Szczególną dedykację kieruję do osób, braci,
Którzy nigdy nie zwątpili w ideał miłości, człowieczeństwa i poezji.
Dziękuje Tobie, M. za uczucia, które dzięki Tobie doznałem.
Krótka przedmowa
Co było przyczyną tego, że kiedyś zabrałem się za tworzenie poezji? Przede wszystkim było to uczucie miłości. Dzisiaj taką miłość nazwalibyśmy platoniczną lub ułudną. Osobiście wolałem określenie romantyczną. Uczucie być może beznadziejne. Wtedy się takie nie wydawało. To ono było moim motorem napędowym, dzięki któremu szare dni nabierały koloru, a kolor nabierał dodatkowej barwy, smaki nabierały aromatu, a zapachy intensywności. Czy te wiersze są oryginalne i dobre? Raczej nie. Nie jestem Cyprianem Norwidem lub Krzysztofem Kamilem Baczyńskim, aby tworzyć poezję, która w przyszłości będzie nosić nazwę narodowa. Znajdują się tu banały i proste rytmizacje, jednak tworzone od serca, pod wpływem uczuć. Większość z nich dotyka tematu nieszczęśliwej, odrzuconej miłości. Mam świadomość, że jest to uczucie, które na pewnym etapie życia dotyka każdego człowieka. Każda osoba musi tego doświadczyć. Jednak w pewnym momencie człowiek musi się z tego otrząsnąć. Odpowiedzią Wielkich Romantyków na Powstanie Listopadowe był wielkie dramaty, Nie-boska komedia, Kordian i Dziady. Moją odpowiedzią na wydarzenia przeszłości jest ten skromny tomik poezji, który zawiera również dramat, wzorujący się na wyżej wspomnianych dziełach poetów. Myślę, że dużo do myślenia daje dedykacja. Jest skierowana do osób, które okazywały się moimi życiowymi braćmi, pomimo tego, że nie łączyły nas więzy krwi i pokrewieństwa. Są to osoby nieraz bardzo różne, o odmiennych charakterach, jednak dla mnie pozostają najcenniejszym skarbem, jaki udało mi się znaleźć na tym świecie. Litera “M” w dedykacji odnosi się do osoby, dzięki której wszystkie te utwory powstały. “Jestem Ci za to ogromnie wdzięczny. Być może ten tomik dotrze także do Twoich rąk”. Dodatkowo wspomnę, że najbardziej zaskoczyło mnie to, jak trudne jest napisanie książki. Jednak zawsze miałem z tyłu głowy cytat z mojego ulubionego filmu, który wywarł ogromny wpływ na moje życie. Mowa o Stowarzyszeniu Umarłych Poetów i cytat Johna Keatinga, nauczyciela literatury: ,,Pamiętajcie, że słowa i idee mają moc zdolną zmienić świat”. Trzeba o tym pamiętać. Możemy zmieniać świat, a nawet musimy. Jedyne czego potrzebujemy to wiary oraz marzeń. Jeśli nie będziemy wierzyć, że możemy to nic z tego. Każde działanie bierze początek w marzeniu, drobnej myśli w głowie człowieka, która jest w stanie podpalić świat. Wiersze poprzedza cytat Georga McAllistera, nauczyciela łaciny, który twierdził, że serce nie opętane zwodniczymi marzeniami to serce człowieka naprawdę wolnego i szczęśliwego, a ja, powtarzając za Keatingiem odpowiadam: „But only in their dreams can men truly be free…". Myślę, że najlepszym podsumowaniem całego tomiku, będzie fragment mojego ulubionego wiersza poety, Adama Mickiewicza pod tytułem “Do *** na Alpach w Splugen 1829”:
Nigdy, więc nigdy z tobą rozstać się nie mogę!
Morzem płyniesz i lądem idziesz za mną w drogę,
Na lodowiskach widzę błyszczące twe ślady
I głos twój słyszę w szumie alpejskiej kaskady,
I włosy mi się jeżą, kiedy się oglądam,
I postać twoją widzieć lękam się i żądam.
Poezje
„Show me the heart ufettered by foolish dreams and I’ll show you a happy man.”- George McAllister
Nostalgia
„Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie- zaczniecie tęsknić.” — J.D Salinger
Tam, za ciemności zasłoną,
Tuż za Górą Strażniczką,
Powietrze ze słodką wonią,
Za wiatr ten, oddałbym wszystko.
Na zawsze wyryta w sercu,
Często we snach nawiedza,
Pamięć o tamtym miejscu,
Które w tych snach zwiedzam.
Gdy w piórze brak natchnienia,
Gdy w głowie szumi żałość,
Stamtąd Me wspomnienia,
Przez to czuję słabość.
Ściany jak ze złota — stare, podrapane,
Dziś je widzę piękniej, przez nostalgii oczy,
Te państwa, które często były poszarpane,
Tutaj ewidentnie, nostalgii duch kroczy.
Serce biło często jak u szalonego,
Gdy serce tęskniło do serca innego,
Teraz dałbym wszystkie młodości atuty,
By poczuć na chwilę, tamte serca trupy.
Serce każe wracać za każdym porankiem
Lecz, czy to możliwe? Czy to Mnie pociesza?
To miejsce niewinne jak Święta z Barankiem,
Kończmy — to tylko serce z nostalgią się miesza.
Prawdziwe szczęście
„Pluń na wszystko, co minęło: na własną boleść i na cudzą nikczemność. Wybierz sobie jakiś cel, jakikolwiek i zacznij nowe życie.” — Bolesław Prus
Jak szczęśliwe jest serce nieznające kochania smaku,
Jak szczęśliwe, gdy nie zna miłości zapachu,
Jest jak słońce na czystym i błękitnym niebie,
Nic nie zna, nie czuje, nie tęskni do Ciebie.
W nocy sen spokojny, bez serca wyjącego,
Które dzień i noc tęskni do Twojego,
W ciemności się zanurza i o tym nie myśli,
By chodzić i zrywać twej miłości kiści.
A Ty kobieto — pusty manekinie,
Wiem, że nie jeden za Ciebie zaginie.
Wiedz, że w sobie masz tylko dobroć małą,
I potrafisz kochać tylko siebie samą.
Te słowa okrutne, lecz prawdą być musi,
Że to wielu mężczyzn porywa i kusi,
By zdobyć Cię jak twierdzę, której grube mury,
Powodują u nas ten humor ponury.
Bóg stworzył ten zamek, niech Bóg go zdobędzie,
Lub da reszcie ludzkości do tego narzędzie,
By twierdzę tę zdobyć i mury obalić,
Lub tym, że się nie kocha radować się i chwalić.
Wędrówka
„Nie każdy błądzi, kto wędruje.” — J.R.R. Tolkien
W noc ciemną, lub tuż przed świtem,
Ponad drzewami mglista zasłona,
Gdy lasy i łąki ciemnością okryte,
Tam para ze snu wybudzona.
Czy w lesie tutejszym zło się nie czai?
Pyta dziewczyna stroskana,
Młodzieniec zaraz latarnię pali,
„Spokojnie” — mówi- „Kochana”.
Idą wciąż razem, za ręce trzymani,
Dokoła drzewa ponure,
Mgła bardzo gęsta oczy tumani,
Straszną tworząc naturę.
Głęboko w głąb lasu, dzikie słychać wycie,
Dziewczyna blednie, truchleje,
Tam wielka armia oddała życie,
W walce o przyszłą nadzieję.
Lecz nawet po śmierci zabrakło pokoju,
Miejsca bitwy wciąż straszą,
Duchy w strachu i wielkim znoju,
W ciemną noc ciągle płaczą.
Na wzgórzu za lasem stoi kaplica,
Nieśmiało rzuca młodzieniec,
Drżącą ręką dotyka lica,
Na głowę nakłada wieniec.
Nie rób nic, tylko chwytaj
Capre diem or Memento Mori- all the same.” — Me
Każdy trup przed śmiercią dwa słowa wyje,
Carpe diem,
Kiedy życie ulotne jak wieczorny cień,
Chwytaj dzień,
Gdy codzienność cię nuży, jak najszybciej wiej,
Sieze the day,
Bo kiedyś twe życie odleci jak motyle,
Łap ulotne chwile,
Jak uschną liście na codziennych drzewach,
Do melodii życia śpiewaj,
Twe życie przeminie, nim dwa razy mrugniesz,
Pod nicością się ugniesz.
Dla tej, którą kocham już trzy miesiące
„Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.” — Adam Mickiewicz
To dla Ciebie ten poemat,
Krótki i może zabawny,
To mojej miłości emblemat,
Lecz, tak jak Ty — bardzo ładny.
Zaczęło się to w luty
Zgrało się z wojny wybuchem,
Kiedy chodziłem po asfalcie lodem skutym,
Wydawało mi się to odruchem.
Razem w szkole siedzieliśmy,
I o sobie nie myśleliśmy,
Gdy nadszedł dzień nagły,
Teraz droższy mi niż szmaragdy.
Zacząłem do Ciebie wzdychać po nocach,
Utknąłem, jakby w twoich pięknych oczach,
Gdy me serce Cię oglądało,
Od razu szybciej bić zaczynało.
Lecz czarne chmury nadpłynęły szybko,
I uczucie moje do Ciebie zanikło,
Bo mój problem leżał w zazdrości,
I odbierał mi z mojej godności.
Uczucie to jak każde w moim życiu,
Okazał się być platoniczne,
Jednak coś zmieniło w moim ciągłym byciu,
To nawet całkiem ironiczne.
I nadszedł dzień, którego nie zapomnę,
Nie wiem, czy to było rozsądne,
Wszystko na jedną postawiłem kartę,
A moje serce zostało wtem wydarte.
Pierwszy kwietnia — dniem szczególnym się okazało,
Również dlatego, że świat śniegiem zasypało,
Lecz to mojego uczucia nie ostudziło,
Nawet trochę mi się nie znudziło.
Przy wyjściu na Ciebie czekałem,
O tym, co powiedzieć — myślałem,
Lecz ty nie nadchodziłaś,
Może drogi zmieniłaś?
Poszedłem sprawdzić, co się takiego stało,
Co się wydarzyło, co cię zatrzymało,
Gdy Cię z kolegą siedzącą zastałem,
Ogromne ilości strachu złapałem.
Czyli nie będzie mojego wyznania?
Nadchodzi długi weekend żałowania,
Wtem wykorzystałem szansę mą ostatnią,
I Cię poprosiłem na rozmowę prywatną.
Co Ci powiedziałem?
Zabij — nie pamiętam,
Wiem, że dużo więcej chciałem,
Lecz wpadłem w twojej piękności odmęta,
Byłem w Tobie bardzo zakochany,
Powiedziałem — tak bardzo zestresowany,
Byłem trochę jak otępiały,
Wtedy zmysły do ucieczki namawiały,
I co mam odpowiedzieć?
Zapytałaś zmieszana,
A niby skąd miałem wiedzieć?
Chciałem tylko ustalić jakość zakochania,
Odpowiedzi od Ciebie żadnej nie wymagam,
Chociaż w środku przez to psychicznie wysiadam,
Musiałem to powiedzieć,
Musiałaś o tym wiedzieć,
Dalszy okres tego uczucia?
Można porównać go do zatrucia,
W nocy z twojego powodu nie sypiałem,
Bo tak bardzo się w Tobie zakochałem.
Potem jednak ciężkie nadeszły dla mnie czasy,
Dokoła ludzi kochało się masy,
Ja na wiadomość od Ciebie czekałem,
Kolejny powód, dlaczego nie spałem.
Wtedy pewnego ranka piątkowego,
doznałem szczęścia tak niesamowitego,
Bo odpowiedziałaś na moje wiadomości,
A ja myślałem, że jesteś cała na mnie w złości.
Trzydziesty maja jest, kiedy to zapisuje,
Jedyną miłość tylko do Ciebie nadal czuję,
Lecz, czy pokochany zostanę w przyszłości?
Czy ta piękna dziewczyna znowu mnie odtrąci?
Kiełkujące cierpienia