Dzieło Prometeusza
Czy Prometeusz jest dumny ze swego dzieła?
Tak martwił się o człowieka
bo on taki słaby bezbronny ciemny
Przez tysiące lat tak bardzo się rozwinął
jego myśl rozrosła się
jak bluszcz na ścianie
starej wiejskiej chałupy
czyny nie mogą się zdecydować
czy plamić dłonie
czy znaczyć orderem zapadłe piersi
udoskonalone genetycznie
W walce z bogami
radzi sobie jak nigdy dotąd
już nie trzeba mu wołu
nie boi się kary
pochłonięty sobą
swoją myślą
swoim czynem
swoją wiarą
wrzesień 2002
Płaszcz Demeter
dziurawy
potargany
umazany popiołem
jak zapłakana buzia dziecka
tak trudno okryć ziemię
tak trudno ratować
kopalnie głodu wciągające lasy
smocze kominy żrące wody
bezmyślność ludzka
zatrzymująca Pandorę w Hadesie
wrzesień 2002
Demeter się złości
Demeter się złości
rzuca klątwy na sady
zabraniając owocom dojść swej dojrzałości
zamula pola spiskując z Posejdonem
zsyła szron na bezradne korzenie egzystencji
nawet do wizyt córki już się przyzwyczaiła
bywa złośliwa
paląc słońcem kłosy życia
obrzucając robactwem kwiaty młodości
Demeter się złości
wrzesień 2002
Nike załamała skrzydła
Nike załamała skrzydła
komu dać laur zwycięstwa
postawić pomnik bohatera
nagrodzić waleczność i honor
dumę odwagę patriotyzm
nowe zabawki
bomby
atomowe
chemiczne
biologiczne
jądrowe
komu zadąć w róg
kogo pochować z honorami
kto zwycięzca kto zwyciężony
kto bohater kto zdrajca
kogo zagrzewać do walki
której nie ma
wrzesień 2002
Zapracowana Nike
Znów Nike poderwała się do lotu
dużo pracy
być naraz w kilku miejscach
tylko bogini potrafi
z natłoku zajęć
mylą się jej plany
ten przegrywa ten zwycięża
ten ginie ten żyje
ten cierpi ten ucieka
miecz złości celuje w siebie
aby wygrać
porusza świat
aby stwierdzić swoje obłąkanie
zabija niewinnych
aby przyznać się potem do błędu
Tak, Nike ma dzisiaj za dużo roboty
wrzesień 2002
Maski
Każdy z nas
ma w szafie dwie maski
które zakłada w zależności od okoliczności
(jak dziś okoliczności wiele znaczą!)
Na dzień — Dedal
(aby nosić ją jak najdłużej!)
Na noc — Ikar
(aby zdążyć ściągnąć w porę!)
Chorągiewki na wietrze
obłuda współczesności
tradycja schematów
strach z wielkimi oczami zakłamania
wrzesień 2002
Otuleni
Otuleni snem wieczności niespełnionej
zaczynamy pisać księgę swego życia
rozliczać czyny i gesty
słowa i marzenia nigdy niezrealizowane
Mumie przeszłości i przyszłości
śmieją się z nas i krzyczą