E-book
70.88
drukowana A5
74.8
Pieśń i Cień

Bezpłatny fragment - Pieśń i Cień

Zegar Niepamięci


Objętość:
73 str.
ISBN:
978-83-8455-965-9
E-book
za 70.88
drukowana A5
za 74.8

Prolog.Niepamięć Czuwa

Nie posiadał twarzy, choć wszyscy go pamiętali. Miał serca, choć bił rytmem, który wstrząsał kośćmi świata.Nie wydawał z siebie głosu, a jednak w jego milczeniu. Pulsowały echa wieków. Stał samotnie, u kresu ścieżki, gdzie ziemia przestawała być ziemią, a czas przestawał być prostą linią. Tutaj, w miejscu zawieszonym między dniem a nocą, przeszłość.Czekała z niecierpliwościom niczym list, który nigdy nie dotarł do adresata. Aureva zbliżyła się do wieży, otulona ciszą starszą niż. Ona sama. Starszą niż znane jej opowieści. Starszą, niż światło, które zachowała w pamięci. W dłoniach trzymała.

ROZDZIAŁ I.MOST KORZENI

Aureva stąpała ostrożnie, jakby lękała się zbudzić to, co dżemie w głębi ziemi. Każdy jej krok zdawał się odciskać piętno nie tyle na mchu, czy korzeniach, co w samej pamięci tego miejsca w ciszy, która nie była martwa, lecz czujna. Tuż za nią podążał towarzysz. Bezimienny i niemy, a jednak obecny niczym nieodłączny puls; wierny i cichy. Nie zadawał pytań, nie przynaglał po prostu trwał. Był jak cień, który przestał oddzielać się od światła, stając się jego mrocznym rewersem. Przed nimi wyłonił się most. Spleciony z grubych, wciąż żyjących korzeni, spowitym mchem i gęstą ciszą. Wyglądał niepozornie, lecz jego konstrukcja była zdradliwa. Gdy przyjrzeć się uważniej, nie prowadził jedynie nad strumieniem. Rozciągał się nad czymś znacznie głębszym ponad granicą niewidoczną dla zwykłych oczu, ponad progiem o naturze niebędącej fizyczną. Aureva zatrzymała się u jego nasady. Serce zabiło mocniej, choć nie ze strachu, lecz z nagłego rozpoznania. On się zmienia szepnęła. Mosty zawsze się zmieniają odparł towarzysz. Jego głos był niski i spokojny, przesycony czymś pierwotnym. Ponieważ zmienia się to, co łączą. Zrobiła krok, a potem kolejny. Korzenie pod jej stopami poruszyły się lekko niczym poruszone oddechem czegoś uśpionego, co właśnie zaczynało się budzić. Wtedy z mgły wyłonił się głos kobiecy, głęboki, przesycony wilgocią, pyłem i czymś jeszcze: echem dawnego wołania. Witaj ponownie, Aur Evo. A korzenie przyjmowały jej ciężar bez cienia oporu. Jakby ją znały. Jakby czekały właśnie na nią. Zatrzymała się nagle, jakby mgła nabrała ciężaru. Nie znała tego głosu, a jednak jej ciało, zareagowało natychmiast: ramiona się napięły, a dłoń lekko zadrżała. Było, w tym coś z dawno zapomnianego spotkania, które wreszcie musiało dojść do skutku. Nie pamiętam cię wyszeptała, choć jej głos niemal od razu utonął w gęstniejącym powietrzu. Ale most pamięta odrzekła mgła., i to wystarczy. Tuż przed nią, na drugim krańcu przeprawy, rzeczywistość zaczęła tracić wyrazistość. Linie drzew stawały się nieostre, kontury zacierały się, a barwy blakły niczym sen wahający się między koszmarem a objawieniem. Aureva ruszyła naprzód. Każdy jej krok był wyborem, każdy był powrotem i każdy prowadził ją głębiej w samą siebie. Korzenie pod jej stopami uginały się bez oporu, jakby ją znały, jakby od dawna na nią czekały.

ROZDZIAŁ II. GŁĘBIA KORZENI

Gdy znalazła się po drugiej stronie, mgła rozwiała się niczym zasłoną rozcięta myślą. Przemianie towarzyszył cichy trzepot skrzydeł w oddali tak by świat wstrzymał oddech, oczekując na jej kolejny krok. Korzenie mostu wykraczały poza samą przeprawę. Tutaj, w gęstym cieniu, oplatały ziemię niczym splątaną sieć przypominająca klatkę piersiową prastarego drzewa. Ich układ wydawał się zbyt zamierzony,, by był dziełem przypadku, jakby przed wiekami zostały splecione, aby czegoś strzegły. Między załamaniami kory tliły się drobne punkty światła, sugerując, że w szczelinach wciąż krążyła odrobina życiodajnej iskry. Przypominały świetliki, lecz pozostawały w bezruchu, wyglądając, jak uwięzione w czasie chwile. Czas nie znał litości. Aureva przykucnęła, muskając palcami jeden z korzeni. Był ciepły, pulsował, jakby w jego wnętrzu krążyła żywa krew. Na jej skórze pozostał ślad ciemnobrązowy, niemal miodowy sok, lepki i przesiąkniętym zapachem wilgotnych wieków. To żyje wyszeptała, raczej do siebie niż do niego. Ten most nie jest zwykłą konstrukcją. To coś więcej… coś, co wciąż pamięta. Jej towarzysz skinął głową, a jego twarz skrywał głęboki cień kaptura. To wspomnienie, które nigdy nie wygasło do końca. Ktoś kiedyś połączył tutaj czas z materią. Drzewne słoje i ludzka pamięć splątają się w jedno serce. Aureva poczuła rytm mostu. Nie bił jak ludzkie serce; był głębszy, pierwotny niczym pulsowanie samej ziemi. Ten dźwięk nie docierał do jej uszu, lecz prosto do duszy, przypominając odległe echo narodzin lub ostatecznego końca. Na wzgórzu po lewej rozległo się pohukiwanie. Sowa. Jej głos nie był już tylko dźwiękiem był decyzją. Fala dźwięku przetoczyła się przez przestrzeń, odbijając się od niewidzialnych ścian mgły, jakby czujne oczy czegoś większego śledziły każdy ich ruch. Czy to znak? Zapytała, wciąż klęcząc. Mgła oblepiła jej rzęsy jak senną zasłonę. Strażniczka wzywa odparł. Ona pilnuje,, by przechodnie zapłacili za przejście. Każdy musi oddać coś, co więzi go w miejscu. Czym się płaci? Uniosła wzrok. Jej głos zadrżał jak gałąź poruszana wiatrem. Towarzysz wyjął spod płaszcza mały, prosty kamień. Był niemal identyczny z tym, jaki Aureva niosła na koniec pierwszego tomu, lecz ten połyskiwał wewnętrznym blaskiem. Jakby nie był przedmiotem, ale zaklętą chwilą. Pamięcią rzekł cicho. Tą, której wciąż się trzymasz. Która nie pozwala ci iść dalej. Musisz zostawić ją tutaj. W korzeniach. Most drgnął. Kamienie zapadły się w miękką ziemię i zniknęły. Sowa zahuczała głośniej. Mgła poruszyła się jak zasłoną teatralna, odsłaniając dalszą ścieżkę. Po drugiej stronie mostu wyrósł wąski, kamienny trakt wijący się między wysokimi paprociami. Tu i ówdzie powiewały strzępy czegoś, co wyglądało na stare chorągwie, lecz były utkane z ciszy i światła, jakby tkano je z westchnień i niedopowiedzianych imion. Idąc dalej, dostrzegli zorientowane pionowo monolity pokruszone kolumny, porośnięte mchem, z wyrytymi piktogramami, których znaczenia nie znał już nikt. To węzły mostu powiedział towarzysz. Każdy z nich trzyma inne wspomnienie. Musimy odnaleźć ten, który związał zegar z twoim imieniem. Aureva podeszła bliżej, jej dłonie zawisły nad jednym z kamieni. Szorstka powierzchnia była chłodna, lecz pulsowała czymś niewidzialnym. Litery przypominały korzenie: skręcone, z węzłami, jakby ciągnęły znaczenie spod ziemi. W jednym z rowków zalśniła kropla żywicy. Dotknęła jej, a na języku poczuła słony smak łez, choć się nie rozpłakała. To nie moje… wyszeptała. Most zbiera więcej niż tylko nasze historie. Ale tylko ty możesz rozpoznać, co należy do ciebie. Głos towarzysza był jak cień: miękki, ale nieprzesłaniający.Palce Aurevy przesuwały się powoli po znakach, aż zatrzymały się na dwóch przeplatających się spiralach. W tym momencie w jej głowie odezwał się cichy gong nie ten obwieszczający czas z wysokiej wieży, lecz zanurzony głęboko w wodzie, dźwięk niski i miękki jak noc. Zrozumiała. Strażniczka Pamięci. Symbol sów, korzeni i zegarów.To jest węzeł mojego snu powiedziała stanowczo. Monolit zadrżał. Spomiędzy znaków wysunęła się mała, miedziana wskazówka połyskująca jak skrzydło ćmy. Wygięta, pęknięta u podstawy, ale wciąż cała. Drżała w powietrzu, jakby niepewna, czy świat jeszcze ją rozpozna. Połowa wskazówki odetchnął towarzysz. Zegar się obudził. Mgła wycofała się jeszcze dalej. Na końcu drogi zajaśniał nikły blask światło wieży, którą zobaczą dopiero w rozdziale trzecim. Aureva odwróciła się do mostu. Już nie drżał. Cisza, która go wypełniała, była raczej westchnieniem ulgi niż milczącą groźbą. Ale wiedziała, że powrót będzie niemożliwy. Most korzeni prowadzi tylko w jedną stronę naprzód albo w głąb. Schowała wskazówkę do księgi. Sowa sfrunęła niżej, muskając skrzydłem jej ramię. Poczuła chłód, który nie był strachem, lecz budzącym się zrozumieniem. Enel cień bez ciała stał krok za nią, jak zawsze cicho, ale jego obecność nagle wypełniła przestrzeń między korzeniami a wieżą. Jego milczenie miało wagę słowa, które jeszcze nie padło. Idziemy powiedziała. I podeszła do krawędzi mgły. A tam zaczynał się Zegar Bez Wskazówek

ROZDZIAŁ III. ZEGAR BEZ WSKAZÓWEK

Wieża zegarowa nie była ruiną. Była raną. Wznosiła się samotnie na wzgórzu, jak wspomnienie, którego nikt nie chciał, ale nikt też nie potrafił zapomnieć. Miała w sobie milczenie porzuconych dzwonów i ciężar słów wypowiedzianych za późno. Z bliska jej kamienie okazały się chropowate popękane jak linie życia na dłoni kogoś, kto widział zbyt wiele. Na spoinach osiadł popiół, a w nim pojedyncze nasiona paproci: maleńkie, uparte punkty zieleni, dowód, że nawet zamilkła pamięć potrafi jeszcze kiełkować. Aureva stanęła u progu. Sowa przeleciała nad nią bezgłośnie i zniknęła w lukarnie tuż pod dachem jak posłaniec, który odbył swoją część drogi. Towarzysz cień, który kroczył za nią od mostu zatrzymał się kilka kroków w tyle, jakby respektował niewidzialny próg innego wymiaru. Jeśli wejdziesz ostrzegł półgłosem nic już nie będzie dla ciebie proste. Prostota nie jest warunkiem prawdy odparła i przekroczyła próg. 1. Milczenie Mechanizmu wnętrze wieży pachniało kurzem i żywicą. Wysokie, puste przestrzenie wypełniało echo własnego istnienia. Każdy dźwięk znikał, jakby był zbyt kruchy, by przetrwać. Pośrodku ziała kolista pustka miejsce, gdzie kiedyś wisiał trudny wahadłowy ciężar; teraz pozostał tylko strzęp zerwanego łańcucha kołyszący się w martwym powietrzu, jak pytanie bez odpowiedzi. Na ścianie dominowała tarcza zegara. Wielka. Pęknięta jak sieć, utknięta w chwili, której nikt nie znał. Bez wskazówek. Pokryta warstwą popiołu, który zakrywał wszystko nawet czas. Aureva podniosła rękę. Musnęła pył opuszkami palców. Popiół zawirował, odsłaniając na ułamek sekundy jedno wyryte słowo: GODZINA. Litery świeciły nikłym, bursztynowym blaskiem nie odbijały światła, lecz wydawały je z siebie, jakby zostały wypalone przez coś, co nadal się tliło. On nie działa, powiedziała cicho. Bo nie ma wskazówek odpowiedział cień. Ale nie tylko ich brakuje. Brakuje również decyzji. A jednak… przyłożyła dłonie do piersi czuję, że coś tu bije. To nie on powiedział to twoja pamięć. Zegar słyszy ją lepiej niż ty sama. 2. Pół-wskazówka. Na podłodze, przy kolumnie, leżała księga. Pokryta kurzem, przypominała kamień. Aureva dotknęła jej ostrożnie otworzyła. Pomiędzy stronami, cicho jak skrzydło ćmy, wypadł cienki fragment metalu. Połowa wskazówki. Zardzewiała. Pęknięta. A jednak w jej pęknięciu tliło się echo blasku. Gdy ją podniosła, na stronicach księgi pojawiły się słowa, jakby atrament żył własnym oddechem: „Zegar nie ruszy, dopóki nie zwrócisz wskazówki, którą oddałaś dobrowolnie.”. Aureva uniosła wzrok na tarczę. Pęknięcia układały się teraz w kształt sieci żył, jakby czekały na powrót czegoś, co kiedyś przez nie płynęło. A jeśli nie pamiętam, gdzie jest druga połowa? Wyszeptała. Pamięć nie jest linią powiedział cień. To labirynt. Ściany same cię poprowadzą. Gdzieś wysoko zaskrzypiało drewno. Popiół zaczął padać z sufitu, jak cichy śnieg. Czas jeszcze się nie poruszył, ale już się budził. 3. Sklepienie Czasu Aureva uniosła wskazówkę. Metal był lodowaty. Na moment wydawało się jej, że trzyma w palcach lodową drzazgę, tak zimną, że aż parzącą. Zamknęła oczy. Obrazy eksplodowały: Płonące pola czerwień i czerń. • Dziecko przy studni nucące pieśń bez słów. • Jej własna dłoń zakrwawiona trzymająca coś, co nie powinno należeć do dziecka. Serce uderzyło mocniej. Tarcza odpowiedziała głuchym, niemal sakralnym dudnieniem. Pozwól mu usłyszeć to, czego się boisz szepnął cień. Aureva otwarła oczy. Nazywam się Aureva powiedziała. I przyszedł czas, bym zaczęła mierzyć chwilę, które porzuciłam. Z tarczy zdmuchnięty został pył. Ujrzała cyfrę XII i okręgu połowę cyklu. 4. Echo wskazówki wsunęła metal w szczelinę pod cyfrą. Wieża zadrżała. Wskazówka wtopiła się w tarczę jak ziarno w glebę. Z jej miejsca wyłonił się cień drugiej połowy zrobiony ze światła, mleczny, nierealny. Za plecami Aurevy rozświetliły się linie schodów, ukrytych dotąd w ciemności. Prowadziły spiralą w dół głębiej, do fundamentów. Druga połowa śpi głębiej, wewnątrz mechanizmu” przeczytał cień, patrząc na nowo zapisane słowa księgi. „Znajdź ją, zanim słońce, które nie wschodzi, zdąży zajść.. Aureva przycisnęła księgę do piersi. Tym razem nie uciekła.

ROZDZIAŁ IV.Echo Mechanizmu

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 70.88
drukowana A5
za 74.8