E-book
11.03
drukowana A5
28.22
POEZJA JÓZEFOWA

Bezpłatny fragment - POEZJA JÓZEFOWA


Objętość:
53 str.
ISBN:
978-83-8440-308-2
E-book
za 11.03
drukowana A5
za 28.22

Prolog

„Poezja Józefowa” jest moim siódmym dorobkiem poetycko-literackim a w tym wypadku drogą i próbą zatrzymania się przy postaci Józefa z Nazaretu i spojrzenia na nią nie z perspektywy legendy, lecz codzienności. Z kart ewangelii wiemy o nim niewiele. Cisza, w której pozostaje, wypełnia się jednak historią, tradycją kościoła i doświadczeniem zwykłego życia.


Ten tomik nie próbuje tworzyć „cukierkowego” obrazu świętości ani powielać znanych, barwnych przedstawień. Józef, który pojawia się w tych wierszach, jest bliski ziemi — zanurzony w troskach dnia powszedniego, w pracy, odpowiedzialności za dom, w niepokoju o jutro, w sprawach finansów i rodziny. To Józef w odcieniach szarości, ale i w świetle wierności.


Ta poezja jest również opowieścią o nas — o mężczyznach XXI wieku, którzy w świecie pośpiechu i niepewności próbują zachować sens, godność i ciszę serca. Takiego Józefa sobie wyobrażam i taką postać pragnę nakreślić poetyckim piórem: milczącą, pracującą, obecną.


Mam nadzieję, że „Poezja Józefowa” trafi do tych, którzy zabiegają o rzeczy proste i zwyczajne, a jednocześnie potrafią dostrzegać cuda ukryte w codzienności. Jest to poezja inspirowana ludzkimi świadectwami — skierowana do osób i środowisk, którym święty Józef pozostaje bliski, także w modlitwie i życiu.


Marcin Staszak

Śpiący józefie

śpiący Józefie

napisałem do Ciebie

list polecony


o ludzkiej niemocy

bezradności finansowych

czasem pustym talerzu


kiedy już się obudzisz

szturchnij łokciem niebo


wysłuchaj łez

zroszonych modlitwą

zdrowia takiego

jakiego życzymy sobie na święta

ciszy takiej jak w klasztornej klauzurze

wewnętrznego spokoju

w najbardziej zabieganej codzienności

i anielskiej tarczy

wśród miejskiego gwaru


śpiący Józefie

kiedy się już wyśpisz

wyślij mi to wszystko

w odpowiedzi do moich próśb


tam do snów


gdzie spotkam się z Tobą

święty Józefie

Pastorałka Józefa Cieśli

nikomu nic nie mówiłem

kiedy we śnie ukazał mi się

Archanioł Gabriel


trzeba było nam uciekać

z Betlejem aż do Nazaretu

nie bardzo było gdzie się zatrzymać

choć kołataliśmy

od gospody do gospody


wszędzie słyszeliśmy:

„tutaj nie ma dla was miejsca”


z Miriam zatrzymaliśmy się

w cichej stajence


ta noc miała być dla nas święta


długo nie pojmowaliśmy

co takiego się wydarzyło

i dlaczego trzej mędrcy przyszli do nas

a gwiazda betlejemska

świeciła jak prosty lampion


moja Miriam

wszystkie te sprawy

długo rozważała w swoim sercu

a ja kontemplowałem

swoje milczenie

po swojemu

Mało kto wie

mało kto wie

że święta Rodzina

była w kryzysie bezdomności


ponoć z miejscowej gospody

ktoś Ich nie przyjął


wybłagali jakiś kąt w stajence

to wszystko co mieli


nie wiem czy mieli nawet

jakiś chleb na stole


pomimo że Józef był dobrym cieślą


trzej królowie niczym dzisiaj

prezydenci różnych miast

niespodziewanie przyszli z pokłonem


trochę jestem ciekaw

co Miriam z Józefem

zrobili z kadzidłem

mirą i złotem


a potem na osiołku

wylądowali w Nazarecie


tymczasem Jezus wzrastał w mądrości,

w latach i w łasce u Boga i u ludzi. (por. Łk 2,52)

Józefa poznałem

Józefa poznałem

w najbardziej ekstremalnych warunkach

mojego życia


uczył po mistrzowsku

jak być opiekunem chorych


jako czeladnik Cieśli z Nazaretu

po uczniowsku szlifowałem słuchanie

milczenie było modlitwą


wspólnie nie potrafiliśmy pojąć

huraganów współczesnego świata

przecież burze ludzkich cierpień

były zawsze na pierwszym miejscu


po opiece nad cierpiącymi

zawsze rozmawialiśmy długo

nie mogłem zrozumieć

co znaczy stać się sługą

wśród ubogich


Święty Cieśla

wyjaśniał wszystko z cierpliwością

zachwycał błogą ciszą

do której każdy spieszył


gdyby dziś pracował w hospicjum

nikt inny nie znałby lepiej sztuki opieki


podporo w trudnościach

okryj nas swoim płaszczem nadziei

Trzeba zdążyć na gwiazdkę

trzeba jeszcze zdążyć na gwiazdkę

najlepiej przed mędrcami


okruchy opłatków

rozdzielić pod stołem

ze swoim aniołem

na facebooku napisać

życzenia spełnione

choć twarze umazane

sosem z ryby po grecku


policzę od nowa wolne miejsce

na choince serce z piernika zawieszę


poczekam niespodziewanie

na Gościa z Betlejem


a wszystko to w cichą noc

nie zawsze u mnie świętą


niecodziennie

odświętnie pogadam z Miriam z Nazaretu

bo w powszednie dni

nie było na to czasu


z Józefem cieślą

jakiś temat znajdę

może pomilcz

albo zapytam


dlaczego nie było dla Nich miejsca w gospodzie


gdy do wieczerzy

zasiądziemy głodni

jak po dalekiej podróży

z grymasem

że karpi zabrakło w marketach


obgadamy handlarzy

z jarmarków bożonarodzeniowych


że w tym roku wszystko

cholernie za drogo


na instagram wrzucimy kilka nowych zdjęć

najlepiej w swetrach z reniferami


na godzinę przed pasterką

może łykniemy lekkie aperitif


— Bóg się rodzi. moc truchleje!

Najbardziej lubię przebywać

najbardziej lubię przebywać

z ubogimi


razem nie pasujemy

do świata bogaczy


w drodze powrotnej

wracamy parami


Rafael rozprawia coś o Tobiaszu

Chmielewski ciągle wspomina

o krakowskiej noclegowni

Józef jak zawsze milczący

mimo tego gadamy


o marnościach Koheleta


dołączyć miał do nas jeszcze

młody Pampurii

tylko buty komuś oddał

bardziej biednemu od siebie


a jednak to prawda

że niebo jest pełne gwiazd

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 11.03
drukowana A5
za 28.22