E-book
27.3
drukowana A5
44.44
Poezja Mego Życia TOM IV

Bezpłatny fragment - Poezja Mego Życia TOM IV

Objętość:
91 str.
ISBN:
978-83-8245-893-0
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 44.44

Wstęp

Powstała kolejna część mojej poezji pt. Poezja Mego Życia XXI wieku, w dobie pandemii, początek życia na emigracji, tom IV, który prezentuje wiersze, opowiadające o życiu, które powstały na emigracji, w dobie Koronawirusa. Moja poezja przybrała formę edukacyjną, która ma pokazywać ludziom drogę wyboru, oprócz tego ma pokazywać błędy człowieka, jak również uświadamiać społeczeństwu, że warto walczyć o lepsze jutro. Taka właśnie będzie moja twórczość. Będzie pokazywać młodym, że pomimo mrocznych dni w naszym skromnym życiu można odnaleźć słońce, nadzieję na przetrwanie całej pandemii i siłę do walki o lepsze życie.

Monika Wojcicka.

Bieda

Bieda zapukała do naszych drzwi,

poczuliśmy co to znaczy głód i strach,

odczuliśmy narost rachunków,

los dał nam srogą nauczkę!


Los dodaje nam

z każdym dniem mądrości.

W naszym kraju nie będzie już lepiej,

w naszym kraju nie będzie już łatwiej.


Coraz więcej można zobaczyć

na ulicach miasta bezdomnych,

coraz bardziej podrożała żywność,

coraz bardziej brakuje pieniędzy na życie,

coraz trudniej w naszym kraju

można otrzymać

dobrze płatną pracę.


Niedługo narodzi się nędza na ulicach,

niedługo dojdzie do wojny domowej,

cała ta pandemia to jakaś kpina,

powstała tylko w jednym celu,

żeby zniszczyć nasze człowieczeństwo.


Z każdym dniem

będzie coraz gorzej,

a to jest dopiero początek!

Będzie coraz ciężej,

ludzie zaczną tracić

swoje domostwa,

ludzie zaczną tracić

swoją godność.


Zaczną żyć na ulicy

jak jakiś bezdomny człowiek!

To wszystko co się teraz dzieje,

prowadzi właśnie do tego,

tak na prawdę nikt

już nie ma bezpiecznej posadki,

gdyż oni chcą po prostu

zniszczyć ludzkość!


Trzeba zrobić wszystko,

żeby przetrwać te ciężkie czasy,

mi już los dał mocne lanie po tyłku,

niestety trzeba wziąć się w garść,

przestać żyć za darmo!


Ludzie muszą mieć pracę,

ludzie muszą pracować,

ludzie muszą godnie zarabiać,

po to, żeby poczuć swoją wartość,

po to, żeby poczuć bycie człowiekiem.


Bieda na ulicach

jest z każdym dniem widoczna!

Wrogość ludzi do siebie

stała się już nawykiem!

Musimy jakoś

normalnie funkcjonować,

musimy zrobić wszystko,

żeby skończyć z pandemią,

musimy przerwać łańcuch

powstałego idiotyzmu!


Zrozumieją to Ci,

których to już dotyka,

gdyż w Polsce już nie będzie dobrze!


Beztroskie czasy już się skończyły,

sielanka już nie ma na znaczeniu,

teraz należy być silnym psychicznie,

teraz musimy zrobić wszystko,

żeby przetrwać cała Pandemię.

teraz musimy zrobić wszystko,

żeby wyjść na prosto!


Dzisiaj właśnie

opuszczam Cię Polsko!

Dzisiaj właśnie

zaczynam inne życie

na emigracji!

Dzisiaj zaczynam zarabiać lepiej!


Nie mam zamiaru skończyć w biedzie,

jadę bez żadnego grosza przy duszy,

jadę bez sprawnego telefonu,

jadę daleko z końcówką Internetu,

jadę tylko z Bożą Nadzieja

i Bożym Błogosławieństwem!


Wierzę, że wszystko

będzie dobrze i dam radę,

że po drodze

nic mi się złego nie stanie,

gdyż jadę na ślepo.


Moją jedyną bronią

jest moja wiedza,

ale moją jedyną bronią

jest moje wykształcenie,

ale moją jedyną bronią

jest umiejętność

władania w języku niemieckim

i językiem rosyjskim,

tak tragicznie nie mam!


Trzeba myśleć o sobie,

trzeba myśleć o swojej rodzinie,

gdyż rodzina dodaje mi siły,

żeby przetrwać to wszystko!


Rodzina dodaje mi siły,

żeby stanąć na nogi,

rodzina jest dla mnie najważniejsza!


Dla mojej rodziny

zrobię wszystko!

Boże kochany dodaj mi siły,

dodaj mi energii i wytrwałości

i spraw, żeby teraz było dobrze,

to jest nasza ostatnia deska ratunku!

Data: 23. 11. 2020 r.

Emigracja

Opuściłam już swój dom,

opuściłam już swoją

rodzinną miejscowość,

opuściłam swój ukochany kraj,

opuściłam mojego partnera

i kociaki, jak również swoją

rodzinę i przyjaciół.


Żegnaj moja Polsko!


Jadę daleko, daleko, daleko,

jadę przed siebie do lepszego bytu,

miejmy nadzieję, że tak będzie,

miejmy nadzieję,

że wszystko będzie dobrze,

boje się strasznie

tego nowego dla nas życia

— na emigracji!


Jestem z daleka od mojego partnera,

jestem z daleka od mojej kochanej rodziny,

jestem z daleka od moich kotów,

wszyscy musimy być silni psychicznie,

wytrwać to wszystko najlepiej jak potrafimy.


Jadę daleko, daleko, daleko,

jadę tylko z dwoma bagażami

pod pachą

i laptop trzymam w ręku,

gdyż muszę mieć

zachowany jakiś kontakt z domem,

a to doda mi siły i wiary w siebie.


Muszę dać radę!


Kochani moi przyjaciele i rodzino,

proszę was tylko o jedno:

wspierajcie nas proszę

w tych trudnych dla nas chwilach!


Jadę daleko, daleko, daleko,

jadę do pracy,

do pięknej miejscowości

jadę do historycznego wroga,

żeby lepiej zarobić

i ja nie traktuje ich jako mego wroga,

po prostu widzę tam

nadzieje na lepsze jutro!


Miejmy nadzieję,

że wyjdzie nam to na dobre!


Kocham Cię moja Polsko!


Na pewno jeszcze

wrócę do naszego domu.

Nie opuszczę na zawsze swojej rodziny,

nie opuszczę moich przyjaciół,

ani mojego partnera

i moich kociaków!


Widzę w tym wszystkim

nadzieję na przetrwanie,

zrobię wszystko,

żeby wygrać z kryzysem,

zrobię wszystko,

żeby zniszczyć pandemię!


Będę o to walczyć

każdego dnia

do ostatnich naszych sił!

Data: 23. 11. 2020 r.

Pierwsza fala Covida

Pojawił się po cichu

i nie wiadomo skąd.

Pojawił się w naszym kraju

i zniszczył prawie wszystko!

Pojawił się nagle

i powstał kryzys gospodarczy!


Zamknięto wtedy

zakłady pracy,

zamknięto wtedy

restauracje i miejsca kultury,

zamknięto wtedy

góry i parki natury,

zamknięto wszystkie

szkoły, jedna za drugą!


Tak po cichu wirus sobie działał

od samego początku.

Narobił tylko sporego zamieszania

i dzieci zamknięto w domach

i wprowadzili godziny seniorów

i ludzie przeszli na pracę zdalna

i uczniowie i studenci

przeszli na edukację domową!


Powstał kryzys gospodarczy!


Nagle padły zakłady pracy,

nagle pozamykano lokale usługowe,

nagle pozamykano galerie,

nagle zamknięto tatry

i pozostałe pasma górskie!


Zmuszono nas Polaków

do noszenia kawałka szmaty na twarzy!

Pozbawiono nas wolności słowa!


To wszystko przyniósł wirus

na początku 2020 roku!


Ludzie potracili pracę,

wszystko podrożało,,

życie stało się ciężkie i brutalne

wielu odeszło do nieba

z powodu wirusa Covida!


Kiedy to się skończy?

Tego nie wie jeszcze nikt!

To zaledwie początek!


Nagle wirus odbył odpoczynek,

zmęczył się tym wszystkim strasznie,

w wakacje pojechał sobie na urlop,

nie wiadomo dokąd,

a podobno narodził się w Wuhanie

i podobno Chiny są temu wszystkiemu winne

i moim zdaniem w to wszystko

zamieszanych jest wielu ludzi i wiele krajów!


Nic nie dzieje się bez przyczyny,

nawet Freud to udowodnił

swoimi eksperymentami!

Nagle w lato wszystko pomału cofano,

etapami likwidowano obostrzenia,

dlatego pozwolono,

żeby wakacje się odbyły,

przyniosły ze sobą kolejne straty!


W taki o to sposób

ludzie szybko umarli,

została nas tylko garstka

do walki z Covidem!

Data: 23. 11. 2020 r.

Druga fala Covida

Nagle po wakacjach,

minęło parę dni relaksu,

dzieci powróciły do szkół

i rozniosły zarazki,

dorośli wrócili z urlopów

w ten sposób dalej

rozprzestrzenił się wirus!


Jak można mówić

o drugiej fali Covida?

Jak nawet do tej pory

pierwsza fala Covida

jeszcze się nie skończyła!


To trwa nadal!


Przyszła jesień,

przyszła zima,

Covid nie utracił na sile,

znowu pozamykano lokale

znowu pozamykano zakłady pracy,

wstrzymano w wielu miejscach

rekrutacje o pracę,

znowu wróciły obostrzenia,

które powstały na początku roku.


Odwołano święta Wielkiej Nocy

i Bożego Narodzenia!

Nawet księża nie będą

chodzić po naszych domach

z kolędą!


Dzięki Bogu,

nigdy tego nie lubiłam!


Nawet odwołano Sylwestra,

pozamykano znowu granice,

wiele krajów zamknęło

do siebie dostęp,

ale musimy żyć normalnie,

musimy mieć pracę

i płacić rachunki,

musimy mieć siłę do życia!


Myślą, że ten kawałek materiału

uzdrowi nagle wszystkich!

Myślą, że powstałe szczepionki

uratują nas wszystkich!


To jest tylko zagrywka Covida,

tych fal powrotu wirusa,

będzie jeszcze z dziesięć

lub więcej razy,

a może to już tak zostać,

do końca naszego życia!


Szczepionka nam nie pomoże,

gdyż wirus za szybko się rozwija,

nie zdziwcie się tylko

jak po Nowym Roku,

ogłoszą w mediach powrót

trzecią falę Covida!


Trwać to będzie zawsze

nie zdziwiłabym się,

gdyby Covid okazał się

początkiem końca świata!

Data: 23. 11. 2020 r.

Szpital

Cóż losie kochany,

sprawiłeś, że poczułam

bezradność i nie moc,

nawet ja w chorobie ukochanemu

pomóc nie potrafię,

gdyż choroba za szybko postępuje!


Można tylko mieć nadzieję,

że wszystko będzie dobrze,

trafiłeś do szpitala,

oby nie było za późno,

żeby zrobić wszelkie badania!


Mam tylko nadzieję,

że jak po niedzieli wrócę

z powrotem do kraju,

zdążę cię jeszcze odwiedzić

i cieszę się ogromnie,

że karetka szybko

cię z domu zabrała!


Błagam los tylko o to,

żeby długo nie stała pod szpitalami,

gdyż wiedzcie moi Drodzy,

że szpitale są przepełnione!


Karetka godzinami może krążyć,

aż trafi tam, gdzie powinna

i proszę Pana Boga o to

żeby nie było za późno

dla ciebie o ratunek.

Data: 27. 11. 2020 r.

Odłóż na później

Lepiej późno, niż wcale!


Nigdy nie jest za późno

na dobry uczynek,

nigdy nie jest za późno

na dobre słowo,

nigdy nie jest za późno

na okazaną pomoc.


Lepiej późno, niż wcale!


Nigdy nie jest za późno

na dbanie o swoje zdrowie,

nigdy nie jest za późno

na zrobienie badań,

nigdy nie jest za późno

na szpitalne leczenie.


Lepiej późno, niż wcale!


Nigdy nie jest za późno

na miłość,

nigdy nie jest za późno

na radość z życia,

nigdy nie jest za późno

na szczęście,

nigdy nie jest za późno

na dobrą pracę,

nigdy nie jest za późno

na dobry zarobek.


Lepiej późno, niż wcale!


Lecz pamiętajcie o tym:

— trzeba mieć czas dla siebie,

trzeba bardzo dbać o siebie,

trzeba odpocząć psychicznie i fizycznie.


Lepiej późno. niż wcale!


Tak to w życiu bywa,

że los zabiera do szpitala

bliską nam osobę

przed samymi świętami.


Lepiej późno, niż wcale!


Chociaż raz w moim krótkim życiu

chciał mnie posłuchać, co do niego mówię,

a mówię z dobroci serca i miłości,

a nie mówię i nie myślę głupio,

to każdemu żyłoby się lepiej.


Lepiej późno, niż wcale!


Lepiej późno, niż wcale,

lepiej później, niż nigdy,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 44.44