E-book
27.3
drukowana A5
41.02
Poezja Mego Życia tom 5

Bezpłatny fragment - Poezja Mego Życia tom 5

Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8245-949-4
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 41.02

Wstęp

Powstała kolejna część mojej poezji pt. Poezja Mego Życia XXI wieku, w dobie pandemii, emigracja, tom V, który prezentuje wiersze, opowiadające o życiu, które powstały na emigracji, w dobie koronawirusa. Moja poezja przybrała formę edukacyjną, która ma pokazywać ludziom drogę wyboru, oprócz tego ma pokazywać błędy człowieka, jak również uświadamiać społeczeństwu, że warto walczyć o lepsze jutro. Taka właśnie będzie moja twórczość. Będzie pokazywać młodym, że pomimo mrocznych dni w naszym skromnym życiu można odnaleźć słońce, nadzieję na przetrwanie całej pandemii i siłę do walki o lepsze życie.

Monika Wójcicka.

Granica

Dotarłam już

do tego momentu podróży,

gdzie należy przejechać granicę,

zostawić na prawdę wszystko za sobą.


Zostawiam po polskiej stronie

partnera, koty i rodzinę.

Zostawiam po polskiej stronie

smutek i tęsknotę.


Postanowiłam w tym

właśnie momencie,

że nie mam zamiaru

bać się przyszłości!

Co ma być, to będzie!

Co ma się stać, to niech się stanie!


Życzę wszystkim moi kochani

przede wszystkim dużo zdrowia,

byście mogli funkcjonować normalnie.


Jadę dalej, dalej, dalej

przed siebie w nieznane

mi tereny i kraje,

zostawiam za sobą ból i strach.


Nagle dojechaliśmy do granicy,

jest to tajemny przejazd

pomiędzy dwoma krajami,

przejście polsko — niemieckie.


W tym miejscu właśnie,

w tej zacnej chwili,

odnalazłam w sobie siłę i odwagę,

powiem szczerze, że dam radę

to wszystko przetrwać!


Odkryłam w sobie moc do zmian,

ukryłam głęboko w sercu swój strach,

żeby nikt go nie widział,

przekraczam granicę polsko — niemiecką

z nadzieją, że życie będzie łatwiejsze,

ze spokojem umysłu i nerwów.


Nagle odczułam spokój psychiczny,

jedność ciała i duszy,

moi bliscy też muszą być silni,

moja rodzina musi być dla nas oparciem

w tej wyjątkowej chwili.


Z dumą przekraczam

granicę polsko — niemiecką.

Jadę do pracy z przekonaniem,

że dam sobie ze wszystkim radę!


Wierzę, że wygram ze stresem,

dzięki tej, ponownej i słusznej decyzji

wyjdę z biedy i odzyskam wiarę w siebie.

Dzięki tej słusznej decyzji,

wyjdę na prostą drogę!


Nawet pandemia nie sprawi

mi więcej trudności!

Nawet Covid nie zniszczy

we mnie tej siły!

Mocy, którą odkryłam na granicy,

blasku, który odnalazłam

do zbudowania

swojego, nowego życia!


Wierzę, że tym razem mi się uda,

wszystko skończy się dobrze!

Już się nie boję,

znam swoją wartość!


Odnalazłam ją i odkryłam,

przy granicy polsko — niemieckiej!

Data: 23. 11. 2020 r.

Po drugiej stronie granicy

W końcu przejechaliśmy

polską granicę,

jadę, jadę, jadę dalej do pracy,

długa ta podróż jest jak nie wiem.

Ciemność rozciąga się za oknami,

nawet nie widzę

tych niemieckich wiatraków

znajdujących się po niemieckiej

stronie granicy.


Jedna osoba już wysiadła

we Frankfurcie nad Menem,

a druga w Kolonii.

Jadę daleko, daleko, daleko,

jadę z uśmiechem na twarzy

i dumą w sercu.


Zostawiam za sobą

wszystkie polskie problemy.

Czuję ogromną radość w sercu,

jadę, jadę i jadę daleko,

zmniejsza się pomału

ilość osób w busie.


Pomału poranek zawitał,

słonko zabłysnęło na niebie.

Spoglądam prze okna

rozmarzonym wzrokiem.

Jadę, jadę i jadę daleko,

widzę jak za szybami

zmienia się krajobraz

z szarego miejskiego widoku,

na górski pejzaż.


Patrzę z zachwytem

na otaczające nas góry,

patrzę na te wielkie skały

wystające z ziemi.


Myślę sobie po cichu,

tutaj będę pracować,

pośród tych pól zielonych

tych lasów pięknych

pośród tych górskich krajobrazów.


Nie mogę oderwać wzroku

od tych pagórków.

Nie mogę oderwać oczu

od widoku tej rwącej rzeki.


Patrzę z zachwytem,

czuję spokój w sercu,

nagle strach odleciał!


Odnalazłam swój Raj na Ziemi!


Trochę za daleko

od mojej Ojczyzny,

trochę za daleko

od mojego partnera,

trochę za daleko

od moich psotnych kociaków,

trochę za daleko

od mojej rodziny.


Przesyłam Wam

moi Kochani dobrą nowinę,

że nic mi się nie stało,

wszystko jest ze mną dobrze!


W końcu po tak długiej,

nocnej podróży,

dojechałam do swojego,

nowego miejsca pracy.


Z daleka od domu i rodziny,

z daleka od problemów i kłopotów,

z daleka od nerwów wynikłej z choroby.


Odczuwam tylko spokój psychiczny,

wiem, że dam rade!


Proszę tylko Pana Boga,

żeby tutaj było mi dobrze,

czas minął mi bardzo szybko,

żebym powróciła

w okamgnieniu do DOMU!

Data: 25. 11. 2020 r.

Tęsknota za domem

Mija dzień za dniem,

czas pędzi strasznie szybko,

jeszcze trochę mi zostało

czasu, żeby powrócić

do naszego domu.


Pomimo tego, iż jest tutaj

tak przepięknie, jak w bajce.

Pomimo tego, iż czuję się dobrze,

odczuwam jak każdy

Polak na emigracji

ludzką tęsknotę!


Tęsknotę za kochającym

partnerem i rodziną.

Tęsknotę za moimi

psotnymi kotkami.

Tęsknotę za moimi przyjaciółmi,

jak również za dobrym słowem,

za językiem polskim.


Tak jest każdego dnia,

kiedy słonko wstaje na niebie,

czuję radość ogromną,

że kolejny dzień się rozpoczyna,

a kiedy widzę

na błękitnym nieboskłonie,

księżyc oświetlony

magiczną poświatą,

odczuwam smutek,

że jeszcze do powrotu,

trochę dni mi jeszcze zostało.


Jednakże nie ma co narzekać,

trzeba wziąć się w garść!

Z uśmiechem na ustach pracować,

nim człowiek obejrzy się za siebie

czas szybko upłynie,

wkrótce znowu będę

w mojej Ojczyźnie

i już niebawem będę

w naszym domu,

muszę tylko cierpliwie wytrzymać!


Kto wie, czy obecna

sytuacja na świecie

sprawi, że będę zmuszona pracować

w taki sposób,

na emigracji przez

większość mojego życia,

a życie nawet nic,

a nic się nie polepszyło.


Marnie to wszystko wygląda,

żeby wirus szybko odszedł,

należy cieszyć się po cichu

że mam dobre zdrowie,

że mam pracę i mogę pracować.


Powiem wam moi kochani,

że tęsknię za domem strasznie!


Tak o to wygląda,

życie Polki na emigracji.

W samotności i z dala od dobrych ludzi.

Los zmusza do takiej pracy,

gdyż trzeba znowu szybko powrócić

na prostą drogę!


Proszę was tylko moi kochani,

pomyślcie o nas dobrym słowem,

wesprzyjcie tylko duchowo,

najlepiej jak potraficie!


Tego mi właśnie

najbardziej potrzeba,

żeby pokonać łzy i tęsknotę,

mieć w sobie siłę

i chęć do dalszego życia,

moc do walki

z trudnościami Losu!

Data: 26. 11. 2020 r.

Szpital

Cóż Losie kochany,

sprawiłeś, że poczułam

bezradność i niemoc.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 41.02