Z ogromną radością przeczytałem tę książkę jeszcze zanim trafiła do szerszego grona odbiorców – i powiem wprost: to jedna z tych rzeczy, które zostają w człowieku na długo. Nie dlatego, że krzyczą, ale dlatego, że mówią cicho i bardzo celnie.
To książka uważna, mądra i potrzebna. Pełna krótkich scen, w których aż za łatwo rozpoznać szkolną codzienność – role, w które się wchodzi niepostrzeżenie, i pytania, o których zbyt często się zapomina. Autorka pisze oszczędnie, bez oceniania, za to z ogromną empatią i czułością dla dzieci, ale też dla dorosłych, którzy czasem się gubią.
Czytając, miałem poczucie, że ktoś wreszcie nazwał to, co wielu z nas czuje, ale nie zawsze potrafi ubrać w słowa. To nie jest książka przeciwko szkole. To książka o sensie – o byciu obok, o uważności, o pamiętaniu, po co się w ogóle zaczyna.
Jestem dumny, że mogłem przeczytać ją jako jeden z pierwszych. I mam przekonanie, że trafi do wielu osób dokładnie w tym momencie, w którym będzie im najbardziej potrzebna.