Sięgając po „Pogoń za Jackiem” Kamila Rycerza, spodziewałam się sprawnie skonstruowanego kryminału z lokalnym kolorytem. Otrzymałam jednak coś znacznie bardziej złożonego – opowieść, która pod płaszczykiem intrygi prowadzi czytelnika w głąb pamięci miasta, jego legend i współczesnych paradoksów. To powieść, w której sens tytułowej „pogoni” okazuje się o wiele szerszy niż tylko śledztwo.
Tytuł odsyła bezpośrednio do legendy o rzeźbie Jacka znajdującej się na ratuszu w Siedlce – młodego kowala, który według miejscowej opowieści został uwieczniony w figurze dźwigającej ciężar swojego grzechu. Ten motyw dźwigania – fizycznego i moralnego – staje się osią interpretacyjną całej powieści. „Pogoń za Jackiem” więc to nie tylko tropienie historycznej zagadki czy rodzinnych sekretów Ogińskich, to również próba zrozumienia, co naprawdę niesiemy na własnych barkach: winy, ambicje, żal, niespełnione marzenia. Autor bardzo umiejętnie wykorzystuje lokalną legendę jako metaforę ludzkiej kondycji.
Fabuła została skonstruowana wokół dziennikarskiego śledztwa. Leszek po zagadkowej śmierci znajomego - nomen omen piosenkarza z kręgu tej tanecznej muzyki - próbuje rozwikłać tajemnicę rodziny Ogińskich i zagadkowego skarbu. Nie przypuszcza jednak, że trafi w sam środek afery, której macki sięgają poza granice kraju. Akcja rozwija się dynamicznie, ale nie traci przy tym warstwy refleksyjnej. Twórca prowadzi narrację tak, że czytelnik z jednej strony podąża za zagadką skarbu i rodzinnych tajemnic, z drugiej zaś stopniowo zaczyna dostrzegać, iż prawdziwy ciężar tej historii leży gdzie indziej. Złoto, kosztowności, historyczne sekrety – to wszystko działa na wyobraźnię. Jednak finał pozostawia nas z wyraźnym, niemal cichym przesłaniem: najcenniejszym skarbem nie jest to, co można ukryć w szkatułce, lecz człowiek, który stał się dla nas najważniejszy. Bliskość, relacja, obecność – to one okazują się wartością trwałą, w przeciwieństwie do legendarnych bogactw.
Istotnym i zaskakująco trafnym elementem powieści jest obecność disco polo. W wielu kontekstach ten gatunek bywa traktowany z pobłażaniem, jako synonim kiczu czy estetycznej prostoty. Rycerz nie kpi z niego ani nie idealizuje – pokazuje go jako integralny fragment współczesnej tożsamości małego miasta. Disco polo w tej historii to nie tylko tło wydarzeń; to rytm codzienności, puls lokalnych imprez, symbol kultury, która – choć prosta i bezpretensjonalna – jest autentyczna. Kontrast pomiędzy mroczną legendą Jacka a energetycznym, chwilami naiwnym brzmieniem tej muzyki tworzy interesujące napięcie. Przeszłość i teraźniejszość nie walczą tu ze sobą – one współistnieją, czasem zgrzytliwie, ale prawdziwie.
Na osobną uwagę zasługuje styl autora, który pisze językiem prostym, komunikatywnym, pozbawionym zbędnej ornamentyki, a jednocześnie sugestywnym. Jego opisy miasta są konkretne, osadzone w realiach, dzięki czemu przestrzeń staje się niemal namacalna. Narracja jest dynamiczna – dialogi brzmią naturalnie, a tempo akcji utrzymuje czytelnika w napięciu. Co ważne, prostota stylu nie oznacza uproszczenia problemów. Pod warstwą przygodowej fabuły kryje się refleksja o pamięci, odpowiedzialności i o tym, jak łatwo gonić za iluzją, tracąc z oczu to, co naprawdę istotne.
„Pogoń za Jackiem” to powieść, która zręcznie łączy kryminał, lokalną legendę i współczesny folklor kulturowy w spójną całość. To historia o pogoni – za prawdą, za skarbem, za wyjaśnieniem przeszłości – ale przede wszystkim o pogoni za sensem. A kiedy opadnie kurz śledztwa i ucichnie rytm disco polo, zostaje cicha myśl: być może największym ciężarem nie jest wcale kula, którą dźwiga kamienny Jacek, lecz nasze własne wybory. I być może największym skarbem jest ten, którego nie trzeba szukać – bo jest tuż obok.