgałęzione,

wielkie poroże na głowie nosił,

niczym koronę. Jak fama głosi


wszystkie zwierzęta go szanowały,

bo sprawiedliwy był i wytrwały.

Miał dumną postać, a serce złote,

i był łagodny jak mały kotek.


Znajome drzewo kochał jak brata.

To w jego cieniu przez wszystkie lata

zwykł odpoczywać, kiedy zmęczony

wracał z wycieczek w odległe strony.


Kiedyś, gdy drzemał w przyjaznym cieniu,

wicher się zerwał i w okamgnieniu

ciemność zasnuła niebo i ziemię.

Zerwał się jeleń i z przerażeniem


patrzył jak drzewo, co przyjacielem

wiernym mu było, z którym tak wiele

burz i zamieci razem przeżyli,

gnie się i trzeszczy, i już się chyli


do samej ziemi jakby za moment

miało się złamać. „Szanse znikome”-

pomyślał — „ale udać się może”

i podparł drzewo swoim porożem.


Wiatr szarpał drzewem lecz teraz miało

mocne podparcie, więc pewnie stało.

Całą noc jeleń z burzą się zmagał.

Kiedy ucichła, straszny bałagan


pozostawiła. Gałęzie, liście,

zwały żołędzi, jarzębin kiście

zasłały łąkę grubą pierzyną.

A gdy w spokoju czas jakiś minął,


jeleń wolniutko odszedł od drzewa.

Poczuł jak jego głowę owiewa

leciutki wietrzyk. Spojrzał pod nogi

a tam leżały przepiękne rogi,


Nawet nie poczuł jak wiatr je łamał.

Wspierając drzewo w bezruchu zamarł.

Teraz dopiero poczuł zmęczenie

i radość z tego, że drzewa cieniem


będzie się cieszył jeszcze przez lata.

Niespodziewanie pod koniec lata

na drzewie wyrósł zupełnie nowy

konar o kształcie jeleniej głowy.


Tak wdzięczne drzewo podziękowało

za to, że straszną burzę przetrwało.

Pomnik przyjaźni, co przetrwa burze,

dziś podziwiamy w żywej naturze.

w parku mużakowskim

Aniołek

Skakały aniołki po obłokach.

Urządziły zawody w podskokach,

który skoczy wyżej, który dalej.

Bawiły się przy tym wspaniale.


Kiedy im się już skoki znudziły,

to się w berka kucanego bawiły,

ale kiedy także ta zabawa

przestała być niezwykle ciekawa,


mały aniołek krzyknął; „Dlaczego

nie można się bawić w chowanego?

Przecież tyle obłoków dokoła,

więc zabawa może być wesoła”.


I tu skoczył aniołek za chmurkę,

potem wspiął się na nią jak na górkę

„Tutaj jestem, a kuku, aniołki”

A aniołki aż fiknęły koziołki.


„Fantastycznie. Gramy w chowanego”.

Mały liczy. „Już! Znajdę każdego,

co się ukrył między obłoczkami”.

Skoczył, ale nie trafił nóżkami


w chmurkę, którą wiatr przesunął trochę,

machnął tylko rączkami i z furkotem,

spadł i zawisł, ale o tym nie wie,

że w parku mużakowskim, na drzewie.


Myśli sobie „kryjówka wspaniała,

ale czy aniołków grupka cała

nie będzie się czasem zbytnio lenić

i poszuka mnie tutaj, na ziemi?”


No i czeka mały aniołeczek.

Czasem w lecie słońce go przypiecze,

czasem śniegiem przysypie go zima,

a aniołków wciąż ni ma i ni ma.

Wrocław, ul. Lotnicza, przed hotelem „Ibis Budget”

Dzik i chłopiec

„Kto spotyka w lesie dzika,

ten na drzewo zaraz zmyka.”

Chłopcy czytali wierszyki,

potem zbierali patyki.


Z patyków łuki i strzały

zrobili. Kury gdakały

na podwórku więc im piórka

wyrwali, po czym z podwórka


uciekli. Poszli do lasu,

a że mieli dużo czasu

to zrobili pióropusze.

I co dalej? Już nie muszę


chyba dalej opowiadać

jak wyglądała zabawa.

W każdym razie wrzaski, krzyki

wypłoszyły z lasu dziki.


Małe dziczki przestraszone

uciekały w jedną stronę,

chłopcy w drugą. Nagle jeden

wyprzedził całą czeredę.


i na drzewo w mig się wdrapał.

Rad, że chociaż się zasapał,

to nie poszły do szuflady

pana Brzechwy dobre rady.


Dzik wierszyka nie przeczytał,

więc gdy zlękniony umykał,

pomyślał, że przed pościgiem

schroni się na drzewie migiem.


Tak zrobił. Stanął jak wryty.

Obok, w listowiu zaszyty,

na gałęzi siedział chłopiec.

Dzik się zatrząsł, oparł o pień.


Obaj ze strachu zamarli

i choć już liście opadły,

boją się ruszyć, więc pewnie

zostaną już na tym drzewie.


Wrocław, ul. Lotnicza

Krasnal

Przyjechał raz do Wrocławia

krasnal. Chociaż się obawiał,

że swoich krewnych nie pozna,

bo dawno urwał się kontakt,


jednak słysząc o tym mieście

że życzliwe, że tu szczęście

znalazła cała rodzina,

postanowił się zatrzymać,


odnowić rodzinne więzi,

powspominać, pogawędzić

po czym ruszyć w dalszą drogę

nie zważając na pogodę.


Gdy z pociągu wysiadł krasnal,

oszołomił go gwar miasta,

tramwaje i samochody,

tłumy ludzi starych, młodych,


tyle domów, tyle świateł

krasnal się za głowę złapał,

żeby lepiej to ogarnąć

zatrzymał się pod latarnią,


lecz niewiele brakowało,

zdeptano by postać małą.

Krasnal się rozejrzał wkoło

ujrzał drzewo, więc wesoło


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
Kolorowa
za 33.02