E-book
12.6
drukowana A5
33.9
drukowana A5
Kolorowa
58.07
Powidoki

Bezpłatny fragment - Powidoki

— tam i z powrotem

Objętość:
105 str.
ISBN:
978-83-8440-990-9
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 33.9
drukowana A5
Kolorowa
za 58.07

Od autora

Drogi Czytelniku,

mam zaszczyt zaprosić Ciebie w podróż w najgłębsze zakamarki ludzkiej natury — tam gdzie emocje splatają się z codziennością, a myśli i uczucia zostawiają swoje subtelne ślady. Wiersze powstały na przestrzeni wielu lat, inspirowane relacjami międzyludzkimi, bliskością natury i najbliższymi sercu książkami. To poezja prosta w słowie, a zarazem pełna egzystencjonalnych refleksji, miłości i ulotnych chwil — jak tytułowe powidoki. Dopełnieniem całości są autorskie obrazy. Moją twórczość dedykuję J.

„Któregoś dnia spotkasz kogoś wyjątkowego, kogoś, kto rzuci cię na kolana jednym uśmiechem. Kogoś, kto zniewoli twoją duszę jednym spojrzeniem pięknych oczu. Nagle kula ziemska przechyli się na swojej osi i wskaże właśnie na nią. I będziesz wiedział, że spotkałeś swoje przeznaczenie.” — Kerrelyn Sparks, Zakazane nocne z wampirzycą.


„I felt there was no point in telling anyone anything that was happening inside of me.” ― Christa Wolf.


„Twoja skóra mój całun
Twój zapach to nałóg
Twoje dłonie spokojne
Nie zwiastują szkwału
Usta biorą co chcą
Razy zadając ciału
Twoje oczy zapowiedź

Styczniowych upałów” — fragm. piosenki Sepleń, Matylda/Łukasiewicz.

Instagram: fractasoul

https://www.instagram.com/fractasoul/

Powidoki — tam

Powidoki

Wieczne mroki

W tym chaosie

Twoje kroki

W tym szaleństwie

Blaski, cienie

Łuny światła

Twe objęcia

Me westchnienie

Balsam dla duszy

Twe spojrzenie

Jak zaklęcie

Jedno palca skinienie

Jedno ciche uniesienie

Moich myśli wytchnienie

Na dłoniach promienie

Poczuj wreszcie dyskretne

Ożywienie

Jak wilgotne powietrze

Jak mech na policzkach

Jak melancholijne oka mgnienie

Poczuj wtem aksamitne

Oczyszczenie

„Orion”

Patrząc w niebo rozpoznaję

Konstelację…

Mój drogi Orionie

Tak, znowuż masz rację…

W górach

W górach moją twarz osmagał wiatr

Robiąc przy tym duszy zwiad

Wtem odnalazł się Twój ślad

Pomyślałam: Znowu…

Ach…

Jak mgła

Chcę Cię objąć jak poranne mgły

Unoszące się niespostrzeżenie

Chcę rozproszyć w Twojej głowie

Nieskończone, mroczne cienie

Jak niebo

W sumie to nie ma nic prostszego

Niż czarne niebo…

Bezkresne niczym czas

W tej prostolinijności

Nie widzę już Nas

Jak krajobraz

Chcę być jak krajobraz…

Przy którym mentalnie odpływasz...

Tylko Ty tak delikatnie mnie szeptem okrywasz

Księżyc

Patrzę na księżyc i widzę Ciebie

W podmuchach wiatru

W ukrytym niebie

W tym nieboskłonie

Srebrzystych gwiazd

Czekam z tą myślą

Czekam na brzask

Kosmos

Kosmos z Tobą dziś przemierzę

Lecz z niczego się nie zwierzę

Nieodkryte są mej osobowości

Rubieże…

Jesień w górach

Góry pokrywa rdza

One zardzewiały

Jakby skorodowały

Pryzmat przyrody

Kiedy ranne wstają zorze

Finezyjnie się położę

Kiedy liście lecą z nieba

Tylko błękit mi potrzeba

Akwamaryn, tańce chmur

W wirze drzew wiele dziur

W firmamencie, nieboskłonie

Moje lęki uchwycone

Biegnę tam gdzie już wszystko…

Jest skończone

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 12.6
drukowana A5
za 33.9
drukowana A5
Kolorowa
za 58.07